•  

    pokaż komentarz

    Proste - bo trend żerowania na nostalgii zaczyna się już przejadać widzom.

    Gdy pojawiły się pierwsze odcinki Stranger Things, nikt nie narzekał. Problem pojawił się, kiedy co drugi blockbuster był rebootem/sequelem do czegoś sprzed lat

    •  

      pokaż komentarz

      @Szlifiarz: ale rebooty to nic nowego. Tak jest od dziesięcioleci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: teraz zrobiła się tego lawina, szczególnie gdy masz wiele środków dystrybucji. kino, tv, internet...

    •  

      pokaż komentarz

      @Szlifiarz: teraz więcej filmów powstaje stąd pewnie takie przekonanie. Dochodzi do tego też więcej materiału do naśladowania. Filmy z lat 80-tych wciąż poruszały się po dziewiczych obszarach. Kiedy musisz produkować co chwilę coś nowego, nie dasz rady ciagle wymyślać czegoś oryginalnego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szlifiarz: Nie jest problemem nadmiar produkcji, ale obserwuje się tragedie związane z niedoborem jakości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: Rebooty i remake'i powstawały, ale rzadko kiedy tak masowo-mainstreamowo, zawsze gdzieś z boku. W sumie jedyną masówkę jaką kojarzę to wskrzeszenie noir w neonoir, a i tak trwało to kilka dekad i nie wyprodukowali tylu filmów, co dzisiaj robią, kiedy "odświeżają" 80s. Pewnie masz rację odnośnie kręcenia większej ilości filmów, tylko co to zmienia? Niewiele.

    •  

      pokaż komentarz

      Pewnie masz rację odnośnie kręcenia większej ilości filmów, tylko co to zmienia? Niewiele.

      @sejsmita: wedlug mnie to jest jedna z najwiekszych zmian kulturowych. Mimo wszystko masz większy wybór. Ten medal ma oczywiscie dwie strony. Z jednej strony możesz właściwie oglądać jeden gatunek, który Cię interesuje i nie skończy Ci się repertuar. A mimo wszystko ilość przyzwoitych filmów jest większa niż kiedyś. Z drugiej strony nie będzie już filmów, które zyskają status porównywalny statusowi filmów sprzed 20, 40 czy nawet 60 lat. Tylko warto zauważyć, że to ogólne zjawisko. Nie dotyczy tylko kinematografii. Tak samo jest z książkami, muzyką czy nawet grami. Nie będzie już zespołów, które osiagną sukces porównywalny z Beatelsami, Queen, Pink Floyd itp. Nie będzie już drugiego Dickensa, Bułhakowa czy Szekspira. Nie będzie Casablanki, Króla Lwa czy Skazanych na Shawshank. Nie bedzie Dooma, Baldurs Gate czy Mario. I nie wynika to z jakości współczesnych utworów, bo ona bywa naprawdę wysoka, ale z właściwie nieograniczonego dostępu do materiałów. Wybierasz to czego chcesz słuchać, czytać czy oglądać, a nie to co jest w radiu, pobliskiej księgarni czy w telewizji. To oznacza, że Ty, Twoja żona czy bliski przyjaciel będą obracać się w światach, ktore mają że soba znacznie mniej wspólnego niż kiedyś. Kto teraz pożycza płyty, filmy czy nawet książki w erze ebooków? Kleska urodzaju naszych czasów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: Rozumiem, chociaż nie zgadzam się z nieskończonością repertuaru. Z horrorów, które mnie interesują pojawia się ledwie kilka rocznie. :D

      Z drugiej strony nie będzie już filmów, które zyskają status porównywalny statusowi filmów sprzed 20, 40 czy nawet 60 lat.

      Dość pesymistyczne stwierdzenie. Filmy jak Blade Runner i Coś kultowy status otrzymywały późno po premierze. A From Software pozamiatało soulsami tak, że miejsce na piedestale mają po wsze czasy.

      I nie wynika to z jakości współczesnych utworów, bo ona bywa naprawdę wysoka, ale z właściwie nieograniczonego dostępu do materiałów.

      Dodałbym jeszcze wszelkie minimalizacje ryzyka. To się zaczęło w latach 80. już, kiedy studia odbierały władzę reżyserom, ale jednocześnie im większa kontrola, tym mniejsza szansa na cud. Przez 40 lat zjawisko nabierało na sile. To oczywiście zrozumiałe, bo nikt nie chce tracić. Niemniej wizjonerzy mają dzisiaj pod górkę, zwłaszcza w mainstreamie. Chyba tylko Villeneueve jest nie do ruszenia, jeszcze - zobaczymy jak tam Diuna, może będzie nowym LotRem?

    •  

      pokaż komentarz

      @Szlifiarz: to jest po prostu obrzydliwe, jak nagle w jakimś SF pojawia sie promocja dewiacji homoseksualizmu

    •  

      pokaż komentarz

      @Hans_Trans: Promocja homo? Ci goje z Holiłud robią to, bo im psycholodzy ubzdurali, że geje są bardziej wierną grupą konsumentów.

      Tu nie chodzi o propagandę. Tu chodzi o kasę. Disney wyciął scenę całowania się bab z nowych Gwiezdnych Wojen w chińskiej wersji. Czemu?

      Kasa, Misiu, kasa!

    •  

      pokaż komentarz

      @Szlifiarz: kasa swoją drogą.
      Tu chodzi o promocję dewiacji i niszczenie rodziny ptysiu

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: Problemem jest to, że teraz rebooty/remaki nie są robione do filmów z przed kilkudziesięciu lat tylko z takich, których oryginały oglądaliśmy naście lat temu będąc dzieciakami.

      Taki Scarface z 83 roku był remakem filmu z lat trzydziestych.
      Oceans eleven z 2001 to remake filmu z 1960.

      Kiedyś też dużo filmów było przeróbkami kina azjatyckiego i europejskiego. Był mniejszy dostęp do tamtych filmów więc pomysły wydawały się oryginalne.
      Teraz już filmy azjatyckie i europejsie też mogą zrobić karierę światową i remake nie ma sensu.
      Przykładem tego jest np "The Upside" z 2017, czyli remake francuskiego "The Intouchables" z 2011. Dla mnie to było niepojęte dlaczego wogóle chcieli robić amerykańską wersję filmu z przed 6 lat.

      Dobry remake to taki, który był remakiem słabego lub mało znanego filmu. Inaczej jest to odcinanie kuponów i sprzedawanie podróbki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hans_Trans: Niszczenie rodziny? W Ameryce może co innego, ale z mojego własnego doświadczenia w Polsce rodziny niszczy alkohol i komunistyczne przyzwyczajenia leśnych dziadów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Szlifiarz: dlaczego żerowania? widząc zwiastun możesz dostrzec taki zabieg i nie iść po prostu do kina, nikt Cię tam nie ciągnie siłą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: Z wszystkim sie zgadzam. Tylko nie z okresleniem "kleska urodzaju". Gdzie tutaj kleska? Wyglada to jak "zwyciestwo".

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: dobre rebooty a nie nowa wersja "Ghost Buster" ( ͡€ ͜ʖ ͡€)

    •  

      pokaż komentarz

      Kto teraz pożycza płyty, filmy czy nawet książki w erze ebooków?

      @Polanin: wszyscy użytkownicy VOD, Spotify itd

    •  

      pokaż komentarz

      @Hans_Trans: taaaa. Pokaz mi gdzie w filmie obecnie macho daje z liścia kobiecie, gdzie szydzi się ze wszystkiego. Obecnie poprawność wdarła się wszędzie. Na scenę jak James Bond leje kochankę z liścia nie ma co liczyć bo film by się może i sprzedał ale skandal murowany.

    •  

      pokaż komentarz

      @zarowka12: chodziło mi o wypożyczanie sobie nawzajem. Kiedyś byłeś niejako skazany na to masz i na to co mają Twoi znajomi. To zawężało repertuar i część wspolna była większa.
      @Murgenpl:

      Problemem jest to, że teraz rebooty/remaki nie są robione do filmów z przed kilkudziesięciu lat tylko z takich, których oryginały oglądaliśmy naście lat temu będąc dzieciakami.
      Może dlatego, że wszystkie warte uwagi już mają remaki (jak to się odmienia?). Po starsze filmy tez się sięga. Choćby filmy o superbohaterach mają korzenie sięgające pół wieku. Mad max, Rambo, właściwie to nawet Władca pierścieni. Filmy z lat 40-50 są po prostu nieciekawe dla współczesnego widza. Inna sprawa to robienie serii i seriali, ale tu mechanizm jest według mnie inny. Przywiązujesz widza do postaci i zdejmujesz mu z barków koniecznosc wyboru "co dziś obejrzeć?".

      Taki Scarface z 83 roku był remakem filmu z lat trzydziestych. Oceans eleven z 2001 to remake filmu z 1960.
      Total Revell dzieli 20 lat, Coś prawie 30, It 27, a 3:10 do Gumy to 50 lat. Jest tyle filmów, że możesz udowodnić właściwie każdą tezę.

      Kiedyś też dużo filmów było przeróbkami kina azjatyckiego i europejskiego. Był mniejszy dostęp do tamtych filmów więc pomysły wydawały się oryginalne. Teraz już filmy azjatyckie i europejsie też mogą zrobić karierę światową i remake nie ma sensu. Przykładem tego jest np "The Upside" z 2017, czyli remake francuskiego "The Intouchables" z 2011. Dla mnie to było niepojęte dlaczego wogóle chcieli robić amerykańską wersję filmu z przed 6 lat.
      Niby tak, ale jest też np. Dredd czy Infiltracja. Ten drugi znany, a oryginał niewiele osób kojarzy.

      Dobry remake to taki, który był remakiem słabego lub mało znanego filmu. Inaczej jest to odcinanie kuponów i sprzedawanie podróbki.
      E tam. Dobry remake musi sie dobrze oglądać. Czasem oznacza to unowocześnienie swiata, więcej akcji, bardziej karkołomne "skoki przez rekina". Ewolucja Bonda może być tu niezłym przykładem, ale jest też choćby Drużyna A. Obie wersje glupie, ale oglada się przyjemnie.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozumiem, chociaż nie zgadzam się z nieskończonością repertuaru. Z horrorów, które mnie interesują pojawia się ledwie kilka rocznie. :D
      @sejsmita niby tak, ale kiedyś miałeś w ogóle kilka jakichkolwiek horrorów rocznie. Ja na sf też moglbym marzekac, szczególnie na wysokie budżety, ale z drugiej strony ostatnio przestaję nadążać.

      Z drugiej strony nie będzie już filmów, które zyskają status porównywalny statusowi filmów sprzed 20, 40 czy nawet 60 lat.

      Dość pesymistyczne stwierdzenie. Filmy jak Blade Runner i Coś kultowy status otrzymywały późno po premierze. A From Software pozamiatało soulsami tak, że miejsce na piedestale mają po wsze czasy.
      Mam nadzieję, że się mylę, ale z drugiej strony ja (zaznaczam, że niedzielny gracz ze mnie) Dark Souls znam bardzo słabo i nigdy w to nie grałem. A Dooma, Wolfensteina czy Quake ograł chyba każdy z mojego pokolenia.

      Dodałbym jeszcze wszelkie minimalizacje ryzyka. To się zaczęło w latach 80. już, kiedy studia odbierały władzę reżyserom, ale jednocześnie im większa kontrola, tym mniejsza szansa na cud.
      A to już na pewno. Może to kwestia budżetu? Łatwiej zaryzykować parę milionów niz kilkaset, a budżety jednak rosną. Coś jak w motoryzacji.

      Z wszystkim sie zgadzam. Tylko nie z okresleniem "kleska urodzaju". Gdzie tutaj kleska? Wyglada to jak "zwyciestwo".

      @Hawthorne: Dla niektórych kleska, bo mają zbyt dużo do wyboru i nie wiedzą co obejrzeć. A dla tych co wiedzą co chcą obejrzeć nie starcza czasu na wszystko. Ja w każdym razie staram się nie narzekać, ale lista mi się wydłuża coraz bardziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polanin: Bardziej miałem na mysli, że nie ogląda się bo "tylko to jest" albo "bo wszyscy ogladają". Mozna mieć gusta. Można mieć specjalizacje. A nie lecenie z "maisntreamem". Super sprawa. Piekny jest swiat obecnie <3

    •  

      pokaż komentarz

      kiedyś miałeś w ogóle kilka jakichkolwiek horrorów rocznie

      @Polanin: Nie zgodzę się. Horrory zawsze kręcono hurtowo, bo to głównie tańsza b-klasa. Teraz po prostu weszły do mainstreamu, ale b-klasa nadal się trzyma. Z drugiej strony, chyba kwestia wieku, nie oglądam już wszystkiego jak leci. hehe

      Nie wiem, czy się mylisz. Trochę smutnej prawdy w tym, co piszesz jest. Na pewno takiej dekady dla gier, jak lata 90. już nie będzie. Niemniej to nie jest ostatnia rewolucja growa, na pewno. Podobnie z filmami, tylko nie wiem jak. Tak jak skończyła się era blockbusterów z lata 50-60, a ich miejsce zajęli Scorsese, FFC, Scott, tak myślę, że coś nowego się wykluje. Tylko trzeba przeczekać czas superchołoty w rajtuzach. xD

    •  

      pokaż komentarz

      Z drugiej strony, chyba kwestia wieku, nie oglądam już wszystkiego jak leci. hehe
      @sejsmita: Chyba właśnie o to chodzi. W erze VHS znało się większość filmów akcji, horrorów czy SF. Teraz trzeba wybierać.
      Z filmami w przeszłości to widzę potencjał w deep fake, wirtualnych aktorach. Tworzysz jakąś postać, bierzesz dowolnego aktora, nakładasz twarz i nie musisz potem płacić stawek gwiazdorskich. Jak aktor się będzie dopraszał o wyższą gażę to go zmieniasz i kręcisz dalej. Plus filmy ze zmarłymi gwiazdami. Coś jak reklama z Audrey Hepburn jakiejś czekolady, albo azjatyckie wirtualne gwiazdy muzyki. Do tego CGI jest coraz tańsze, sprzęt coraz tańszy. Próg wejścia się wciąż obniża.
      A co do facetów w rajtuzach to fajnie byłoby gdyby trochę dorośli. Czasem lubię zerknąć, ale Marvel robi wszystko na jedno kopyto. DC ma czasem takie zapędy, ale zwykle im nie wychodzi.
      Pożyjemy, zobaczymy. Na pewno będzie ciekawie. Nudzić się nam nie pozwolą.

    •  

      pokaż komentarz

      ale rebooty to nic nowego. Tak jest od dziesięcioleci.

      @Polanin: w sumie to rebooty nawet dobrze że są robione - zawsze miło wrócić do zamierzchłych czasów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Disney traktuje Gwiezdne Wojny jak rolnik pole. Star Trek co tam się dzieje? Lansowanie ról kobiecych w typowo męskim kinie.

    źródło: ocs-pl.oktawave.com

  •  

    pokaż komentarz

    Bo za dużo było białych mężczyzn wtedy - a hollywood walczy teraz z białymi ludźmi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Ale nowy Dredd był zajebisty. Marzy mi się żeby zrobili drugą część na podstawie komiksu Alien vs Dredd.

  •  

    pokaż komentarz

    Współczesne kino jest bardzo słabe. Same rozczarowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @PIAN--A_A--KTYWNA: Jak patrzę na komercyjne popcornowe produkcje z zeszłego roku to nie jestem w stanie wymienić nawet jednego tytułu godnego polecenia, wydaje mi się że Hollywood zamiast pilnować dobrej jakości produkcji to bardziej się przejmuje jakimiś ideologiami.

    •  

      pokaż komentarz

      @elim: 1917, Joker, Ford vs Ferrar, Marriage Story, The Irishman, Once Upon a Time in…Hollywood - lista z ostatnich oskarów, część tych filmów widziałem i mi się podobały. No ale łatwiej powiedzieć "łeee Panie, kiedyś to było lepiej"

    •  

      pokaż komentarz

      1917, Joker, Ford vs Ferrar, Marriage Story, The Irishman, Once Upon a Time in…Hollywood

      @Murgenpl: nie są to wysokobudżetowe popcornowe produkcje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Murgenpl: Jeszcze Jojo the rabbit jest fajne

    •  

      pokaż komentarz

      @elim: Jeżeli obecna kinowa topka nie jest "wysokobudżetowym" kinem, to co nim jest?

    •  

      pokaż komentarz

      @rebel101: z tych tytułów to Joker faktycznie jest fenomenem i dużą niespodzianką, bo z małym budżetem jego wpływy z kin przekroczyły miliard. Reszta filmów to trzecia czy czwarta dziesiątka box office. Tak samo te z Netflixa, które prawdopodobnie wyraźnie przegrały z takim kitem jak 6 Underground. Zważ na to że filmy które są wymieniane jako te dobre z zeszłego roku to produkcje bardziej ambitne, zazwyczaj dramaty. Nie było jednak filmów wysokobudżetowych naładowanych efektami które by można określić jako bardzo dobre, nawet finał Avengers zawiódł.

    •  

      pokaż komentarz

      @elim: Tyle że to także miało miejsce w latach 80, wszystkie "kultowe" filmy lat 80 to nie był aż taki mainstream tylko najczęściej kino klasy B, jak chociażby pierwszy Rambo robiony za jakieś śmieszne pieniądze kręcony w małej mieścinie w Kanadzie, równie kultowy Łowca Androidów był klapą aż nie trafił w okrojonej wersji na kasety VHS jako tani film do wypożyczalni, "Coś" też nie odniósł szczególnego sukcesu finansowego mimo że do dziś uchodzi za jeden z najlepszych przedstawień kosmicznego horroru Lovecrafta, szklana pułapka swoją kultowość odniosło dzięki byciu wypełniaczem świątecznego bloku filmowego w TV itp itd.

    •  

      pokaż komentarz

      Once Upon a Time in…Hollywood

      @Murgenpl: nawet nie probowalem tego ogladac. Jak holywood moze robic film o obiedzie u ludzi z holywood? Co polanski gwalci tam jakas dziewczynke?/( ͡° ͜ʖ ͡°) a w sumie nie chce wiedziec. Niedlugo beda robic filmy o robieniu filmu o robieniu filmu ( ͡° ͜ʖ ͡°) juz dawno gonia wlasny ogon i nie ma nic ciekawego do ogladania.