•  

    pokaż komentarz

    To, że narzędzia istnieją to duża przesada. Opisany mechanizm ePUAP i podpisów elektronicznych skupia się na wiarygodnym, kryptograficznym potwierdzeniu kto dokonał danej czynności. Tymczasem obecna ordynacja stawia przed nami problem dużo bardziej skomplikowany: jak móc policzyć głosy bez możliwości ustalenia jak konkretna osoba zagłosowała. Innymi słowy, jak w elektronicznym głosowaniu zapewnić tajność wyborów. Najlepiej byłoby zaproponować mechanizm bezpieczny kryptograficznie i nieoparty o zaufanie do administratorów ePUAP.

  •  

    pokaż komentarz

    A ja Ci powiem dlaczego. Dlatego że przeciętny Moher nie jest w stanie odpalić kompa. Inaczej... rozwiązanie @-voting to plus MASA ludzi którzy nie głosują bo mają PiS i PO w dupie a tym razem zagłosują. A wtedy wyjdą hocki klocki :)
    Przestawienie głosowania do internetu jest równe z utratą kontroli nad częścią wyników. Czytaj "wiemy kto będzie głosował plus minus i jak będzie" . Internet to CYK... jedna wielka niewiadoma :)

  •  

    pokaż komentarz

    Pragnę tylko zauważyć, że w przeciwieństwie do głosowania w parlamencie, wybory powszechne mają być tajne. Więc to twierdzenie, że narzędzia są już dostępne, a następnie wymienienie narzędzi, których główną cechą jest jednoznaczne powiązanie dokumentu ze składającym to raczej oznaka niezrozumienia problemu.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak niby chcesz geniuszu głosować anonimowo przez epuap? Ja nie chcę żeby Partia wiedziała na kogo głosuję, przecież to jedna z podstawowych zasad przy wyborach.
    Nawet w tej Estonii do której wykopki walą konia jedyne co wymyślili to używanie dodatkowego sprzętu.

    •  

      pokaż komentarz

      @BrakPomysluNaNick:

      Jak wygląda głosowanie tradycyjne?

      1. Idziemy do lokalu wyborczego.
      2. Zostajemy zweryfikowani przez komisje poprzez okazanie dowodu osobistego (uwierzytelnienie).
      3. Komisja sprawdza, czy jesteśmy upoważnieni do głosowania (autoryzacja).
      4. Potwierdzamy, że głosujemy podpisując się na protokole.
      5. Otrzymujemy kartę do głosowania.
      6. Oddajemy anonimowy głos (liczba głosów musi się teoretycznie zgadzać z liczbą podpisów).

      Zastanówmy się, czy na pewno nie można przerzucić tej procedury na system informatyczny?

      Wchodzimy do programu na komputerze głosującego. Tu już pojawiają się problemy, gdyż musimy założyć, że komputer klienta jest wolny od oprogramowania (wirusów, koni trojańskich), które zmodyfikują oddany głos, poprzez podmianę wartości w pamięci komputera.

      Potwierdzamy swoją tożsamość,ale jak? Oczywiście jest to sprawa bardzo dyskusyjna. Opcji jest wiele, podpis kwalifikowany, e-dowód. Zaraz podniesie się argument o możliwości kradzieży tożsamości. Tak, tylko w rzeczywistym życiu, równie dobrze ktoś może załatwić sobie "kolekcjonerski" dowód osobisty i pójdzie głosować za dowolną osobę. Rolę komisji wykonuje algorytm. Pytanie, która opcja jest bezpieczniejsza?

      System informatyczny rozpoznaje, że "my" to "my", sprawdza czy mamy prawo do głosowania przez Internet. Wyświetla nam się ekran do głosowania, mamy listę kandydatów na urząd, dodatkowo mamy opcję "pusty głos".Wybieramy i klikamy zagłosuj.

      Tajność głosowania. Wydaje mi się, że przy "żelaznej logiki biznesowej" tajność głosowanie nie będzie problemem. Informacja o tym, że "my", czyli konkretnie np. Jan Kowalski - oddaliśmy głos, musi zostać zapisana do bazy danych. Tylko i wyłącznie informacja o tym, że oddaliśmy głos, bez informacji na kogo. Tak aby powtórnie nie można było oddać głosu. Natomiast to na kogo oddaliśmy głos, informacja ta powinna zostać zapisana w innym miejscu, bez możliwości połączenia tego z konkretną tożsamością.

      Teoretycznie jest to możliwe, przy maksymalnie zabezpieczonych technologiach i kilku innych założeniach.

      Otwarty kod źródłowy. Ma za sobą również ryzyko, gdyż może zawierać błędy, które ktoś wykorzysta, aby sfałszować wyniki, ale ma też zaletę, że błędy te są szybko wykrywane przez liczne grono specjalistów.

      Odpowiedni dobór technologii. Sprawa kluczowa. Aktualnie największa wada, wszystko jest dziurawe, chociaż trzeba zauważyć, że te same problemy praktycznie występują w "tradycyjnym" głosowaniu, jak i przez Internet.

      Wydaje mi się, że problem jest też w ludziach, którzy czują strach przed "nieznanym". Ciężko będzie wytłumaczyć wielu ludziom, jak taki system działa. Pojawią się plotki, protesty. No i na koniec - to tylko elektronika. Brak prądu, muszą być różne zabezpieczenia.

      W realnym głosowaniu mamy mężów stanu. W przypadku głosowania przez Internet równie moglibyśmy mieć, takich "mężów stanu", którzy czuwaliby nad zabezpieczeniem fizycznym serwerów, które byłby na przykład w każdej gminie? Jest wiele aspektów do przemyślenia.

      Wydaje mi się, że głosowanie przez Internet jest możliwe, na dzisiaj wydaje mi się, że mimo wszystko jest to dużo droższe niż tradycyjne i rodzi wiele problemów. Masowo, kiedyś to nastąpi, ale moim zdaniem nie wcześniej niż za 30 lat.

  •  

    pokaż komentarz

    Byłoby miło gdyby ludzie nie mający pojęcia o technologii przestali p$@$@!@ić o elektronicznych wyborach. e-wybory są i jeszcze długo będą kretyńskim pomysłem