•  

    pokaż komentarz

    Uwielbiam takie tendencyjne artykuły/testy.
    Wyszło mi 8/8 ( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    pokaż komentarz

    Piłem systematycznie przez prawie 8lat okres 28-36 ( wcześniej okazyjnie od 13 roku życia ), rozj?$#łem sobie flaki (każdemu inaczej siada), biznes kulał ja się bujałem jak jakiś emocjonalny pajac, od ponad 5lat nie piję w ogóle, najgłupszy nałóg jaki znam, bo robi się po alkoholu numery o których na trzeźwo nawet nie pomyśli, rujnuje zdrowie fizyczne i psychiczne, zabiera siłę życiową, pozbawia kasy.. no ale wiem Polska to kraj pijaków ( na tą chwilę mam tylko kilku znajomych którzy nie piją ) reszta pije od tych co bardzo dużo do tych co okazyjne ( a jednak muszą ) ja już nie muszę - tak wiem wszystko jest dla ludzi , tak mówią najbardziej wj...bani w ten nałóg, teoretycznie gówno też można zjeść, ale ludzie tego nie jedzą :) Ps. są ludzie którzy nie piją bo nie mogą ( zdrowie ) są tacy co nie piją bo się boją powrotu, ja nie pije bo zupełnie jest to bez sensu i nie ma żadnego pozytywu picia, powtarzam żadnego! aha regeneracja flaków ( wątroby, trzustki i jelit ) trwa kilka lat w zależności od degradacji, jak się zregenerujesz to będzie więcej siły, wigoru, zdrowia, szczęścia etc..

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: wiem po sobie o czym piszesz
      Masakra się zrobila. Plus żylaki przełyku. Nie polecam.
      Picie od 18 do 34 r.ż. Teraz to juz wlewam w siebie zeby bebechy nie bolały. Bo takto nudnosci non toper. Metabolizm null.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol zdefiniuj systematycznie i ilość. Bo jak waliles codziennie 8 piw to różnica niż jak waliles 8 piw w piątek i sobotę.
      Alkohol jest zajebisty jak go spozywasz rozsądnie. Jak rozmawiam z ludźmi którzy pili z umiarem i z różnych powodów robili przerwę, nikt nie zauważył różnicy w zdrowiu i samopoczuciu (W tym ja). Oczywiście nie licząc spadku wagi, ale to inny temat.

    •  

      pokaż komentarz

      no ale wiem Polska to kraj pijaków

      @1125lol: problem w polsce to wlasnie to ze nie ma imprezy spotkania itp bez alkoholu
      powiedz ze robisz np wesele na ktorym wszyscy sie nie nap#!@%%?a do spodu jak prosieta

      to wiekszosc facetow cie wysmieje a starsze pokolenie sie obrazi przyjdzie bo po co w ogole robic takie wesele

      nie mozesz powiedz ze nie pijesz bo nie chcesz i chuj
      - ale autem jedzisz? chory jestes? leki bierzesz? wstajesz rano?
      - no nie, nie, nie i nie
      - no to mozesz
      - ale nie chce
      - ale podaj jakis powod bo sie obrazimy!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis:

      starsze pokolenie sie obrazi przyjdzie bo po co w ogole robic takie wesele
      To takie pierdzielenie twoje z całym szacunkiem.

      Ja robiłem swój ślub z obiadem i winem i koniec. 20.00 wszyscy się już rozchodzili - taki był plan, taki weselny obiad.
      Na 60 osób zaproszonych nie było tylko jednej pary znajomych z powodu pracy za granicą.
      Jakbym miał robić jeszcze raz słub to zrobiłbym taki sam.

      Nikt się nie obraził.

    •  

      pokaż komentarz

      Na 60 osób zaproszonych

      @wi2ard: A czyli mały obiad, a nie polskie wesele 150+ na wsi.

      Dałeś przykład jakby Hindus napisał, że robił wesele na 200 osób - też by go wyśmiali, że to był tylko obiad.

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis no dokładnie. Chociaż ja lubię piwko. To czasami zwyczajnie nie mam na to ochoty. No i też już 30 na karku to już się nie imprezuje tak jak kiedyś. Ale powiedz kumplowi, że nie pijesz to się obraża, albo truje dupę, żebyś się z nim napił.

    •  

      pokaż komentarz

      rozj!!?łem sobie flaki ...żylaki przełyku.
      @1125lol: @ruski_czoug: To co pijaliście i ile dziennie?

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: @Polskapro: rożnie, były etapy że np. 3-6 piw dziennie, jak była opcja to piłem wino, (wódę rzadko bo po niej było hardcorowo i chu...owe akcje) na koniec piłem codziennie lub prawie codziennie łychę (od 1/3 do 1/2 butelki 07 dziennie) oczywiście miałem etapy niepicia np. kilka dni, bo się mocno strułem lub chciałem odpocząć.. ale tak jak pisałem wyżej każdy ma inna tolerancję i uwierz mi alkohol nie jest dobry nawet w małych ilościach po 3 latach po całkowitym odstawieniu, byłem na biznesowym lanczu i ktoś przez pomyłkę mi wziął lampkę "dobrego" czerwonego wina (które kiedyś uwielbiałem), żeby nie robić wiochy i nie wydziwiać wziąłem łyka i okazało się ze tego gówna nie da się pić, że mój organizm odrzuca tą truciznę.. smakowało gorzej niż za łebka ( gdzie się próbowało różnego rzeczy pod wpływem emocji ). Kiedyś spotkałem gościa ( który był zapewne także impulsem ), który mi powiedział że pił prawie 30lat i przestał to zaczeło dla niego świecić słońce dosłownie i teraz rozumiem człowieka, jak nie pijesz bo masz świadomość tego czym jest picie i niepicie - zawsze powtarzam zawsze wybierzesz niepicie, pod każdym względem.

      Dodam jeszcze że przez większość życia pijącego nie jadłem mięsa (wegetarianin), a to dodatkowo szybko może Cię sponiewierać, więc nie musiałem pić jakiś dużych ilości aby mieć mętlik w bani.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: A systematycznie tzn. jak często i w jakich ilościach?

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol rzeczywiście dużo, gratulacje, że udało Ci się z tego wyjść. Niestety w małych ilościach nie jest dobry, nie jest też zły, uzywka jak uzywka. Nie demonizujmy to też ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Browar_na_trzepaku: też mi się wydawało że lubię piwko, winko, łychę,, gdy to odstawiłem i spróbowałem po latach to zrozumiałem że tego nie lubię totalnie odrzuca i jest to trucizna dla mojego organizmu, a o głowie już nie wspominam np. kac to najgorsza rzecz jaką można sobie zrobić,, no może oprócz cięcia sobie łap czy innych takich akcji..

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: jak kiedyś będisz miał mój stan to zrozumiesz, że nawet małe ilości to syf .. teraz mam taką zjajebistą świadomość swojego ciała że uff.. dodatkowo ćwiczę systematycznie i medytuję. okazuje się że dzięki temu można wskoczyć na inny poziom życia. ps. nie jestem przeciwnikiem picia, alkoholu etc.. bo sam to robiłem i nikomu morałów nie prawię.. tylko przestawiam moją opinię jak jest gdy sam z siebie zrezygnujesz i masz porównanie. idąc tym tropem to o małych ilościach 2cm heroiny też może być ok :)

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol ja ostatnio nie piłem przez miesiąc ani kropli i faktycznie inaczej się myśli. Zmienia się spojrzenie na pewne sprawy. Tylko, że brakuje wtedy życia towarzyskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      @ruski_czoug: rozumiem, możesz spokojnie z tego wyjść tylko trzeba pracować nad głową i myślami, jest to taka sama praca jak nad miesniami, nauką języków etc.. trzeba to wykonywać, teraz po czasie powiem Ci że to jest mega łatwe jak to robisz systematycznie. ps. odcięcie kolegów od kielicha to pierwszy krok na pewno :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ruski_czoug: ja także analizowałem, dlaczego nie mogę przestać pić i dlaczego pije ( pod koniec mojego picia ) i doszedłem do tego, że jestem już tak zniszczony że pije żeby uśmierzyć ten cały ból flaków, przełyku etc.. a to droga do nikąd, da się ogarnąć to i wrócić ( bo człowiek ma zajebiscie mocne opcje regeneracji ) jak się za to odpowiednio weźmie i będzie to wykonywał systematycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Browar_na_trzepaku: ch.u.j z takim towarzystwem .. lepiej siebie rozwijać i za jakiś czas zobaczysz gdzie jest większość z tego towarzystwa a gdzie Ty jesteś :) wielu moich kolegów się zapiło lub teraz zapija, a mieli plany etc.. warto jak najwięcej czasu spędzać samemu z sobą to rozwija twoją siłę życiową/woli. A towarzystwo dobierać na jakość nie ilość. Kiedyś miałem wielu kolegów ( codziennie spotkania po 20-40 osób ) dzisiaj mam kilku kolegów z którymi spotykamy się kilka razy w roku, bo każdy zajęty rozwojem siebie i tego co w okół (biznesy, rodzina).

    •  

      pokaż komentarz

      @olszus:
      Kompletnie nie w tym rzecz.
      Robienie obiadu zamiast wesela tez nie jest standardem musiałem sie nasluchac od rodziców ze 'jak to tak bez wesela do rana'. I jak to tak ze ciotek j wojkow nie zapraszam. Ano nie zaprosilem.
      Zrobilem, i bylo ok. Gwarantuje ze nikt sie nie obrazil.

      Chcesz wesele bez alkoholu to zrob i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      problem w polsce to wlasnie to ze nie ma imprezy spotkania itp bez alkoholu
      powiedz ze robisz np wesele na ktorym wszyscy sie nie nap#@#%#?a do spodu jak prosieta


      to wiekszosc facetow cie wysmieje a starsze pokolenie sie obrazi przyjdzie bo po co w ogole robic takie wesele

      @3mortis: sram na tych wszystkich ludzi który muszą mieć na każdej imprezie alkohol, tfuuu na nich (opluwam właśnie jakieś 70-80% swojej rodziny i czuję się z tym zajebiście)

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: nie da sie sporzywać alkoholu rozsądnie ani go kontrolować. jeśli tak ci się wydaje to jesteś pierwszym człowiekiem i powinni ci z kapsli pomnik postawic. alkohol to najbardziej złudna rzecz jaką stworzył człowiek

    •  

      pokaż komentarz

      @b0n0men tekst każdego alkoholika który obwinia alkohol, a nie siebie o swoje niepowodzenia. Alkohol jest pyszny, cudowny i wspaniały. Trzeba się nieźle nastarac, żeby się od niego uzależnić i tego nie kontrolować.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: różnica w samopoczuciu jest ogromna. Po powrocie do picia czuć od razu zmianę na gorsze, zmęczenie i tak dalej

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis zmienia się to. Jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia, że ktoś przynosi piwo bezalkoholowe, teraz dużo osób to preferuje i więcej osób przyjeżdża samochodami na imprezę.

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis: siłę mężczyzny poznasz nie po tym co przyjmuje lecz co potrafi sobie odmówić.

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: Ja wiem że mam nerwice i ogólnie nerwowy jestem depresja rownierz się przypałętała wmiędzyczasie , chleje codziennie od 10 lat bo mnie to wycisza i złudnie mi się lepiej myśli i funkcjonuje "bardziej na luzie" , niektóre sprawy zawalam ,ale staram być się produktywny ale fakt faktem firma by lepiej o wiele hulała gdyby tego szitu nie było przy mnie.... życie prywatne/osobiste leży i kwiczy , wypijam od 4 do 7 piw dziennie średnio 5 gustuje w budweiserach lechach , kozelach heinekem nie pogardze , zapraszam na browarka ogólnie lagery i pilsnery lubię ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      nie ma żadnego pozytywu picia

      @1125lol: Zabijanie koronawirusa ;)

    •  

      pokaż komentarz

      Robienie obiadu zamiast wesela tez nie jest standardem

      @wi2ard: To po co tą szopkę z obiadem na kilkadziesiat robiłeś. Twoja rodzina lubi wesela swojskie - zrób swojskie za wódą. Nie chcesz takiego - zrób ŚLUB Z OBIADEM DLA NAJBLIZSZYCH czyli Wy i swiadkowie. I jedz w podroz dookola swiata.
      A tak to jak ten memowy freethinker, pokazujesz na wsi jako to nowoczesny nie jestes. Nikt sie nie obrazil, ale pewnie polowa rodziny po waszym pseudo weselu pilo i bawilo sie po domach, obgadjac was.
      Z calym szacunkiem do wszystkich.

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis: PO STOKROC TO

      jezus az sie zdenerwowalem

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: czyli choałeś codziennie, dużo albo bardzo dużo i nas tej podstawie wyciągasz wnioski. Brawo.

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: Jak po pracy wpadasz na zakupy do sklepu i piwo jest tą rzeczą o której nigdy nie zapominasz, to już jesteś niewolnikiem. Wcale nie trzeba tak dużo jak się wydaje.
      @1125lol: Jeszcze głupszy nałóg moim zdaniem to fajki, wyeliminowałem jak na razie. Następny do wykluczenia jest alkohol, może być ciężko bo mam bardzo wąskie grono starych znajomych i za kołnierz nie wylewają, bez nich moje życie towarzyskie całkowicie umiera i boję się że zdziwaczeję.

    •  

      pokaż komentarz

      tak wiem wszystko jest dla ludzi , tak mówią najbardziej wj...bani w ten nałóg,

      @1125lol: Tak mowia ludzie, ktorzy potrafia pic zeby sie nie obrzygac i nie urwać filmu. Jak nie umiesz pic to nie pij i tyle. Wciskanie kitu, ze alkohol to zło to debilizm. Alkoholizm to efekt a nie przyczyna problemów.

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis: tak, sam to przerabiałem. Nigdy nie smakował mi alkohol, oprócz tych słodkich typu nalewki itd. Piłem na imprezach, a że nie byłem ogólnie typem imprezowicza, więc tak naprawdę to kilka, może max 10 razy w roku. W pewnym momencie uznałem, czy dojrzałem do tego, że zwyczajnie nie chcę pić, czy jest okazja, czy nie. O rany! ile się nasłuchałem tekstów tego typu jak napisałeś xD

      I ogólnie to kilka smutnych i niesmutnych spostrzeżeń związanych z obecnym zachowaniem:
      - po pierwsze, to mnóstwo ludzi niestety nie ma siły przebicia, boi się odtrącenia grupy, śmiechów, itd i pije chociaż wie że nie chce (a czasem nawet że nie powinnien),
      - po drugie zauważam też że znajdą się ludzie którzy może podchwycą, bo stwierdzą że @pies_ogrodnika ma rację, on może się pohamować to i ja mogę, choć tego nie powiedzą otwarcie :),
      - po trzecie niestety młodzi ludzie chleją, bo wciąż, a w każdej grupce znajdę osoby które wyśmieją problem lub go zbagatelizują. Takie żarty kiedy kichniesz że "tak się kicha na kielicha" - nie słyszałem takich od ludzi mało lub niepijących, tylko od takich co wiem że są z alko za pan brat. Oni jeszcze nie wiedzą ale są alkoholikami.

      Bo alkoholizm, przynajmniej dla mnie, to choroba kiedy negatywnie wpływa na twoje życie. Tylko że wielu mysli że ma to faktycznie pod kontrolą, bo nie zapija ryja, wraca jak wszyscy do domu, pracuje, ma rodzinę, itd. Ale dewastacja jest faktycznie w środku, i możemy tego nie czuć w kwiecie wieku ale potem to wyjdzie. Tak więc wpłynie negatywnie na nasze życie, coweekendowe chlanie to jak najbardziej alkoholizm. Oczywiście każdy odczuje to na swój sposób, bo mamy inne organizmy, niektórzy pijący winka do obiadu, byc może nie odczują wcale. Ale większość zwyczajnie nie wie na co się porywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: Alkohol jak wszystko nie jest dla głupich. Jak ci odp%!@!$%a po wódce to nie pijesz i tyle. Mój szwagier to zaszyty, 30 letni, totalny p@?!$ ze sprawą karną i problemami psychicznymi i taki faktycznie, powinien unikać alkoholu jak wody święconej. Ja co najwyżej mogę się porzygać i pójść spać. Kwestia człowieka. Nie polecam, nie odradzam.

    •  

      pokaż komentarz

      @ruski_czoug: a byłeś u lekarza? Medycyna nie ma pomysłu, jak ci pomóc? Bo chlanie by złagodzić skutki chlania, to recepta na szybką, ale bolesną śmierć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: na razie sam wymyslilem kuracyje i przerwalem ciąg chlania ciągiem amfetaminowym. Po trzecim fniu nie jedzenia (i nie spania) 100% lepiej - nie mdli, uczucie lekkosci w bebechach, umysl osyry jak brzytwa, minus 6kg na wadze. Teraz kończę piąty dzień ale wczoraj kilka piwek i dzisiaj i wszystko wróciło, ale nie mdli. Ide spac bo jebla idzie dostac

    •  

      pokaż komentarz

      @ruski_czoug: trzymaj się kolego, życzę ci naprawdę jak najlepiej, czasem (w krótkiej perspektywie) faktycznie jedna trucizna może być sposobem na drugą, ale mam nadzieję, że uda ci się jakoś poskładać, na ile to możliwe zregenerować organizm i pewnego dnia wstać trzeźwym, bez kaca itd. i pomyśleć "jest OK" :)

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: Masz trochę rację z tym piciem z umiarem. Problem jest taki, że nigdy nie wiesz czy w przyszłości nie wpadniesz w alkoholizm, mimo że teraz pijesz bardzo rozsądnie. Dlaczego niby akurat (przykładowo) Tobie ma się udać nigdy nie wpaść w prawdziwy alkoholizm? Masz taką stuprocentową pewność?

      Z mojego doświadczenia: tak się po prostu wpada w nałogi. Najpierw ma się nad tym kontrolę. A potem kiedyś można (nie mówię, że na pewno!) tę kontrolę stracić. I jak dla mnie to im dłużej ktoś sobie "okazyjnie pije", "okazyjnie pali" czy "okazyjnie cokolwiek" - tym większe ryzyko, że się wejdzie w nałóg.

      Na marginesie, prawie każdy na pytanie "Czy 'lubisz' obiektywną krytykę?" odpowie że tak.

    •  

      pokaż komentarz

      @wi2ard @olszus @3mortis ja miałem wesele ma 120 osób (proszone ok 180). Było spoko. Był wiejski stół z bimbrem (ktory wypili w trakcie pierwszego tańca hehe). Wódki bylo w opór. Wtedy chyba byłem początkującym alkoholikiem. Niby kontrola, okazje, koledzy ale tak naprawdę alkoholizm od młodzieńczych lat. Polska powoli się zmienia ale jest duzo okazji i tlumaczenia dlaczego się pije. Moze z czasem się to poprawi. Niemcy czy anglicy też dużo piją.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: Jestem Żydem, nie piję alkoholu. Tylko Polaczki zalewają swoje tępe prymitywne mordy alkoholem do nieprzytomności. Powinni tą POLSKĄ PATOLOGIĘ KACZYŃSKIEGO wyj%$@ć z UE dla przykładu.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: mam cały barek alkoholu, który się gromadzi latami. W zasadzie z mocnych alkoholi piję 1-2 razy w roku. Bardzo za to lubię piwo, ale piłem tylko w weekendy, zazwyczaj 2 lub 3, czasami 4 piwka. Jednak od dwóch tygodni przestałem pić całkowicie i czuję się doskonale, tym bardziej, że uprawiam dużo sportu, a alkohol nawet w minimalnych dawkach bardzo obciąża organizm. Polecam każdemu zrezygnować z tego świństwa, nawet jeśli pije sporadycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol ile Ty tego piłeś? Serio pytam, bo kiedyś piłem na studiach prawie codziennie i zwyczajnie po tych latach nie mam problemu nie pić x czasu. Albo wypić dobre wino lub powiedzieć,, że ten alkohol jest do dupy więc go nie pije. Nie miałem nigdy też zaników pamięci czy kaca ale tu metabolizm alkoholu pomaga. Nawet jak zdarzyło mi się wypić po oddaniu krwii.

      Alkohol jest zwyczajnie napojem i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      nie da sie sporzywać alkoholu rozsądnie ani go kontrolować

      @b0n0men: Oczywiście że się da. Spozywam alkohol od 25 lat i nie jestem alkoholikiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: Może trudno w to uwierzyć ale są też tacy, którym alkohol po prostu nie smakuje.

    •  

      pokaż komentarz

      Wszystkie przedstawione opinie na temat chlania sa ważne i prawdziwe bo wyciągnięte z doświadczeń życiowych każdego. Jednak nie ma takiej siły żeby wyłonił się z tego jakiś uniwersalny wzorzec alkoholizmu do ktorego mozna sie przymierzyć i odpowiedzieć tak/nie jestem alkoholikiem/alkoholiczka (nie dyskryminujemy płci w tym wątku xd) To jest jak z miłością, tak apropopo walentynek. Jej tez nie zdefiniujesz, ale życzę jej wam wszystkim :)
      Tylko nie tak do oporu jak z chlaniem. Chlanie jednych składa szybciej a nad innymi pracuje troche dłużej. Może załatwić cię odbierając ci zmysły i sam cos odjebiesz. Ale nawet jak masz zajebiscie silna psychike, to żadne bebechy nie wytrzymaja. Znasz jakiegos dlugowiecznego zula? W pewnym momencie nie ma juz odwrotu. Nic juz nie mozesz zrobić bo cialo rozj?%@ne chorobą nie chce sie iuz dźwigać. To jest śmiertelne, a nawet nazywane śmiertelną chorobą. Kiedy nie wiesz o co chodzi myslisz sobie ze wystarczy przeciez przestać chlac. No niby tak, ale wyleczalnosc wynosi około 20% chyba (prosze o poprawkę bo moge niw pamiętać)

    •  

      pokaż komentarz

      @3mortis masz tak, serio? Zmień otoczenie, albo znajomych. U mnie wszyscy odrzucają alkohol i wybieramy tylko dobre narkotyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: ja dużo nie piłem nigdy, od jakichś 2 lat zdarzało się że podpijałem po kryjomu albo jak nikogo nie było żeby lepiej się poczuć, potem w pracy trochę. Też nie dużo ale jednak. W pewnym momencie zorientowałem się że żeby w pełni cieszyć się z jakichś sytuacji potrzebuje alko. Np idealny wieczór z dziewczyną, ale jakby jeszcze coś wypić... Np wypad gdzieś - super atmosfera itd no ale jakby jeszcze się napić do tego... Itd itp zawsze alko poprawiłoby samopoczucie. Pewnego razu musiałem brać leki które nie lubią alkoholu. Przez 3 mięs nic nie piłem. Czułem się super, lepiej fizycznie, psychicznie też. Nie potrzebowałem alko żeby się mieć uczucie pełni szczęścia. W sklepie regał z piwem przestał być ulubionym. Nie pije wcale ale nie dlatego że uważam że byłem jakoś mocno uzależniony. Po prostu mam ogromną skłonność do alkoholu i z pewnością kiedyś skończyłoby się to zapewne nałogiem tym bardziej że ojciec i dziadek zmarli na choroby struktur wywoływane przez alko i byli alkoholikami

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: głupsze jest palenie papierosów, najgorsze połączenie picia i palenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol jak się nap!?$$%!ałeś jak świnia to faktycznie nie było żadnego pozytywu z picia. Tymczasem były robione badania i umiarkowane spożycie alkoholu (czyli około 30g etanolu dziennie) zmniejsza ryzyko niedokrwiennej choroby serca o 25%. Jest to związane ze zwiększeniem stężenia frakcji dobrego cholesterolu (HDL) i wpływem na procesy krzepnięcia i fibrynolizy. Wpływu negatywnego brak. To ilość spożywanej substancji czyni ją trucizną.

    •  

      pokaż komentarz

      @heretyk85: gówno prawda z tymi minimalnymi dawkami. Tak samo z "super samopoczuciem" bo się zeszło z 3 piw na tydzień do zera. Skąd wiem? Bo nie takie rzeczy w žyciu robiłem w ramach eksperymentu. Odstąpienie od chlania pewnie mocno pomagam, ale rezygnacja z paru piw tygodniowo nie zmienia absolutnie nic.
      I co do sportu - alkohol w niewielkich dawkach po treningu sprzyja rozluźnienu, dlatego bodajże hokeiści ze Szwecji po treningu chodzili sobie na piwo. Ale wedłu wypopków 1 piwo to 1 rok treningu w plecy :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: nie zgadzam się, po 2-3 piwa na drugi dzień dużo gorzej mi się trenuje. W samym piwku nie ma nic złego, ale jeśli kończysz na jednym. Ja zazwyczaj jak już to piłem kilka, do tego włącza się ssanie na jedzenie, zazwyczaj jakiegoś syfu typu chipsy, pizza, orzeszki w panierce itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @heretyk85: no tu zgoda 3 to może, po dwóch czy jednym - dla mnie 0 różnicy. Ważniejsze to się dobrze wyspać, a ludzie na piwie siedzą do późna, jedzą byle fo, a potem następnego dnia niewyspani zwalają całą winę na alkohol :)

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol zdefiniuj systematycznie i ilość. Bo jak waliles codziennie 8 piw to różnica niż jak waliles 8 piw w piątek i sobotę.
      Alkohol jest zajebisty jak go spozywasz rozsądnie. Jak rozmawiam z ludźmi którzy pili z umiarem i z różnych powodów robili przerwę, nikt nie zauważył różnicy w zdrowiu i samopoczuciu (W tym ja). Oczywiście nie licząc spadku wagi, ale to inny temat.


      @God3nder: Jak pijesz to jesteś pijak i chuj. Kategoryzowanie brzegowe. Ja też sie nie zgadzam na taką ocenę spożywania alkoholu. Ja lubie sobie wypić po pracy dobre zimne piwo. Jest to sama przyjemność i mi duzo lepiej smakuje niż od tak sobie bez celu. Czesto gesto codziennie wypije po 2 piwa a w weekend wcale bo mi sie nie chce. To jestem pijak wg kategorii jakie tu niektórzy przyjeli. Powiem nawet więcej. Kupuje piwo skrzynkami bo wygodniej i taniej :) Alkoholikiem jest ktoś kto MUSI wypić.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: brzmisz jak typowy zjeb po alko, nie mierz ludzi swoimi doświadczeniami :)

    •  

      pokaż komentarz

      @heretyk85: powiem tak - kiedyś po treningu robiłem sobie zestaw "gorąca kąpiel + dobre piwo" i czułem się potem świetnie. Ale też jak mówimy o 2 piwach - po 2 porterach to pewnie też bym był bardziej sponiewierany, niż powinienem być. Tak czy owak - ja absolutnie się zgadzam, że jak można nie pić (bo ktoś i bez tego super się relaksuje), to jak najbardziej należy. Ja po prostu po 1-2 piwach bawię się lepiej, niż na trzeźwo, no chyba, że jestem w jakimś super nastroju. I co zrobię? Póki co nic :)
      A rozmowa o treningach przypomina mi, że pora po dłuuuuugiej przerwie wziąć się do roboty.

    •  

      pokaż komentarz

      @God3nder: w alkoholu nie ma absolutnie nic pięknego, wręcz przeciwnie, jest absolutnie zbędny. Sam nigdy nie byłem uzależniony, ale zauważyłem, że jakiś problem mam - gdy piłem to zdarzało mi się przesadzać, choć np. zakładałem wcześniej, żeby się nie upić, a odporność wyrobiłem sobie niemałą na przestrzeni lat rekreacyjnego picia. Na szczęście z alkoholu zrezygnowałem bardzo wcześnie, ledwo studia skończyłem i w ogóle mi tego nie brak. Nie jest tak, że stałem się całkowitym abstynentem, po prostu już nie traktuję alkoholu jako formy rozrywki, zabawy i spędzania wolnego czasu, a w moim życiu pojawia się niezwykle okazjonalnie, wręcz przypadkowo. Zdarza mi się, ale bardzo rzadko, że napiję się jakiegoś piwa o jakimś poj!$$nym smaku, albo kupię zagranicą jakiś lokalny ciekawy trunek, np. wino z granatu, żeby spróbować jak to smakuje. I szczerze mówić czuję się z tym zajebiście, tak jak wychwalasz alkohol, tak ja wychwalam sobie życie bez niego. Mając za punkt odniesienia znajomych, którzy wolne chwile spędzają przy butelce, cieszę się, że spędzam ten czas w dowolny inny sposób.

    •  

      pokaż komentarz

      @wi2ard: Właśnie w tym rzecz. Zrobiłeś nie wesele ale obiad po ślubie (w sumie tak jak ja tyle, że miałem 3 razy mniej ludzi ( ͡° ͜ʖ ͡°) i mniej alkoholu ).

      Przeciętny Polak robi wesele do białego rana z poprawinami.1 litr wódki na głowę albo więcej. Niby wino jest i takie tam ale i tak wszyscy walą wódę. Do tego potem dostaje się flaszkę wódki weselnej do domu. Twój przykład jest wyjątkiem od twardej reguły chlania wódy na każdych urodzinach, weselach, komunii, chrzcinach, zakończenia budowy, osiemnastki itd...

    •  

      pokaż komentarz

      To po co tą szopkę z obiadem na kilkadziesiat robiłeś.
      @sigismund: A to jak jest kilkadziesiąt (60 - po 30 z rodziny) czyli sami najbliżsi to jest szopka a jak jest 200 z czego połowę się widzi 2-3 raz w życiu to to nie jest szopka. Spoko logic.

      Twoja rodzina lubi wesela swojskie - zrób swojskie za wódą.
      Człowieku ty rób takie jak lubi twoja rodzina. I pozwól, że ja zrobię takie jaki pasuje mi.

      Nie chcesz takiego - zrób ŚLUB Z OBIADEM DLA NAJBLIZSZYCH czyli Wy i swiadkowie.
      Jakiś randomowy wykopek będzie mówił ludziom kogo mają na wesela zapraszać.Mógłbym jeszcze babcie i rodzeństwo? Proszę! Zależy mi! Pozwól!(-‸ლ)

      Nikt sie nie obrazil, ale pewnie polowa rodziny po waszym pseudo weselu pilo i bawilo sie po domach, obgadjac was.
      Połowa czyli kto? Skoro byli sami najbliżsi - rodzice, rodzeństwo, dziadkowie i chrześni. Rodzice czy rodzeństwo mnie obgadywali, czy babcia? Chyba, że suregurujesz że cześć rodziny która nie była zapraszana zrobiła sobie alternatywne wesele. Ale to spoko masz rodzine jak takie numery odstwiacie.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy należysz do tej grupy? Sprawdź!

    1. Czasami w żartach mówisz, że pijesz za dużo.

    tak... jak raz na pół roku zrobię 0,7 w czasie jakiejś większej imprezy to śmieję się, że piję za dużo

    tak samo robię jak piję kieliszek wina do obiadu w sobotę

    2.Zdarza ci się mieć problem przez alkohol.

    zdarza mi się mieć problem, aby wstać z łóżka po tym jak dwa razy w roku wypiję trochę więcej

    zdarza mi się mieć również problem, że nie mogę prowadzić auta przez to, że wypiłem kieliszek wina

    3. Potrzebujesz alkoholu aby się zrelaksować lub poczuć się pewniej.

    do tego alkohol służy... aby się zrelaksować

    4.Zdarza ci się pić rano albo w samotności.

    czy piwko w czasie oglądania meczu się liczy?

    5. Upijasz się nawet wtedy, gdy tego nie chcesz.

    nigdy nie chcę się upić... tak po prostu wychodzi xD

    6.Chowasz alkohol.

    mam barek... to się liczy? chowam alkohol, aby nie było go na widoku

    7. Rozmowa na temat twojego picia powoduje u ciebie agresję.

    to zależy kto i jakim tonem zaczyna tę rozmowę

    8. Bliscy mówią ci, że nadużywasz alkoholu.

    zawsze jak widzą mnie dwa razy w roku przy wódce xD

    •  

      pokaż komentarz

      1. Czasami w żartach mówisz, że pijesz za dużo.

      tak, chyba jak kazdy

      2.Zdarza ci się mieć problem przez alkohol.

      nie nigdy

      3. Potrzebujesz alkoholu aby się zrelaksować lub poczuć się pewniej.

      do tego alkohol służy... aby się zrelaksować
      dokladnie

      4.Zdarza ci się pić rano albo w samotności.

      zdrowie (popija winko)

      5. Upijasz się nawet wtedy, gdy tego nie chcesz.

      nigdy nie chcę się upić... tak po prostu wychodzi xD
      +1

      6.Chowasz alkohol.

      nie nigdy

      7. Rozmowa na temat twojego picia powoduje u ciebie agresję.

      nie

      8. Bliscy mówią ci, że nadużywasz alkoholu.
      Nie mam bliskich...

    •  

      pokaż komentarz

      @Arachnofob:

      1. Czasami w żartach mówisz, że pijesz za dużo.
      Mówisz, że masz mocna głowę, generalnie lubisz wypić i ludzie z imprez kojarzą cie ze nie wylewasz za kołnierz

      2.Zdarza ci się mieć problem przez alkohol.
      Powiedziałeś coś komuś czego później żałowałeś, zaniedbałeś obowiązki, poszedłeś nie umyty do pracy, bo nie miałaś siły iść pod prysznic

      3. Potrzebujesz alkoholu aby się zrelaksować lub poczuć się pewniej.
      Kiedy chcesz się odprężyć po pracy, tenis, bieganie, jedzenie nic nie daje. Trzeba się napić żeby było okej.

      4.Zdarza ci się pić rano albo w samotności.
      Pijesz rano na kaca albo upijasz się sam przy netflixie. Piwko czy dwa nie zaliczają się do tego jeśli są w różnych odstępach czasu

      5. Upijasz się nawet wtedy, gdy tego nie chcesz.
      Doskonale wiesz, że jutro rano musisz coś załatwić. Nie potrafisz powiedzieć stop. Nic jutro nie załatwisz. Masz problem, patrz pkt 2

      6.Chowasz alkohol.
      Masz żonę, dzieci. Głupio Ci, że pijesz. Kitrasz w różnych zakątkach w domu piersiówki, by golnąć sobie żeby nikt nie widział

      7. Rozmowa na temat twojego picia powoduje u ciebie agresję
      Ktoś Ci mówi żebyś się ogarnął, bo trochę za dużo. Wk#!#iasz się i pytasz co ty p?@##!?isz

      8. Bliscy mówią ci, że nadużywasz alkoholu.
      Żona, mama, dziecko, rodzeństwo mówi ci, że przeginasz jak wypijesz

    •  

      pokaż komentarz

      @Arachnofob ewidentnie nie jestes alkoholikiem ale jakbyś napisał, tak raz na tydzień walę 0.7 i chowam puste butelki/puszki przed bliskimi to już nie robiłbyś sobie żartów z poważnych spraw.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: nie robi sobie żartów, po prostu obala ten durny test. We wszystkich tych testach są jakieś kretyńskie kryteria, a najgorszym z nich jest regularność picia. Jeśli piję jedno piwo zawsze ostatniego dnia miesiaca, to piję regularnie i to czyni że mnie alkoholika?

    •  

      pokaż komentarz

      @demagog tak.
      Uswiadom sobie po co pijesz? Dla smaku, dla towarzystwa?

      Kto to jest alkoholik? Ten bezdomny obsikany? Też. Ale również ten menager co po pracy dwa drinki duże wypija na odstresowanie.

      To czy jesteś uzależniony wiesz ty sam i czy musisz w końcu coś tym zrobić też twoja decyzja.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: przesuńmy granicę absurdu, jeśli piję co roku od 6 lat kieliszek szampana w nowy rok to też świadczy o moim alkoholizmie? To przecież też jest reguła.

      Zgadzam się co do tego, że alkoholizm to problem- nie tylko w Polsce. Ale nie sprowadzajmy każdego użytkownika alkoholu do poziomu alkusa, bo z każdej czynności można uczynić nałóg, a jak wiadomo nałogi się zwalcza.

    •  

      pokaż komentarz

      @demagog ok to ile masz lat i ile miesiecznie pijesz? Ile piwa, wina lub czegoś mocniejszego ale szczerze?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: nie wiem, nigdy nie liczyłem. Zdarzały się miesiące, że piłem regularnie, szczególnie w trakcie wakacji i dużych imprez sportowych, zdążały się okresy gdzie nie piłem w ogóle bo mi się nie chciało. Ale tego też nie liczyłem, nie miałem żadnego dedlajnu i gdy miałem ochotę na jasne pełne, to sobie wypilem. Żadnej filozofii w tym nie ma, żadnej stałej pozycji również.

      Pomijajac wynik mojego testu na bycie alkoholikiem i Ciebie jako egzaminatora- ja jedynie mówiłem o absurdalnych tekstach w gownoczasopismach. Bo serio, jeśli ktoś piję regularnie trzy razy w roku to nie jest alkoholikiem i żaden szaman tego nie zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @demagog no i ile masz lat? Bo to o czym piszesz to ja mialem mając ok 20+. Poczekaj kolejne 10 czy 15 lat wtedy pogadamy. Czy ty myślisz, ze taki alkoholik to od razu tak chlał? On był takim spoko ziomkiem i zaczynał jak ty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: niech zgadnę, jesteś jednym z tych neofitów, ludzi walących wódę w tygodniu a później wielkich moralizatorów jak już im się wszystko posypało? Ja mówię o okazjonalnym piciu, a okazjonalne picie jest jak okazjonalne jedzenie w McDonalds. Masz problem wtedy kiedy masz problem, a nie jeśli dwa razy w miesiącu zjesz sobie powiększony zestaw BigMac.

    •  

      pokaż komentarz

      @demagog niech zgadne. Jesteś młody i pozjadałeś wszystkie rozumy? Poczytaj sobie o alkoholikach i jakie ludzie mają problemy. Jesli dwa razy w miesiącu się upodlisz to też możesz mieć juz problem i to wypierać.

      Żarty sobie robisz z poważnych problemów wielu osób. Lepiej się nie wypowiadaj.

      Nie masz problemu to dlaczego udzielasz sie w tym temacie? Wypij sobie te jedno piwo ostatniego dnia miesiąca i poczuj się lepszy od duzej części społeczeństwa która w tym czasie wypiła np 150 piw lub 5 litrów wodki na łeb.

      Poczekaj oni też zaczynali tak jak ty i mieli się za lepszych. Udawaj, że problemu nie ma a reszta to jakas zasrana patologia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: Gorzala wypaliła ci styki człowieku. Owszem, każdy alkoholik zaczął od jednego piwa, ale nie każdy kto wypił piwo został alkoholikiem. A ty jako neofita zachowujesz się jakbyś pozjadał wszystkie rozumy i potrafił ocenić kto jest alkoholikiem po kilku postach w necie.

      Jestem około trzydziestki, nie jestem żadnym gówniarzem który zaczyna picie- raczej schodze z ilości bo już mi się nie chce. A udzielam się w wątku no nie lubię bzdur, w każdym temacie. Jako korposzczur, niby alkoholik, powinienem teraz siedzieć w knajpie i popijać szociki a nie spierać się z neofitą abstynentem, randomem z wykopu. Weź to pod uwagę.

    •  

      pokaż komentarz

      @demagog ale jakoś wrażliwy jesteś w tym temacie.
      Ja lubię wytrawne wina lub piwo IPA. Cos mocniejszego to bimber.

      Na szczęście jest w Polsce coraz wiecej ludzi, ktorzy nie wiążą swogo szczescia z alkoholem bo taka tradycja.

      Ja znam wiele osób które same siebie oszukują, że niby nie są alkoholikami. Znam ich od 20 lat i widzę przemianę.

      Ty możesz nie pic i miec kontrolę lecz wiele osob tego nie ma z różnych powodów. Korposzczur to raczej kreskę na weekend i na balety.

      Ja nie jestem absyntem. Mam problem z alkoholem. Wcześniej mialem z narkotykami i masturbacją.

      Te dwa udało mi się pokonać. Alkohol jednak falami przychodzi i odchodzi.

      Ty piszesz z perspektywy osoby praktycznie niepijacej i próbującej wmówić uzależnionym, że o co im w ogóle chodzi, przecież ciebie nie ciągnie do picia. Jak to jest możliwe, że oni sa inni od ciebie?

      Chcesz się poczuć lepszy? Czy może też widzisz zaczątki problemu i wdajesz się w te dyskusje?

  •  

    pokaż komentarz

    W tym kraju nie da się nie pic i trzeba mieć k?$%#sko silną wolę, albo pozbyć się wszystkich znajomych. Ja od długiego czasu pije bardzo okazyjnie. Grubsze picie 2-3 w roku. Czasami lampka wina z partnerka do filmu, raz na 2-3 miesiące jakieś piwo wieczorem. Czasem mam takie fazy, że nie ruszam alkoholu kilka miesięcy, bo zwyczajnie nie mam takiej potrzeby, mimo że jeszcze kilka lat temu latałem po bandzie. Gorzej jest jak są jakieś imprezy i wtedy się zaczyna. Idziesz na urodziny, wszyscy piją, a Ty nagle stajesz się dziwadłem. Teksty typu „ze mną się nie napijesz?”, „dawaj jednego szota” i takie tam. Jak pierwszy raz poszedłem na imprezę i oświadczyłem, że nie piję to najpierw sto pytań dlaczego, a potem jakieś poj$@#ne docinki. k%!@a mać. Sam kiedyś byłem takim zjebem, ale wszystko ma swoje granice. Jeszcze jak nasz wymówkę, że kierowca czy coś to pół biedy.

    Ja mam w dupie co kto robi ze swoim zdrowiem. Chcesz pić to pij. Nie chcesz to nie pij. Ale do c#$!? jasnego nie mów mi co ja mam robić i szanuj mój wybór.

    Kolejna kwestia to ten alkoholowy luzik. Jeden ma humorek, drugi po kilku drinkach zaczyna być wk%!@iajacy jak lato z radiem. Sam się złapałem na tym, że alkohol zwyczajnie nie jest dla mnie. Nie umiem pic z głową. Jak już gdzieś wyjdę to piję, aż się upije. Przed narodzinami syna do tego jeszcze dochodziły jakieś bójki, policja i inne takie. Nie muszę wspominać o kasie oraz zmarnowanym na lądach czasie. Wedy myślałem, że świetnie się bawię, że korzystam z życia. Dzisiaj uważam, że ja się po prostu do picia nie nadaję i nie było łatwo dojść do takich wniosków. Zajęło mi to kilka lat i musiałem przebrnąć przez kilka nieprzyjemnych sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @black_flower: k#%?a chłopie piątka bo jak przeczytałem tego posta to jakbym o sobie czytał! Ja na razie odstawiłem miesiąc temu i mam wyj??%ne czy znajomi z którymi chlałem przez ostatnie 20 lat mają mnie za idiotę czy nie, do picia mnie nie ciągnie, a całe to chlanie w którym siedziałem po uszy to właśnie w 100% znajomi, rodzina, koledzy z pracy itd generalnie każdy w tym kraju chleje i każdy będzie ci polewał i namawiał, no k#%?a nie da się żyć i nie pić.

    •  

      pokaż komentarz

      @black_flower: dokładnie tak wolę trzeba ćwiczyć codziennie, tak samo jak ciało, gdy cwiczysz, czy umysł gdy czytasz etc.. czym będziesz silniejszy tym bardziej będziesz miał wywalone na to co ci wmawiają ( reklamy, filmy ) najwięcej reklamy w filmach ma coca-cola i alkohol ( kiedyś jeszcze faje ). Luzik się wypracowuje medytacją i wysiłkiem fizycznym a nie dopalaczami typu alkohol, dla mnie ktoś to pije jest na równi z grubasem, czyli słaba jednostka niezdolna do odpowiedzialnego egzystowania i takich zawsze będzie większość :) pozdrawiam i życzę siły w postanowieniach.

    •  

      pokaż komentarz

      @black_flower
      @PanMarianPazdzioch
      @1125lol cóż, kraj alkoholikow gdzie okazja zawsze się znajdzie.

      Mnie tez znajomi dali w odstawkę jak przestalem pić.
      Ludzie boją sie przyznać, że mają problem.

      Trzeba robić swoje i dawać dobry przykład, że np duszą towarzystwa można być i na trzeźwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @black_flower: Ja rozwiązałem ten problem tak, że zamiast pić palę marihuanę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @black_flower:
      @PanMarianPazdzioch:
      O i to szanuję! Ja od początku odmawiałem nadmiernego spożycia, mając w pobliżu solidny antyprzykład, w efekcie może mam mało znajomych, ale za to z tymi, których mam, mogę się spokojnie dwa razy do roku napić bez jakiejkolwiek presji ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja mam ostatnio problem z alkoholem. Często wyciągam wieczorem piwo z lodówki, czekam aż się trochę ogrzeje (piwo nie wódka, nie powinno być lodowate) a potem zazwyczaj dochodzę do wniosku, że jest już późno, że i tak chce mi się spać, więc odstawiam je do następnego razu. Rekord to chyba 5 razy z jednym piwem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @ikov: to teraz odpowiedz sobie na pytanie, kto lub co każe Ci tracić kasę na to piwko ?

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol No właśnie oszczędzam, jedno piwo za 8 zł starczyło na tydzień. W sumie wychodzi z 5 na miesiąc, więc chyba nie jest źle.

    •  

      pokaż komentarz

      @ikov: dobre piwo tak samo jak dobra wódka - nie musi być zimne. Niskie temperatury powodują, że słabiej odczuwamy smaki, dlatego kiepska wódka najlepsza jest zmrożona, bo praktycznie nie czuć jej smaku. A dobrą wódkę (tak samo jak np. dobre whiskey) pije się z przyjemnością w temperaturze pokojowej.

      Taka dygresja :)

    •  

      pokaż komentarz

      @sowiq: Prawdziwy spec, zapomniałeś dodać, że wódki wysokogatunkowe najlepiej przed spożyciem podgrzać do temperatury ok. 25 stopni Celsjusza ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @ikov: haha i dobrze, lepiej się napić jak naprawdę masz okazje i chcesz a nie na siłę

    •  

      pokaż komentarz

      @sowiq: @tymbool: no, panowie specowie, a co wpływa na to że wódka jest dobra albo wysokogatunkowa?

    •  

      pokaż komentarz

      @siepan: jakość, która pociąga za sobą smak i „pijalność”. Niestety najczęściej idzie za tym wysoka cena. Nie masz co liczyć na dobrą wódkę za 30-40 zł. Taka co najwyżej będzie „dobrze wchodzić”.
      Zresztą to tak samo jak z piwem - te tanie, robione na masową skalę są zazwyczaj dużo gorsze niż jakieś craftowe. Ale te drugie zawsze będą dużo droższe.

      Jeśli chcesz spróbować dobrej wódki, to na początek polecam coś na spirytusie ziemniaczanym (większość polskich wódek jest ze spirytusu zbożowego). Moją ulubioną jest Vestal Pomorze (~100 zł), niestety jest ciężko dostępna. Inna to Młody Ziemniak i tutaj z dostępnością jest dużo lepiej, ale cena w okolicach 120 zł.

      Jeśli nie chcesz wydawać od razu kroci na całe butelki, to przejdź się do jakiegoś dobrze zaopatrzonego baru i zrób sobie degustację ;) Moim zdaniem warto spróbować, bo bardzo otwiera to postrzeganie tego alkoholu.

    •  

      pokaż komentarz

      @1125lol: Może po prostu nie ma kija w dupie, jak ty i lubi czasami wypić piwo?

    •  

      pokaż komentarz

      @sowiq: mi chodzi o bardziej naukowe, analityczne podejście. Bo przecież wszystkie wódki to roztwór etanolu w wodzie.
      Co w składzie wódek sprawia, że jedne są wysokogatunkowe a inne nie?

      Jak weźmiemy czysty chemicznie etanol (wyprodukowany z gazów syntezowych, a nie metodą fermentacji alkoholowej) i wymieszamy z czystą chemicznie wodą destylowaną to powstała wódka będzie prima sort czy nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @siepan: nie wiem jakie jest naukowe podejście - swoje zdanie opieram na autopsji.
      Wódka to zazwyczaj spirytus + woda. Spirytusy robi się z różnych rzeczy, z różnych rodzajów zboża czy odmian ziemniaków, różnymi metodami, itd. Te wszystkie czynniki wpływają na smak spirytusu, wiec również i wódki.

      Jako przykład podam whiskey torfową. Tradycyjnie zboże suszyło się paląc w jego pobliżu torf. Potem z tego zboża fermentowało się alkohol, który potem kilkukrotnie destylowano, żeby na końcu destylat spędził w beczce kilka(naście) lat. I nawet po tych procesach aromat dymu jest czasami tak silny, że whiskey zapachem bliżej do wędzonej szynki niż alkoholu.

      Zmierzam do tego, że teoretycznie mały czynnik początkowy może mieć ogromne znaczenie jeśli chodzi o końcowy smak. Ale o wzory chemiczne mnie nie pytaj, bo ich nie znam :)

      Czysty etanol + woda brzmi raczej jak przepis na wódkę zupełnie bez żadnego smaku. A ja piszę o czymś innym - o dobrym smaku, który może mieć wiele wymiarów, jak w whiskey czy winie.

    •  

      pokaż komentarz

      aromat dymu jest czasami tak silny, że whiskey zapachem bliżej do wędzonej szynki

      @sowiq: to brzmi tak nieprawdopodobnie z chemicznego puntu widzenia, że się zastanawiam czy nie zachodzą tu podobne mechanizmy jak u audiofilów. Skąd wiesz, że producent nie dodaje sztucznego aromatu wędzarnianego? Alkohole nie muszą mieć podanego składu...

    •  

      pokaż komentarz

      @siepan: zgadzam się, że całość brzmi trochę nieprawdopodobnie. Ale nie sądzę, żeby to była ściema z dodawaniem aromatów. Po pierwsze taka metoda robienia whiskey (mówię tutaj o suszeniu zboża przez palenie torfu) została wybrana trochę z przymusu wiele lat temu. Klimat w Szkocji nie sprzyjał za bardzo suszeniu zboża, a najbardziej opłaciło się palić torfem, którego mieli dużo. Dymny posmak i aromat były trochę efektem ubocznym, którego nie mogli się pozbyć. No i na tyle się to przyjęło, że te metody zostały do dziś.

      Weź pod uwagę 2 rzeczy. Whiskey butelkowana dzisiaj, destylowana i rozlewana była kilka(naście) lat temu. Taki Lagavulin np. 16 lat temu.

      Druga rzecz - rynek i produkcja whiskey jest bardzo mocno regulowana i kontrolowana przez szkocki rząd. Jest szereg norm i przepisów, które destylarnie muszą spełniać. Chodzi tutaj np. o określanie wieku trunków, itp. Nie sądzę, żeby dodawanie czegokolwiek do alkoholu tam przeszło.

      Poza tym gatunków whiskey torfowych jest od groma. Raczej wszyscy nie aromatyzują ;)

1 2 3 4 5 6 7 ... 17 18 następna