•  

    pokaż komentarz

    rejestr korzyści nie przewiduje sankcji za niezgłoszenie informacji do rejestru
    To jest właśnie jakość stanowionego prawa. To państwo to jest kpina.

  •  

    pokaż komentarz

    Ta cała ustawa o rejestrze korzyści jest... dziwna. Tj. na pewno należałoby zgłaszać:
    - zajmowane (przez siebie lub małżonka) wszystkie stanowiska w instytucjach prywatnych i publicznych, z tytułu których pobiera się wynagrodzenie
    - pracę zawodową, za którą otrzymuje się wynagrodzenie
    - wszelkie udziały w fundacjach, spółkach handlowych, spółdzielniach etc., nawet jeśli nic się z tego nie ma
    - wyjazdy krajowe lub zagraniczne - jeśli nie są powiązane z obowiązkami publicznymi i/lub ktoś się do nich dorzucił lub ufundował

    Dotąd jest w miarę jasne. Dalej robi się ciekawie.

    1) należy zgłaszać darowizny otrzymane od krajowych lub zagranicznych instytucji. Z tym, że należy to robić wtedy, gdy wartość przekroczy 50% minimalnego wynagrodzenia. I tu jest pies pogrzebany. Wątpliwości:
    - co, jeśli 1000 firm-wydmuszek rzuci ministrowi po jednej dotacji po 1000 zł każda?
    - jeśli minister X dostanie np. dzieło sztuki albo zabytkowy zegarek (minister Nowak lubi to :)), którego wartości nie da się dokładnie oszacować? Wtedy nie ma obowiązku składania oświadczenia. W sumie nie zdziwię się, jeśli wg naszych posranych przepisów nawet wartości sztabki złota nie da się oszacować, bo kurs zmienia się codziennie XD

    2) trzeba informować o wszelkim materialnym wsparciu dla działalności publicznej zgłaszającego. I tu też jest głupio.
    - co, jeśli minister X zwyczajnie nie wie, że ktoś tam gdzieś tam rzucił parę złotych na jedną z 10 fundacji, w której zasiada?
    - co to właściwie jest "materialnym wsparciem"? Darmowa podwózka przez kolegę na zebranie zarządu? Wyremontowanie przez gminę drogi prowadzącej do siedziby?
    - co, jeśli wspraciem jest np. ufundowanie samochodu, z którego korzysta minister X? Jest to wsparcie jego działalności, czy już bezpośrednio ministra?

    Polskie prawo jest niestety totalnie posrane, zagmatwane i mocno nieprecyzyjne. Pozostawia ogromne pole do manewru, uznaniowości i interpretacji, przez co chędożone urzędasy mają ogromną władzę. Tym bardziej, że w naszej chlewno-barbarzyńsko-rabunkowo-obesranej "kulturze" urzędniczej bardzo rzadko występuje "interpretacja wątpliwości na korzyść oskarżanego/podatnika".

    rejestr korzyści nie przewiduje sankcji za niezgłoszenie informacji do rejestru

    No proszę - zrobili tort z gówna, ale postarali się dekorację z bitej śmietany i wisienkę. Szkoda, że tylko dla nielicznych wybrańców - całkowitym przypadkiem tych na szczycie władzy.

    Źródła:
    https://www.prawo.pl/samorzad/rejestr-korzysci,98404.html
    https://pkw.gov.pl/526_Rejestr_korzysci (formularze do wypełnienia)
    https://www.arslege.pl/rejestr-korzysci/k762/a56951/

  •  

    pokaż komentarz

    Mogą robić co chcą, afery, rozwalenie sądownictwa, nawet jakby ludzie nie mieli co do gara wsadzić - nic im nie zaszkodzi bo większość Polaków żyje w bańce "informacyjnej" TVP.

  •  

    pokaż komentarz

    Dorzucać obowiązków to można plebsowi, szczególnie przedsiębiorcom niech kułaki wiedzą gdzie ich miejsce. Jak możemy przeczytać tu - "Małe firmy (10-49 pracowników) muszą rocznie przekazywać urzędom przeciętnie 191 druków, a mikro (do 9 osób) - 114"

  •  

    pokaż komentarz

    No co wy? Przecież przepisy nie są dla nas. Nie po to my te sądy przejmujemy.