•  

    pokaż komentarz

    Przyczyn jest wiele.

    Podstawową jest trudność w utrzymaniu mocy w takim wynalazku. W przypadku tradycyjnego generatora benzynowego masz gaźnik i precyzyjnie dobrane dawki paliwa i powietrza, które (co ważne) zmieniają się wraz z obciążeniem. Nie wiem, czy zauważyłeś, kiedy podłączasz silnie obciążające urządzenie elektryczne do takiego generatora on przez chwilę się poddusza, a potem błyskawicznie zwiększa obroty. Tutaj takiej elektroniki lub automatu w postaci gaźnika nie masz, a zatem musisz sam ustawiać stosowne obroty i dawki gazu.

    Powiedzmy jednak, że dałoby się to ominąć poprzez produkowanie specjalnych gaźników pod zagazowywane drewno.

    Drugą kwestią jest marnowanie gazu. Z racji powyższego argumentu nie zawsze będziesz potrzebował spalić cały gaz wygenerowany przez urządzenie, a jego nadmiar zwyczajnie spalasz w pochodni powyżej, co jest zwykłym marnotrawstwem, a przy dzisiejszej manii bycia eko jest to jeszcze bardziej istotny argument. Pamiętać tu trzeba, że taki piec ma duża bezwładność swego działania. Onzacza to, że jak zmniejszysz dopływ gazu do generatora TO NIE OZNACZA, że sam piec przestał ten gaz produkować. On go nadal produkuje tylko nie wpuszcza do agregatu. Dopiero po dłuższym czasie od przymknięcia dopływu powietrza następuje reakcja> To też trudnośc przy odpowiednim ustawieniu sprzętu.

    Co ważne! Pamiętać należy, że do takiego generatora ABSOLUTNIE nie wolno podłączać elektroniki (laptop, komputer), ponieważ do poprawnej pracy elektroniki potrzebny jest generator wyposażony w AVR czyli stabilizator napięcia gwarantujący, że nie spalimy elektroniki.

    Przede wszystkim to nie jest urządzenie służące do generowania prądu w sposób ciągły. Przydaje się wyłącznie (podobnie jak generator benzynowy) przy okazjonalnej potrzebie. Brak możliwości generowania prądu w sposób ciągły wynika z kilku rzeczy. Po pierwsze niezależnie od tego, czy korzystasz z zagazowywanego drewna, czy benzyny, musisz zadbać o stan silnika i tłoków. Należy je smarować, okresowo wymieniać olej, a sama ich trwałość NIE JEST projektowana jak w tradycyjnych silniach na ciągłą, długotrwałą pracę. Gorsza jakość metalu, podzespołów, mniejsza precyzja wykonania.

    No i wreszcie najważniejsza kwestia. W dzisiejszych czasach agregatów używa się w nagłej potrzebie. Wyobraź sobie, że brakło Ci prądu, a Ty musisz kolubrynę wytaszczyć ze stodoły, gdzie zajmuje kupę miejsca, naładować opału, rozpalić, poczekać aż się nagrzeje, a koniec końców potem prąd z sieci wraca. To nie ma sensu. Cała idea agregatu polega na tym, że zalewasz benzyną i w kilka sekund masz prąd potrzeby na gwałt, czy to w domu, czy domku kampingowym.

    Poza tym kto normalny woziłby ze sobą pellet w workach?

    No i jest jeszcze jedna kwestia. Jest to wynalazek wbrew pozorom niebezpieczny. Wystarczy w niewielkim stopniu zwiększyć przepływ powietrza, by instalacja rozgrzała się do czerwoności i zadziałała jak piec rakietowy.

    https://www.youtube.com/watch?v=9WakGBC9gbo

    2:52

    •  

      pokaż komentarz

      Co ważne! Pamiętać należy, że do takiego generatora ABSOLUTNIE nie wolno podłączać elektroniki (laptop, komputer), ponieważ do poprawnej pracy elektroniki potrzebny jest generator wyposażony w AVR czyli stabilizator napięcia gwarantujący, że nie spalimy elektroniki.

      @deathcoder: Muszę zdementować, bo kocopoła Pan napisał.

      AVR to nic innego jak jakaś elektronika w obwodzie wzbudzenia generatora. Co więcej, te tanie wynalazki więcej złego niosą niż dobrego - chodzi o zakłócenia, a te bywają kosmiczne i tym bardziej np stacjonarny PC nie raczył mi się włączyć na agregacie z AVR. Dopiero wpierniczenie filtru LC od radaru morskiego zniwelowało tę sieczkę.

      Co więcej, przy niestabilnych obrotach właśnie bym się obawiał tych generatorów z AVR, bo wprowadzają sieczkę w przebieg Uwy.
      Czyli Usk może i masz stabilne, ale Upeak może iść i w setki V.

      Z dwojga złego lepsze bujające się napięcie oraz częstotliwość w akceptowalnych zakresach i czysty sinus, niż zaśmiecająca przebieg elektronika.

      A mam porównanie bo i katowałem nowoczesny agregat z AVR i potem ogarnąłem sobie starego ruska z lat 60tych.

      I zdziwi się Pan, ale ten rusek mimo wahań, jest dużo bezpieczniejszy, dla elektroniki niż te AVRowskie badziewie.
      Rusek może i jest zależny od obrotów z napięciem i przez to napięcie sobie przysiada jak się większy odbiornik załączy zanim mechaniczne sprzężenie zwrotne doda sobie gazu, ale na wyjściu ma czyściutki sinusik.
      Wahnięcia też nie są jakieś duże, by się nimi jakkolwiek przejmować. Uwy = 200-250V, nawet przy nagłym załączaniu/zrzucaniu 140% mocy nominalnej.

      Wahań częstotliwości zanim sprzężenie mechaniczne z gaźnikiem zadziała i się ustabilizuje to nie unikniemy ani w AVR, ani w starym Rusku.

      Także podsumowując - aby bezpiecznie zasilać sprzęty agregatem na holz-gas, to należy się upewnić, że agregat zwyczajnie nie wali sieczką (zwłaszcza szpilkami) w przebiegu wyjściowym, bo to może być groźne, dla elektroniki.
      Zaś nieco bujające się napięcie przy czystym przebiegu, to żaden problem, dla elektroniki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ponurnik: !!! O taki wykop nic nie robiłem :) dziękuję!

    •  

      pokaż komentarz

      ABSOLUTNIE nie wolno podłączać elektroniki (laptop, komputer)

      @deathcoder:
      Akurat to połowiczna prawda.
      Problem jest w zmiennym obciążeniu - czyli jednocześnie podłączone urządzenie małe i czułe w połączeniu z powiedzmy wiertarką czy grzałką z termostatem rzeczywiście potrafi załatwić zasilacz małego.
      Przy jednostajnych obciążeniach raczej to nie jest problemem - gdybym powiedzmy zasilał halogena 400W albo większe obciążenie ciągłe z takiego generatora, spokojnie można podpinać jeszcze mały czajnik z zasilaczem od lapka.
      Po 2 taki zasilacz od lapka kosztuje 50-100 zł, a ryzyko niewielkie, tragedii nie ma ;P

    •  

      pokaż komentarz

      Co ważne! Pamiętać należy, że do takiego generatora ABSOLUTNIE nie wolno podłączać elektroniki (laptop, komputer)

      @deathcoder: komputer to jeszcze się zgodzę, bo zasilacz komputerowy wymaga w miarę wyrównanego napięcia, ale laptopy masz zasilane przez zasilacze impulsowe, a tym to jest wszystko jedno co podasz na wejście, widełki masz od kilkudziesięciu do kilkuset woltów, dopóki będziesz się trzymać tego zakresu to zasilacz impulsowy będzie działać normalnie.

    •  

      pokaż komentarz

      sama ich trwałość NIE JEST projektowana jak w tradycyjnych silniach na ciągłą, długotrwałą pracę

      @deathcoder: tu też półprawda - zależy jaki generator. Przy słabych marketowkach może i tak jest, przy profesjonalnych nie. Pomijam już że w nawet tańszych urządzeniach montowane są standardowe silniki np. Hondy, które montuje się do wszystkiego - od kosiarki po mopeda, i te silniki są bardziej trwałe od starego 1.4 TSI od VW.

      Co do meritum - sam proces chemiczny też jest niebezpieczny, łatwo się zatruć.

    •  

      pokaż komentarz

      @plpi2018: @Kaczorra: @dudeksiedzinadachu: Czy wy zauważyliście, że powtarzacie Ponurnika? :D

    •  

      pokaż komentarz

      @deathcoder:
      Ale auto na holtzgaz to dobry pomysł, rozpalenie w piecu jest szybsze niż naładowanie baterii( ͡° ͜ʖ ͡°)

      opis odnośnika

    •  

      pokaż komentarz

      @opalziel: Ładujesz baterię w nocy łosiu przy odpoiwedniej organizacji czasu jest to niezauważalna procedura.

    •  

      pokaż komentarz

      @deathcoder:
      I po co te personalne wycieczki, nie umiesz kulinarnie odpisać, nie zauważyłeś uśmieszku na końcu?
      Jak nie będzie prądu bo linie zerwane, to zauważysz procedurę, dynamem będziesz ładował baterie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Przyczyn jest wiele.

      @deathcoder: z tego co kiedyś o tym czytałem, to przyczyna jest jedna. W takiej małej skali po krótkim czasie urządzenia ulegają tak dużemu zabrudzeniu i zasyfieniu, że bez częstego i kosztownego czyszczenia po prostu się rozsypują. Musiałyby być całe instalacje zaprojektowane w ciągu pod taki konkretnie sposób pracy z takimi surowcami, bo zwykły generator byłby pewnie do wyrzucenia po kilku dniach pracy na takim paliwie.
      Ergo: kupa pracy przy obsłudze, a nie jest to ani oszczędne, ani tanie, ani wydajne, zwłaszcza na dłuższy okres..

    •  

      pokaż komentarz

      @deathcoder: znajomy mówił tak i ciągle się ze mną kłócił to mu zaproponowałem że skoro jest taki mądry to niech zarobi na Teslę i pokaże mi że się da a jak nie zarobi to niech używa przez dwa miesiące auta benzynowego tak jak elektryka a za każdym razem jak mu nie wyjdzie to wypłace mu lepe na ryj. Pierwszą dostał jak jednego dnia przejechał 700 km z 30 minutowym postojem drugą jak po powrocie z pracy wiózł dziecko do lekarza a potem do szpitala z tankowaniem w między czasie. A to był pierwszy tydzień. Dalej jest taki mądry tylko zbyt boedny na tesle, dalej mówi że elektryk to przyszłość która nadeszła już ale przynajmniej nie do mnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @deathcoder ja też. Wraca w wiarę w wypok, gdzie nie tylko siedzą informatycy piwniczaki

    •  

      pokaż komentarz

      @Ponurnik: a co gdyby wczesniej ladowac baterie a pozniej uzywac elektroniki?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaczorra: przecież w stacjonarkach też masz zasilacz impulsowy i też są w stanie pracować w szerokim zakresie napięć (200-260V). "poszatkowane" napięcie nie stanowi problemu, jest przecież najpierw mostek prostowniczy, potem kondensatory filtrujące, dopiero później przetwornica impulsowa.

    •  

      pokaż komentarz

      a co gdyby wczesniej ladowac baterie a pozniej uzywac elektroniki?

      @Buckethead: Zasadniczo to jest ekonomiczny kurhan, by kręcić generatorem P>1kW i ładować kilka Ah akumulatorek ;)

      W każdym razie, przeważnie do ładowania baterii nie jest zaangażowana żadna wyrafinowana elektronika, także o ile sam komputer/tablet/ogólnie złożone urządzenie, ma prawo się nie włączyć lub dziwnie zachowywać, tak baterię w stanie wyłączonym powinien naładować.

      Lecz przy znacznych zakłóceniach, naprawdę lepiej jest wpierniczyć solidny filtr LC i się nie bawić w takie podchody.
      Generalnie - skoro sprzęt ma problem z działaniem, to znaczy, że zakłócenie wpływa na pracę jego układów zasilania.
      Pewności też nie mamy jak dokładnie zachowuje się PSU sprzętu przy silnym zakłóceniu, bez rozebrania i zbadania przebiegów/napięć.
      Wszak równie dobrze PSU sprzętu może wzmacniać zakłócenia w stosunku do napięcia wyjściowego, a to chyba najgroźniejszy przypadek.

      Jeszcze tylko wspomnę, że przy agregatach 3-f, należy równoważyć obciążenie faz. A to wynika z faktu wspólnego wzbudzenia.

    •  

      pokaż komentarz

      W takiej małej skali po krótkim czasie urządzenia ulegają tak dużemu zabrudzeniu i zasyfieniu, że bez częstego i kosztownego czyszczenia po prostu się rozsypują.

      @vostok: To jest jeden z problemów takiego generatora gazu. Nie ma możliwości utrzymania stałych parametrów gazu no i dostajemy mnóstwo "śmieci". Od pary wodnej (co widać) przez mnóstwo substancji smolistych - których na pierwszy rzut oka nie widać ale mocno zanieczyszczają silnik i olej.

      W efekcie silnik musi być "pancerny", odporny na trudne warunki co oznacza że ma małą sprawność i ma duże gabaryty/wagę.

      W takich generatorach zazwyczaj przepuszcza się gaz przez wodę, odstojniki/separatory/filtry żeby pozbyć się większości tego syfu (kosztem wysycenia parą wodną).

      Dodatkowo paliwo to pelet a on nie rośnie na drzewie, trzeba go zrobić z wiórów co dodatkowo kosztuje energię.

      Koniec końców, nadaje się jako awaryjne źródło prądu podczas apokalipsy zombie ;-) albo gdzieś na końcu świata gdzie zaawansowana technika to młotek.

      W bardziej cywilizowanych miejscach, znacznie wydajniej jest zrobić silnik parowy. Będzie większy ale znacznie trwalszy. Wtedy część brudną i czystą (parę wodną) mamy rozdzieloną co znacznie wydłuża żywotność turbiny i generatora, można też palić gorszym paliwem i w dodatku wszystkim co się pali - drewnem, sianem, węglem, jakimiś %%, przepracowanym olejem, gazem ziemnym, etc...

    •  

      pokaż komentarz

      @Kaczorra:

      komputer to jeszcze się zgodzę, bo zasilacz komputerowy wymaga w miarę wyrównanego napięcia, ale laptopy masz zasilane przez zasilacze impulsowe, a tym to jest wszystko jedno co podasz na wejście, widełki masz od kilkudziesięciu do kilkuset woltów, dopóki będziesz się trzymać tego zakresu to zasilacz impulsowy będzie działać normalnie.

      Oba zasilacze są impulsowe.
      Różnią się jedynie aplikacjami.
      Ot ATXy widywałem w dwóch podstawowych konfiguracjach - samowzbudnej z kontrolą owego wzbudzenia oraz półmostki. No jeszcze od biedy jeszcze wspomnę, że forwarda jedno-tranzystorowego widziałem.

      Zaś te laptopowe to normalne półmostki. W innej topologii jeszcze nie spotkałem laptopowej kostki - może są.
      Stąd Twoje doświadczenia są.
      Jeden ATX potrafi już się wzbudzić od 12VDC podanych po pierwotnej stronie (i elektronika wstaje tak od 30V po pierwotnej. I tak PSU sobie chodzić w zakresie 30V-300V), zaś inny nie wstanie poniżej np. 170V ;)
      Zaś laptokowe ze względu na mobilność muszą łykać zakres 100-250V i tak te półmostki są robione. A że zadziała od np. 50V to mały bonus jest, lecz na pewno chociażby samo wypełnienie nie będzie w optymalnym pozioime, dla danego rdzenia ^^
      Nie mniej, jako regułę można przyjąć zakres pracy 100-250V, dla przetwornic. Z oczywiście małymi wyjątkami.

      A mam porównanie, gdyż szukałem odpowiednich kandydatów na przerobienie na MPPT do amorficznych paneli ^^

    •  

      pokaż komentarz

      Czy wy zauważyliście, że powtarzacie Ponurnika? :D

      @deathcoder: nie, ja napisałem o zasilaczu impulsowym, który ze względu za zasadę działania ma bardzo szeroki zakres napięć pracy, więc większość wahań jest mu obojętna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ponurnik: no właśnie tak zacząłem sobie teraz szukać i faktycznie ATXy to też zasilacze impulsowe, kajam się ;).

    •  

      pokaż komentarz

      Będę mówił o zastosowaniach domowych/lekkich budowlanych. I od razu uwaga: agregaty prądotwórcze "budowlane" (bez avr) mogą dawać napięcie w zakresie 205-255V To było oficjalne mówione na szkoleniach. Bez obciążenia albo z małym obciążeniem zwykle dają katalogowe 230V. Przy dużym obciążeniu napięcie może spaść do 205V, a po odłączeniu obciążenia chwilowo może wzrosnąć do 255V. Ja staram się tak naprawiać i regulować, żeby to górne nie przekraczało 240V i udaje się to w 99% maszyn. I jeszcze taka ciekawostka: w zwykłych agregatach prądotwórczych "faza" występuje na obu bolcach. Związane to jest z ich budową i niektórym maszynom to się nie podoba.

      @deathcoder:
      Nie zawsze do zasilania elektroniki jest potrzebny avr. Wszystko zależy jaka to elektronika i jaki to zasilacz.
      Najbardziej czułe są kotły gazowe, ups'y, zgrzewarki doczolowe i niektóre narzędzia Boscha. Telewizory, komputery, AGD w większości przypadków działają bez avr.

      @Ponurnik:
      Dobry avr (nie mówię o tanich chińskich wynalazkach) to nie tylko elektronika wzbudzania i powinien regulować napięcie w zadanych granicach. Jak puszcza większe to znaczy, że jest kiepski. Z obecnych generatorów rzadko kiedy jest sinus (nie mówię o inwerterach). Tu nie pomoże avr (bo to nie jego rola) tylko sama budowa prądnicy. W lepszych wirnik jest lekko "skręcony" co powoduje wolniejsze narastanie i opadanie generowanego napięcia. W pozostałych wychodzi kwadrat.
      Przy napędzie na holz-gas zastosował bym prądnicę inwerterową. To by rozwiązało dużo problemów.

      @dudeksiedzinadachu:
      Zgadza się co piszesz. Słabe generatory przy odłączeniu większego obciążenia mogą przez chwilę mieć podniesione napięcie ponad nominalne, co może spowodować awarię reszty podłączonego sprzętu.

      @Kaczorra:
      Jak wyżej napisałem komputery/laptopy bez problemu działają na prądnicach budowlanych. I zwykle problemem nie jest wartość napięcia, ale jego jakość (przebieg).

    •  

      pokaż komentarz

      prądotwórczych "faza" występuje na obu bolcach

      @mgr_rybak: raczej nie występuje na żadnym i występuje na obu jednocześnie. po prostu układ jest odizolowany od uziemienia. tak jak bateria paluszek.

      szerzej na ten temat można dowiedzieć się z eevblog- jak nie spalić oscyloskopu https://www.youtube.com/watch?v=xaELqAo4kkQ

    •  

      pokaż komentarz

      @Ponurnik: hej kolego. Wiadomości prywatne masz wyłączone, to spytam tu. Albo odblokuj pw ;)
      Gdzie kupię taki ruski generator prądu? Szukam czegoś na wypadek globalnego blackoutu. Czego szukać?

    •  

      pokaż komentarz

      @Spawacz-slusarz-akrobata: Szukaj prywatnych firm demobilizujących sprzęt wojskowy.
      Tylko mała uwaga - bierz benzynowy, 4 suw-owy i szukaj w budach radiokomunikacji.

  •  

    pokaż komentarz

    A bo jest drogie, nieefektywne i wielkie.

  •  

    pokaż komentarz

    Odpowiadam: bo jest to chujowe. Gaz brudny, niskiej kaloryczności, o problematyczności obsługi podobnej do zwykłego pieca na drewno a momentami większej. Gazogenerator dobrze wygląda na 15-minutowym filmiku. Znacznie gorzej sprawa się ma w realnych zastosowaniach, gdzie człowiek chciałby stabilnej pracy w dłuższym okresie.

    Jedną z głównych pięt achillesowych gazogeneratorów na drewno jest zasmolenie gazu. Smoła zarzyna wszelkie silniki spalinowe – to tylko kwestia czasu. Im silnik nowszy, tym szybciej to nastąpi. Okres mierzony raczej w dniach i miesiącach niż latach. Można smołę usunąć przez filtrowanie gazu (uciążliwa częsta wymiana filtra, którego zawartość przypomina pieczarę Belzebuba) lub zapobieganie powstawaniu smoły (co wymaga wyrafinowanej budowy gazogeneratora a nie byle wypierdka sklejonego w garażu).

    Dlatego gazogeneratorów się raczej nie stosuje w naszym kręgu cywilizacyjnym poza sytuacjami kryzysowymi, gdy normalne paliwa silnikowe lub prąd z gniazdka są drogie lub niedostępne. Owszem, są nieliczne rozwiązania komercyjne (vid rel) które na tyle długo i intensywnie rozwijano, że poradzono sobie z podstawowymi problemami tej technologii i działa to akceptowalnie skoro firma istnieje już ponad dekadę.

    źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Juzef: przecież to "komercyjne rozwiązanie" to typowygarażowy ulep, tylko z materiałów lepszej jakości (bo inox zamiast zwykłej stali węglowej) a filtr na górze to zwykła beczka 200l po ropie, tylko pomalowana..

    •  

      pokaż komentarz

      @Vein: nie znasz się a się wypowiadasz.
      AllPowerLabs włożyli kupę roboty w rozwój swojej konstrukcji opartej na klasycznym gazogeneratorze Imberta, w którym zaradzili wielu typowym problemom i naprawdę pchnęli ten p$%!#!?nik naprzód. Zaczynali od opensource'owego projektu gazogeneratora GEK, który miał tę zaletę, że osoba potrafiąca spawać mogła sobie zbudować działający sprzęt według sprawdzonego projektu i samemu zacząć się tym bawić, rzeźbić, ulepszać. Firma prezentuje porządne inżynierskie podejście poparte konkretną wiedzą a nie chałupnicze druciarstwo albo rzeźbę na wyczucie, jak to robi większość magików od jutubowych filmików . Polecam przejrzeć wiki ich projektu – obszerne źródło wiedzy o zgazowaniu i budowie gazogeneratorów. Do powiązanych wrzuciłem trzyczęściowy wykład szefa tej firemki na temat fizyczno-chemicznych podstaw zgazowania.

      No ale laik widzi tylko ładniej pomalowaną beczkę po ropie...

    •  

      pokaż komentarz

      a filtr na górze to zwykła beczka 200l po ropie

      @Vein: to nie filtr, w beczce jest biomasa.

  •  

    pokaż komentarz

    odpowiadam:
    1. holzgaz ma znacznie mniejsza kaloryczność (agregat działa na 40~50%)
    2. nadaje się w zasadzie głownie do ogrzewania bo zarżnie silnik substancjami smolistymi
    3. można stosować tylko "na zewnątrz" bo generuje od cholery tlenku węgla (czadu)
    4. w związku z powyższym wszystkie pojazdy które działają na holzgaz, muszą być wolnossące, każde uturbienie, bądź zwiększenie ciśnienia w układzie dolotowym może spowodować(i w historii takie przypadki były) śmierć kierowcy.

    ogólnie, rozwiązanie fajne, ale opłacalne tylko w warunkach ekstremalnych.