•  

    pokaż komentarz

    Typ na zdjęciu wygląda jak Michał Pol po 25 latach w zakładzie karnym ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Generalnie sądownictwo na całym świecie to jest dramat
    Zbrodniarze wojenni? Zero kary
    Gwałciciele, pedofile? Do 3 lat
    Posiadanie narkotyków? Pierdyliard lat
    Przeszkadzasz władzy? Pierdyliard ++
    Bonus
    Ktoś z polityki popełnia przestępstwo za które normalnie idzie się siedzieć?
    Niewinny

    •  

      pokaż komentarz

      @Bounty: Sądownictwo na świecie działa dokładnie tak jak powinno, i do czego zostało stworzone, trzymać motłoch w ryzach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bounty: Zbrodniarze wojenni? Zero kary

      Słyszałeś kiedykolwiek o procesach norymberskich albo Międzynarodowym Trybunale Karnym dla byłej Jugosłowi?

      Gwałciciele, pedofile? Do 3 lat

      Źródło? Czyżby dane z dupy?

      Posiadanie narkotyków? Pierdyliard lat

      Za posiadanie narkotyków na własny użytek są dość niskie kary a posiadanie tych miękkich w wielu krajach jest legalne.

      Przeszkadzasz władzy? Pierdyliard ++

      Na Białorusi i w Korei Północnej faktycznie tak jest.

      Ktoś z polityki popełnia przestępstwo za które normalnie idzie się siedzieć?
      Niewinny

      Uniewinniony pomimo popełnienia pospolitego przestępstwa? Nawet jeśli był taki przypadek to z pewnością nie jest to reguła ,,na całym świecie".

      Ogólnie ten twój wpis to taki wysryw uchlanego Janusza na imieninach. I to takiego Janusza, który sam kradnie sprzęt ze swojego zakładu pracy, a gdy go przyłapią to narzeka na państwo, że go karze zamiast karać jego szefa, który ,,nakradł miliony i śmieje się wszystkim w twarz".

    •  

      pokaż komentarz

      @falden: Oj nie, nie zgadzam się z tobą i mogę Ci podać przykłady, niech będzie i po kilka
      1. Zbrodniarze wojenni
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Pieter_Menten odsiedział 8 lat, winny egzekucji na kilkuset ludziach. Tomasz Komenda za rzekome popełnienie jednego, niewinnie odsiedział 19 lat, różni ich tylko pozycja społeczna i ilość posiadanych pieniędzy.
      Więcej? https://pl.wikipedia.org/wiki/Heinz_Reinefarth a z takich nowszych to spójrz na polskich zbrodniarzy komunistycznych. Jaruzelski, Kiszczak, ludzie z WRON. W protestach w Polsce zginęło kilkaset ludzi z ich winy, oni kazali ich mordować. Wyrok? 0 lat. Dlaczego? Bo mają władze i pieniądze
      2. Proszę to dane: https://forsal.pl/artykuly/1076170,niskie-wyroki-za-gwalt-problemem-jest-mentalnosc-sedziow.html
      https://natemat.pl/148457,sady-orzekaja-lagodne-kary-dla-gwalcicieli-az-41-proc-sprawcow-uslyszalo-wyrok-w-zawieszeniu
      Celebryci jak Polański i osoby wpływowe takich wyroków nie otrzymują w ogóle. Jaki wyrok dostał Krystek z zatoki sztuki? Jakie wyroki dostają gangsterzy, właściciele domów publicznych, w których zmuszają kobiety do prostytucji? 14 miesięcy https://www.radiozet.pl/Rozrywka/Plotki/Krolowe-zycia-Dagmara-Kazmierska-wspomina-odsiadke-w-wiezieniu-Cale-noce-wylam
      Dla porównania Adolf Kudliński taki polski youtuber preppers za obrażenie mniejszości romskiej dostał wyższy wyrok.
      A jak się miewa milioner Hoss? który wymyślił metodę na wnuczka? jak się miewa gangus właściciel Cocomo, w których od lat kroją ludzi na kasę? Zdarzały się nawet morderstwa. Wszyscy na wolności
      3. Osoby wpływowe nie dostają wyroków od sądów. Spójrz na aferę podkarpacką chociażby, cbś trzymało latami łapę na burdelach i dragach, i jakie są tego konsekwencje? Ci agenci, którzy byli w to zamieszani, Śnieżek i Boroń są na wolności, nigdy nic im nie będzie. Służby o nich się zatroszczą. Czy ludzie zamieszani w morderstwo Olewnika siedzą? Nie, bo to wpływowi politycy i policjanci. Słupy w więzeniach, każdy już zdążył popełnić samobójstwo. To nawet nie muszą być przypadki morderstw, za zwykłe wykroczenia też im nic się nie dzieje https://www.planeta.pl/Wiadomosci/Polityka/Polityk-PiS-przed-sadem.-Od-lat-lamie-prawo-ale-jest-bezkarny
      Pamiętasz morderstwo Stachowiaka? Znikajace nagrania, brak kamer, fałszywe ekseprtyzy, umorzenie śledztwa i w końcu żałosny wyrok? Myślisz, że gdyby 8 ludzi torturowało oficera policji aż by umarł to też by dostali po 2 lata? Ci ludzie, którzy są za to odpowiedzialni teraz zajmują wysokie stanowiska w spółkach państwowych.
      https://tko.pl/47495,2020,05,02,za-posiadanie-marihuany-grozi-im-3-lata-wiezienia-wpadli-bo-jeden-z-nich-nie-mial-maseczki
      więcej grozi jak będziesz miał skręta, niż jak zamordujesz człowieka na komendzie. Czy Szumowski kiedykolwiek dostanie jakikolwiek wyrok za zrobienie wału na 200 milionów z kolegą? Nie. Prędzej my dostaniemy karę za chodzenie bez maseczki, chociaż nie ma ku temu podstawy prawnej.
      4. W Polsce przeciwnicy władzy nie tylko trafiali do więzień, popełniali też samobójstwa jak Bilda czy Lepper. Wysoko postawieni ludzie niszczyli i przejmowali biznesy normalnych Polaków, przykład: Polmozbyt. Służby specjalne i politycy zniszczyli ludziom życia żeby dobrać się legalnie do kasy.
      Politycy w ogóle są ponad prawem, piszesz że to nie jest regułą. Myślisz, że syn Kurskiego stanie przed sądem? Nigdy. Myślisz, że ktokolwiek z nich odpowie za te wszystkie afery, kradzież pieniędzy z publicznych spółek? Nie.
      Nie jestem pisowcem, jestem ich zadeklarowanym przeciwnikiem, również "reformy" sądownictwa, bo to po prostu ustawianie swoich na stołkach. Ale generalnie cały wymiar sprawiedliwości ma tylko trzymać za mordę zwykłego człowieka, prawo jest dla słabych. Ci wielcy, silni, trzymający władzę nie muszą się do niego stosować. Wyroki są absurdalne a układ broni swoich ludzi do końca. Całe to środowisko należy zaorać do zera i postawić od nowa, wraz z ludźmi którzy będą ich realnie kontrolować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bounty: 1. Ile osób z powiedzmy 200 najważniejszych nazistów uniknęło odpowiedzialności? Pomijam tych którym udało się uciec albo popełnili samobójstwo przed procesem.

      2. Po co podajesz przykłady ludzi, którzy ukrywali się przed wymiarem sprawiedliwości (Polański) albo których procesy nadal się toczą (Krystek)?

      3. ,,Osoby wpływowe nie dostają wyroków od sądów"

      Kompletna bzdura - znany producent filmowy, były mąż Górniak, posłowie, wojewodowie, burmistrzowie, prezydenci miast, nawet jeden minister. To tylko przykłady z Polski. W Niemczech czy w Anglii też byś trochę tego znalazł.

      4. Lepper to był gamoń, szur i populista, a nie żaden ,,przeciwnik władzy". On w 2011 roku był kompletnie nikim, od dawna funkcjonował poza polityką.

      Politycy to często cwaniaczki i krętacze, lubiący np. obsadzać ważne stołki swoimi kolesiami i rodziną. Jeżeli jednak zarzucasz im seryjne mordowanie ludzi to daj jakieś porządne dowody a nie dane z dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Bounty: Co Ty za idiotyzmu wypisujesz? Kto plusuje te glupoty? Eh wykopki

      Sadownictwo stosuje prawo a nie je ustanawia. Sadownictwo dziala dobrze, to prawo jest najwyzej zle

    •  

      pokaż komentarz

      @ZlowrogiJanusz: Sądownictwo przede wszystkim nie skazuje swoich, prawo jest od tego, żeby trzymać zwykłego człowieka za mordę. Elit nie obowiązuje.

  •  

    pokaż komentarz

    To skandal, że tacy ludzie siedzą w wiezieniu wraz z pospolitymi oprychami. Na szczęście Kanada oraz część Stanów legalizuje psychodeliki, więc jest szansa na amnestię, mam nadzieję.

    Przy okazji polecam reportaż Vice, który zgłębia podziemie stworzone przez Picarda oraz rolę byłej striptizerki Krystle Cole.

    źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Najciekawsze efekty LSD zaobserwowałem nie w trakcie tripa, a parę dni po. Wyszedłem z depresji, wprowadziłem nowe pomysły na firmę w życie - z sukcesem. O ile staram się zrozumieć kary za narkotyki, tak nigdy nie zrozumiem kary za kwasa.

  •  

    pokaż komentarz

    uważam że wszystkie miękkie narkotyki powinny zostać zalegalizowane

    •  

      pokaż komentarz

      @blablaelotrzydwazero: jakie wszystkie? to ile narkotyków dla ciebie to miękkie narkotyki?

    •  

      pokaż komentarz

      @Reevder: Grzyby, szałwia, DMT, koka, meskal. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @blablaelotrzydwazero: dlaczego tylko miekkie? Przecie, sa legalne... Cukier sol kawa

    •  

      pokaż komentarz

      @tomosano: szałwii to bym w zyciu nie dopuscil do sprzedazy po tym jak poczulem na wlasnej skorze jej dzialanie. Kurde, próbowałem psylocybiny, LSD, nawet Ayahuasce piłem i to wszystko było niczym w porównaniu z totalnie niezrozumiała, pop%??@??oną fazą połączoną z nie do końca świadomym wychodzeniem z ciała i atakami agresji, które miałem po szałwii.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole: następnym razem się przywiąż xD paliłem raz. tylko nie pamiętam jaki ekstrakt. na pewno jeszcze zapalę. grzybów za to nigdy nie zjem bo za długa faza.

    •  

      pokaż komentarz

      @H3XX: Przywiązałem się bodajże za drugim podejściem. Skończyło się atakiem paniki. Kilka razy spróbowałem szałwii w różnych warunkach za każdym razem to samo. Z żadną substancją nie miałem takiej porytej p#!!y jak z szałwią. Wręcz przeciwnie - wszystkie substancje, których w życiu spróbowałem ogarnąłem bez większych problemów. Szałwii ogarnąć się zwyczajnie nie dało. Buch, 20 sekund, wciąga cie do pustki i już wiesz, że nie ma odwrotu, że nie ma ucieczki...

      Następnego razu nie będzie. Po Ayahuasce wybrałem trzeźwość. :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole: ale jaki ekstrakt? bo mi koleś w sklepie w UK gdzie to było legalne pokazał palcem że jeśli wcześniej nie paliłem to weź ten najsłabszy. a było tego co najmniej kilka mocy. szałwia ma to do siebie że ma sprowadzić do parteru. ale ataku paniki nie miałem, wiedziałem że to za 5 minut przejdzie. wszystkie mięśnie wiotkie, nie dałbym rady wstać na nogi po tym. lekki atak paniki i pustkę to miałem po paru pigułach i taka bania trwa cały dzień albo dłużej. totalny syf i zniszczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @H3XX: ekstrakt x10, najsłabszy jaki był w Holandii. Mój każdy trip na szałwii wyglądał tak, że łapałem bucha, mijało około 20 sekund i nagle zaczynało mnie wykręcać + wizuale jak cała rzeczywistość, materia się "składa" "rozpada". Pojawiało się przy tym uczucie jakby z tyłu mnie "pustki" która próbuje wciągnąć mnie do siebie i stopniowo to robi, że nie ma już od tego ucieczki ani odwrotu i, że jak mnie już wciągnie zostanie NIC. Mówiąc NIC mam na myśli totalne NIC - nie to, że umrę, nie to, że coś mi się stanie, nie to, że cały świat przestanie istnieć - po prostu NIC. Finito. Pustka. Otchłań, zero absolutne - jeśli dodasz cokolwiek do wyrażenia "nicości" nie będzie to już NIC. Okruch "świadomości" tego co właśnie się wydarza był tak przerażający, że chcąc nie chcąc traciłem nad sobą kontrolę i wpadałem w panikę. Wszystko działo się półświadomie z przerywaniem na wychodzenie z ciała, jakieś spotkania astralne, gdzie niektóre z "istot" próbowały mnie namówić do oddania im ciała, pop$@%@$!one wizje, których części nie pamiętam a część do dziś mrozi mi krew w żyłach. I ten k!!#!ski posmak, zapach. Wracał mi jeszcze kilka razy już na trzeźwo w formie "flashbacka" bleh. Kilka sesji nagrywałem nawet na kamerkę - żeby zobaczyć to z zewnątrz i usunąłem te filmiki, bo wyglądały jak żywcem wyjęte z jakiegoś egzorcyzmu - wyginanie się na wszystkie strony, darcie mordy nienaturalnym głosem, śmiech. Masakra. Nie dało się w ogóle kontrolować przebiegu tripa. Dużo popróbowałem w życiu i zawsze to był albo fun jak w przypadku jakiejś ecstasy albo głęboka introspekcja i wręcz przełamywanie programów ego przy udziale LSD, grzybów albo Ayi ale szałwia totalnie rozj?#$ła mi swojego czasu system i szczerze mam gdzieś, że "naukowo" uznaje się ją za miękki narkotyk w dodatku nieszkodliwy. Ja swoje przeżyłem i wiem, że długo, oj długo dochodziłem po tym do siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole grubo. Kiedys w klubie zjadlem taka zielona pigułę i sie zaczęło. Zamiast energii i dobrego humoru poczułem jakieś odretwienie. Takie jak napisałeś zapadanie sie w sobie.
      Jazda trwała ze 2 albo 3h usiadlem w fotelu i siedzialem z zamkniętymi oczami.
      Tracilem czucie w dłoniach. Myślałem, że umieram.
      Wkrecilem sobie, że to nigdy nie puści.

      Usilnie trzymałem sie mysli o mojej dziewczynie i, że ja kocham. To mi pomogło przetrwać kryzys.
      Stopniowo zaczelo puszczać wiec zataczajac się polazlem do domu. Czulem sie jak scierwo. Caly obolaly i dretwy. Rano bylo juz ok.
      Nie wiem co to bylo bo nie bylo logo.
      Masakra.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomosano: Wodecki mówił, że brał kokę a widzisz jaki wybitny muzyk

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: wiesz różnica jest taka, że "jakaś zielona piguła" jest niewiadomego pochodzenia a salvinorum A jest jednak do pewnego stopnia przebadany i podobno nieszkodliwy. :) podobno a jednak nie w każdym przypadku i nie dla każdego.

      Uczucie odrętwienia i zapadania się z w sobie to nie jest raczej to co opisuje. Stan ogarniającej pustki po zapaleniu szałwii raczej przyrównałbym do czegoś na wzór wielkiej łapy nicości, która już po Ciebie idzie i dzieje się to tak szybko, tak nagle i tak brutalnie, że nie masz już nic do gadania. Nikt nie pyta o zdanie, zapaliłeś, wciąga w niebyt i dziękuję dobranoc gasimy światło.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole czytalem kiedyś trip raporty na hyperreal. Masakra. Czemu zapodałeś to więcej niż raz?

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: to był czas kiedy mocno interesowałem się roślinami psychoaktywnymi. Tzn. omijałem zawsze stimy i typowe dragi robiące ruine z organizmu od strony fizycznej, ale z kolei byłem wielkim fanem MJ, LSD, Psylocybiny, jak i tematów dot. psychodeli, pracy z podświadomością i szamanizmu. Szałwia była kolejnym przystankiem jako roślina wywodząca się właśnie z takich kręgów. Za pierwszym razem ciekawość, za kolejnym sprawdzenie czy to może nie przez nieodpowiednie warunki, za kolejnym sprawdzenie czy może ukierunkowanie tripa na określoną intencje + szacunek do samej rośliny (tzw. podejście ceremonialne z kadzidłem, świecami) coś zmieni itd. itd. To bardziej zakrawało na eksperymentowanie i badanie działania rośliny aniżeli zabawę - stąd te nagrywanie siebie kamerą, różne podejścia w różnych warunkach, różnymi sposobami (szklana fajka, bongo). Tylko, że jakkolwiek się nie zabezpieczyłem od strony fizycznej np. właśnie przywiązując się do stabilnego przedmiotu, albo uspokajając siebie przed samym procesem, czytając o nieszkodliwości substancji czyli edukując się to pod wpływem rośliny wszystko to było na nic. Logika przestawała mieć znaczenie w obliczu tego co się ze mną działo. Nie wiem do dziś co to było, nie znalazłem na to jednoznacznej odpowiedzi nigdzie. Łącznie podszedłem do szałwii chyba 11 razy i choć faktycznie z perspektywy czasu długofalowo nie wywołało to żadnych problemów psychicznych ani fizycznych to przez pewien czas czułem się "poturbowany" w główce. Pamiętam taką naleciałość po jednym z podejść miałem przez kilka tygodni wrażenie, że ten ja przed paleniem zniknął bezpowrotnie a na jego miejsce wskoczyła kolejna manifestacja mojego avatara w rzeczywistości. Niby ciągle ja, ale jednak już nie ja - jakiś inny. Nie potrafiłem jednak jednoznacznie wskazać jaka konkretnie zaszła zmiana. Po prostu ją czułem. Coś zbliżonego do depersonalizacji. Patrząc na to z boku niby po prostu pantha rhei ale w świadomości tego procesu było coś dziwnego i przerażającego. I o ile od grzybów, LSD, Ayi nauczyłem się mnóstwo o sobie i wszechświecie o tyle od Szałwii jedyne czego się nauczyłem to, żeby się nie do niej nie dotykać. XD

      Mój kolega miał podobne doznania, ale nie potrafił ich zbytnio opisać, po prostu potwierdzał kiedy ja coś mówiłem, że miał tak samo/podobnie. Raczej nie kłamał. Moja koleżanka z kolei śmieszki, fraktale, sielanka. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole ja akurat jestem wierzący i wszelkie szmanizmy itp to nie dla mnie.
      Dla mnie jest to zagrożenie duchowe.

      Ja po prostu cpalem bez dorabiania do tego ideologii, głównie przez roznego typu problemy w moim życiu.

      Psychodelików nigdy nie próbowałem. Bałbym się (abstrahując od religii).

      Teraz wiem, że to była ucieczka od problemów ale wtedy bylo mi wszystko jedno.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: generalnie moim zdaniem jedno zupełnie drugiego nie wyklucza tak samo jak teoria ewolucji nie wyklucza teorii stworzenia. Również jestem wierzący, tylko po prostu nie identyfikuje się (już) z żadna religią. Boga szukałem całe życie gdzieś w niebie, w księgach, ch@! wie jeszcze gdzie. Szamanizm i późniejsze ceremonię z Ayahuasca połączyły mi kropki i odnalazłem go... w sobie tj. przestałem zrzucać odpowiedzialność za moje życie na jakieś wyższe byty, wziąłem los w swoje ręce akceptując to, że jestem dzieckiem Boga stworzonym na jego podobieństwo z taką samą mocą do kreacji rzeczywistości aczkolwiek wciąż respektując to, że on sam jako byt nadrzędny, przyczyna przyczyn która sama nie ma przyczyny jest ode mnie nieskończenie większy i potezniejszy - ot taki jeden z życiowych paradoksów totalnie nie do ogarniecia z poziomu umysłu. Jestem Bogiem a jednocześnie nim nie jestem. Mógłbym tak długo dywagować, ale szczerze mówiąc nie ma to większego sensu. To się czuje, nie rozmyśla o tym. Patrzy sercem. Nie uważam też, żeby psychodeliki umiejętnie stosowane ze szczera intencja mogły zaszkodzić. Są opinie ludzi, że to droga na skroty itd. Moim zdaniem po to są te rośliny mocy stworzone, żeby również z ich pomocy korzystać. No bo kto to stworzył? W Szatana osobowego nie wierzę. Dla mnie szatan = zalęknione ego i nawet z Biblii wyciągnę na to dowody. :) bo czytałem i lubię wracać, tylko nie traktuje jej jak powieść fantasy o ziomku co go przybili do krzyża tylko zbiór wskazówek jak się oświecić. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Jeden dotrze do rdzenia dzięki modlitwie, drugi dzięki medytacji, trzeci podczas pracy z roślinami czwarty połączy to wszystko naraz i nic z tego nie będzie tak naprawdę ani złe ani dobre bo to tylko ludzkie formy, definicje, wciąż tylko słowa, którym umysł nadał jakiś tam sens. Jak dochodzisz do etapu kiedy uznajesz, że znasz wszystkie odpowiedzi, poprzez świadomość tego, że odpowiedzi są całkowicie zbędne, gdyż pytanie nigdy nie zostało zadane jesteś w domu. W sobie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole tzn mialem etap na którym z powodu moich grzechów i braku chęci poprawy i walki z nimi zerwałem z kk i przestalem się modlić.

      Jednak po 10 latach wróciłem na łono kościoła.
      Ja nie musze szukać prawdy i zrozumienia.
      Nauka Kościóła jest doskonała.
      Daje wszystkie odpowiedzi.

      No i KK to nie sama Biblia, która zresztą w Kościele powstała.

      Niby psychodeliki nie szkodza a co jesli będą "triggerem" choroby psychicznej?

      Mój los zawsze był w moich rękach, nigdy nie zrzucałem na nikogo odpowiedzialności za to jak żyje.

      Dla mnie Szatan istnieje, mówią o tym świeci, objawienia i egzorcyzmy.

      Skrót katolicyzmu, poprzez cierpienie i pokorę do oczyszczenia i zbawienia.

    •  

      pokaż komentarz

      Myślotworemzl@Kubilaj_Chan: Podczas swoich doświadczeń spotykalem różne istoty astralne. Nie wszystkie były nastawione do mnie przyjaźnie i pozytywnie. Wiele z nich mogłoby na pierwszy rzut oka odpowiadać opisem szatanowi, ale koniec końców okazywało się to zawsze tylko pozą, myślotworem, próbą zastraszenia albo przekonania mnie do oddania ciała - tu masz potem pole do popisu dla egzorcystów. Notabene nie jest to profesja zarezerwowana wyłącznie dla księży - z tego co się orientuję wręcz mają oni najmniejsza skuteczność w oczyszczaniu, takiego ducha wypędzają często na kilkanaście, kilkadziesiąt sesji a i tak często człowiek dalej jest podziurawiony przez poczucie winy, strach, żal, brak wybaczenia i po czasie wszystko wraca - bo zakłada się, że to złe opętało , a w ogóle nie przykłada się wagi, że najpierw człowiek to złe wpuścił w ten czy inny sposób i wypadałoby go wpierw pozamykać. Do spotykania takich istot dochodzi również na "trzeźwo" . Nie trzeba do tego psychodelików. Wystarczy np. Regularne kultywowanie w sobie silnych negatywnych emocji, żebyś w końcu zaczął ściągać coś co się tym żywi. Za którymś razem wlezie w ciało i masz problem. Koszmary, paraliże, wybuchy złości, wahania nastroju, utrate kontroli nad zachowaniem. Cóż powiedzieć - podobne przyciąga podobne. Jeśli wydaje Ci się, że wszystkie myśli, emocje czy sny pochodzą tylko od Ciebie to jest to co najmniej ignorancja równa zakładaniu, że życie może opierać się tylko na pierwiastkach i gęstościach wedle których we wszechświecie istniejemy my jako ludzkość.

      W ogóle też nie miałem na myśli tego, że psychodeliki zaszkodzić nie mogą i są poranną przechadzką po parku. One prawdopodobnie zabierają Cię do innej części świadomości (celowo brakuje tu słowa "twojej"), jeśli wyjdą stamtąd do Ciebie jakieś lęki czy traumy to od Ciebie zależy jak do nich podejdziesz. Pod warunkiem, że masz pole na decyzję, bo moje doświadczenia z szałwia pokazują, że nie zawsze możesz zadecydować o przebiegu tripa i o swoim podejściu do niego. Czasami jedyna decyzja która podejmujesz to to czy wybrać się w podróż czy nie. Jak zresztą wspominałem wcześniej - o ile z tripów lsd, psylocybiny czy DMT wyciągnąłem mnóstwo (również cała wiedzą opisana w poprzednim akapicie - też nie z palca, swoje przerobiłem z astralami, żeby umieć się przed nimi bronić a na pewnym etapie po prostu stać się dla nich nietykalny jako światło.) i wręcz poukładałem sobie za ich pomocą życie o tyle szałwia zupełnie nie była dla mnie i triggerowała w środku coś nad czym nie miałem żadnej kontroli. Psychodela nie dla każdego, ale jak ktoś czuję w środku, że powinien to jak najbardziej. Po odpowiednim przygotowaniu merytorycznym i praktycznym.

      Mam kolegę co palił DMT w syntetycznej formie bez żadnego umiaru. Zabierało go w różne w światy, wymiary poznawał różne istoty. Do czasu było to dla niego rozwijające przeżycie. Do czasu. Brak umiaru zaprowadził go w miejsca gdzie już dostawał ostrzeżenia, że pora przystopować ale on dalej leciał ostro bez zastanowienia. Trip palonego DMT trwa około 30 minut. On tak zarywał całe noce. Teraz od kilku miesięcy jest na Prozacu, bo za którymś razem zaczął widzieć energię, czuć czyjś dotyk, słyszeć głosy itd. :) otworzyło go za bardzo na coś na co nie był jeszcze zwyczajnie gotowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole moja mama ma dwubiegunowke i schizofrenię. Wszelkie głosy i doświadczenia duchowe są dla mnie odstreczajace.

      Jak można samemu tego szukać i czekać na takie doznania?

      Straszne. Co było nie tak w Twoim życiu, że masz potrzebę poszukiwania czegoś ekstra?
      Jakichś podniet duchowo - intelektualnych?
      Matka lub ojciec nie byli przy tobie lub Cię nie kochali?

      Możesz się śmiać, że to wytwór Twojego umysłu jednak ja myślę, że to moze byc prawda a Ty sie oszukujesz. Obejrzyj ten film

      źródło: youtu.be

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: Chyba zwyczajnie nie rozumiesz co Ci tu przewinąłem, kolego. :) Podzieliłem się z Tobą swoją wiedzą czerpaną z wielu źródeł - ksiąg (również tych uznawane za święte), ceremonii, pracy z roślinami mistrzowskimi, z rozmów z mistrzami duchowymi, czy szamanami a także tym co wynika z moich własnych doświadczeń, ale nie zamierzam Ciebie do niczego przekonywać. Nie musisz mi wierzyć w ani jedno słowo. Nie o to mi chodzi. Mam stałe połączenie z Bogiem, wykraczające poza schematy religijne, zastraszenie grzechem czy jakiekolwiek ludzkie prawa. Po prostu go czuję, z tytułu, że jestem i czuję się godny jego miłości. Nic więcej mi nie trzeba, reszta to tylko mój wybór.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: Wszechświat działa jak działa, świat duchowy rządzi się swoimi prawami tak samo jak rządzi się nimi fizyka czy chemia. Nieważne czy w to wierzysz, czy nie - nieznajomość tych praw nie zwalnia Cię z odpowiedzialności co do ich przestrzegania i potencjalnych konsekwencji. Filmik, który podlinkowałeś znam, ogólnie znam tego księdza. Jednak i tak w obliczu wiedzy, którą posiadam nadal w szatana osobowego nie wierzę. To są zwykłe duchy/astrale, które się pod niego podszywają, bo nie chcą opuścić ciała. Dla nich taki niepołatany człowiek pełen żalu, złości, poczucia winy, który zamiast zajrzeć w siebie i uzdrawiać po kolei swoje rany "wolał" wskoczyć w nałogi, żeby od tego uciec to karmnik nieskończonej energii. :) Serio - Kościół Katolicki nie ma monopolu na egzorcyzmy. Są ludzie, którzy się na tym znają, badają to i dzięki temu umieją sobie poradzić z tym profesjonalnie i skutecznie zamiast podchodzić pod oczyszczanie 30 razy - wciąż z miernym skutkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tanceiswawole rozumiem. W mojej religii różnież nie chodzi o straszenie piekłem.
      Chodzi o zbawienie. I Biblia to nie cała prawda bo stworzyli ją założyciele kościoła, są jeszcze nauki kosciola i objawienia.

      Cieszę się, że jesteś pewien swoich przekonań.
      Ja jestem pewien swoich.
      Nie muszę szukać nigdzie dalej bo nauka kościoła jest doskonała.

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kubilaj_Chan: ani przez chwilę nie przeszło mi przez myśl, żeby jakoś wpływać na Twoje. Na tym polega tolerancja i wzajemny szacunek ( ͡° ͜ʖ ͡°) również wszystkiego dobrego.