•  

    pokaż komentarz

    Co za czasy. Pajac w kiecce będzie mówił mi o tożsamości narodowej.

  •  

    pokaż komentarz

    Przejrzałem linkowaną przez natemat relację z tego wydarzenia z licznymi cytatami z biskupa na stronie Jasnej Góry i słowo "naród" występuje tam w różnych odmianach 11 razy, słowo "Polska" 16 razy. "Bóg" 5 razy, 2 razy "Chrystus", raz "Jezus". Religia 3 razy, wiara 0 razy (są "wierni", ale to nie to samo).

    Ciężko bardziej dobitnie pokazać, że polski masowy katolicyzm tradycyjny to przede wszystkim samoreplikująca się maszyna społeczna, dla której przesłanie chrześcijańskie jest rytualnym tłem, liczy się wspólnota (nie żeby byli w tym jakoś osamotnieni czy żeby mnie to szokowało, ale natężenie patologii jest duże). Stąd też biskupi tak dobrze się czują wśród prawicowych kibiców, a niepokoi ich Hołownia czy papież Franciszek (który niepokoi też teologów, ale raczej z innych powodów).

    Tego rodzaju przechył to też jakiś sposób na życie (być może innej drogi na jak najdłuższe przedłużenie trwania instytucji w kontekście modernizacji kraju nie ma), jest tylko jeden haczyk - prawie nikt tego rodzaju projektowi życia nie poświęci. Za czasów młodości abp. Dzięgi (reprezentującego BTW typowe dla episkopatu pochodzenie - członek wieloletniej rodziny z prowincji) katolickie kapłaństwo było niezłym sposobem na awans społeczny, ale teraz już nie, a spośród kibiców, których tak wychwala, co najwyżej zrekrutuje jakiegoś Międlara, który po 2 latach opuści sutannę i zostanie liderem lokalnych faszystów. Czy ci kibice co niedziela chodzą do kościoła też bym powątpiewał, pokazać się z szalikami na Jasnej Górze raz do roku to jedno, ale chodzenie co niedziela (odsyłam do pojęcia "vicarious religion")? No nie wiem.

    Polecam fragment (a i całość) wystąpienia Terlikowskiego z grudnia w Klubie Ronina, który nieprzypadkowo chyba we wszystkich mediach ostatnio przestrzega przed obecnym kierunkiem, jako długofalowo zabójczym dla Kościoła. No ale to wołanie na puszczy, ludziom w katolicyzmie chodzi o inne rzeczy, niż jemu i tak to oto "ajatollah" został samotnym przedstawicielem centrum i umiarkowanego RiGCzu.

    źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Boga może i wierzą ale nie w kosciol

    •  

      pokaż komentarz

      Boga może i wierzą ale nie w kosciol

      @usun-konto: Raczej na odwrót. Po samej liczbie odniesień można wywnioskować, że nawet dla samego biskupa Dzięgi Kościół i Naród są ważne, a Bóg jest li tylko tłem, rodzajem sztandaru. Mam powody, by sądzić, że i dla uczestniczących kibiców jest podobnie.

      Nie było w tym kazaniu wiele o kazaniu na górze, sporo za to o wspólnocie narodowej, "my vs oni", itp.

      Można i tak, ale takie rzeczy nie działają dobrze w krajach zmodernizowanych, a takim coraz bardziej Polska się staje. Jeśli PiS upadnie, to zostaną z niczym - bo ludzie o jakichś aspiracjach będą zniesmaczeni (dokładnie odwrotnie niż za komuny, kiedy Kościół - zasłużenie czy nie - miał dobrą prasę). Czy mieli inną drogę? Nie wiem, na Zachodzie katolicyzm się zliberalizował i też stracił znaczenie wraz z bogaceniem się społeczeństwa, może nawet szybciej, niż u nas. Więc strategia może i jest racjonalna - jeśli rozwój Polski się nie załamie, to zmierzch katolicyzmu jest nieunikniony, ale wybrali trochę bardziej rozciągnięty w czasie sposób dający przy okazji frukta tu i teraz.

    •  

      pokaż komentarz

      Czy mieli inną drogę?
      @eoneon: kłóciłem się kiedyś z colegą @dertom o to, bo on w jednym z wpisów stwierdził, że kościół w Polsce robi błąd odrzucając dialog ze zmianami i tym sposobem skazuje się na rychłą klęskę.

      Ja uważam, że absolutnie błędu nie robi, co więcej- uczy się na błędach jakie popełnił w wysokorozwiniętych krajach Zachodu. Tam kościół (mniej lub bardziej) poszedł na dialog i próbował pogodzić się z czymś z czym w wiarygodny sposób katolickiego nauczania pogodzić się nie da. Ponadto dopuszczono do powstania de facto wielu różnych kościołów w ramach katolickiego i ludzie coraz częściej orientują się, że wspólnota X z parafii Y ma zupełnie inne poglądy i oczekiwania niż A z parafii C. Czasami rozczłonkowanie jest tak duże, że w zasadzie ciężko zorientować się gdzie jest główny nurt a gdzie są poboczne.

      Do tego dochodzi jeszcze ekumenizm i panchrześcijańska identyfikacja zastępująca w bardzo zsekularyzowanych krajach sekciarskie podziały. Rozmawiałem kiedyś z prawosławnym, polskim księdzem z Francji, który twierdził, że miejscowi katolicy potrafią odnosić się z większym szacunkiem do cerkwi niż do swojej hierarchii.

      Moim zdaniem polscy biskupi odrobili lekcję i ich taktyka jest najlepszą z możliwych. Wiedzą, że w Polsce istnieje jeszcze główny, ludowy, tradycyjny katolicyzm i nie chcą pozwolić mu się rozpaść. Zacieśniać szeregi, wykorzystywać jeszcze te wpływy, które są (a jest ich nie mało) żeby gromadzić hajs i radykalizować wiernych. Oczywiście jakieś poboczne grupy istnieją i się je toleruje (a na poziomie parafii nawet reklamuje), ale absolutnie kluczowy jest "ludowy katolicyzm", który jest bardzo zideologizowany i spolitycyzowany- tak jak zauważyłeś- religia robi tam w zasadzie za przystawkę do konserwatyzmu i prawicowości. Podobne spostrzeżenia miał zresztą np. Hołownia.

      Oczywiście liczby i tak będą topnieć (ale powoli) a radykalizm będzie zrażał co bardziej "liberalnie" czy też "duchowo" nastawionych wiernych, ale to nie ma znaczenia bo jedyną szansą na przetrwanie jest karna armia, której jak się powie, że to czy inne prawo inspiruje Szatan a ta czy inna grupa to nie są Polacy to nie będzie sprawdzała czy aby na pewno jest to zgodne z tym co kościół nauczał, czy jest to zgodne z Biblią etc. tylko pokiwa głową i przy urnie zrobi co trzeba.

      Oczywiście nie sposób odmówić racji coledze @dertom, że na dłuższą metę jest to samobójstwo, ale on zakłada, że kraj będzie się jeszcze całe dekady rozwijał a sytuacja ludzi będzie się poprawiać. I tutaj ja bym nie był optymistą- w przypadku kryzysu (który IMO prędzej czy później nadejdzie np. fatalna demografia czy zmiany klimatyczne), biskupi wjadą na białym koniu jako wybawiciele wskazując "lewactwo" jako przyczynę obrazy pustynnego demo... znaczy Boge i odzyskując wpływy.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja uważam, że absolutnie błędu nie robi, co więcej- uczy się na błędach jakie popełnił w wysokorozwiniętych krajach Zachodu

      @niedoszly_andrzej: Zasadniczo mam podobne zdanie, trzymanie nawet "infantylizujących" i nieznanych już praktycznie nigdzie zakazów jak np. obowiązkowy post w piątek wskazuje na wybór strategii jak najwolniejszego cofania się.

      Ale czy wyniki są dobre? Wśród osób starszych tak, ale w młodym pokoleniu raczej mizerne, na co dowodem są badania Pew (znajdujące potwierdzenie w innych miejscach, np. masowym wypisywaniu się z lekcji religii w miastach).

      I tutaj ja bym nie był optymistą- w przypadku kryzysu (który IMO prędzej czy później nadejdzie np. fatalna demografia czy zmiany klimatyczne), biskupi wjadą na białym koniu jako wybawiciele wskazując "lewactwo" jako przyczynę obrazy pustynnego demo... znaczy Boge i odzyskując wpływy.

      @niedoszly_andrzej: Kryzys musiałby być bardzo głęboki. Nie wiem, czy proste zagrożenie egzystencjalne wystarczy. To, co by pomogło, to jakiś zwalczający religię okupant (a takiego prawie na pewno nie będzie, nikt w zachodnim świecie katolików nie chce prześladować, więc prawica rozdmuchuje przypadki, że ktoś kazał zrobić tort dla homoseksualisty), a jeszcze lepiej - powrót stosunków feudalnych ( ͡° ͜ʖ ͡°).

      Nie znam przypadku kraju, który osiągnąłby w miarę wysoki poziom rozwoju (> 10k USD per capita PPP, itd.) i religia by tam choć trochę odzyskała wpływy. A kryzysy przecież się zdarzają. Czy Wenezuela staje się ostatnio bardziej religijna? Wątpię.

      Musiałyby wrócić warunki z czasów chrystianizacji Polski, czyli jakaś forma systemu pańszczyźnianego i przymusu połączonego z brakiem dostępu do informacji. Wątpię, żeby aż do tego doszło w wyniku zmian klimatu. Zresztą, koło 2050 będzie już za późno dla polskiego Kościoła - ew. demagogiczna władza wyniesiona do władzy przez kryzys (polecam BTW "Rok za rokiem" z HBO, może z wyjątkiem zakończenia) będzie się wtedy odwoływała wprost do nacjonalizmu i swojskości, jak to się dzieje np. w zlaicyzowanych Czechach.

      Poza tym nie sądzę, żeby mniej uduchowionym członkom episkopatu jakoś zależało na dobru instytucji za 40 lat. Myślą raczej egoistycznie. Reforma jest trudna i oznacza kłopoty "tu i teraz", więc lepiej po prostu się fortyfikować, dobre i parę lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @niedoszly_andrzej nie pamiętam abym się kiedykolwiek kłócił eoneon. Zaś moje opinie w ogóle nie opieraly się na wyborze najlepszej strategii trwania i przetrwania Kościoła całego czy tylko instytucji. Wręcz przeciwnie, jeśli kościół ma wymrzeć i ma zostać materialnie zweryfikowana kwestia paruzji i autentyczności lub falszywosci religii to tym lepiej. W mojej opinii jeśli ma.sie tak stać to chciałem raczej widzieć kościół odchodzący raczej z godnością, intelektualnie jak najlepiej przygotowany , ekumeniczny i trzymający się uniwersalnej moralności oraz praw człowieka. Nie przeczę że może cynicznie pobrano drogę radykalizacji w celu maksymalnego przedłużenia stanu posiadania i na pewien czas się to opłaci w wymiarze władzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @dertom: @eoneon to "kłócił" to oczywiście nie pyskówka tylko wymiana poglądów, nie jest to żaden przytyk colego.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: > Ale czy wyniki są dobre? Raczej mizerne, na co dowodem są badania Pew.

      @eoneon: one mówią o odchodzeniu "w serduszku" i tutaj się zgodzę- miażdżąca większość ludzi młodszych, których poznałem ('90 here) ma kościół totalnie w poważaniu. W sensie nie, że nie lubią czy coś (bardzo mało aktywnie nie lubi)- po prostu dla nich ten temat nie istnieje. Słowo daję, że spotkałem więcej "buddystów" (w cudzysłowie bo ludzie Ci nie są formalnie buddystami, po prostu adaptują sobie te praktyki i idee z religii Wschodu, które im się podobają) niż praktykujących katolików (czyli przynajmniej raz w tygodniu do kościoła). Przez litość nie wspomnę o przestrzegających zakazu życia i pożycia przed ślubem, ale... to się w ogóle nie przekłada na życie publiczne. Młodzi są po prostu mało aktywni w polityce a nawet w życiu prywatnym rozejście się z kościołem jest bardziej "wewnętrzne", bo śluby, chrzciny, okazjonalne msze i deklarowany katolicyzm etc. nadal są.

      Kościół dobrze ogarnął, że bardziej mu się opłaca pracować nad "twardym rdzeniem", który za pomocą różnych sposobów (np. szantaż emocjonalny w rodzinie) będzie wymuszał "kulturowy" i "polityczny" katolicyzm na reszcie społeczeństwa. A ta reszta jest cały czas urabiana, że "no może to nie do końca prawda, ale tak trzeba i co zrobisz". I ci ludzie może nie chodzą z własnej woli do kościoła, ale nawet jeśli w rodzinie jest tylko jedna religijna osoba (zradykalizowana) to i tak ochrzczą dzieci, przyjmą księdza i zagłosują (o ile w ogóle pójdą do wyborów) "po bożemu".

      Nie znam przypadku kraju, który osiągnąłby w miarę wysoki poziom rozwoju (> 10k USD per capita PPP, itd.) i religia by tam choć trochę odzyskała wpływy. A kryzysy przecież się zdarzają. Czy Wenezuela staje się ostatnio bardziej religijna? Wątpię.
      Ale im przecież nie zależy na religijności, oni chcą zabetonować kilkadziesiąt % społeczeństwa żeby nadawać ton życiu publicznemu i to, jeszcze długo może im się udawać.

    •  

      pokaż komentarz

      Kościół dobrze ogarnął, że bardziej mu się opłaca pracować nad "twardym rdzeniem", który za pomocą różnych sposobów (np. szantaż emocjonalny w rodzinie) będzie wymuszał "kulturowy" i "polityczny" katolicyzm na reszcie społeczeństwa.

      Ale im przecież nie zależy na religijności, oni chcą zabetonować kilkadziesiąt % społeczeństwa żeby nadawać ton życiu publicznemu i to, jeszcze długo może im się udawać.

      @niedoszly_andrzej: I tu tkwi szkopuł. O ile 55% chodzących do kościoła przedstawicieli powojennego wyżu demograficznego to wystarczająco dużo, by rządzić Polską, to 25% w pokoleniu 40- to już nie jest żadne "kilkadziesiąt procent" i jakbyś tego nie zabetonował, nie wystarczy, by rządzić krajem albo dominować w dyskursie.

      W badaniach dominicantes widać stagnację, ale IMHO to jest cisza przed burzą. Młode pokolenie może jest i nieliczne i mało aktywne, ale już niedługo to wyłącznie ono będzie decydowało o tym, czy dzieci idą na religię w szkole, albo czy ktoś młodych naciska na ślub czy chrzciny. Co innego nacisk dziadków czy pradziadków, co innego rodzica, to zupełnie inna siła oddziaływania. A obecna władza raczej czerpię energię społeczną z Kościoła, niż mu ją oddaje.

      Ba! Takie np. 500+ może mieć efekt odmienny od zamierzonego, emancypujący - niejedno jest badanie na to, że religijność mocno negatywnie koreluje z państwową siatką wsparcia. Silna pozycja chrześcijaństwa w USA może być właśnie efektem tego, że to w lokalnych wspólnotach kobiety szukają bezpieczeństwa.

      PS: https://kulturaliberalna.pl/2018/11/06/kuisz-koniec-pokolen-podleglosci-11-listopada/

    •  

      pokaż komentarz

      25% w pokoleniu 40- to już nie jest żadne "kilkadziesiąt procent"
      @eoneon: wciąż jest to sporo no i tu się raczej rozbija o karność bo co z tego, że większość "dnt care" jeśli nie chodzą do wyborów? Przy frekwencji bliskiej połowie uprawnionych do głosowania 25% to może być nawet 50% wyborców. No i ludzie po 40 też tak szybko nie wymrą, wielu z nich ma przed sobą całe dekady życia i co najmniej kilka okazji do głosowania.

      Poza tym KK jest na tyle rozepchany w przestrzeni publicznej, że wielu ludzi z potrzebami religijnymi trafi właśnie tam (a im człowiek starszy tym wizja życia po śmierci z miłosiernym Boge atrakcyjna) nie dlatego, że się z nim zgadza tylko dlatego, że nawet nie wie, że ma inne opcje (tak jak np. całe tysiące protestantów w USA potrafi przechodzić na miafizytyzm lub na prawosławie, dla Polaka to nie do pomyślenia).

      Do tego czynnik kulturowy- wielu ludzi, którym w życiu nie po drodze z kościołem strasznie głośno za religią gardłuje w kwestii życia innych ludzi (skrajnym przykładem deista Korwin). W sferze symbolicznej kościół to nadal "ostoja polskości".

      I nie zrozumcie mnie źle- ja mam nadzieję, że to się przewróci i sobie głupi ryj rozwali, ale po prostu jestem bardzo daleki od hurraoptymizmu, że to "już za chwilkę, za chwileczkę".

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: @niedoszly_andrzej: W ogóle to o ile wielu Polaków podpisałoby się pod zdaniem "Bóg tak, Kościół Katolicki nie", to wielu pisowców (na czele z prezesem) prędzej podpisałoby się pod zdaniem "Kościół Katolicki tak, Bóg nie". Oczywiście chodzi tu niekoniecznie o Rzymskokatolicki Kościół na czele z papieżem Franciszkiem, który chwalił Gretę Thunberg, nosi się z zamiarem wprowadzenia kategorii "grzechu ekologicznego", namawiał do przyjmowania uchodźców i otwarcie odcina się od idei państwa wyznaniowego i klerykalizmu, tylko o polski Kościół oparty o ludowy katolicyzm, który ma niewiele wspólnego z duchem Ewangelii, za to wiele z walką o "narodową tożsamość, tradycję i kulturę" pod sztandarem "Matki Boskiej Częstochowskiej".
      To na polskim ludowym katolicyzmie wyrosło imperium Rydzyka. I choć przymiotnik "katolicki" wziął się od greckiego słowa "katholikós" oznaczającego "powszechny", to trudno powiedzieć o religii wyznawanej przez abpa Dzięgę, żeby była powszechna. On wyznaje religię wykluczającą i konfrontacyjną, a nie powszechną.

      Struktura Kościoła Katolickiego taka jaką znamy dziś, powstała w średniowieczu, w czasach feudalnych. I jest reliktem tych czasów. I zwłaszcza w Polsce z dawnych czasów zachował się feudalny sposób zarządzania kuriami i feudalne podejście proboszczów do wiernych. Polscy księża rzadko wykonują prace fizyczne, często wysługując się parafianami. Z tego co wiem, to w innych krajach stosunki między księżmi a wiernymi są inne, bo tam czasy się zmieniły i kapłani na ogół przestali traktować wiernych z góry.

      I w innych krajach obecnie rzadsze jest łączenie katolicyzmu z nacjonalizmem. Bo choć w Chorwacji istniał narodowo-katolicki ruch ustaszy, w Słowacji istniała silna Słowacka Partia Ludowa kierowana przez ks. Jozefa Tiso, a w Belgii istniało nacjonalistyczne i faszystowsko-klerykalne ugrupowanie Christus Rex kierowane przez Leona Degrelle, to jednak było to w latach 30. i podczas II wojny światowej. Czyli dość dawno temu. W innych krajach łączenie katolicyzmu z nacjonalizmem jest już praktycznie niespotykane, a w Polsce to w sumie standard. Można bez przesady powiedzieć, że co najmniej połowa polskiego kleru katolickiego jest skażona nacjonalizmem.

    •  

      pokaż komentarz

      to wielu pisowców (na czele z prezesem) prędzej podpisałoby się pod zdaniem "Kościół Katolicki tak, Bóg nie".

      @Trojden: Kaczyński w ogóle zbyt religijny nie był, dopóki nie zrozumiał, że daje to wymierne korzyści procentowe jeśli chodzi o poparcie ( ͡° ͜ʖ ͡°) o czym pisze chyba Krasowski w swojej trylogii.

      Swoją drogą ładnie to opisałeś. Na takim katolicyzmie Jaro zbudował tożsamość swojej partii:

      polski Kościół oparty o ludowy katolicyzm, który ma niewiele wspólnego z duchem Ewangelii, za to wiele z walką o "narodową tożsamość, tradycję i kulturę" pod sztandarem "Matki Boskiej Częstochowskiej".

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Kościół strzelił sobie w stopę przenosząc religię do szkół. Sacrum przeniósł do piekła profanum. Hostię z za ołtarza do szkolnej szatni. Zadufani w sobie hierarchowie, uczeni na wiedzy sprzed 600 lat, postanowili dla Mamona wejść do sal lekcyjnych, w których uczeń wsadza nauczycielowi kosz na głowę. Cóż, Kościół od lat z oporem przyjmuje wiedzę naukową, w tym i ostrzeżenia socjologów i psychologów społecznych.
      Teraz po nastu latach mamy tego efekty. Nie żeby mnie to ruszało, w końcu Kościół też ma prawo do swojej wielkiej klęski ale w dobie kryzysu zaufania do państwa jako gwaranta prawa, dodatkowy brak moralności "odreligijnej" - boskiej - może prowadzić tylko do brutalizacji życia społeczego.
      Dodam tylko, że niektórzy politycy zdają sobie sprawę z tego, że potrzebują silnej religii jako drugiej nogi sprawowania kontroli nad społeczeństwem, więc w ramach jakoby lewicowej "multi-kulti" importują do Europy bardziej ekstremistyczną wiarę niż katolicyzm. Za 50 lat to ta religia "pokoju" może twardą ręką utrzymywać w ryzach obywateli Europy. Co do Polski, to wydaje mi się, po przeczytaniu takich newsów, że zapanuje tu jakaś odmiana radykalnego polskiego kościoła katolickiego, który za pomocą nahajki poradzi sobie z "odszczepięcami" - obym był złym prorokiem.

    •  

      pokaż komentarz

      ludziom w katolicyzmie chodzi o inne rzeczy, niż jemu i tak to oto "ajatollah" został samotnym przedstawicielem centrum i umiarkowanego RiGCzu.

      @eoneon: Ciekawe wystąpienie, nie spodziewałem się po nim. W sumie to zawsze mnie rozbraja w takich wykładach, że choć wydaje się, że największym czubem jest prelegent to w trakcie pytań od publiczności następuje totalny odlot (jak ten pierwszy widzący "przywódcę' w Jędraszewskim (ʘ‿ʘ)). A Terlecki naprawdę wychodzi na rozsądnego i dostrzega, że to Polski ludowy katolicyzm może ulec schizmie, bo kościół powszechny będzie się znacznie różnił. Jakkolwiek bez znaczenia czy ktoś go posłucha czy nie, nie widzę możliwości na odwrócenie trendów. Teoretycznie można by oczekiwać, że taki efekt mógłby wywołać jakiś bardzo silny bodziec ekonomiczny/polityczny, na kształt feudalizmu gdzie osoba niewierząca byłaby odcięta od stanowisk i zysków. Jakkolwiek to co działało w starożytności czy średniowieczu moim zdaniem już nie zadziała. Zbyt wykształcone społeczeństwo, zbyt wyemancypowane, za duży przepływ informacji, zupełnie inna pozycja kobiet. To byłby taki ahistorycyzm względem przyszłości, który tylko wzmocniłby współczesne trendy. Co z grubsza obserwujemy w wykonaniu PISu.

      Swoją drogą, jeśli nie stronisz od kontrowersyjnych postaci to w zeszłym roku gdzieś przypadkiem trafiłem na serię wykładów Engelgarda, którego nie znałem, a który potrafi dość ciekawie opowiadać. Polecam na próbę.
      MIR 02. Mit żołnierzy wyklętych – potrzebny czy szkodliwy? - Jan Engelgard
      Ciekawie się tego słuchało niedługo po zajściach na Marszu równości w Białymstoku i tych wszystkich podziękowaniach za obronę wiary.

      źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Jako kibic jesteś człowiekiem serca wolnego, rozumnego, odważnego, zdolnego do poświęceń
    xD

    Nie jest prawdą, że polski naród jest podzielony, że polskie serca są podzielone. Słyszę to setki razy w różnych komentarzach, ale ja się z tym nie zgadzam.
    I po tym dowalił, że innowiercy i niewierzący nie są Polakami. Dobry gość.

  •  

    pokaż komentarz

    Naród nie będzie podzielony, jeśli ludzi o innych poglądach przestaniesz traktować jako część narodu.
    Gratuluję pomysłu Panie Andrzeju (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    źródło: i.redd.it

  •  

    pokaż komentarz

    Powiedział co uznał za słuszne, miał takie prawo. Co to zmienia w naszym życiu? Nic. Stworzyli sobie kółko wzajemnej adoracji, że średnią IQ na poziomie kilkuletnich dzieci i nakręcają się wzajemnie.

    Nie identyfikuje się w żaden sposób z tymi kręgami i dlatego ich opinie i stwierdzenia są dla mnie całkowicie obojętne i bezwartościowe.

    Polecam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arthaniel: Dopóki jakiś oszołom nie zacznie odsądzać cię od człowieczeństwa, bo nie modlisz się do tego boge co on. Już historia zna takie przypadki. Nieprawdziwy Polak, to już pierwszy stopień do uznania cię za coś gorszego. Zanim się obejrzysz będziesz Żydem / volksdeutschem / masonem / ruskim agentem / innym-wrogiem. Takie przejawy trzeba tłamsić w zarodku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arthaniel zwróć uwagę do kogo kieruje te słowa. Nie przypadkowo do "patriotycznej" bojówki, która moze i owszem Polaka zostawi w spokoju (o ile są trzeźwi i w miarę rozładowani), ale guru właśnie wyznaczył część społeczeństwa, którą można śmiało piętnować

    •  

      pokaż komentarz

      @Prezes_roku: Po części masz rację, chociaż warto wziąć pod uwagę kto i do kogo te słowa kieruje. To jest hermetyczne środowisko, dosyć specyficzne. Ich poglądy to już i tak jest skrajny radykalizm ocierający się o fanatyzm, mi osobiście ciężko uznać tych ludzi za w pełni sprawnych intelektualnie.
      Gdy takie głosy pojawią się w przestrzeni publicznej to wtedy będzie powód do zmartwien.

      @adamko92: Myślisz, że ortalionowy obrońca czystości rasowej będzie pytał o wyznanie przed pacyfikacją? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Oni dzisiaj idą na Jasną Górę jako jedna grupa a jutro będą się bić między sobą, ponieważ wyznają inne kluby piłkarskie, nie wspominając o wyższych wartościach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arthaniel: wiesz, że od tego może się zacząć, a potem eskalować fala nienawisci m.in. do takich jak ty? Takie pełne nienawiści wypowiedzi należy piętnować i dusić w zarodku, zanim dotrą na żyzny grunt głupich ludzi, którzy w to uwierzą.

1 2 3 4 5 6 7 ... 17 18 następna