•  

    pokaż komentarz

    Przecież to nigdy łatwe nie było... zawsze trzeba było mieć duuuużo pieniążków.

    •  

      pokaż komentarz

      @kibiklops: żeby żyć na tym samym poziomie w obecnych czasach musiałbyś mieć rok rocznie podwyżkę pensji o 20%. To jest do zrobienia jak jesteś młody i zaczynasz karierę, bo można łatwo przejść z kilku tysięcy brutto do kilkunastu, ale przysłowiowy programista 15k raczej nie zwiększy w ciągu 4 lat zarobków do poziomu >30 tysięcy.

      Ceny rosną tak szybko że wszystkim obniża się poziom życia poza 0.1% najbogatszych którzy rok do roku mogą o kilkaset % podnieść zarobek.

    •  

      pokaż komentarz

      Ceny rosną tak szybko że wszystkim obniża się poziom życia poza 0.1% najbogatszych którzy rok do roku mogą o kilkaset % podnieść zarobek.

      @FLAC: Gdzie ceny rosną tak szybko i gdzie niby się poziom życia obniża? Domy/mieszkania rosną jak grzyby po deszczu, aut masakrycznie dużo, na wakacjach tłumy ludzi jak nigdy wcześniej, w marketach non stop full ludzi i kosze pełne, na Stare Miasto idziesz w weekend to ciężko znaleźć wolne miejsce w knajpie, co drugi chodzi z telefonem za kilka tysięcy złotych, TV w domach większe niż okno itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @kibiklops: to większość na kredyt, spłacą jedno biorą następne. Ceny niektórych przedmiotów potrafią wzrosnąć o 30-40% w ciągu dwóch lat, choćby elektroniki. Chciałeś topowego kompa, kilka lat temu na premię 700USD kosztował 1080 Ti, jego odpowiednik 2080 Ti to już 1200USD. Ponad 70% większa cena za topowy komponent. 5 lat temu za topowego kompa płaciłeś 10k, teraz za 20 ledwo się wyrobisz a może braknąć. Kupisz lepsze podzespoły w tej samej cenie, ale jeśli chcesz utrzymać półkę życiową (nie kupować gorszego odpowiednika) to stać cię na coraz mniej. Nowsze odpowiedniki starych modeli praktycznie wszystkiego są coraz droższe, drożeją szybciej niż my zwiększamy siłę nabywczą.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: Kredyt za darmo nie jest - zapłacić trzeba więcej niż byś kupił normalnie. Kompa kiedyś składałem - potrzeba było na to w cholerę kasy. Teraz złożyłem sobie nówkę za jakieś 1200 zł i nawet w nowe gry idzie grać, video obrabiam bez zwiech - przeskok do tego co miałem wcześniej ogromny. Topowe rzeczy nigdy mnie nie interesowały bo wg mnie szkoda na to kasy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kibiklops: @FLAC: Jeszcze nigdy nie żyło się tak dobrze jak teraz. Można gruby hajs robić nie wychodząc z domu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kibiklops: no widzisz, a gdybyś miał taką siłę nabywczą jak amerykanin, to za średnią krajową mógłbyś sobie kupić jakieś trzy RTX 2080 Ti a nie dwie trzecie jednego RTX jak teraz i byś na to inaczej patrzył. U nich inne rzeczy są droższe, wiadomo, ale tendencja do pogłębiania się różnic społecznych między bogatymi a resztą z roku na rok rośnie. Oni zwiększają swoje majątki o kilkadziesiąt - kilkaset procent rocznie (mówimy tu o bilionach dolarów), a przeciętny polak zwiększy swój majątek o góra kilkadziesiąt tysięcy złotych jak jest ponad średnią - a większość jest pod.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: ceny wyższe ale tempo postępu niższe. Zobacz ile lat upłynęło pomiędzy premierą 1080Ti a RTX-ami. Nawet stareńkie 980-tki wciąż dają radę ciągnąć prawie wszystko na ultra w 60 klatkach.

      A jak było kiedyś? Wychodziła seria GeForce 4, którą po roku zastąpił FX, a jeszcze nieco później - GF 6xxx. Komp kupiony za grube pieniądze po dwóch latach z biedą ciągnął nowe gry w 1024x768 na medium, o ile w ogóle odpaliły bo im się jakichś shaderów zachciało na przykład. Jakie gracze mają wspomnienia z Vanilla wowa na przykład? Lagi serwera to jedno, wydajność to drugie. Większość grała w 20-30 klatkach na sekundę, dzisiaj grają w 144 albo jeszcze więcej.

      Teraz kupisz tego RTX 2080 Ti i ten komputer będzie mocarną bestią nawet w 2025.

    •  

      pokaż komentarz

      Gdzie ceny rosną tak szybko i gdzie niby się poziom życia obniża?

      @kibiklops: Jeżeli nie wiesz czy ci się poziom życia obniża czy nie to ja proponuję to sobie obliczyć. Sprawdź ile rocznie rośnie budżet państwa, porównaj to ze wzrostem PKB i teraz masz realny poziom życia i czy ci rośnie czy spada. Nie ze sprawozdań GUSu które są gówno warte tylko sprawdź realne liczby. Ile państwo zabierało rok temu, ile zabiera dziś i le będzie zabierać za rok i porównaj to do wzrostu PKB czy państwo okrada tylko sam wzrost czy jeszcze więcej bo jeżeli państwo okrada tylko to co udało nam się wyprodukować ponad normę tzn. że nasz poziom życia jest taki sam a jeżeli zabiera nam więcej tzn. że nasz poziom życia się pogarsza mimo tego jeżeli tego jeszcze nie zauważamy bo stać nas na kupno kurczaka po 6zł tak samo jak nas było stać gdy kosztował 3zł .

    •  

      pokaż komentarz

      @1realista1: Nie świruj! Daj namiary do swojego dilera, też chce mieć takie gadane do siebie samego o wydumanych problemów człowieka do świata i vice versa. Totalna padaka!

    •  

      pokaż komentarz

      też chce mieć takie gadane do siebie samego o wydumanych problemów człowieka

      @Uchodzca_Z_Polski: Nie "problemów" tylko problemach. Naucz się najpierw pisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: Piszesz o USA w UE, a szczególnie w Polsce jeszcze tego nie doświadczamy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kibiklops: Chłopie -daj specyfikację! Chyba że składałeś na procesorze dwurdzeniowym z wirtualizacją -to się zgodzę. Nowa karta 256 bitów to wydatek 600 zł najmniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC ale przecież takie porównanie nie ma sensu. Dzisiejszy odpowiednik komputera jest lepszy technicznie niż ten z przeszłości, to kosztuje więcej. Rakowe porównanie. Przecież postawienie dzisiaj sedesu będzie droższe niż postawienie ''sedesu'' 1000 lat temu, gdzie dziura w podłodze.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: Ceny kart graficznych wzrosły przy ostatnim boomie na koparki i po jego skończeniu nie chcą za bardzo spadać. Poza tym 1080 czy 2080 są wykonywane w coraz bardziej skomplikowanej technologii która musi być droższa. Typowy użytkownik spokojnie może pracować na starej 960 czy 970 i nawet w nowe gry zagra.

      Jeżeli zawsze Ci zależy na nowościach w grafice, telefonach czy telewizorach, (etc.) to zawsze będziesz płacił więcej. Wystarczy kupić flagowca z tamtego roku i cenę masz przez pół.

      Ceny spadły np telewizorów. Teraz za lekko ponad 2000zł masz 55' smart tv 4k. Czyli za pół średniej wypłaty masz nówkę tv. Mój stary monitor LG15' 15 lat temu kosztował 2000zł. A jakie były zarobki 15 lat temu?

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC: iphone x niestety udowodnił że ludzie i tak kupią pewne dobra pomimo kosmicznej wyceny i to był chyba punkt zwrotny jeśli chodzi o ceny elektroniki

    •  

      pokaż komentarz

      Ceny rosną tak szybko że wszystkim obniża się poziom życia

      @FLAC:
      Poziom życia ma tendencję wzrostową, praktycznie na całym świecie. Serio uważasz, że pokolenie wstecz w połowie lat 90-tych miało łatwiej i lepiej? Zdradzę ci sekret - nie miało.

    •  

      pokaż komentarz

      @FLAC:

      Nowsze odpowiedniki starych modeli praktycznie wszystkiego są coraz droższe, drożeją szybciej niż my zwiększamy siłę nabywczą.

      Nie do konca, bardzo czesto wystepuje obecnie dosyc dobra dostepnosc badziewia - ktore teoretycznie maja parametry starych modeli, lecz sa slabej jakosci. Zaraz obok masz do wyboru duzo drozszy, ale generalnie lepszy i dopiero ten kosztowniejszy ,,premium" ma jakosc jaka powinno sie oczekiwac i od tanszych.

      To zjawisko wystepuje instalacjach grzewczych, budowlance, elektronice, motoryzacji..... wszedzie. Nierzadko cena badziewia nie jest duzo nizsza od porzadnego, gdyz taki durny popyt januszy biznesu.

      Ergo - jesli bedziesz bazowal z glowa na rynku wtornym, to mozna utrzymac dosyc tanio, wzglednie wysoki standard.

  •  

    pokaż komentarz

    Wartość pieniądza spada. Ceny nieruchomości i działek nieustannie rosną. Nie był potrzebny żaden raport, toż to wiedza powszechna.

  •  

    pokaż komentarz

    Moim zdaniem wynika to z czego innego.
    Jak moi rodzice chcieli zbudować dom, przez jakieś dwa lata wypruwali sobie żyły pracując po 12 godzin dziennie, mieszkając u dziadków i rezygnując ze wszystkiego, co do życia nie było potrzebne. I się udało.

    Teraz ludzie trwonią pieniądze na niepotrzebne, a bardzo drogie zabawki i przyjemności (telefony, alkohol, samochody, zagraniczne wakacje). Oczywiście - ich prawo i cokolwiek sprawia im przyjemność. Jednak nie wpływa to na pewno na łatwiejsze zrobienie pierwszego kroku 'w dorosłość' i zakup nieruchomości.

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: sorry to anegdotyczne p@!$$%@enie. Ziema droższa, koszty budowy inne. Nie było dewaluacji która pozwalała spłacać ludziom olbrzymie kredyty z dnia na dzień.

    •  

      pokaż komentarz

      @zapalara: oczywiście, te aspekty również się pozmieniały. Ale złotówek też mniej się zarabiało.

      Powiedz mi tylko czy byłbyś teraz w stanie całkowicie wyzbyć się wszelkich wygód i zbędnych wydatków i przez kilka lat odkładać grosz do grosza? No właśnie.

    •  

      pokaż komentarz

      sorry to anegdotyczne p@!$$%@enie. Ziema droższa, koszty budowy inne. Nie było dewaluacji która pozwalała spłacać ludziom olbrzymie kredyty z dnia na dzień.

      @zapalara: Ogólnie, patrząc całościowo, to obecnie jednak łatwiej wyjść na swoje i kupić/wybudować.
      Ale kiedyś jak ktoś był obrotny/fartowny to na inflacji/saksach budował się za grosze.

    •  

      pokaż komentarz

      @Fan_Morawieckiego: ziemia była za grosze. To że ludzie nie mieli za co jeść to inna sprawa. Np. w cenie malucha można było mieć kawał ziemi w stylu 30 arów w dobrej miejscówce. Podobnie z resztą z mieszkaniami (pod warunkiem że było co kupić) Teraz za wypaśnego merca może 2 ary w takim miejscu dostaniesz.
      Ludzie odpływają pod miasta wykupując ziemie, a ludzie ze wsi i miasteczek już nie głodują, więc nie sprzedają ziemi za bezcen. To wywindowało ceny. A pośrednio internet - kiedyś żeby uczestniczyć w kulturze trzeba było żyć w mieście - teraz niekoniecznie.
      Ale nie znam sie na tym, moze glupoty gadam.

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: To odkładanie nic Ci nie da teraz bo ceny idą do góry. Odkładasz przez lata na zakup mieszkania a tu klops bo ceny poszły do góry i nadal jesteś w tym samym miejscu..

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: idealizujesz dawne czasy. Dziś tak samo mnóstwo ludzi zap@#%$?$a za granicą, liczy każdy grosz i buduje sobie przyszłość

    •  

      pokaż komentarz

      @przeciwko78: W żadnym wypadku nie idealizuje. Łatwo nie było i trzeba było się napracować żeby do czegoś dojść.

      Dziś tak samo mnóstwo ludzi zap%%$##?a za granicą, liczy każdy grosz i buduje sobie przyszłość

      @przeciwko78: No I właśnie potwierdzasz - ludzie zapieprzają, liczą każdy grosz tylko po to, żeby po kilku latach móc się wybudować bez kredytu / z mała pożyczką.

      Ale ilu mam znajomych co to właśnie narzekają na ceny mieszkań, że nie ma opcji kupić czegoś własnego bo ceny windują itp itd. A jak się im bliżej przyjrzysz? Telefon za 4k, w każdy weekend wydają przynajmniej 1k na imprezy i używki, auto w leasing za 1.5k miesięcznie, modne ciuchy.

    •  

      pokaż komentarz

      @zapalara: Porównanie ceny samochodu i nieruchomości bardzo celne, ale moim zdaniem to nie tylko ziemia zdrożała ale przede wszystkim samochody relatywnie mocno staniały od czasów PRL

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: wujek ma 4 działki (jedna w Szwecji) nie ważne ile teraz by pracował nigdy by nie zarobił
      ziemia podrożała do tego koszty budowy są cholendernie wysokie i o ile wcześniej nie było tyle pieczątek to teraz już całkiem sporo wychodzi za projekty

    •  

      pokaż komentarz

      @luki201: @SarahC:
      A widzisz, z kolei mój wujek ciułał grosz do grosza i odłożył na działkę i budowę domu bez kredytu. Musiał co prawda zacisnąć pasa przez 4 lata i ziemię kupił pod miastem ale wyprowadził się na swoje. Da się? Da

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: oszczędzał na drożdżówkach #pdk

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: Dzisiaj jedną z głównych blokad jest poziom wkładu minimalnego. Na 50m mieszkanie we Wrocławiu potrzebujesz średnio 80 tys (zakładając obowiązkowe 20%). A do tego trzeba jeszcze skądś mieć kasę na remont i wyposażenie.
      Przy obecnie przeraźliwie wysokich kosztach wynajmu uzbieranie takie kwoty nie jest łatwe nawet zapieprzając nadgodziny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Escalade: ano nie jest łatwo

      Podpowiem że wkład minimalny większość banków może obniżyć, kredyt możesz równiez powiększyć o koszta wykończenia

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: Oczywiście, niemniej jednak sprawa nie jest tak prosta, jak stwierdzenie "ludzie są bardziej rozrzutni" ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @SarahC: cholendernie (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      wypruwali sobie żyły pracując po 12 godzin dziennie, mieszkając u dziadków i rezygnując ze wszystkiego, co do życia nie było potrzebne.

      Teraz ludzie trwonią pieniądze na niepotrzebne, a bardzo drogie zabawki i przyjemności (telefony, alkohol, samochody, zagraniczne wakacje).

      Ludzie w cywilizowanym kraju nie są p!#%!@#onymi chłopami pańszczyźnianymi. Nikt nie powinien pracować tak, żeby sobie żyły wypruwać.

      Przy czym ucinając wyżywienie i rachunki + dodatkowe 4h nadgodzin dziennie. Najpopularniejsza pensja to 3k (mediana) brutto, 2,2k netto. Zwiększając to o nadgodziny dojdziesz do 3,3~ k. Miesięcznie daje to 39600 zł. W dwa lata 79200.

      Według GUSu, średnia cena m2 przy budowie domu to 4k. Czyli w dwa lata dzisiaj będziesz mógł co najwyżej zbudować "altankę" o metrażu 20m2. I to mówimy, że ceny nie będą rosły

      Budowa przeciętnego, 100m2 domu to koszt 390k, czyli 10 lat. Zakładająć wzrost z lat 2000 -> 2020, (wzrost ponad 100%) pi razy oko inflacja + wzrost płac to Twoi rodzice musieliby wypruwać sobie żyły ok 14 lat.

      @ATAT-2:

    •  

      pokaż komentarz

      @zapalara: o to to. Z tymi kredytami masz rację. Moi rodzice budowali dom na początku lat 90. Ziemi nie trzeba było kupować bo rozbudowywali dom dziadków. Nie brali kredytu bo zarobki były naprawdę dobre. Tata był taksówkarzem na osobówce, a jak trzeba było to Żukiem który zbudował ten dom jeździł z węglem. No ale cóż z tego że pieniądze były, jak nie było nic. Cement trzeba było kombinować bo często go nie było. Ale z samego cementu domu nie zrobisz. Wszystkie cegły były z rozbiórek a pustaki były samorobne. Dziś to jest nie do pomyślenia. Formy do pustaków trzeba było kupić, betoniarkę cała rodzina szukała 2 miesiące, maszynę wibracyjną do zagęszczania robionych pustaków tak samo. Ale wróćmy do kredytu. Rodzice musieli go wziąć bo US dostawał donosy i swoje też kontrolował. Był w wysokości 2.000.000 zł. Po roku go spłacili. Nie że im się zachciało tylko inflacja zaczęła galopować. Oddali w sumie 4.800.000 zł. Pieniądze na spłatę tata zarobił w 2 miesiące.

    •  

      pokaż komentarz

      W twoim rozumowaniu jest sporo luk.
      Po pierwsze - zakładasz ze każdego powinno być stać na budowę domu. Otoz nigdy tak nie było i nie będzie, a już na pewno budować nie będzie się nikt, kto zarabia średnia krajową. Czy to teraz czy kilkanaście lat temu

      Ludzie w cywilizowanym kraju nie są p?%#!@@onymi chłopami pańszczyźnianymi. Nikt nie powinien pracować tak, żeby sobie żyły wypruwać.

      @Camilli: oczywiście że nie są. Jednak życie to kwestia wyboru. Jeśli chcesz trwonić hajs na głupoty przy tym się nie przepracowując, a jednocześnie budować dom, to albo musisz mieć szczęście albo pensje 10 x średnia krajowa. W innym wypadku albo zaciskasz zęby albo po prostu przyznajesz, że na budowę cię nie stać.

      Przy czym ucinając wyżywienie i rachunki + dodatkowe 4h nadgodzin dziennie. Najpopularniejsza pensja to 3k (mediana) brutto, 2,2k netto. Zwiększając to o nadgodziny dojdziesz do 3,3~ k. Miesięcznie daje to 39600 zł. W dwa lata 79200

      I ponownie - mało który singiel się buduję albo na budowę zapożycza. Więc dochodzą dochody drugiej osoby. Wciąż jednak średnia krajową nie ejst bezpiecznym pułapem na budowę

      @Camilli:

    •  

      pokaż komentarz

      Np. w cenie malucha można było mieć kawał ziemi w stylu 30 arów w dobrej miejscówce. Podobnie z resztą z mieszkaniami (pod warunkiem że było co kupić) Teraz za wypaśnego merca może 2 ary w takim miejscu dostaniesz.
      @zapalara: To nie do końca prawda. Ziemia była znacznie tańsza, ale budowa zawsze była droga. W latach, gdzie za malucha można było kupić znacznie więcej niż 30a (bo jak rozumiem mówimy o cenie nowego) problem był raczej ze zorganizowaniem materiałów budowlanych, betonu, nie mówiąc o tym, że robotnicy nie wiedzieli ile za robotę wziąć. Cięło się drewno z dziadkowego lasu na deski na szalunki, kombinowało się betoniarki, piasek.

      Jak moi rodzice chcieli zbudować dom, przez jakieś dwa lata wypruwali sobie żyły pracując po 12 godzin dziennie, mieszkając u dziadków i rezygnując ze wszystkiego, co do życia nie było potrzebne
      @ATAT-2: Bo teraz ludzie inaczej pojmują życie. YOLO (bo kto by o carpe diem pamiętał), gruby balet w weekend żeby odreagować, ajfon na kredycik, gry pozorów. "Jestem taki dorosły", a "żyły wypruwają sobie frajerzy, którzy nic nie chcą od życia". A potem - "ciekawe skąd miał na to piniążki, niech skarbówka sprawdzi", bo jak to się mogło stać, że "on zarabia mało i ma, a ja zarabiam wincyj i nie mam" Złodziej jeb...

    •  

      pokaż komentarz

      @ATAT-2: Aby dzisiaj wybudować w dwa lata byle domek warty 400 tysięcy to taka para musi zarabiać 16700zł miesięcznie no i przez te 2 lata nie wydać nawet złotówki, żyć z pracy innych.
      Zajebiście realny scenariusz, no ale wystarczy tylko nie pić piwka, nie wydawać na ciuszki i podwinąć rękawy, tylko te millenialsy to teraz tak nie chco ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Bolszoj: no fajnie tylko zakładasz ze ktoś sobie powie 'o chce wybudować dom' i nagle hur dur bo bez żadnego wkładu własnego i oszczędności nie mogą sobie pozwolić żeby w miesiąc postawić chałupę.

      A myślisz że kiedyś tak nie było? Że w innych państwach tak to nie funkcjonuje?

    •  

      pokaż komentarz

      @Bolszoj: Podpowiem - budowa domu to dobro luksusowe, na które nie każdy może sobie pozwolić. Tak było, jest i będzie.
      Jeśli ktoś nie ma ochoty / możliwości odłożyć wystarczająco, żeby budowę zacząć, czy to że swoich środków czy banku, jest sporo innych możliwości mieszkaniowych.

      Jest wynajem, są TBSy, jest rynek wtórny gdzie można czasem za małe pieniądze dostać lokum, wreszcie są kredyty o które nie trudno, o ile mamy odwagę na takie zobowiązanie.

      Nie wiem czemu dużo komentujących tutaj wychodzi z założenia że postawienie domu powinno być dostępne dla każdego i kręcą aferę ze tak nie jest.

  •  

    pokaż komentarz

    Oczywiście że ciężko. Nieruchomości są skupowane na pniu przez ludzi inwestujących przez co zwykły śmiertelnik nie może kupić w rozsądnej cenie pierwszego i pewnie ostatniego mieszkania. Jak to mówią niektórzy, tak działa "wolny rynek"- każde nadużycie jest wybaczone, jeśli posiada się wystarczająco dużo pieniędzy

  •  

    pokaż komentarz

    w dublinie zrujnowane domy do remontu kosztuja 500 tys. euro wzwyz; w calej ue jest drogo (moze poza niemcami)