•  

    pokaż komentarz

    Trzeba to było Unii tłumaczyć zanim te idiotyczne przepisy wprowadziła. Teraz już jest za późno.

    Elektrownia (ani naszrząd) nie ma nic do gadania, Unia kazała ograniczyć palenie węglem i zamiast tego palić biomasą to robią jak im kazali.

    Od początku było wiadomo, że to idiotyzm. No ale kto z polityków się temu wtedy sprzeciwiał? Wszyscy tylko przytakiwali, tak tak dobra unia, łagodnie nas potraktowała, to będzie prawo dobre dla wszystkich.
    Chyba tylko Korwin wytknął absurdy takiego rozwiązania.

    A teraz jest już od dawna za późno umowa została zawarta i ratyfikowana, nie damy rady się z niej wycofać.

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp: W NL tak samo a Polska to żaden wyjątek w Unii.

    •  

      pokaż komentarz

      Elektrownia (ani naszrząd) nie ma nic do gadania, Unia kazała ograniczyć palenie węglem i zamiast tego palić biomasą to robią jak im kazali.

      Od początku było wiadomo, że to idiotyzm. No ale kto z polityków się temu wtedy sprzeciwiał?

      @zalp: To nie tak. Przepisy o spalaniu biomasy i zaliczaniu jej do eko paliwa powstały dawno temu, można powiedzieć, że w innych czasach. Wtedy było dużo odpadków drzewnych i miało to sens. Tyle że zaraz pojawiły się nowe technologie i okazało się, że dotychczasowe odpady da się przetworzyć i na nich zarobić lepiej niż poprzez spalanie.

      Problemem UE jest to, że machina biurokratyczna miele bardzo powoli i nawet jak coś okaże się błędne to często trzeba wielu lat, aby to zmienić.

      Poza tym nikt nie zakazuje nam spalać węgla i zastępować go biomasą. Mamy zmniejszać emisję CO2 i to my decydujemy w jaki sposób. To my jesteśmy winni temu, że nie mamy jeszcze atomu i że PIS w 2016 zatrzymał rozwój wiatraków.

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp: Absurd to sprowadzanie pelletu z biednych tropikalnych krajów, które wycinają rabunkowo co popadnie tylko dla tego, że unia to kupuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp: W jakim dokumencie Unia kazała palić biomasą?

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp:

      Trzeba to było Unii tłumaczyć zanim te idiotyczne przepisy wprowadziła. Teraz już jest za późno.

      Trzeba było inwestować w nowoczesne elektrownie atomowe, zamiast rozdawać publiczne pieniądze na tablety dla brajanków. Teraz, biorąc dodatkową poprawkę na inflację również z powodu rozdawnictwa, będą niekończące się podwyżki prądu. Brawo PiS. Wasza utopia skończy się jak każda - ludźmi mordującymi się sierpami i siekierami.

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp Tak... znowu wina złej Unii...
      Zmusiła nasz biedny rząd do wycinki lasów i palenia drewna...

      Ile razy to słyszeliśmy?

    •  

      pokaż komentarz

      @arkadiusz-dudzik:przecież wybudowali Wasi (lewackie kreatury ) elektrownie atomową... tyle,ze nigdy nie działała.

    •  

      pokaż komentarz

      W NL tak samo a Polska to żaden wyjątek w Unii.

      @Clistwood: co tak samo w NL? Przecież tutaj prund jest głównie z gazu o ile pamiętam.

    •  

      pokaż komentarz

      dlaczego idiotyzm?

      @ablu: Wykop w pigułce ( ͡º ͜ʖ͡º) Zostałeś zminusowany, za to nie dostałeś żadnej odpowiedzi. Tutaj sami eksperci od OZE siedzą, nie wiedziałeś?

      Ale tak w zasadzie, to ja też chciałbym od państwa ekspertów usłyszeć odpowiedź na pytanie: czemu spalanie biomasy to absurd. A jeszcze bardziej chciałbym uzyskać uzasadnienie stwierdzenia w opisie znaleziska "Spalanie drewna nie jest zieloną energią i nie ograniczy emisji CO2". Na mój chłopsko - inżynierski rozumek, twierdzenie, że uzyskiwanie energii ze spalania biomasy nie ogranicza emisji CO2 jest piramidalną i absolutną bzdurą, o którą mógł się pokusić tylko jakiś pismak z portalu gazeta prawna pisząc o rzeczach technicznych.

      Ale hej, może nie mam racji, więc proszę, może któryś obecny tu ekspert wyjaśni mi, w jaki sposób spalanie biomasy zwiększa emisję CO2?

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp: dlaczego idiotyzm?

      @ablu: Wiesz, ile rośnie drzewo? Ile tlenu produkuje? Dla kogo jest pożywieniem, siedliskiem itd? To nie facelia, że w ciągu sezonu urośnie 3-4 razy i sobie zbierzesz na zielony nawóz czy paszę dla krów. Węgiel się kończy i kopalnie są nierentowne. Wycinanie lasów to praktycznie samobójstwo- tylko rozłożone w dłuższej perspektywie czasu. Nie mamy słońca jak na Saharze, Niagary ani mega wiatrów całorocznych. W Polsce jedyną nadzieją jest atom...

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp: co ty gadasz, tutaj ponad 10 osob wyrabialo drzewo, teraz juz tylko 3.. mlodym nie chce sie a lesniczy twierdzi że biomasa (w tym "galeziowka" nawet o srednicy 15-35 cm) bedzie sobie gnic w lesie..

    •  

      pokaż komentarz

      Tak... znowu wina złej Unii...
      Zmusiła nasz biedny rząd do wycinki lasów i palenia drewna...


      @pokpok: No tak, bo zaklasyfikowali biomasę leśną jako OZE i ekologiczny sposób pozyskania energii przez co rządy mogą tanio (pozornie) wypełniać cele dla zmiany na OZE.

    •  

      pokaż komentarz

      @marian1881: nieistniejąca elektrownia atomowa w Polsce to złoty interes. Od 2010 r funkcjonuje Państeowa Spółka PGE Ej 1, która do tej pory pochłonęła już ponad 500 milionów PLN. Przez 10 lat nie byli w stanie skończyć badań środowiskowych ani wybrać lokalizacji dla elektrowni.
      Na chwilę obecną budowa elektrowni atomowej traci sens, bo jej wybudowanie trwałoby od 6 nawet do 10 lat. Za ten czas to będzie już przestarzała technologia. Powinniśmy raczej inwestwoć w fotowlotanike, el, wiatrowe pływowe i geotermalne. Do tego koniecznie powinny zacząć powstawać banki energii. Małe przydomowe i duże np w postaci elektrowni pompowo szczytowych. No ale u nas jak w lesie, zamiast wprowadzać innowacje to ciągle stoimy w miejscu.

    •  

      pokaż komentarz

      Ile tlenu produkuje?

      To jest bardzo łatwe do policzenia - drewno pochłania dokładnie tyle węgla z atmosfery, ile jest zawarte w jego tkankach.

      To nie jest tak, że drzewo zmienia co2 w tlen przez sam fakt istnienia - ono pochłania węgiel, żeby się zbudować.

      I teraz - prędkość tego pochłaniania jest wprost powiązana z tempem wzrostu. Dla starych drzew bilans jest bliski zeru.

      Dla kogo jest pożywieniem, siedliskiem itd?
      Wycinanie lasów to praktycznie samobójstwo


      Przecież nie mówimy o wycince tysiącletniej puszczy, tylko o lasach gospodarczych, które kilkadziesiąt lat temu zostały zasadzone wprost z myślą o wycince.

      Takie pole uprawne, na którym akurat rosną sosny, zamiast pszenicy.

      Po wycince sadzi się nowe drzewa, żeby za kilkadziesiąt lat było co wycinać.

      @Hetrodomitrazocholina:

    •  

      pokaż komentarz

      @zalp: tak a potem deska po 20 zł sztuka i taniej jest drewno z Litwy ściągnąć niż w Polsce kupować.

    •  

      pokaż komentarz

      tylko dla tego, że

      @bc547: Jak mówisz to też w "dlatego" robisz przerwę?

    •  

      pokaż komentarz

      bo jej wybudowanie trwałoby od 6 nawet do 10 lat.

      @zonk_2: Dodaj do tego dekadę, aby to było prawdziwe. W 6-10 lat to ciężko wybudować kilkanaście km drogi szybkiego ruchu.
      Atom lub coś innego co jest stałe i niezależne od pogody jest nam konieczne. Technologia atomowa tak szybko się nie starzeje, aby po wybudowaniu ona była już przestarzała.

    •  

      pokaż komentarz

      Po wycince sadzi się nowe drzewa, żeby za kilkadziesiąt lat było co wycinać

      @RandomowyMirek: No właśnie- za kilkadziesiąt lat. Wiem, że chodzi o lasy gospodarcze, a nie wycinanie drzew z parków krajobrazowych czy Puszczy Białowieskiej. Jednak mimo wszystko- drewno nie jest jakieś megakaloryczne... Ilość tych drzew nie jest powalająca. To jest rozwiązanie krótkometrażowe. Te drzewa- ich drewno- jest też potrzebne na inne cele i tych lasów jest tyle, że właśnie te potrzeby zapewniają. Może to pociągnąć za sobą tą nielegalną wycinkę, chociażby przez ludzi ogrzewających domy jednorodzinne. Ceny zrobią na rynku też swoje. Nie uważam, żeby to było jakkolwiek dobre rozwiązanie...

    •  

      pokaż komentarz

      No właśnie- za kilkadziesiąt lat

      @Hetrodomitrazocholina:

      Przecież to nie idzie falami, że dzisiaj zetniemy wszystkie lasy, i będziemy czekać kolejne XX lat, aż cokolwiek nam wyrośnie. W uproszczeniu wygląda to tak, że jeżeli wiek rębności lasu to 70 lat, to co roku możemy wyciąć (i ponownie zasadzić) 1/70 drzew, aby zachować zerowy bilans.

      W rzeczywistości i tak wycinamy (nieco) mniej, niż moglibyśmy i sadzimy (nieco) więcej, niż musimy (i bardzo dobrze).

      Gospodarka leśna w naszym kraju akurat ma się całkiem nieźle.

      A to, na co przeznaczymy pozyskane drewno - to już kwestia ekonomiczna, nie ekologiczna.

    •  

      pokaż komentarz

      W rzeczywistości i tak wycinamy (nieco) mniej, niż moglibyśmy i sadzimy (nieco) więcej, niż musimy (i bardzo dobrze).

      Gospodarka leśna w naszym kraju akurat ma się całkiem nieźle.

      @RandomowyMirek: Tak, i byłoby bardzo dobrze, gdyby zostało to utrzymane. W tym momencie- może nie być. Zaczniemy więcej wycinać, potrzeby będą niewspółmiernie większe od dotychczasowych.

      Dążymy do upraw zintegrowanych, większej świadomości ekologicznej (nie mylić z ekoterroryzmem xD), zaczynamy współpracować z naturą, a nie z nią walczyć i wykorzystać jej dobra. W tym momencie zwyczajnie się cofamy.

    •  

      pokaż komentarz

      Dodaj do tego dekadę, aby to było prawdziwe. W 6-10 lat to ciężko wybudować kilkanaście km drogi szybkiego ruchu.

      @marian1881: Nie przesadzajmy. Czas budowy elektrowni atomowej wg światowych standardów to 45-60 miesięcy od wylania fundamentów do uruchomienia, zależnie od mocy i typu reaktora. Oczywiście pod warunkiem że wszystko jest należycie zorganizowane, ale nawet w Polsce nie trwałoby to 15 lat :D

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: W Polsce to by było 120 miesięcy od wylania fundamentów do zawieszenia projektu.

    •  

      pokaż komentarz

      @slx2000: Mówiąc o budowie nie miałem na myśli tylko samej fizycznej budowy, która jest ostatnim etapem całego procesu. Budując kawałek drogi ekspresowej prace w terenie trwają 2-3 lata, ale cały proces to jakieś 8-12 lat. Nie mamy niczego ws elektrowni atomowej, nawet jej lokalizacji. Dlatego też jeśli kiedyś w końcu nasi politycy zdecydują, że jednak budujemy elektrownię to od tego momentu trzeba liczyć min 12-15 lat.

      Pamiętam jak 2 lata temu słuchałem audycji o atomie z dr. Popkiewiczem. Mówił on wtedy, że znaczna część obecnie trwających inwestycji jest mocno opóźniona m.in. dlatego, że brakuje kadr, np. Finowie kolejny raz przesunęli datę ukończenia swojej elektrowni na 2019 (pierwotny termin to był 2010). W Anglii też mieli ogromną obsuwę. Nie wierzę w owe 45-60 miesięcy, chyba że to dodatkowy reaktor w już istniejącej elektrowni i to jeszcze w Chinach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hetrodomitrazocholina: ale czy przyjmujesz do wiadomości ze nie mamy wyboru. Żadnym zaklęciem nie sprawimy aby w Polsce wszystkie pojawiły się elektrownie atomowe. Na razie musimy coś spalać w tych co mamy albo musimy utopić gdzieś połowę społeczeństwa żeby przestali zużywać prąd. Więc skoro musimy czymś palić to co proponujesz zamiast węgla. I czemu niby drzewa to gorszą opcja? Idąc twoją argumentacją drzewo rośnie 100 lat. Worek węgla rośnie milion lat (i tez najpierw musi być drzewem)

    •  

      pokaż komentarz

      ale czy przyjmujesz do wiadomości ze nie mamy wyboru

      @ablu: Oczywiście, że przyjmuję- i nigdzie tego nie zanegowałam. Jedynie zwracam uwagę, że jest to rozwiązanie na zwyczajnie krótką metę, dodatkowo pociągnie za sobą inne zmiany. Według mnie nie jest to korzystne dla nas.

      nie sprawimy aby w Polsce wszystkie pojawiły się elektrownie atomowe

      Niestety. Bardzo bym chciała, aby były u nas takie elektrownie. Mam nadzieję, że w końcu uda się wybudować chociaż jedną.

    •  

      pokaż komentarz

      @Hetrodomitrazocholina: może i na krótką mete ale czemu wg ciebie w złą stronę? Co proponujesz palić zamiast drzewa?

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomowyMirek: Do tego sie o wiele lepiej nadaje oxytree. Rosnie nieporownywalnie szybiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Alpherg: po pierwsze- nie bierze sie pod uwage co2 wyemitowanego przy przygotowaniu i pozniej transporcie biomasy
      po drugie- spalajac biomasę, co2 trafia szybko i bezposrednio do atmosfery. Pozniej proces pochlaniania tej ilosci co2 przez rosliny trwa lata. Niby dlugofalowo bilans wychodzi na zero (pomijajac transport i przygotowanie), ale na poczatku emisja jest zwiekszona.
      Generalnie pogoogluj. Jest troche artykulow wg ktorych jesli juz mamy spalac biomasę- to tylko zrebki i odpady z produkcji, nienadajace sie do czegokolwiek innego i niewymagajace obrobki.

    •  

      pokaż komentarz

      @marian1881: Podałem super optymistyczny termin. U nas nawet miejsca nie wybrali czyli lekką ręką 15 latek jak nie dłużej. 2035 to naprawdę może być za późno

  •  

    pokaż komentarz

    Czemu biomasa nie ogranicza emisji co2? To nie jest paliwo kopalne. Nie rozumiem. Wyjasnij ktoś, proszę.

    •  

      pokaż komentarz

      Czemu biomasa nie ogranicza emisji co2?

      @6a6b6c: Oczywiście że ogranicza, bo to CO2 działa "w obiegu zamkniętymi".
      Dokładnie tyle CO2 ile wyemituje spalenie rośliny, ta roślina pozyskała CO2 z powietrza w czasie swojego wzrostu.
      Więc ogólnie paląc w elektrowniach roślinami które na bieżąco rosną mielibyśmy stałą ilość CO2 w atmosferze.

      Tyle że na dłuższą metę jest to chyba bez sensu, bo rośliny za długo rosną i żeby to miało jakiś większy sens areał tych upraw musiałby być bezsensownie wielki.

      Dlatego prawdopodobnie jest to pomysł na krótką metę, mający na celu wypełnić jakieś urzędnicze tabelki, a skutkiem będzie zmniejszenie ilości drzew - czyli jednak emisja CO2. Natomiast zawsze mniejsza niż ze spalania węgla spod ziemi, bo las prędzej czy później odrośnie, a węgiel pod ziemią potrzebował na pojawienie się tam pewnie milionów (miliardów?) lat

    •  

      pokaż komentarz

      @hellfirehe: no i areal lasow gospodarczych jest ogromny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: Nadal nieistotnie mały patrząc na potrzeby energetyczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @hellfirehe: węgiel? Milionów. Brunatny około 7-10 (tyle mają najmłodsze złoża w PL), być może są jakieś młodsze złoża na świecie. Kamienny - Polski ma 200-70 mln lat, choć można z powodzeniem używać i młodszego.

    •  

      pokaż komentarz

      Tyle że na dłuższą metę jest to chyba bez sensu, bo rośliny za długo rosną i żeby to miało jakiś większy sens areał tych upraw musiałby być bezsensownie wielki.

      @hellfirehe: Salix viminalis ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Salix viminalis ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @6a6b6c: No ja wiem, tylko nadal pozostaje pytanie jaka jest wydajność z ha takiej elektryczności z biomasy.
      I jeszcze jakich nakładów pracy ona wymaga przy uprawie, czy to się potem suszy czy leci do pieca prosto z wycinki - czyli ogólnie ile energii trzeba zużyć żeby dostarczyć do elektrowni tyle biomasy, żeby elektrownia wyprodukowała 1MWh (po odjęciu energii zużytej na cały proces wytworzenia i dostarczenia biomasy).

      I jaką powierzchnie trzeba by tym mieć obsiane w ciągłej uprawie żeby dostarczyć w ten sposób chociaż 1% do systemu energetycznego?

      Bo wiadomo - tak z punktu widzenia emisji CO2 proces jest spoko, bo elektrownia emituje tyle CO2 ile drzewa pobrały do wzrostu. Więc z tego punktu widzenia to jest czysta energia ze słońca.

      Natomiast pytanie właśnie o wielkość potrzebnego areału, koszty pracy przy uprawie (w porównaniu z innymi źródłami energii, w tym nawet bezpośrednio fotowoltaiką), czy wpływ na ekologię wynikający z obsiania dużych połaci taką wierzbą zamiast gatunków drzew rosnących dłużej.

    •  

      pokaż komentarz

      @6a6b6c: Wystarczy przeczytać artykuł. Wszystko jest wyjaśnione. Szanuj czas swój i innych.

  •  

    pokaż komentarz

    Cały artykuł na jedną modłę: jak nie spalimy drewna to nie trafi ono w postaci co2 do atmosfery (tak szybko).
    Ale chyba chodzi o to ze jak spalimy drewno to nie spalimy węgla a coś spalić trzeba (taka rzeczywistość). CO2 z węgla jest gorsze niż to z drzewa bowiem teren po spalonym drzewie można zalesić a jamę po wenglu nie da się "zaweglic".

  •  

    pokaż komentarz

    Czegoś nie rozumiem... Spalanie drewna uwolni zawarte w nim atomy węgla, które zostały w nim uwięzione w czasie wzrostu drzewa w procesie fotosyntezy. Netto wyjdzie na stan sprzed posadzenia drzewa. To jest jak najbardziej "eko" i różni się tym od spalania węgla, że węgiel to atomy węgla uwięzione przez miliony lat i z tego powodu to spalanie kopalin powoduje efekt cieplarniany, a spalanie biomasy odnawialnej już nie.

  •  

    pokaż komentarz

    Wiele osób w komentarzach wini Unię (w artykule nic o tym nie ma), ale serio Unia nam kazała palić drewno na prąd? Nie chce mi się robić analizy prawnej, ale z doświadczenia zakładam (i wątpię, żebym się mylił), że są dotacje do biomasy, a to, że to ma być akurat drewno z Lasów Państwowych, to już polska twórcza interpretacja mająca na celu wesprzeć kompleks energetyczny i lobby leśników.

    W temacie fragment za Popkiewiczem (Rewolucja energetyczna. Ale po co?):

    Kolejnym źródłem energii o dużym potencjale jest biomasa. Ale trzeba wykorzystywać ją z głową, bo można narobić szkód. Przykładem złych praktyk jest współspalanie biomasy, często drewna wysokiej jakości (lub jeszcze gorzej, przywiezionych z innego kontynentu łupin orzechów kokosowych itp.), w kotłach elektrowni węglowych. Spalanie takiego drewna (często niewysuszonego i przywiezionego z daleka) ma wątpliwy sens energetyczny i ekologiczny, a jeszcze mniejszy ekonomiczny – to drewno powinno zostać wykorzystane do produkcji mebli, materiałów budowlanych, papieru i innych wartościowych rzeczy. Współspalanie w kotłach węglowych nie miałoby sensu ekonomicznego, gdyby nie wielkie dopłaty z budżetu do „zielonej energii”. Ale to nie jest prawdziwa zielona energia. To nie jest inwestowanie w przyszłościowe źródła energii i innowacyjne miejsca pracy. Przeznaczana na współspalanie połowa środków na wsparcie odnawialnych źródeł energii to tak naprawdę jedynie sposób na transfer pieniędzy podatników do kompleksu energetycznego. Co gorsza, o ile popiołu ze spalania samej biomasy można używać do nawożenia, przywracając glebie zabrane z niej pierwiastki, o tyle przy jej współspalaniu z węglem nie da się tego zrobić, bo popiół węglowy zawiera siarkę, metale ciężkie, izotopy radioaktywne itp. Zdecydowanie nie polecałbym diety opartej na produktach pochodzących z tak nawożonego pola.

    Tymczasem erozja gleb postępuje i ostatnie, czego potrzebujemy, to jej przyspieszanie. W ciągu ostatnich 40 lat z powodu erozji straciliśmy 30% ziem uprawnych na świecie. Obecnie tracimy co roku aż 12 milionów hektarów ziem uprawnych, z których moglibyśmy zbierać 20 milionów ton ziarna. Kolejnych 20 milionów hektarów rocznie ulega poważnej degradacji. Łącznie odpowiada to powierzchni Polski. Liczy się jednak nie tylko ilość, lecz także jakość zbieranych plonów. Dekady temu, kiedy prowadziliśmy rolnictwo bez nawozów sztucznych i pestycydów, oparte na płodozmianie i hodowli zwierząt nawożących uprawy roślinne, związki mineralne krążyły w cyklu w większości zamkniętym. Dziś zebrane plony wywozimy do miast, a często i za granicę, a zamiast zwierząt żyjących na farmie mamy dziś „wytwórnie zwierząt”, do których pasze przywozimy z daleka. Większość minerałów nigdy nie wraca do miejsca, z którego zostały zabrane, bezpowrotnie znikają więc z terenów uprawnych. Według badań amerykańskiego Departamentu Rolnictwa zawartość wapnia w brokułach spadła z 12,9 mg/g w 1950 roku do 4,4 mg/g w 2003 roku. W latach 1938–1990 ilość białka w pszenicy i życie spadła o 30–50%, a zawartość sześciu najważniejszych minerałów w pszenicy spadła prawie o 30%[9]. W naszej pogoni za efektywnością stworzyliśmy system wydzierający ziemi jej najcenniejsze składniki i zmieniający ją w pył pozbawiony minerałów, związków organicznych i życia[10]. Rosnące w tej martwej glebie rośliny są uzależnione od nawozów, pestycydów i chemikaliów, które dalej niszczą glebę, jej wartość odżywczą i jakość wód. Gdyby nie intensywne nawożenie, jakość i wysokość plonów szybko by się załamały.

    To ważna lekcja – próbując rozwiązać problem energetyczny, nie powinniśmy robić tego kosztem nasilenia erozji gleb i zagrożenia dostaw żywności. Znacznie lepszym sposobem wykorzystania biomasy są biogazownie. Mogą one wykorzystywać odpady, które obecnie są problemem, na przykład odchody z ferm kurzych, świńskich czy bydlęcych. Dziś pochodząca z nich gnojowica w nadmiernych ilościach trafia na pola, przy okazji często zanieczyszczając wody powierzchniowe. Zamiast mieć problem, możemy mieć darmowe substraty, które w biogazowni zostaną poddane fermentacji beztlenowej i w ten sposób przerobione na biogaz (a dalej na metan – dla odróżnienia jego pochodzenia będziemy pisać o nim jako o biometanie). Podobnie można wykorzystać zrębki drewna, śmieci, resztki żywnościowe i odpady organiczne z oczyszczalni. W tym cyklu nie ma odpadów: materia organiczna przetwarzana jest w biometan, który jest funkcjonalnym (choć bezemisyjnym) odpowiednikiem wydobywanego spod ziemi gazu ziemnego. To, co zostaje, może wrócić jako nawóz na pola

    Biogaz można wytwarzać nie tylko z różnych odpadów organicznych, lecz także z upraw energetycznych. Jednak nie należy z tym przesadzać. Uprawy energetyczne zabierają miejsce uprawom żywnościowym, a uprawy monokultur wymagają dużej ilości środków ochrony roślin i są biologicznymi pustyniami.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: A co jeśli Interstellar to była przepowiednia i pod koniec tego stulecia będziemy mieli na świecie całkowicie wyjałowioną glebę, ta wymusi stosowanie bardzo nielicznych, starannie wyselekcjonowanych odpornych na trudne warunki odmian, a wtedy powstaną jakieś super grzyby czy inna szarańcza, która będzie wybijać resztki plonów? Taki grzyb, co wybił Gros Michela tylko atakujący wszystko co się da, to byłoby coś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Co do bezsensowności spalania drewna na prąd całkowita zgoda. Jednak tak kończy się polityka nieprzemyślanych dotacji i to nie tylko polska specyfika, wszędzie tam gdzie da się wyszarpać podatnikom pieniądze tam się je wyszarpuje nie patrząc na sens takich działań (poza finansowym oczywiście).