•  

    pokaż komentarz

    Co za gówniana propagandówka: 1:15 - "nie wiadomo kto jest odpowiedzialny za zniszczenia ale wiele osób wierzy że to BIALI SUPREMATYŚCI". jprdl czy te dindu przestaną zwalać winę na białych kiedyś za swoje przestępstwa (-‸ლ)

  •  

    pokaż komentarz

    TLDR:
    W Minneapolis po śmierci George`a Floyda i wywołanych nią rozruchach wzbiera fala przestępczości. W tym samym czasie zarząd miasta debatuje nad przyszłością lokalnego departamentu policji, cięciami budżetowymi i nową strategią bezpieczeństwa. Nie udało się podjąć decyzji o formowaniu oficjalnych straży sąsiedzkich i ich wsparciu ze środków miejskich. Według policji, w porównaniu z sytuacją z ubiegłego roku, potroiła się liczba strzelanin na ulicach miasta - z 24 do 75.
    W takiej sytuacji mieszkańcy sami podejmują oddolne inicjatywy w celu poprawy bezpieczeństwa w swoich okolicach, formując patrole i odgradzając ulice.

    Od końca czerwca sąsiedzi rozszabrowanego pasażu handlowego i spalonego Trzeciego Posterunku Policji widzą wzrost liczby przestępstw narkotykowych i strzelanin na swoim terenie.
    Prowadząca wraz z matką miejscowy żłobek Tania Rivera mówi reporterowi:
    "Doszło do tego że przestępstwa są bezkarne i specjalnie popełniane na widoku. Handel narkotykami, prostytucja, wszystko od strzelania z broni palnej, przez napady do publicznego uprawiania seksu. Wszystko czego byś sobie nie życzył oglądać w swoim sąsiedztwie.
    Po kilku spotkaniach wspólnoty dzielnicowej mieszkańcy postawili bariery odgradzając dwie przecznice ulicy. Początkowo zaimprowizowane z kontenerów na śmieci i przyczep, a następnie w formie żelaznego ogrodzenia wykonanego przez mieszkającego w okolicy kowala. Policja wyraziła zgodę, pod warunkiem, że podczas interwencji służby będą miały dostęp do odgrodzonego terenu. Mężczyźni z sąsiedztwa sformowali uzbrojony patrol po zmroku wyrzucając z ulicy każdego, kto na niej nie mieszka. "Nie jesteśmy z tego wszystkiego dumni, ale trzeba było to zrobić" - mówi Rivera.
    W innej dzielnicy, zamieszkanej przez Afroamerykanów, grupa czarnych posiadaczy broni wezwana przez lokalny oddział Narodowego Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Ludności Kolorowej (NAACP, mające już stuletnią tradycję) przez dziesięć kolejnych nocy patrolowała lokalną ulicę handlową nie pozwalając na podpalenia i niszczenie mienia.
    Podczas tych czynności zostali ostrzelani, jednak nie odpowiedzieli ogniem, ponieważ ulica nie była oświetlona i naraziłoby to osoby postronne na niebezpieczeństwo.
    Patrole odbywały się porozumieniu z miejską policją. W związku z dużym zainteresowaniem grupa założyła prywatną firmę ochroniarską oferując patrole jako usługę komercyjną.
    Niektórzy jednak wyrażają zaniepokojenie pojawieniem się trudnych do zidentyfikowania prywatnych patroli, a jednocześnie nie ufają postawie policji przypisując jej bierność i eskalowanie napięcia podczas podejmowanych interwencji.

  •  

    pokaż komentarz

    Dziki zachód (。◕‿‿◕。)

  •  

    pokaż komentarz

    Wlasnie dlatego lewica tak bardzo stara sie odebrac obywatelom dostep do broni.

  •  

    pokaż komentarz

    No niestety Washington Post to taki manipulant jakich mało. Czarni rozwalili miasto i niby Czarni się teraz organizują? Give me a break. Jeśli chcesz zobaczyć, jak Czarni są wstanie się zorganizować, to popatrz na kraje Afryki. Korupcja, morderstwa, niszczenie i przejmowanie mienia i tylko tyle, albo aż tyle. Czarni nie potrafią nic konstruktywnego tworzyć (uogólniając). Tak to jest, jest się rodzinnym wyrzutkiem od urodzenia. Nie kultywują wartości życia. 6% populacji ludzkiej (czarni) popełnia 40% przestępstw w USA. Te dane mówią same za siebie.