•  

    pokaż komentarz

    A skąd wiadomo,że gdańskie?Zresztą nie ważne,bydło to bydło.

  •  

    pokaż komentarz

    Od dawna mam prawko, ale niedawno kupiłem samochód. Co już mnie wk#%$ia: zatrzymuję się przed przejściem, bo ktoś chce przejść - jakieś auto mnie wyprzedza (albo z tyłu trąbi), zatrzymuję się przed zieloną strzałką lub zwalniam (konkretne obtrąbienie), nie jadę na zielonym ponieważ wiem, że nie zjadę ze skrzyżowania (tu już grubo - trąbienie i nawet raz jakiś baran wyszedł, żeby mi zastukać w szybę). Szczerze, to jest jakaś dżungla, ktoś w tym kraju zna przepisy? Ja się o siebie nie obawiam bo zawsze gaz w żelu pod ręką mam, a poza tym też kilkanaście lat ogarniania kursów sztuk walk swoje robi, tylko się zastanawiam skąd ta dzicz? Serio, tylko tyle, skąd tyle pop$%$###onych zachowań na naszych drogach...

    •  

      pokaż komentarz

      @Lubie-po-polsku: lubelskie (praca w całym regionie): Zamość, Chełm, w Lublinie akurat akcje tylko ze strzałkami, innych (póki co) nie było.

    •  

      pokaż komentarz

      @Striker009: Wytrwaj. Nie daj się zatrąbić i zniszczyć. :) nie zwracaj na nich uwagi. Są nieszczęśliwi w życiu i tak odreagowują to. Im więcej trąbi, tym bardziej nieszczęśliwy :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Striker009: Wlasnie ciekawe, bo w Wlkp wprawdzie zniecierpliwieni potrafią omijać mnie na wariata kiedy sie zatrzymuje w takich sytuacjach, to samego trąbienia nie doświadczyłem. Wydają się bardziej akceptować przyczyny zatrzymania i nie pouczać:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Striker009: Stary; ale może faktycznie coś robisz źle? Wiesz, ja raczej jeżdżę przepisowo i na pewno dość ostrożnie w takich sytuacjach, które opisujesz. I jakoś nie przydarzają mi się takie akcje, by ktoś po mnie trąbił, stukał mi w szybę itp. Czasami jeżdżę też jako pasażer, samochodami też różnymi, ale i wtedy nie doświadczam taki sytuacji. Właściwie, to w ogóle bardzo rzadko słyszę klakson w miastach.
      Może po prostu rób to samo co robisz, tylko z większą pewnością siebie i konsekwencją, a będzie dobrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Striker009: Powiem tak. Postępuję podobnie, choć nie idealnie. Kiedyś robiąc kurs myślałem, że wytrwam w swoim, ale presja otoczenia (czego się po sobie nie spodziewałem) w jakiś sposób drobnymi kroczkami dociera do mojej głowy i wybija z niej prawidłowe zachowania. Zielona strzałka to równoważnik "stop". Na początku się zatrzymywałem, teraz zwalniam tak do 5km/h, żeby się upewnić, że nikt nie idzie. Przepuścić na pasach, gdy jest więcej niż 1 pas ruchu w moją stronę, trochę się boję i przeważnie tego nie robię (za dużo filmików na YT), a jak już, to ręka na klaksonie i oczy w lusterku. W trasie w zabudowanym jeździłem ~55 zaraz po zdaniu prawka, teraz (6 lat później) ~60-65. Ciągle widzę niezadowolone miny kierowców w lusterku, gdy nie mają okazji wyprzedzić. Tiry rozkosznie dają długimi. Trochę ich rozumiem, mają pewnie jakieś chore czasy przejazdu wymuszone (nie wiem, nie znam się).

      Zgubiłem gdzieś morał tej historii, trudno.

      Rozumiem, że dla wielu zachowanie opisane powyżej wydaje się frajerskie. Rozumiem, że część przepisów i znaków jest do wyrzucenia. Wiem, że teren zabudowany zabudowanemu nierówny ("50" przy rowie z jednej strony i chodniku obok jezdni z drugiej, "50" przy poboczach oddzielonych barierkami... no bez przesady). Jednak po części sami sobie robimy krzywdę. Stawiają "40" żeby każdy jechał max 60, bo wiadomo, że większość i tak przekroczy. Wymyślają co raz to nowsze formy spowalniania, bo zwykłe garby są omijane. Zachowuję się jednak tak, bo jestem zdania, że zmienić trzeba przepisy, a do nich dostosować zachowanie, nie wymuszać zachowaniem coś. Nie jestem też wszechwiedzący i pośród tych wszystkich bezużytecznych znaków jest kilka wartościowych i wolę ich nie przegapić, bo jednak czasem stawiając je jednak ktoś wie co robi.

      Gdzie się wszyscy tak spieszymy? :)

    •  

      pokaż komentarz

      ylko się zastanawiam skąd ta dzicz? Serio, tylko tyle, skąd tyle pop!?$@%%onych zachowań na naszych drogach...

      @Striker009: Ale oczywiście problemu nie widzisz w sobie...

      no bo przecież po miesiącu prawka LEPIEJ WIESZ CO I JAK o każdego innego.

      P.S na mnie nikt nie trąbi, chyba, że faktycznie zawinie i biorę to na klatę, nie wzywam od debili, bo zatrąbił. Sam na ludzi nie trąbie chyba, ze zaśnie ktoś na światłach to przyrodoznawczo, chociaż według PRAWA nie mogę.
      Prawo jest prawem, a rozsądek rozsądkiem i przede wszystkim jeździsz głową, a dopiero potem zgodnie z prawem.

      Podpowiem ci pewną tajemnice,

      Zgodnie z prawem jeździ się tylko na egzaminie, w życiu jak najdziesz kołem na linie ciągłą, albo na pustym widocznym przejściu dla pieszych ze strzałką nie musisz się bez celowo zatrzymywać tylko pot by się zatrzymać, to nie temu miało służyć i nikt cie nie za to nie wysadzi z auta, wiesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Striker009 ponad 15 lat jeżdżę po Lubelszczyźnie jako kierowca i pasażer. Nie kojarzę ani jednej sytuacji żeby ktoś trąbił przy zatrzymywaniu sie na strzałce lub przed przejściem. Może się zatrzymujesz na strzałce i stoisz zamiast jechać mimo że widać że jest pusto?

    •  

      pokaż komentarz

      @Striker009: zapraszam na dolnyśląsk, zagłębie importu zzabuga tu dopiero jest beton umysłowy

  •  

    pokaż komentarz

    Czy ten dzban jeszcze trąbił? Co za k$@$a bezczelność XD

  •  

    pokaż komentarz

    Gościu nie po to ma Passeratti, żeby stać na czerwonym jak plebs ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    Kolejny pieszy który wtargnął na przejście! Każde potrącenie pieszego to jego wina. Nigdy kierowcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheJaster: Haha, żebyś wiedział. Wystarczy poczytać każdy wykop o potrąceniu pieszego i komentarze gruchociarzy pod nim.

    •  

      pokaż komentarz

      @Floyt: "Cmentarze sa pełne tych co mieli pierwszeństwo! (czytaj: zawsze ustępuj mi drogi jak jadę nawet jak masz zielone, pieszy pastuchu!)" - zawsze jeden z najwyżej plusowanych komentarzy pod znaleziskiem o potrąceniu pieszego na pasach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Floyt: @becetbreak: I później te same osoby, piszące takie komentarze, wsiadają przed kółko.

      Więc nie ma co dziwić że w Polsce kultura jazdy nie istnieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheJaster: @Floyt: @becetbreak: Ale z czym Wy się kłócicie? Z faktami?

      A fakty są takie, że tutaj pieszy był przytomny i nic mu się nie stało, a parę dni temu było znalezisko z kobietą, która "miała pierwszeństwo" i wariat ją skasował.

      I z tych 2 sytuacji kto wyszedł lepiej?

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: Tłumaczysz idiotyzm kierowców, tym że pieszy pomyślał za nich?

    •  

      pokaż komentarz

      @admin_wykopu: Puknij się w łeb. Opieprzanie pieszych za brak jakiegokolwiek instynktu samozachowawczego != usprawiedliwianie kierowców.

      I co teraz, zwoje się przegrzały, że można w ten sposób myśleć?( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: Miłej podróży do pracy/szkoły/przedszkola i bądź na tyle przytomny, aby żaden pajac drogowy nie wjechał ci w dupę, bo miał przecież "wczesne czerwone" to po co miał hamować.

      A fakty są takie że kierowcy złamali prawo ruchu drogowego i piesi nie są niczemu winni.

      To kierowcy zdają egzamin na prawo jazdy i tym samym powinna ciążyć na nich większa odpowiedzialność.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheJaster: Ale po co sobie dopowiadasz to wszystko? Czy ja tu w ogóle poruszam temat kierowców i ich kar? Czy w jakikolwiek sposób to bronię, czy usprawiedliwiam? Sam się nakręcasz i próbujesz mnie wciągnąć w to szambo.

      Ja jedynie stwierdziłem prostą zależność: przytomny pieszy daje olbrzymią szansę na to, że do zderzenia nie dojdzie, nieprzytomny pieszy zostawia swój los (zdrowie lub życie) w rękach kierowcy. A tego nigdy nie możesz być pewien.

      Przecież sam chodzę po przejściach (jak i przejeżdżam przez nie samochodem) i czy naprawdę jestem jakimś odłamem, że jak widzę wariata, to kompletnie w p@#@%ie mam, czy dostanie karę czy nie (i jaką), tylko wolę dbać o własne bezpieczeństwo i starać się przede wszystkim uniknąć wypadku? Nagrać, wysłać na policję, ale przecież to jest niezależne od dbania o własne zdrowie, co z Wami jest nie tak?!

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: gadasz jak przy sytuacjach że sprzedażą drogich garnków "jakby dziadkowie byli przytomni to by nie dali się oszukać". Piesi są różni, są zdrowe dorosłe osoby, są dzieci, są powolni starcy, chorzy i chodzący o kulach. Nie możesz w takim wypadku jak tutaj przerzucać odpowiedzialności na pieszego, bo w głowach kierowców już na zawsze zostanie, że pieszy ma uskakiwać przed jadącym autem. Nikt tu przecież sam się pod koła nie pchał

    •  

      pokaż komentarz

      @Kami-chan:

      gadasz jak przy sytuacjach że sprzedażą drogich garnków

      bzdura, wał na garnki polega na kłamaniu, manipulowaniu i niedopowiadaniu - jaką manipulację lub fałszywy obraz masz w tej sytuacji? Jest pieszy i jest jadący na niego samochód - możesz sobie gadać o karach, pierwszeństwie, bla bla bla, ale to nadal nie zmienia faktu, że nap?%!@$@a na Ciebie ze 2 tony metalowej masy, z prędkością 50km/h i jak sama się nie odsuniesz, to Cię skasuje. Czemu Wy robicie z tego taką filozofię?

      Piesi są różni, są zdrowe dorosłe osoby, są dzieci, są powolni starcy, chorzy i chodzący o kulach.

      Jakkolwiek nie będziecie zaklinać rzeczywistości, niesprawni fizycznie ludzie są skazani na łaskę i niełaskę kierowców. Taka jest prawda, czy to się komuś podoba, czy nie. I nawet jak zaostrzysz kary do dożywocia, zjawisko się być może ograniczy (choć osobiście w to nie wierzę, że nagle ludzie zaczną jezdzić przepisowo, bo kary większe), ale ci ludzie nadal będą zależni od wariata. A wariaci byli, są i będą, nie wyeliminujesz tego żadną ustawą.

      Ja natomiast mam pretensje do ludzi, którzy spokojnie mogliby albo się zatrzymać albo cofnąć albo po prostu porządnie rozejrzeć przed wejściem (książkowy przykład w tym filmiku) i w ten sposób nie wpaść pod koła.

      Co zmieni w Twoim życiu fakt, że kierowca dostanie dożywocie, jeśli to Ty będziesz na wózku?

      Nie możesz w takim wypadku jak tutaj przerzucać odpowiedzialności na pieszego

      Ale to jest fakt, czy to Ci się podoba, czy nie. To pieszy ma największy wpływ na własne bezpieczeństwo. Nikt (szczególnie obcy i wręcz anonimowy) nigdy nie zadba o Ciebie tak, jak Ty sama. Ufność w zasady ruchu drogowego i że ludzie będą ich przestrzegać jest przejawem głupoty i braku instynktu samozachowawczego. NIEZALEŻENIE od kar dla kierowcy.

      Nikt tu przecież sam się pod koła nie pchał

      Tu nie i dlatego nic się nie stało. Ale np. tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=txcZDjNUhSo ?

      Możesz sobie pisać, że kierowca złamał przepisy, że powinna być kara. I zgoda. Ale nadal nie zmienia faktu, że kobieta nawet nie spojrzała, tylko zaufała, że każdy będzie stosował się do przepisów. I została skasowana.

      Więc kto ma lepsze podejście? Nieufny facet z tego znaleziska, czy ufna w przepisy kobieta z filmiku, który wstawiłem?

      Na czyim miejscu wolałabyś być?

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: ja rozumiem, że pieszy w starciu z autem na nikłe szanse, ale to nie znaczy że wchodząc na zielonym świetle na przejściu jest winien potrącenia. Należy edukować zarówno kierowców jak i pieszych. Nie jest też łatwo ocenić czy jadący w twoim kierunku samochód, który jest jakieś 100 metrów dalej zwolni i się zatrzyma, czy wjedzie w ciebie przy pełnej prędkości, tym bardziej, że wiesz, że on powinien widzieć czerwone światło. Jak jadą dwa auta i nagle jeden zjeżdża na przeciwny pas, to raczej nie winisz prawidłowo jadącego kierowcy, że nie zjechał do rowu, bo raz że nie zawsze jest taka możliwość, dwa nie zawsze da się zareagować w porę. Nie mówię o pieszych, którzy włażą pod auto ze słuchawkami na uszach i kapturem na głowie, tylko o prawidłowo przechodzących na zielonym świetle. I analogia do oszustwa jest w moim odczuciu słuszna, bo kierowca oszukuje cię, że potrafi jeździć i będzie przestrzegał przepisów skoro zdał egzamin i dostał prawo jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kami-chan:

      że wchodząc na zielonym świetle na przejściu jest winien potrącenia

      to nie ma absolutnie żadnego znaczenia w kontekście zdrowia i życia pieszego. Tak jak pisalem - co z tego, że kierowca będzie winny i dostanie dożywocie, skoro pieszy jest na wózku? A piszę w dokładnie takim kontekście, w żadnym przypadku nie zaprzeczyłem zasadności zwiększania kar dla kierowców - sugeruję natomiast, że największy wpływ na bezpieczeństwo mają sami piesi, bo mogą po prostu nie wejść na pasy, jak jedzie wariat.

      Nie jest też łatwo ocenić czy jadący w twoim kierunku samochód, który jest jakieś 100 metrów dalej zwolni i się zatrzyma

      Oczywiście, że nie wszędzie i nie zawsze uda się uniknąć wypadku. Ale jak patrzę na filmiki na youtube to mnie wręcz krew zalewa - zdecydowanej większości można było uniknąć, gdyby tylko pieszy nie wyznawał zasady "mam pierwszeństwo, więc nie muszę się martwić", a potem tutaj ludzie nie przyklaskiwali takiemu podejściu wychowując niejako pokolenie głupców przekonanych o tym, że ktoś zadba o ich życie i zdrowie. Nie, nie zadba.

      Jak jadą dwa auta i nagle jeden zjeżdża na przeciwny pas, to raczej nie winisz prawidłowo jadącego kierowcy, że nie zjechał do rowu, bo raz że nie zawsze jest taka możliwość, dwa nie zawsze da się zareagować w porę.

      Nie ma znaczenia, kogo winię. Jeśli poszkodowany mógł w jakiś sposób tego uniknąć (np. hamulec w podłogę), a tego nie zrobił, bo liczył, że to ten drugi zadba o bezpieczne wyprzedzanie, to jest takim samym debilem, jak pieszy wbijający na pasy bez rozglądania się.

      Z tą różnicą, że pieszy ma realny wpływ na to, czy wchodzić na kurs kolizyjny, czy nie, a kierowca - jak sama zauważyłaś - często choćby chciał zdroworozsądkowo zareagować, może nie mieć na to czasu.

      Nie mówię o pieszych, którzy włażą pod auto ze słuchawkami na uszach i kapturem na głowie, tylko o prawidłowo przechodzących na zielonym świetle.

      Ale "prawidłowo przechodzący pieszy" nie wyklucza się ze słuchawkami i kapturem - przecież prawo tego nie zabrania. Tylko kolejny raz pytam: co z tego, skoro to pieszy będzie poszkodowany? To w jego interesie leży jak najbardziej o siebie dbać.

      I analogię do oszustwa jest w moim odczuciu słuszna, bo kierowca oszukuje cię, że potrafi jeździć i będzie przestrzegał przepisów skoro zł egzamin i dostał prawo jazdy.

      To jest w sumie clue całego problemu - rozkładacie wszystko na czynniki pierwsze, dorabiacie filozofię, kary, prawo jazdy, pierwszeństwo, kiedy sprawa jest banalnie prosta - jest pieszy i są rozpędzone 2 tony metalu. Pieszy może to widzieć i odpuścić albo mieć w dupie i ryzykować, że ktoś go skasuje. Jakie to ma znaczenie, czy tam może być, czy nie może, czy umie, czy nie umie, czy ma prawo jazdy, czy nie ma?

      Instynkt przetrwania krzyczy "NIE Wp%?$@?@AJ SIĘ NA PASY JAK NAp%?$@?@A NA CIEBIE ROZPĘDZONE AUTO", który widocznie zanika i to przede wszystkim musi się zmienić, bo da najlepsze efekty.

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: Daj se siana z tą gadką. Próbujesz obarczyć pieszych całą odpowiedzialnością za to co dzieje się na pasach. Zacznij myśleć z drugiej strony, że to kierowca ma myśleć

    •  

      pokaż komentarz

      @admin_wykopu:

      Daj se siana z tą gadką. Próbujesz obarczyć pieszych całą odpowiedzialnością za to co dzieje się na pasach. Zacznij myśleć z drugiej strony, że to kierowca ma myśleć

      Typowy głupek nowego pokolenia. Wszyscy mają o mnie dbać, bo takie są przepisy ( ͡° ͜ʖ ͡°) To jeszcze ustawą zlikwiduj ubóstwo, skoro dowolny cel osiągniesz odpowiednią zmianą prawa