•  

    pokaż komentarz

    I pewnie wszyscy dostaną rekompensaty a My nie :)

  •  

    pokaż komentarz

    Zanim otwarto przetarg na te 15 samolotów średniego zasięgu, to już wiadomo było, że to będzie 737 MAX, którego jeszcze nikt w Europie nie miał. Tak samo było z zamówieniem na Dreamlinery. Robiliśmy za królika doświadczalnego dla 787 jako pierwszy operator w Europie i drugi na świecie. Macierewicz w międzyczasie kupuje samoloty dla VIPów - Boeinga 737-800 z wolnej stopy.
    Rok 2019. Boeingi 737 MAX stoją na płycie Okęcia i czekają prawie rok na pozowolenie na użytkowanie. Podczas gdy inne wielkie linie lotnicze mają dywersyfikację floty i walczą skutecznie o odszkodowanie, to nasz LOT "szacuje straty".

    I to jest właśnie postawa o której mówił Sikorski podczas jedzenia ośmiorniczek. Hajs w firmach Amerykańskich ma się zgadzać, a Milewski ma za małe jaja, żeby dać kawałek tortu Airbusowi, bo go PiS wyrzuci ze stanowiska za "nie robienie łaski".

  •  

    pokaż komentarz

    Warto przypomnieć, że Polskie Linie Lotnicze LOT były jedyną linią lotniczą w Europie i jedną z nielicznych na świecie, które wykorzystywały dalej felerne MAX-y po drugiej katastrofie lotniczej, gdzie już wiadomo było, że jej powodem była wadliwa konstrukcja samolotów. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    https://www.polskieradio24.pl/42/273/Artykul/2276473,LOT-nie-uziemia-swoich-boeingow-737-Max-Spolka-spelniaja-wymogi-bezpieczenstwa

    •  

      pokaż komentarz

      że jej powodem była wadliwa konstrukcja samolotów

      @Rubbik: trochę przekoloryzowałeś i uprościłeś jednocześnie. Z konstrukcją wszystko było OK. Wadliwy był system, który bez ingerencji pilota miał sprawić, że MAX'y pilotowało się tak samo jak wersję 800. Miało to wyłączyć konieczność prowadzenia szkoleń na nowy typ samolotów dla pilotów latających na 800.

      Okazało się, że rozwiązanie ingerowało za bardzo i przy okazji było podatne na awarie, a piloci nie byli o nim informowani, więc nie potrafili go wyłączyć.

      Czyli nie tyle wada konstrukcyjna, tylko chęć zrobienia "fixa na szybko", w dodatku na wersji produkcyjnej. W połączeniu z chciwością zarządu firmy (zbyt mało testów, bo kosztowne) oraz chęcią obejścia certyfikacji nowego systemu (nie duplikowali go, żeby FAA nie uznało go z automatu za krytyczny, co pociągałoby konieczność certyfikacji) - wyszło jak wyszło.

      Dla zainteresowanych tym, co ma do powiedzenia pilot 737-800 na temat MAX'ów, załączam video.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Z konstrukcją wszystko było OK. Wadliwy był system,

      @sowiq: czyli konstrukcja wadliwa - oprogramowanie i hardware MCAS stanowi integralną część samolotu

    •  

      pokaż komentarz

      trochę przekoloryzowałeś i uprościłeś jednocześnie. Z konstrukcją wszystko było OK.

      @sowiq: @Rubbik: @megawatt:

      No jednak sugeruję poczytać o tym bo się mylisz. Konstrukcja została sp!#?@?#ona więc zainstalowano MCAS. Niestety ten też był spieprzony a co więcej wada tkwiła w programowaniu robionym przez Hindusów. Ale po kolei bo w każdej katastrofie zawsze jest ciąg przyczynowo - skutkowy.
      1. Zbliżał się termin wprowadzenia na rynek nowego bardziej ekonomicznego Airbusa 321, a Boeing nie miał niczego nowego więc....
      2. w Boeing postanowiono do starego kadłuba podłączyć nowe bardziej oszczędne silniki RR ale....
      3. Boeing 737 jest bardzo nisko zawieszony żeby łatwiej go było ładować więc po przymiarkach wyszło ze będzie większymi silnikami ciągnął po ziemi więc....
      4. postanowiono przesunąć silnik do przodu i lekko do góry ale...
      5 okazało się że zamontowanie silników w ten sposób powoduje podnoszenie dzioba, zwalnianie i czasem utratę nośności a ponieważ...
      6. nowy Airbus wchodził na rynek to zamiast przeprojektować samolot zdecydowano dodać elektroniczne gówienko z oprogramowaniem z Indii i pozwolić mu na kontrolowanie wolantu a skoro...
      7. piloci nie przechodzili żadnego szkolenia (bo to taki sam samolot) tylko dostawali instrukcję na tablecie to nie wiedzieli że istnieje takie ustrojstwo jak MCAS (w tańszej wersji samolotu MCAS nie miał nawet żadnej kontrolki - to było wyposażenie premium) i siłowali się ze sterem walcząc z MCAS a na koniec
      8. agencja FAA działając wspólnie z Boeingiem certyfikowała samolot przyjmując ich dane testowe i nie weryfikując ich.

      Podsumowując: Partactwo, dyktat księgowych i pośpiech oraz prawdopodobnie korupcja w FAA.

      Teraz FAA trzęsie dupą bo okazało się że samolot ma więcej błędów jak zweryfikowali go i dla przykładu czasami nie działa prawidłowo korekcja kierunku lotu a poza tym wysokonapięciowe wiązki przewodów są zbyt blisko co w warunkach eksploatacyjnych i nagrzewania po latach może doprowadzić do zwarcia. Jak by się ktoś pytał dlaczego skorygowania takiego "drobnego" programowego błędu zajmuje im już prawie rok. MAX szybko nie poleci.

    •  

      pokaż komentarz

      No jednak sugeruję poczytać o tym bo się mylisz. Konstrukcja została sp%@$???ona więc zainstalowano MCAS

      @EliG: ale MCAS to jest część samolotu, konstrukcja =/= płatowiec

      jeżu, jakie bzdury

      1. Zbliżał się termin wprowadzenia na rynek nowego bardziej ekonomicznego Airbusa 321, a Boeing nie miał niczego nowego więc....
      @EliG: data oblotu 11 marca 1993 - czy na pewno chodziło o Airbusa A321?

      pokaż spoiler nie, chodziło o rodzinę A320neo z silnikami

      Program rozwoju A320neo rozpoczęto w 2010 roku (grudzień), 737MAX rok później - A320neo oblatano pod koniec 2015, MAXa na początki 2016 (3 miesiące różnicy)

      2. w Boeing postanowiono do starego kadłuba podłączyć nowe bardziej oszczędne silniki RR ale....

      @EliG: półprawda, w obu samolotach (Airbus, Boeing) zmodernizowano konstrukcję przez użycie większej ilości kompozytów, odchudzenie jej, dodanie zaawansowanych wingletów, a na koniec dodano nowe silniki które wyróżniają się bardzo dużym wentylatorem (przednia widoczna obracająca się cześć silnika) co zapewnia wysoki stosunek dwuprzepływowości

      3. Boeing 737 jest bardzo nisko zawieszony żeby łatwiej go było ładować więc po przymiarkach wyszło ze będzie większymi silnikami ciągnął po ziemi więc....

      @EliG: tutaj wchodzi na scenę historia obu samolotów, a dokładnie założenia konstrukcyjne - 737 faktycznie jest nisko zawieszony i nie ma specjalnie miejsca na podwyższenie go (737MAX10 jest delikatnie podwyższony żeby uniknąć ryzyka tzw. tail-strike bo jest wersją bardzo wydłużoną - a podwyższenie realizowane jest przez specjalny składany mechanizm podwozia). A320 nigdy nie miał być tak nisko zawieszony więc nowe silniki weszły bez żadnego problemu

      4. postanowiono przesunąć silnik do przodu i lekko do góry ale...
      5 okazało się że zamontowanie silników w ten sposób powoduje podnoszenie dzioba, zwalnianie i czasem utratę nośności a ponieważ...


      @EliG: to było akurat oczywiste, więc nie okazało się tylko to była cena takiego umieszczenia silników - oddalenie silnika od punktu środka ciężkości spowodowało podnoszenie dzioba podczas zwiększania ciągu silników - jak w każdym samolocie, ale tutaj odległość jest większa to i efekt większy. A podnoszenie dzioba może powodować nadmierne zwiększenie kąta natarcia a w konsekwencji przeciągnięcie maszyny

      6. nowy Airbus wchodził na rynek to zamiast przeprojektować samolot zdecydowano dodać elektroniczne gówienko z oprogramowaniem z Indii i pozwolić mu na kontrolowanie wolantu a skoro...

      @EliG: dodano rozwiązanie obecne wcześniej w Boeingu i Airbusach - systemy typu MCAS to nie jest nowość, w Airbusie to jest standard bo tam leci komputer a pilot wydaje rozkazy komputerowi (fly by wire). To samo w niektórych Boeingach, ale nie w 737 - tam pilot ma bezpośrednie połączenie kolumny sterowej z powierzchniami sterowymi - i tu pojawił się problem bo MCAS dla 737 zaprojektowano w USA do dupy (z jednym czujnikiem, bez ograniczenia działania)

      Indii i pozwolić mu na kontrolowanie wolantu a skoro...

      @EliG: w Indiach testowano zgodność MCAS i reszty awioniki z projektem sporządzonym w USA - a MCAS działał dokładnie tak jak go zaprojektowano! nie siej fejk newsów o tym, że to hindusi coś popsuli - oni zgodnie z procedurami testowali systemy na podstawie scenariuszy testowych połączonych z wymaganiami i specyfikacją - a MCAS rozbijał samoloty zgodnie ze specyfikacją (bo w niej był błąd)

      7. piloci nie przechodzili żadnego szkolenia (bo to taki sam samolot) tylko dostawali instrukcję na tablecie to nie wiedzieli że istnieje takie ustrojstwo jak MCAS (w tańszej wersji samolotu MCAS nie miał nawet żadnej kontrolki - to było wyposażenie premium) i siłowali się ze sterem walcząc z MCAS a na koniec

      @EliG: tutaj prawda, ale też nie do końca - MCAS w dokumentacji pominięto tak żeby udawać, że to jest taki sam typ samolotu i nie wymaga sesji w symulatorze. takie rozwiazanie jest popularne i nie jest złe (cała seria A320: A319, A320, A321 jest w ten sposób załatwiana, jest sesja w symulatorze a przy zmianie rozmiaru samolotu tylko doszkolenie na papierze czy tablecie), w Boeingu też tak jest tylko nie chcę się pomylić i podać złych par samolotów)

      8. agencja FAA działając wspólnie z Boeingiem certyfikowała samolot przyjmując ich dane testowe i nie weryfikując ich.

      @EliG: tak, FAA outsourcowało certyfikację do Boeinga - i nie ma nic złego w tym (tak robi też Airbus i kupa innych podmiotów w przemyśle), gdyby nie rozmiar tej samocertyfikacji

    •  

      pokaż komentarz

      @EliG: pomiędzy 1 i 2 powinien byc jeszcze jeden punkt. Boeing z początku planował wprowadzić zupełnie nowy samolot, ale w 2011 i American Airlines złożyło zamówenie na jakieś 300 A320 CEO/NEO i chyba 100 B737 w nowej konfiguracji która nie istniała. I właśnie wtedy szefostwo Boeinga powiedziało "w sumie to czemu by nie" i rozpoczęto pracę nad B737MAX zamiast wprowadzania całkowicie nowej konstrukcji (B797) .

      Na tym najbardziej zależało liniom, aby nie musieć szkolić pilotów i mechaników. Boeing musiał mocno się spiąć aby Airbus nie wyszedł na prowadzenie i przy okazji wygląda na to że przestali zwracac uwagę na jakość.

      Prawie wszystkie przedsięwzięcia Boeinga w ostatnim czasie dręczą problemy (eksplodujace drzwi cargo B777, pękające węzły mocowań skrzydeł w B737NG, śmieci w zamkniętych segmentach i ogólnie niska jakość nowych tankowcow dla US army, katastrofa Starlinera, wykluczenie Boeinga z programu budowy następców Minutemana) . Stracili cały prestiż i zaufanie budowane przez lata. Zobaczymy jak się z tego wygrzebią.

    •  

      pokaż komentarz

      @EliG: dodano rozwiązanie obecne wcześniej w Boeingu i Airbusach - systemy typu MCAS to nie jest nowość, w Airbusie to jest standard bo tam leci komputer a pilot wydaje rozkazy komputerowi (fly by wire).

      @megawatt: To chyba nie do końca tak. Normalne fly by wire działa tak, że pilot ma manipulator, który jest podłączony tylko do komputera i to komputer oblicza działania, które wykona na sterach. I pilot jest od początku świadomy, że komputer może coś tam zmieniać żeby zoptymalizować lot (np. F16 bez komputera by nie poleciał).
      W maxach jest "normalne" sterowanie hydrauliczne i naprędce doklejona "czarna skrzynka", która może, kiedy uzna to za stosowne, wykonać fizyczny ruch sterami, a piloci nie mieli świadomości istnienia takiego systemu. To trochę tak jakbyś miał samochód, który ma tendencję do skręcania w lewo i dołożony ukryty moduł, który przekręca kierownicę w prawo jeśli wykryje że zjeżdżasz z pasa - jeśli coś będzie nie tak z czujnikiem kierownica zacznie ci się sama ruszać a ty będziesz się zastanawiał dlaczego auto chce cię zabić.

  •  

    pokaż komentarz

    i cała inwestycja z publicznych pieniędzy poszła w p!@#u, zaraz cena ropy podskoczy i znowu na stracie będą, okaże się że pod koniec kadencji pis bedzie lot na sprzedaż

  •  

    pokaż komentarz

    Było kupić Airbusy A320. Szkoda, że nie ma specjalistów u nas, a są tylko "przetargi", choć z drugiej strony jak sam Boeing ukrył zmiany w systemach samolotu, to powinni dostać ostro po łapach. Setki ludzi nie żyje, a oni nie poczuwają się do odpowiedzialności i dalej liczą kasę. XXI wiek i bezkarność korporacji, a jak cywil ukradnie czekoladę za 10 zł albo złapią go z skrętem, to bandyta/kryminalista i będą go sądzić, karać i resocjalizować... Oczywiście wszystko za pieniądze podatników, system patologii.