•  

    pokaż komentarz

    To oczywiste, że jak mamy więcej roślin to pochlaniają one więcej dwutlenku węgla, ale to nadal zdecydowanie za mało, co z resztą jest nawet w samym artykule, ale to wykop, tutaj się nie czyta, tutaj się wykopuje i p!%$%%?i brednie w komentarzach na podstawie samego tytułu.

    To działanie roślin na rzecz przechwytywania nadmiaru CO2 jest nieco większe, niż możliwości samych oceanów, wciąż jednak za małe, by zrównoważyć w pełni emisję dwutlenku węgla przez ludzi, przemysł i rolnictwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @buttbuddy: Poza tym, że sam efekt oczywisty, to nastrajać optymizmem mogłoby to dopiero wtedy, gdybyśmy obserwowali coraz większy obszar planety pokrywający się tą bujną roślinnością. A jest dokładnie odwrotnie – lasy się wycina i wypala (pod uprawy głównie, w dodatku na potrzeby pasz dla zwierząt, które to hodowle same w sobie produkują potężne ilości CO2).

    •  

      pokaż komentarz

      hodowle same w sobie produkują potężne ilości CO2

      @texas-holdem: Hodowla nie może wyprodukować więcej CO2 niż pochłonęły rośliny, zeżarte przez hodowane zwierzęta. Chyba, że karmisz krowy węglem z kopalń.

    •  

      pokaż komentarz

      Hodowla nie może wyprodukować więcej CO2 niż pochłonęły rośliny, zeżarte przez hodowane zwierzęta.

      @milo1000: A co to ma do rzeczy? Rozumiesz, że właśnie chodzi o bilans węglowy, tj. że celem powinno być ograniczanie nowych źródeł emisji, tym bardziej jeśli powstają one kosztem "pochłaniaczy" atmosferycznego CO2? Nikt nie twierdzi, że zwięrzęta produkują więcej CO2 niż rośliny pochłaniają. Twój post jest klasycznym przykładem "walki" z argumentem, który nigdy nie został sformułowany.

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: Skoro bilans jest zerowy, to jest nieistotny, zatem czemu wspomniałeś o produkcji POTĘŻNYCH ilości CO2?

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: Ponieważ POTĘŻNE ilości CO2, które zostały pochłonięte przez rośliny na przestrzeni setek lat, są obecnie emitowane w ułamek tego czasu, a co więcej w miejsce wycinki pod hodowlę nie powstają nowe rośliny. Naprawdę ciężko mi ogarnąć, jak można nie rozumieć istoty tego problemu...

    •  

      pokaż komentarz

      @texas-holdem: @milo1000: rośliny pochłaniają tylko część CO2 z atmosfery, gdzie same również pobierają z powrotem z niej tlen. Większość, a szacuje się, że nawet 70-85%, pochłaniają organizmy żyjące w oceanach.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: > Hodowla nie może wyprodukować więcej CO2 niż pochłonęły rośliny, zeżarte przez hodowane zwierzęta. Chyba, że karmisz krowy węglem z kopalń.

      Wręcz przeciwnie, a skrót myślowy dotyczący krów pożerających węgiel z kopalń, który możnaby założyć, gdyby nie prześmiewczy ton twojej wypowiedzi, byłby faktycznie całkiem trafny.

      Do produkcji mięsa, posłużmy się tutaj zaproponowaną przez ciebie wołowiną, nie jest potrzebna jedynie żywność, którą krowy przetworzą na swoją "masę". W grę wchodzi także dostawa dużej ilości wody (według Institution of Mechanical Engineers ponad 15.000 litrów - [https://www.theguardian.com/news/datablog/2013/jan/10/how-much-water-food-production-waste]). Ponadto dużą rolę pełni także zapotrzebowanie energetyczne związane z akomodacją i utrzymaniem zwierzęcia przy życiu (wytworzenie hal, wentylacja i utrzymanie odpowiedniej temperatury, obsługa systemów sanitarnych), przetworzeniem samego mięsa (budynki i maszyneria przetwórcza, koszty związane ze składowaniem mięsa w niskich temperaturach, transport międzykrajowy i międzykontynentalny), nie mówiąc już o zasobach innego rodzaju jak środki czystości czy antybiotyki.

      Ponadto, jeśli weźmiemy pod uwagę, że w dużej części, jeśli nie zastraszającej większości, krajów w których hodowane są krowy (lub produkowana jest maszyneria do przetworzenia ich mięsa; beton, z którego wykonane są budynki gospodarcze, w których żyją; pasza, którą się odżywiają etc.), energia wytwarzana jest ze spalania węgla, można bez większego problemu powiedzieć, że krowy wpier..., ekhem, do pewnego stopnia "żywią się" węglem z kopalń ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Hodowla nie może wyprodukować więcej CO2 niż pochłonęły rośliny, zeżarte przez hodowane zwierzęta. Chyba, że karmisz krowy węglem z kopalń.

      @milo1000: pozornie. Jeśli zmienisz wykorzystanie powierzchni, z lasu na hodowlę soi, to obok uwolnienia C(CO2) drzew, uwolnisz również węgiel skumulowany w glebie.
      W ściółce /glebie leśnej masz np średnio 5% c-org a w glebie rolnej 2% (faktyczne wartości mogą być inne, ale relacja pozostanie).
      1% gleby z profilu 1-30cm to jakieś 40ton, czyli taka zmiana użycia gleby uwolni 120ton C, czyli jakieś 360 ton CO2.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: Wytłumaczę w skrócie. Krowy jedzą dużo roślin (więcej kg roślin, niż będzie mięska z tej krowy), a rośliny, które, jedzą krowy (np kukurydza) nawozi się nawozami azotowymi, które, robi się z amoniaku, który robi się z wodoru, który robi się z? Gazu ziemnego. Nie wspomnę, że transport i kombajny też swoje węglowodory spalą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Czill23: No dobra, dobra, ale nie dyskutujemy tu całego cyklu produkcyjnego, bo na końcu dojdziemy do antynatalizmu, który jest jedynym wyjściem z sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: a gdyby podczas procesu produkcyjnego wytwarzały się jakieś toksyczne odpady niemożliwe do utylizacji też nie powinniśmy o nich dyskutować? Suma węgla pochłoniętego z otoczenia i oddanego ma się na mniej więcej 0 przy produkcji drewna opałowego a nie wołowiny. Nie mam nic więcej do dodania.

    •  

      pokaż komentarz

      @buttbuddy: zresztą Polakom jakoś ten fakt nie pomaga, biorąc pod uwagę, że ponad 40 tysięcy Polaków ginie w związku z zanieczyszczeniem powietrza. Politycy powinni odpowiadać za zbrodnie przeciwko ludzkości.

    •  

      pokaż komentarz

      a gdyby podczas procesu produkcyjnego wytwarzały się jakieś toksyczne odpady niemożliwe do utylizacji też nie powinniśmy o nich dyskutować?

      @Czill23: Nie, ale tu zdaje się rozmawiamy o konkretnym elemencie cyklu produkcji, a nie o tym, że pan Czesiek, który sprzedaje mięso, do roboty dojeżdża autem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Czill23: Nikt nie każe nawozić pól, wystarczyłoby wrócić do rolnictwa bez przemysłu. Tylko korporacje na to nigdy nie pozwolą.

    •  

      pokaż komentarz

      Wytłumaczę w skrócie. Krowy jedzą dużo roślin (więcej kg roślin, niż będzie mięska z tej krowy), a rośliny, które, jedzą krowy (np kukurydza) nawozi się nawozami azotowymi, które, robi się z amoniaku, który robi się z wodoru, który robi się z? Gazu ziemnego. Nie wspomnę, że transport i kombajny też swoje węglowodory spalą.

      @Czill23: Ale od drugiej stronie medalu, to już wspomnieć nie raczyłeś :P

      Rośliny jedzone przez krowy też produkują tlen, im więcej roślin, tym więcej tlenu :P
      Gnicie roślin niezjedzonych przez krowy dostarcza amoniaku, wodoru, azotu, dwutleneku węgla, wody, siarkowodóru i innych substancji przyswajalne przez rośliny.
      Pożary roślin niezjedzonych przez krowy, czy roślin rosnących na miejscu upraw też jakby wydzielały n.p. CO2
      CcHh + (c + h/4) O2 → c CO2 + (h/2) H2O
      CcHh + (c/2 + h/4) O2 → c CO + (h/2) H2O
      CcHh + (h/4) O2 → c C + (h/2) H2O
      Przy prowadzeniu gospodarki leśnej też używane są maszyny spalające węglowodory.
      W ekosystemach, które miałyby zastąpić uprawy, też będą żyły zwierzęta, które też będą wydzielały CO2 i metan.

      Tak więc całość jest odrobinę bardziej skomplikowana, od tego co wybiórczo pokazują pseudoekolodzy :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Szakallo: Żadna korporacja nikomu pistoletu do głowy nie przystawia, żeby stosował nawozy. Jednak jeśli ich nie zastosujemy, wyjałowimy ziemię, i plony będą znikome.
      @gzkk: Jaką stronę medalu przepraszam? Roślina, czy to drzewo, czy kukurydza ma w sobie węgiel, który przyswoiła z dwutlenku węgla z powietrza. Tyle i tylko tyle. A mi chodzi o węgiel, który rośliny lata temu przyswoiły i nie oddały w postaci CO2, tylko zabrały ze sobą. Pod ziemię. A teraz my wydobywamy to pod postacią metanu, czy węgla kamiennego.

    •  

      pokaż komentarz

      A mi chodzi o węgiel

      @Czill23: A co wspólnego miały - jedzące dużo roślin - krowy z węglem?!? :P

    •  

      pokaż komentarz

      @gzkk: Skoro tak ładnie operujesz chemią, co widać 2 posty wyżej to zapewne potrafisz sam wywnioskować o jaki węgiel mi może chodzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Czill23: Jeszcze raz...

      Nie mam nic do merytoryki informacji, które przedstawiłeś. Jednak twierdzenie:

      A mi chodzi o węgiel, który rośliny lata temu przyswoiły i nie oddały w postaci CO2, tylko zabrały ze sobą. Pod ziemię.

      IMO nie jest prawdziwe. W Twojej wypowiedzi były elementy, których nie da się powiązać "tylko z węglem zabranym pod ziemię", bo ewidentnie dotyczą węgla, który nie pochodzi spod ziemi.

    •  

      pokaż komentarz

      @gzkk: dobra, to wytłumaczę jak dziecku:
      -produkcja krów wymaga roślin (np kukurydzy, krowa o trawie nie wyżyje)
      -produkcja roślin wymaga nawozów
      -produkcja nawozów wymaga metanu
      -metan wydobywamy spod ziemi a wziął się tam dlatego, że niektóre rośliny się nie rozłożyły, tylko dostały się pod ziemie, gdzie zmagazynowały węgiel, który wchłonęły z ówczesnej atmosfery.

      Dla tych mniej kumatych powtórzę, wprowadzamy do obiegu dodatkowy węgiel, który wcześniej był zmagazynowany pod ziemią

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: A wystarczy zwyczajnie zmniejszyc ilosc spozywanego miesa i produktow pochodzenia zwierzecego.

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: bilans nie jest zerowy. Bo wycina sie lasy pod uprawy paszy. Czyli na starcie przy wycince bilans jest ujemny.
      Pozniej jest zerowy. Bo pasza in = pasza out. Ale poczatkowa wycinka pid uprawę to jest minus ktorego sie nie równoważy

    •  

      pokaż komentarz

      Dla tych mniej kumatych powtórzę,

      @Czill23: LOL. Kolega jak widzę z tych, co dyskredytując drugą stronę, podważają jej argumenty :P

      wprowadzamy do obiegu dodatkowy węgiel, który wcześniej był zmagazynowany pod ziemią

      Temu nikt nie zaprzecza. Ale podałeś też argumenty, które nie dotyczą węgla magazynowanego pod ziemią.

      Problem jest taki, że wszystkie podane przez ciebie fakty dotyczące obiegu węgla przy hodowli, są faktami świadczącymi na jej niekorzyść. Pozostałe elementy - m.in. te które dodałem - dziwnym trafem pominąłeś.

      Dlaczego to zrobiłeś?

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @151346136: nie jest zerowy! Pisałem o tym parę postów wcześniej. Pasza wymaga nawozu.

    •  

      pokaż komentarz

      @buttbuddy: Co nie zmienia faktu, ze jak zima jest cieplejsza to mniej sie grzeje, a zatem mniej produkuje CO2. Wiec proces powinien wyhamowywac.

    •  

      pokaż komentarz

      rośliny pochłaniają tylko część CO2 z atmosfery, gdzie same również pobierają z powrotem z niej tlen. Większość, a szacuje się, że nawet 70-85%, pochłaniają organizmy żyjące w oceanach.

      @mojemirabelki: To też nie ma kompletnie żadnego związku ze zjawiskiem, o którym wyżej pisałem. Nie wiem skąd tak wielki problem ze zrozumieniem, że jeśli prawdą jest X, nie musi to automatycznie oznaczać, że Y jest fałszem tylko dlatego, że zarówno X jak Y dotyczą akurat CO2... Poza tym, skoro już uznałeś za konieczne "doprecyzowanie" (choć de facto nic nie doprecyzowujesz, po prostu piszesz na inny temat i spoko, czemu nie) kwestii pochłaniania CO2, to powinieneś przynajmniej upewnić się, że Twoje dane są poprawne.

      Po pierwsze, absorpcja atmosferycznego dwutlenku węgla (a jeszcze precyzyjniej, jego "nadwyżki", którą emitujemy) przez oceany nie odbywa się tylko "za pośrednictwem" organizmów w nich żyjących (ergo stwierdzenie, że "organizmy żyjące w oceanach pochłaniają nawet 70-85% CO2" jest kompletnie nieprawdziwe), a przede wszystkim w procesie prostej reakcji chemicznej, w której cząsteczki CO2 łączą się z H2O, powodując zwiększenie jej kwasowości. Po drugie, ten proces (odpowiedzialny za zakwaszanie oceanów, które samo w sobie jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem dla ekosystemu oceanicznego) pochłania wg naszym estymacji minimalnie mniej antropogenicznych emisji CO2 niż roślinność lądowa. Po trzecie, jakkolwiek prawdą jest, że fitoplankton "konsumuje" CO2 i produkuje tlen (proces fotosyntezy), dla nas istotny jest nie tyle sam czynnik absorpcji, a bilans węglowy (stosunek +/- ) oceanów jako całości. A ten jest zależny od średniej temperatury wody i będzie dla nas (jako cywilizacji) coraz gorszy.

      A zatem wycinka roślinności lądowej w celach pozyskania terenów na potrzeby hodowli zwierząt (wliczając w to uprawy pod paszę) to nic innego jak dolewanie oliwy do ognia.

      Zaś to, że wyemitowany stricte przez zwierzęta hodowlane CO2, gdyby pominąć inne czynniki, był już jakby wcześniej "zbilansowany" przez rośliny, nie jest żadnym pozytywem w tej sytuacji. Równie dobrze można by napisać, że emisja z węgla albo ropy nie jest problemem, bo przecież ten zmagazynowany w tych surowcach CO2 był już wcześniej (w sensie, miliony lat temu) pochłonięty przez rośliny, więc "bilans wychodzi na zero". To jest totalny idiotyzm i jeśli ktoś sięga po tego rodzaju argument, to daje zwyczajnie świadectwo niezrozumienia problemu.

    •  

      pokaż komentarz

      @buttbuddy: Tylko jest jeden problem, drzewa są akumulatorami CO2, i przy ich pomocy zmniejszenie ilości CO2 jest mało praktyczne (sztuczne zwiększenie ilości drzew oraz ich utrzymanie teraz wymagałoby spalenia sporej ilości paliw kopalnianych, a porzucenie ich utrzymania spowodowało by uwolnienie całego w nich zgromadzonego co2). Aby odwrócić efekt cieplarniany musimy sporo tego CO2 wyrzucić w jakiś sposób z obiegu (np zakopać).

    •  

      pokaż komentarz

      @MAti_gca: Zakopanie raczej nic nie da. I tak zgnije i CO2 sie wydostanie na powierzchnie. Jest sporo metod na wychwytywanie CO2 z powietrza ale póki co nie ma żadnej praktycznej na dużą skalę.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak zielona, że w mojej gminie wycięto prawie cały las. Co chwila znaki zakazu jazdy bo "ścinka i zrywka drzew" pomijam fakt, że żadne drewno w zrywkach nie było przeze mnie widziane. A potem czytam lewackie wysrywy że Polska się zieleni. Trzymajcie mnie!

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawostka luźno związana z tematem: Polska jest obecnie o ponad 30% bardziej zalesiona niż w latach 30. "Na oko" większość pewnie by się tego nie spodziewała.

    Zalesienie powierzchni Polski w %:

    1937 ... 22,2
    1946 ... 20,8
    1990 ... 27,8
    2015 ... 29,5
    2018 ... 29,6

  •  

    pokaż komentarz

    Tytuł artykułu wprowadza w błąd. Można z niego wywnioskować, że Ziemia ociepla się wolniej niż w przeszłości, zaś w treści artykułu jest mowa tylko o tym, że szybszy rozwój roślinności spowodowany większym stężeniem CO2 ogranicza ocieplanie, które w przeciwnym wypadku byłoby jeszcze szybsze.
    W skrócie i przykładowo znaczy to tyle, że gdyby nie szybszy rozwój roślinności, zamiast ocieplenia o 0,5 stopnia w ostatnich kilkudziesięciu latach mielibyśmy ocieplenie wynoszące 0,75 stopnia.
    Ziemia ociepla się najszybciej w historii ostatnich kilku tysięcy lat, co potwierdza cała masa prac naukowych. Poniżej link do artykułu streszczającego publikację w Nature z zeszłego roku (jest też link do całości publikacji)
    https://www.bbc.com/news/science-environment-49086783

    •  

      pokaż komentarz

      @lusak: w przytoczonym przez ciebie artykule, jest wzmianka o 2000 lat. Jednak z wykresu, na który powołuje się redaktor BBC, a wykonany jest przez instytut na Uniwerku w Brnie, wynika jasno, że zachwianie równowagi zaczyna się pojawiać ok. roku 1700, a ewidentnie pojawia się w czasie rewolucji przemysłowej i rozwojem wielkoobszarowego rolnictwa.
      Jednak nie do końca znamy mechanizmy aktywności jądra naszej planety, które jest naturalnym reaktorem i ochładzającymi go oceanami. Nie znamy mechanizmów przenikania wód oceanicznych przez szczeliny w skorupie ziemskiej.
      Naukowcy dochodzą do wniosku, ze jądro Ziemi może być pobudzane przez przenikające przez nie strumienie ciemnej energii, neutrin czy nawet fal grawitacyjnych, pochodzących z naszej galaktyki.
      Na pewno taki wpływ ma Słońce, które zaskakuje naukowców zaburzeniem cyklu aktywności i nie wiadomo co się stanie kiedy zaczną pojawiać się liczne plamy na Słońcu. Na nasze szczęście jest cisza.

  •  

    pokaż komentarz

    No dobrze, a gdyby tak zamiast (albo równolegle, whatever) do protokołów o ograniczaniu emisji co2 dołożyć zobowiązania do zwiększania zazielenienia? To jest nieporównywalnie tańsze do emisji spalin, wymaga tylko powierzchni i sadzonek xD
    Dałoby się nawet zrzucić na biedniejsze kraje, żeby tam porobić nasadzenia.
    Albo masz wybrać: ograniczasz emisję lub x4 oddajesz w nasadzeniach. Na to nawet Chińczycy czy Amerykanie mogliby pójść.
    Poproszę o pokojową nagrodę Nobla, dziękuję xD