•  

    pokaż komentarz

    Jeśli coś mnie przeraża w Polsce to sytuacja gdzie potrzebuję pomocy medycznej. Gówno-medy zasysają kasę i dane medyczne, bez nich lekarze wyciągają łapki po 200 PLN za 5 minut spotkania. Ceny operacji prywatnie jak w Niemczech. Nie wiem czy mam do czynienia z ludźmi którzy studiowali medycynę i ludzką anatomię, czy bandą bazarowych cwaniaków. Na dobicie prymitywna reklama medykamentów w radiu i telewizji - taki kopniak w dupę na odchodne zamiast pomocy.

  •  

    pokaż komentarz

    Prywatne ubezpieczenie jest tylko dla ludzi zdrowych. Chorzy i starzy ubezpieczenia nie znajdą bo nie ma chętnych firm do ubezpieczenia takich osób. No i pamiętajcie że tu jest jak w OC - płacą za "naprawę" w momencie choroby, ale po tym składka rośnie. Często jest tak, że kogoś było stąć na ubezpieczenie, potem zachorował np. na białaczkę. Firma opłacała leczenie, ale z nowym rokiem kalendarzowym składka wzrosła dramatycznie gdyż leczenie onkologiczne jest drogie. A trwa często do końca życia. I niestety w połowie leczenia taka osoba zostaje bez ubezpieczenia bo generuje zbyt duże szkody. I potem wyciąga ręce do leczenia z podatków, wcześniej domagając się likwidacji publicznej opieki zdrowotnej.

    •  

      pokaż komentarz

      No i pamiętajcie że tu jest jak w OC - płacą za "naprawę" w momencie choroby, ale po tym składka rośnie.

      @sildenafil: Bzdura. Pracuję w Niemczech i jestem ubezpieczony w 100% prywatnie. Żadna stawka Ci nie wzrośnie po tym jak zachorujesz - stawka zależy od Twojego stanu zdrowia w momencie wejścia do systemu. Stawki systematycznie rosną dla wszystkich i nie ma to związku ze stanem zdrowia i przebytymi chorobach już po wejściu do prywatnego sektora - wzrost jest taki sam dla wszystkich ubezpieczonych. Różnica jest taka, że jak z ubezpieczenia prywatnego nie skorzystałeś przez cały rok to dostajesz kilkaset Euro zwrotu w następnym roku (z każdym rokiem nieskorzystania z ubezpieczenia zwrot rośnie), więc małe rachunki bardziej się opłaca zapłacić samemu.

      Obecnie płace 619,58€ za ubezpieczenie zdrowotne + 38.52€ za opiekuńcze (roku temu było jeszcze odpowiednio 592.79€/29.26€, ale stawki dla wszystkich wzrosły). Część podstawową ubezpieczenia (czyli roczna stawka minus dodatki za wybór lekarza, jednoosobowy pokój etc) odlicza się od podatku, więc prawie 50% z podstawowej części ubezpieczenia zwracanie przy rozliczeniu podatkowym. No i co miesiąc jest dodatek od pracodawcy trochę powyżej 300€ na ubezpieczenia zdrowotne i opiekuńcze.

      Państwowo płaciłem maksymalną stawkę (która też rośnie z każdym rokiem), czyli w 2020 płaciłbym 735,94 Euro miesięcznie - drożej i miałbym zdecydowanie gorsze warunki ubezpieczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      jak w OC
      @sildenafil: @andrzejsl:
      No nie bardzo. Jak Cię nie stać na OC to sprzedajesz samochód i zap!!!?!$asz komunikacją publiczną.

    •  

      pokaż komentarz

      @ZostaneMistrzem Dlatego wbrem temu co napisał @sildenafil stawka nie zależy od przebytych chorób już po wejściu do systemu, tylko od stanu zdrowia w momencie wejścia do systemu, a przebyte/nabyte później choroby nie mają na nią żadnego wpływu.
      Jedyną zaletą ubezpieczenia państwowego w momencie choroby jest to, że składka zależy od wysokości zarobków - jak z powodu choroby mniej zarabiasz to stawka będzie odpowiednio niższa. Osoby ubezpieczone prywatnie maja stała stawkę, która nie jest uzależniona od aktualnych zarobków.

    •  

      pokaż komentarz

      @andrzejsl: musisz mieć jakieś preferencyjne ubezpieczenie. Albo jest to efekt braku powszechności. W normalnym systemie, gdyby wszyscy mieli prywatne ubezpieczenia, ludzie chorujący musieliby płacić większe składki bo inaczej system by się załamał. Państwowy cały czas się załamuje, bo ludzie płacą takie same składki, a wybierają z systemu leczenie za miliony. A składka im nie rośnie. Natomiast system cały czas potrzebuje dofinansowania.

      System, w którym składka jest cały czas taka sama, niezależnie od wieku czy stanu zdrowia i nie jest rewaloryzowana np. co rok nie przetrwa długo bez dofinansowania z zewnątrz.

    •  

      pokaż komentarz

      @sildenafil Nie masz pojęcia jak działa system ubezpieczeń... Ludzie chorujący nie muszą płacić większych składek bo ryzyko i koszty leczenia są rozkładane na wszystkie osoby objęte ubezpieczeniem. Inaczej nikt by nie przeszedł na prywatne ubezpieczenie. Składki rosną i są rewaloryzowane co kilka lat, ale dla wszystkich ubezpieczonych a nie dla konkretnej osoby która zachorowała.

      Jedyna różnica pomiędzy osobą na którą ubezpieczyciel wydał 2mln Euro na leczenie a osobą która z prywatnego ubezpieczenia nie skorzystał jest brak zwrotu kilkuset Euro w następnym roku który przysługuje za nieskorzystnie z ubezpieczenia w roku poprzednim.

      Stawka w następnym roku będzie dla obu osób taka sama (zakładając taki sam stan zdrowia i wiek w momencie wejścia do systemu i takie same warunki ubezpieczenia w konkretnej taryfie)

      No i prywatni ubezpieczyciele pokrywają kilkukrotność kosztów leczenia względem ubezpieczycieli państwowych. I jak zachoruję będąc podczas podróży do USA to też koszty leczenia zostaną pokryte bo obowiązuje ono na całym świecie.

  •  

    pokaż komentarz

    dr Czosnowski z Konfederacji już kilka lat temu proponował, aby podzielić opiekę medyczną na dwa sektory. Ten podstawowy tj. interniści, specjaliści, proste zabiegi, konsultacje medyczne, badania itd. oparty na prywatnych ubezpieczeniach, a przejściowo oparty na częściowej odpłatności (w stylu 5-10 zł za wizytę). On szacuje że to ok. 99% rynku, który naprawimy od ręki. Pozostałe 1% czyli najcięższe przypadki, nowotwory, eksperymentalne terapie, choroby wrodzone itd. pozostawić w rękach publicznego ubezpieczyciela z opłatą rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie od obywatela - co aż nadto wystarczy na te potrzeby, a będzie bardzo konkretnym, celowym podatkiem.

  •  

    pokaż komentarz

    W duzym stopniu jest to p$$@@@$enie. Mam pakiet w Luxmedzie. Rozmawialem z podobnymi, ktorzy maja w Swissmed, czy Enelmed. Lekarze tacy kiepscy, jak wszedzie, byle tylko odhaczyc natreta i dawaj nastepnego. Roznica polega tylko na szybkosci umowienia wizyty.

    Chcesz dostac sie do dobrego specjalisty - musisz zaplacic pod stolem albo byc osoba publiczna lub na waznym stanwisku. Wtedy sie staraja dbajac o wlasny PR. Nic sie w tej kwestii nie zmienilo.

  •  

    pokaż komentarz

    Na poważnie, ile mniej więcej trzeba by płacić miesięcznie prywatnego żeby móc w tym kraju spać w miarę spokojnie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Zbruzman: Jeżeli chcesz spać spokojnie to jakieś 250zł w ubezpieczalni + 1500zł oszczędności na leczenie po 60 roku życia, bo dziwnym trafem żadna prywatna firma nie chce ubezpieczać osób powyżej tego wieku.

      Oprócz tego dodatkowo musisz być gotowy, że jeżeli trafi ci się zabieg którego koszt to ponad 10k albo powikłania to ubezpieczenia też za niego nie zapłaci.

      Prywatne ubezpieczenie zdrowotne to kupowanie sobie fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Nie ma dobrego prywatnego ubezpieczenia w Polsce, bo żaden ubezpieczyciel nie osiągnie odpowiedniego efektu skali przy konkurencji ze strony NFZ.

    •  

      pokaż komentarz

      @putinex: Nie zapomnij o wizytach u prawnika bo z NFZ jest wiecznie "nie ma terminów", a z prywatnym ubezpieczycielem "tego nie pokrywamy". Bez stanowczych pism, skarg, a nawet pozwów często się nie obejdzie.

      Poza tym wyobraź sobie że zabieg czy operacja prywatnie się nie udały, są komplikacje, i człowiek spada z powrotem do NFZ z naprawianiem tego...

      Tak sobie myśle, może by do lekarza zacząć chodzić z prawnikiem żeby wyszarpał co mi się statutowo i wg regulaminu należy? Jak lekarz bierze 200 PLN za 10 minut, to prawnik i tak wyjdzie taniej...

      Niezły burdelek osiągnęliśmy.