•  

    pokaż komentarz

    Mnie zawsze bawi jak zaawansowany był SR-71 i ile dziwacznych technologii tam wykorzystano żeby osiągnąć 3,5Ma, a ruscy do, za przeproszeniem, latającej stodoły zwanej MIG-25 pieprznęli dwa ogromne silniki i dawaj Sasza lecim w kosmos - poszło 3,2Ma aż się silniki spieprzyły, a i tak 2,83Ma osiągał bezpiecznie dla silników xD

  •  

    pokaż komentarz

    #byloaledobre

    "Jest wiele rzeczy, których nie mogliśmy zrobić w SR-71, ale byliśmy najszybszymi facetami na dzielnicy i uwielbialiśmy przypominać o tym innym pilotom. Ludzie często nas pytali, czy z tego powodu fajnie się latało tym odrzutowcem. Fajnie nie byłoby pierwszym słowem, którego bym użył. Intensywnie, może. Nawet "wyzwanie". Ale był taki dzień w naszych Saniach, który można by opisać jako fajne wrażenie bycia najszybszymi facetami na niebie, przynajmniej na moment.

    To było kiedy z Waltem lecieliśmy na ostatni lot treningowy. Potrzebowaliśmy 100 godzin w samolocie, żeby ukończyć szkolenie i uzyskać status gotowości do wykonywania misji. Gdzieś nad Colorado ukończyliśmy setną godzinę. Nad Arizoną zrobiliśmy zwrot, samolot sprawował się wyśmienicie. Zaczynaliśmy się czuć bardzo pewnie, nie tylko dlatego, że wkrótce mieliśmy zacząć latać na prawdziwe misje, ale również dlatego, że przez ostatnie miesiące zdobyliśmy zaufanie do samolotu. Mknąc 25 000 metrów nad pustyniami z granicy Arizony widziałem już wybrzeże Kalifornii. Nareszcie, po miesiącach pracy na symulatorze, miałem pełne panowanie nad samolotem.
    Zaczynałem trochę współczuć Walterowi siedzącemu w tylnym fotelu. Siedział tam, bez możliwości podziwiania widoków przed nami, jedynie z zadaniem monitorowania czterech różnych radiostacji. To był dla niego dobry trening, bo w czasie prawdziwych misji odebranie ważnego przekazu ze sztabu mogło mieć znaczący wpływ na zadanie. Z kolei dla mnie trudne było to, że musiałem komuś oddać kontrolę nad radiem, które w całej dotychczasowej karierze sam obsługiwałem. Ale to była część podziału obowiązków w tym samolocie i musiałem się z tym pogodzić. Mimo to nadal upierałem się, że kiedy jesteśmy na ziemi, to ja będę obsługiwał łączność. Walt był dobry w wielu aspektach, ale nie mógł się ze mną równać w mówieniu płynnym, spokojnym radiowym głosem, umiejętnością, którą zdobyłem przez lata latania na myśliwcach, gdzie nawet mały błąd w komunikacji mógł doprowadzić do uziemienia pilota. Rozumiał to i pozwalał mi na tę odrobinę luksusu.

    Żeby się trochę zorientować z czym musi się zmagać Walt, przełączyłem radio na swój panel i słuchałem sygnałów razem z nim. Większość ruchu w eterze było z centrum ruchu lotniczego w Los Angeles, daleko pod nami, które sprawowało nadzór nad codziennym tłokiem w powietrzu w ich sektorze. Mimo że mieli nas na ekranach (choć na krótko), to poruszaliśmy się w niekontrolowanej przestrzeni i zwykle z nimi nie rozmawialiśmy, chyba że musieliśmy zejść niżej.
    Usłyszeliśmy jak drżący głos pilota Cessny poprosił o weryfikację prędkości względem ziemi. Centrum odpowiedziało: "November Charlie 175, mam cię z prędkością dziewięćdziesięciu węzłów względem ziemi".

    Musicie wiedzieć, że kontrolerzy z Centrum, niezależnie czy rozmawiali z kursantem w Cessnie, czy z Air Force One, zawsze mówili tak samo - spokojnym, niskim, profesjonalnym głosem, który powodował, że czułeś się dla nich ważny. Nazywałem to "głosem z centrum w Houston". Zawsze mi się wydawało, po latach oglądania filmów dokumentalnych o programie kosmicznym i słuchaniu spokojnego i wyraźnego głosu kontrolerów z Houston, że wszyscy kontrolerzy mówią właśnie w ten sposób, i zwykle tak właśnie było. I nie miało znaczenia w jakim rejonie kraju leciałeś, brzmiało to jakby zawsze gadał ten sam facet. Przez lata ten głos stał się kojącym dźwiękiem dla uszu pilota. Z drugiej strony, piloci zawsze starali się brzmieć jak Chuck Yeager, a przynajmniej jak John Wayne. Lepiej zginąć niż źle zabrzmieć w eterze.
    Chwilę po pytaniu Cessny odezwał się Twin Beech, wyraźnie wyniosłym tonem, prosząc o podanie jego prędkości. "Mam cię z prędkością stu dwudziestu pięciu węzłów względem ziemi". O rany, pomyślałem, ten z Beechcrafta musiał być przekonany, że zaimponował mniejszemu braciszkowi w Cessnie. Nagle, zupełnie znikąd, odezwał się pilot F-18 z bazy lotnictwa marynarki w Lemoore. Od razu można było poznać kozaka z Marynarki, ponieważ brzmiał bardzo luzacko. "Centrum, Dusty 52 sprawdź prędkość". Zanim Centrum odpowiedziało pomyślałem: "hej, Dusty 52 w swoim kokpicie za milion dolarów ma wskaźnik prędkości względem ziemi, więc dlaczego prosi Centrum o odczyt?" I mnie olśniło, spryciarz Dusty chciał się upewnić, że każdy nieopierzony nielot od Mount Whitney do Mojave będzie słyszał z jaką prędkością się porusza. On dziś jest najszybszym kolesiem w okolicy i chce żeby każdy wiedział jak świetnie się bawi w swoim Hornecie. Po chwili nadeszła odpowiedź, tym samym spokojnym, wyraźnym tonem "Dusty 52, Centrum, mam cię z prędkością 620 węzłów względem ziemi".

    •  

      pokaż komentarz

      "Pomyślałem "czyż on się sam nie podkłada?" Kiedy odruchowo sięgałem ręką do przycisku nadawania musiałem sobie przypomnieć, że to Walt obsługuje radiostację. Ale nadal wiedziałem, że coś z tym trzeba zrobić - jeszcze chwila i wylecimy z sektora, i taka okazja bezpowrotnie przepadnie. Hornet musi sczeznąć i musi sczeznąć natychmiast. Pomyślałem o wszystkich naszych szkoleniach na symulatorze i jak ważne było to, że udało nam się stworzyć zgraną załogę, i wiedziałem, że wejście na radio zaprzepaści całą tę pracę. Byłem rozdarty.
      Gdzieś 21 kilometrów nad Arizoną znajdował się pilot krzyczący w swoim kosmicznym hełmie. I wtedy usłyszałem. Kliknięcie przycisku nadawania z tylnego fotela. To była ta chwila, w której zrozumiałem, że Walt i ja staliśmy się załogą. Bardzo profesjonalnie, bez emocji, Walter powiedział: "Centrum Los Angeles, Aspen 20, mógłbyś podać nam naszą prędkość względem ziemi?" Bez najmniejszej zwłoki, jak w każdym innym przypadku, nadeszła odpowiedź: "Aspen 20, mam cię z prędkością tysiąca ośmiuset czterdziestu dwóch węzłów względem ziemi".

      Najbardziej mi się spodobało to czterdzieści dwa, takie dokładne i dumne było Centrum mogąc dostarczyć te dane bezzwłocznie i było czuć, że kontroler się uśmiechał. Ale moment, od którego wiedziałem, że na lata będziemy z Waltem bardzo dobrymi przyjaciółmi, nastąpił kiedy znowu usłyszałem kliknięcie nadawania i Walt swoim głosem pilota myśliwca powiedział: "O, Centrum, bardzo dziękuję, my mamy na budziku bliżej tysiąc dziewięćset".
      Przez ten moment Walter był bogiem. I wreszcie usłyszeliśmy małą rysę w "głosie z Houston", kiedy kontroler z LA powiedział "Przyjąłem Aspen, prawdopodobnie twój sprzęt jest dokładniejszy od naszego. Tym razem wam się udało, chłopaki".

      Wszystko to trwało ledwie chwilkę, ale w tym krótkim, pamiętnym sprincie przez południowy zachód Marynarka zginęła w płomieniach, wszyscy śmiertelnicy na tej częstotliwości musieli bić pokłony przed Królem Prędkości, a co ważniejsze - Walter i ja przekroczyliśmy tę granicę dzielącą nas od zostania prawdziwą załogą. Przez całą drogę do wybrzeża nie usłyszeliśmy żadnej transmisji na tej częstotliwości."

    •  

      pokaż komentarz

      @spere: to takie amerykańskie, fajne. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @spere: typowe sceirwa amerykanskie, debile pelni kompleksow

    •  

      pokaż komentarz

      @spere: proszę pana, czy to z jakiejś konkretnej książki? Tacie się spodobało. ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @JohnMarkII:

      Fragment autobiograficznej książki "Sled Driver: Flying the World's Fastest Jet" Briana Shula, majora amerykańskiego lotnictwa, który w ciągu 20 lat służby brał udział w Wojnie w Wietnamie, a następnie był pilotem zwiadowczego samolotu SR-71 Blackbird.

    •  

      pokaż komentarz

      @spere: Ktoś wie coś o załogowych SR-91 Aurora albo TR3-B Astra ??? Czy te projekty są dronami czy porzucono te projekty ??

    •  

      pokaż komentarz

      @spere: sytuacja żywcem wzięta z polskiej A4, tylko kontrolera z tym profesjonalnym głosem brak ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @spere dzięki Miras (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @spere: warto poszukać jego prelekcji, jest kilka na jewtube. Fajnie się słucha a facet przeszedł wiele.
      Na szybko - strącony i dotkliwie poparzony w wietnamie, wykurował się, chciał dalej latać. Wszyscy watplili, gość się uwzial. Udało mu się. Podczas latania robił wiele zdjęć często zadając sobie wiele trudu (np załadował się na tankowiec żeby pstryknac fotę przy tankowaniu, lot pewnie trwał kilka h, pstrykal pomimo zakazów, podczas lotu itp) naprawdę polecam.

    •  

      pokaż komentarz

      @spere

      Kiedy odruchowo sięgałem ręką do przycisku nadawania musiałem sobie przypomnieć, że to Walt obsługuje radiostację.

      To nie tak szło, to tłumaczenie pomija kilka smaczków tej historii. I to było Aspen 30, a nie 20

      źródło: youtu.be

    •  

      pokaż komentarz

      Fragment autobiograficznej książki "Sled Driver: Flying the World's Fastest Jet" Briana Shula
      @spere: @JohnMarkII: Bzdura, w tej książce nie ma tej historii a wiem, bo ją w oryginale przeczytałem! Skopiowany z joemonster fragment odnosi się do opowieści Shula z jakiejś prelekcji zamieszczonej na youtube. Podobnie jak opowieść o niskim przelocie i lotem nad Syrią, także zamieszczone na wspomnianym portalu.
      @Grothar: Shule sam się w różnych wykładach mija z faktami. Widziałem akurat ten "występ" i faktycznie, mówi o 1842 węzłach, zaś w przytoczonym przez Ciebie już jest blisko 2000 węzłów ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @projektant_doktorant

      zaś w przytoczonym przez Ciebie już jest blisko 2000 węzłów

      No właśnie - ziemia podała 1842, a Walt zasugerował, że jest bliżej 1900

    •  

      pokaż komentarz

      @Grothar: Miałem na myśli, że w przytoczonym przez Ciebie filmie w 4:22 Shule mówi: "Aspen 3-0 we show you one thousand nine hundred ninty two knots... cross the ground. (...) Center we're showing a little closer to two thousand". W przytoczonym przeze mnie materiale i w kalce z joemonstera mowa jest o 1900 węzłach. O takie rozbieżności mi chodziło.

  •  

    pokaż komentarz

    Zastanawiam się co się stało z progresem w lotnictwie. Najlepsze maszyny zostały stworzone lata temu, a teraz już nic takiego się nie dzieje. A przynajmniej z mainstreamu nic do mnie nie dociera (nie jestem fanatykiem lotnictwa, więc może dlatego).

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: Tajemnica wojskowa? Cholera wie co tam zbudowali przez ten czas, ale na pewno prędko się nie pochwalą cywilom.

    •  

      pokaż komentarz

      @PornFlakez: Nie muszą się chwalić cywilom, generalnie obserwacje nowoczesnych sprzętów w tamtych czasach przecież były, a przy obecnej gęstości zaludnienia, przeciekach informacyjnych i dostępności urządzeń pozwalających zobaczyć dowolny przedmiot z ogromnej odległości, jest że tak powiem ciężko o jakieś szokujące nowinki.
      Na bank pracują nad wieloma rzeczami, ale chodzi mi o to że w ciągu kilkunastu lat (kilkudziesięciu?) był taki przeskok technologiczny, że aż dziwię się ze kolejne kilkadziesiąt przynosi nam dosłownie ZERO (nie mówię tutaj o kosmosie, bo oczywiście to jest nisza i ludzie nad tym pracują).

      jeszcze raz - mogę się ogromnie mylić bo nie śledzę i nie wiem które źródła są legit czy nie. więc nie googlam teraz na szybko żeby czytać fantastyki naukowej, tylko pytam mądrzejszych i bardziej obeznanych czy jest coś wartościowego uwagi, co pokazuje kolejny krok w rozwoju w stosunku do tego co już mamy od lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: no coś tam fruwa nad nami, nawet oficjalnie zmienili nazwę na UAP (Unidentified Aerial Phenomena), pewnie część z tego to nowe zabaweczki tech-wosjkowych korporacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: A czarne trójkąty? Przecież w latach 90. była plaga tego w Belgii, widywano je w UK, gdzie miały mieć swoją bazę na Europę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: Lotnictwo załogowe ma limit w postaci pilotów i ich odporności na przeciążenia. Teraz masz po prostu rozwój dronów, którymi przy odpowiedniej wydajności fabryk możesz zalać przeciwnika, bez obawy że przy utracie maszyny tracisz możliwość obsadzenia kolejnej maszyny z braku pilota

    •  

      pokaż komentarz

      Zastanawiam się co się stało z progresem w lotnictwie. Najlepsze maszyny zostały stworzone lata temu, a teraz już nic takiego się nie dzieje. A przynajmniej z mainstreamu nic do mnie nie dociera (nie jestem fanatykiem lotnictwa, więc może dlatego).

      @Gilley: Teraz nie ma ciśnienia na rozwój lotnictwa, od kiedy opanowano kosmos. Rozpoznanie robi się z orbity (przypominam, NRO przekazała NASA trochę lepsze lusterka niż w Teleskopie Hubble, bo już uznała je za przestarzałe), atakuje się albo lotniskowcem albo rakietami.
      Ewentualny rozwój w lotnictwie to np. SABRE - silnik pracujący na powietrzu atmosferycznym do bardzo dużych prędkości, a następnie w próżni, co daje nam silnik którym wystartujemy, dolecimy na orbitę i wylądujemy osiągając w ten sposób SSTO (single stage to orbit).

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: ja pamietam mój szok gdy jakoś w latach 2000 dowiedziałem się że Harrier nie jest super nową maszyną, a technologią z lat 60 ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley:
      a) Nie ma zimnej wojny, jest za to cięcie wydatków.
      b) Satelity + drony - statki jak SR-71 nie są już potrzebne.
      c) Postęp w walce BVR i SA (elektroniki, linki, sensory i przetwarzanie informacji z sensorów, interfejs pilota).
      Ogólnie progres jest spory, ale na innym polu niż czysta aerodynamika.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: Polecam książkę "Skunk Works: A Personal Memoir of My Years at Lockheed" gdzie główny inżynier opisuje budowę i problemy z jakimi się zmagali budując samolot szpiegowski U-2, SR-71( ciekawostka z książki, samolot miał się nazywać RS-71 tylko wysoko postawiony generał czy coś na jednym ze spotkani się przejęzyczył i tak trzeba było zmienić nazwę samolotu w całej dokumentacji technicznej, czy jakoś tak) pierwszy samolot stealth.
      Zwrócił on też uwage na to, że każdy następny projekt zajmował im coraz więcej czasu i środków na wykonanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Liberator19: masz rację świetna książka, IMHO jedna z lepszych jakie w ogóle kiedykolwiek czytałem - szczególnie jak jest się jest inżynierem

    •  

      pokaż komentarz

      @enron: Sabre moglby byc osiągnięciem ale podobno to ściema. Chyba jakiś Mirek tu nawet tam pracował i mówił że tylko doją granty a sam silnik nie ma szans się wzbić w powietrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @enron: Sabre moglby byc osiągnięciem ale podobno to ściema. Chyba jakiś Mirek tu nawet tam pracował i mówił że tylko doją granty a sam silnik nie ma szans się wzbić w powietrze.

      @Spring_is_coming: ciężko stwierdzić. Ostatnio chwalili się schładzaczem, który zdaje się działa spełniając założenia... Choć trzeba przyznać, że faktycznie sabre jak i sam pomysł SSTO brzmi zbyt bajkowo. Ale kto wie, może przy okazji uda się opracować technologie pozwalające na przekroczenie kolejnych granic, jakiś przełom w lotach hipersonicznych i orbitalnych?

      Choć jeśli chodzi o SSTO, to wszystko wskazuje na to że program Venture Star miał pełne szanse powodzenia - a ubity został przez debilizm decydentów...

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilley: Doskonałość aerodynamiczną osiągnięto już w latach 60, kiedy rozwój lotnictwa napędzał z jednej strony rosnący rynek przewozów pasażerskich, a z drugiej strony zimna wojna w lotnictwie wojskowym. SR-71 był rozwinięciem tajnego projektu Ox cart, mającego swoją bazę w Strefie 51. Do dziś jest niewiele szczegółów z tym związanych. Po latach zimna wojna się skończyła, społeczeństwa zachodu sprzeciwiają się wydawaniu olbrzymich pieniędzy na działania wojenne, skoro panuje względny spokój. W lotach pasażerskich nie ma już znaczenia prestiż czy luksus - ci, których nie stać na prywatny odrzutowiec chcą raczej obniżenia kosztów. Dlatego doskonali się raczej silniki, bo żadnych rewolucyjnych zmian w zakresie konstrukcji po prostu nie potrzeba. Samolotów zwiadowczych i szpiegowskich także już nie potrzeba - tę rolę przejęły satelity i nowoczesne rozpoznanie pola walki.

  •  

    pokaż komentarz

    mialem kiedys przyjemnosc ogladac ten samolot na zywo, w sensie dotknac. Robi absolutnie niesamowite wrazenie, przedewszystkim jest olbrzymi. Biorac pod uwage, ze zostal oblatany we wczesnych latach 60, to widzac cos takiego na niebie bylbym w tamtych czasach absolutnie przekonany, ze to nie mogla zrobic reka ludzka. Polecam kazdemu, kto ma okazje.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe co mają na jego miejsce.