•  

    pokaż komentarz

    łoooo k$!$a jedziemy z małyszem. Kto bliżej zna temat niech upubliczni adres tej wspolnoty i dane tej śmiesznej pani z zarządu wspolnoty. Uwaga TVN nie ma w ogóle przebicia, tu trzeba ruszyć internet, żeby ludzie zauważyli, że PRL minął i nie można odwalać takiego czegoś jak ta baba ze spółdzielni. Aż się zagotowałem, jakbym był z warszawy to sam bym odwiedził to babsko z kamerą

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: przej%#%ne, złota prawda że rodak jak Ci nie zaszkodzi to już Ci pomógł ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo 11 lat taką bzdurę wałkują.... wolne sądy

    •  

      pokaż komentarz

      nie zdążyłem edytować.

      Wspólnotą którą napisałeś zarządza http://www.did-zan.waw.pl/o-firmie.php jest napisane, że działają od 2002 roku.

      a na tym fragmencie z uwagi zarządca istenieje od 2000 roku

      źródło: uwaga.png

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: Kupić działkę bez dostępu do drogi. Bez dokumentów, o tym że ta droga ma być nie wiem ustanowiona, czy jak to się prawnie nazywa. Tak trudno było iść do adwokata i załatwić to szybciej?
      A najprościej nie kupować takiego terenu. Znajoma się buduje. Długo szukali odpowiedniego miejsca i trafili na podobną ofertę. Właściciel tak podzielił teren, aby mieć jak najwięcej działek i wyszło, że przez ich teren w ogrodzie szła by droga do 2 innych posesji. Masz cały czas otwarty teren - obcy się mogą bezkarnie kręcić... no super oferta ( ͡° ͜ʖ ͡°) ja i odradzałem taki "super" pomysł i sam doszli do podobnych wniosków.
      Chcesz wydać sporo kasy na budowę - pomyśl najpierw, a nie potem płacz i tragedia, bo ktoś robi na złość.

      Dodatkowo nikt jej nie zabronił tam mieszkać, tylko wjeżdżać autem.

    •  

      pokaż komentarz

      wolne sądy

      @HalTrout: No właśnie, sądy są coraz bardziej wolne, też nie rozumiem tych krzyków o "wolne sądy". ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: coś Ci się chyba pomyliło, raz piszesz o wspólnocie, a kawałek dalej o spółdzielni, a to zupełnie inne podmioty. Poza tym ciekaw jestem czy składała w sprawie wniosek o zabezpieczenie drogi koniecznej na czas trwania postępowania. Przecież jeżeli sprawa toczy się 11 lat, a dostęp do nieruchomości jest niemożliwy z uwagi na szlaban(nie wymaga wykonania szlaku drożnego) to przecież nie ma opcji by sąd nie wydał postanowienia o zabezpieczeniu, które później może egzekwować w razie niewykonywania go przez wspólnotę. Inna sprawa, że w materiale widać było, że kobieta ma na##bane drzew wokół domu. Jeżeli zostały posadzone przez wspólnotę to część z nich za blisko, a pozostałe i tak ograniczają dostęp do światła słonecznego (immisje), więc ma roszczenie przeciwko wspólnocie. Zastanawia mnie dlaczego w sprawie jest tylu uczestników, co znacznie przedłuża postępowanie. Sprawa dotyczy nieruchomości wspólnej, a wspólnota w tym zakresie może występować w procesie, reprezentowana przez zarząd lub zarządcę.

    •  

      pokaż komentarz

      @grik1: ale jak to się stało że jakoś dom został postawiony - czyli wjazd musiał istnieć! Poza tym dom był stawiany jeszcze zanim powstała jakaś tam gówno-wspólnota, która w/g mnie powinna mieć wielkie GÓWNO do powiedzenia w takiej sytuacji a nie mieć roszczenia i pretensje. Kto tam był w końcu "pierwszy"? Bo nie ogarniam. No i te drzewa - na pewno zupełny przypadek, że rosną parę centymetrów obok siebie i zupełnym przypadkiem będzie problem je usunąć w razie ewentualnej wygranej batalii sądowej. Zresztą sąd sądem, wyrok wyrokiem a wspólnota i developer odwołają się po raz setny od tego i weź kop się koniem... Albo po prostu będą olewać wyrok i nadal kop się z koniem.

      Cel w tej całej sytuacji jest jeden - ZAWSZE JEDEN: odkupić a raczej przejąć teren za bezcen. Mówimy tutaj o Warszawie - taka działeczka gdzie postawiono ten dom nie kosztuje 100 tysięcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: Dziwna ta sprawa. Jak dla mnie coś tutaj zalatuje( ͡° ͜ʖ ͡°) jak z tej rury co do Wisły wpadają nieczystości.
      Jest tutaj mowa, że ona nie ma dojazdu do posesji.
      A tam jest droga i ile to przejechać taki szlaban? A potem na własny teren?
      Kolejna sprawa to właśnie patologia kupowania działki mico wielkości. Po ile metrów tam jest do płota?
      Dlaczego ta Pani musi przez płot wchodzić? Furtki nie zrobiła?
      I najciekawsze - nie ma wjazdu na teren, ale nie ma mowy, że nie ma kogoś kto jej zabronił tam mieszkać i wejść na teren....
      Do tego te drzewa to nie wyrosły za rok na jej działce i przy jej płocie...

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: To żeś trafił jeden z głowach dziennikaży TVN mieszka dwa domy dalej i zna temat bo przejeżdża co dzień obok tej chaty :) Prestiżowa okolica. I kawałek ziemi tam kosztuje jak by grunty miał złotem posłane.

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo: do tego dodam ze Szczęśliwice to jest temat jednej firmy kutra ma grube ułady na tamtych terenach. I tam własnie jest problem. Nie zadowolenia śą bo wysprzedali w latach 90 ten kawałek i tyle. A babka wiedziała co kupuje i liczyła że jej drogerie ustanowią. Szczęśliwice to dzielnica premium premium w warszawie ( nie jakieś wilanowy) i tam śa grube pieniądze. Prawdopodobnie myśleli że ja z tamtad wykurzą a ona odprzeda po małych pieniądzach.

    •  

      pokaż komentarz

      @HalTrout: no w Polsce mamy wolne sądy ale nie w taki sposób w jaki byśmy chcieli :P

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego ta Pani musi przez płot wchodzić? Furtki nie zrobiła?

      @grik1: Może to nie jej płot tylko wspólnoty?

    •  

      pokaż komentarz

      @grik1:

      Kupić działkę bez dostępu do drogi. Bez dokumentów, o tym że ta droga ma być nie wiem ustanowiona, czy jak to się prawnie nazywa.

      Przecież ma zapisany w akcie notarialnym dojazd przez działkę wspólnoty.

      Twoje rady może by i były dobre, ale nie w Polsce. Tutaj może być i tak, że ponad 50% dróg w danej gminie może na jakimś odcinku być prywatna...

      Ja np. mieszkam w takiej miejscowości gdzie całe drogi przy których mieszka 60% populacji wsi są prywatne. Przez to akty notorialne są gigantyczne, bo muszą uwzględniać prawo przejazdu przez wiele działek. A wyprostowanie spraw z drogami idzie gminie jak krew z nosa.

      Różnica jest taka, że tutaj przy pomocy mediacji z strony gminy ludzie się dogadali i w sumie każdy na tym zyskał, bo z drogą wartość wszystkich działek wzrosła.

    •  

      pokaż komentarz

      @grik1 przecież ma w akcie zapewniony dojazd, to ludzie k%?!y nie chcą się zgodzić a postępowanie trwa okropnie długo

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan o racja, chcą przytulić ten teren jak babka się podda, na to nie wpadłem

    •  

      pokaż komentarz

      @umiumi: Włodarzewska w Wawie to jest stan umysłu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedys_bylem_bordo prl przeminął? ( ͡º ͜ʖ͡º)(ʘ‿ʘ) taaa pewnie ( może jeszcze napiszesz że podatki mniejsze są niż kiedyś albo paliwo tańsze)

    •  

      pokaż komentarz

      @Wasz_Pan: to co było pierwsze to w PL nie ma znaczenia. Ile już zamknęli np. strzelnic i torów, bo hałas przeszkadzał mieszkańcom nowo postawionych bloków?

    •  

      pokaż komentarz

      Kupić działkę bez dostępu do drogi. Bez dokumentów, o tym że ta droga ma być nie wiem ustanowiona, czy jak to się prawnie nazywa. Tak trudno było iść do adwokata i załatwić to szybciej?
      A najprościej nie kupować takiego terenu.

      @grik1: Przecież miała możliwość korzystania z drogi dewelopera. Babka dostała przecież pozwolenie na budowę, a by je uzyskać musisz mieć zapewniony dostęp działki do drogi publicznej

      Chcesz wydać sporo kasy na budowę - pomyśl najpierw, a nie potem płacz i tragedia, bo ktoś robi na złość.
      @grik1: Ustalając warunki korzystania z drogi babka nie chciała się dać wydoić z dolarów, potem sprawę zarzuciła i w tym jest problem, bo zmienił się podmiot, z którym należy ustalić te warunki.

      Dodatkowo nikt jej nie zabronił tam mieszkać, tylko wjeżdżać autem.
      @grik1: No pewnie, ekipa która dom ma dokończyć będzie chodzić z drabinami, agregatami i ciężkimi maszynami przez płot wspólnoty. Jak sobie wyobrażasz przeprowadzkę w takiej sytuacji? Chciałbyś mieszkać w domu o powierzchni ok. 400 m2 na prawie 9a działce, która dookoła jest obsadzona wysokimi drzewami? Nawet tych drzew nie możesz ściąć powołując się na to, że oddziałują na Twoją posesję, bo rosną na sąsiedniej posesji i wszyscy współwłaściciele musieliby się na ich ścięcie zgodzić.

      A tam jest droga i ile to przejechać taki szlaban? A potem na własny teren?
      @grik1: A zjazd na własną posesję na jakiej podstawie wykonać i na czyim terenie? Właśnie po to nakazano ustalenie warunków korzystania z drogi.

      Kolejna sprawa to właśnie patologia kupowania działki mico wielkości. Po ile metrów tam jest do płota?
      Jak sprawdziłem na mapie Warszawy to działka ma prawie 900 m2. Nie taka mikro działka.

      Dlaczego ta Pani musi przez płot wchodzić? Furtki nie zrobiła?
      @grik1: Bo deweloper/wspólnota siatkę postawiła w granicy działki?

      ale jak to się stało że jakoś dom został postawiony - czyli wjazd musiał istnieć!
      @Wasz_Pan: Miała drogę dojazdową i nieustalone warunki z jej korzystania, potem wszedł deweloper i chciał wyciągnąć dodatkową kasę oprócz samej inwestycji. Jak widać sporą część prac zdążyła zrobić nim pojawił się impas.

      Poza tym dom był stawiany jeszcze zanim powstała jakaś tam gówno-wspólnota, która w/g mnie powinna mieć wielkie GÓWNO do powiedzenia w takiej sytuacji a nie mieć roszczenia i pretensje. Kto tam był w końcu "pierwszy"? Bo nie ogarniam.
      @Wasz_Pan: Pierwszy był właściciel, który jej działkę sprzedał z prawem korzystania z drogi. Po sprzedaży mieszkań deweloper przestał być stroną postępowania, a stała się nią zawiązana wspólnota mieszkaniowa.

      No i te drzewa - na pewno zupełny przypadek, że rosną parę centymetrów obok siebie i zupełnym przypadkiem będzie problem je usunąć w razie ewentualnej wygranej batalii sądowej.
      @Wasz_Pan: Bo do ich ścięcia czy przycięcia znowu będzie wymagana zgoda wspólnoty.

      Cel w tej całej sytuacji jest jeden - ZAWSZE JEDEN: odkupić a raczej przejąć teren za bezcen. Mówimy tutaj o Warszawie - taka działeczka gdzie postawiono ten dom nie kosztuje 100 tysięcy.
      @Wasz_Pan: No ba! "Weźmiem za 300 000, bo tu ryzyko spore, że się nie dogadamy ze wspólnotą. Poza tym spychacz trzeba będzie puścić, bo ten budynek to się już do zamieszkania nie nadaje." I cyk, działka w cenie kawalerki w tej okolicy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A wyprostowanie spraw z drogami idzie gminie jak krew z nosa.
      @GeraltRedhammer: A może gmina, choć powinna, to po prostu nie chce zapłacić za grunty, które będą potem drogami gminnymi?

      Różnica jest taka, że tutaj przy pomocy mediacji z strony gminy ludzie się dogadali i w sumie każdy na tym zyskał, bo z drogą wartość wszystkich działek wzrosła.
      @GeraltRedhammer: I cyk, przy sprzedaży gmina naliczy opłatę adiacencką ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    Koment pod artem ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    Max Kolanko: Ta Pani powinna kupić mieszkanie w tej wspólnocie jak nadzrzy sie taka okazja, będzie miała wtedy prawo wjazdu na tą drogę i w istocie wjazdu na tą posesję z domem. Po prostu trzeba być kretem w tej współnocie i stosować metody nie konwekcjonalne.

  •  

    pokaż komentarz

    Generalnie dziwna sytuacja. Rozumiem, że zarządca robi tej kobiecie na złość i nie chcę udostępnić przejazdu (z drugiej strony, budując dom wiedziała, że nie ma 100% pewności, że będzie miała przejazd - bo będzie musiała za niego płacić).

    Ale nasuwa mi się inna myśl. Przecież jak by nie patrzeć ta Pani ma dostęp do swojego domu? Może do niego wejść i teoretycznie funkcjonować. Nie ma po prostu dojazdu pod sam płot. Ciekawi mnie dlaczego w takim wypadku dom stoi 20 lat pusty i nikt w nim nie mieszka? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    PS:
    Swoją drogą - jej działka graniczy z drugiej strony również z jakąś uliczką, nie ma możliwości zrobienia tam dojazdu? Zna ktoś te tereny?

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: może jej się hajs na budowę skończył, bo jednak taki pałac w Warszawie kosztuje

    •  

      pokaż komentarz

      @pixxel: Nie mam pojęcia. Nie mniej jednak wydanie hajsu na dom i nie mieszkanie w nim przez 20 lat i zostawienie go tak o... to jak wyrzucenie pieniędzy w błoto.

    •  

      pokaż komentarz

      Dobra rozkminiłem. Uliczka z drugiej strony też jest "za szlabanem". Swoją drogą ciekawe czemu na filmie ta Pani wchodzi przez drabinę? Przecież musi być gdzieś furtka? Oczywiście ja tylko zadaje pytania, bo dziwi mnie, że ktoś przez 20 lat nie mieszkał w domu gdzie w sumie dostęp fizyczny do niego miał (dojazdu nie).
      Jak by nie patrzeć mogła auto stawiać przed szlabanem i ten kawałek do domu podejść? Przecież na osiedlach nie rzadko zostawia się auto 2 bloki dalej i ludzie żyją.

      Dlatego ta sprawa jest dla mnie trochę "dziwna".

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież jak by nie patrzeć ta Pani ma dostęp do swojego domu? Może do niego wejść i teoretycznie funkcjonować. Nie ma po prostu dojazdu pod sam płot. Ciekawi mnie dlaczego w takim wypadku dom stoi 20 lat pusty i nikt w nim nie mieszka?

      @haosek: dokładnie to samo pomyślałem, drzew na swojej posesji nie karczuje, okien nie zamyka na sądy czeka, coś tu nie gra...

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: Nie mozesz sobie od tak zrobić furtki na sąsiednia działkę. Jak by zrobiła do tej drogi za szlabanem, to jej właściciel (drogi) szybko i zgodnie z prawem by ją zablokował.

    •  

      pokaż komentarz

      @Massad: Skoro nie może zrobić furtki, to bym wyciął dziurę w płocie albo w ogóle płot zlikwidował. Przecież nie ma tam żadnych min rozłożonych i betonowego ogrodzenia wysokiego na 10 metrów. Już pomijam fakt, że i tak i tak niezależnie w jakiej kombinacji - będzie miała furtkę na sąsiednią działkę - bo taką ma lokalizacje swojej działki.
      @Adam_Prosty: Dla mnie to trochę groteskowe jak w pewnym momencie materiału stoją Ci ludzie przed domem (koło szlabanu) i pokazują, że nie da rady korzystać z domu bo nie ma prawa za szlaban wjechać.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: to następnego dnia płot będzie stał. Wyślą ekipę i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Massad: Zakładając, że ktoś chciałby jej robić na złość i specjalnie blokował możliwość wejścia jej posesję, ale wtedy nie wiem czy byłoby to zgodne z prawem. W takim wypadku równie dobrze już teraz mogliby ją ogrodzić. Przecież nie chce mi się wierzyć, że nagle wszyscy dookoła się zmówią i będą wydawać kasę na płoty, tylko po to, aby ją ogrodzić. Weź pod uwagę, że dojazd od jej posesji jest przynajmniej z dwóch stron (pewnie ten sam zarządca).

    •  

      pokaż komentarz

      dokładnie to samo pomyślałem, drzew na swojej posesji nie karczuje, okien nie zamyka na sądy czeka, coś tu nie gra...

      @Adam_Prosty: też mnie to ciekawi. wybudować dom i 20 lat z niego nie korzystać? i to zdziwienie, że po tylu latach nie korzystania z domu jakiś bezdomny próbował z tego skorzystać xD

    •  

      pokaż komentarz

      Jak by nie patrzeć mogła auto stawiać przed szlabanem i ten kawałek do domu podejść?

      @haosek: z tego, co kojarzę, to w tamtej okolicy nie bardzo się da. Jakiekolwiek miejsca, gdzie mógły stanąć samochód są przypisane do konkretnych posesji. Nawet lokale usługowe w tamtych stronach nie mają swoich parkingów (z wyjątkiem chyba jakiejś przychodni medycznej). Ot, takie to planowanie przestrzeni;)

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: mogą ja pozwać o zwrot kasy za naprawę zniszczonego płotu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy: ale to co ona nóg nie ma? dziura w płocie i mieszka u siebie. Nie kumam faktu że kobieta nie korzysta z domu od 20lat bo musi samochodem podjechać pod same drzwi xD coś tu serio nie gra i babce chodzi o coś innego niż ten podjazd

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy: @Cantwoo: Właśnie mi to się najbardziej wydaje dziwne. Teoretycznie ma dostęp do domu i może w nim mieszkać. Problemem jest dojazd (który i tak nie był zagwarantowany z góry, więc teoretycznie mogła zakładać ewentualne problemy w kwestii dojazdu).

      @Massad: Na serio chcesz mi powiedzieć, że zarządca/wspólnota będzie tam jej stawiała zasieki, aby kobieta nie mogła wejść na swój teren?

      Jeszcze @kiedystobylyloginy: taka uwaga. Na tej włodarzewskiej można parkować na chodniku i raczej nikt nikomu parkowania zakazać tam nie może.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cantwoo: Nie znam kobiety. Może nie ma. Może ma kogoś w rodzinie, kto nie ma. Może ma gdzie mieszkać i parkować, więc czemu ma się męczyć w miejscu, gdzie ktoś ewidentnie jej robi pod górę. Może developer staje na chuju, by przejąć od niej teren za psie pieniądze, a ona ma czas i możliwości, żeby się nie poddać. A może po prostu ją stać i ma taką fanaberię. jej sprawa. Ja tylko stwierdziłem, że w tej okolicy nie ma za bardzo jak zostawić auta przed szlabanem;)

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: Zdarza się.
      A co do mieszkania. Jak nie ma drogi to nie można domknąć wszystkich formalności potrzebnych do odbioru budynku.

      Samo sądzenie się przez wspólnotę przez 11 lat jest absurdem podobnym do stawiania zasieków przez wspólnotę.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: @haosek: @pixxel: @Cantwoo: @Massad:
      Fakt, że dom w budowie i nie m formalności - da się mieszkać.
      Dziwi za to, że wydała sporo kasy i nie było w tym czasie tam tego bloku. Zaprojektowali wjazd z tej strony - rozumiem.
      Opowiada o planach co tam chciała jeszcze postawić - ok. Dlaczego tam nie mieszka?
      Cała sprawa jest strasznie dziwna i czy na pewno tylko o drogę tutaj chodzi?

    •  

      pokaż komentarz

      @grik1: Na pewno budzi to wszystko wątpliwości. Całkiem inaczej by się patrzyło na sprawę jak byśmy zobaczyli w reportażu rodzinę, która tam mieszka i obecne "rozwiązanie" sprawy utrudnia im życie. A jeszcze jak by pokazać złego zarządce co nie chce się dogadać to już całkiem inna gadka by była.
      Tak to sprawa wygląda dosyć dziwnie. Dom stoi pusty. Przecież pieniądze na niego musiały pójść i to nie małe. A nagle się okazuję, że dom stoi, stoi, stoi i czeka na lepsze czasy?

    •  

      pokaż komentarz

      @grik1: Domu bez drogi nie sprzedasz.

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekawi mnie dlaczego w takim wypadku dom stoi 20 lat pusty i nikt w nim nie mieszka?

      @haosek: To o tyle dziwne, że lokalizacja to absolutny top, sama działka jest warta grube miliony, zwłaszcza że można spokojnie wybudować tam blok, w którym mieszkania mogą kosztować nawet pod 20k/metr. Poza tym okolica to serce miasta, spokojnie można zaparkować na ulicy obok i przejść ten kawałek, ja tu nie widzę żadnego powodu żeby nie tam nie mieszkać samemu lub nie puścić tego w wynajem.

      Myślę, że pies może być głębiej pogrzebany, a to całe cudeńko może być samowolą budowlaną.

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator:
      Szkoda, że zarządca nie chce zabrać głosu. Jak by nie patrzeć budowa jej domu i tych bloków musiała być w podobnym okresie. Na pewno nie jest tak, że ten dom tam stał X lat i nagle bloki wybudowali dookoła.

      Druga sprawa jest taka, że jakaś ofertę tam miała przedstawioną odnośnie użytkowania drogi - a potem nagle mamy zarządce, który całkowicie odrzuca możliwość udostępnienia przejazdu tej Pani.

      Coś tu jest nie tak, szkoda, że druga strona nie zawiera głosu może by się coś wyklarowało.

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: @Massad:
      Tutaj rację pewnie ma Massad - nikt tego w takim stanie nie kupi...

      Bo nie dba o to i to widać. Z jakiego powodu tam nie mieszka? Dlaczego nie weszli do środka? Takie drzwi to raczej bez problemu da się wymienić.
      Dodatkowo pościnać to co na działce wyrosło i nie będzie tak źle. Z perspektywy drona to tak widać zieleń.
      A zupełnie inna sprawa, że da się takie drzewa "zniszczyć" odpowiednią ilością płynów wylanych do gleby.
      Przez kilka lata uschło w mieście po trasie, którą do pracy idę kilka drzew - wystarczyła sól do posypywania drogi...
      Nie twierdze, że jest to w porządku, ale udowodnienie tego - jest praktycznie niemożliwe, że ktoś coś takiego zrobił.
      Zawsze jest opcja walki z chwastami na ogrodzie...

    •  

      pokaż komentarz

      @haosek: Jak dla mnie najbardziej dziwne jest to, że Pani wybudowała 400 metrów domu i nie mieszka w nim, bo... nie może zaparkować w garażu, tylko na ulicy, 20 metrów dalej. Melodramat z drabiną też osobliwy, bo dojazd dojazdem, ale przecież furki nikt jej nie bronił zrobić, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      Tutaj rację pewnie ma Massad - nikt tego w takim stanie nie kupi...

      @grik1: Chyba, k%#%a żartujesz... Tam jest teraz pewnie plan na zabudowę wielorodzinną, w tym układzie sama działka może być warta nawet z 10 milionów Cyk, masz tu ofertę z tej okolicy: https://www.morizon.pl/oferta/sprzedaz-dzialka-warszawa-ochota-4800m2-mzn2021595191

      Tutaj kluczowa jest lokalizacja, nikt nie daje j@#$nia o to czy ściany zagrzybiały, czy też nie, bo koszt budowy to drobniaki przy cenie działki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cantwoo: nie wiadomo o co chidzi to chodzi o kasę......

      pokaż spoiler Żyjesz od dzisiaj?

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: Ja nie twierdze, że tego się sprzedać nie da...
      Jednak ten teksty, o planach, rodzinie i o tym, że przez brak wjazdu nie mogły tam mieszkać... No mogły. Dlaczego nie chciały?

    •  

      pokaż komentarz

      @grik1: Nie wiem... Zwłaszcza że spojrzałam na mapę i wychodzi na to, ze spokojnie może dojechać z drugiej strony. Trochę się nie chce wierzyć, że nie można sobie skombinować wjazdu na tak duże osiedle, na którym jest kilka wspólnot, działają normalnie firmy, punkty usługowe... Wszyscy mogą wjeżdżać, tylko nie ta Pani.

      źródło: Przechwytywanie.PNG

    •  

      pokaż komentarz

      Jeszcze @kiedystobylyloginy: taka uwaga. Na tej włodarzewskiej można parkować na chodniku i raczej nikt nikomu parkowania zakazać tam nie może.

      @haosek: Nie. Przez większość Włodarzewskiej masz obustronny zakaz. Tu, gdzie nie ma, to przyjrzyj się płotom - wszędzie jest tabliczka informująca, że to miejsce posesji <wstaw adres>. A większość uliczek bocznych ma zakaz ruchu z "nie dotyczy dojazdu do posesji".

    •  

      pokaż komentarz

      Wszyscy mogą wjeżdżać, tylko nie ta Pani.

      @deviator: Niemal dokładnie na twojej startowej kropce jest brama;)

    •  

      pokaż komentarz

      jest brama;)

      @kiedystobylyloginy: Ale bez budki, starczy dogadać się z kimś w temacie pilota/wjazdu :)

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: Raczej głowy bym nie dał. Za bardzo bananowe strony. Nie po to ludzie płacą za pogrodzone getta, żeby im pod blokiem rencista w budzie nie siedział.
      Ale nawet jeśli, to może być trudno się dogadać o dopisanie pilota "na lewo", bo raz, że punkt wyżej, a dwa, że przynajmniej u mnie (po drugiej stronie parku) zarządca tego pilnuje i już mnie kiedyś pytał dlaczego częściej wyjeżdzam, niż wjeżdżam;)
      Ale mniejsza z tym. Na miejscu tej pani, mając jakąkolwiek możliwość (a moim zdaniem ma) też nie opierałbym tak fundamentalnej sfery życiowej jak mieszkanie na jakichś lewych dostępach.

      IMO to tu odbywa się najzwyklejsza walka o grunt. Deweloper chciałby pewnie przejąć jak najtaniej, a brak dojazdu z pewnością bardzo mocno zaniża cenę. Pani Iwona zapewne też nie w ciemię bita ma świadomość, że jak ureguluje sprawę dojazdu, to wartośc działki skoczy z kilku baniek na kilkanaście. Mając taką perspektywę, też mógłbym się dekadę procesować;)

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy No ale.tam.nie ma budy i tyle. Przyjrzyj się.

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy Zauważ też, że to tam stoją bloki, które zapewne zarządzane są przez wiele podmiotów, a nie jedna spółdzielnie... No i że spokojnie można tam kupić sobie miejsce parkingowe, które później można wydzierżawić i mieć temat z głowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: im bardziej patrzę, tym bardziej jest.
      Ale naprawdę, nie w tym rzecz. Dom ma być ostoją. nie chciałbym przy każdym powrocie zastanawiać się, jak dziś postanowił doj%$%ć mi złośliwy developer.
      Podejrzewam, że gdyby kobieta tam zamieszkała, to nagle okazałoby się, że pod jej oknem musi pracować 6-22 jakaś betoniarka. Albo jakiś śmietnik by się znalazł.

      źródło: buda.png

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy: myślę, że już dawno zarzuciła pomysł mieszkania w tym domu, ale dzialeczke chętnie by opchnela za dobrą cenę. Możliwe że w latach 90. gdy to kupowala było tu pusto i miejsce nie takie atrakcyjne i drogie jak dziś

    •  

      pokaż komentarz

      Swoją drogą ciekawe czemu na filmie ta Pani wchodzi przez drabinę? Przecież musi być gdzieś furtka?

      @haosek: ale ogrodzenie zapewne postawił deweloper na swojej działce podczas budowy osiedla, to nie jest jej ogrodzenie, dlatego nie ma żadnej furtki i nie może dotknąć tego płotu.

      Jak by nie patrzeć mogła auto stawiać przed szlabanem i ten kawałek do domu podejść? Przecież na osiedlach nie rzadko zostawia się auto 2 bloki dalej i ludzie żyją.

      @haosek: to się nazywa prawo przejścia i przejazdu, ona nie może nic. Tak naprawdę nie może również wejść na ich osiedle, nie może wjechać, nie może dotknąć tego ogrodzenia, nie może doprowadzić mediów czyli prądu wody i kanalizacji. Ona nie może nic zrobić.

    •  

      pokaż komentarz

      @pixxel: właśnie w latach 90. deweloperzy rzucili się na Włodarzewską i okolice, w efekcie ceny działek wystrzeliły w kosmos.

      Na narginesie, bywałem tam na budowach w latach właśnie 90., wpadałem później i szczerze mówiąc nie potrafię zrozumieć, dlaczego nawet tutaj niektórzy piszą, że to taki mieszkaniowy top of the top, przy którym Wilanów to przysiółek. Ja tam widzę klaustrofobiczny kołchoz, zagęszczone do granic możliwości blokowisko z aurą boskości wykreowaną przez deweloperów. No ale co kto lubi:)

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy: A ja myślę, że bez przesady. Gdyby wynajęła dom kancelarii prawnej to spółdzielnia w try miga byłaby postawiona do pionu za utrudnianie realizacji działalności.

    •  

      pokaż komentarz

      to się nazywa prawo przejścia i przejazdu, ona nie może nic.

      @Szaraban: W zasadzie to może zrobić sobie dziurę, a wszystko co może spółdzielnia to latami sądzić się o odszkodowania za jej załatanie.

    •  

      pokaż komentarz

      W zasadzie to może zrobić sobie dziurę, a wszystko co może spółdzielnia to latami sądzić się o odszkodowania za jej załatanie.

      @deviator: co z tego, że zrobi dziurę i raz tam sobie wejdzie, jak zostanie wezwana policja, wspólnota dziurę załata, postawi zasieki, poda ją do sądu i jeszcze dorzuci kamerę. Będzie siedziała w domu bez prądu wody i kanalizacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Cantwoo a jak chcesz mieszkać w domu, gdzie słońce nie dociera, bo ci drzewa okna zasłaniają?

    •  

      pokaż komentarz

      @kiedystobylyloginy: Pojeździłem trochę po googlach i spokojnie da się w okolicy zaparkować. Fakt są te tabliczki - ale ciekawe jaką one mają moc prawną. Zależy czy chodnik to teren już miasta czy jeszcze danej wspólnoty.

    •  

      pokaż komentarz

      @rakastankielia: to trzeba było karczować, a nie po 20latach na wizji w tvn'ie odkryć że drzewa rosną w ogrodzie

  •  

    pokaż komentarz

    Czy ma rację ona czy oni najmniej tu ważne. Ważne jak c@$!@wo działają Polskie sądy. Sam ostatnio zgłosiłem się po ważną decyzję dla mnie a oni że 5 miesięcy i odpowiedzą na pismo. CO to k!@?a za terminy.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale musiało swędzieć, że ona ma dom, a oni mieszkania.