•  

    pokaż komentarz

    Rządzącym nie są potrzebni wykształceni ludzie, tylko głupi elektorat :)

  •  

    pokaż komentarz

    Nepotyzm, kolesiostwo na uczelniach jest. Szkoda nerwów lepiej iść w prywatny sektor i zarobić o wiele więcej

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: Nie nepotyzm tylko kasa. Na wydziałach ICT gościu z doktoratem i 10- letnim stażem zarabia 5k, co jest i tak ponad przeciętna pensja na dobrych uniwersytetach technicznych. Na piątym roku jego studenci zarabiają tyle na praktykach..

      Jak pójdzie do przemysłu to dostaje na rękę 15k+.

      W ostatnich 5 latach dramatycznie rozjechały się zarobki na uczelniach i w przemyśle. Nie da się już dorobić w grantach bo są limity a progresja pensji w IT jest kosmiczna.

      No to nie ma się czemu dziwić, że ludzie uciekają z dobrych uniwersytetów i zakładają swoje firmy albo os do przemysłu.

      Dodatkowo statystyki są mocno zaniżone bo część z tych ludzi zostawia sobie jeszcze etat na uczelni tylko mocno ogranicza tam pracę. Nie pisze publikacji, nie rozwija nauki, nie startuje w grantach tylko kasuje 5k za dydaktykę i po zajęciach ucieka od razu do firmy.

      Obecnie to jest prawdziwy eksodus... Za parę lat będzie to można zaobserwować w coraz mniejszej liczbie miejsc na pierwszym roku studiów. Kierunku ICT zaczynają ograniczać nabór bo nie ma kto prowadzić dydaktyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: @kwanty: Warto dodać, że to wcale nie ma związku z reformą i zmniejszeniem ilości miejsc na uczelniach oraz likwidacji studiów niestacjonarnych. Obecnie jest ok. 26 tysięcy studentów. Jak zaczynałem studia to było ok. 40k. Na moim kierunku miejsc było 220, a teraz jest połowa tego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: No niestety na uczelni mało jest zdolnych osób, nie twierdzę, że nie ma ich w ogóle ale najczęściej są to ludzie, którzy by się nie odnaleźli na normalnym rynku pracy. Szczególnie jak się pójdzie do pracy po studiach i pozna już doświadczonych ludzi z branży, widać jak ogromna przepaść dzieli ich i wykładowców z uczelni.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: znam naukowców na dobrych uniwerkach z top 100 i mogę ci powiedzieć że zarabiają grosze w porównaniu do tego co zarobisz jako prywatny konsultant. UK.

    •  

      pokaż komentarz

      oraz likwidacji studiów niestacjonarnych.

      @Marek1991: czy to ma związek z tą ustawą 2.0. Coś tak jest napisane o likwidacji studiów niestacjonarnych?

    •  

      pokaż komentarz

      W ostatnich 5 latach dramatycznie rozjechały się zarobki na uczelniach i w przemyśle.

      @kwanty: to tak już trwa, rozjeżdża się od ostatniego światowego kryzysu. I to nie tylko na naszych uczelniach, ale globalnie...chyba że uczelnie są przemysłem(USA), albo częścią przemysłu(Niemcy), albo ludzie są zmuszeni(Chiny)

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: @kwanty: Ja myślę, że jeśli ktoś chce pracować na uczelni, to zarobki go najmniej odstraszą. Bo poniekąd wiadomo, że państwowa pensja to żadne kokosy. Raczej wszyscy są na to przygotowani.

      Natomiast szoku można doznać właśnie przy zetknięciu z betonem, który rządzi uczelniami. Niemożliwość zrobienia czegokolwiek, brak elastyczności. No po co pracować na uczelni, skoro i tak nie możesz prowadzić badań, które cię interesują? Skoro nie możesz prowadzić zajęć ze swojej działki, tylko to co dostaniesz, bo będąc na końcu łańcucha pokarmowego nie masz nic do powiedzenia?

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: W IT może tak, ale po większości wydziałów politechniki czy na takich wydziałach jak fizyka czy chemia nie jest tak prosto dobrze zarobić w Polsce (więc nie ma takiego rozstępu między sektorem prywatnym i państwowym), a doktorat wcale nie pomoże w znalezieniu lepszej pracy. Znaczy fizycy przeważnie i tak pracują w IT (zresztą często na takich wydziałach jest informatyka stosowana), ale wielu z nich po prostu sobie dorabia czy to pisząc książki czy waląc fuchy czy mając własne firmy. A że na uczelniach jest 36 dni urlopu i jest to ciepła posadka...

      Wg mnie, tak jak napisał @janeeyrie , ten beton jest największym problemem. Do tego często zwierzchnik zbiera laury, choć całą robotę odwali doktorant/adiunkt. A jak ktoś już dojedzie do profesora to zarabia całkiem niezłe pieniądze i jak jest nieuczciwy może sobie zbijać bąki i i tak go nikt nie wywali.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: Nie nepotyzm tylko kasa. Na wydziałach ICT gościu z doktoratem i 10- letnim stażem zarabia 5k, co jest i tak ponad przeciętna pensja na dobrych uniwersytetach technicznych. Na piątym roku jego studenci zarabiają tyle na praktykach..

      @kwanty: Gdzie to jest niby przeciętna pensja na uczelniach technicznych? XD

      Taki, co ma 5k z 10 lat stażu, to musi być niezły ciul. Średnia na uczelni technicznej to jakieś 8k z hakiem, uwzględniając zatrudnionych doktorantów. Zarobki na uczelniach są jawne, więc możesz to nawet sprawdzić.

      Jak ktoś się nie habilituje w ciągu ośmiu lat, to zazwyczaj dojebują mu zajęć i tną pensję, bo to najczęściej tłuk. W większości przypadków senat uchwala, że adiunktem możesz być maksymalnie osiem lat do awansu. Potem już taki klient nie rokuje najlepiej i się go albo pozbywają, albo właśnie robią z niego "starszego wykładowcę", któremu dają jakiś gównoprzedmiot, albo najlepiej ćwiki.

      Poza tym na uczelniach technicznych najczęściej prowadzi się jeszcze współpracę z firmami, co znacząco podnosi pensję. I jako samodzielny pracownik jest jeszcze możliwość założenia spółki z uczelnią jako inwestorem.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: ale nauka to nie tylko IT... To tylko skrajny przypadek.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie nepotyzm tylko kasa. Na wydziałach ICT gościu z doktoratem i 10- letnim stażem zarabia 5k, co jest i tak ponad przeciętna pensja na dobrych uniwersytetach technicznych. Na piątym roku jego studenci zarabiają tyle na praktykach..

      @kwanty: Pewnie za 12h tygodniowo. Znajoma niedawno zaczęła prace na uczelni wyższej (na śląsku) i jak współpracownikom powiedziała, że pracuje 16h tygodniowo to byli w szoku, że tak długo.

      Też bym wolał zarabiać 5k za ~15h/tydzień, niż to co mam obecnie za 40h ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @HitcH_: Tak 15h/tydzień zajęć dydaktycznych. Tylko, że są jeszcze granty, publikacje a te zajęcia dydaktyczne trzeba sobie samemu przygotować.

      Wiesz ile czasu potrzeba, żeby przygotować materiał do standardowego dwu-godzinnego wykładu? Zrób sobie prezentacje w pp na 30-60 slajdów to zrozumiesz... Takich wykładów masz 15 w ciągu semestru... z jednego przedmiotu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kk87ko0: tak. Od tej reformy wiele kierunków nie ma studiów niestacjonarnych np. Informatyka na pwr

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: Skoro tak piszesz, wytlumacz mi dlaczego tyle ludzi lgnie na uczelnie, aby tylko zdobyc ciepla posadke? W tym roku koncze studia inzynierskie, kierunek logistyka, i to co sie wyrabia na uczelniach to jedno wielkie bagno i syf. Przedmioty w ogole nie majace zadnego polaczenia z kierunkiem, nauczyciele ktorzy zamiast prowadzic zajecia wola udzielac sie we wlasnych prywatnych biznesach, czy wyjezdzac w delegacje; programy komputerowe, z jakich korzystaja wylacznie bardzo duze przedsiebiorstwa, nie wystepujace w Polsce. Kadra szkolnictwa wyzszego, inteligencja naszego kraju to w tej chwili jedna wielka grupa kolesiostwa, majaca na celu wysr**** najwiekszej liczby studentow bez wizji na swoja przyszlosc! Wszystko w tym kraju trzeba reformowac, kazdy aspekt panstwa nalezaloby zmienic. Ograniczyc zatrudnienie, nakreslic zarobki zalezne od wynikow, inwestowac w technologie. Co w tej chwili robia polskie uczelnie? Trzymaja przedsiebiorcow majacych w glebokim powazaniu brac studencja, albo zatrudnianie po znajomosci - bylych studentow, gwiazdki, rzadko z jakimikolwiek umiejetnosciami wyniesionymi z prawdziwego zycia, prowadzace przedmioty oderwane od glownego zalozenia studiow.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: No to mam inne informacje - 16h łącznie na uczelni, zajęcia + czas na przygotowanie się do nich. Jedyne co robi to sprawdza kolokwia w domu bo jej wygodniej.

      Poza tym zdecydowana większość wykładowców rok w rok przerabia to samo, nawet nie aktualizuje prezentacji.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiesz ile czasu potrzeba, żeby przygotować materiał do standardowego dwu-godzinnego wykładu? Zrób sobie prezentacje w pp na 30-60 slajdów to zrozumiesz... Takich wykładów masz 15 w ciągu semestru... z jednego przedmiotu.

      @kwanty: no w pierwszym roku tak, a w kolejnym roku ten sam przedmiot i te same slajdy ( ͡° ͜ʖ ͡°).
      Są jakieś drobne wyjątki, ale to nie reguła.

    •  

      pokaż komentarz

      @szcz33pan: Nie jeden przedmiot tylko kilka i jak już przygotujesz to musisz zmieniać albo robić nowe. Wyjątkiem są przedmioty podstawowe typy Matematyka, Fizyka, które można nie zmieniać przez wiele lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kravel: Mijasz się z prawdą. Przeczytaj dokładnie artykuł, powiedzieli że ubywa kadry więc więcej odchodzi niż przychodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwanty: zapraszam na pb w Białymstoku . Uczelnia nie należy do czołówki światowej, ale to samo można powiedzieć o całej Polsce. Ubywa kadry? To dlaczego w 2016/ 17 roku spotkałem była nauczycielkę w biurze pośrednictwa pracy OTTO jako rekrutantka? Ucialem sobie z nią krótka pogawędkę i co z tego wyszło? Oznajmiła , że brakuje dla niej etatu. Może faktycznie w innych miastach sytuacja jest zupełnie inna, ale nie żałuję naszej " inteligencji ' bo jedyne co w latach nauki od nich otrzymałem to wstet do tego zawodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kravel: Wyciągasz wnioski z jednego przypadku. W dodatku źle go interpretujesz. To że dla niej nie było etatu nie oznacza że liczba nauczycieli akademickich nie maleje.

      Jeszcze raz. W artykule napisali, że liczba się zmniejsza i nie dlatego że nie przyjmują tylko dlatego że nie ma chętnych.

      Najlepszym wskaźnikiem jest liczba doktorantów i liczba doktorów którzy podjęli etat na uczelni (po obronie).

    •  

      pokaż komentarz

      @kk87ko0: nie ma już możliwości studiów doktoranckich zaocznych, kiedyś ludzie mogli robić doktorat pracując jednocześnie w zawodzie i prowadząc badania w zakładzie pracy - teraz już nie

    •  

      pokaż komentarz

      @kt13: no zamiast tego akurat coś jest: doktorat wdrożeniowy. Doktorat zaoczny był płatny, wdrożeniowy chyba nie. Jednakże wiadomo, że to jest dla bardziej ograniczonej liczby zainteresowanych. Najbardziej jednak mnie interesuje ta likwidacja studiów zaocznych, nie dość że płaciło się bezpośrednio z swojej kieszeni, chciało się czegoś nauczyć, mogło się w tym czasie pracować to likwidując je mocno ograniczają dostęp do wyższego wykształcenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Znajomy mi opowiadał jak dostał zagraniczny grant na badania.

    Grant został mu zabrany przez dziekana który stwierdził, że jak będą mu jakieś pieniądze potrzebne to niech napisze wniosek i on mu te pieniądze przeleje.

    Opowiadał mi też, że to nie do pomyślenia... za granicą jest (podobno) tak, że to są pieniądze na badania, może dzięki nim na przykład przez pół roku zamknąć się w archiwach i mieć za co żyć.

    Wyjechał za granicę. To nie kraj dla wykształconych ludzi...

    •  

      pokaż komentarz

      @Arachnofob: Dokładnie. Im zależy na utrzymaniu status quo, dlatego nic się nie zmienia.

    •  

      pokaż komentarz

      Opowiadał mi też, że to nie do pomyślenia... za granicą jest (podobno) tak, że to są pieniądze na badania, może dzięki nim na przykład przez pół roku zamknąć się w archiwach i mieć za co żyć.

      @Arachnofob: U nas też tak jest. Po prostu gość jest mało aktywny. Jest jeszcze możliwość brania udziału w przetargach, np. dla policji. Możliwości jest bardzo wiele, ale najlepiej płakać, że na zachodzie jest zajebiście, a u nas chujowo.

      Kwestią jest to, że spora część doktorantów publikuje np. swoje pocięte magisterki w jakimś lokalnym pisemku i udaje, że coś robi.

    •  

      pokaż komentarz

      Grant został mu zabrany przez dziekana który stwierdził

      @Arachnofob:
      Ciekawe bajki opowiadasz niby jak mu zabrał grant?

    •  

      pokaż komentarz

      @Arachnofob: Ale p$#@?@!olo. Jak mu niby zabrał grant? Dla grantów zagranicznych konieczne jest stworzenie odrębnego rachunku, żeby nie było patologii jak 30 lat temu, że pieniądze z grantu idą na pensje dla pracowników, a potem nie ma pieniędzy na finansowanie grantu. Jednocześnie grant dostaje uczelnia, a nie konkretny człowiek, który jest tylko kierownikiem projektu. Skoro grant dostaje uczelnia, to są to pieniądze publiczne i w umowach grantowych (zarówno unijnych jak i polskich) są określone zasady wydatkowania środków. W każdym przypadku jak się chce coś kupić, to się składa wniosek i wskazuje się skąd (z jakiej puli) ma to zostać sfinansowane. Potem przyklepuje to księgowa sprawdzając czy w grancie są jeszcze na to pieniądze i jakiś kierownik (w instytucie dyrektor, na uczelni np. dziekan), który ma do tego kompetencje.

      Co do polskiej nauki, to podstawowym powodem jej słabej kondycji jest skrajne niedofinansowanie i haniebnie niskie wynagrodzenia. Minimalne wynagrodzenie profesora zwyczajnego jest określone na 6000 zł. To stanowisko, które uzyskuje się na szczycie kariery. Do niedawna asystenci w niektórych instytutach w ogóle zarabiali minimalną krajową. Teraz dostają brutto 50% wynagrodzenia profesora. To jest śmiech na sali i nic dziwnego, że ludzie próbują dorobić. W naukach humanistycznych i społecznych to łatwe, bo praca naukowa nie zajmuje dużo czasu i można być elastycznym. W naukach przyrodniczych, gdzie trzeba prowadzić eksperymenty już nie jest tak łatwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Arachnofob: mi znajomy mówił jak wygląda doktorat na zachodzie i w PL - a wygląda on tak:
      Niemcy:
      1. dostajesz temat
      2, gmerasz w temacie, robisz badania
      3. trochę na odwal piszesz doktorat który jest luźnym opisem tego co zrobiłeś (liczą się wyniki, publikacje)
      4. obrona to prezentacja Twojego dorobku i to formalność
      A jak to wygląda w PL?
      * między punktem 1 a 2 masz przedmioty z p!@#y na które trzeba chodzić z których musisz się rozliczać
      * nad pracą ludzie się jebią po rok, bo wiadomo że recenzent musi się do czegoś przyj###ć, sam byłem świadkiem obrony doktoratu gdzie recenzent się przypieprzył min. o kolejność rozdziałów
      * a jak już praca skończona to musisz zdawać egzamin z przedmiotu który robiłeś + jakiegoś przedmiotu z p!@#y i tak np. 4 lata jebiesz chemię ograniczą a zdajesz egzamin z chemii i ... ekonomii
      I co reforma masz coraz więcej tego "pobocznego gówna" które jest chyba tylko po to żeby zniechęcać ludzi do doktoratu. Ja tylko czekam jak wprowadzą dla doktorów obowiązkowy kurs ratownictwa medycznego i licencję na wózki widłowe.

  •  

    pokaż komentarz

    oj tam ważne że na bombelki dajo

    •  

      pokaż komentarz

      @Scaab: najlepsze jest to ze ten tekst to ja myslalem ze to taki wymyslony dla beki, ale obejrzalem troche tvp wiadomosci i tam za kazdym razem wywiady ze starszymi ludzmi ktorzy mowia ze nikt inny nie dal a oni dali, niewazne o czym material byl ale to zawsze wcisniete piństet i dodatkowa ema tylko to sie liczy dla ludzi ograniczonych umyslowo

    •  

      pokaż komentarz

      @kruci_hegot: Dokładnie. Temat główny o którym trzeba powiedzieć np. rosnąca inflacja. Obronna narracja partii np. Dużo inflacja, ale w Grecji jeszcze więcej. I BONUS na koniec. Słupki ile rząd dał 500+ do tego wywiad z jakąś babą o tym że 500+ fajna sprawa. I na koniec ekspert w studio z pisowskiej gazety opowie i dobrym wpływie inflacji i 13 emerytury na gospodarkę.

    •  

      pokaż komentarz

      @kruci_hegot: a co się dziwisz jak w tvp wiadomościach ciężko znaleźć wydanie bez "transferów socjalnych"? - obstawiam, że jak jakiś dziadek nie przyliże PiS-u to go nawet nie pokażą.

  •  

    pokaż komentarz

    Na pewnej uczelni medycznej w szpitalu klinicznym asystenci prowadzący zajęcia ze studentami mają zajebisty deal- 9/10 etatu akademickiego, i 1/10 etatu szpitalnego, i żeby było śmieszniej muszą dyżurować. Jako że stawka dyżurowa jest liczona ze stawki godzinowej etatowej, wychodzi że za 16 godzinny dyżur dostają kilka stówek.

    Lekarz, najczęściej z doktoratem i konkretnym dorobkiem naukowym, obstawiający nierzadko 3 czy 4 oddziały, za dyżur dostaje kilka stówek. Zaraz policzę i w odpowiedzi do tego posta policzę ile dokładnie.

    Całe szczęście że mamy ich wielu i jak odejdą to będzie ich kim zastąpić ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Skurviduplo: poprawka, nie kilka stówek. Już przedstawiam obliczenia.

      Zgodnie z treścią ostatniego porozumienia specjalista ma podniesioną pensję zasadniczą do 6750zł brutto za 160h pracy. 1/10 etatu to 675zł, tutaj stawka godzinowa to nieco ponad 4zł. Brutto. Czyli za 16h dyżur wychodzi 67,50 zł. Przypominam że brutto.

      Serio jest to zastanawiające kto się godzi na takie warunki i to na dłużej niż absolutnie musi ( ಠ_ಠ)

    •  

      pokaż komentarz

      @Skurviduplo: coś was w balona robią, ja też mam cząstkę etatu szpitalnego, ale stawkę godzinową za dyżur mam liczoną od pełnego etatu

    •  

      pokaż komentarz

      @remo41: nie mnie a lekarzy w tym szpitalu:) ja tam całe szczęście nie pracuję.

      I myślę że masz rację, tym bardziej że "stare doktury" się przyzwyczaiły do przeróżnych patologii i im coś takiego nawet nie przeszkadza, przyzwyczaili się do pracowania za gówniane pieniądze, robota jest ( ͡° ͜ʖ ͡°) i tak dalej. Młodzi przychodzą, zrobią szybko speckę i odchodzą.

      I tak się "tworzy" kadra akademicka w tym szpitalu ¯\_(ツ)_/¯