Przeglądasz archiwalną wersję znaleziska.

Czy rozróżnisz MP3 o bitrate 128 i 320 kbps?

Wysłuchaj dwa klipy i spróbuj odpowiedzieć, który plik ma lepsze próbkowanie. Niektórych odpowiedź może zdziwić :)

  •  

    pokaż komentarz

    Nadaje się na wstępny materiał szkoleniowy dla centrum resocjalizacji audiofilów. Na drugim etapie kabel za 20 pln vs kabel za 20k eur.

    •  

      pokaż komentarz

      Troche przesadzasz, ale troche racji w tym jest. Jest pewna granica, ktorej nie ma sensu przekraczac. W przypadku kabla za 20 zl i 20 tys. zl roznice da sie zauwazyc, ale trzeba miec do tego reszte sprzetu podobnej jakosci (sprzet analogowy btw.).
      W przypadku powyzszych dwoch probek audio roznica rowniez jest slyszalna i to wyraznie [gora i oklaski], ale nie uslyszysz jej na glosnikach Encore za 90 zl, tylko na czyms odrobine lepiej oddajacym jakosc dzwieku.
      Audiofilow bym nie resocjalizowal, tylko sprobowal zainwestowac w troche lepszy sprzet ze sredniej polki i zobaczyl na czym polega ta magia. Wydawanie setek tysiecy zl. na glosniki uwazam jednak za glupote - roznica pomiedzy dzwiekiem z nich i dzwiekie z glosnikow za powiedzmy 10 tys. nie jest kolosalna. Ale kolosalna jest pomiedzy glosnikami za 1500zl i za 4 tys. sztuka. Sam takich poki co nie mam, ale z racji wykonywanego kiedys zawodu, mialem okazje poobcowac sobie ze sprzetem studyjnym.

    •  

      pokaż komentarz

      Kup cokolwiek, a potem przyjdą panowie, zatkną wyprostowany druciany wieszak w Twoje hifi i się okaże, że też gra całkiem całkiem ;]

    •  

      pokaż komentarz

      reprezent: Niestety, kiedyś zrobiono eksperyment - właśnie z wieszakiem zamiast profesjonalnego kabla. Audiofile nie zauważyli różnicy...

    •  

      pokaż komentarz

      @r3pr3z3nt: Ja usłyszałem różnicę na zwykłych laptopowych pierdzibrzęczkach, więc i te za 90 zeta pewnie stykną :)

    •  

      pokaż komentarz

      przecież słychać wyraźną różnicę między 320 a 128.. Oczywiście na stronie porównawnczej wybrali muzykę najtrudniejszą do odróżnienia w jakości. Nie jestem audofilem, ale wiem jaka jest różnica między głośnikami z biedronki i zintegrowaną kartą muzyczną, a głośnikami 5.1 i Sound Blasterem Audigy.

      Niech lepiej zrobią porównanie 128 kbps i 320 kbps, a muzyka to neich będzie, powiedzmy "Baśka - Wilki" i zobaczymy jak by wypadł test ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @altruista: owszem słychać, ale przy tym co tam było to tylko te cykacze mogły by przy 128kbps brzmieć źle. Lame 3.97 przy 128kbps i VBR naprawdę wymiata i o ile nie ma jakichś bardzo dynamicznych wysokich dźwięków a'la niezapomniane kastaniety to ciężko odróżnić. Baśka Wilków tez by była słabo rozróżnialna...

    •  

      pokaż komentarz

      Co do kabli, to rzeczywiście nie jestem fanem płacenia za iluzję, bo to tego w gruncie rzeczy sprowadzi się i tak niesłyszalna różnica w odgrywanym audio. Ale kabli z Tesco do dobrego sprzętu bym nie podłączał. Ale jak ktoś chce, niech słucha na wieszaku - jego wybór. Ja dobrego sprzętu wieszakami bym nie podłączał. I wątpię, żeby audiofile nie usłyszeli różnicy pomiędzy wieszakiem a markowym kablem. Chyba, że na patefonie.

      Dwa, Altruista - zgodzę się z Tobą. Ta muzyka nie jest dobra do porównań. Ale zamiast Baśki ja proponowałbym wolną i mocno przegiętą solówkę na gitarze elektrycznej - wtedy każdy usłyszy. Dla mnie złotym środkiem w mp3 jest bitrate 192 kb/s przy enkodowaniu LAME-em.

      Trzy - można sobie gadać, że różnicy nie ma. Jak ktoś nie słyszy, to albo słyszeć nie chce, albo nie ma na czym odsłuchać. Naprawdę - miałem już okazję posłuchać muzyki na takich genialnych sprzętach, że nikt mnie nie przekona, że różnicy nie da się usłyszeć. Mnie przekonało audio na odpowiednio skomponowanym systemie do odtwarzania. Ale póki nie usłyszycie sami, to będziecie tak tu sobie paplać...

    •  

      pokaż komentarz

      Kogo nazywasz LAME? Sam jesteś lame.

    •  

      pokaż komentarz

      w odpowiednich warunkach nie ma różnicy pomiędzy drutem z wieszaka o kablem. Jeśli jednak mamy dużo sprzętów i urządzeń generujących zakłócenia to dobrze ekranowany kabel zacznie odgrywać rolę przy szumach i sprzężeniach.

    •  

      pokaż komentarz

      Dziwne - usłyszałem różnicę tylko w jednym miejscu: zaraz po długim 'eeee' jest coś na 't' - w jednej próbce aż trzeszczy to "te". Reszta utworu była dla mnie nierozróżnialna. Inne gatunki muzyki mają częściej takie miejsca, gdzie słychać brak odpowiedniego próbkowania.

    •  

      pokaż komentarz

      czasami Lame potrafi nawet prosto z płyty wycisnąć więcej niż 192kbps które płyta ma "na papierze" więc VBR między 160kbps a 256kbps jest chyba najlepszym rozwiązaniem

  •  

    pokaż komentarz

    Najbardziej na kompresji dźwięku traci perkusja, szczególnie talerze. Pavarotti nie wydaje mi się dobrym przykładem na wsłuchiwanie się w różnice.

  •  
    j.......a

    +55

    pokaż komentarz

    Usłyszałem różnicę, ale i tak dałem złą odpowiedź :/

  •  

    pokaż komentarz

    heh
    ostatnio moja siostra słuchała muzy z radia internetowego 42kbps, przestawiłem jej na 128 to powiedziała, że jej dźwięk zepsułem, ona chce tam gdzie więcej basów...
    jak widać jakość dla niektórych ma inny wymiar

  •  

    pokaż komentarz

    Od zawsze znajomym powtarzam, że dobrze zrobiony VBR w okolicach 128kbps wystarcza w 98% przypadków i dla zdecydowanej większości społeczeństwa jest to wystarczająca jakość. Rzekłbym nawet, że dla popularnych przenośnych mp3 i dodawanych do nich słuchawek to aż nadto.
    Trzeba tylko dobrze zenkodować plik. Czasy marnych kodeków, gdy rzeczywiście 128kbps to nie było aż tak dużo minęły.
    Dlatego zawsze mnie wkurza gdy ktoś udostępnia mi muzykę w 320kbps, a totalnym kuriozum są już bootlegi (często nagrywane z publiczności) kodowane w takiej jakości. PO CO?

    •  
      t............r

      +17

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Zależy od sprzętu. To samo mp3 puszczone na zwykłych głośnikach z komputera, słuchawkach, wieży (czy kinie domowym) brzmi trochę inaczej. 320kbs to IMO przesada ale przy ripowaniu CD i puszczaniu jej na wieży różnica moze być zauważalna dosyć wyraźnie między 128 a 160kbs. Ja za optymalne na uważam 160 lub 190kbs. Więcej nie ma sensu.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja na swoim sprzęcie, wcale nie tak wypasionym (m-audio transit, creative gw t20) usłyszałem w miarę wyraźne zniekształcenie na tym 128k (przynaję, że dopiero po drugim przesłuchaniu). To nagranie zdecydowanie nie nadaje się do takich testów, ponieważ na kompresji najwięcej tracą dźwięki o skomplikowanej charakterystyce (perkusja, zwłaszcza szybka; instrumenty szarpane itd), a śpiew do nich nie należy.

    •  

      pokaż komentarz

      BTW dopiero teraz skojarzyłem, że dźwięki w przeglądarce są u mnie obsługiwane przez OSS. Normalnie muzykę puszczam w xmmsie z wtyczką do skonfigurowanego pod kartę jackd, a do dekodowania mp3 używam libmada. Być może w takim układzie różnica byłaby wyraźniejsza (przynajmniej taką mam nadzieję XP).

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego napisałem, że w 95% te 128kbps będą wystarczające. :) Ja używam 160kbps z odpowiednio ustawionym Lame i wg mnie jest to już jakość wystarczająca na tyle, że wyższe bitrate'y to już trochę bezsensowne marnowanie przestrzeni dyskowej.
      Konkludując: 128kbps to rzeczywiście jeszcze nie ideał, ale 320kbps to na pewno już gruba przesada.
      (wciąż mówimy o dobrze skonfigurowanym kodeku)

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadzam się z kobim. Ten utwór średnio się nadaje do takiego porównania. Głównie dlatego że MP3 zostało stworzone przede wszystkim do wiernego odtwarzania dźwięku ludzkiego głosu. Dlatego właśnie na tym utworze, gdzie głównie słyszy się ludzki głos, tak trudno jest zauważyć różnicę.
      Dużo wyraźniej słychać różnicę między 128 i 320 w przypadku utworów rockowych właśnie ze względu na gitary które przy 128kbps są jeszcze dość wyraźnie zniekształcone.

    •  

      pokaż komentarz

      @kobi, Miło spotkać świadomego użytkownika Linuksa. Niemniej bełkot techniczny połączony z nadmierną pewnością siebie jest tym co najszybciej zniechęca do zwolenników wolnego oprogramowania :)

      [bełkot] Co do Twoich nadziei to chyba się rozczarujesz. Blok danych umieszczony w buforze DMA karty będzie brzmiał tak samo, niezależnie co go tam umieści - OSS (albo raczej wrapper OSS bo pewnie o nim mówisz) czy Jack za pośrednictwem ALSAy. Co do MADa to warto pamiętać, że w przypadku MPEG to znaczący wpływ na jakość ma kompresja a dekompresja praktycznie żaden. No może jak rzeczywiście ładnie wszystko poustawiałeś to twoja 24-bitowa karta pracuje w trybie 24-bitowym... jednakże nie wydaje mi się, aby 16 dane kompresowane i dekompresowane z 24 bitową głębia zawierały więcej informacji. Zresztą szumy kwantowania o których mówimy i tak są daleko poza pasmem zachowywanym przez kompresję MPEG. [/bełkot]

    •  

      pokaż komentarz

      Hm... nie wiem czemu w takim razie przy odtwarzaniu przez OSS, "za pośrednictwem gnome'a" (nie wiem jak to "bełkotliwie" określić, mam nadzieję, że wiesz o co mi chodzi) w totemie słychać szum... Taki trochę jak z winyla tylko cichszy. Jackd pracuje w trybie realtime, 96 kHz, 4096 frames/period. Skoro twierdzisz, że technicznie rzecz biorąc nie powinno być słychać różnicy - no cóż, albo tak niewielka mi jednak wystarcza, albo niedługo będę na etapie kabli kierunkowych i podkładek antywibracyjnych pod CD. XP

    •  

      pokaż komentarz

      Ja dodam od siebie że SŁYSZĘ RÓŻNICĘ.

      Na sprzęcie w aucie (za +-2000) słyszę różnicę między mp3 128, 256, 320...
      Na słuchawkach Kossa jakichśtam - słyszę różnicę.
      Choć na słchawkach różnica ta nie jest już duża, w aucie 128 nie jestem w stanie słuchać.

      Jak dla mnie to różnica między mp3@128 jest taka jak między CD a winylem.

1 2 3 4 5 6 7 ... 14 15 następna