•  

    pokaż komentarz

    Przecież te hulajnogi są dużo mniej wygodne i bezpieczne niż rower. Nie rozumiem boomu na nie xDDD W dodatku wypożyczenie jest drogie.

    •  

      pokaż komentarz

      @wojtas_mks: Już Ci tłumaczę.
      - W rowerze trzeba pedałować, w hulajce nie, większość ludzi jest po prostu wygodnicka/leniwa.
      - Na hulajnodze się nie spocisz, więc automatycznie nie musisz brać prysznica po dojechaniu do pracy
      - Są NAPRAWDĘ DOBRĄ alternatywą dla zbiorkomu, nie dosiądze Ci się żul, etc.
      - Część pedalarzy (bo rowerzystami nazwać ich nie można) pięknie pracuje na opinię całej grupki poprzez brak poszanowania jakichkolwiek przepisów i nie każdy chce być z nimi utożsamiany.
      - Jest bardziej eko niż samochód.
      Rowery posiadają tylko dwie z tych czterech zalet, więc masz prosty rozrachunek.

    •  

      pokaż komentarz

      @TovarischHardbassov: @wojtas_mks: ja się zdecydowałem na swoją głównie z jednego powodu - gdzie nie podjadę to składam i biorę pod pachę - do znajomych, do pracy, do sklepu. Rower zawsze zostaje gdzieś podpięty a nie zawsze wiadomo gdzie go zapiąć żeby zaraz jakiemuś Januszowi nie był potrzebny ten kawałek przestrzeni publicznej, zwłaszcza jak odwiedzam kogoś w starej kamienicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @TovarischHardbassov: gorzej nie mogłes trafić z porównaniem kultury jazdy rowerzystów i hulajnogerzystów pod względem przestrzegania przepisów (bo dla hulajnóg nie ma przepisów an dróg - one ogólnie sa nieprzepisowe)

    •  

      pokaż komentarz

      - W rowerze trzeba pedałować, w hulajce nie, większość ludzi jest po prostu wygodnicka/leniwa.

      @TovarischHardbassov: Na rowerze można siedzieć, a na hulajnodze musisz cały czas stać jak w sowieckim więzieniu.

      - Na hulajnodze się nie spocisz, więc automatycznie nie musisz brać prysznica po dojechaniu do pracy

      Ale hulajnoga jest kilkukrotnie wolniejsza od roweru. Już tam pal sześć prostą, płaską drogę, ale wystarczy krawężnik, żeby się siłować ze złomem.

      - Są NAPRAWDĘ DOBRĄ alternatywą dla zbiorkomu, nie dosiądze Ci się żul, etc.

      Zależy od zbiorkomu. I od tysiąca innych czynników. Tutaj się pojawia ta sama wada, co w przypadku roweru. Powodzenia przy jeździe czymś takim w okresie od listopada do kwietnia. Teraz akurat masz lekką zimę, ale na rower w Poznaniu i tak bym nie wsiadł. Jeszcze chcę mieć wszystkie kielochy w gębie.

      - Część pedalarzy (bo rowerzystami nazwać ich nie można) pięknie pracuje na opinię całej grupki poprzez brak poszanowania jakichkolwiek przepisów i nie każdy chce być z nimi utożsamiany.

      Z hulajnogistami jest jest jeszcze gorzej. Oni co do zasady nie mają prawa jeździć nigdzie, więc wp%##%!$ają się na ścieżki rowerowe i na chodniki, gdzie przeszkadzają innym uczestnikom ruchu.

      To coś jak rowerzyści wj#@@ni na jezdnię. Swego czasu ktoś wpadł na taki genialny plan, żeby zrobić takie zatoki dla rowerzystów na światłach na Rondzie Kaponiera w Poznaniu. Tak, na największym, najbardziej obłożonym i najbardziej problemowym rondzie w Poznaniu doj#@@li jeszcze rowerzystów z pierwszeństwem. Na pasie z ograniczeniem do 80. I za to odpowiada miasto.

      W dodatku to chujstwo nie jest nigdzie określone żadnymi przepisami, przez co spora część tych idiotów na hulajnogach jeździ wypita. Bo nie odbiorą Ci prawa jazdy jak każą dmuchać.

      - Jest bardziej eko niż samochód.

      Szczególnie jak taka wyląduje w Odrze, albo we Warcie. Ługowanie rzeki w gratisie.

      Hulajnoga elektryczna ma wszystkie wady roweru, a do tego dochodzi kwestia braku żadnych regulacji i c#!$!wa prędkość, która sprawia, że jesteś obciążeniem dla wszystkich innych uczestników ruchu.

    •  

      pokaż komentarz

      Na rowerze można siedzieć, a na hulajnodze musisz cały czas stać jak w sowieckim więzieniu.

      Nie rozumiem dlaczego jest to problem.

      Ale hulajnoga jest kilkukrotnie wolniejsza od roweru. Już tam pal sześć prostą, płaską drogę, ale wystarczy krawężnik, żeby się siłować ze złomem.

      Zależy jak jeździsz. Nie każdy bedzie uskuteczniał poziom turdefransa, zwłaszcza w mieście (no, chyba że jest debilem). Z mojego doświadczenia wynika, że właśnie jeździ sie szybciej niż rowerzyści.

      Za jazde czy to hulajnoga, czy to rowerem po jezdni lałbym pała i patrzył czy równo puchnie, a nikt nie bedzie budował specjalnie Hulajnogowej Drogi Rowerowej, bo pedalarzy boli dupa. Powinni mieć obowiazek jazdy po DDRkach i tyle, tu sie zgadzam.

      Szczególnie jak taka wyląduje w Odrze, albo we Warcie. Ługowanie rzeki w gratisie.

      Bierzesz pod uwage, że nie każdy, kto użytkuje tego typu sprzet korzysta z wypożyczalni i nie każdy wyp%?@!@%a go po użyciu do rzeki? W NORMALNYM użytkowaniu jest bardziej eko niż samochód, zwłaszcza gdybyśmy po jeździe też wyp%?@!@%ali auta do Odry ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @multikonto69:

  •  

    pokaż komentarz

    Typowy startupik ostatniej dekady, skierowany na j@!%nie inwestorów/akcjonariuszy w zamian za obietnicę zysków w bliżej nieokreślonej przyszłości. Podobnie jak uber, airbnb, snapchat czy inne giełdowe śmieci. Bo nagle okazuje się, że aplikacja do zamawiania taksówek czy rezerwowania apartamentów to nic unikatowego. A było słuchać Buffeta.

  •  

    pokaż komentarz

    Koszt wynajmu jest duży. Bardziej się opłaca swoją kupić.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeżeli myślicie, że można utrzymać swoja prywatna hulajnoge w świetnym stanie z taką łatwością jak z rowerem to jesteście w ogromnym błędzie. Siły jakie działają na kielich i widelec na łączeniu podestu z rurą kierownicy są ogromne, przez to jak długie jest ramię tej siły. Ze swoją hulajnogą trzeba się obchodzić bardzo delikatnie. Zeskok z krawężnika czy jazda po kostce brukowej to bardzo zły pomysł. Dodatkowo wypada mieć jakieś tam pojęcie odnośnie serwisowania tego sprzętu by bez awaryjnie jeździć, a mimo tego układ elektroniczny potrafi się skrzaczyc. W wypożyczeniu jest ten plus że nie przejmujesz się niczym poza jazdą. Ogólnie to cały ten sprzęt niezależnie czy jest to segway czy xiaomi ma swoje bolączki, a wymiana ECU czy BMS'a który się od tak zepsuł to nie jest tania ani łatwa sprawa. Kupowanie hulajnogi elektrycznej bez zaplecza narzędziowego to strata pieniędzy. Wszystkie te problemy znikają gdy jeździ się na sprzęcie z wypożyczalni. Jakieś tam pojęcie mam. Mam 2 swoje hulajnogi i pracuje w jednej z firm zajmujących się wypożyczaniem.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak jak się spodziewałem. 2 razy próbowałem to pożyczyć we Wrocławiu i w życiu bym się na to nie zdecydował. Chodniki są tu okropne i cały czas trzeba uważać żeby się nie wywalić.

    źródło: youtube.com