•  

    pokaż komentarz

    W dobie pandemii to nie jest nic niezwykłego.

  •  

    pokaż komentarz

    O trzech wiadomo, bo uchwały o wezwaniu do usunięcia wad zawiadomień opublikowała PKW. Jednym z nich jest Wojciech Podjacki, lider Ligi Obrony Suwerenności. Jego pełnomocnik złożył 1241 podpisów, z czego PKW zakwestionowała aż 638, m.in. z powodu 62 podpisów osób od lat nieżyjących.
    ¯\_(ツ)_/¯

  •  

    pokaż komentarz

    Czy ja dobrze widzę, że aby przeczytac artykul trzeba zapłacić 195 zł na miesiąc?! Ktoś to wgl kupuje?

    •  

      pokaż komentarz

      Czy ja dobrze widzę, że aby przeczytac artykul trzeba zapłacić 195 zł na miesiąc?! Ktoś to wgl kupuje?

      @Bergamotka: W Firefox czytam normalnie:

      Kandydaci na prezydenta z podpisami poparcia od zmarłych

      Aż pięciu pretendentów do urzędu prezydenta zgłosiło podpisy zmarłych. PKW zawiadomiła prokuraturę.

      W medialnych informacjach o wyborach prezydenckich przewija się sześć nazwisk: Andrzeja Dudy, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, Roberta Biedronia, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Krzysztofa Bosaka i Szymona Hołowni. Jednak w rzeczywistości kandydatów, których komitety zgłosiły się w Państwowej Komisji Wyborczej, jest aż 19. I niektórzy wykazali się zaskakującym poparciem. Do zawiadomienia o utworzeniu komitetu trzeba dołączyć co najmniej tysiąc podpisów. W pięciu przypadkach podpisały się osoby zmarłe.

      O trzech wiadomo, bo uchwały o wezwaniu do usunięcia wad zawiadomień opublikowała PKW. Jednym z nich jest Wojciech Podjacki, lider Ligi Obrony Suwerenności. Jego pełnomocnik złożył 1241 podpisów, z czego PKW zakwestionowała aż 638, m.in. z powodu 62 podpisów osób od lat nieżyjących.

      Na poparcie zmarłych powoływali się też pełnomocnicy Jana Zbigniewa Potockiego, który już teraz uważa się za urzędującego prezydenta w myśl konstytucji kwietniowej, oraz Wiesława Lewickiego z partii Normalny Kraj. U pierwszego zakwestionowano aż 1320 z 1841 podpisów. Znaleziono 35 podpisów nieboszczyków. Pełnomocnik Lewickiego złożył 1138 podpisów, z czego zakwestionowano 337. Podpisów martwych dusz było 15.

      Z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że podpisy nieżyjących znalazły się na kartach jeszcze dwóch kandydatów. Chodzi o eksperta Centrum im. Smitha Andrzeja Voigta (15 nieboszczyków) oraz emerytowanego pułkownika Agencji Wywiadu Piotra Wrońskiego (trzech zmarłych). W przypadkach tych dwóch kandydatów PKW nie wezwała do usunięcia wad, bo po odjęciu nieprawidłowych podpisów wciąż było ich co najmniej tysiąc.

      Informacje o nieprawidłowościach trafiły za to do organów ścigania. – Jesteśmy zaniepokojeni tak dużą liczbą nieprawidłowych podpisów. O każdym z istotnych przypadków PKW zawiadomiła prokuraturę i prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – mówi sekretarz PKW Magdalena Pietrzak.

      Dlaczego prezesa UODO? Nieoficjalnie wiadomo o podejrzeniach, że sztaby kandydatów weszły w posiadanie dawnych, częściowo nieaktualnych baz danych osobowych. Chodzi nie tylko podpisy nieboszczyków, ale też osób, podających błędne imiona lub nazwiska. Np. u Podjackiego takich przypadków było 114. To często kobiety, podające nieaktualne już nazwiska panieńskie.

      Co na to kandydaci? Wszyscy tłumaczą się podobnie. – Błędy zawsze mogą wystąpić, bo nie mamy możliwości weryfikacji, jakie kto podaje dane – mówi Jan Zbigniew Potocki. – Komitet nie ma wpływu na to, kto wpisuje się na listy – twierdzi Wiesław Lewicki. Również Robert Kownacki z partii LOS Wojciecha Podjackiego, mówi, że nie wie skąd wzięły się błędne podpisy, bo zbierały je struktury.

      Wszyscy podkreślają, że komitety usunęły już braki, przynosząc więcej podpisów i w efekcie prawidłowo zgłaszając kandydatów. Problem w tym, że w niektórych przypadkach liczba trupów dodatkowo wzrosła. Np. u Jana Potockiego zwiększyła się do 43.

      – Niestety, z wyborów na wybory rośnie liczba nieprawidłowych podpisów – utyskuje Magdalena Pietrzak.

      Przypomina, że w lutym PKW przedstawiła propozycje zmian w kodeksie wyborczym, dotyczące m.in. zbierania podpisów poparcia. PKW zauważyła, że obecnie organy ścigania nie są w stanie ustalić, kto fałszował wykazy. Dlatego m.in. proponuje wprowadzenie obowiązku zamieszczania na każdej stronie wykazu danych osób, odpowiedzialnych za zbieranie podpisów.

      Na razie kandydatów czeka jeszcze bardziej intensywna zbiórka. Jeśli chcą wystartować w wyborach prezydenckich, potrzebują co najmniej 100 tysięcy podpisów.

Dodany przez:

avatar GregoryX dołączył
21 wykopali 1 zakopali <1 tys. wyświetleń