•  

    pokaż komentarz

    Japonia ma swoje dziwne minusy ale to i tak nie zmienia tego, że to przepiękny kraj. Japonki (poza niektórymi wyjątkami) to najpiękniejsze kobiety na świecie... zaraz za Polkami ;). Ludzie mają tam duży dystans do siebie, a ich kultura po prostu zachwyca ;)

    Jeden najpoważniejszy minus to to, że życie tam jest cholernie drogie.

  •  

    pokaż komentarz

    Jako, że mieszkałem w Sapporo przez 2 lata pozwolę sobie nie zgodzić się z wypowiedziami tego człowieka. Rację ma tylko co do jednego: jeżeli zapodacie Japończykowi nietypowy problem, coś co wychodzi poza utarte schematy i procedury to rzeczywiście może być ciężko.

    Jeżeli chodzi o skrzynie ręczna/automatyczna to automaty są dużo bardziej popularne, ale nie ze względu na cenę prawka na ręczną skrzynię, ale chodzi raczej o wygodę, ręczna wymaga dodatkowych umiejętności. Jak mówiłem, że w Polsce bardziej popularne są ręczne to się dziwili.

    Angielski i gra na flecie - no fakt, gry na flecie się uczą, ale angielskiego też i to sporo. Prawda jest taka, że system nauczania angielskiego jest wysoce nieefektywny. Książki do tego języka są napisane w większości po japońsku, czytanki są np. o starym Kioto. W każdym razie większość Japończyków w jakimś tam minimalnym stopniu angielski zna, tylko się do tego nie przyznaje. Koleś pisze, że przed policją udaje, że nie zna języka. To ma szczęście, bo jak mnie zatrzymali dwa razy za jazdę bez świateł na rowerze to angielski znali wręcz perfekcyjnie. Aczkolwiek prawdą jest, że słabo u nich z angielskim, przeciętny Polak zna ten język w większym stopniu.

    Ubezpieczenie zdrowotne - częściowo prawda. Tzn. prawdą jest to, że państwo pokrywa tylko 2/3 kosztów. Ale nie jest prawdą, że składka ubezpieczeniowa jest wysoka (tu nie jestem pewien, mogę się mylić). Jako niezarabiający student płaciłem niecałe 1500 jenów czyli około 45 złotych miesięcznie. Jak się ma pracę to płaci się jakiś procent od dochodów, ale chyba nie jest to tyle co w Polsce (tak zakładam, bo jak mówiłem ile płacimy w Polsce to byli zszokowani).

    Jeżeli chodzi o traktowanie pracowników, system socjalny, itp to również tylko częściowo prawda. Wszystko zależy gdzie się pracuje. Wiadomo, że jak w Polsce robisz na kasie w Tesco, to za dobrze Cię nie traktują. Tak samo jest w Japonii. Owszem zetknąłem się z obrazkami opisanymi przez tego kolesia, japońska żona mojego kumpla pracuje w podobnych warunkach. Ale mam też kumpelę, gdzie jak czasem zabalowaliśmy do późna to wysyłała SMS do szefa, że źle się czuje i następnego dnia nie przyjdzie.

    Śmieci - prawdą jest, że trzeba je sortować, system jest dosyć rygorystyczny przez co jest to trochę męczące. Nie wiem komu koleś płaci te 150 PLN za wywóz śmieci, ja nigdy nie płaciłem. Koleś pisze, że trzeba wkładać śmieci do specjalnych siatek, że niby w reklamówkach ze sklepu nie przyjmują. No niby prawda, ale nie napisał, że w cenę tych specjalnych siatek wliczona jest opłata za wywóz. Najdroższa siatka (40 litrów) kosztuje około 1 PLN, mniejsze (częściej używane) to koszt około 20-30 groszy. System jest uczciwy bo płacisz tylko za to co faktycznie wyrzucasz. Poza tym te specjalne siatki są tylko do niektórych śmieci. Inne można normalnie wrzucać do reklamówek.

    Gazociągi - g..o prawda - jak najbardziej są. Tylko nie wszędzie. Faktycznie niektóre domy muszą mieć dowożone butle z gazem LPG co faktycznie jest stosunkowo drogie. Ale większość domów ma gaz normalnie z gazociągu.

    Bankomaty - faktycznie zamykane na wieczór, a co gorsza na święta. Nikt do końca nie rozumie dlaczego. Ale we wspomnianych już przez niego sklepach konbini (convinience store, coś w rodzaju naszej żabki) są całodobowe bankomaty, gotówkę można w nich wybrać bez problemu (chociaż płaci się 105 jenów, ok. 3.5 PLN prowizji)

    Kupno biletu lotniczego. Faktycznie w biurach podróży są trochę mało gramotni, ale aż takich problemów to nigdy nie miałem. Co prawda nie miałem przyjemności kupować nic w JTB tylko w konkurencyjnym HIS (gdzie nota bene przynajmniej połowa pracowników mówi dobrze po angielsku), ale system komputerowy tam mają (podpięty jak dobrze pamiętam do Galileo).
    Problem z kartą, mógł się wziąć z faktu, że koleś jak napisał miał płatniczą, a nie kredytową. W Japonii nie ma czegoś takiego jak karty płatnicze (np. nasze Visy Electron). Są karty kredytowe i karty do bankomatu, ale tymi drugimi nie można płacić w sklepach. Kobieta mogła więc po prostu nie wiedzieć co to jest za karta.
    Generalnie w Japonii, tak samo jak w Polsce więcej da się załatwić uśmiechem i uprzejmością niż atakami na kogokolwiek.

    Z tym ślubem, który brał 3 miesiące to też nie wiem jak to zrobił. Wszyscy znajomi co brali to po prostu wchodzili do urzędu, wypisywali dokumenty i zrobione. Nie słyszałem, żeby ktoś miał jakiś problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Yaci: Wynika z tego, że by się przekonać jak to naprawdę jest to trzeba polecieć i zobaczyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Yaci: Miło jest wysłuchać zawsze kilku zdań, coby obraz nie był jednokolorowy, problem w tym, że ciężko się będzie ustosunkować tak do tego, co Ty piszesz, jak i do tego, co jest na forum, bo zakładam, że ogromna większość nie była w Japonii i nie jest w stanie skonfrontować swoich odczuć z tymi postami. ;)
      Ale świetnie, że piszesz - może coś więcej z zauważonych osobliwości tudzież ogólnych wrażeń po pobycie?

    •  

      pokaż komentarz

      @Swirus: Na to wychodzi. Przekonam się w czerwcu bo wybieram się do Japonii na dwa tygodnie:)

    •  

      pokaż komentarz

      @Swirus: dokładnie. Z moich obserwacji wynika, że w zasadzie trudno jest znaleźć dwie osoby, które miałyby takie samo zdanie o Japonii. Każdy widzi to co chce zobaczyć. Ja jestem w tym kraju zakochany więc widzę głównie pozytywy. ;)
      Drugą sprawą jest fakt, że kultura, system wartości, a co za tym idzie działania Japończyków są na tyle odmienne od naszych, że radziłbym nie osądzać niczego co się w Japonii zobaczy. Myślałem, że po dwóch latach pobytu na ileś tam ten kraj poznałem i zaczynam go rozumieć. Niestety, krótko przed moim wyjazdem moja znajoma uświadomiła mi, że tak naprawdę jestem nadal wielkim ignorantem. :(
      @rhys: zdaję sobie sprawę, że ciężko się jest ustosunkować. Raz, że jak napisałem wyżej każdy widzi Japonię inaczej, a dwa, że życie w różnych rejonach Japonii nieco się różni. Dlatego nawet ja sam nie komentuję za bardzo tematów dotyczących Japonii. Tym razem zrobiłem wyjątek bo koleś pisze o Sapporo, w którym mieszkałem.
      Co do innych wrażeń to obczaj mój komentarz w innym temacie: http://www.wykop.pl/link/257297/roznice-miedzy-polska-a-irlandia/#comment-1689796

    •  

      pokaż komentarz

      jak to dobrze, że Wykopowicze są rozsiani na całym świecie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Yaci: Fajnie ze postanowiles dolaczyc do dyskusji.Zawsze sie przyda druga strona medalu,poza tym wydawalo mi sie ze autor nie jest zbyt obiektywny( nawet z tekstu:raz pisze ze Japonia jest bardzo brudna w innym poscie podkresla ze jest czysto.)
      Ja mam inne pytanie :jak to jest wlasciwie z byciem"gaijn" ?Na prawde Japonczycy sa tacy rasistowscy i czepiaja sie o to na kazdym kroku?
      Poza tym,czytalem kiedys ze oni nie sa zbyt efektywni w pracy,poniewaz kazdy sie z gory nastawia ze bedzie siedzial w pracy 12 h ,wiec rozklada sily tak zeby to wytrzymac.Ponoc wyjscie z pracy przed szefem nie jest mile widziane.Moglbys sie do tego odniesc?
      Wesolych Swiat

    •  

      pokaż komentarz

      @altair1: jak to jest wlasciwie z byciem"gaijn" ?
      Ja miałem same pozytywne wrażenia. Gaijinów się szanuje, bo wiadomo, europejskie lub amerykańskie = lepsze. Przynajmniej tak myślą w Japonii. :) Gaijini są również szanowani za dobry angielski. :) Przejawy rasizmu jakieś tam czasami są, ale nie można powiedzieć, że to jest główny nurt.

      Co do efektywności pracy to się nie wypowiem, nie mam danych w tym zakresie. Wiem, że Bruczkowski o tym pisał, ale on raz, że opisywał sytuację sprzed 15 lat, a dwa że czasami mijał się z prawdą.

      Teraz z innej beczki: ludzie tu piszą, że przedstawiam inny punkt widzenia. Nie wiem czy tak do końca inny. Autor tamtych postów po prostu pisze jaka jest jego sytuacja i można by z tego wyciągnąć wniosek, że tak jest wszędzie. Nie mówię, że to co on pisze nie jest prawdą, po prostu to nie jest cała prawda. ;)

      Przy okazji już wiem kim jest autor tamtych postów i wychodzi na to, że go znam. :) Michał, jak tu zajrzysz, to serdecznie pozdrawiam. :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Yaci: ja akurat mieszkam prawie 4 lata w Yokohamie i wcale nie jest aż tak tragicznie. Widocznie zależy gdzie się mieszka i na jakich ludzi trafi. Sporo opisów z tego motoryzacyjnego forum to jakieś przekoloryzowane wydarzenia albo wręcz bajki i mity. Zależy także co robisz - wiele polaków mieszkających na Hokkaido to nauczyciele i oni chyba inaczej patrzą na świat. Czuć z tych opisów frustrację i rozgoryczenie. Wiele osób nie jest w stanie psychicznie tutaj wytrzymać, walka z systemem i sposobem życia nie ma sensu, albo się dostosujesz albo wyjedziesz. Yaci ma rację, chociaż co do śmieci - ja wyrzucam w normalnych torebkach foliowych - oczywiście umyte i posortowane, inaczej płaci się kary
      - bankomaty to wielka zagadka - czemu wyłączają je po 22 i w święta oraz pobierają wyższe opłaty po 18...ale tutaj jest masa absurdów - niektóre śmieszne a niektóre powalające na kolana i ja też rozumiem to poczucie bezsilności i frustracji - chyba każdego dopada po pewnym czasie.
      - Co do prawa jazdy - zrobiłem na skrzynie manualną - tylko "upgrade" czyli pisemny test oraz jazda (na 100 osób zdaje około 7 - a normalka wśród obcokrajowców to zdawanie po kilkanaście razy)
      - angielski - znikomy poziom - uczenie się na pamięć zasad nigdy nie pozwoli się komunikować nawet w podstawowy sposób no i zapisywanie wymowy po japońsku to dramat.
      - ubezpieczenie - fakt firma pokrywa, ja płacę około 20% za leki i wizytę u lekarza, za operacje itp jest większa zniżka oraz możliwość odpisania od dochodu przy opodatkowaniu
      - gazociągi - oczywiście są tak samo jak wielkie butle montowane przy budynkach.
      - bilety lotnicze zawsze kupowałem przez biuro lotnicze w Polsce i nigdy nie miałem problemu - jest także tutaj biuro podróży, którego właścicielem jest Polak i zawsze można się dogadać
      - ślub to czysta formalność - dwie kartki A4, pieczątki czy podpisy, wrzucenie do urny przez 24h na dobę i już. Inna sprawa to procedura wizowa - to jest zabawa na kilka dni i kilkadziesiąt stron wypracowanie.

      chcecie coś więcej poczytać na ten temat? - zapraszam
      http://www.nihonsun.net/

  •  

    pokaż komentarz

    myślałem na początku, że będzie to super życie jak sobie wyobrażałem, ale w miarę czytania facet zniszczył wszystkie moje marzenia o wyjeździe do tego kraju i ślubie ze skośnooką

  •  

    pokaż komentarz

    Strasznie ciekawy wątek. Zrewidowało to moje zdanie na temat Japonii.
    Czytając to można domyślać się dlaczego japończycy tak "świrują". Wymęczenie psychiczne, nastawianie od małego na bycie "nikim", trybikiem w maszynie. Jakoś muszą to wszystko odreagować. Lekko mnie przeraziło to co przeczytałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @KaloryfeR:
      to znaczy jak świrują?

    •  

      pokaż komentarz

      @Balcerek:
      Np. umawiają się na zbiorowego samobója.

    •  

      pokaż komentarz

      @KaloryfeR: No niestety życie w Japonii wcale nie wygląda na tak wesołe, jak mogłoby się wydawać :). Bycie nikim w wielkiej machinie to prawda. Jest stare japońsie przysłowie "deru kui wa utareru", które w tłumaczeniu znaczy "wystający gwódź zostanie wbity", co odnosi się do pogardzania osobnikami ceniącymi sobie indywidualność. No, może "pogarda" to zbyt mocne słowo, ale ludziom z własnymi poglądami żyje się tam po prostu trudniej. Z dodatkowych ciekawostek, o których twórca tematu nie wspomniał (a może nawet sam nie zwrócił na to uwagi), a które można zaobserwować nawet na zdjęciach jego autorstwa - to wszędobylskie linie wysokiego napięcia. W wielkich miastach, mniejszych aglomeracjach czy małych wsiach - wszędzie jest tego od groma. Przewody niemiłosiernie ciągną się nad głowami, przesłaniając niebo, a rząd jakoś nie kwapi się, aby cały ten szajs ukryć pod ziemią. Japonia to ogólnie bardzo ciekawy kraj pod względem historycznym, a obserwowanie ogromnych przemian, tworzenia się rządów demokratycznych i gospodarki kapitalistycznej w tak postfeudalnym regionie jak Japonia - w dodatku w tak krótkim okresie - to gratka dla miłośników obcych kultur :). Gdyby nie sięgające niemal początków Japonii brak dążenia do indywidualności i bezwzględne podporządkowywanie się carom, szogunom, daimyo, samurajom czy komukolwiek innemu w hierarchii - Japonia prawdopodobnie nigdy nie byłaby rozpatrywana jako potęga gospodarcza Azji, a wcale nie tak dawno w czasach nowożytnych jako jedyne państwo azjatyckie mające swoje udziały w kolonizowaniu świata :).

    •  

      pokaż komentarz

      @KaloryfeR: Bardzo mnie ciekawi, jak to jest możliwe, że mimo iż wszyscy w Japonii żyją w stresie i przemęczeniu spowodowanym pracą, to jednak długość i jakość życia są tam najwyższe na świecie. Czyżby Japończycy tak lubili stres, że wydłuża im on życie, zamiast skracać?

    •  

      pokaż komentarz

      @KaloryfeR: Jaka w filmie "Metropolis"...

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2:
      Słuszna uwaga. Ja bym stawiał że japończycy to nie ludzie tylko roboty

    •  

      pokaż komentarz

      @luksus2: maja bardzo zdrowa kuchnie skladajaca sie w duzej czesci z owocow morza i bazujacej na ryzu. W tym tkwi znaczna czesc tajemnicy.

    •  

      pokaż komentarz

      @krejd: Bycie nikim w wielkiej machinie to prawda
      Owszem, prawda. Ale japoński system skupia się na społeczeństwie, nie na jednostce. Ludzie może nie są jakoś super szczęśliwi, ale społeczeństwo funkcjonuje jak w zegarku, dzięki czemu nie ma wielu problemów na które narzekamy w Polsce. Mnie po 2 latach pobytu w tym kraju trudno rozstrzygnąć który system (nasz czy ichni) jest lepszy. To jest po prostu na tyle odmienne, że trzeba się do tego przyzwyczaić.

      Przewody niemiłosiernie ciągną się nad głowami, przesłaniając niebo, a rząd jakoś nie kwapi się, aby cały ten szajs ukryć pod ziemią
      I pewnie długo się nie pokwapi. Przewody są nad ziemią, bo w przypadku ich zerwania w trakcie trzęsienia ziemi dużo łatwiej jest zlokalizować awarię. W Japonii wszystko ma jakiś sens, nawet jeżeli często go nie dostrzegamy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ludzik:

      Częścią tajemnicy misiaczku jest... chów wsobny oraz dobra pula genetyczna która się wykształciła. Gdybyś wziął mapkę ze średnią długością życia poszczególnych ludów to szybko można zauważyć korelację pomiędzy izolacją danej populacji (wyspa, góry) a wysokim wiekiem jej przedstawicieli. Gdyby żywienie a nie geny miały być sukcesem do długowieczności, to Japończycy pierwsi zdychaliby na choroby cywilizacyjne. Typowy Japończyk nie zajada się ryżem i owocami morza, tylko... zupkami z proszku - kitajce przodują w spożyciu śmieciowej żywności. O pracy po 12 godzin na dobę czy choćby mega urbanizacji chyba nie muszę ci przypominać?

    •  

      pokaż komentarz

      @Zieeew: Kitajce to raczej określenie Chińczyków (pochodzi z rosyjskiego) niż Japończyków...