•  

    pokaż komentarz

    Jako jeden ze światowych liderów cyfryzacji, Estonia oferuje uczniom e-podręczniki, liczne aplikacje i programy edukacyjne dostępne on-line, które dosłownie zdejmują z dzieci ciężar wielokilogramowych plecaków, będących zmorą uczniów na całym świecie. Całkiem dobrze poradzono sobie również z innym przekleństwem – rannym wstawaniem, w wielu szkołach pierwszy dzwonek przesunięto na 9 rano. I choć nie wszędzie jest to możliwe, to przynajmniej w większości placówek zajęcia kończą się o 13 lub 14.

    Da się? A nie na 7 rano jak zwierzęta na rzeź i 8 godzin lekcji z WF-em w środku plus 30 kilo książek.

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat jakoś trzeba wytresować niewolników systemu (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @Dammix: sporo już było napisane o pruskim systemie edukacji, ale to jest właśnie to, tresowanie niewolników. Oczywiście też nie można puścić wszystkich samopas i żeby szkoła nie uczyła żadnego porządku, ale jak pokazuje przykład Estonii, nie koniecznie to musi być harowanie na pełny etat.

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat masz rację. Szkoła powinna egzekwować zachowania uczniów nieakceptowane przez społeczeństwo w stopniu adekwatnym do popełnionych przez nich czynów, ale jednocześnie dając im pewną dozę swobody.

      Z drugiej strony, tak mi się wydaje, że kształtowaniem wzorców zachowań dzieci powinni zajmować się ich rodzice, a nie szkoła. Oczywiście z wyłączeniem wszelkich patologii społecznych.

      Szkoła powinna być miejscem nauki, zabawy i tworzenia relacji z rówieśnikami i dziecko powinno czuć się tam dobrze. A jak zauważyłeś lekcje na 7 i wiele innych absurdów polskiej edukacji tego nie zapewniają.

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście z wyłączeniem wszelkich patologii społecznych.

      @Dammix: niestety wielu rodziców nie jest w stanie prawidłowo zadbać o siebie, a co dopiero o rozwój dziecka.

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat a co jest złego w przychodzeniu na 8 czy nawet 7? Ja tak przychodzę do pracy zamiast tracić czas na kręcenie się po domu

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat: @Dammix: @DulGukat: Ja nie wiem co wy macie z tymi książki. Od gimnazjum nosiłem tylko kilka zeszytów i może 1-2 książki. W techbazie miałem chyba tylko dwie książki, do j. polskiego, niemieckiego, angielskiego i matmy. O studach to już w ogóle nie mowię, bo miałem maks. 3 zeszyty na cały semestr

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek1991: Jak chciałeś się dostać do dobrego liceum, to musiałeś mieć dobrą średnią.
      A brak książek, równał się z nieprzygotowaniem do zajęć.
      A za nieprzygotowanie - była jedynka.

      W liceum też przestałem nosić 90% książek, bo nikt nie brał gównośredniej pod uwagę na rekrutacji na studia ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Dammix: pruski system edukacji
      http://nauczanieblog.blogspot.com/2014/01/pruski-system-edukacji-1.html
      Do tej pory pamiętam swój pierwszy dzień w szkole i jak mój optymizm że będę się uczył czytać, liczyć itd zderzył się z rzeczywistością.

    •  

      pokaż komentarz

      @alteron: np. ludzie z chronotypem nocnym zasypiają o 1-2 w nocy więc gdy mają wstać o 5:00, żeby być na 7:00 w szkole/pracy to śpią tylko 3-4h - więc umierają w ciągu i tak się dzieje, ale świat jest dopasowany do tych którzy idą wcześnie spać. To, że ty jesteś w stanie to nie znaczy, że wszyscy

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat: Pamiętam jaka mnie kiedyś k$#@ica strzeliła jak w podstawówce czy gimnazjum pakowałem plecak i nie mogłem zmieścić tych wszystkich książek bo do Chemii, Muzyki czy Plastyki były grube podręczniki przeznaczone na cały 3 letni cykl nauczania. A jednego dnia miałem parę takich przedmiotów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dammix: > Z drugiej strony, tak mi się wydaje, że kształtowaniem wzorców zachowań dzieci powinni zajmować się ich rodzice, a nie szkoła. Oczywiście z wyłączeniem wszelkich patologii społecznych.

      ładnie to brzmi, ale smutna rzeczywistość jest taka, że rodzice mają na to zbyt mało czasu. Przynajmniej 8h w pracy, powrót do domu często po godzinie 18tej. Kiedy mają to robić? Szkoła powinna jednak brać w tym procesie czynny udział.
      Wspólne weekendy i szkolne ferie to jednak za mało, aby dobrze ukształtować młodego człowieka, bo to wymaga dużej systematyczności.

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat: mnie na przykład zastanawia jedna rzecz - skoro taka edukacja jest stawiana jako wzór dla innych, to dlaczego tego się nie wprowadza globalnie np. na terenie całej Europy, tylko każdy kraj musi wymyślać swoje programy, które najczęściej są z dupy. Chodzi mi głównie o edukację podstawową i takie proste rozwiązania które przecież można zastosować w dowolnym rozwiniętym kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat: + syf w szkołach i światło z jarzeniówek. Niby nic, ale to przelewało u mnie czarę goryczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dammix: piszac jaka powinna byc szkola, to dokladnie to samo jak bys pisal jakie powinny byc buty (i dlaczego takie same dla wszystkich?).... panstwowa edukacje nalezy zlikwidowac, a wtedy bedziemy miec tyle roznych szkol i programow nauczania ile mamy roznych butow...

    •  

      pokaż komentarz

      @DulGukat Da się? A nie na 7 rano jak zwierzęta na rzeź i 8 godzin lekcji z WF-em w środku plus 30 kilo książek. w szkole w której pracuję tylko nauczyciele informatyki mogą korzystać z komputera. Inni nauczyciele mogą ale do sprawdzania obecności, wpisywania tematów. Generalnie nie jest wskazana "e-nauka". Dzieciaki lubią quizy komputerowe, sama chciałam je wprowadzić na zajęciach ale niestety każdy mi odradzał, bo jak dyrekcja wejdzie do klasy i zobaczy dzieci z telefonem [robiące quizy edukacyjne] to będę mieć problem. No niestety młodzi nauczyciele chcą dużo, trzeba zmienić stosunek starszej kadry/ MEN

    •  

      pokaż komentarz

      @Adikso: też kiedyś myślałem że tego nie da się zmienić i po prostu zawsze będę siedzieć do późna i wstawać koło południa. A potem musiałem i ruszyłem dupę i teraz odwrotnie, wstanie o 8 to dla mnie super późne.

    •  

      pokaż komentarz

      @alxnr: Ale to nie ma nic wspólnego ze starszą kadrą. Z mojego doświadczenia smartfon = gry / snapchat i nic poza tym. Jakiekolwiek zajęcia z telefonem = 3/4 klasy odpływa. Dlatego u mnie został prowadzony całkowity ban.

    •  

      pokaż komentarz

      rannym wstawaniem, w wielu szkołach pierwszy dzwonek przesunięto na 9 rano. I choć nie wszędzie jest to możliwe, to przynajmniej w większości placówek zajęcia kończą się o 13 lub 14.

      Da się? A nie na 7 rano jak zwierzęta na rzeź i 8 godzin lekcji z WF-em w środku plus 30 kilo książek.

      @DulGukat: no ale przecież przy okazji strajku nauczycieli wyszło, że społeczeństwo chce żeby dzieci tak chodziły od rana do wieczora najlepiej na kilka zmian bo nauczyciel aby godnie zarabiać powinien 40h stać przy tablicy jak na taśmie w fabryce, a nie że niby poza tym coś robi a ponieważ się on nie rozdwoi to dzieci właśnie powinny na zmiany chodzi aby każdy mógł te 40h wyrobić. Czyż nie takie było biadolenie? To ci nauczyciele w Estonii to dopiero muszą ochłapy zarabiać jak tylko id 9 do 14.

    •  

      pokaż komentarz

      @NPC_358034 to jak widziałam lekcje innych nauczycieli to dzieciaki były zachwycone, szczególnie gdy gra była zespołowa i można było rywalizować z innymi, nigdy nie widziałam niezadowolenia. Ale może kwestia dzieci, etapu edukacyjnego (akurat mówię o klasach 4-8)

    •  

      pokaż komentarz

      no ale przecież przy okazji strajku nauczycieli wyszło, że społeczeństwo chce żeby dzieci tak chodziły od rana do wieczora najlepiej na kilka zmian bo nauczyciel aby godnie zarabiać powinien 40h stać przy tablicy

      @sokotra: No, mocno prychałem jak widziałem wyliczenia wykopków, według których młodzież by musiała siedzieć w szkole od 8 do 20 żeby nauczyciele mogli wyrobić wykopowe pensum xD

    •  

      pokaż komentarz

      @CytrynowySorbet:
      Ja z kolei za czasów liceum wstawałem o 6 (dojazdy) i każdego poranka czułem się jak gówno mimo zachowywania 7-8 godzin snu. Jak trafiły się jakieś lekcje na 7, to już w ogóle tragedia - pierwsze 3 godziny chodziłem totalnie nieprzytomny, potrafiłem nawet zasnąć na swojej ulubionej matematyce XD
      Na studiach częściej miałem zajęcia od 9 czy 10 rano i nagle się okazało, że można z rana czuć się dobrze. Każdy przypadek jest inny i zdecydowanie nie wszyscy są stworzeni do zrywania się bladym świtem. Możliwość swobodnego siedzenia do późna bez większego zmęczenia też ma swoje zalety. W dodatku jeśli chodzi o wiek szkolny - nastoletnie dzieciaki mają przesunięty zegar biologiczny. Dla nich naturalne jest chodzenie spać późno i wstawanie późno, więc zarzynanie ich zajęciami od 7 czy 8 rano zupełnie mija się z celem - chyba, że chcemy, żeby mieli c@!??wo dla zasady, bo pokolenia przed nimi też tak miały, to po co mają mieć lepiej...

  •  

    pokaż komentarz

    A jak kształtuje się poziom szkolnictwa wyższego w Estonii? Bo Polska też wypada względnie dobrze w rankingu PISA, a poziom studiów to dramat.

  •  

    pokaż komentarz

    Estonia oferuje uczniom e-podręczniki, liczne aplikacje i programy edukacyjne dostępne on-line,
    Skoro i tak mamy szkoły publiczne i jeden program to nie rozumiem dlaczego nie produkuje się aplikacji do samodzielnej nauki w domu. Weźmy np. takie języki obce. Zamiast wykuwać reguły gramatyczne i listy słówek można by było leżeć w wyrku i robić zadania w aplikacji podobnej do DuoLingo. Myślę, że taka forma zachęciłaby dużo więcej osób do regularnej nauki.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaeronTargaryen: od dawna o tym mówię. Portal z całą podstawą programową. Z nagranymi zajęciami z danego przedmiotu, na danym poziomie edukacji.
      Zebrać ekspertów z różnych dziedzin, czy nawet dobrych studentów, którzy mogliby przygotować wartościowe materiały. Zabulić jakimś kozakom z YT, co potrafią montować itd..
      Z przykładami rozwiązywania zadań danego typu. Dodatkowy materiał do zainteresowanych. Coś jak etrapez dla studentów z polibudy xd Zadania typowo maturalne z wizualizacjami lub elementami interaktywnymi.
      Nawet jak kogoś nie było w szkole, coś nie skumał, coś źle zapisał, to ma szanse sobie w domu zobaczyć jeszcze raz lub po lekcjach w szkole. Jest tak wiele opcji, że to masakra, co się dzieje w polskiej szkole.
      No, ale nauczyciele i ich przywódcy(też zazwyczaj nauczyciele) w kuratorium raczej myślą o wyciąganiu rąk po kasę, a nie zmianach systemowych, który przyniosłyby ogromne oszczędności i tym samym dałyby pieniądze na lepsze pensje.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaeronTargaryen: @boguchstein: Zmiany systemowe w Polsce!? A na co to komu? A komu to potrzebne?

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: średni pomysł. Zajęcia w szkolw to nie tylko sztywny wykład, to też socjalizowanie się z rówieśnikami, nabywanie umiejętności społecznych, pracy w grupie, bezpośredniej zdrowej rywalizacji, często ruch na świeżym powietrzu, udział w dyskusjach, przemówieniach, prezentacjach czy chociażby wyjaśnianiu 'na gorąco' indywidualnych przypadków. Ze sztywnym filmem czy programikiem tego nie masz. Nie przenośmy wszystkiego do internetu, bo naprawdę następne pokolenia zostaną otyłymi kalekami.

    •  

      pokaż komentarz

      Zamiast wykuwać reguły gramatyczne

      @DaeronTargaryen: To jest ogólnie dramat że uczy się języków jak przedmiotów ścisłych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Starystarej: nigdzie nie sugeruję, żeby rezygnować z zajęć i socjalizowania. Część zajęć, zamiast produkowania się wtórnego 10 razy na ten temat nauczyciela, można przeznaczyć na pracę grupową lub bardziej indywidualne podejście do uczniów.

    •  

      pokaż komentarz

      pracy w grupie, bezpośredniej zdrowej rywalizacji, często ruch na świeżym powietrzu, udział w dyskusjach, przemówieniach, prezentacjach czy chociażby wyjaśnianiu 'na gorąco' indywidualnych przypadków.

      @Starystarej: może u Ciebie było inaczej, ale u mnie te wszystkie rzeczy praktycznie nie istniały

    •  

      pokaż komentarz

      @Starystarej: Tu nie chodzi o zastępowanie, ale o uzupełnianie. Na przykładzie matematyki:

      Masz za 2-3 dni trudny sprawdzian z czegoś (nie oszukujmy się, większość uczy się na chwilę przed). W zeszycie zapisałeś tylko suche obliczenia. Małe szanse, że wyczytasz z tego jakieś niewielkie protipy, które uproszczą zadanie. Możesz tylko wykuć na blachę algorytm i liczyć, że trafią się zadania oparte o dokładnie taki sam schemat.

      Gdyby istniał ten portal:
      Wchodzisz, odpalasz materiał i oglądasz, jesteś bardziej świadomy toku myślenia. To byłoby bardzo przydatne. Przykładowo przy takiej kombinatoryce, której nawet nauczyciele zbytnio nie lubią uczyć. Zadania rozwiązane w zeszycie możesz traktować jako kartę odpowiedzi i sam próbować je robić, a następnie porównać wynik. W pierwszym przypadku miałbyś np. zapisane tylko 4*4! i musiał wydedukować z czego dokładnie to wynika.

      Nie mówiąc już o studiach, na których wielu pada przy pierwszym starciu z analizą/algebrą, a potem z matematyką dyskretną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Assailant: Nauka nie polega na wykuwaniu czegoś na pamięć tylko rozumieniu tego.

    •  

      pokaż komentarz

      @zarowka12: Sejm hir ( ͡° ͜ʖ ͡°) Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie że kontakt z niskoopłacanymi, wiecznie zestresowanymi i drącymi japę nauczycielkami uwstecznia na wszystkich polach wymienionych przez @Starystarej ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @stooley32: @boguchstein: Akurat materiały to nie jest aż taki problem, bo sporo można znaleźć na YouTubie. Mi przede wszystkim chodziło o utrwalanie na miarę 2020 roku z aplikacjami, tak żeby nawet Ci, którym nie chce się uczyć mogli przez ćwiczenia ogarnąć podstawy tematów w ramach krótkich ćwiczeń, które można rozbić na cały dzień.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaeronTargaryen: no tak. Chciałbym jednak, by całą podstawa była w jednym miejscu, możliwie wolna od błędów, tak żeby nie trzeba było szukać na YT. Do tego podręczniki standaryzowane i darmowe w całym kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaeronTargaryen:
      idziesz na angielski lub inny język i musisz obowiązkowo kupić książkę + ćwiczenia za 100-200 zł. Dobry biznes i tyle.
      Przy czym widzialem w życiu książki jezykowe które były absolutnie k$?$a bezużyteczne. Otwierasz książkę - i niczego się nie nauczysz, bo są regułki z lukami do uzupełnienia, czytanki z lukami bez tłumaczenia itd itd. To po co mi taki podręcznik, skoro wszystko mam sam sobie uzupełnić? Jeszcze perfidnie jest połączony z ćwiczeniami, żeby każdy popisał po nim i nie mógł go odsprzedać.
      @Im_from_alaska: Może nauka matematyki lub chemii tak działa, ale co do języków niezbyt - to kwestia używania języka tak długo, aż mózg sam wie instynktownie co "brzmi dobrze". A słowa których używasz same wchodzą do głowy. Szkolny sposób nauki jest mało skuteczny ogólnie rzecz biorąc

    •  

      pokaż komentarz

      @WykresFunkcji: nauka języka to bardzo specyficzna rzecz i raczej każdy, kto uczył się na własną rękę to rozumie. Ci, co chcą używać języka, to się nauczą bez większych problemów. Reszta może 15 lat tracić czas i nic nie osiągnąć, gdy poza szkołą nie tykają tego języka. Mam masę znajomych, co uczyli się niemieckiego wiele lat, ale potem nie używali do niczego. Żadnych gier, seriali, filmów, książek. Nic. Większość nic już nie pamięta dzisiaj.

    •  

      pokaż komentarz

      dlaczego nie produkuje się aplikacji do samodzielnej nauki w domu.

      @DaeronTargaryen: Ja jako nauczyciel sam chętnie bym wykorzystał podręczniki w wersji ebooków, problem w tym że one nie istnieją

      To jest ogólnie dramat że uczy się języków jak przedmiotów ścisłych

      @Assailant: A to jest akurat spowodowane ogólnonarodową niechęcią do mówienia w języku obcym, jak inaczej chcesz uczyć młodzież w liceum która nie zna reguł podstawowych czasów gramatycznych (a jest to bardzo częsty problem)?

    •  

      pokaż komentarz

      @NPC_358034: Mi bardziej chodziło o aplikacje, które pomagają w łatwy sposób przyswoić materiał w domu, bez zakuwania nad zeszytem. Oczywiście jak jest jakiś spoko nauczyciel to może sam przygotowywać takie materiały na zasadzie fiszek z Anki, ale nie wiem, czy wielu takich jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaeronTargaryen: problemem jest fakt, że jak ktoś nie chce, to nawet najlepszą appką mu nie pomożesz, a ci co chcą, to nawet bez appki ogarną xd Taki paradoks, coś podobnego, o czym pisał @NPC_358034:

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Tutaj chodziło mi głównie o uczniów, którzy nie uczą się regularnie, a krótkimi ćwiczeniami w telefonie mogliby chociaż dobić do trójki, a czasem może i czwórki. Podałem przykład DuoLingo, w którym jedna sesja trwa jakieś 1-2 minuty, nie trzeba przy tym intensywnie myśleć, a informacja i tak zostaje. Wszystko na telefonie, więc w każdej chwili można to uruchomić bez rozkładania książek. Widzę ile czasu w mojej rodzinie osoby w wieku szkolnym spędzają przy telefonie, grając w jakieś gówno-gierki. Myślę, że taka appka by się sprawdziła.

    •  

      pokaż komentarz

      @DaeronTargaryen: pewnie tak. Sam spędziłem dziesiątki godzin w Duo i nawet wbiłem ostatecznie dzięki niemu na kurs B1 z norweskiego xd

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Bo Duo jest dobre, żeby ogarnąć podstawy nowego języka bez ruszania z grubej rury korkami i podręcznikami. Jeszcze po angielskim to może mi się chciało poświęcać dużo czasu na nowy język, ale przy czwartym języku wkuwać ja-ty-oni od początku to porażka.

    •  

      pokaż komentarz

      @stooley32:
      Khan Academy
      Jest cała matematyka. Jest też polska wersja.
      www.khanacademy.org

  •  

    pokaż komentarz

    Estonia jest również krajem najbardziej przyjaznym przedsiębiorcom w całej Europie, rozsądne podadki , proste transparentne prawo itd.

  •  

    pokaż komentarz

    Poznalem kiedys trzech Estonczykow w Islandii. Pracowalismy razem na polnocy. Ktoregos dnia ustawilismy sie na chlanie. Jakiez bylo moje zaskoczenie, gdy powiedzieli do mnie: "My bedziemy miedzy soba rozmawiac po angielsku, tak zebys i Ty rozumial o co chodzi." Zaskoczylo mnie to, poniewaz spotkalem sie z taka kultura pierwszy raz. Chlopaki gadali po angielsku na poziomie C1/C2. Zastanowilem sie wtedy, czy w moim otoczeniu (znajomi z Islandii) znalazl bym 3 osoby z ktorymi moglibysmy prowadzic tak luzna konwersacje po angielsku. Jako, ze owi Estonczycy mieli wydziarane ryje i wygladali na patole, musialem zapytac dlaczego oni tak zajebiscie gadaja po angielsku? Lekko zdziwieni moim pytaniem, odpowiedzieli: "W szkole nas nauczyli." A ja, po chyba 7 czy 8 latach nauki w szkole, mialem problem zeby kupic bilety na stacji w Londynie, a na swiadectwach zawsze 3 lub 4 z anglika.

    •  

      pokaż komentarz

      @Madurinn: fajna historia, ja zawsze mówię ludziom że języka obcego powinno się uczyć w języku obcym a nie po polsku, nawet jak się nie zna pojedynczego słowa. I ludzie się że mną nie zgadzają, mówią że od czegoś trzeba zacząć nie da się tak z marszu w obcym języku, ale tego że po8 latach nauki języka w szkole ludzie nic nie potrafią to już nikt nie łączy z tym że po prostu na tych lekcjach gada się po polsku

    •  

      pokaż komentarz

      @Madurinn: Bo u nas nie jest ważne to, żeby umieć prowadzić rozmowę, tylko żeby poznać 16 czasów.

    •  

      pokaż komentarz

      @pannadorka: A potem zamieniać zdania z Present Simple na Past Perfect Continous.

    •  

      pokaż komentarz

      @Madurinn: widocznie oni sie chcieli nauczyć, 3 języka obcego to jest na zachętę

    •  

      pokaż komentarz

      @Madurinn: W szkole to nauczą cię podstaw (jeśli się przykładasz a nie zlewasz temat). Jednak jeśli całe życie spędzisz w kraju i nie masz okazji korzystać z języka obcego, to nawet jakbyś całą szkołę jechał na piątkach, będziesz miał problemy żeby się swobodnie dogadać. Potrzeba praktyki jak ze wszystkim. Gramatyka i ortografia też się przydają. Przynajmniej nie wychodzisz na głąba gdy piszesz maile w pracy albo do urzędów. Znam Anglików, którzy robią gorsze błędy w pisowni niż Polacy po angielsku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Madurinn fajnie, ale takie zachowanie to powinna być normalka. Dobre wychowanie wymaga by w różnonarodowym towarzystwie mówić tak by każdy zrozumiał, a jeśli ktoś nie zna angielskiego to mu tłumaczyc na bieżąco. Strasznie mnie wkurza jak ktoś w towarzystwie obcokrajowców gada po polsku, mimo, że zna angielski. To jest po prostu chamskie.

    •  

      pokaż komentarz

      @cygaro86: ja osobiscie winie telewizje. Gdyby zamiast lektora byly napisy, to czlowiek mialby chociaz szanse osluchac sie z jezykiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheGreatCornholio ja się tu nie do końca zgadzam. Sama świetnie się nauczyłam angielskiego w gimnazjum bo miałam jedynego w życiu nauczyciela z pasją. Koleś właśnie testował na nas różne zagraniczne metody i każda lekcja była pokręcona. Na lekcji robiliśmy takie rzeczy jak:
      Żucie gumy żeby udawać akcent, słuchanie muzyki poważnej, licytacje z nagrodami (kto odpowie dobrze po angielsku dłuższą historyjkę dostaje wylicytowane słodycze), kto się zgłosi do odpowiedzi sam nie dostanie złej oceny (dostanie albo 4,5,6 albo nic jak mu nie wyjdzie), sprawdziany mieliśmy w 3 grupach trudności mimo, że klasa nie była oficjalnie podzielona, tłumaczyliśmy ulubione piosenki i sobie śpiewaliśmy, czytaliśmu Harrego Pottera po angielsku przed polską premierą, dawał nam 100 słówek na pocztąku lekcji i mieliśmy się uczyć po cichu całą godzinę a na końcu szybka kartkówka: dobrze napiszesz: 5, źle napiszesz nic się nie dzieje. Robiliśmy przedstawia po angielsku, graliśmy w gry i oglądaliśmy kreskówki. Poza tym wolno było gadać na lekcji, jeść, pić, wychodzić kiedy się chce, siedzieć na podłodze albo na ławce, rysować. Każdy miał też "dwa dni wolne na semestr" gdzie mógł powiedzieć, że dziś nic nie robi i fajrant. Świetnie się bawiliśmy na każdej lekcji, a podręczniki były używane tylko przy okazji.

      Nawet największe tłumoki potrafiły coś pogadać po angielsku, ale najważniejsze, że pokazał nam, że możemy się sami uczyć języka z gier, filmów, książek i seriali.

      I to była zwykła osiedlowa publiczna szkoła, koleś nie miał żadnego budżetu z góry, albo przynosił swoje materiały albo się składaliśmy po kilka zł na korolowe ksero czy słodycze do zabaw.

      Za to w LO miałam lekcje francuskiego, z babką która gadała tylko po francusku i robiła tylko zadania z podręcznika (który był po francusku więc sam nic z niego nie nauczysz w domu) i po trzech latach nikt się nie potrafił nawet przedstawić za bardzo. Lekcje były nudne, strasznie stresujące bo ciągle robiła kartkówki bez zapowiedzi i stawiała pały, i ona chyba po prostu niecierpiała tego co robi. A to było renomowane liceum, jedno z teoretycznie najlepszych w Polsce.

      Więc myślę, że dla kogoś kto ma zero pojęcia o języku lekcje tylko w tym języku nie mają sensu bo skąd zrozumie podstawy? Trzeba gadać, ale też tłumaczyć co się gada. Ale najważniejsze jest podejście nauczycielia i to czy potrafi dzieciaki zainteresować tematem tak, że nie będą mogły się doczekać lekcji. Jak bym miała wszystkich nauczyli jak ten jeden koleś to byłabym pewnie poliglotką i geniuszem dziś :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Madurinn: Teraz to i tak jest luksus, tradycyjna telewizja na wymarciu. Oglądają ją ci, którzy nie będą już w stanie przestawić się na treści z napisami. Prym wiodą VOD-y gdzie filmy/seriale są w oryginale z polskimi napisami. Ja za łepka osłuchiwałem się z angielskim za pośrednictwem zagranicznych kanałów z satelity. To były zupełnie inne czasy. Uważam się za szczęściarza bo już ominęła mnie obowiązkowa nauka ruskiego, który do niczego by mi się nie przydał i tylko zmarnowałbym sobie czas. A co mają powiedzieć np. Niemcy gdzie dubbingują filmy i nawet nie słychać oryginalnych głosów aktorów ? Mimo tego wcale źle nie stoją ze znajomością angielskiego. Polska ma niestety duże zaległości przez lata bycia w ruskim kołchozie ale młode pokolenia szybko nadrabiają

    •  

      pokaż komentarz

      @nika_blue: ok, fajnie że miałaś super nauczyciela, od tego dużo zależy, ja miałem niezłych nauczycieli angielskiego, ale dopiero jak wyjechałem do Londynu do szkoły językowej gdzie uczyli anglicy to przez 3 tygodnie nauczyłem się więcej niż w rok w LO, jednak "zanużenie" w języku sporo pomaga. Potem zacząłem się uczyć hiszpańskiego bo akurat miałem pracę w której współpracowałem z Hiszpanami, niby język prosty, miałem jakieś podstawy i piąte przez dziesiąte mogłem zrozumieć, po roku nauki w szkole językowej gdzie uczyli Hiszpanie, oczywiście tylko po hiszpańsku bo angielski znali słabo albo udawali że nie znają, potrafiłem już pogadać prostym językiem i rozumiałem prawie wszystko co do mnie mówili. Dlatego uważam że to najlepsza metoda, lepszej nie znam, no i oczywiście do szkoły językowej prywatnej nie wezmą jakiegoś frustrata który nie ma podejścia i cierpliwości więc to też wpływa na wynik. Poza tym bardzo ważne jest otrząsanie się z językiem, jak słyszysz go codziennie w radio, pracy i TV to siłą rzeczy się go uczysz.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheGreatCornholio no ok, ale sam widzisz, że już miałeś podstawy jak wyjechałeś. Pozatym nie można wszystkich dzieciaków wysłać do Anglii żeby się osuchały. Wiadomo, że to najlepszy sposób, ale trzeba też uczuć języków stacjonarne. Dlatego fajnie jakby nauczyciele w szkołach mieli większą swobodę i zapał. Niestety jest jak jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @nika_blue: o systemie oświaty mam takie zdanie, że poza 10% nauczycieli uczęszczanie na lekcje jest stratą czasu. Właściwie to większość z tych ludzi nie można nazwać nauczycielami tylko nadzorcami, bo oni nadzorują jak uczniowie nauczyli się w domu a nie uczą. Niestety skoro po kilku ładnych latach nauki języka ludzie nie potrafią się dogadać, czy po kilkunastu latach nauki matmy nie kumają procentów a korepetycje z wujkiem(raz na tydzień albo raz na dwa tygodnie) potrafią wyciągnąć na koniec roku na 4 z 2 na półrocze, to znaczy że nie ma tam za grosz pasji i jakiejkolwiek inicjatywy.