•  

    pokaż komentarz

    Wchodzi na to że obecny kryzys będzie większy niż ten z 2008...

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: O tym w 2008 większość by nie wiedziała, gdyby nie telewizja.

    •  

      pokaż komentarz

      Wchodzi na to że obecny kryzys będzie większy niż ten z 2008...

      @DesBatory: Według danych NBP połowa mieszkań kupionych w 2018 i 2019 roku była kupiona w celach inwestycyjnych. Jak skończą się wakacje kredytowe i turyści i studenci nie wrócą, co bez szczepionki jest raczej pewne, to dopiero zaczną się spadki.

      Za rogiem może również czekać wprowadzenie podatku katastralnego po wyborach prezydenckich w świetle gigantycznej dziury budżetowej, o czym nikt głośno nie mówi. Budżet w ciągu ostatnich dwóch lat był dwa razy ratowany dużymi jednorazowymi transferami, których w tym roku zabrakło. Skądś PiS musi wziąć kasę na 500+ i nie zrobi tego raczej dodrukiem.

      źródło: wykop.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: Bańka na rynku jest większa niż w 2008. Trzask będzie tak ogormny że usłysza go na marsie.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: > Bańka na rynku jest większa niż w 2008. Trzask będzie tak ogromny że usłysza go na marsie.

      Trzask dup trolujących z nadzieją na wywołanie spadków? Już go słychać :)

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: Ja nie inwestowałem w mieszkania więc mam to w dupie. Ale z wykresu powyżej wynikia że połowa mieszkań to była inwestycja. Juz teraz mieszkanie na kazmierzu w krakowie mozesz wynająć za 1500 zł co było jeszcze 4 miechy temu niemożliwe.

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: Nie wiem czy zarejestrowałeś, ale właśnie deweloperzy wykonali ten sam manewr co przy poprzednim kryzysie, czyli drastyczne obniżenie podaży. Dzięki temu wkrótce będzie na rynku o wiele mniej mieszkań, podczas gdy Polacy mają wciąż miliardy oszczędności upchnięte na przynoszących straty lokatach. Ciekawe jak się skończy spadek podaży, przy ogromnej ilości pieniądza na rynku? ;) Do tego jeszcze zapowiedzi nowych ulg mieszkaniowych, czyli kolejnego pompowania publicznych pieniędzy w branżę budowlaną. Każdy rząd będzie trzymał budowlankę na powierzchni, bo to koło napędowe całej gospodarki. Ale spoko, ceny na pewno spadną, bo paru gości na forach chciałoby tanio kupić... Wy tu naprawdę macie zero kontaktu z rzeczywistością w tej trollerskiej mikrobanieczce, nie? :)

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: No inwestycja, i co? Ile komuś daje taka inwestycja w porównaniu do oprocentowania na lokacie bankowej? To dlaczego miałby się tego mieszkania pozbywać i wyprzedawać je jeszcze ze stratą? Większość mieszkań w Polsce, także kupowanych inwestycyjnie była ostatnio kupowana za gotówkę. Polacy mają miliardy oszczędności, dopóki stopy będą niskie, a oprocentowanie bankowe śmieszne, to będą woleć nawet tracić na wynajmie mieszkania, niż tracić jeszcze więcej trzymając środki na lokacie. Giełda, kruszce i inne instrumenty to margines na którym 90% ludzi się nie zna i się boi.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: To że koszty utrzymania pustego mieszkania są spore. Czynsz do spółdzielni/wspólnoty. Ubezpiecznie itd. A co najgorsze - utrata wartości.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: Aha. A ile traci wartości w tym samym czasie pieniądz? I to bezpowrotnie, bo nieruchomości zawsze mogą się znowu odbić, jak pokazuje przykład ostatniego kryzysu. Czynsz? Ubezpieczenie, serio? :) Ostatnio ubezpieczałem mieszkanie ok 50m2. Składka roczna wyniosła ok 150zł.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem czy zarejestrowałeś, ale właśnie deweloperzy wykonali ten sam manewr co przy poprzednim kryzysie, czyli drastyczne obniżenie podaży.

      @nfhn: co i tak nic nie da, bo w ciągu najbliższych dwóch lat będą musieli oddać ponad 800 tysięcy mieszkań. Poza tym nie mogą zaprzestać sprzedaży i wrócą do marży w okolicach 1 tysiąca złotych sprzed bańki.

      Dzięki temu wkrótce będzie na rynku o wiele mniej mieszkań, podczas gdy Polacy mają wciąż miliardy oszczędności upchnięte na przynoszących straty lokatach. Ciekawe jak się skończy spadek podaży, przy ogromnej ilości pieniądza na rynku? ;)

      Spóźniłeś się minimum 6 miesięcy, inwestycja w mieszkanie to teraz gorący kartofel.

      Do tego jeszcze zapowiedzi nowych ulg mieszkaniowych, czyli kolejnego pompowania publicznych pieniędzy w branżę budowlaną. Każdy rząd będzie trzymał budowlankę na powierzchni, bo to koło napędowe całej gospodarki.

      Ulga na start to żart w porównaniu do innych programów, 4-12 tysięcy złotych to naprawdę śmieszna kasa w porównaniu do ceny mieszkania. Branża budowlana, a szczególnie mieszkaniówka ma rekordowe marże i ma z czego schodzić, więc tutaj raczej nikt im nie pomoże.

      Ale spoko, ceny na pewno spadną, bo paru gości na forach chciałoby tanio kupić... Wy tu naprawdę macie zero kontaktu z rzeczywistością w tej trollerskiej mikrobanieczce, nie? :)

      Spoko, jeszcze kilka miesięcy temu nieruchomości to była "pewna rentierska inwestycja".

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: Czynsz za mieszkanie spółdzielcze to od 300 do 1000zł. Przemnóż to razy 12 - dodaj pierdoły typu ubezpieczenie, abonament za prąd, (i może wodę - zależy od rozliczania). I wychodzi kawałek pieniądza. Do tego każdy rok bez najemcy to strata w postaci braku czynszu. Czyli planowałeś mieć 25k przychodzu a masz -12k. Zajebisty biznes :) Do tego strata na wartości i wchodzi na to że każdy rok na pusto to -50 tys w twojej kieszeni... Oczywiste że ceny kiedyś odbiją ale będziesz czekał kolejne np. 5 lat? Sporo osób woli "zrealizować straty" i pakować kasę w coś innego.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: dodaj jeszcze że wiele firm przerzuca się na pracę zdalna

    •  

      pokaż komentarz

      i nie zrobi tego raczej dodrukiem.

      @SzitpostForReal: dlaczego wykluczasz dodruk, teraz jest mowa o kwocie 220 mld zł, bodajże kredytów, ale część będzie traktowana jako bezzwrotna, więc skądś mają tę kasę, może dzisiaj nie trzeba nic drukować, wystarczy, że nbp zaczyna skup obligacji za kasę, która jest wirtualnymi cyframi w rozliczeniach międzybankowych.

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: co i tak nic nie da, bo w ciągu najbliższych dwóch lat będą musieli oddać ponad 800 tysięcy mieszkań. Poza tym nie mogą zaprzestać sprzedaży

      xDDDDDDDDD
      Ojej. Serio? Będą "musieli"? Boooo? Możesz rozwinąć tą interesującą koncepcję? Jak przykładowo mnie masz zamiar zmusić do tego, żebym budował mieszkania, jeżeli uznam, że mi się to nie opłaca i nie mam na to ochoty i wolę np wybudować market? W tej magicznej rzeczywistości oni "muszą" budować, po to, żeby Tobie ceny spadły, tak? :)

      Ulga na start to żart w porównaniu do innych programów, 4-12 tysięcy złotych to naprawdę śmieszna kasa w porównaniu do ceny mieszkania.

      Spokojnie. Do tego się zrobi kolejne RNS, MDM itp. O ile zakład? Już mi tacy "eksperci" pyskowali 15 lat temu, że nie ma pieniędzy w budżecie na wsparcie mieszkanówki, żadnego wsparcia już nigdy nie będzie i nikt nie będzie już kupował w Polsce mieszkań, bo kto miał kupić ten już kupił. Wszyscy będą za to kupować w Berlinie. No i kto miał rację? Wzrosły ceny nieruchomości w Polsce, czy nie wzrosły? Budowlanka to koło zapasowe gospodarki i każdy rząd stanie na głowie, żeby ją rozkręcić. A jak nie da rady to deweloperzy ograniczą podaż w czasie kryzysu, a jak niedobór nowych mieszkań zacznie się kumulować to odbiją ceny w górę.

      Branża budowlana, a szczególnie mieszkaniówka ma rekordowe marże i ma z czego schodzić, więc tutaj raczej nikt im nie pomoże.

      "Rekordowe" marże powiadasz ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Źródło: Instut Danych z Dupy. Skąd wy bierzecie te nieustannie "rekordowe" marże to jest naprawdę niezła zagadka. Przez kilkanaście lat rosły ceny materiałów budowlanych, uzbierała się kumulatywnie spora inflacja, rosły ceny gruntów, rosły pensje i wymagania cenowe podwykonawców, brakowało siły roboczej na budowach i trzeba było płacić coraz więcej, firmy budowlane bankrutowały bo nie dawały rady się zmieścić kosztami podwykonawców w cenach przetargów, a marże deweloperów kuźwa wciąż i wciąż "rekordowe"! Bo tak twierdzi jakiś troll-nick na forum. "Schodzić" to sobie możesz ewentualnie buty. Realne marże deweloperskie to obecnie zazwyczaj 10-15% w rozłożeniu na dwa lata. Jak taki tupeciarz wpadnie do dewelopera i zaproponuje, żeby schodził, bo "ma z czego schodzić" to deweloper zaproponuje, żebyś sobie może sam wybudował.

      Spoko, jeszcze kilka miesięcy temu nieruchomości to była "pewna rentierska inwestycja".

      Zależy gdzie i za ile ale obecnie faktycznie wolę mieć nieruchomość niż drukowaną masowo złotówkę. Większość Polaków też od tej złotówki ucieka, nawet w tak nudne i przynoszące niewielki zysk (a realnie stratę) produkty jak obligacje. Bo w czasach kryzysu bardziej od zysku liczy się bezpieczeństwo. Wolisz papierki to baw się dobrze obserwując jaką zachowają siłę nabywczą za kolejne 10 lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: ode mnie plus za wypowiedzi bo ludzie chcą spadków, ale nie będą one tak duże, jakby chcieli, poza tym nigdy mieszkania nie tracą na cenie po równo, kluczowa jest lokalizacja, te gorsze moga stanieć, ale lepsze nic z tego,

      czy możesz napisać swoją opinię w temacie, jeżeli masz zdanie:
      https://www.wykop.pl/link/5515177/comment/77463947#comment-77463947

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: nikt nic nie kupi, dopóki ceny nie ceny spadną. Wszyscy co maja pieniądze na to czekają. Dlatego ceny spadną.
      Samo spełniająca się przepowiednia!

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: to ich obnizenie podazy wyjdzie dopiero za 4-5 lat za 2 lata bedziesz mial 40% dolek

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: jak wprowadza podatek katastralny to nas zniszczą

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: mnie tylko ciekawi czy był sens zamykania całej gospodarski skoro liczba zakażeń jakoś dramatycznie nie skoczyła ani nie spadała. Może ktoś mógłby się na ten temat wypowiedzieć, czy zamrożenie gospodarski miało sens i czy lepiej byłoby wprowadzić obowiązek noszenia maseczek a zakazać wychodzenia osobą najbardziej narażonym na zachorowanie. Jak Ty to widzisz? To jest luźna rozkmina.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sisay: Czyli mimo perspektywy drastycznego spadku popytu będą jeszcze przez 2-3 lata budować na tak rekordową skalę jak w 2-3 poprzednich latach? Bo tyle trwa przeciętny cykl od zakupu gruntu do oddania budynku do użytkowania. Aha :) Ale głupi ci Rzymianie... znaczy deweloperzy.

      @neo78: No gdyby wszyscy w tym kraju mogli się umówić na jedno zachowanie to może. Tylko, że jeszcze dwa miesiące temu ceny nie były większym problemem. Problem wynika z korony a nie z tego, że coś się realnie zmieniło na rynku.

      @zino Ok, odpisałem tam.

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: katastralny by ich pogrzebał. Pamiętaj, że jeszcze reszte z OFE mogą ukraść

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: ale co z tego ze juz nie beda, budujesz w miesiac ? Przeciez mieszkania ktore teraz zaczynaja ograniczac beda skonczone za 2/3 lata I dopiero beda wchodzic na rynek

    •  

      pokaż komentarz

      "Rekordowe" marże powiadasz ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Źródło: Instut Danych z Dupy.

      @nfhn
      Przecież to są spółki rejestrowane na giełdzie i mają obowiązkowe raporty z których wynika, że nie głodują.
      https://www.rp.pl/Budowa-i-remont/304169884-Wysokie-marze-deweloperow.html

    •  

      pokaż komentarz

      @HajLajf: No czekałem aż setny raz ktoś wyskoczy ze spółkami giełdowymi. Następny raz jak ktoś mi napisze, że informatycy kiepsko zarabiają to mu wrzucę dane o przychodach CD Projekt... Ile jest firm deweloperskich w Polsce, a ile jest notowanych na GPW?
      @Sisay Czyli to za 2 lata będę miał to obniżenie podaży, nie za 5, jak napisałeś. Ci którzy nie wbili jeszcze łopaty, a tylko uzyskali pozwolenie na budowę mogą zamrozić projekt i odmrozić go ewentualnie dopiero jeżeli sytuacja się wyjaśni.

    •  

      pokaż komentarz

      Następny raz jak ktoś mi napisze, że informatycy kiepsko zarabiają to mu wrzucę dane o przychodach CD Projekt.

      @nfhn:

      Co ma wartość CD Projectu, do zarobków informatyków?

      Ile jest firm deweloperskich w Polsce, a ile jest notowanych na GPW?

      To teraz sprawdź za jaki % rynku odpowiadają duże firmy deweloperskie notowane na giełdzie, a ile reszta.

      A dodatkowo jak Ci więksi zaczną schodzić z marży, to co ich będą obchodzić płotki, które nie mogą sobie na to pozwolić i będą bankrutować? Zejście z marży nadrobią sobie przejęciem rynku po mniejszych, którzy sobie na to nie będą mogli pozwolić.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: Jesli nieruchomosci sie odbija to max na kilka- kilkanascie lat. POtem dojedzie nas demografia

    •  

      pokaż komentarz

      @Sisay: zakład o Chivasa że spadki nie sięgną 40%?

    •  

      pokaż komentarz

      @MC_Bono: A statystyki z państw, które nie zamknęły gospodarki w tak wczesnym jak my okresie epidemii widziałeś? Taki protip, one wszystkie, poza Szwecją, ostatecznie zamknęły gospodarki. I skutek był taki, że zdusiły wirusa, tyle, że okupiły to tysiącami albo dziesiątkami tysięcy chorych. Z lockdown zdusił wirusa, tak samo jak u nas nie pozwolił mu się rozprzestrzenić.

    •  

      pokaż komentarz

      O tym w 2008 większość by nie wiedziała, gdyby nie telewizja.

      @e_m_p: o obecnym też...znasz jakąś ofiarę aktualnej "pandemii"? ...albo kogoś kto zna?

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: starasz się być śmieszny i emanować luzem, ale nie wychodzi Ci to, bo nie masz pojęcia o czym piszesz.

      Ojej. Serio? Będą "musieli"? Boooo? Możesz rozwinąć tą interesującą koncepcję? Jak przykładowo mnie masz zamiar zmusić do tego, żebym budował mieszkania, jeżeli uznam, że mi się to nie opłaca i nie mam na to ochoty i wolę np wybudować market? W tej magicznej rzeczywistości oni "muszą" budować, po to, żeby Tobie ceny spadły, tak? :)

      Po pierwsze, deweloperzy sprzedali wiele mieszkań, które teraz muszą oddać w terminie zawartym w umowie. Po drugie, specyfika działalności dewelopera polega na tym, że nie może wygasić mocy przerobowych na dłuższy okres czasu, bo ponowne ich wznowienie wiązałoby się ze zbyt dużymi kosztami. Dlatego w poprzednim kryzysie sprzedawali mając tysiaka marży na metrze kwadratowym i czekali na lepsze czasy. Taka specyfika branży.

      Spokojnie. Do tego się zrobi kolejne RNS, MDM itp. O ile zakład?

      Nie będzie z czego, a priorytetem są wydatki socjalne a nie zakup mieszkań.

      "Rekordowe" marże powiadasz ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°) Źródło: Instut Danych z Dupy.

      Źródło to NBP, według którego koszt budowy metra kwadratowego w Warszawie był w 2019 roku poniżej 4000 zł. Do tego dorzuć sprawozdania finansowe giełdowych deweloperów i masz pełen obraz.

      Zależy gdzie i za ile ale obecnie faktycznie wolę mieć nieruchomość niż drukowaną masowo złotówkę.

      Gdyby tak było, to ceny nieruchomości zanotowałyby wzrost w okresie kwarantanny, a jak na razie masz gigantyczny spadek popytu na rynku najmu, który za chwile przełoży się na spadek cen, pewnie dopiero pod koniec tego roku.

      Większość Polaków też od tej złotówki ucieka, nawet w tak nudne i przynoszące niewielki zysk (a realnie stratę) produkty jak obligacje.

      Inwestycje nie mają być "ciekawe", to nie cyrk a zarządzanie pieniędzmi.

      Bo w czasach kryzysu bardziej od zysku liczy się bezpieczeństwo. Wolisz papierki to baw się dobrze obserwując jaką zachowają siłę nabywczą za kolejne 10 lat.

      Jeżeli kupiłbyś mieszkanie na poprzedniej górce cenowej w okolicach 2006-2007 roku to straciłbyś na tym zakupie po uwzględnieniu inflacji 15-20%. A mówimy o obecnym okresie rekordowych cen, bo strata w poprzednich okresach sięgała maksymalnie powyżej 35%. Tylko ignoranci mówią o nieruchomościach jako o safe haven.

      źródło: wykop.pl

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: Marzyciele z wykopu nie przestają zadziwiać. Nic nie spadnie. Państwo do tego nie dopuści, bo nie ma w tym żadnego interesu.

    •  

      pokaż komentarz

      Marzyciele z wykopu nie przestają zadziwiać. Nic nie spadnie. Państwo do tego nie dopuści, bo nie ma w tym żadnego interesu.

      @xp17: No tak, rząd wybierze ratowanie prywatnych deweloperów, którzy notowali w ostatnich latach gigantyczne zyski kosztem reszty gospodarki xD. No bądź poważny. Skończą się wakacje kredytowe, studenci/turyści/emigranci zarobkowi nie wrócą w tym roku, a kto wie czy również w następnym i zacznie się wyprzedaż.

    •  

      pokaż komentarz

      Ojej. Serio? Będą "musieli"? Boooo?

      @nfhn: Nie wiesz? Musza i tyle. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: "Zależy gdzie i za ile ale obecnie faktycznie wolę mieć nieruchomość niż drukowaną masowo złotówkę. "

      Ja to od początku piszę. Mam mieszkanie na sprzedaż w doskonałym miejscu w centrum dużego miasta, które przyciąga setki tysięcy młodych ludzi z okolicznych województw. Tym bardziej teraz będzie przyciągać, bo to małe miejscowości stracą miejsca pracy.
      Jednak NIE BĘDĘ go sprzedawał. Czyli efekt w drugą stronę niż się głąbom tutaj wydaje, bo ja swoje mieszkanie wycofuję z rynku, nawet, gdyby ktoś dawał mi więcej.
      Dlaczego? Co zrobię z kasą ze sprzedaży? Zaniosę do banku? A może kupię obligacje? ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: Stopy bliskie zera. Deweloperzy będa budowali na potrzeby państwa, żeby nie było załamania w budowlance, ale nowych mieszkań na rynku nie będzie. Co to oznacza? Co oznacza nagły brak przypływu 100,000 mieszkań rocznie?

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: I myślisz, że tendencja się zmieni, jak nadchodzi inflacja, której dawno nie widzieliśmy;)

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: Akurat to jedyna Spółka w którą warto inwestować, bo im gorzej tym się lepiej trzymać będzie;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Majk1989 praca zdalna jest dla tych którzy mają gdzie mieszkać xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Chicane: są jeszcze domy na wsi wiele osób wynajmuje w mieście mieszkanie bo tam mają pracę

    •  

      pokaż komentarz

      @Majk1989 nie na każdej wsi jest odpowiednie łącze internetowe i warunki mieszkaniowe

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory ale ceny najmu spadły. Raczej nie wyobrażam sobie, że ktoś pusty lokal przez rok będzie trzymał wynajmie 500+opłaty i przeczeka na lepsze czasy. Nawet kredyt nie jest straszny przy takich stopach.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: Budowlane notowane na giełdzie publikują raporty. Marże były od 25% do 35%.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam mieszkanie na sprzedaż w doskonałym miejscu w centrum dużego miasta, które przyciąga setki tysięcy młodych ludzi z okolicznych województw

      @xp17: Co to za brednie? Odstaw te piguły, bo jutro zacznie ci się wydawać, że masz mieszkanie w mieście, które przyciąga miliony ludzi z okolicznych województw. Z czego przynajmniej milion, będzie chciało kupić twoją klitę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Chicane: w większości jest u mnie są możliwości internet mobilny wystarczy do wideo konferencji

    •  

      pokaż komentarz

      praca zdalna jest dla tych którzy mają gdzie mieszkać xD

      @Chicane: więc nie muszą przepłacać za kupno czy wynajem mieszkania w mieście, zwłaszcza dużym mieście mieszkania w dobrej lokalizacji. Akurat praca zdalna, to pewnie będzie jeden z powodów obniżek cen.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: piszesz nie popularne opinie na wykopie, stad minusy. Większość osób tutaj w 2008 chodziła do szkoły, dlatego nie maja pojęcia o czym piszą.

      Będzie tak jak piszesz, grunty są wykupione, inwestycje zostaną zamrożone i deweloperzy spokojnie to przeczekają. Dokładnie tak jak 12 lat temu. Będą sterować podażą.

      Jasne, kilka osób się przejedzie na swoich inwestycjach w mieszkania ale skala będzie mniejsza. Mityczne czekanie na zakup mieszkania aż stanieje wciaz będzie się przewijać w komentarzach.

    •  

      pokaż komentarz

      Marzyciele z wykopu nie przestają zadziwiać. Nic nie spadnie. Państwo do tego nie dopuści, bo nie ma w tym żadnego interesu.

      @xp17: No tak, rząd wybierze ratowanie prywatnych deweloperów, którzy notowali w ostatnich latach gigantyczne zyski kosztem reszty gospodarki xD. No bądź poważny. Skończą się wakacje kredytowe, studenci/turyści/emigranci zarobkowi nie wrócą w tym roku, a kto wie czy również w następnym i zacznie się wyprzedaż.

      @SzitpostForReal: Oczywiście nikt nie wróci przez 2 lata do dużych miast. Napewno studenci nie przyjadą i żaden turysta. Chyba wiem z jakiego instytutu te dane xD

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście nikt nie wróci przez 2 lata do dużych miast. Napewno studenci nie przyjadą i żaden turysta. Chyba wiem z jakiego instytutu te dane xD

      @nicon: Te dane pochodzą akurat od lekarzy epidemiologów, bo oni mówią wprost o drugiej fali na jesień oraz publikują analizy, które jasno i wyraźnia pokazują jak wielkie jest ryzyko przebywania w budynkach o zamkniętym obiegu powietrza typu biura/wycieczkowce/samoloty/itp. A szczepionka może być gotowa najwcześniej w następnym roku, jak nie później.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: koszty utrzymania pustego mieszkania są spore? Naprawdę czynsz 300-400zł = 4-5 tys. rocznie. Serio jeśli kogoś stać na mieszkanie inwestycyjnie to zapewne jeździ autem wartym 100+ tys. które rocznie traci 10k. Mysle że ludzie na tym poziomie mają wyj?$%ne na kilka tys. zł i mogą czekać spadek cen zależy kiedy kupił jeśli 3-4 lata temu lub wcześniej to jest na dużym plusie nawet spadek o 30% go nie zaboli względem tego ile włożył

    •  

      pokaż komentarz

      @neo78: oby na działkach już widzę mały spadek w okolicach które mnie interesują jeszcze rok temu nie było działki za mniej niż 500k. Dziś widziałem pierwsze oferty 480k Jak by spadło w kokolice 400k to biore w ciemno

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal:

      o pierwsze, deweloperzy sprzedali wiele mieszkań, które teraz muszą oddać w terminie zawartym w umowie. Po drugie, specyfika działalności dewelopera polega na tym, że nie może wygasić mocy przerobowych na dłuższy okres czasu, bo ponowne ich wznowienie wiązałoby się ze zbyt dużymi kosztami. Dlatego w poprzednim kryzysie sprzedawali mając tysiaka marży na metrze kwadratowym i czekali na lepsze czasy. Taka specyfika branży.

      xDDDDD
      Człowieku... Pracuję w tej branży od 15 lat i stwierdzam, że pieprzysz kompletnie od rzeczy. Praktycznie każde zdanie w tej wypowiedzi jest nieprawdziwe. Po pierwsze chyba chodzi ci o rezerwacje, nie o "sprzedaż mieszkań", bo deweloper "sprzedaje" dopiero coś co może być przedmiotem prawa własności, czyli wybudowany, oddany formalnie do użytkowania lokal. Dopiero wtedy dochodzi do przeniesienia własności. Wcześniej nic nie ulega "sprzedaży", bo mają miejsce tylko stosunki zobowiązaniowe pomiędzy stronami, w których jedna strona zobowiązuje się do wybudowania lokalu mieszkalnego, a druga do jego zakupu z oznaczoną cenę. Tyle, że takie stosunki zobowiązaniowe mogą ulec rozwiązaniu przez obydwie strony - nabywcę (który może odstąpić od umowy, z reguły odzyskując opłatę rezerwacyjną) i dewelopera, który może również odstąpić od umowy powołując się np. na tzw. 'klauzulę rebus sic stantibus', czyli nadzwyczajną zmianę okoliczności w tym przypadku siłę wyższą związaną z epidemią. Każdy sąd w tym kraju taką podstawę rozwiązania umowy deweloperskiej uzna.

      To, że deweloperzy niektórych inwestycji nie wstrzymują nie wynika z tego, że NIE MOGĄ, tylko z tego, że nie chcą. Bo wbrew zaklinaniu trollerki, nawet w czasie epidemii jest spory popyt na nieruchomości, wręcz wygenerowany jest nowy sektor tego popytu, składający się z ludzi chcących uciec od złotówki.

      Więc jakich to mieszkań "nasprzedawali deweloperzy", że "muszą" je teraz budować? ( ͡° ͜ʖ ͡°) Brzmisz jak ktoś, kto nie ma NAJMNIEJSZEGO pojęcia o temacie, na który się wypowiada, mylisz podstawowe pojęcia.

      Deweloper, "nie może wygasić mocy przerobowych". xD To też mnie ubawiło do łez. Powiedz to moim byłym pracodawcom, bo miałem okazję obserwować już kilka razy jak w razie potrzeby biuro sprzedaży trafiało na zieloną trawkę albo do zawieszenia a inwestycje były wstrzymywane, przynajmniej do czasu wygaśnięcia pozwolenia na budowę. Twierdzisz, że mialem halucynacje? xDDDD Ty wiesz w ogóle, że większość deweloperów w tym kraju korzysta z podwykonawców, co?

      Źródło to NBP, według którego koszt budowy metra kwadratowego w Warszawie był w 2019 roku poniżej 4000 zł. Do tego dorzuć sprawozdania finansowe giełdowych deweloperów i masz pełen obraz.
      Poniżej 4000 xDDDD

      W jednym z miast wojewódzkich kosztorys budowlany, który mam w tej chwili na biurku opiewa na koszt budowy m2 powyżej 5000zł. I to jest średnia cena, żadna z górnej pólki. Także, jaaaasne. Na pewno w stolicy jest mniej. Może w tym kreatywnym zapale tak czytałeś te dane NBP, że "zapomiałeś" o jakiejś istotne zmiennej i np pominąłeś koszty gruntu? Albo wziąłeś średnią z budownictwa jednorodzinnego i wielorodzinnego żeby bardziej pasowało to tezy, co? :) Bo wiesz.... to nie jest to samo :)

      Opinię na temat intelektu odwołujących się do danych spółek giełdowych jako dowodu na narże w całej branży też mam wyrobioną. Wystarczy napisać, że spółki giełdowe takie jak Echo, JW, Robyg i reszta mają nieporównywalne z resztą rynku możliwosci wynikające z efektu skali, dodatkowego kapitału ściąganego dzieki emisji akcji, ogromnych banków ziemi, funkcjonowania tylko w najbardziej rentownych lokalizacjach i sektorach rynku, gigantycznym nakładom na reklamę... Ale jasne, spoko. Wszyscy zarabiają tyle co Echo. To ma sens! :)

      Gdyby tak było, to ceny nieruchomości zanotowałyby wzrost w okresie kwarantanny, a jak na razie masz gigantyczny spadek popytu na rynku najmu, który za chwile przełoży się na spadek cen, pewnie dopiero pod koniec tego roku.

      No masz. Jak wy to robicie? Nie wiem jak można mieć tak silny mechanizm wyparcia, żeby nie rejestrować, że dane na temat popytu najmu za okres szczytowego momentu epidemii są jakby... niereprezentatywne? I podawać to zupełnia na poważnie jako dowód na cokolwiek. Faktycznie jesteś szitposterem for real. W sytuacji kiedy większość kraju nie może opuścić miejsca zamieszkania, to faktycznie bardzo znaczące, że obniża się zainteresowanie wynajmem. Pogadamy o tym poziomie popytu za kilka miesięcy.

      starasz się być śmieszny i emanować luzem, ale nie wychodzi Ci to, bo nie masz pojęcia o czym piszesz.

      Niczego się nie staram, po prostu mnie bawisz, bo dla mnie ty, mookie i kilku podobnych uwijających się codziennie w szitposterstwie na temat nieruchomosci wyglądacie jak ziębici dla lekarza, albo te świry od zabójczego 5G dla elektronika. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Ty absolutnie i kompletnie nie masz pojęcia o czym mówisz, powielasz tylko te same troll slogany, co koledzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kucober: Dokładnie. Wiem, że to niepopularne i mocno minusowalne, ale trudno, ktoś musi być tym zabawopsujem, który popsuje snucie fantazji.

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17: > Marzyciele z wykopu nie przestają zadziwiać. Nic nie spadnie. Państwo do tego nie dopuści, bo nie ma w tym żadnego interesu.

      Otóż to. Realia są takie, że zainteresowane prosperity na rynku nieruchomości są poważne podmioty mające wpływ na politykę gospodarczą: przede wszystkim banki, deweloperscy giganci i lobbyści, politycy którzy chcą żeby gospodarka się kręciła a często mają w nieruchomościach i własny interes. Poza tym zyskuje na tym też cały sektor firmy budowlanych, podwykonawczych, sprzedawcy materiałów, wykończeniówka, firmy meblarskie, wszyscy od wyposażenia wnętrz, pośrednicy finansowi... Nawet głupi producent słupków parkingowych na kłódkę zarabia lepiej. W skali całego kraju to są potężne pieniądze, które krążą i wiele podmiotów przy okazji zyskuje.

      A kto jest zainteresowany niskimi cenami nieruchomości i zapaścią? Trochę liczących na spekulacyjny zakup, chcąc ludzi odepchnąć od nieruchomości i przepchnąć w inny sektor rynku jak bitcoin, albo chcących kupić tanio dla siebie. Rozumiem ludzi, którzy nie mogą kupić mieszkania i wkurza ich, że wciąż im ta perspektywa ucieka, ale fantazjowanie o nadchodzącej mitycznej zapaści w niczym im nie pomoże. :)

    •  

      pokaż komentarz

      dewelopera, który może również odstąpić od umowy powołując się np. na tzw. 'klauzulę rebus sic stantibus', czyli nadzwyczajną zmianę okoliczności w tym przypadku siłę wyższą związaną z epidemią. Każdy sąd w tym kraju taką podstawę rozwiązania umowy deweloperskiej uzna.

      @nfhn: No nie sądzę, by jakikolwiek sąd pozwolił rozwiązać umowy na takiej podstawie... Budowa trwa 1.5-2 lata, a kilkumiesięczny lockdown nie objął zakładów pracy i zaraz będzie zdjęty.
      Pandemia obiektywnie jest jedynie drobnym uniedogodnieniem, ale nie uniemożliwia deweloperom skończenia budowy. To nie pożar, powódź czy trzęsienie ziemi, które rozwaliłoby nieruchomość w trakcie budowy.

      Poza tym już widzę te fantastyczne korzyści dla dewelopera z rozwiązania takich umów... Blok już w połowie stoi i co z nim niby zrobisz, jak rozwiążesz umowy? Działka kupiona, pozwolenie na budowę opłacone, ciężki sprzęt wynajęty, kredyt hipoteczny udzielony, robotnicy zatrudnieni... Odwołujesz wszystko i co? Zostajesz z budynkiem, który zniszczeje, jak sobie przez dłuższy czas tak po prostu postoi - wygaszenie i wznowienie budowy będzie droższe, niż jej po prostu kontynuowanie, a znalezienie za jakiś czas nabywców po wystawieniu kilkuset ludzi i zyskaniu opinii lecącego w c$%@% dewelopera może być mega trudne - zwłaszcza po cenach przed kryzysem...

      Może jak jakiś deweloper dopiero zaczął budowę, to mu opłaca się ją zaorać i poczekać. Albo jak w ogóle jeszcze nie zaczął, a tylko zbierał opłaty rezerwacyjne od pierwszych klientów w przedsprzedaży... Ale w miastach jest masa budów na rozmaitych etapach - w tym bardzo dużo takich, które mają być oddawane już wkrótce w najbliższych miesiącach, albo takie, gdzie do ukończenia jeszcze daleko, ale postępy prac są już dość zaawansowane, i bardzo dużą kasę w ich realizację już wtopił.

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: O, już rozkminiłem co zmanipulowałeś przy tym wykresie rzekomych kosztów wybudowania m2 w Warszawie. :) Po pierwsze jest to koszt tylko i wyłącznie budowy, BEZ KOSZTÓW GRUNTU, oraz wszystkich innych kosztów związanych z inwestycją, jak koszty administracyjne, marketingu, sprzedaży, oraz nieprzewidziane koszty budowlane jak konieczność przebudowy zjazdu z drogi publicznej, budowy dróg wewnetrznych, albo budowy kolektora ściekowego dla całego osiedla. Masz choć odrobinę pojęcia jak wysokie to są kwoty? Nie wiadomo czy jest tam uwzględniony nawet projekt budowlany a sam projekt pod wielorodzinne to są setki tysięcy zł.

      Po drugie (i nawet ważniejsze) przyciąłeś tak skrina, że nie widać, że jest to koszt obliczony nie przez NBP i nie na podstawie rzeczywistych kosztów, tylko przez prywatną firmę Sekocenbud na podstawie sztywnych stawek kosztorysowych. Więc do rzeczywistego kosztu ma się analogicznie tak jak kwoty podawane na stronach projektów domków jednorodzinnych do ostatecznego kosztu budowy tych domków. Panowie sobie biorą tabelki i liczą ile ŚREDNIO kosztuje beton, ile pustak, ile robocina i ile to mniej więcej może wyjść.Taki sposób liczenia jest zawsze i w każdym sektorze masakrycznie niedoszacowany.

      źródło: lol.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: Starasz się ale jak zawsze niewiele ci wychodzi oprócz mieszania kłamstw z własnymi prawdami. Piszesz o jakimś doświadczeniu w branży a nie potrafisz nawet interpretować prostych danych.

      O, już rozkminiłem co zmanipulowałeś przy tym wykresie rzekomych kosztów wybudowania m2 w Warszawie. :) Po pierwsze jest to koszt tylko i wyłącznie budowy, BEZ KOSZTÓW GRUNTU, oraz wszystkich innych kosztów związanych z inwestycją, jak koszty administracyjne, marketingu, sprzedaży, oraz nieprzewidziane koszty budowlane jak konieczność przebudowy zjazdu z drogi publicznej, budowy dróg wewnetrznych, albo budowy kolektora ściekowego dla całego osiedla. Masz choć odrobinę pojęcia jak wysokie to są kwoty? Nie wiadomo czy jest tam uwzględniony nawet projekt budowlany a sam projekt pod wielorodzinne to są setki tysięcy zł.

      Nigdzie nie napisałem, że to całkowity koszt, tylko koszt budowy metra kwadratowego. Cena gruntu rozkłada się natomiast na wiele mieszkań (bo można budować w pionie, co nie?) i wynosi od kilkuset złotych w mniejszych ośrodkach do 2 tysięcy złotych w Warszawie. Po doliczeniu kosztów gruntu nadal jest gigantyczne pole do spadków.

      Ciesze się, że zauważyłeś pozostałe koszty deweloperów. Z tego właśnie powodu nie mogą po prostu przestać budować mieszkania, muszą je oddawać nawet jak spadają ceny i jest kryzys po to, żeby opłacić stałe wydatki i zapewnić moce na okres kolejnej prosperity. Tak było od 2008 do 2013 roku, ale tego zapominasz powiedzieć.

      Po drugie (i nawet ważniejsze) przyciąłeś tak skrina, że nie widać, że jest to koszt obliczony nie przez NBP i nie na podstawie rzeczywistych kosztów, tylko przez prywatną firmę Sekocenbud na podstawie sztywnych stawek kosztorysowych. Więc do rzeczywistego kosztu ma się analogicznie tak jak kwoty podawane na stronach projektów domków jednorodzinnych do ostatecznego kosztu budowy tych domków. Panowie sobie biorą tabelki i liczą ile ŚREDNIO kosztuje beton, ile pustak, ile robocina i ile to mniej więcej może wyjść.Taki sposób liczenia jest zawsze i w każdym sektorze masakrycznie niedoszacowany.

      Nie potrafisz czytać wykresów, które sam załączasz. To jest koszt obliczony przez NBP na podstawie cen Sekocenbud co widać na screenie który dodałeś. To są ceny z katalogu, w przypadku budowy istnieje możliwość osiągnięcia rabatów cenowych, które dalej obniżają koszty, o czym znowu zapominasz. A podważanie danych NBP to standard wśród naganiaczy tutaj.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantegram: No nie sądzę, by jakikolwiek sąd pozwolił rozwiązać umowy na takiej podstawie...

      A ja się założę, że pozwoliłby. :) A zresztą to i tak nie jest tak, że sąd "pozwala" na cokolwiek. Deweloper rozwiązuje umowę i jak nie było przewidzianej kary umowne to się potem musisz bujać w sądach, żeby wykazać, że to Ty poniosłeś szkodę z tego tytułu. To będą lata, prawdopodobnie przegrasz, a gdybyś jakim cudem wygrał to szkoda byłaby wyliczona np. tak, że wynosi różnicę pomiędzy ceną jaką miałeś zagwarantowaną w umowie, a ceną rynkową. Czyli ceny mieszkań musiałyby wzrosnąć, żebyś wykazał, że poniosłeś szkodę przez rozwiązanie umowy, bo musisz teraz drożej. Jak dla mnie nierealistyczny zbieg wielu czynników do spełnienia.

      Poza tym już widzę te fantastyczne korzyści dla dewelopera z rozwiązania takich umów... Blok już w połowie stoi i co z nim niby zrobisz, jak rozwiążesz umowy?
      Kolego, jeżeli blok już "w połowie stoi" to faktycznie nie musisz rozwiązywać, bo masz nabywców na może 90% mieszkań. Którzy mają zaklepane mieszkania po cenach sprzed co najmniej roku, czyli tańsze niż obecnie więc nie palą się do rezygnacji. Więc takiej budowy nie musisz rozwiązywać, bo ją spokojnie skończysz i sprzedasz. A jeżeli wycofa się kilka osób to lokale wrócą do puli i może jeszcze zarobisz sprzedając je po obecnych, wyższych cenach.

      Działka kupiona, pozwolenie na budowę opłacone, ciężki sprzęt wynajęty, kredyt hipoteczny udzielony, robotnicy zatrudnieni... Odwołujesz wszystko i co?
      Za działkę płacisz tylko podatek od nieruchomości, przy takich kwotach to grosze, pozwolenie na budowę jest gratis i ważne dwa lata, jak wygaśnie uzyskasz nowe, ciężki sprzęt to problem podwykonawcy który chętnie zgodzi się rozwiązać umowę w zamian za zachowanie dobrych relacji handlowych i obietnicę, że dostanie tę samą robotę po odmrożeniu inwestycji. Kredytów większość deweloperów nie ma, bo budują za pieniądze klienów zamrożone na rachunkach powierniczych i uwalniane przez bank w transzach, w miarę postępu robót.

      Może jak jakiś deweloper dopiero zaczął budowę, to mu opłaca się ją zaorać i poczekać. Albo jak w ogóle jeszcze nie zaczął, a tylko zbierał opłaty rezerwacyjne od pierwszych klientów w przedsprzedaży... Ale w miastach jest masa budów na rozmaitych etapach - w tym bardzo dużo takich, które mają być oddawane już wkrótce w najbliższych miesiącach, albo takie, gdzie do ukończenia jeszcze daleko, ale postępy prac są już dość zaawansowane, i bardzo dużą kasę w ich realizację już wtopił.

      Tak, dlatego tu gdzie jest poważnie rozgrzebane wątpię, żeby ktoś odstępował, chyba, żeby naprawdę musiał a będą to rzadkie przypadki. Chodzi raczej o to, że teoretycznie może. Gdybym chciał kupić taniej mieszkanie na rynku pierwotnym to liczyłbym przede wszystkim w nadchodzących miesiącach na resztkówki, czyli lokale, które zostały deweloperowi, który chce zamknąć inwestycje. W takich przypadkach łatwiej zbić cenę, choć bywa i tak, że lokale zostały nie bez powodu, bo mają jakieś wady. Za 2-3 lata moim zdaniem dużo trudniej będzie kupić fajne mieszkanie na rynku pierwotnym, bo odbije się obecna fala wstrzymywanie inwestycji.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: W 2008 ceny nie spadły nie? Idź zaklinać rzeczywistość gdzie indziej. Nikt normalny nie kupi mieszkania po takich cenach nie licząc nielicznych frajerów którzy wierzą w te brednie z artykułów sponsorowanych w których ekspertem jest prezes spółki deweloperskiej. Skoro budują połowę mniej to znaczy, że żeby załapać się na robotę podwykonawcy będą musieli bić się ceną o to żeby załapać się na taką budowę. Spadnie popyt na materiały co spowoduje spadek ich cen. Tak samo spadnie popyt na działki. Wiele firm deweloperskich będzie budować nawet na zerowych marżach byleby utrzymać się na rynku do czasu kiedy gospodarka zacznie ruszać. Oprócz tego jest jeszcze rynek wtórny. Jak ktoś ma 10 mieszkań na wynajem i pięć już stoi pustych, a kredyt za nie płacić trzeba to jak myślisz co zrobi z tymi mieszkaniami które będą generować ogromne koszty?

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: > Ciesze się, że zauważyłeś pozostałe koszty deweloperów. Z tego właśnie powodu nie mogą po prostu przestać budować mieszkania, muszą je oddawać nawet jak spadają ceny i jest kryzys po to, żeby opłacić stałe wydatki i zapewnić moce na okres kolejnej prosperity. Tak było od 2008 do 2013 roku, ale tego zapominasz powiedzieć.

      Serio? Podzwonię zaraz po znajomych deweloperach i napiszę im, że muszą budować i sprzedawać, bo mają gigantyczne koszty reklamy, marketingu, bo tak pisze na wypoku jakiś anon. :) Nie wiem co masz w głowie, że jakoś nie styka w niej, że ograniczenie działalności inwestycyjnej wiąże się jednocześnie z proporcjonalnym spadkiem kosztów na marketing, reklamę, obsługę sprzedażową. Traktuję to już jak trollowanie, bo nikt nie może być aż tak głupi.

      Nie potrafisz czytać wykresów, które sam załączasz. To jest koszt obliczony przez NBP na podstawie cen Sekocenbud co widać na screenie który dodałeś. To są ceny z katalogu, w przypadku budowy istnieje możliwość osiągnięcia rabatów cenowych, które dalej obniżają koszty, o czym znowu zapominasz. A podważanie danych NBP to standard wśród naganiaczy tutaj.

      Piszesz "nie potrafisz czytać wykresów" a jako dowód na to powtarzasz to co sam napisałem na temat tego wykresu, czyli że oparty jest na danych katalogowych firmy od kosztorysów, które już z definicji zawsze są poważnie zaniżone. :D Masz coś z głową, czy co? Tu nie ma czym już dyskutować, bo ewidentnie rżniesz głupa. Jasne, "rabaty, które dalej obniżają koszty", ale wydatków infrastrukturalnych takich jak np koszty inwestycji niedrogowych wymuszane przez gminy już nie bierzemy pod uwagę i udajemy, że ich nie ma. Nigdy w życiu nie miałeś w ręku końcowego rozliczenia inwestycji deweloperskiej, nie masz pojęcia o strukturze kosztów.

      Kończe z tobą koleżko. Jazda na czarną do pozostałych szuro-trolli.

      Jesteś jedynym naganiaczem w tej pseudo-dyskusji, bo jako jedyny naganiasz. Ja nikogo nie namawiam do zakupu nieruchomości, ani innych ruchów. Jak już to zastanwoiłbym się nad skorzystanie z pojedynczych okazji cenowych. To natomiast ty uparcie w wielu znaleziskach i wątkach piszesz w kółko tygodniami to samo, jaka to zwała i zapaść na rynku nieruchomości będzie miała miejsce i jak nie warto ich kupować. To kto tu "nagania", co wykopki? Klasyczna definicja naganiacza, kto patrzy obiektywnie, ten powinien to zauważyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn:

      Nie wiem czy zarejestrowałeś, ale właśnie deweloperzy wykonali ten sam manewr co przy poprzednim kryzysie, czyli drastyczne obniżenie podaży. Dzięki temu wkrótce będzie na rynku o wiele mniej mieszkań, podczas gdy Polacy mają wciąż miliardy oszczędności upchnięte na przynoszących straty lokatach.

      To w kontrze:

      1. coraz więcej ludzi szuka możliwości lokowania pieniędzy gdzie indziej (BTC, waluty, akcje, surowce)
      2. covid19 uderza z największą mocą w osoby starsze. w Polsce sporo lokali w atrakcyjnych miejscach (centra miast) jest wykupione za grosze przez osoby 70+
      3. sporo lokali było kupionych w ramach inwestowania, odświeżenia i odsprzedaży. nie każdy może czekać dłużej niż kilka miesięcy ze sprzedażą
      4. część osób zakupiła lokale myśląc o najmie krótkoterminowym - opcja "skoku w normalny najem" nie wchodzi w grę, bo przecież rynek najmu właśnie się potężnie skurczył
      5. bezrobocie w kwietniu to ponad 150 000 straconych etatów. do tego produkcja przemysłowa w dół o 22%. to nie tylko problem z nowymi kredytami, ale też ze spłatą kredytów już zaciągniętych. czy czeka nas fala licytacji komorniczych?
      6. część osób będzie miała (już ma) znacznie obniżone pensje i może się okazać że kredyt "pod korek" z ratami będącymi znaczną częścią zarobków jest nie do udźwignięcia

      Ciekawe jak się skończy spadek podaży, przy ogromnej ilości pieniądza na rynku? ;)

      pisałem wyżej - coraz więcej osób zaczyna się rozglądać za alternatywami zwiazanymi z lokowaniem pieniędzy. ja bardziej obawiam się odpływu gotówki z kraju i spadku notowań zlotego (duzego popytu na waluty)

      Do tego jeszcze zapowiedzi nowych ulg mieszkaniowych, czyli kolejnego pompowania publicznych pieniędzy w branżę budowlaną. Każdy rząd będzie trzymał budowlankę na powierzchni, bo to koło napędowe całej gospodarki. Ale spoko, ceny na pewno spadną, bo paru gości na forach chciałoby tanio kupić...

      z tym się zgadzam. rząd ręka w rękę z deweloperami robi wszystko by Polakom utrudnić kupno mieszkania.
      zgadzam sie również z tym, że wieszczenie że mieszkania będą za pół darmo w stosunku do tego co jest dzisiaj to raczej myślenie życzeniowe (ci ludzie chcieliby ceny niższe o 50% ale zarobki na dzisiejszym poziomie :)

      Wy tu naprawdę macie zero kontaktu z rzeczywistością w tej trollerskiej mikrobanieczce, nie? :)

      nie wszyscy - ale też nie wydaje mi się, żeby to było aż tak proste jak piszesz ani tym bardziej tak pewne :)

      krótko: pożyjemy, zobaczymy.

    •  

      pokaż komentarz

      @vostok: On nie ma żadnego mieszkania. Ostatnio pisał, że jego sąsiad ma za 14k za metr i kolejka chętnych...

    •  

      pokaż komentarz

      @tom3k86: > W 2008 ceny nie spadły nie?
      A sprawdzałeś może jak spadła wówczas też liczba transakcji? ;) Sprzedawało się mniej lokali w centrach miast a więcej na peryferiach to i średnia cena spadła. Średnio ja i mój pies mamy po trzy nogi.

      Idź zaklinać rzeczywistość gdzie indziej.
      No, to samo Ci proponuję. Zaklinaj sobie gdzie indziej.

      Nikt normalny nie kupi mieszkania po takich cenach
      No ewidentnie. Nikt normalny. W żadnym wypadku. :) To same pustostany stoją.
      https://www.domiporta.pl/poradnik/7,126866,25621681,rekord-pobity-w-2019-wybudowano-najwiecej-mieszkan-od-lat-80.html

      Nie licząc nielicznych frajerów którzy wierzą w te brednie z artykułów sponsorowanych w których ekspertem jest prezes spółki deweloperskiej.

      Zawsze mnie fascynuje jak wy to sobie interpretujecie, że wszyscy naganiają i są niewiarygodni, poza trollami z forów i blogerami, często cisnącymi innych na jakieś szemrane fundusze albo bitcoina. Wystarczy wieszczyć spadki cen nieruchomości i człowiek od razu staje się wiarygodnym specem od finansów. Fenomen. :)

      Skoro budują połowę mniej to znaczy, że żeby załapać się na robotę podwykonawcy będą musieli bić się ceną o to żeby załapać się na taką budowę. Spadnie popyt na materiały co spowoduje spadek ich cen. Tak samo spadnie popyt na działki.

      Zobaczymy. Chłop ma takie powiedzenie, że ziemia jeść nie woła. Powodzenia w tłumaczeniu Januszowi co ma 2ha pod wielorodzinne pod miastem, że musi Ci sprzedać grunt taniej, bo sytuacja rynkowa się zmieniła. Serio, powodzenia, tacy ludzie mają determinację i upór osła. Spokojnie potrafią przeczekać i dekadę.

      Wiele firm deweloperskich będzie budować nawet na zerowych marżach byleby utrzymać się na rynku do czasu kiedy gospodarka zacznie ruszać.

      :)))) Nope.

      Oprócz tego jest jeszcze rynek wtórny. Jak ktoś ma 10 mieszkań na wynajem i pięć już stoi pustych, a kredyt za nie płacić trzeba to jak myślisz co zrobi z tymi mieszkaniami które będą generować ogromne koszty?

      No zobaczymy. 10 mieszkań na wynajem i pięć puste stoi? Mówimy o zamożnym człowieku, czy wariacie, który się zakredytował pod korek licząc na balansowanie na cienkiej linii opłacalności pomiędzy przychodem z czynszu a wysokością ratki? Bo zamożny sobie przeczeka. A wariat to zależy, na ile się przeliczył z kalkulacjami. Problem nie w tym, że takich ludzi nie ma , tylko że wykopkom się wydaje, że to jakieś masowe zjawisko i pełno jest wszędzie fliperów królów-życia, którzy przeinwestowali i teraz będą się wyprzedawać, żeby wykopki sobie mogły od nich odkupować pół-darmo. :) Większość najmu to celujący w najem długoterminowy ludzie z wolnymi środkami uciekający od niskiego oprocentowania na lokatach. Oni zaakceptują nawet brak zysków przez jakiś czas, bo przyzwyczaili się, że w banku i tak g... dostają.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn: W 2008 ceny nie spadły nie? Idź zaklinać rzeczywistość gdzie indziej. Nikt normalny nie kupi mieszkania po takich cenach nie licząc nielicznych frajerów którzy wierzą w te brednie z artykułów sponsorowanych w których ekspertem jest prezes spółki deweloperskiej. Skoro budują połowę mniej to znaczy, że żeby załapać się na robotę podwykonawcy będą musieli bić się ceną o to żeby załapać się na taką budowę. Spadnie popyt na materiały co spowoduje spadek ich cen. Tak samo spadnie popyt na działki. Wiele firm deweloperskich będzie budować nawet na zerowych marżach byleby utrzymać się na rynku do czasu kiedy gospodarka zacznie ruszać. Oprócz tego jest jeszcze rynek wtórny. Jak ktoś ma 10 mieszkań na wynajem i pięć już stoi pustych, a kredyt za nie płacić trzeba to jak myślisz co zrobi z tymi mieszkaniami które będą generować ogromne koszty?

      @tom3k86: ten koleś to pracownik dewelopera lub firmy budowlanej, nie ma sensu z nim dyskutować, bo nie potrafi czytać ze zrozumieniem tego co piszesz, a wykresy są już poza jego całkowitym zasięgiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @secret_passenger: To w kontrze:
      Spokojna kontra na poziomie, to się ceni :)

      1. coraz więcej ludzi szuka możliwości lokowania pieniędzy gdzie indziej (BTC, waluty, akcje, surowce)

      No nie wiem. Pytanie czy rzeczywiście jest ich rzeczywiście coraz więcej, czy to skrzywienie poznawcze wynikające z tego, że ma się częstszy kontakt z osobami własnej bańki wiekowej i społecznej. Nie wiem ile masz lat, ale większość wykopków to ludzie młodzi, dla których pewne zjawiska takie jak kryptowaluty są zrozumiałe i dostępne. Ale to tylko część społeczeństwa i to ta niekoniecznie najbardziej zamożna i mająca wolne środki do inwestowania. Więcej tych wolnych środków mają ludzie w średnim wieku, którzy bitcoina nie rozumieją, a giełdy, walut surowców itp często się boją. Skłonność do podejmowania ryzyka jest powiązana z wiekiem i osoby starsze są w stanie zaakceptować mniejsze lub nawet zerowe zyski, bo bardziej obawiają się straty.

      2. covid19 uderza z największą mocą w osoby starsze. w Polsce sporo lokali w atrakcyjnych miejscach (centra miast) jest wykupione za grosze przez osoby 70+

      Tak. Nie przeczę, że jeżeli część tych osób zejdzie z tego świata to te lokale pojawią się na rynku. Z drugiej strony jest jednak silna skłonność Polaków do kupowania lokali nowych. Nie dyskutuje czy to dobrze czy źle, każdy wybór ma swoje dobre i złe strony, ale taka preferencja istnieje.
      https://businessinsider.com.pl/twoje-pieniadze/nowe-mieszkania-to-az-polowa-rynku/c5dnqq8

      3. sporo lokali było kupionych w ramach inwestowania, odświeżenia i odsprzedaży. nie każdy może czekać dłużej niż kilka miesięcy ze sprzedażą

      Jeśli chodzi o flipping to trudno jest wysnuć taki bardziej ogólny wniosek, bo na pewno część osób może być bardziej przyduszona i chcieć szybciej spieniężyć, ale część jest w stanie zaakceptować dłuższe oczekiwanie na zysk. W niektórych przypadkach pewnie będzie ja piszesz, w innych nie, wszystko będzie zależeć od konkretnego przypadku, czy zakup był za kredyt, czy może za oszczędności. Znam taki przypadek, że małżeństwo kupiło zrujnowane mieszkanie, remontuje i planuje odsprzedać, ale oni mają obydwoje pracę i nie mają ciśnienia, żeby już i zaraz.

      4. część osób zakupiła lokale myśląc o najmie krótkoterminowym - opcja "skoku w normalny najem" nie wchodzi w grę, bo przecież rynek najmu właśnie się potężnie skurczył
      5. bezrobocie w kwietniu to ponad 150 000 straconych etatów. do tego produkcja przemysłowa w dół o 22%. to nie tylko problem z nowymi kredytami, ale też ze spłatą kredytów już zaciągniętych. czy czeka nas fala licytacji komorniczych?
      6. część osób będzie miała (już ma) znacznie obniżone pensje i może się okazać że kredyt "pod korek" z ratami będącymi znaczną częścią zarobków jest nie do udźwignięcia


      Jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie. :) Zobaczymy za kilka miesięcy. Jasne, rynek się skurczył, a ten turystyczny prawie przestał istnieć, ale przecież to nie wynik jakichś zmian o trwałych podstawach ekonomicznych, tylko czarnego łabędzia. Dużo przecież zależy od tego jak dalej potoczy się epidemia, równie dobrze może być kolejny lockdown jesienią, jak i jakiś przełom. Tego moim zdaniem się nie da przewidzieć. Nie bagatelizuję tego kryzysu, ale też nie kupuję teorii, że teraz już armageddon nikt nie będzie wynajmować mieszkań ani przenosić się za pracą, wszyscy będą pracować zdalnie itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @vostok: > Odstaw te piguły, bo jutro zacznie ci się wydawać, że masz mieszkanie w mieście, które przyciąga miliony ludzi z okolicznych województw.

      @vostok: Sam bierzesz piguły. Miasto przyjęło kilkaset tysięcy ludzi, które się w nim nie urodziły.

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: Najlepsze jest to, że ja sam mam brata który można by rzec dumnie jest deweloperem. Z pierwszej ręki wiem jaki jest spadek zainteresowania i jak ludzie zaczynają wybrzydzać na ceny. Prawdą jest, że zdarzają się jeszcze pojedyńcze jełopy które płacą "stare ceny", ale jak brat twierdzi to ostatnie niedobitki łapiące się jeszcze na program w tv z Wojciechowskim który zarzeka się, że spadków nie będzie. Kosmici kupią te mieszkania. Pamiętajmy, ze bezrobocie dopiero ruszy. Teraz fabryki wróciły do pracy, ale co z tego jak sprzedaż siadła. Zaraz będą musieli zwalniać pracowników. Galerie mimo, że otwarte świecą pustkami, a takie LPP wypowiada umowy najmu i nawet nie otwiera sklepów w większych miastach mimo, że może. W 2008 tak samo zaklinali rzeczywistość "Ceny nie spadną bla bla bla", "Ludzie muszą gdzieś mieszkać". Pokazujesz takim.gamoniom wykresy, a ci udają, że nie widzą. No cóż jak zwykle rynek ich zweryfikuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory: w 2008 to u nad nic sie nie dzialo. Tyle ze teraz kryzys i Szwabów to i nas to dotyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn:

      No nie wiem. Pytanie czy rzeczywiście jest ich rzeczywiście coraz więcej, czy to skrzywienie poznawcze wynikające z tego, że ma się częstszy kontakt z osobami własnej bańki wiekowej i społecznej.

      masz rację. w pełni zgadzam się z tym co napisałeś. co prawda sam nie mam 20 lat, ale ze względu na pracę w branży IT temat BTC, blockchain i ogólnie kryptowalut jest mi doskonale znany (również od strony technicznej). mam też wiele osób znajomych z branży co w oczywisty sposób skrzywia jednak moją percepcję. ale dlatego też nie siliłem się na pisanie "większość osób" a "coraz więcej". może powinienem również sprecyzować że chodzi o osoby świadome i mające oszczędności (czyli zarabiające jednak atrakcyjne pieniądze). i gdy się teraz nad tym zastanowię to myślę, że może takich osób o jakie mi chodziło być jednak mało w odniesieniu do reszty społeczeństwa.

      Tak. Nie przeczę, że jeżeli część tych osób zejdzie z tego świata to te lokale pojawią się na rynku. Z drugiej strony jest jednak silna skłonność Polaków do kupowania lokali nowych.

      z tą chęcią posiadania własnego M zgadzam się. z jednej strony dziwi trochę, że w Polsce jest więcej właścicieli mieszkań niż w Niemczech - z drugiej trudno uznać to za dziwne porównując rynek najmu w Polsce i w Niemczech (szczególnie rynek najmu spółdzielczego).

      jednak mi bardziej w tym punkcie chodziło o to, że te mieszkania (jeśli) pojawią się na rynku w jakiejś większej liczbie w danym okresie (pandemia, a nie naturalne procesy) to spadkobiercy jako osoby nie inwestujące mogą nie mieć cierpliwości by czekać na wzrost cen. dlaczego? bo często spadek należy podzielić na kilku spadkobierców (a wiadomo, że nic tak nie poróżni rodziny jak pieniądze :) a skoro spadkobiercy nie inwestowali w to mieszkania i nie oni sami wydawali pieniądze na jego zakup, to nawet sprzedaż ze stratą jest nich tak naprawdę czystym zyskiem.

      obniżenie zaś cen lokali w jakiejś konkretnej liczbie na rynku ma również efekt psychologiczny. ceny ofertowe przecież obserwują agencje jak i sami właściciele (o klientach nie wspominając). przy zastoju na rynku pojawienie się konkretnej liczby ofert z ceną poniżej średniej może wywołać paniczne ruchy u reszty.

      ale oczywiście to co piszę to scenariusz "jeśli".

      W niektórych przypadkach pewnie będzie ja piszesz, w innych nie, wszystko będzie zależeć od konkretnego przypadku, czy zakup był za kredyt, czy może za oszczędności. Znam taki przypadek, że małżeństwo kupiło zrujnowane mieszkanie, remontuje i planuje odsprzedać, ale oni mają obydwoje pracę i nie mają ciśnienia, żeby już i zaraz.

      zgoda. mnie chodzi raczej o osoby, które zaczęły inwestować w wiele mieszkań na raz i dla nich płynność jest sprawą kluczową, bo jedno mieszkanie zarabia na kolejne, w tym często przecież ta działalność jeszcze jest kredytowana (rozwój jest konieczny by z działalności po godzinach można się przestawić na tę działalność jako sposób na życie).

      tutaj też jest możliwa sytuacja podobna jak ze spadkobiercami - tj. w przypadku zakupu mieszkania jako inwestycji przez kilka osób wspólnie ktoś teraz musi solidarnie ponosić koszta utrzymania (a dochodu zero). niektórzy z tych ludzi mają redukcje pensji, niektórzy być może stracili bądź tracą pracę. czy pozostali będą mogli przejąć ich udziały? niekiedy tak, a niekiedy nie.

      Jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie. :) Zobaczymy za kilka miesięcy.

      również jestem tego samego zdania. możemy jedynie brać pod uwagę różne czynniki przy podejmowaniu własnych decyzji i wymieniać się uwagi, zwracać własną uwagę na coś o czym mówi/pisze ktoś inny. a jak będzie naprawdę to się przekonamy bo tego nikt nie wie, niestety.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn:

      Nie bagatelizuję tego kryzysu, ale też nie kupuję teorii, że teraz już armageddon nikt nie będzie wynajmować mieszkań ani przenosić się za pracą, wszyscy będą pracować zdalnie itp.

      o właśnie widzisz - praca zdalna. to jedna z dwóch rzeczy o jakich zapomniałem napisać. wiele korporacji (z ostatnich dni: FB) mówi otwarcie że sprawdziło się to podejście i chcą w następnych latach inwestować w to. co to znaczy? dla FB jedno: dostęp do większej puli kandydatów niż tylko Bay Area w USA. co to znacz dla mnie i dla kolegów z branży IT? że niedługo nawet dla dużych firm przestanie mieć znaczenie czy mam wizę do USA czy nie.
      a skoro mogą pracować za ogromne pieniądze dla korpo z USA (już teraz, ale chodzi o to że będzie to powszechniejsze) to co za różnica czy mieszkam w Poznaniu, Krakowie czy Sandomierzu albo Słupsku? nie każdy lubi wielkie miasta. część osób żyje w nich tylko z konieczności (ja uwielbiam, ale to ja).

      druga sprawa o jakiej zapomniałem - gorszy dostęp do kredytów hipotecznych - banki już teraz wprowadziły regulacje dotyczące większego wkładu własnego. a to przecież nie zakonczy się od razu jak tylko Minister Zdrowia powie "pandemia stop". rynek nierychomości jest nieco bezwłądny, a banki bardzo nie lubią niepotrzebnie ryzykować. pewnie zniosą część obostrzeń dopiero jak gospodarka zacznie znów pędzić z pełną prędkością.

    •  

      pokaż komentarz

      @nfhn:
      Oh wow. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, ze pewnie nie jestes pryszczatym 13-latkiem piszacym z komputera mamusi, a a raczej mlodym 20-30 latkiem "z branzy".

      Musza budowac, bo:
      - 70% z nich już sprzedali. Alternatywą jest bankructwo, lub proces i oddanie pieniędzy inwestorom.
      - obligacje korporacyjne trzeba zrolować, albo komornik zlicytuje zabezpieczenie.

      Moga wstrzymac nowe inwestycje, ale to mieszkania, ktore na rynku pojawia sie za 2-3 lata (a obligacje nadal trzeba z czegos rolowac).

      Co do mieszkania jako pewnej inwestycji:
      - po kazdym kryzysie finansowym w historii ludzkosci nieruchomosci tanialy
      - wiele krajow UE (Irlandia, Hiszpania, Holandia) zaliczyly spektakularne (40-70%!) spadki w wyniku kryzysu
      - praktycznie nie ma argumentow za dalszym wzrostem cen (poza chciejstwem flipperow), jest za to cala masa argumentow za spadkiem. Z samego szacunku ryzyka, inwestowanie w nieruchomosci obecnie to idiotyzm.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory Ta i wtedy wykopki wyskoczą ze swoimi groszami zaoszczędzonym w piwnicy i wykupią wszystkie mieszkania, które ludzie nie będą mieli za co spłacać. Jasne.

    •  

      pokaż komentarz

      @DesBatory Nie ma, zadnej "banki". Bedzie korekta, ktora w okresie, powiedzmy 24 miesiecy wyniesie max 10 - 15%. Chcesz sie zalozyc o dobra whisky?

    •  

      pokaż komentarz

      @kucober: Panie jak pisalem to samo co kolega to mi sie w leb kazali jebnac, bo to nie materialy czy koszty pracy szly w gore, tylko Ci zli deweloperzy nabijaja sobie kabze. Czytajac ich wypowiedzi licza na spadki 50%. Wystarczy, ze deweloperzy obniza podaz i z automatu ceny bada szly w gore, bo wciaz taniej wychodzi rata+czynsz niz komorne+czynsz. Brakuje bardzo duzo mieszkan, ludzie urodzeni po 1990 roku teraz szukaja mieszkan, bo nie maja gdzie mieszkac.

    •  

      pokaż komentarz

      @maciek-kwiatkowski: Cytuje mojego kolegę z branży po tym jak mu powiedziałem jeszcze przed "pandemią" po coś Ty to kupił? : Stary inflacja i tak zje ceny a mieszkania zostaną niewzruszone, nawet jakby potaniały;)

    •  

      pokaż komentarz

      @SzitpostForReal: Kuźwa nie wiem jak tu odpowiadać, sam sobie odpowiadam jak piszę, ale chodzi mi o to, że inflacja zje wszystkie niższe ceny mieszkań nadchodząca i to będzie jednym trwałym środkiem który pozostanie, dlatego żadnego kryzysu nie ma na rynku nieruchomości, oni się bratają z inflacją;)

  •  

    pokaż komentarz

    W końcu może wykończeniówka spokornieje i da się zorganizować remont za przyzwoite pieniądze (dla obu stron)

  •  

    pokaż komentarz

    a już wiadomo kiedy realnie możemy spodziewać się tanich mieszkań? Bańka pękła w kwietniu mamy prawie czerwiec i dalej nic nie wiadomo ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      a już wiadomo kiedy realnie możemy spodziewać się tanich mieszkań?

      @Pawel993: Na polskim rynku 3-5 lat do dołka, tak było w poprzednim załamaniu. Tutaj pójdzie to gwałtowniej bo rynek został przekształcony w inwestycyjny i to przy olbrzymim udziale finansowania długiem, masa kapitału czysto spekulacyjnego także (czyli wręcz im pasuje rzucić wszystko na rynek szybko, zaksięgować strate i iść gdzie indziej). To dopiero są lekkie początki, runie wszystko jak domino wraz z początkiem wyprzedaży/likwidacji tych z kredytami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: 30-40% jak najbardziej realne ale na przestrzeni tych 3-5 lat a nie już teraz pod koniec roku. Niby nie należy wyciągać wniosków przez analogie (poprzednie załamanie na rynku w PL i skala zjawisk na rynkach innych) ale to jest przecież bezpośrednim punktem odniesienia już pokazujacym jak rynek reaguje.

      Jeśli zaraz wyskoczy ktoś znów z argumentem "ale w PL jest tak mało mieszkań w przeliczeniu na 1000 osób!11" - świetnie sytuacja z "wyborami" pokazała jak mało ludzi mieszka pod swoimi adresami, jak wielkie ilości ludzi są zagranicą a kraj w ogóle nie jest tego świadomy. Ten wskaźnik jest oparty na kompletnie niemiarodajnych danych!

    •  

      pokaż komentarz

      30-40% jak najbardziej realne ale na przestrzeni tych 3-5 lat a nie już teraz pod koniec roku.

      @Saeglopur: czyli rozumiem że jak mam mieszkanie to mogę je teraz sprzedać może za 1 mln zł, poczekam 4 lata i takie samo kupie za 600 tys zł?
      400 tys zł na tym zarobie, super opcja

      ale wybacz nie zaryzykuję xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: moim zdaniem kluczowe będzie październik i to czy studenci wrócą do miast - jak ynwestorzy zostaną z pustostanami, to należy oczekiwać wyprzedaży - obecnie każdy czeka i liczy be to krótkotrwały kryzys

    •  

      pokaż komentarz

      moim zdaniem kluczowe będzie październik i to czy studenci wrócą do miast - jak ynwestorzy zostaną z pustostanami, to należy oczekiwać wyprzedaży - obecnie każdy czeka i liczy be to krótkotrwały kryzys

      @kamil_nie: kto by pomyślał że krach na rynku nieruchomości spowodują studenci

    •  

      pokaż komentarz

      @kamil_nie: kto by pomyślał że krach na rynku nieruchomości spowodują studenci

      @Pawel993: Studenci, turyści, pracownicy dziesiątek firm.

    •  

      pokaż komentarz

      kto by pomyślał że krach na rynku nieruchomości spowodują studenci

      @Pawel993: Mimo wszystko to są najwięksi klienci tego rynku. NIe wiem jak w innych miastach ale w Poznaniu liczbę studentów przyjezdnych szacowano na kilkadziesiąt tysięcy (jakieś 10% populacji miasta).

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: Raptowne wzrosty 2006-9 spowodowali właśnie studenci w wielkich miastach

    •  

      pokaż komentarz

      i to przy olbrzymim udziale finansowania długiem

      @Saeglopur: Przeciez dane mowi co innego. Tendecja faktycznie jest spadkowa, ale to jest ciagle ponad polowa za gotówka. Takze nie mam pojecia co to za "olbrzymi udział finansowania długami"....

    •  

      pokaż komentarz

      @FortunaHej: Sam więc sobie odpowiedziałeś. Gotówkowi to w dużym stopniu ci którzy kupują na własne potrzeby. Kredytowana co ciekawe jest większość 'inwestycji' pod najem i to w ignoranckim podejściu bez uwzględnienia amortyzacji, remontów, przestojów. Pozostała część kapitału inwestującego bez lewaru ewakuuje się jako pierwsza i tego początki rynek już odczuwa.

    •  

      pokaż komentarz

      eśli zaraz wyskoczy ktoś znów z argumentem "ale w PL jest tak mało mieszkań w przeliczeniu na 1000 osób!11"

      @Saeglopur: No to jest w ogóle uber-idiotyczny argument, bo przecież w 2009 mieszkań było jeszcze mniej, a ceny spadły przez 3 lata o 30% xD

      Już pomijam fakt, że cen nie kształtuje to czy jest "za mało" albo "dużo" mieszkań, tylko krzywa popytu i podaży, a ta pierwsza teraz jebnie na ryj XD

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: czyli rozumiem że jak mam mieszkanie to mogę je teraz sprzedać może za 1 mln zł, poczekam 4 lata i takie samo kupie za 600 tys zł?
      400 tys zł na tym zarobie, super opcja


      ale wybacz nie zaryzykuję xD

      @Pawel993: A jaki on ma interes w doradzaniu Ci w inwestycjach? To, że mieszkania spadną jest oczywiste, nie ma żadnych czynników, które pozwoliłyby na utrzymanie obecnych cen. Kwestią dyskusyjną jest tempo i poziom spadków.

    •  

      pokaż komentarz

      @kilemile: Czyli? Od tamtej pory wyjechało ponad 600 tys. Polaków stanowiących siłę produkcyjną a nie "niemowlęta i starcy". Tak więc teraz zwłaszcza przy nasyconym zaptrzebowaniu organicznym gdy to właśnie rynek inwestycyjny ciągnął ten sektor to tym bardziej pójdzie na dno całkiem. Bo co jak co ale na tak egzotycznym rynku jak mieszkaniówka w Europie wschodniej nie ma kapitału długoterminowego, nawet w wymiarze lokalnym.

      Nie wiem skąd ten szał i doszukiwanie się ciągłych wzrostów - ci ludzie najywraźniej nie mają odniesienia do cen europejskich. Windowanie cen w Polsce ponad nie wyglądało już od długiego czasu co najmniej jak komedia/karykatura i zakłamywanie rzeczywistości.

      EDIT: OK Miras, widzę że odpowiadałeś typom wyżej i zgadzamy się co do wniosków i trendów :)

    •  

      pokaż komentarz

      przy olbrzymim udziale finansowania długiem,

      @Saeglopur: Obecne stopy sa bliskie zera. Teraz dopiero zacznie sie bańka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: Mieszkania w Polsce były śmiesznie tanie. Metr w Warszawie 1,5-2 tys.€ metr na zachodzie 5-8 tys. €

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17: I dletego banki już zmieniły zasady przyznawania kredytów hipotecznych. Teraz mieszkań na rynku będzie masa i kto ma kasę to kupi. Kto nie to zastanowi się 3x bo caly zysk na mieszkaniu odda w kredycie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: @kilemile: Poprzednie załamanie to był pic na wodę. Mieszkania zdrożały nawet o 100% od 2004 do 2008 a później spadły o 10-15% w 2013. Żadna obniżka przy takich wzrostach jakie były. Mieszkanie na Ursynowie kosztowało w 2004 około 4400 zł za mkw, w 2008 ponad 9000 zł a w 2013 około 8000 zł. A pozniej zaczęły rosnąć i powyżej 10 000..

    •  

      pokaż komentarz

      @Pawel993: w 2008+ kiedy w UK nastąpiło załamanie ceny spadły o 20% i zajęło 6 lat na odrobienie spadków.

      House prices tumbled: the average UK property’s value plunged by 20 per cent over 16 months, while transaction levels slumped from 1.65 million in the decade up to the crisis to 730,000 in the year to June 2009.

      Nic nie broni by podobne spadki wystąpiły w UK ponownie, wręcz jest to bardzo realne skoro tamtejszy kryzys był według zapowiedzi niczym względem tego co nadciąga.
      Analogicznie spadek o 20-25%, a nawet więcej jest spokojnie realny w Polsce.

      Osobiście oznacza to dla mnie że zapłaciłem więcej niż mój dom będzie warty, ale tak długo jak go nie sprzedzaje nie ma to znaczenia bo ceny kiedyś odbiją. Ostatnim razem było to 6 lat a ja mam jeszcze sporo ponad to hipoteki.

      Konkludując, tak długo ja mieszkasz nim to ceny nie mają znaczenia, jak masz mieszkanie na cele inwestycyjne to przygotuj się na liczenie dużych strat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur? Na 10 moich znajomych którzy kupili ostatnio (12 miesięcy wstecz) mieszkanie było wśród nich: - 7 kupiło wymarzony kwadrat dla siebie za gotówkę (pozyczyli po rodzinie plus własna odłożona kasa) - 2 z nich kupiła jako inwestycję, - 1 kupila dla siebie i sfinansowała w 5o% z kredytu. Normalnych (czytaj biednych) ludzi nie stać na kredyt. Oczywiście to sytuacja w wielkim mieście, gdzie wszyscy mieli rodziców, przyjezdni pewnie nie mają wybory i albo wracają do domu, albo kredyt.

      Fliperów i inwestorów nie liczę, bo znam ich tylko z YT i kojarzę ich jako super bizmesmenuf "żyjących ze sprzedaży własnych książek bądź prowadzenia kursów i szkoleń".

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17: ale farmazony. W Niemczech masz metr mieszkania za ok 4tys eur w dużym mieście, a w PL za 2,5 tys eur. Takie są fakty, a nie w WWA za 1,5tys eur. Znajdź ogłoszenie to biere od razu.

    •  

      pokaż komentarz

      @rluk: 4K kosztuje metr mieszkania na bawarskiej wsi. Sprawdź ceny w Monachium.

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17 zerknij jak wyglądały stopy procentowe w UK I US podczas kryzysu i jakie były spadki na nieruchomościach.

    •  

      pokaż komentarz

      @rluk: https://www.immobilienscout24.de/expose/117142206#/ a tu Lipsk za 4K. Wszystko nowe budownictwo. Czekam na nowe mieszkanie od dewelopera za a1,5k eur w Warszawie.

      A ru mieszkanie w Gdańsku za 6k eur: https://www.otodom.pl/oferta/2-pok-apartament-neptun-park-z-pieknym-widokiem-ID44iK6.html#6cf18d8f79

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: Mieszkania w Polsce były śmiesznie tanie. Metr w Warszawie 1,5-2 tys.€ metr na zachodzie 5-8 tys. €

      @xp17:
      W Holandii w idealnej lokalizacji, nowe w pelni ekologiczne budownictwo:
      - ogrzewanie podlogowe, z niezaleznym obwodem i indywidualnym sterowaniem kazdego pomieszczenia
      - wielostrefowa mechaniczna wentylacja z rekuperacja ciepla i oczujnikowaniem CO/CO2
      - szybo-sciany na 1/3 scian mieszkania.
      - centralna klimatyzacja
      - podziemna bateria cieplna dla calego bloku
      - izolacja klasy A++++ (wg holenderskiej skali, efektywnie - dom w pelni pasywny)
      - plywajace podlogi z wbudowana izolacja dzwiekowa
      - boiska do siatkowki i kosza dla dzieciakow + maly park

      Cena 4,5-5k € / metr. W drugim najdrozszym miescie w Holandii. Zrodlo - oferta od dewelopera ktora trzymam w dloni.

      Teraz porownaj to z Polska gownodweloperka, gdzie tepym krakowskim ciolkom nie mozna wytlumaczyc koncepcji indywidualnej wentylacji per apartament.

      Cena starego budownictwa (lata 1500-19xx) czyli standard nowoczesnej polskiej deweloperki w centrach miast to ok 2,5k-4k€ / metr.

      Ceny w Niemczech sa ogolnie nizsze niz w Holandii, Monachium to troche z dupy przyklad - ceny w scislym centrum (gdzie ze wgledu na istniejaca zabytkowa architekture nic nowego nie mozna zbudowac) sa o 100% wyzsze niz ceny dzielnicy obok.

    •  

      pokaż komentarz

      @levoi: No i co sie nei zgadza? Napisałem 5K.

    •  

      pokaż komentarz

      @levoi: @xp17: Dokładnie to, ceny mieszkań i w ogóle budownictwa w PL stały się absurdalne a ludzie sobie wmówili że to jest OK xD Już pomijam ceny wg siły nabywczej bo to całkiem kosmos i splunięcie w twarz ale ceny w Polsce wielu rzeczy są nawet nominalnie wyższe niż w Europie!!! Absurd!

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: Dlaczego ceny w Polsce mają być niższe? Co ma siła nabywcza do ceny towaru? Jeżeli cię nie stać, to nie kupujesz. Proste.

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17: Bo gęstość zaludnienia, koszt ziemi i pracy (od strony podażowej), wartość dodana pracy (od strony popytowej - tzn. realne zarobki ludzi), atrakcyjność w ogóle tzn. poziom życia w kraju złożony z czystości, opieki medycznej, pozostałych służb, jakości edukacji itp itd. Jak wiesz takich składowych jest masa. Z samych tych względów ceny nieruchomości i w ogóle wielu rzeczy naturalnie jest tańszych. Ale doszło do tego że nie są i dlatego to absurd.

      Wiele rzeczy w PL ma status dobra luksusowego podczas gdy w Europie czy USA jest normalnym dobrem konsumpcyjnym. Przykład: elektronika konsumencka która potrafi być w Polsce droższa niż na świecie to jest śmieszne. A ludzie i tak przepłacają bo traktują to jako jakis bzdurny element prestiżu.

      Z mieszkaniami/ziemią patalogia przez brak szerszej wiedzy ekonomicznej wśród ludzi, brak alternatyw (bo np. historia Amber Hold, GetBack, syfne lokaty itp itd) to sie rzucili ludzie z gotówką na ten rynek. A do tego skoro rośnie to i MASY na kredyt. To w tym drugim upatruję źródła efektu wręcz domina niedługo. I bardzo wg mnie dobrze bo rynek się oczyści a masa normalnych ludzi albo była zmuszona płacić nierealne stawki albo jeszzce wiecej dało się urobić kredytami na dekady xD

      Jeżeli cię nie stać, to nie kupujesz. Proste.

      @xp17: To jest właśnie to polackie myślenie że nawet byle mieszkanie/dom mają być dobrym luksusowym a nie czymś zupełnie normalnym xD

      Jeśli zrozumiałeś że ceny w Europie są nominalnie na zbliżonym poziomie to na jakiej podstawie zakładasz że te w PL są usprawiedliwione a nie zwykłą bańką?

      Mam dom, budynki, las, masę terenu. W życiu nie kupiłbym mieszkania w Polsce widząc jaką reprezentują wartość a jakie mają ceny xD A i tak nie wiążę z tym krajem przyszłości a jestem jedną nogą przez właśnie sporo tego rodzaju sytuacji.

      Gdybym miał komuś z Norwegii już całkiem wyjaśnić relacje zarobków do cen nieruchomości w Polsce to by stwierdzili że mam sprzedawać wszystko i sie ewakuować na dobre xD A ceny np. domków bliźniaków czy w ogóle czegokolwiek dla porównania w UK jakie miałem podczas częstych wizyt tam gdy siostra studiowała - to już całkiem otwiera oczy jak Polacy dają się rżnąć xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: To są jakies mity z tą elektronika. Nawet jeżeli czasem tam bywa (choć w Polsce wiele rzeczy jest tańszych), to jest to kwestia skali sprzedaży. Większe zamówienia - taniej. Rynek.
      Mieszkania w Polsce są tanie. Bliźniaka pod dużym miastem kupujesz za 130-150K Euro. Za tyle nie kupisz nory na zachodzie.
      Posłuchaj ile kosztują mieszkania w Chinach.

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Bliźniaka pod dużym miastem kupujesz za 130-150K Euro. Za tyle nie kupisz nory na zachodzie.

      @xp17 Spokojnie i to można nieźle wybierać.

      Posłuchaj ile kosztują mieszkania w Chinach.

      Tam jest całkiem patologia - całe osiedla i miasta budowane tylko na cele inwestycyjne, wszystko fuszerka i w większości nikt nigdy mieszkać nie będzie. Brak nawet wody czy prądu dociągnietego, zero wyposażenia a ceny absurdalne tylko dlatego że pompuja dalej.
      Zarówno ludzie jak i rząd który tak PKB nakręca.

      W PL to samo ale nie do aż takich granic

    •  

      pokaż komentarz

      @Saeglopur: Nie dyskutuj z tym trollem. Dałem mu kilka mieszkań w DE a on mi żadnego w Warszawie za 1,5k euro.

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17: jeszcze napisz że w Bawarii zarabiają tyle co w Polsce.... porównanie :-))

    •  

      pokaż komentarz

      @robert457: W dużych miastach zarabia się podobnie. Jak policzysz koszty życia i podatki, to w Polsce można nawet lepiej zarobić.

  •  
    rav2 via iOS

    +44

    pokaż komentarz

    Czy oni nie czytają wykopu? Przecież eksperci twierdzą że będzie ciągle rosnąć.

  •  

    pokaż komentarz

    Flipperzy i cwaniaki napompowali bańkę, a teraz ona pęka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Phyrexia: Nie było żadnej bańki. Po co piszecie wciąż te same brednie?
      Poza tym co to znaczy "cwaniacy"? Rynek jak każdy inny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Phyrexia: fliper kupuje mieszkania na które byś nie spojrzał, remontuje najtańszym sposobem i sprzedaje z marżą. Jak nie potrafisz rozróżnić tanich i ogólnie słabych materiałów to kupisz te mieszkanie bo wydaje ci się wyremontowane, a tak naprawdę jest to tandeta i po kosztach. A jak szukasz mieszkania do remontu i bierzesz Sebastiana bez prowadzonej działalności do remontu bo jest tani, tani bo nie płaci podatków, tani bo nie ma sprzętu ani umiejętności To ty jesteś cwaniak Janusz i narzekasz na konkurencję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Phyrexia: Gacie na dupie ci pękają
      Popyt spadł z prozaicznego powodu - nie miał kto oglądac, nie miał kto pokazywać. Wszyscy siedzieli w domu.

    •  

      pokaż komentarz

      Poza tym co to znaczy "cwaniacy"?

      fliper kupuje mieszkania na które byś nie spojrzał, remontuje najtańszym sposobem i sprzedaje z marżą.

      @xp17: Ja mówię o tych degeneratach spamujących skrzynki pocztowe odręcznie pisanymi kartkami gdzie "młoda para" żebrze o mieszkanie tanio nawet z długiem, żeby jakaś starsza osoba się zlitowała i sprzedała za bezcen milionerowi kolejne mieszkanie które odremontuje profesjonalna ekipa i sprzeda z wielkim zyskiem.

      To są profesjonalni oszuści jeśli się jeszcze nie połapaliście. To nie młode małżeństwa piszą takie ulotki, a pośrednicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @xp17: 50% mieszkań pod inwestycje. Katastrofa demograficzna za rogiem.W niektórych miastach już zmniejszająca się liczba mieszkańców. Nie ma żadnej bańki.

    •  

      pokaż komentarz

      "młoda para" żebrze o mieszkanie tanio nawet z długiem, żeby jakaś starsza osoba się zlitowała i sprzedała za bezcen milionerowi kolejne mieszkanie które odremontuje profesjonalna ekipa i sprzeda z wielkim zyskiem.

      @iddqd: Gdzie tu oszustwo? To już nie można kupić, wyremontować i sprzedać?

    •  

      pokaż komentarz

      @dktr: coś ci się pomieszało ja nic takiego nie pisałem