•  

    pokaż komentarz

    Kot był już wkurzony nieporadnością człowieka, którego tak długo próbował wytresować do polowania na króliki... Ślepy homo dopiero po 76 dniach prób w końcu także zauważył królika i zatrzymał się, wreszcie umożliwiając jakiś manewr. A i to tylko dlatego, że cel siedział jak idiota na środku pustej polany ¯\_(ツ)_/¯

    źródło: image.prntscr.com

  •  

    pokaż komentarz

    Zastanawia mnie dlaczego rysie maja tak krótkie ogony, przecież na cześć ciała pełni u kotów ważna funkcje i umożliwia lepsze utrzymanie równowagi i manewrowanie. To chyba trochę nielogiczne ewolucyjnie

  •  

    pokaż komentarz

    Wow. Znaleźć się tak blisko dzikiego zwierzęcia to coś niesamowitego. Hobbystycznie fotografuję przyrodę, ale niestety nie mam tyle czasu, żeby tak chodzić całymi tygodniami za zwierzakami, a takie bliskie podejścia jak na razie zdarzały mi się tylko przypadkiem. Kiedyś znalazłem się jakieś 15 metrów od łosia - zupełnie go nie widziałem w ciemnym lesie, on mnie też - i raz na niecałe 10 metrów podszedłem do śpiącego na łące lisa. Niestety zanim udało się zrobić sensowne zdjęcia zwierzaki dały nogę.

    Kiedyś też zdarzyło mi się, że podczas jazdy samochodem w moim rejonie "polowań" fotograficznych zauważyłem pędzącego wprost na mnie zająca. Aż się zacząłem zastanawiać czy nie ma wścieklizny bo nie mogłem uwierzyć, że mnie nie widzi. Wtem zza zakrętu wyłonił się goniący go lis, który jak tylko mnie zobaczył zahamował na śniegu wszystkimi czterema kończynami i uciekł do znajdującego się obok zagajnika. Niestety nawet nie zdążyłem wziąć wtedy aparatu do ręki.

    A tak poza tym to kilka fajnych zdjęć udało się w ciągu tych ostatnich dwóch lat zrobić. :-)

    •  

      pokaż komentarz

      @sedros: Chcąc mieć dobre ujęcia należy być na nie przygotowanym (łącznie z tym znaleziskiem), dlatego większość topowych zdjęć jest z zasiadki. A sytuacje, które opisałeś może i nie pozostały w pamięci aparatu, ale pozostaną w Twojej pamięci na długo i to jest najpiękniejsze (ʘ‿ʘ)

    •  

      pokaż komentarz

      @M3x_pl: Zgadzam się. I tak uważam, że całkiem sporo udało mi się zrobić jak na ilość czasu, którą mam na to hobby. Cały czas poznaję okolicę, uczę się rozpoznawać nowe gatunki zwierząt czy nawiązuję znajomości z ludźmi, którzy jeszcze bardziej pomagają mi się rozwijać. Raz robiąc fatalne zdjęcie błotniaka, nawiązałem kontakt z ludźmi odpowiedzialnymi za ich ochronę dzięki czemu od czasu do czasu dostaję zaproszenie na ich wypady (mam fajne zdjęcia z obrączkowania). Super sprawa.

      Szkoda tylko, że śniegu nie ma. Liczyłem, że da się coś wyśledzić w ten sposób, a tu lipa. Byle do wiosny...

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe, ale kilka przemyslen:
    1. Kot sie musial przyzwyczaic do dwu kamer - ktos w koncu krecil kamerzyste,
    2. ... i do drona,
    3. Ktos oszukal królika - obiecali mu role w filmie, ale nie dali scenariusza do przeczytania, gdzie na koncu jest napisane, ze ginie - co powiedza jego rodzinie?
    4. Co to za sprzet? Mam na mysli kamera i szklo

    •  

      pokaż komentarz

      @rt_of_vnt: 1. Drugiego operatora pewnie nie było codziennie więc to nie to samo

      2. Dron jest tylko w jednym ujęciu, mógł być wysoko z długim szkłem - kot go nawet nie usłyszał

      4. RED ale nie widać jaki (strzelam że Scarlet-W albo Epic), na początku ma coś w stylu Sigmy 100-400 albo 150-600, potem zmienia na Canona 70-200 2.8, pewnie z telekonwerterem