•  

    pokaż komentarz

    Zero napiwków. Właściciel powinien ustalić takie ceny, aby móc wypłacać pensje, za które zgodzą się pracować kelnerzy bez potrzeby żebrania o napiwek.

    Mi nikt nie daje napiwków za to, że szybko i z uśmiechem postawię kolejny serwer.

    W Japonii próba zostawienia napiwku jest odbierana jako brak szacunku i sugerowanie, że właściciel nie dba o swoich pracowników.

    •  

      pokaż komentarz

      Właściciel powinien ustalić takie ceny

      @Tytanowy_Lucjan: dokładnie tak, tym bardziej, że coraz częściej widzę drobnym druczkiem dopisek, że jest doliczana opłata za "obsługę"

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: To też idiotyzm. Ostatnio ze znajomymi weszliśmy do nowej burgerowni, żeby się "dobić" piwkami, a parę osób chciało jeszcze coś zjeść. Na menu był dopisek, że stoliki powyżej 5 osób doliczane mają z automatu 10% do rachunku za obsługę.

      I pytanie za co ta dopłata? Wszyscy już teraz zapisują zamówienia na tabletach, więc nic nie trzeba pamiętać czy wyjątkowo się starać. Co by zmieniło jakbyśmy rozbili się na dwa stoliki po 5 osób? Praca nagle by znikła?

      Byliśmy jednak jedynymi klientami o tej porze i nic nam ostatecznie nie doliczono, więc wciąż się zastanawiam skąd ten podatek od ilości osób? Wszystko powinno być w cenie dania bez uciekania w ukryte opłaty tak jak np. durne włoskie coperto plus dodatkowy napiwek.

    •  

      pokaż komentarz

      pytanie za co ta dopłata? Wszyscy już teraz zapisują zamówienia na tabletach, więc nic nie trzeba pamiętać czy wyjątkowo się starać. Co by zmieniło jakbyśmy rozbili się na dwa stoliki po 5 osób? Praca nagle by znikła?

      @Tytanowy_Lucjan: Niektóre restauracje/knajpy podają dania wszystkim na raz w grupie. To wymaga dodatkowej organizacji/podgrzewaczy itp. Przy grupach jestem w stanie to zrozumieć - ale też powinni mieć opcję, że masz w dupie podanie na raz, jak zrobią to niech wydają choćby pojedynczo i wtedy bez tej dopłaty będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      Zero napiwków. Właściciel powinien ustalić takie ceny, aby móc wypłacać pensje, za które zgodzą się pracować kelnerzy bez potrzeby żebrania o napiwek.

      @Tytanowy_Lucjan: serwerowi jest teraz smutno ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      k@?%a, źl3 mi sie zacytowało, a nie chce mi sie juz poprawiac...( ͡° ʖ̯ ͡°)( ͡° ʖ̯ ͡°)( ͡° ʖ̯ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Widzisz. To nie tak działa. W mojej branży (rent a car) jeśli klient zostawi tipa, następnym razem jest traktowany lepiej. Mamy stałych klientów zostawiających napiwki, którym wytrzasnę auto nawet jeśli miałbym wysłać kierowcę i wyciągnąć go z serwisu (mimo ze było to planowane np. za kilka dni).

      albo inaczej, mam takie same auta, i np. 3 rezerwacje na grupę D. Klient który wiem że zostawi tipa, dostanie auto z najmniejszą ilością uszkodzeń, albo z niższym przebiegiem itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: przeciez taka zasadę można podciągnąć pod absolutnie kazda bezposrednia obsługę klienta ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: ostatnio byłem ze znajomymi w 6 osób i gościu zapamiętał na pamięć co zamówiliśmy, niestety ja mu nie dałem napiwku bo nie noszę gotówki. Jak ludzie będą bardzie e- to napiwki same znikną.

    •  

      pokaż komentarz

      W Japonii próba zostawienia napiwku jest odbierana jako brak szacunku i sugerowanie, że właściciel nie dba o swoich pracowników.

      @Tytanowy_Lucjan: Tu nie Japonia, tu Europa z wielowiekową tradycją dawania napiwków, gościu skąpiec po prostu z ciebie, taki k@%!a sknerus.

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: tak i nie. Są specyficzne branże gdzie od pracownika zależy dużo więcej.
      np. znajomy pracujący w restauracji opowiadał, że nawet jak mają pełne obłożenie, zawsze mają wolne 1-2 stoliki dla stałych klientów którzy dają napiwki. Wtedy taki zwykły gość jak wejdzie z ulicy spotka się z odmową, a za nim wejdzie stały klient i prawie że czerwony dywan mu rozłożą.

      W rent a car, zwykle podpisuje umowę, daje kluczyki, pokazuje palcem parking i tyle, a np. jak przyleci typ, paszport USA, jakiś typowy John, to w 99% jak pofatyguje się z jego walizkami na parking, ustawie navi w aucie, zmienię język, to wpadnie 20-50 dolców

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: o kurde, wielki łaskawca xD nie ty to jest 10 innych takich samych firm.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Nie rozumiem tego zwyczaju. Zgadzam się z tym co Ty i sporo osób tutaj piszę. Praca innych jest gorsza? Ja pracuję w aptece i ile by ktoś nie zapłacił jest grupa ludzi, którzy wykupując recepty strasznie marudzą na fakt, że musza za leki zapłacić. Jesteśmy mili i co się da pomagamy, ale jak toś przyjdzie i kłamie w celu wyłudzenia leku bez recepty - to nic z tego.
      Nie raz w czasie tego zamieszania z Covidem pomogliśmy i ciągle pomagamy codziennie. Co ja z tego mam poza pensją - najczęściej wyzwiska jak nie chce dać leku bez recepty.
      A jakiś bonus? Czekolada 1-2 w roku...

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: W tej branży większość miejsc pracy, to zwykły januszex i dlatego takie stawki. Ogólnie wg mnie kelner i tak nie zarabia źle, kelnerem może być każdy. Wykwalifikowany kelner może zarabiać dobre kokosy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: z kapciami po domu też podobnie jak w Japonii

    •  

      pokaż komentarz

      @zzapal: Ja jak obsługuje 6 klientów jednocześnie to cieszę się ze zarabiam 6x więcej niż jakbym miał jednego a nie myśle jak im doj@##c do ceny

    •  

      pokaż komentarz

      Jak ludzie będą bardzie e- to napiwki same znikną.

      @Trelik: w uberze, pyszne itp działają e-napiwki.

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: omijam takie knajpy szerokim łukiem. Ja rozumiem uśmiechnąć się, zażartować, czy inne specjalne, ale delikatne i symboliczne akcenty, ale inne traktowanie ludzi = więcej tam się nie pojawiam. Na szczęście są restauracje które nie stosują podobnych praktyk (albo nie robią tego tak ordynarnie), a chwalenie się czymś takim jakoś mi nie imponuje.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: głupota. Serio. Jakby kelner dostawał tyle samo nie zależnie od tego czy się interesuje czy ma wyrąbane to nie spotkałbys się z żadnym zainteresowaniem obsługi. Bardzo często jeśli obsługa się ładnie uśmiecha doradzi i sama zaproponuje coś od siebie to nie dlatego że dobrą wypłatę dostaje tylko dlatego że liczy na napiwek. Jako kelner i manager restauracji mogę Ci powiedzieć że niezależnie od płacy jaką dostaje kelner to napiwek najbardziej wpływa na zadowolenie pracownika. Dla przykładu - na rynku w Krakowie stawka za godzinę jest około 9zl/h ale spokojnie kelner po całym dniu może zarobić około 300 zł za dzień o ile jest w stanie pokazać zainteresowanie klientem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trelik: są enapiwki... Podajesz na terminalu jego wartość.

    •  

      pokaż komentarz

      @Trelik: TIP: jeśli chcesz dać napiwek, a płacisz kartą, to mówisz "proszę doliczyć napiwek ... zł"

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Zostań kelnerem na jeden sobotni wieczór i obsłuż stolik gdzie siedzi pięciu pijanych kretynów, każdy zadaje ci jakieś głupie pytanie, 10 razy zmienia swoje zamówienie, rzuca głupimi żartami, nie daj Boże jak jesteś kobietą to cię "podrywa" chamskimi zaczepkami. A na koniec rozbijają rachunek, jeden płaci za drugiego, drugi płaci tylko za jedzenie, trzeci płaci za 4 piwa kartą, czwarty za 2 piwa i swój posiłek osobno gotówką, a piąty chce fakturę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: W Japonii to ludzie wkładają sobie do tyłków ośmiornice, wiec ja proponuje pozostać w europejskim kręgu kulturowym i dawać napiwki jak normalny człowiek, a nie jak dziad

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: Uważasz, że uzależnianie jakości obsługi od ukrytych opłat, o których wynajmujący mogą nie wiedzieć (bo kto daje j?$@nie o kogoś kto im wydaje auto z wypożyczalni) jest uczciwe? Według mnie nie, bo to zalążek systemu łapówek jak za komuny - wszystko się da, ale za dopłatą i ze znajomościami.

      @somet: Tradycje się z czasem zmieniają. Kiedyś tradycją było noszenie brudnego kołtuna na głowie. Jak tam twoja fryzura?

      @Trelik: No spoko, że ktoś zapamiętał zamówienie, ale dlaczego mam mi to imponować skoro są od tego kartka i ołówek albo panele dotykowe spięte z kasą?

      @Reiter: Właśnie dlatego, że gastro to często januszexy to tym bardziej nie powinno się dawać napiwków, bo to tylko nakręca patologię. Kelnerzy dalej zarabiają gówno, właściciel oszczędza na podatkach, a koszt załogi jest przerzucany w ukrytej opłacie niewiadomej wielkości na klienta. Nie dawajmy napiwków to albo pensje kelnerów wzrosną albo nikt nie będzie chciał pracować za ochłapy, bo więcej w biedronce na kasie dadzą.

      @dczyzo14: Obsługa i zajmowanie się klientami to zasrany obowiązek kelnerów, a nie łaska dodatkowo nagradzana. Co mnie obchodzi zadowolenie czyjegoś pracownika? Jak mi w jakiejś restauracji raz albo drugi przyjdzie dłużej czekać na przyjęcie zamówienia albo wydanie jedzenia to więcej tam nie pójdziemy i pieniądz pójdzie do innej restauracji gdzie obsługa jest na dobrym poziomie, a nie z łachy ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: Jak mawiał klasyk - zmień pracę, weź kredyt. Nie podoba się praca z pijanymi klientami to zmień pracę. W opisywanej burgerowni tez każdy chciał płacić za siebie to nam powiedzieli, że można mieć tylko dwa rachunki na stolik. Nie robiliśmy dramy z tego powodu.

      @bourgeois: Pozwolisz, że będę wydawał moje pieniądze wg mojego uznania i nie przejmował się głupi wymysłami różnych kultur? Tylko tego brakowało, żeby napiwkowa roszczeniowość i patologia z USA się u nas jeszcze bardziej rozwinęła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Tak sobie wymyślili żeby więcej zarobić.

    •  

      pokaż komentarz

      @dczyzo14 To może wreszcie gastronomy zastanowiliby się kogo zatrudniają a nie biorą k jak leci, byle taniej, bo przecież ktoś dorzuci nieopodatkowaną kaską, bo wypada.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Człowieku masz jakiś problem w odbieraniu rzeczywistości wokół ciebie. p$?$@%?isz, że pracodawca powinien zapewniać odpowiednią pensję kelnerowi bez napiwków, ok. Wówczas musiałby podnieść ceny, a ty i tak wybierałbyś knajpy, gdzie można zapłacić za lunch 30zł, a nie 60.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: ja nie wprowadzam żadnej ukrytej oplaty.

      Każdego klienta obsługuje tak samo z szacunkiem, wg wytycznych z kierownictwa. Natomiast jeśli wiem ze klient zostawi tipa, zawsze mogę zrobić coś co wykracza poza moje obowiazki

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: Skąd wiesz co zrobię? Ja właśnie tego chcę, żeby ceny były nawet wyższe jeżeli będą cenami ostatecznymi, a nie sugerowanymi. Wtedy zdecyduję czy jedzenie za 60 zł jest więcej warte od tego za 30 zł. Rynek zweryfikuje menu.

      A co do rzeczywistości... Mam nadzieję, że swoje napiwki sumiennie rozliczasz w skarbówce jako "inne źródła przychodu"? Czy jednak żyjesz w bezpodatkowej, inaczej odbieranej rzeczywistości? ( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: nie byłem nigdy kelnerem, tylko obiektywnie podchodzę do każdej sprawy

    •  

      pokaż komentarz

      Wtedy taki zwykły gość jak wejdzie z ulicy spotka się z odmową, a za nim wejdzie stały klient i prawie że czerwony dywan mu rozłożą.

      @flito: Brawo za "pomyślunek biznesowy". Wejdzie z ulicy klient, który chciał zostawić w knajpie 300 zł (czyli zarobek dla knajpy ponad 100 zł) plus pewnie z 50 zł napiwku i odeślą go z kwitkiem. Jednakże jak wejdzie Jasiu Napiwkarz, co to często przychodzi i zamawia swojego stałego schabowego za 30 zł i zostawi 10 zł napiwku to jest już nagle super klient (zarobek dla knajpy pewnie w okolicach 20 zł wliczając napiwek).

      Bardzo inteligentne, bardzo :D. Szkoda, że wymyśliłeś to na poczekaniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: ale jesteśmy w Europie a nie Japonii. Pretensje że za serwer nikt nie daje napiwków możesz mieć tylko do siebie. Rób jak kelnerzy, wtedy będziesz dostawał.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: pracowałem jako barman w multitapie. Jeżeli dostałem napiwek to zazwyczaj za opisanie dostępnych stylów piwa, pogadanie, zaoferowanie próbek, a jeżeli była kolejka to takiego klienta obsługiwałem poza nią. Jeżeli nie chcesz dawać napiwków, to nie dawaj, po prostu zostaniesz potraktowany zwyczajnie. Załoga jeżeli jest dobra, to nie liczy na napiwki, ale czeka na nie i idą za tym fajne benefity.

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: Obiektywnie więc rzecz biorąc ceny w menu powinny być ostateczne (odpowiednio skalkulowane względem kosztów prowadzenia działalności plus zakładany zysk właściciela) i bez dodatkowych opłat, kelnerzy powinni polegać wyłącznie na godnych pensjach, a nie zaś być uprzywilejowaną grupą niepłacącą podatków od swoich wyżebranych zarobków napiwkowych.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Mityczny klient z ulicy nigdy nie zostawi 300zł, tylko zje, ponarzeka, pójdzie i nigdy nie wróci tylko wystawi 1 gwiazdkę, bo woda była za mokra., chyba nie chodzisz za często do restauracji. Teraz ludzie przychodzą z internetu, a o stałych klientów się dba.

    •  

      pokaż komentarz

      Dla przykładu - na rynku w Krakowie stawka za godzinę jest około 9zl/h

      @dczyzo14: Najniższa stawka godzinowa 2020 – 17 zł, najniższa pensja 2600 za 160 godzin w miesiącu (16,25 zł za godzinę) więc niemal 2 razy tyle co napisałeś. Kolejny fantasta czy też na rynku w Krakowie jest łamane prawo?

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Nie będę cię przeciągał na moją stronę. Dla mnie zostawienie napiwku to po prostu miły gest i ludzki odruch. Zostawiam fryzjerce, w hotelu, taksówce itp. Oczywiście nie obligatoryjnie, tylko gdy jestem zadowolony z usługi. Gdybyś stawiał mi serwer, też bym ci dał, gdyby współpraca była super i fajnie by się pogadało.

    •  

      pokaż komentarz

      Mityczny klient z ulicy nigdy nie zostawi 300zł, tylko zje, ponarzeka, pójdzie i nigdy nie wróci tylko wystawi 1 gwiazdkę, bo woda była za mokra., chyba nie chodzisz za często do restauracji. Teraz ludzie przychodzą z internetu, a o stałych klientów się dba.

      @januszchicago: Bzdury opowiadasz Panie kolego - nie dalej jak wczoraj byłem takim mitycznym klientem - byliśmy na wyciecze, zjechaliśmy do dobrej restauracji, okazało się, że wszystkie stoliki są zajęte, ale za chwilę miały się dwa zwolnić więc poczekaliśmy moment. Rachunek ponad 300 zł (to wcale nie jest jakiś duży rachunek jak zamówisz do obiadu jakieś ciut lepsze wino).

      I co? Jakby restauracja miała podejście jak opisane powyżej to jako "klient z ulicy" zostalibyśmy odesłani z kwitkiem? I czekałaby na tego stałego klienta Jasia dla niego trzymając stolik?

      PS Co do częstotliwości mojego chodzenia do restauracji to też się mylisz - jak na polskie warunki to jestem grubo ponad średnią. 2-3 razy w tygodniu jem w restauracjach (i nie, wbrew temu co uważa McDonald's nie uważam ich za restaurację i tego nie wliczam).

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan:

      źródło: sylg1.files.wordpress.com

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Kiedy zamierzasz wrócić do tej restauracji i zostawić kolejne 300zł? Za tydzień? Czy nigdy?

    •  

      pokaż komentarz

      Kiedy zamierzasz wrócić do tej restauracji i zostawić kolejne 300zł? Za tydzień? Czy nigdy?

      @januszchicago: Akurat w następną niedzielę z przyjaciółmi, bo jedzonko nam smakowało, a rejon jest przepiękny do rekreacyjnego chodzenia.

      A skoro musieliśmy poczekać na te dwa stoliki i wraz z nami czekały inne osoby to chyba jednak lepiej nie mówić przygodnym klientom "spadajcie, trzymamy stolik dla Jasia".

    •  

      pokaż komentarz

      @dczyzo14: ja się z Tobą zgadzam. W odróżnieniu od większości uważam że napiwki to dobre rozwiazanie. Brak napiwków + wyzsz pensja = więcej roboty managera w zarządzaniu kelnerami, mniejsza motywacja pracowników bo jak niby uzależnisz ich pensje od jakości obsługi? Kiedy będziesz zawracać głowę klientom to przestaną do Ciebie przychodzić. Napiwki + niższa pensja = klienci głosują portfelem, kelnerzy sami się motywują, słabi kelnerzy sami odchodzą, lepszym albo podnosisz pensje albo odchodzą do lepszych restauracji gdzie jest więcej klientów i napiwków.

    •  

      pokaż komentarz

      @jj675: WTF? Robotą menedżera jest zarządzanie. Jemu też trzeba dawać napiwki, żeby się do tej roboty wziął? xD

      Kelner to stanowisko szeregowe takie jak kasjerka w lidlu na ten przykład. Każdy do dostaje tyle samo na danym stanowisku. Co tu różnicować? Ewentualnie można komuś dać więcej w pensji jak np. nauczy się robić drinki i czasem zastąpi barmana. To jest widoczna dodatkowa umiejętność, którą warto wynagrodzić, ale jako pracodawca - płacąc od tego podatki, a nie na czarno przez klientów.

    •  

      pokaż komentarz

      Tyś byl, widzial i pracowal...

      @flito: Gdzie byłem, widziałem i pracowałem?

    •  

      pokaż komentarz

      Widzisz. To nie tak działa.

      @flito: Widzisz to nie tak działa. Jak nie będę zadowolony z Twoich starań, to więcej do Ciebie nie przyjdę. To że przychodzę, traktuj jako formę napiwku - nadal masz pracę

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: i dlatego manager może wybrać sposob w jaki chce żeby jego pracownicy się motywowali i było wynagradzani, czegoś nie rozumiesz? po co się interesować który kelner jest lepszy skoro lepszy dostanie więcej od klienta i będzie zadowolony poza tym unikasz podatkow. Nie chcesz nie dawaj ja daję uważam że to dobry sposob. Często też nie daje w ogóle jak ktoś mnie wkurzy no czekam na browara na tyle długo że zdążę zjeść już obiad. Wtedy najczęściej idę do baru i za napiwek kupuje go sobie od barmana. Zawsze staram się mieć w portfelu że 20zl w papierze bo karta się napiwków dawać nie da idą do wlasciciela.

    •  

      pokaż komentarz

      @somet: Łapanie kelnerek za tyłek i szczanie po kątach to również wielowiekowe tradycje. Większość ludzi jednak woli iść w kierunku cywilizacji.

    •  

      pokaż komentarz

      ja się z Tobą zgadzam. W odróżnieniu od większości uważam że napiwki to dobre rozwiazanie. Brak napiwków + wyzsz pensja = więcej roboty managera w zarządzaniu kelnerami, mniejsza motywacja pracowników bo jak niby uzależnisz ich pensje od jakości obsługi? Kiedy będziesz zawracać głowę klientom to przestaną do Ciebie przychodzić. Napiwki + niższa pensja = klienci głosują portfelem, kelnerzy sami się motywują, słabi kelnerzy sami odchodzą, lepszym albo podnosisz pensje albo odchodzą do lepszych restauracji gdzie jest więcej klientów i napiwków.

      @jj675: Jest proste rozwiązanie sprawy napiwków.

      Napiwki uznaniowe wszędzie - TAK - to wola klienta i faktycznie mogą sprawiać, że obsługa się bardziej będzie starała. Od klienta zależy czy da, czy nie.

      Napiwki w stałej procentowej wysokości niezależnie od tego czy danie zostało przygotowane dobrze, czy paskudnie, obsługa była miła i pomocna czy też opryskliwa i marudna - NIE. A takie głupoty są np. we Włoszech i u naszej kudłatej znanej restauratorki. I zwykle kończy się to tym, że obsługa jest marna, dania przepłacone i mało smaczne, a musisz jako klient zapłacić obowiązkowo jakiś procent swojego zamówienia. Mało co wkurza gości tak jak takie postępowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: Możesz podać nazwę firmy? Będę wiedział, żeby omijać. Nienawidzę miejsc, gdzie traktuje się klientów z pogardą, bo jakiś Jhon, łaskawca rzuci im dwajścia dolców, ło panie złoty.
      Napisz w cenniku, że pomoc z bagażami, nawigacją itp. kosztuje 100zł i nie rób z siebie łajzy.

    •  

      pokaż komentarz

      @jj675: Kogo ty chcesz motywować i za co? Kelner ma przyjąć zamówienie, wiedzieć co znajduje się w karcie i przynieść talerz. To wszystko w rozsądnym czasie i poprawnej kolejności. Nic więcej. Każdemu równa pensja, za którą można wymagać powyższego od własnych pracowników bez fochów z ich strony. Jak któryś właściciel chce sobie różnicować pensje to niech nie robi tego kosztem klientów i budżetu państwa (unikanie podatków).

      Skoro ktoś za swoją pensję nie potrafi ci przynieść piwa do obiadu to idź do innej restauracji, a nie dawaj łapówki innym, bo tylko utrwalasz ten stan zamiast portfelem i nogami mobilizować knajpę jako całość do lepszej obsługi.

      Potem płaczą takie leszcze restauratory u Gesslerowej, że "przecież wszystko jest zajebiście, a ci źli klienci nie chcą przychodzić". A jak klient podczas rozpoznania TVN widzi kelnerkę dłubiącą w telefonie 10 minut przy pustej sali to na pewno poprawi obsługę płacąc ekstra za podstawowe jej obowiązki. Plażo, proszę...

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Dodaj, że taki klient z ulicy mógłby zostać stałym klientem, gdyby był zadowolony z obsługi.

      Ja nie lubię się użerać z kaprysami ludzi, ale nie lubię też kiedy ludzie są sztucznie mili. Niestety niektóre knajpy musiałem skreślić, bo czułem się w nich nieproszony, nawet kiedy planowałem zostać stałym klientem. Wolę zapłacić 2 razy więcej tam gdzie nikt nie żebra.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: niesmaczne i przepłacone dania we Włoszech. Lol. Nigdzie nie jadłem tak dobrze jak tam, a kilka krajów udało mi się zwiedzić. No chyba, że jadasz tylko w turystycznych jadło, nie. Żarciodajniach.

    •  

      pokaż komentarz

      @jj675 Premia uznaniowa, opodatkowana. Tylko trzeba umieć zarządzać ludźmi a nie być typem z łapanki, który awansował, bo jest tym, który wytrzymał najdłużej

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: @januszchicago: to ja powiem tak. Idz na tydzień popracuj w it. Jako admin albo cos ale zaraz nie mozesz bo gowno zrobisz. Ale za to kazdy moze pracowac jako kelner z lepszym lub gorszym skutkiem. Ale poradzi sobie zapisze zamowinie i pojdzie so kuchni je pezekazac. Cala magia... Jestem przeciwny dawaniu napiwku. Zla praca? Zmien ja. Na twoje miejsce wejdzie ktos inny

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      niesmaczne i przepłacone dania we Włoszech. Lol. Nigdzie nie jadłem tak dobrze jak tam, a kilka krajów udało mi się zwiedzić. No chyba, że jadasz tylko w turystycznych jadło, nie. Żarciodajniach.

      @gleorn: Umiejętność czytania ze zrozumieniem nie jest Twoim atutem. U naszej kudłatej restauratorki doliczany jest stały procentowo i obowiązkowy napiwek, a jedzenie nie jest wcale smaczne, za to jest przepłacone.

      A co do Włoch i ich jedzenia to tam też są restauracje, w których zjesz niesmaczne, ale przepłacone jedzenie. A fakt, że Tobie smakowało dane jedzenie to jeszcze nie wyrocznia, że wszystkim będzie smakowało.

      I nie, nie jem w żarciodajniach. A) bo po prostu nie lubię, B) bo mi zdrowie na to nie pozwala, C) bo po prostu lubię eksperymentować ze smakami, a tego w żarciodajniach nie dostanę (pomijam eksperymenty w stylu "jak długo dasz radę utrzymać treść żołądka zanim zwymiotujesz").

    •  

      pokaż komentarz

      @notdot: service charge rzedu 5-10% to dobra idea, jesli jest aplikowana do wszystkich - to jest swoisty udzial kelnera, kucharza itp w obrocie firmy, motywuje pracownikow do dobrej obslugi wszystkich klientow, nie tylko tych tipujacych.

      Mozna go wliczyc w ceny, albo doliczyc do cen, grunt zeby pracownika pensja zalezala od jakosci obslugi i ilosci zamowien.

    •  

      pokaż komentarz

      Dodaj, że taki klient z ulicy mógłby zostać stałym klientem, gdyby był zadowolony z obsługi.

      @cyrkiel: Dokładnie tak. Jak już napisałem powyżej z wizyty wczoraj byłem na tyle zadowolony, że wracam tam ze znajomymi i znów zostawię całkiem sporą kwotę. Ergo knajpa miała zysk i będzie miała kolejny zysk. A mogła postąpić jak nasz kolega opisał i trzymać stolik dla Jasia, a mnie odesłać z kwitkiem.

    •  

      pokaż komentarz

      p?#?@#%nij się w łeb śmieciu

      @januszchicago: polecam zastosować własną radę dla samego siebie

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      ktoś cię wołał śmieciu? nie wp@!@?#%aj się między zakąske a popite

      @januszchicago: uhm... nie sądzisz, że się zagalopowałeś?

    •  

      pokaż komentarz

      service charge rzedu 5-10% to dobra idea

      @analnejumanji: Pracowałem kiedyś tak, że miałem sztywny % od tego co zapłacił klient, więc można było pracować więcej, ciężej i wtedy kiedy innym się nie chciało i można się było obijać, jak miało się gorszy dzień. Ale klienta to gówno obchodziło w jaki sposób rozliczam się z pracodawcą i miał podaną normalnie cenę i normalne rozliczenie na fakturze. Nikt nie dziadował na drobniaki, ani nikt nie grymasił jak drobniaków nie dostał.

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: Jesteś potwierdzeniem argumentów ludzi, których obrażasz. Twoja frustracja to Twój problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @To_Masz111: Też jesteś z it? To lepiej idź spać człowieczku, bo jutro serwer się sam nie postawi

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: Tak, każdy w IT stawia serwery. Bystrzacha z Ciebie, rzuciłbym drobniaka na zachętę bo to chyba forma pochwały, ktorą preferujesz? (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      @To_Masz111: Już mówiłem śmieciu, że nigdy nie pracowałem jako kelner. Gardzę tylko frajerami którzy chodzą po knajpach z wyliczonymi pieniędzmi i nie zostawią drobniaka, bo tylko tyle mają

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: pracowalem w gastro, wiem jak jest, jak mnie nie zlewaja i sa mili, dostaja napiwek i tyle ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Właśnie dlatego, że gastro to często januszexy to tym bardziej nie powinno się dawać napiwków, bo to tylko nakręca patologię. Kelnerzy dalej zarabiają gówno, właściciel oszczędza na podatkach, a koszt załogi jest przerzucany w ukrytej opłacie niewiadomej wielkości na klienta. Nie dawajmy napiwków to albo pensje kelnerów wzrosną albo nikt nie będzie chciał pracować za ochłapy, bo więcej w biedronce na kasie dadzą.

      @Tytanowy_Lucjan: Zawsze ktoś da napiwek. Pensje nie wzrosną, nawet jak nie będzie napiwków.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: a w USA próba nie zostawienia to chamstwo

    •  

      pokaż komentarz

      @flito to nie jest napiwek to jest łapówka do k#$!y nedzy

    •  

      pokaż komentarz

      @januszchicago: zostań śmieciarzem na jeden dzień i przestań gadać bzdury

    •  

      pokaż komentarz

      W mojej branży (rent a car)

      @flito: w twojej branży (WYPOŻYCZALNIA SAMOCHODÓW).

    •  

      pokaż komentarz

      @zzapal: Przy grupach jest większy obrót, a więc powinien być rabat, a nie dopłata ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: nie próbuj tłumaczyć prawdziwego świata nastolatkom bo jak widzisz, zostałeś lekko potraktowany minusami. Coś co nie pasuje do ich wykreowanego w główce świata, to jedyne co moga zrobić to jebnac tego minusa. Widocznie nie mieli ojca który im wytłumaczył do czego służy tip.

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: co sądzisz o przynoszeniu pielęgniarkom I lekarzom prezentów i pieniędzy w zamian za lepsze traktowanie w szpitalu? W porządku czy nie w porządku?

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: no k!@$a wielką łaske robisz że mi wypożyczysz auto :/ Nie masz go ściągać z warsztatu tylko ma czekać umyty i czysty. k!@$a, napiwki w wypożyczalni aut, ktoś grubo ochujał.

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: czyli omijasz 90% knajp, dobrze wiedzieć że nie chodzisz do restauracji bo wszystkie omijasz szerokim łukiem

    •  

      pokaż komentarz

      @dczyzo14: Mnie tam życie nauczyło, że człowiek ma zasrany obowiązek pracować dobrze i nie liczyć na premie, a jak pracuje źle, to może się spodziewać kopa w dupę, w związku z tym nie widzę sensu w żadnym systemie premiowania, czy ono jest ze strony pracodawcy, czy klienta, jeżeli dotyczy czynności nie wykraczających poza ramy umowy o pracę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: Wy sie chyba nigdy nie nauczycie. Jak Cie stac i jestes zadowolony z obslugi zostaw napiwek. Jak Cie nie stac albo nie jestes zadowolony nie zostawiaj. Nikt was do niczego nie zmusza, a za kazde uczynki jestescie oceniani, nie tylko za napiwkowanie badz jego brak. Napiwek to taka premia dla kelnera. By go otrzymac pracujacy bardziej sie stara, jest pogodny usmiechniety i dba o to zeby Ci niczego nie brakowalo mimo ze jest juz 14h w pracy. Jak sprowadzisz zawod kelnera do pracy za pensje podstawowa, nigdy nie doczkasz sie by podszedl do Twojego stolika. Beda mieli w p$@@zie klientow bo niezaleznie od poziomu obslugi jaki oferuja, dostana taka sama wyplate. W dodatku jesli pracodawca mialby zaczac placic normalne pensje, to jedzenie by podrozalo, bo przeciez nie ze swojej kieszeni bedzie im placil a z naszej. Tak wiec mam wrazenie ze w wiekszosci takie posty hak Twoj, to pisza osoby ktore w restauracjiach nie bywaja wcale, albo sporadycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vixay: napisałem o ordynarnym zachowaniu. Jak nie widzisz nic złego w przykładach, jakie tu padły, to sobie chodź do patoknajp, ja zostanę przy swoich, jak to nazwałeś, 10% ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jak sprowadzisz zawod kelnera do pracy za pensje podstawowa, nigdy nie doczkasz sie by podszedl do Twojego stolika

      @Zaax: W kebabie na Woli był taki pracownik, co napiwków praktycznie nigdy nie dostawał. A starał się, zapamiętywał co się zamawia (dochodziło do tego, że podchodziliśmy do niego, a on nam kazał siadać przy stoliku bez zamawiania - bo wiedział co będzie).

    •  

      pokaż komentarz

      @mbn-pl: nie ma czekac czysty i umyty tylko po prostu odrzuce Twoja rezerwacje i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: zgadzam się, to co piszesz zresztą pokazuje, że wyższa pensja to zły pomysł @Tytanowy_Lucjan: zapoznaj się z wpisem Erie powyżej. Motywować nie chce nikogo to pracownik ma być zmotywowany i możliwość napiwku wewnętrznie motywuje ludzi. Bez wewnętrznej motywacji kończysz że stała pensja i obsługa jak we Włoszech. Podstawa to zrozumienie, że jak coś Cię odrobinę wk?@?ia to nie dajesz ani grosza i tyle. U mnie bańka pękła jak kiedyś w Jeff's dałem napiwek karta i babka była wyraźnie niezadowolona. Wk?@?iłem się i wróciłem się jeszcze raz do nich zapytać obco chodzi, powiedziała, że nie dostanie z tego nic. Od strony restauratora po cholera za coś płacić i to opodatkowywać skoro może to być zarządzone lepiej (ludzie) nie generuje frustracji w obsłudze że niby manager stronniczy. Nie ukrywamy kelnerem się jest na studiach to zwykle praca na chwilę. Nie chcesz bo coś Cię wkurzyło nie dawaj. A teraz co daje dawanie napiwków, kilka przypadków: dali mi przypalony placek i mówię, że nobslabo to wygląda, Pani przeprasza przynosi nowy na koszt firmy, pizza była na złym cieście i późno dostałem 2 browary na czas oczekiwania i jednego na drogę w butelce, martini dawali w zbyt małej szklance sam lód dostałem drugie, w restauracji nie było firmowego masła i powiedziałem że gdybym wiedział to bym nie przyszedł na śniadanie pani przyniosła mi kawałek na którym gotują kucharze. Żeby zrozumieć co dają napiwki zacznij wymagać to zobaczysz że kelner się stara chyba że to tylko kwestia Warszawy. Chodzę tam pomimo tego że mi nie dali piwa bo to piękne miejsce super jedzenie. @taktoto: managerowie w gastronomii to często typowe z łapanki o czym wspominasz i premia uznaniowa by obdarzyli tych których najbardziej lubią i pojawił by się problem.

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: no to jeb sie po cycach januszu. Ide do avisa i nie musze widzieć parobka jak ty bo nazwisko jest na tablicy z nr miejsca parkingowego a w srodku klucz. Przeważnie auto lepsze niż zamówiłem i pan nie musi parobkowi drobniaków rzucać :)

    •  

      pokaż komentarz

      @mbn-pl: PS. Co prawda mieszkam w Stanach ale w Polsce korzystałem m.in. z lokalnych firm typu Panek i wszystko ok, twoje opowieści o anulowaniu rezerwacji bo Mirek nie dał napiwku rok wcześniej wkładam między bajki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tytanowy_Lucjan: jak jest większa grupa i obsługuje cię dwie kelnerki/kelnerów to jeszcze rozumiem, ale często jest tak, że nie ważne ile osób i jak duże zamówienie, masz płacić

    •  

      pokaż komentarz

      @flito: Problem w tym, że kelner podaje każdemu to same guano... może czasem nie napluje do zupy.

    •  

      pokaż komentarz

      albo inaczej, mam takie same auta, i np. 3 rezerwacje na grupę D. Klient który wiem że zostawi tipa, dostanie auto z najmniejszą ilością uszkodzeń, albo z niższym przebiegiem itp.

      @flito: Co źle działa dla waszego biznesu. Bo ludzie co zawsze dostają kiepskie auta zmienią dostawce. Czyli macie albo drogo albo c!#!?wo.
      Ja na miejscu właściciela zakazałbym takich praktyk żeby ujednolicić jakość usług.

    •  

      pokaż komentarz

      Mi nikt nie daje napiwków za to, że szybko i z uśmiechem postawię kolejny serwer.
      Mi też nie, i wcale tego nie oczekuję. Po pierwsze, za stawianie serwerów zarabiam więcej niż 12 zł / h i podejrzewam, że ty też. Po drugie, to zupełnie co innego.

      W Japonii próba zostawienia napiwku jest odbierana jako brak szacunku i sugerowanie, że właściciel nie dba o swoich pracowników.

      @Tytanowy_Lucjan:
      W Japonii bestialsko mordują delfiny żeby je zjeść i jedzą też kałamarnice na żywca. A jeszcze niedawno przeprowadzano tam wiwisekcje na ludziach. Czy to znaczy, że to też jest ok?

    •  

      pokaż komentarz

      @belzebup: Płaca powinna być taka na jaką ludzie się godzą. Pensja minimalna też nie powinna istnieć. Żadna praca nie powinna być dodatkowo dotowana, bo to pensja powinna być wystarczającą kwotą wynagrodzenia. Czy admin czy kelnerka - to taka sama umowa o pracę.

      Rozwój polega na braniu najlepszych rzeczy od innych i udoskonalaniu swoich rozwiązań. Według mnie japoński zakaz napiwków jest najlepszym rozwiązaniem, bo Janusz restaurator albo będzie godnie płacił albo nie będzie miał nikogo do noszenia talerzy.

      Napiwki w gastronomii czy gdziekolwiek indziej to przyzwolenie na wyzysk pracowników, wstęp do łapówkarstwa oraz omijanie podatków.

    •  

      pokaż komentarz

      Niektóre restauracje/knajpy podają dania wszystkim na raz w grupie.

      @zzapal: nie podanie wszystkim przy stoliku na raz to niezły afront do klienta

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Akurat praca w gastronomii na czarno za śmieszną stawkę nie jest niczym nadzwyczajnym, w tej branży jest pełno Januszy. Albo stawka jako % obrotu, w dobrą sobotę zarobisz wtedy ogromne pieniądze, a w słaby poniedziałek ochłapy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kadej: Nie bardzo rozumiem czemu do mnie to piszesz. To, że jest patologia w tej branży to jest wiadome, ale zamiast z nią walczyć to jest wciąż utrzymywana, a wręcz umacniana.

      Praca kelnera, sprzedawcy itd. może mieć część wypłaty jako premię określony procent od obrotu i to nie jest samo w sobie złe. Zwiększa to zaangażowanie sprzedawcy/ kelnera i obie strony są zadowolone - właściciel bo ma większy obrót i sprzedawca/ kelner, bo ma większą wypłatę. A że jest pewna okresowość w sprzedaży to już specyfika tego zawodu i nie ma co na to narzekać. W tym modelu wypłaty zakładam, że premie (procent) od sprzedaży są wypłacane legalnie (opłacone podatki i zus). Przyjmując się do takiej pracy człowiek doskonale zna zasady i warunki umowy.

      Zdecydowanie gorzej jest jeżeli jednak Janusz gastronom ustawi wypłatę tak, że kelner/ kucharz dostają ochłapy, a resztę mają sobie dorobić napiwkami (nieopodatkowanymi i dzielony ze wspólnego wora). Wówczas tak naprawdę koszt prowadzenia działalności gastronoma jest przerzucany na jego klientów. Jeden klient doda 10 zł, drugi 20, trzeci 2 zł itd. a kelnerzy i kucharze mają się z tego utrzymać. I jest to w pewnym sensie oszustwo - klient jest wprowadzany w błąd cenami, gdyż okazuje się, że cena wskazana na rachunku nie pokrywa tak naprawdę kosztów prowadzenia działalności. Jest to również nieuczciwe w stosunku do konkurencji, która uczciwie wypłaca wszelkie pobory. Konkurencja uwzględniając bowiem rzeczywiste koszty wycenia danie np. na 50 zł, a Janusz gastronom może zaoferować 40 zł przyciągając klientów.

    • więcej komentarzy(84)

  •  

    pokaż komentarz

    kiedyś byłem na kolacji z taką panną i ona pracowała właśnie jako kelnerka w Hard Rock cafe chyba z tego co pamiętam. Gadka zeszła na napiwki właśnie i mówiła jak to ją nie wkurzają tacy ludzie co nic nie dają, ona chodzi zbiera zamówienia i później przynosi dania. Troche sie uruchomiła jak jej powiedziałem że ja z automatu też nie daje chyba że obsługa jest na tyle fajna i mam gest.
    Najśmieszniejsze było przy płaceniu bo każdy płacił za siebie i sie pytam ile napiwku zostawia to ona "nie no ja nie mam pieniędzy więc nie daje" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Kiedyś byłem kelnerem i nie miałem z tym problemu. Dali napiwek? Git. Nie dali? Też git.

    •  

      pokaż komentarz

      @Redguard: pracowałem na barze z takim samym podejściem. Od tego jest pensja. Spotkałem się z dupami co nawet przy obiedzie za 30zł jak dostały 15zł napiwku to ani dziękuję, ani pocałuj mnie w dupę. Teraz daję jak ktoś wykracza poza podanie michy. Czy to uśmiechem czy miłym słowem. Za obiad płacę i w tym obiedzie jest kawałek pensji tego pracownika. Burakom nie daję.

    •  
      LysyCham

      -119

      pokaż komentarz

      @TurboBrajanusz: 5tke brałeś? k@$?a zacne!

    •  

      pokaż komentarz

      @TurboBrajanusz: tez daje napiwek tylko jak kelner obsluguje mnie lepiej niz sam bym sie obsluzyl. Prawda jest taka ze czesto sam lepiej bym sam siebie obsluzyl gdybym mial numerek na zamowienie do odebrania. Jesli praca kelnera polega na tym ze odbierze zamowienie i przyniesie mi talerz to nie widze sensu jego pracy. Rownie dobrze moglbym sam kliknac w systemie co chce zamowic i sobie odebrac przy ladzie. W takiej sytuacji napiwku nie daje bo to bez sensu.

      Innym dziwnym zwyczajem jest pytanie sie przez kelnera "czy wszystko dobre wszystko smakuje?". Takie pytanie zadane w zlym momencie pokazuje tylko ze kelner ma w dupie klienta. Podchodzi sie zapytac jak rozmawiam z kobieta albo jak zjem pierwszy widelec dania. Nietakt powoduje ze mam ochote zeby wiecej sie do mnie nie odzywal. Jak ktos sie pyta czy wszystko ok to powinien sie pytac wtedy gdy sa jakies podstawy do tego ze cos moze byc nie tak. Sztuczne udawanie ze mu zalezy na klientach jest odpychajace.

    •  

      pokaż komentarz

      @karer: też nie nawidzę tego zwyczaju. 4/5 razy kelner pyta jak mam buzię pełną jedzenia i kiwam głową jak debil.

    •  

      pokaż komentarz

      Jak ktos sie pyta czy wszystko ok to powinien sie pytac wtedy gdy sa jakies podstawy do tego ze cos moze byc nie tak. Sztuczne udawanie ze mu zalezy na klientach jest odpychajace.

      @karer: jak dla mnie jest to kalka zwyczaju amerykańskiego, gdzie to występuje zawsze, ale po kilku chwilach. Służy temu, że czasem klient chce doprawienia dania, podania chleba lub jakiegoś dodatku. Moim zdaniem - przydatny zwyczaj.

      też nie nawidzę tego zwyczaju. 4/5 razy kelner pyta jak mam buzię pełną jedzenia i kiwam głową jak debil.

      @kub54: bo powinien pytać się raz, mniej więcej na początku, 4-5 razy to przegięcie :>

    •  

      pokaż komentarz

      @animuss: 4 na 5 razy a nie 4-5. Jakby mnie spytał 4 razy podczas jednego posiłku to bym go op@@?!%?ił, żeby mi dał spokój

    •  

      pokaż komentarz

      4 na 5 razy a nie 4-5. Jakby mnie spytał 4 razy podczas jednego posiłku to bym go op%@$$@%ił, żeby mi dał spokój

      @kub54: a już myślałem że ten zwyczaj doświadczył jakiegoś ekstremum :) Jak mam jedzenie w paszczy to pokazuję kciuk w górę i to zawsze działa :>

    •  

      pokaż komentarz

      też nie nawidzę tego zwyczaju. 4/5 razy kelner pyta jak mam buzię pełną jedzenia i kiwam głową jak debil.

      @kub54: bo to nie jest zwyczaj tylko kopiowanie jak malpa bez zrozumienia tego co robia kelnerzy na zachodzie. W Hiszpanii dla przykladu jak widze kelnera to zap#!#@@@a az mu sie pot ze lba leje i zawsze jest usmiechniety. Nigdy nie pokaze po sobie ze jest mu ciezko. U nas jest odwrotnie. Oczywiscie nie wszedzie bo znam miejsca gdzie uwazam ze napiwek po prostu zawsze sie nalezy. I wcale nie jakies wykwintne restauracje tylko na przyklad sphinx. Jedna knajpa w wawie ma takiego kelnera ze az glupio byloby mu nie dac napiwku 10%.

      jak dla mnie jest to kalka zwyczaju amerykańskiego, gdzie to występuje zawsze, ale po kilku chwilach. Służy temu, że czasem klient chce doprawienia dania, podania chleba lub jakiegoś dodatku. Moim zdaniem - przydatny zwyczaj.

      @animuss: No to kompletnie nieprzydatny zwyczaj skoro klient NIE WIE O CO CHODZI. Jesli chodziloby o to co mowisz to kelner powinien spytac sie "czy moze podac sól albo pieprz? Czy brakuje panstwu czegos na stole jakichs przypraw?". To by mialo w h%$ sensu zamiast "wszystko ok? wszystko dobrze?"

      Kopiowanie bezmyslnie zwyczajow nie dziala i nie bedzie dzialac. Zreszta czesto jest tak ze rozmawiam sobie z dziewczyna i jemy zadowoleni a slyszymy pytanie "czy wszystko ok?". Polski jezyk i zwyczaje nie sa takie jak w ameryce.

    •  

      pokaż komentarz

      Innym dziwnym zwyczajem jest pytanie sie przez kelnera "czy wszystko dobre wszystko smakuje?". Takie pytanie zadane w zlym momencie pokazuje tylko ze kelner ma w dupie klienta. Podchodzi sie zapytac jak rozmawiam z kobieta albo jak zjem pierwszy widelec dania. Nietakt powoduje ze mam ochote zeby wiecej sie do mnie nie odzywal.
      .

      Oj tak byczq + 1

    •  

      pokaż komentarz

      Jesli chodziloby o to co mowisz to kelner powinien spytac sie "czy moze podac sól albo pieprz?

      a co jeśli klient chce herbatę?

      Czy brakuje panstwu czegos na stole jakichs przypraw?". To by mialo w h!% sensu zamiast "wszystko ok? wszystko dobrze?"

      a co jeśli klient chce rurkę do picia (bo tak woli), zamiast wody chce piwo (bo zmienił zdanie) it? wyrażenie "wszystko OK" pokrywa wszystkie potrzeby i ma duży sens moim zdaniem.

      @karer:

    •  

      pokaż komentarz

      a co jeśli klient chce herbatę?

      @animuss: wtedy wystarczy spojrzec na kelnera i kelner podchodzi do stolika po nawiazaniu kontaktu wzrokowego. Nigdy z tym problemu nie mialem w miejscach gdzie kelnerzy dobrze realizowali swoje obowiazki.

      a co jeśli klient chce rurkę do picia (bo tak woli), zamiast wody chce piwo (bo zmienił zdanie) it?

      @animuss: wtedy wystarczy spojrzec na kelnera i kelner podchodzi do stolika po nawiazaniu kontaktu wzrokowego. Nigdy z tym problemu nie mialem w miejscach gdzie kelnerzy dobrze realizowali swoje obowiazki.

      wyrażenie "wszystko OK" pokrywa wszystkie potrzeby i ma duży sens moim zdaniem.

      @animuss: i wlasnie dlatego to wyrazenie jest nieprawidlowe. Generalizowanie przy obsludze klienta jest praktyka naganna i w kazdej szkole ucza tego zeby nigdy nie generalizowac tylko zawsze stosowac jak najwiecej konkretow. Generalizowanie to jak odpowiadanie na pytanie "co moze pan powiedziec o tym daniu? - jest ok". Albo nie byles nigdy prawidlowo obsluzony albo wogole nie byles obsluzony.

    •  

      pokaż komentarz

      @karer: a mi się ten system z podchodzeniem po jakimś czasie bardzo odpowiada i ma sens :>

    •  

      pokaż komentarz

      a mi się ten system z podchodzeniem po jakimś czasie bardzo odpowiada i ma sens :>

      @animuss: nir zrozumiales co napisalem. Ja pisalem o tym kiedy ten system NIE MA SENSU. Oczywiste jest ze kopiowanie go na debila nie ma sensu i NIE DZIALA. Jesli ci sie podoba bo ma sens to piszesz o czyms zupelnie innym niz ja pisalem wiec piszesz nie na temat.

    •  

      pokaż komentarz

      @karer: z kolei ty nie zrozumiałeś co ja napisałem. Napisałem że mi ten system odpowiada zawsze i pokrywa wszystkie przypadki. Bez rozdrabniania się na kontakt wzrokowy, szukanie kelnera itp. Ja nie chcę tego robić. Chcę by przyszedł parę minut po rozpoczęciu jedzenia i zapytał czy aby nie potrzebuję czegoś. Jeśli nie potrzebuję, to powiem że nie - i sprawa załatwiona, nie mam z tym problemu. I w Polsce też bym chciał by kelnerzy tak właśnie działali, a niestety nie zawsze to się dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      z kolei ty nie zrozumiałeś co ja napisałem. Napisałem że mi ten system odpowiada zawsze i pokrywa wszystkie przypadki.

      @animuss: Jeszcze raz - piszesz nie w temacie bo ja tutaj pisze o tym kiedy ten system NIE DZIALA i przypadki kiedy on dziala nie sa poruszane bo nie ma sensu ich poruszac. Ty piszesz o przypadkach kiedy to dziala wiec piszesz NIE NA TEMAT. I jeszcze mowisz ze ja nie rozumiem co napisales. Rozumiem ale jest to NIE NA TEMAT wiec nie bede na to odpowiadac i tego rozwijac. Po prostu ignoruje ten punkt widzenia bo nie prowadzi nigdzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @karer: Gleba rutkowski to ty? bo tak samo sfrustrowany jesteś i napinasz się jakby wypowiedzi w internecie miały jakieś znaczenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      bo tak samo sfrustrowany jesteś i napinasz się jakby wypowiedzi w internecie miały jakieś znaczenie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @animuss: nie jestem sfrustrowany. Tlumacze ci najprostszym jezykiem na jaki mnie stac tak zebys zrozumial. Tu nie ma zadnej frustracji.

    •  

      pokaż komentarz

      nie jestem sfrustrowany.

      @karer:

      pisze o tym kiedy ten system NIE DZIALA
      wiec piszesz NIE NA TEMAT.
      Rozumiem ale jest to NIE NA TEMAT
      wiec nie bede na to odpowiadac i tego rozwijac.
      Po prostu ignoruje ten punkt widzenia bo nie prowadzi nigdzie.


      strasznie się denerwujesz człowieku, wyluzuj ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      strasznie się denerwujesz człowieku, wyluzuj ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

      @animuss: tam nie ma nic co by mnie denerwowalo. Ja przyzwyczailem sie juz do tego ze ludziom wszystko trzeba tlumaczyc lopatologicznie bo inaczej nie rozumieja. Trzeba tez akcentowac wyrazenia bo nie zwracaja uwagi.

    • więcej komentarzy(9)

  •  

    pokaż komentarz

    Napiwki to patologia - niech mają premię od jakości obsługi. Teraz wyobraźcie sobie napiwek np. dla lekarza - czemu tylko w gastronomii jest ten głupi zwyczaj? Praktyczne to też nie jest, nie wiadomo ile, komu, jak, gotówką, kartą się da w ogóle?

  •  

    pokaż komentarz

    Daję napiwek tylko kurierowi lub zostawiam w paczkomacie.

1 2 3 4 5 6 7 ... 21 22 następna

Dodany przez:

avatar ptakdodo dołączył
1024 wykopali 21 zakopali 26 tys. wyświetleń