•  

    pokaż komentarz

    Dlatego przestałem pracować na etacie bo to kretyński wymysł. Mam siedzieć w jakimś biurze od godziny x do godziny y, bo ktoś w XVIIIw. sobie wymyślił, że tak się właśnie pracuje. Później ostatecznie przez te 8h pracuje może z 2h przez ciągłe zawracanie dupy, bezsensowne spotkania, pogaduszki przy kawie itp. A na koniec się okazuje, że faktyczną pracę wykonuje w głowie wieczorem po godzinach leżąc w wannie. Bo praca intelektualna ma to do siebie, że nie da się jej wykonywać na akord.

    Ostatecznie bilans jest taki, że pracę z całego tygodnia mógłbym wykonać w jeden dzień i za taką wartość dodaną jestem wynagradzamy, ale muszę zmarnować na to cały tydzień "bo tak trzeba".

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: To mi brakuje pracy na etacie. Płacą mi za efekty, więc im szybciej zrobię robotę, tym lepiej dla mnie, ale czasem są dni, że robota w ogóle nie idzie, albo np. źle się czuję i uzysku z dnia myślenia jest w właściwie zero. Znajomi na etacie w takie dni wymęczą te 8-10 godzin w pracy, zarobią standardową dniówkę, po czym wracają i mogą na spokojnie myśleć o przyjemnościach, a ja - szczególnie jeśli mam jakieś terminy lub oczekiwania co do własnych zarobków - aż do zaśnięcia staram się jednak pracę wykonać i zazwyczaj w taki dzień przez 16 godzin pracy robię tyle, co w dobry dzień przez godzinę. Więc za 16 godzin mojego czasu dostaję wynagrodzenie odpowiadające 1/8 dniówki.

      Jeśli takich dni jest bardzo mało, to spoko. Ale jeśli ich przybywa, to etat wychodzi korzystniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Mam tak samo. Generalnie po latach zauważyłem że realna efektywność to 2-4h rano i 2-4h po południu. W międzyczasie lubię wyskoczyć do lasu, porzucać na spinning, ugotować obiad czy zrobić zakupy. Po południu czas dla dzieci, dom a potem znowu siadam jeśli mam dużo roboty. Często jest tak, że jeśli mam jakiś problem, blocker, na rozwiązanie wpadam w trakcie przerwy od pracy, zupełnie jak na jednym z filmików hrejterów.
      https://youtu.be/_q-l6Cn6WxY

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: @test_loginu: Po prostu pracę umysłową wykonuje się najefektywniej, gdy się o niej bezpośrednio nie myśli, ale zagadnienia "są tam gdzieś z tyłu głowy" (podświadomość? – nie znam się). Kwestie zapisania i wdrożenia rozwiązań to już są rzeczy odtwórcze. Niestety nie wszyscy mają predyspozycje do prac twórczych. Nawiasem mówiąc #truestory
      Idę sobie kiedyś z siostrą i widzimy gościa w średnim wieku, który nagle zatrzymuje się, wyjmuje notes i zaczyna coś gorączkowo zapisywać. Siostra się zdziwiła, a ja jej mówię, że pewnie przechodzień jest np. matematykiem, co później okazało się prawdą.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli takich dni jest bardzo mało, to spoko. Ale jeśli ich przybywa, to etat wychodzi korzystniej.

      @test_loginu: zależy dla kogo. Ja wolę zapłacić za efekt niż za proces. Co mnie to obchodzi, że komuś się lepiej, albo gorzej myśli?

    •  

      pokaż komentarz

      @pan_alternator: No tak, ja też wolę płacić moim ludziom za efekty - niech postarają się zrobić szybciej, ja będę miał szybciej wynik i niech mają więcej wolnego. Ale jako pracownik (bo dla klienta jestem tak jakby pracownikiem, bo wykonawcą), nierzadko wolałbym przebimbać w biurze 8 godzin myślać o planach na wakacje i rozmawiając z kolegami i mieć za to zapłaconą dniówkę, niż wysilać się umysłowo 8 godzin, by mieć efekty 8-godzinnej pracy umysłowej.

      Swoją drogą, przez lata pracowałem wyłacznie zadaniowo - zdalnie i płacono mi za te efekty, których często było tyle, co z 2 godzin pracy dziennie (miałem ciekawsze zajęcia niż praca, szczególnie gdy żyłem w podróżach). Później miałem okazję powspółpracować z ludźmi z korporacji, głównie z IT, bo w tej dziedzinie działam. Zdarzały się więc dni, by dla wygodniejszej współpracy przyjeżdżałem do biur tych korporacji i tam robiłem. Na początku mocno mnie dziwiło, jak tamtejsi etatowi pracownicy marnują czas. U mnie zawsze jest wszystko w pośpiechu, bo przecież im szybciej zrobię, tym mniej czasu spędzę na pracy, lub więcej zarobię. A etatowi - długie lunche, kawy, facebook, omawianie hobby, plany na weekend, pokazywanie zdjęc dzieciaków, podrywy koleżanek itd. Po jakimś czasie takiej pracy, etatowi koledzy zaczęli w oczach przełożonych słabiej wyglądać, bo u mnie każde zadanie było realizowane nawet kilkukrotnie szybciej, niż u kolegów i nie rozciągało się na dni czy tygodnie. Ale pracując w ten sposób człowiek się mocniej męczy - zdecydowanie bardziej zrelaksowany będę, jeśli przebimbam 8 godzin w biurze, niż jak ktoś mnie rozlicza zadaniowo i zadania faktycznie zajmą mi 8 godzin. Stąd czasem marzę o etacie, zamiast zadaniowości.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: coś jest na rzeczy z tym leżeniem w wannie bo mi wtedy też najlepsze pomysły do głowy przychodzą xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Nie wszędzie tak jest, zwłaszcza jak masz młody zespół. Aktualnie rozwinięty homeoffice jeszcze bardziej się do tego przyczynia. Tylko pewnie znowu niezgodne z przepisami to jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @fashq: to kwestia braku innych obciążeń. nie myślisz o niczym innym bo nie musisz. leżąc w wannie nie zastanawiasz się co przegryźć, czemu jesteś j$$#nym leniem, który olał dzisiaj siłownię ani czy może nie powinieneś ściągnąć tego prania już z suszarki, bo dwa tygodnie to chyba dość.

      ten sam schemat działa na przykład podczas nightdrive albo spaceru. po prostu żadna z natrętnych myśli, którymi mózg kara nas za prokrastynację, nie ma prawa natychmiastowego bytu.

      i drink and i know things

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: @kwitnaca-wisnia: @test_loginu: no dobrze, ale w takim razie czy nie wystarczy założyć swojej firmy w której będziemy płacić konkurencyjne pensje za 1 dzień pracy w tygodniu?

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: no dobra, tylko zaraz przyjdzie jakiś PISowiec i powie Ci, że jesteś za mało przedsiębiorczy by być przedsiębiorczą i wyp!%%@?!aj z b2b na uop

    •  

      pokaż komentarz

      @mug3n same hijer, dla mnie 6-11 to turbo efektywny czas na pracę umysłową. Natomiast 11-16 to okienko na załatwianie spraw, czy sport.

    •  

      pokaż komentarz

      @programista4k: Póki co nie chodzą. Zaczną chodzić to emigracja - trudno. └[⚆ᴥ⚆]┘

    •  

      pokaż komentarz

      @KrS1: no ciekawe czy uda Ci sie znalezc robote za granica w zawodzie... jak tak to dziwie sie ze jeszcze tu siedzisz

    •  

      pokaż komentarz

      @programista4k: bez problemu. Elektrotechnika i automatyka.

      Też się czasem dziwie, ale różowa nie złamała się jeszcze na wyjazd. A co do różowej, ostatnio pytałem na Mirko o pracę, czy ktoś może coś. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Nfvr: zabawne, mam totalnie odwrotnie. Nie jestem pewien, czy zacząłem kiedykolwiek pracę przed 10. Jeśli o 6 jestem przed komputerem, to znaczy ze powoli kończę prace. Niestety, spotkania i core hours miałem w korpo zawsze takie, ze większość czasu byłem bezużyteczny umysłowo, w końcu zrezygnowałem. Przed poludniem łatwiej jest mnie znaleźć w lidlu, na squashu albo na golfie niż w pracy xd

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: 8h pracy to wymysł Forda (w sumie całkiem niezły) z praktycznie samej końcówki XIX wieku. Więc w sumie można powiedzieć że 8h czas pracy to wymysł XX wieku

    •  

      pokaż komentarz

      Ale pracując w ten sposób człowiek się mocniej męczy - zdecydowanie bardziej zrelaksowany będę, jeśli przebimbam 8 godzin w biurze, niż jak ktoś mnie rozlicza zadaniowo i zadania faktycznie zajmą mi 8 godzin. Stąd czasem marzę o etacie, zamiast zadaniowości.

      @test_loginu: Ja w pewnym wieku uznałem, że mój czas jest najważniejszy a to ile zarabiam jest sprawą drugorzędną. Wolę pracować intensywnie ale krótko. Jak się doliczy wszystkie p!$@@$@olo z biurokracją, klientami itp to i tak wychodzi mi że pracując praktycznie na pół etatu zarabiam tyle ile w korpo siedząc od poniedziałku do piątku. Reszte czasu mam wolną, a do tego pracuje kiedy mam na to ochotę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Czasami mam wrażenie, że wiele osób lubi prace na etacie głównie dlatego, że:
      - Mają pretekst do wyjścia z domu i mają w tym czasie spokój np. od żony i dzieci
      - Rutyna nadaje ich życiu rytmu i sensu
      - Mogą się posocjalizować, spotkać z kimś, porozmawiać itp.
      - Mają wywalone w prace i to co tam robią i chcą po prostu mieć kase na życie jak najmniejszym wysiłkiem

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: A przez tydzien bys wymysli lek na koronawirusa i rozwiazal rownania we w waszej firmie?
      Nie?
      Co wymyslila ta twoja firma? No co? Zabawki z klockow lego?

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Nie zgodzę się.
      Nie musząc udawać pracy po 8h dziennie zrobiłbyś w tydzień więcej, bo byś nie miał z tylu głowy ze musisz wyrobić godziny.
      To sytuacja Lose-Lose

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Ziomek zmienił stałą pracę na kontrakt i mówi, że jeszcze mniej robi niż w korpo, a ciśnie niewyobrażalne piniondze dla typowego szczurka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: A czy właśnie, pracując na swoim, nie dochodzi masa biurokracji i zabawy z klientami? Czasem jak trafiam do grupy jakichś informatyków i jeszcze nie wiedzą, jak jestem zatrudniony, to gdy słyszą że muszę zadbać o więcej niż tylko o dostarczenie kodu, to mówią bym zmienił pracę. Dopiero gdy mówię, że to kwestia samozatrudnienia, to kiwają głową. A przecież dochodzi dogadywanie nie tylko warunków technicznych, ale i finansowych z klientem, promocja, ściąganie płatności, pilnowanie terminów, pracowników, urząd skarbowy, ZUS, zlecanie płatności, wyjaśnianie szczegółów w księgowości itd. Niemniej - zazwyczaj etatowi mówią, bym lepiej zatrudnił się na etacie i wtedy będę miał z tym wszystkim spokój i zwyczajnie klepał kod za 15k.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek1991: No to ja tak mam - od lat prowadzę działalność, w której staram się by pensje były niezłe, nawet jak człowiek pracuje dzień w tygodniu.

      Niemniej -
      Po pierwsze: roboty jest tyle, że przydałoby się, by pracownicy pracowali 7 dni w tygodniu, a nie 1.

      Po drugie: niczego po nikim nie odziedziczyłem i na wszystko muszę sobie sam zapracować, więc niezgorsze wynagrodzenie z 1 dnia pracy by mi nie wystarczało. Niewykończone mieszkania w mojej okolicy, jakie chciałbym posiadać, kosztują po 15kPLN/m2, więc zbieranie na nie i tak wymaga robienia przez wiele dni w tygodniu.

      Po trzecie: można by sobie wyobrazić, że po prostu podniosę ceny usług (bo przecież to nie ja sobie płacę, tylko klient mi i to z nim ustalam stawki - nie mogę podać dowolnej i oczekiwać, że zostanie przyjęta). Niestety, wyrobiłem sobie niszę, która polega na obsłudze biedniejszych firm, których nie stać na realizowanie projektów przez renomowane korporacje. A dlaczego te renomowane korporacje mają tak wysokie stawki? Mi się wydaje, że właśnie dlatego, że muszą z nich wyżywić pracowników, którzy efektywnie pracują przez 2-3 godziny dziennie, a dostają całą dniówkę.

    •  

      pokaż komentarz

      zupełnie jak na jednym z filmików hrejterów.

      @mug3n: skoncze już ten nachalny spam

    •  

      pokaż komentarz

      @mug3n: miało być skończcie. co chwile dodajecie tę bezbecje, mimo że dostajecie same zakopy xd

    •  

      pokaż komentarz

      @Pilaf: Ja nie jestem "wy", nie działam w jakiejś zorganizowanej grupie czy akcji "hrejterów". Chyba pierwszy raz o nich wspominam, może drugi, więc zastanów się, czy twoja reakcja nie jest aby nadpobudliwa. Szczególnie, że aż tak często ich filmiki nie pojawiają się na wykopie, żeby skarżyć się na jakąś natarczywość. Może lepiej skończyć z hejtowaniem czegoś co inni lubią i wykopują/udostępniają? A i "spam", ja nawet nie wiem co oni poza kanałem na youtube reprezentują i na czym polega monetyzacja, więc to trochę nietrafiony zarzut.

    •  

      pokaż komentarz

      @mug3n: na wykopalisku są co chwila, ale ludzie to zakpują to nie widać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek1991: Zrobiłem dokładnie tak jak mówisz, mam od roku swoją firmę i płace za wynik zamiast za dupogodziny!

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: doskonale cie rozumiem z tymi pomyslami po godzinach. U mnie w pracy zmienilo sie szefostwo i nowy dyrektor ostatnio wymyslil ze mam 2tyg. na znalezienie pomyslu jak zaoszczedzic 50tys $. Presja ogromna, wiekszosc pomyslow odrzucana z byle powodow. Co chwile zjebki. Zadanie w ogole niezgodne z moim stanowiskiem. Siedzialam 8h zawalajac swoja wlasciwa prace, a po powrocie do domu nie robilam nic tylko myslalam o zadanii. W pewnym momencie to olalam bo uznalam ze cel jest nierealny i nie bede go realizowac. 2tyg pozniej przyszlo mi do glowy mnostwo fajnych pomyslow i wiele z nich wlasnie w momentach relaksu. Kiedy glowa byla na tyle spokojna ze kreatywne pomysly przychodzily same z siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: a jak się uwolniłes od marnowania czasu i czym się zajmujesz? Tez irytuje mnie marnowanie czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja bo taka orawda
      Na etacie masz duzo tzw. dupogodzin, ale cos za cos.
      Praca na etacie to spokoj, bo kasa pewna.
      Praca na swoim to ciagle kombinowanie, wymyslanie i realnie pracuje sie duzo wiecej niz te 8h,ale do zgarniecia duzo wiekszy hajs.
      Cos za cos.

    •  

      pokaż komentarz

      @kwitnaca-wisnia: i ile dni w tygodniu pracownicy pracują?

    •  

      pokaż komentarz

      coś jest na rzeczy z tym leżeniem w wannie bo mi wtedy też najlepsze pomysły do głowy przychodzą xD

      @fashq: Mnie najlepsze pomysły przychodzą przed snem, ale wada tego rozwiązania jest taka, że można w ogóle stracić ochotę na spanie. Więc takiego myślenia góra 5-10 minut i lulu. Ale te parę minut to czasem kilka godziny normalnej pracy przy biurku.

    •  

      pokaż komentarz

      Po prostu pracę umysłową wykonuje się najefektywniej, gdy się o niej bezpośrednio nie myśli, ale zagadnienia "są tam gdzieś z tyłu głowy" (podświadomość? – nie znam się). Kwestie zapisania i wdrożenia rozwiązań to już są rzeczy odtwórcze.

      @tr0llk0nt0: masz jakieś źródło na ten temat? Bo brzmi to jak Urban legend

    •  

      pokaż komentarz

      Po prostu pracę umysłową wykonuje się najefektywniej, gdy się o niej bezpośrednio nie myśli, ale zagadnienia "są tam gdzieś z tyłu głowy" (podświadomość? – nie znam się).
      @Gluptaki: Nie wiem czy urban legend czy nie. Widzę to po sobie i po znajomych – fakt, może to być dowód anegdotyczny. Trzeba zapytać jakiegoś psychloga/socjologa? #pytaniedoeksperta

    •  

      pokaż komentarz

      @SmellySocks: i to tylko pokazuje, ze zakladanie sztywnych ram 9-17 dla prace umyslowej to idiotyzm.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek1991: Nie wiem, to ich sprawa - nie sprawdzam, nie pytam. Pracujemy asynchronicznie z domów w różnych strefach czasowych. Umawiamy się na dostarczenie ich części roboty na konkretny dzień (ich propozycja) i tyle. Ja dodaje swoją działkę, składam w całość i robię za front-end do klienta.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: To ja sie nie zgodze. Kiedys slyszalem, ze amator rozni sie tym od profesjonalisty tym, ze ten pierwszy liczy na wene i przyplyw nieistniejacych sil, a profesjonalista usiadzie i rozwiaze problem. Oczywiscie, ze na etacie nie da sie 8h dziennie myslec, ale gdy sie wyloguje to zapominam co przed chwila robilem i w wannie mysle o rzeczach wazniejszych od problemu, ktory rozwiazalem 5h temu. Programista here

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: To ja sie nie zgodze. Kiedys slyszalem, ze amator rozni sie tym od profesjonalisty tym, ze ten pierwszy liczy na wene i przyplyw nieistniejacych sil, a profesjonalista usiadzie i rozwiaze problem. Oczywiscie, ze na etacie nie da sie 8h dziennie myslec, ale gdy sie wyloguje to zapominam co przed chwila robilem i w wannie mysle o rzeczach wazniejszych od problemu, ktory rozwiazalem 5h temu. Programista here

    •  

      pokaż komentarz

      @test_loginu: Prawda, ja ze względu na pracę etatową sporządzam konkretne listy zadań i rezultatów ich wykonania, potem mogę dość zgrabnie wymienić:
      a) Co zostało faktycznie i odczuwalnie wykonane,
      b) Co by zostało znacznie opóźnione lub nigdy nie wykonane.
      I wtedy mam argumenty co do tego że warto mnie zatrudniać, płacić i promować.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: @test_loginu:

      To przedstawię trzecia opcje:

      B2B na "etacie". Mam klientów na konkretne godziny (jak im pasuje) i nie mogę tego ani przesunąć.. ani przyspieszyć, ani przełożyć.. i w danym dniu chlop ustawi na godz 23 i np od 17tej nic nie mam do roboty, ale muszę na chlopa w biurze czekac

    •  

      pokaż komentarz

      A czy właśnie, pracując na swoim, nie dochodzi masa biurokracji i zabawy z klientami?

      @test_loginu: Oczywiście że jest. Najwięcej czasu zajmuje pozyskanie klienta, przedstawienie mu oferty, wyceny, wytłumaczenie tego co mogę dla niego zrobić i jak. Wielu klientów zupełnie nie wie czego chce albo mają jakieś zupełnie dziwne wyobrażenie na temat tego jak nasza współpraca mogłaby wyglądać. No i większość klientów jednak rezygnuje po otrzymaniu oferty. To jest najbardziej frustrujący element, a niestety bazę klientów trzeba kiedys zbudować. Samej biurokracji (dopóki nie zatrudnia się pracowników) nie jest jakoś aż tak dużo.

      A dlaczego te renomowane korporacje mają tak wysokie stawki? Mi się wydaje, że właśnie dlatego, że muszą z nich wyżywić pracowników, którzy efektywnie pracują przez 2-3 godziny dziennie, a dostają całą dniówkę.

      @test_loginu: Nieefektywność jest wpisana w koszty funkcjonowania korpo. Nikt się tym tam jakoś specjalnie nie przejmuje. Ostatecznie liczy się zysk netto całej organizacji. Jak ktoś chce mieć zrobione coś nietypowego, szybko i dobrze wtedy wchodzę ja - cały na biało ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      To ja sie nie zgodze. Kiedys slyszalem, ze amator rozni sie tym od profesjonalisty tym, ze ten pierwszy liczy na wene i przyplyw nieistniejacych sil, a profesjonalista usiadzie i rozwiaze problem.

      @93michu93: To nie zupełnie jest kwestia "natchnienia". Dużo zależy od branży. Jesli robi się jakieś powtarzalne projekty, to faktycznie w pewnym momencie większość pracy można zautomatyzować. Ale w mojej działalności jest tak, że praktycznie każde zlecenie jest inne, każdy klient ma indywidualne potrzeby i już samo zaplanowanie ścieżki prowadznia projektu i wycenienia go wymaga nieco pokombinowania. A żeby coś dobrego wymyślić potrzeba chwilę czasu. Ale właśnie za to mi płacą - za rozwiązania których nie da się kupić z rynku, a pracownicy etatowi mówią że "tego się zrobić nie da". ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: kasjerka w markecie też wykona swoją pracę w godzinę?

    •  

      pokaż komentarz

      No, @Turbostuleja: masz w powyższym zakresie takie same spostrzeżenia jak ja i nawet widzę, że cechy tego, co oferujesz klientom, są takie same jak moje: efektywniej niż w korpo, bez zbnędnej korpootoczki, a więc praktycznie od ręki, każde rozwiązanie jest unikalne i często są to rzeczy, których etatowo i się "nie dało" zrobić. A co do szacowania biurokracji i zabawy z klientami - to pewnie kwestia tego, ile to jest dużo, bo dla wielu ludzi sama konieczność zajmowania się tymi formalnościami i marketingiem to praca, której bardzo by nie chcieli wykonywać. Ja np. robię to niechętnie, bo czuję się znacznie lepszy w opracowywaniu rozwiązań niż w sprzedaży. A formalności są nudne i nie dają nic poza ich spełnieniem.

      I często mam takie samo uczucie, że czasem do firmy wchodzę cały na biało. Bo firmy raczej nie wiedzą o istnieniu takich osób jak ja, stąd jeśli na mnie trafią (zazwyczaj z polecenia), to rozwiązuję im jakieś strasznie męczące je problemy, które czasem trwały latami i z których istnieniem niemalże się już pogodzili.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: Do tego dochodzi kwestia "flow". Wszystkie te obowiązkowe spotkania, telefony, itd. całkowicie wybijają z procesu myślowego. Zazwyczaj pracownik potrzebuje co najmniej 20 minut do przestawienia się na dany temat i rozwiązanie problemu. Nagła zmiana tematu, przerywanie tego może całkowicie wybić z rytmu.

      Teraz dochodzi jeszcze praca z domu, co wielu znacząco utrudnia myślenie jak ktoś ciągle przeszkadza.

      Jest sporo technik które pomagają temu zapobiegać ale to już szeroki temat na osobną dyskusje.

    •  

      pokaż komentarz

      kasjerka w markecie też wykona swoją pracę w godzinę?

      @broker: Myślę, że sam doskonale znasz odpowiedź na to pytanie :)

      A co do szacowania biurokracji i zabawy z klientami - to pewnie kwestia tego, ile to jest dużo, bo dla wielu ludzi sama konieczność zajmowania się tymi formalnościami i marketingiem to praca, której bardzo by nie chcieli wykonywać. Ja np. robię to niechętnie, bo czuję się znacznie lepszy w opracowywaniu rozwiązań niż w sprzedaży. A formalności są nudne i nie dają nic poza ich spełnieniem.

      @apo: Ja tego potwornie nienawidzę ale wychodzę z założenia, że świat nie jest sprawiedliwy, a ludzie nie są racjonalni. Więc niestety nikt nie doceni wartości, która nie zostanie odpowiednio zaprezentowana. Czasem po prostu trzeba się pospuszczać nad marketingiem i prezentacją, żeby się przebić.

      Do tego dochodzi kwestia "flow". Wszystkie te obowiązkowe spotkania, telefony, itd. całkowicie wybijają z procesu myślowego. Zazwyczaj pracownik potrzebuje co najmniej 20 minut do przestawienia się na dany temat i rozwiązanie problemu. Nagła zmiana tematu, przerywanie tego może całkowicie wybić z rytmu.

      @apo: Dlatego zwolniłem się z pracy na etacie. Niestety moi przełożeni nie byli w stanie zrozumieć, że nie da się efektywnie pracować w przerwach między 3 gównospotkaniami dziennie i podejmować decyzji na zasadzie demokratycznego głosowania wśród randomów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Turbostuleja: @test_loginu: @Turbostuleja: jestem na etacie (jeszcze?). Programista. Cześć w biurze, cześć zdalnie.
      - Nie pije kawy. Więc rano zamiast godzinę pierdzielic o niczym w kuchni to czytam wykop
      - Na kontakcie z pracownikami mi nie zależy bo mam swoich znajomych.(ale widać że jak był lockdown to sporo osób z własnej woli dlatego właśnie chodziło do pracy)
      - z klientami staram się mieć jak najmniejszy kontakt żeby nie rozpraszali. Odpisuje krótko i czasami chaotycznie więc zazwyczaj kto inny prowadzi korespondencję
      - w wielu spotkaniach uczestniczę tyle ile musze. Później pytam czy jestem potrzebny a jak tak to czemu jeśli nie lub ktoś nie umie wyjaśnić to wychodzę.
      - robię swoją robotę w krótkim czasie, a później staram się doedukowac albo poczytać coś mądrzejszego niż wykop. Lub załatwić sprawy które musiałbym załatwiać w wolnym czasie w domu.
      Oszczędzony czas na kawach ok 4x 10min dziennie. Plus spotkania i puste gadki. Przerwę robię jak czuje że potrzebuje.
      Robota zdobiona w 2-4h reszta na edukację lub załatwianie spraw popołudniowych.
      Po południu zwykle czas w całości na hobby i rodzinę z dziećmi

  •  

    pokaż komentarz

    załóżycie nam urzadzenie do odczytywania fal radiowych mózgu, niech pracodawca wie ze 100% myslimy o tasku

  •  

    pokaż komentarz

    Trudno wytłumaczyć komuś że deweloper głównie rozwiązuje problem. Człowiekowi który rozmyśla o problemie ciężko się po 8h wyłączyć z tego trybu. Przynajmniej ja tak mam, niby już fajrant a cały dzień za człowiekiem chodzi. Tu niby zakupy, tu auto do mechanika odstawiasz ale cały czas analizujesz problem z pracy. Programista pracuje cały czas. W sumie nie wiem jak inni sobie z tym radzą.

    pokaż spoiler I najgorzej gdy nagle olśnienie, ale qurwa siedzisz u dentysty na fotelu i nie masz jak przelać tego na kod i sprawdzić... (╯°□°)╯︵ ┻━┻

    •  

      pokaż komentarz

      @t_e_o_m_o: Prosty sposób do wypalenia. Po paru latach nauczyłem się po pracy odcinać całe szczęście.

    •  

      pokaż komentarz

      @t_e_o_m_o: też tak miałem, duży bodziec, typu stres niezwiązany z pracą potrafi z tego uleczyć. Znajdowanie rozwiązań daje satysfakcję, ale mózg na ciągłych obrotach 100% mocno wypala... Jak Twój własny biznes to warto, jak dla kogoś to chyba nie

    •  

      pokaż komentarz

      Jak Twój własny biznes to warto, jak dla kogoś to chyba nie

      @pelix: chyba? Pokaz mi korpo, ktore zadba o ciebie jak zdrowie stracisz. Beda probowac znalezc wszystkie mozliwe haki by cie wypieprzyc golym i wesolym bo jestes juz dla nich bezuzyteczny. Lex covid i przy pierwszej mozliwosci, bez zajakniecia sie, skreslaja cie z listy. W zyciu nie wazcie sie tracic zdrowia dla nie swojej firmy, zawsze podziwiam te "grube ryby" co przepychaja sie, przechwalaja, scigaja o nie swoje pieniadze. Zrob obroty milionowe dla firmy, a dostaniesz poklepanie po pleckach i awansik z ochlapami, a czasu przy zonie i dzieciach juz nigdy nie nadrobisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Vittel: Wciąż podziwiam zaangażowane korpo szczury. Dla mnie no-lifey dążace samo destrukcji w imię dolara więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @t_e_o_m_o: olśnienia są zabawne. Ile to razy rano leżąc jeszcze w łóżku przychodziła do głowy myśl podpowiadająca rozwiązanie problemu nad którym się myślało pół dnia dzień wcześniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @t_e_o_m_o: Popracujesz trochę dłużej to ci przejdzie. Ja już się nauczyłem że jak koncze firmowa robotę to koniec - wyj@@%ne. Jutro też mam 8h na zastanawianie się.

      Ale i tak wtedy najczęściej myślami idę do prywatnego projektu 4fun więc i tak o tym kodzenie myślę prawie cały dzien.

    •  

      pokaż komentarz

      Tu niby zakupy, tu auto do mechanika odstawiasz ale cały czas analizujesz problem z pracy. Programista pracuje cały czas. W sumie nie wiem jak inni sobie z tym radzą.

      @t_e_o_m_o: Też tak mam. Trochę to bywa upierdliwe, bo nie możesz tak po prostu przejść w stan odpoczynku.

  •  

    pokaż komentarz

    Czlowiek nie jest przyzwyczajony do intensywnego myslenia siedzac(o dziwo), najlepsze pomysly czesto przychodza podczas aktywnosci fizycznej nawet chocby podczas wyjscia po kawe.
    Jesli siedzisz dla mozgu oznacza to tyle ze odpoczywasz

    Part of the reason exercise enhances cognition has to do with blood flow. Research shows that when we exercise, blood pressure and blood flow increase everywhere in the body, including the brain. More blood means more energy and oxygen, which makes our brain perform better.

    PS. Wlasciwie pracownicy fizyczni wiecej uzywaja mozgu niz pracownicy umyslowi xD

  •  

    pokaż komentarz

    Dlatego home office masie ludzi spadl z nieba.

    Mniej spotkan co trzeba swoje odsiedziec i probowac nie zasnac, jak sa online to mozna sluchac a jednoczesnie robic swoje. Nikt nie rozlicza i nie przyczepia sie jak sie ktos na chwile polozy, wyjdzie na balkon popatrzec w przestrzen, pyknie kostke rubika, albo wyskoczy do pobliskiej biedry, przejrzy kolejny dzial fiszkow z obcego jezyka, byle praca zrobiona byla. Wydajnosc nie spadla, robota jak ma byc zrobiona tak jest, po prostu ludzie wczesniej "marnowali czas" udajac ze tego nie robia i klikajac w necie. Ktos jest typowa sowa - jesli zespolowi pasi nie ma problemu z poczatkiem pracy o 11.

    Wszystkim pasuje praca zdalna, jak ktos na to kreci nosem to niemal zawsze jest to jedna z dwoch typow osob:
    - ktos kto ma male kaszojady i za maly metraz, co sie wlaczy na spotkaniu, to w tle zawsze cos gaworzy albo krzyczy ze wlasnie kupe musi
    - menadzerowie sredniego szczebla, bo sie okazalo ze bez ich spotkanek mozna sie spokojnie obyc, i ciezej im udawac ze sa niezbedni

    Poza tym kazdy chce by zostalo jak bylo, a raczej - by byla pelna dowolnosc i kazdy sobie elastycznie ustalal czy chce z domu czy biura.

    No i nie czarujmy sie - nie da sie pracowac starajac sie 8h bez przerwy, niezaleznie czy jest sie umyslowym, kopie ziemniaki na polu, prowadzi TIRa czy grabi liscie.

    •  

      pokaż komentarz

      @DryfWiatrowZachodnich: masz racje. Ja minimalizuje liczbe spotkan. Bo jeden dzien w firmie, ktora finansowana jest przez korpo to wqrw. Kiedys myslałem, że wiedza daje wolnośc. Obecnie widzę firmęgdziw pracuję po nocach nastrojoną pod synusia . Tatysia robiącego wszystkio, żeby zarzad korpo broń boże synusiowi dal nastepstwo tronu. Innych pracowników włazidoopcow. Mozesz potrafić od podstaw zaprojektowac, poluczyc ok wybudować - syn prezesa , co nic nie potrafi i tak decyduje. Wiec trzeba machiavelliczowsko. Swoje robić i mieć wyje..ne

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-mud: taka firma "rodzinna" w zlym tego slowa znaczeniu to najgorsze co moze byc. Mnie to szczesliwie ominelo, ale z tego co slyszalem, to wlasnie w takich januszexach najbardziej cisna na powrot do biura. Szef nikomu nie ufa, zarzadzac nie umie, wiec musi widziec co sie dzieje i wtedy wydaje mu sie ze ma sytuacje pod kontrola, chociaz w praktyce wyglada to tak ze czuje sie wazny bo moze kogos oj$#%c ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @piotr-mud: ja jebe, kolejne parówki z mięsem?

    •  

      pokaż komentarz

      @DryfWiatrowZachodnich: zgadzam się - pracuje w takiej firmie "w domu" skąłd to szefowa handlowiec tak jak ja i koleżanka - szef technik plus drugi technik - branża hmm trochę IT, drukarki, kopiarki itd ... i generalnie jest tak jak mówisz ... jak pracowaliśmy zdalnie i wynik był może faktycznie nieco mniejszy porównując do poprzednich lat ale raczej spowodowany sytuacją to i tak bylo źle - bo to czasem szef musiał spakować paczkę (nawet listu nie robił bo robiłem to zdalnie i puszczałem na drukarkę - trzeba wziac i przykleić) ale fakt jest taki że robota była zrobiona bo mu nie z ludzi którzy nie mają ochoty pracować jak masz prowizje od sprzedaży ... ale i tak było gadanie ze się obijamy ...