•  

    pokaż komentarz

    Zaczyna się dość klasycznie - od dylematu wagonika - żeby pokazać pewną arbitralność naszych intuicji moralnych.

    Ale potem są już coraz konkretniejsze i mniej powszechnie znane rzeczy. Klasyki jak utylitaryzm Benthama i Milla, liberalizm Locke'a, teleologia Arystotelesa, rozum praktyczny Kanta, XX-wieczne dwie drogi liberalizmu uosobione przez Rawlsa i Nozicka, itd. Ale też współczesne spory o "pozytywną dyskryminację", progresję podatkową, itd. Wszystko z udziałem studentów i z dużą dozą humoru.

    Jeśli macie poczucie, że chcielibyście zweryfikować swoją wizję świata przejętą od Korwina czy z "Uniwersytetu Wykopu" to zapraszam do poświęcenia 12 godzin. Jak ostrzega na początku pan Sandel, odmieni was to na zawsze ( ͡° ͜ʖ ͡°).

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: "Uniwersytetu Wykopu" - nie demonizowalbym za bardzo naszego srodowiska. Juz pobiezna analiza wystarczy by stwierdzic, ze wsrod nas jest bardzo wielu ludzi ktorzy zetkneli sie wydzialami nauk spolecznych. Taki nasz obraz niestety. Wielu sie przebranzowilo, niektorzy zrobili STEM i humanistyczny jednoczesnie, a w dyskusjach politycznych przerzucamy sie nazwami filozofow moralny ich traktatami przeciez, stad bardzo powatpiewam, czy te same rzeczy ktore juz raz byly slyszane, powtorzone teraz przez wykladowcow Harvardu cokolwiek zmienia.

      Nie zmienia. A powod jest prostu, nauki spoleczne, filozofie spoleczne w szczegolnosci, pomimo tego, iz faktycznie uzywaja narzedzi matematycznych do roznych celow, jako nauki, nie sa ostatecznie rozstrzygajace. Mowiac scislej, nie wg metodologii naukowych, nie spelniaja kryteriow bycia nauka, gdyz sa nierozstrzygalne. Nie poddaja sie ani racjonalnosci, ani dowodom matematycznym, ani logice. Jest to wiara, taka sama jak religia.

      Wskazanie na jedna sluszna filozofie spoleczna to religijny dogmatyzm z uniwersyteckim wykladowcami jako kaplanami; z jednej strony chca byc postrzegani jako obkietywni, nieuprzedzeni wzgledem zadnych pogladow, podaczas gdy najczesciej sa aktywnie bioracymi udzial w propagowaniu wlasnego systemu wartosci emisariuszami.

    •  

      pokaż komentarz

      Wielu sie przebranzowilo, niektorzy zrobili STEM i humanistyczny jednoczesnie, a w dyskusjach politycznych przerzucamy sie nazwami filozofow moralny ich traktatami przeciez

      @KomentatorTramwajowy: Nie wiem, jaki portal masz na myśli, ale na pewno nie jest to wykop.pl xD

    •  

      pokaż komentarz

      Wskazanie na jedna sluszna filozofie spoleczna to religijny dogmatyzm

      @KomentatorTramwajowy: Ale też Sandel absolutnie tego nie robi.

      Brak matematycznej ścisłości w filozofii i naukach społecznych nie oznacza też, że nie warto się tym zajmować. To błąd zwany mizologią (na podobieństwo mizantropii) znany już od Platona - patrz: miniaturka. Różne rodzaje poznania się uzupełniają, po prostu trzeba pamiętać, z czym ma się do czynienia i jakie to ma ograniczenia (ale też - unikatowe zalety).

      Co do STEM to już chyba dyskutowaliśmy na ten temat. Ja sam mam dyplom politechniczny, ale nie uważam, żeby ścisłowcy mieli jakieś szczególne prerogatywy do wypowiadania się w tematach humanistycznych. Dzielimy się raczej zgodnie z zasadą Krugera-Dunninga na tych, co coś wiedzą i albo mówią skromnie, albo milczą i na tych, którym wydaje się, że z racji umiejętności całkowania znają się na wszystkim. Ci walą podstawowe błędy.

      Co do przesycenia Wykopu humanistami to też tego nie widzę. Chyba dopiero ja spopularyzowałem tu nazwisko Rawlsa, który jest postacią zupełnie podstawową dla filozofii politycznej XX wieku. Podejrzewam też, że mało tutejszych samozwańczych liberałów i libertarian czytało na poważnie choćby Nozicka. O MacIntyrze to już nawet nie wspominam.

      Jest za to sporo wrzutek typu "Wojna idei", które - nie ujmując nic autorowi - zwykle mówią o tym, co odbiorca i tak z grubsza zna. Może to zresztą tak musi być, bo najbardziej lubimy znane melodie. No ale rozwój wymaga czegoś więcej.

      Tak że teges, ponownie polecam. Jeśli nawet pewne tematy będą tutaj dziwnie znajome, to w dużej mierze dzięki mojej popularyzacji, więc lepiej zajrzeć do źródła ;).

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: ja juz jakis czas temu zaczalem sluchac podcastow filozoficznych, ale za kazdym razem jak probowalem zaczac dyskusje w gronie rodzinnym, to pojawiala sie agresja, ze zmuszam ich do myslenia i wypowiadania sie na niewygodne tematy, a jak probowalem ich teze zakwestionowac to koniec xD

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: z tym, ze fizyka czy chemia maja praktyczne zastosowania, sa dokladne, pozwalaja nam przewidywac pewne rzeczy, dokladnie modelowac rozne zachowania, latwo przekazac informacje o dokladnym stanie danego ukladu, mozna aplikowac je do tworzenia rakiet czy nowych zwiazkow chemicznych, do tego sa falsyfikowalne, powtarzalne i sa naukami eksperymentalnymi, czyli aby potwierdzic cos, to nalezy nie tylko to wlaczyc do modelu/stworzyc swoj wlasny model, ale i w wyniku eksperymentu udowodnic, iz model jest wlasciwy. Dzieki nim wysylamy rakiete na Marsa i wytwarzamy energie w reaktorach jadrowych, a co mozemy zrobic wiecej dzieki socjologii, czego nie potrafili zrobic ludzie 100 czy 200 lat temu?

      Nauki spoleczne takie jak socjologia czy politologia nie sa dokladne, nie pozwalaja nam tworzyc predykcji, nie sa naukami eksperymentalnymi (wystarczy sama teoria, nikt jej nie musi w zaden sposob udowodnic), nie mozemy wciaz tworzyc "maszyn spolecznych", skladaja sie czesto z paru nurtow, gdzie kazdy zaprzecza drugiemu lub spoglada na sytuacje w inny sposob, posluguja sie niedokladnym jezykiem, w tlumaczeniu wiele sie gubi, czesto twierdzenia w nich zawarte sa niefalsyfikowalne.

      Tak jak w naukach formalnych (np. matematyka) jestesmy pewni tego, co jest prawda, tak jak i w naukach przyrodniczych (np. fizyka) jestesmy pewni tego, ze nasz model zajebiscie dokladnie opisuje pewien aspekt rzeczywistosci fizycznej, tak w wiekszosci nauk spolecznych (np. konstruktywizm spoleczny w socjologii) wiemy tylko tyle, ze dany model udostepnia pewne narzedzia do analizy danych zjawisk, ale wiemy, ze jest co najwyzej polprawda, rozwinietym mysleniem magicznym (w systemach zlozonych - np. spoleczenstwie - nie da sie za bardzo znalezc wszystkich przyczyny danego skutku, zatem jestesmy zmuszeni do tworzenia zajebistych simplifikacji, takiej wspolczesnej mitologii).

      A filozofia, o ktorej tez pisales, to w ogole nie jest nauka. Nie ma nic wspolnego z poznaniem naukowym. Co najwyzej daje pewne podwaliny pod nauke ustalajac np. status ontyczny "energii" w fizyce albo filozofia nauki, realizm czy naturalizm, ktore wspomagaja nauki przyrodnicze. Akjsologia znow, ktorej poddziedzina jest etyka, jest absolutnie czyms relatywnym i kazdy absolutysta moralny to po prostu cymbal. Nie ma absolutnie nic, ale to nic wspolnego z poznaniem naukowym, ani jakimkolwiek innym poznaniem, gdyz poznaniem sie nie zajmuje, a wartosciowaniem. Wartosciowanie to nie uprawianie nauki. Nawet pseudonauki czy protonauki.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcel1337: Filozofowie już od starożytności polecają się zbytnio nie afiszować zgłębianiem filozofii, zwłaszcza w początkowej fazie ( ͡° ͜ʖ ͡°). BTW:

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: przestudiowałem najważniejsze nauki starożytnuych filozofów i nie spotkałem się z takim stwierdzeniem, wręc przeciwnie, niektórzy dali się zabić, aby udowodnić swoje racje xD

    •  

      pokaż komentarz

      z tym, ze fizyka czy chemia maja praktyczne zastosowania

      @Monika-petruniov: No właśnie, a skąd wiemy, co jest praktyczne, albo że praktyczność jest tym, do czego powinniśmy dążyć? Czy mamy jakieś lepsze narzędzia do oceny tego niż tradycja, religia czy "chłopski rozum"? Ano mamy - przede wszystkim filozofię polityczną i etykę wspomagane odkryciami nauk społecznych i ścisłych.

      Przynajmniej od czasu gilotyny Hume'a wiemy, że nauka jako opis rzeczywistości nie może nam w prosty sposób powiedzieć, co robić, sama też potrzebuje metarefleksji metodologicznej, stąd np. bardzo cennym wglądem są prace Kuhna.

      pokaż spoiler Tu wchodzi jeszcze współczesna dyskusja o realizmie etycznym, ale to wciąż dyskusja filozoficzna, a nie naukowa.


      Dzieki nim wysylamy rakiete na Marsa

      @Monika-petruniov: Nie wiem czy byłoby coś z tych rakiet bez Kartezjusza i jego filozoficznie Rozprawy o metodzie, fundującej w zasadzie nowożytną naukę.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcel1337: możesz podrzucić nazwy tych podcastów.

    •  

      pokaż komentarz

      @digger3: wlasciwie, to glownie jeden, reszta to jakies pojedyncze odcinki, ale ten naprawde dobrze jest zrobiony.

      https://www.philosophizethis.org/

      Jest po angielsku, no ale znalezisko tez ;)
      Przesluchalem prawie wszystkie odcinki jezdzac samochodem z dziewczyna i rozkminiajac tematy.

    •  

      pokaż komentarz

      Klasyki jak utylitaryzm Benthama i Milla, liberalizm Locke'a, teleologia Arystotelesa, rozum praktyczny Kanta, XX-wieczne dwie drogi liberalizmu uosobione przez Rawlsa i Nozicka, itd.

      @eoneon: Ty chcesz tu ludzi pozabijać? Połowie wykopów spalą się neurony od tego, że są jakieś dwie drogie czego, nikt tu nie skumał to tej pory że coś może jednocześnie nazywać się socjalizmem i być postawę skrajnie prawicową, lewica i liberalizm maja wspólne korzenie oraz tego, że liberałowie wcale nie mają monopolu na używanie terminu "prawica" a historycznie większe prawa ku temu mają ci, których często wyzywają od lewaków.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: PS. Mizologia to nie jest zaden blad (blad w czym? w jakim znaczeniu? mozesz udowodnic, ze to blad?) a jedynie, nomen omen, nienawisc do idei.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy przy okazji idei różnych dodatkowych punktów przy aplikacji na uczelnie i dlatego przykro mi że cały czas nie dostrzegasz zagrożenia w takim rozumowaniu społecznej sprawiedliwości. Dodajesz za to linka do tego wykładu kolejny raz. To że coś jest z Harwardu, nie znaczy jeszcze że jest wadliwe. W skrócie:

      Takie rozumienie komunitaryzmu prowadzi do niszczenia bardzo ważnej wartości naszej kultury: merytokracji. Dodawanie punktów ludziom z trudnych warunków środowiskowych, czy jeszcze bardziej skandalicznych kryteriów typu płeć czy (arbitralnie wskazana) rasa, to ślepa i niebezpieczna uliczka. Podobnie zresztą z tymi punktami, które dostaje się na nielicznych uczelniach za to że rodzice byli absolwentami tej uczelni.

      To nie jest rola uczelni (czy szerzej instytucji) żeby zaniżać standardy dla wybranych jednostek czy grup, najważniejszą rolą uczelni jest bezwzględnie standardów się trzymać żeby motywować ludzi do rozwoju i kolejnych osiągnięć. Gdyby tym hipokrytom zależało na dobrostanie i sprawiedliwości społecznej, to zajęliby się osobiście, lub zafundowali z głębokiej kasy Harwardu edukatorów, którzy pracowaliby u podstaw w tych wykluczonych społecznościach. Po to, żeby takie dziecko czy nastolatek mógł po latach w pełni uczciwie zdać sprawiedliwe testy i czuć się pełnowartościowym członkiem społeczności ludzi kompetentnych. A nie po to, żeby zaniżając kryteria dać im do zrozumienia, że nie wymaga się od nich tyle co od innych.

      Po latach obserwacji nie ma już chyba wątpliwości, że naginanie standardów nie dotyczy tylko przyjęcia na studia. Doktoraty, nagrody, stypendia, profesury. Kolejne etapy degradacji standardów i oczekiwań wobec ludzi, którzy powinni przecież dbać o to żeby przekraczać swoją wiedzą kolejne bariery poznania, a nie licytując się swoim cierpieniem, lub cierpieniem przodków, używać polityki do osiągania certyfikatów świadczących o ich kompetencjach.

      Bo kompetencje mają to do siebie, że możesz oszukiwać kolegów z wydziału, rodzinę i znajomych, ale nie oszukasz rzeczywistości, której nie obchodzą przecież certyfikaty. Konkretne badania oczekują konkretnych rezultatów, no chyba że działasz w dziedzinie nauki, która z rzeczywistością nie musi zderzać się nigdy (spora to część niestety).

      Po moich własnych doświadczeniach z uczelni i korpo w Londynie wiem jakie efekty niesie to łamanie standardów w praktyce. Standardem jest to, że kiedy widzisz na uczelni osobę z mniejszości etnicznej, to nie myślisz sobie "O, jaki zdolny człowiek, mimo pochodzenia dał radę". Myślisz raczej "O, temu to tak nagięli standardy, że lepiej nie iść do niego z problemem bo on tu jest politycznie a nie merytorycznie".

      W ten oto sposób stereotypy nie znikają, a pogłębiają się. Mało kto zwraca uwagę na to sprzężenie zwrotne drugiego stopnia, wszyscy się natomiast zachwycają pierwszym stopniem sprzężenia, czyli "Zobaczcie ile mamy reprezentantów mniejszości na uczelni!".

      Osobną kwestią jest mit, który powielają na tym wykładzie, jakoby osoby z trudnych środowisk po zdobyciu stopnia na 'prestiżowej' uczelni (prestiżowej póki co, bo inflacja tytułów idzie szybko) wracają do swoich środowisk gdzie pomagają innym ludziom dotkniętym wykluczeniem. Bzdura!! Człowiek po takiej uczelni robi wszystko żeby uciec z biednego środowiska, dostać dobrą pracę w wielkim korpo na Manhattanie czy w City, kupić loft niedaleko i wpasować się do kultury swoich nowych kolegów yuppies, a nie bawić się w doktora Judyma. Ilu ja takich zachłyśniętych ludzi spotkałem w życiu, żaden ani myślał wracać do swojej nory. To jest właśnie różnica między fantazjami akademickimi a rzeczywistością. Jak to mówią : In academia, there is no difference between academia & the real world. In the real world, there is.

    •  

      pokaż komentarz

      przestudiowałem najważniejsze nauki starożytnuych filozofów i nie spotkałem się z takim stwierdzeniem, wręc przeciwnie, niektórzy dali się zabić, aby udowodnić swoje racje xD

      @marcel1337: No to jeszcze przeczytaj Enchiridiona Epikteta. Paragraf 46:

      Never call yourself a philosopher, nor talk a great deal among the unlearned about theorems, but act conformably to them. Thus, at an entertainment, don't talk how persons ought to eat, but eat as you ought. For remember that in this manner Socrates also universally avoided all ostentation. And when persons came to him and desired to be recommended by him to philosophers, he took and- recommended them, so well did he bear being overlooked. So that if ever any talk should happen among the unlearned concerning philosophic theorems, be you, for the most part, silent. For there is great danger in immediately throwing out what you have not digested. And, if anyone tells you that you know nothing, and you are not nettled at it, then you may be sure that you have begun your business. For sheep don't throw up the grass to show the shepherds how much they have eaten; but, inwardly digesting their food, they outwardly produce wool and milk. Thus, therefore, do you likewise not show theorems to the unlearned, but the actions produced by them after they have been digested.

      PS: https://www.youtube.com/playlist?list=PLdvgVeQtSGOpFLguR0r-vtfK5UknnwZCq

    •  

      pokaż komentarz

      Tak jak w naukach formalnych (np. matematyka) jestesmy pewni tego, co jest prawda, tak jak i w naukach przyrodniczych (np. fizyka) jestesmy pewni tego, ze nasz model zajebiscie dokladnie opisuje pewien aspekt rzeczywistosci fizycznej

      @Monika-petruniov: Tutaj bym nie przesadzał. Na przykład w matematyce istnieją pewne spory dotyczące podstaw. Masz np. systemy, które negują coś tak podstawowego jak prawo wyłączonego środka:
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Intuicjonizm_(matematyka)

    •  

      pokaż komentarz

      Nauki spoleczne takie jak socjologia czy politologia nie sa dokladne, nie pozwalaja nam tworzyc predykcji, nie sa naukami eksperymentalnymi

      @Monika-petruniov: Jeśli chodzi o dokładność, to rzeczywiście tak jest, choć nie jest to reguła absolutna. Bywa, że teorie w naukach przyrodniczych opiera się o dużo mniej poważne założenia (patrz: tzw. socjobiologia). A resztą jest w dużej części nie kwestią samej nauki, ale narzędzi za pomocą których chcesz ją uprawiać. Dla przykładu w psychologii społecznej metoda eksperymentalna to wręcz norma, a jeśli chodzi o predykcje to niby do czego służą badania preferencji społecznych?

    •  

      pokaż komentarz

      Mizologia to nie jest zaden blad (blad w czym? w jakim znaczeniu? mozesz udowodnic, ze to blad?) a jedynie, nomen omen, nienawisc do idei.

      @Monika-petruniov: Według Platona (a dokładniej - Sokratesa w "Fedonie") to błąd.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Warto dodać, że sporo odkryć XVII antycypowano w XIII. Taki Mikołaj z Oresme to postać warta zainteresowania:
      https://en.wikipedia.org/wiki/Nicole_Oresme

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: hmm, tutaj w tekście który wkleiłeś widzę dwie nieprawidlowości.

      1. Mowa tutaj o ludziach niewyedukowanych, ja rozmawiałem z ludźmi w miare inteligentnymi, nie żaden margines społeczny i większość z ukończoną wyższą edukacją - co prawda Polskie uczelnie, no ale nadal..

      2. Z tego co pamiętam to sokrates chodził i udowadniał randomom, ze są debilami xD

    •  

      pokaż komentarz

      Już kiedyś o tym dyskutowaliśmy przy okazji idei różnych dodatkowych punktów przy aplikacji na uczelnie i dlatego przykro mi że cały czas nie dostrzegasz zagrożenia w takim rozumowaniu społecznej sprawiedliwości

      @zbierski9: Dyskutowaliśmy i z jakichś dziwnych powodów zapamiętałeś mnie jako jakiegoś wielkiego obrońcę idei akcji afirmatywnej/dyskryminacji pozytywnej, a ja przede wszystkim wytykam Wykopkom, że oburzają się bez podstawowej wiedzy, np. w większości nawet nie wiedzą o punktach za tatę po Harvardzie albo sport, bo nigdy o tym nie było znaleziska z płomieniem.

      Jedyne co do czego się upieram to to że w ramach paradygmatu liberalnego po modernizacji Rawlsa (zasłona niewiedzy, itd.) dyskryminacja pozytywna nie powinna być z góry skreślona, co jeszcze nie oznacza, że to sensowne rozwiązanie. Prawdę mówiąc jedyna sensowna odpowiedź to pewnie klasyczne "to zależy".

    •  

      pokaż komentarz

      Mowa tutaj o ludziach niewyedukowanych, ja rozmawiałem z ludźmi w miare inteligentnymi, nie żaden margines społeczny i większość z ukończoną wyższą edukacją - co prawda Polskie uczelnie, no ale nadal

      @marcel1337: Większość wyedukowanych ludzi nie ma rysu filozofa w rozumieniu antycznym, tj. życia samoświadomego, tylko kieruje się - jak to ładnie przetłumaczył Witwicki - tym, co sądzą "szerokie koła", czyli prestiżem, itd. Zorganizowana autorefleksja lub jej brak to poniekąd zupełnie inny wymiar, w większości niezależna oś.

      Z tego co pamiętam to sokrates chodził i udowadniał randomom, ze są debilami

      @marcel1337: Ano chodził, nie mówię, że wszyscy mieli takie podejście jak Epiktet albo epikurejczycy.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: > Kuhna

      Przeciez pisalam o filozofii nauki, nadal, filozofia nauki to nie jest nauka. Ona wyznacza ramy nauce lub opisuje to jak nauka wyglada/powinna wygladac. Podobnie jak i epistemologia jest czyms bardzo istotnym dla nauki, ale wciaz, ona sama nie jest nauka. Nie zajmuje sie poznaniem czegos, ale relacjami między poznawaniem, poznaniem a rzeczywistością. Mam wrazenie, ze w ogole nie czytales tego, co napisalam. Czemu napisales akurat o Kuhnie? A gdzie Popper, Lakatos, Feyerabend, Russell?

      Nie wiem czy byłoby coś z tych rakiet bez Kartezjusza

      A co to ma do rzeczy? Nie uwazam, ze filozofia jest bezuzyteczna, po prostu napisalam, ze nie jest nauka i nie zajmuje sie poznaniem, a co najwyzej meta-poznaniem. :P Oprocz tego opisalam tylko degradacje pewnosci w naukach formalnych, przyrodniczych i spolecznych. Nie uwazam, ze nauki spoleczne sa bezsensowne, a co najwyzej, ze obecnie mowia raczej polprawdy i ciezko z ich realna aplikacja w swiecie fizycznym i ze nie nalezy nigdy uwazac, ze jakikolwiek model swiata wziety z nauk spolecznych jest niezaprzeczlna i jedyna prawda. Napisalam tez czemu, poniewaz niektore nauki spoleczne badaja system zajebiscie zlozony, spoleczenstwo, ktore wg teorii systemow jest wrecz nieopisywalne w sposob dokladny. Wszystkie obiekty, relacje, procesy, stany. Dlatego stosuja zajebiste simplifikacje, a wiec polprawdy. I nalezy miec tego swiadomosc.

    •  

      pokaż komentarz

      @KomentatorTramwajowy:

      Nie poddaja sie ani racjonalnosci, ani dowodom matematycznym, ani logice.

      Czyli tak jak nauka w swoim całokształcie i historycznie zmiennym charakterze, różnica więc zasadza się na czymś innym.

    •  

      pokaż komentarz

      odmieni was to na zawsze

      @eoneon: no, niech sprawdzę...

    •  

      pokaż komentarz

      @deviator: > historycznie większe prawa ku temu mają ci, których często wyzywają od lewaków

      Tzn.? Wczesny liberalizm (liberalizm klasyczny - Locke, Hobbes) jak na swoje czasy byl raczej lewicowy, lecz na obecne raczej prawicowy. Choc jest raczej poza tym podzialem, a sam w sobie posiada wiele roznych nurtow. Czesto skrajnie roznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @zbierski9: PS: Tak w ogóle to bardzo nieładnie, że dodajesz w powiązane takie kalumnie mimo że nie przesłuchałeś najwyraźniej (albo zrobiłeś to nieuważnie) debaty w wykładzie o "affirmative action", bo Sandel absolutnie nie wypowiadał się tam po żadnej ze stron i dyskusja była dość wyrównana.

      Jeśli coś jest szkodliwe to fiksacja na punkcie tego tematu, której BTW na Harvardzie widzianym przez okno wykładu Sandela nie widać.

      źródło: powiazane.JPG

    •  

      pokaż komentarz

      @Monika-petruniov:

      Przeciez pisalam o filozofii nauki, nadal, filozofia nauki to nie jest nauka. Ona wyznacza ramy nauce lub opisuje to jak nauka wyglada/powinna wygladac. Podobnie jak i epistemologia jest czyms bardzo istotnym dla nauki, ale wciaz, ona sama nie jest nauka.

      Zaryzykowałbym stwierdzenie, że ani epistemologia, ani filozofia nauki nie są istotne dla nauki, która nie daje się prosto scharakteryzować przez trójcę "falsyfikacja, replikacja, eksperyment", do czego koniec końców doszedł w sumie każdy z wymienionych przez ciebie panów, choć nie każdy umiał się z tym pogodzić.

      A że z tą replikacją to pic na wodę wie chyba każdy, kto chciał zwalidować swój model na danych z literatury xd.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Problem z Tobą jest taki, że chcesz filozofię przełożyć na wypok. Nie da się. Filozofia jest dla ludzi ponadprzeciętnie inteligentnych.

    •  

      pokaż komentarz

      odmieni was to na zawsze

      @eoneon: no, niech sprawdzę...

      @Nizarlak_Horoszczanski: no i po połowie 1 wykladu mogę powiedzieć, że olałbym tę zwrotnicę, ponieważ nie mam żadnej kontroli sytuacji..
      +nie jestem pewien, że kolo mowiący o 1osoba vs 5+osób nie kłamie ...

    •  

      pokaż komentarz

      @Monika-petruniov: No właśnie. Stąd są konserwatyści uważający zarówno liberalizm jaki i lewicę za dwie twarze jednej ohydy i jeśli dysponowalibyśmy jedynie skalą lewica-prawica to... obie te twarze powinny pójść na lewo.

    •  

      pokaż komentarz

      Czemu napisales akurat o Kuhnie? A gdzie Popper, Lakatos, Feyerabend, Russell?

      @Monika-petruniov: Zapomniałeś o Diltheyu, jakbyś nie zapomniał, to było prościej rozmawiać o podziale na nauki przyrodnicze i społeczne.

      No i stosując tak ostre kryteria odnośnie do tego, co jest nauką, to okazuje się, że spełnia je tylko fizyka. A poza wszystkim tak mocne przykładanie wagi do słowa "nauka" i obrona jej czystości nie wiadomo przed czym, to tylko dowód na skolonizowanie umysłu anglosaską kulturą. Namysł nad nauką nie kończy się na angielskim słówku "science". Świetnie jest to opowiedziane w klasycznej książce, która dowodzi "naukowości" historiografii: https://www.amazon.co.uk/Defence-History-Richard-J-Evans/dp/1862073953

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: A chętnie obejrzę, lubię takie polityczno-filozoficzne wykłady z youtuba, ale tego akurat nie widziałem. Dzięki za propozycję.

    •  

      pokaż komentarz

      @BRTM: jasne, jednak kwestia wylacznego srodka to jest klotnia o aksjomat, wiec mozna zaprojekrowac rozne sformalizowane logiki z roznymi aksjomatami, i potem badac prawde w relacji do danej logiki (zakladajac aksjomat C B to prawda, zakladajac aksjomat D B to falsz). Jasne, jest jeszcze algebra abstrakcyjna, jasne, jest jeszcze logika rozmyta lub trojwartosciowa, jasne, kwestia aksjomatu wyboru i paru innych, ale nadal wybierajac dany aksjomat, definiujac prawidlowo symbole i operacje na nich jestesmy pewni pewnych rzeczy. Spory sa o aksjomaty zazwyczaj, definicje symbolu, status ontyczny matematyki i jej obiektow. Napisalam przeciez upraszczajac, gdyz pisalam to w jezyku naturalnym oraz z mocno ograniczona iloscia slow. : P

    •  

      pokaż komentarz

      Zaryzykowałbym stwierdzenie, że ani epistemologia, ani filozofia nauki nie są istotne dla nauki

      @Turysta_Onanista: Komentarz nie do mnie, ale tak tylko może uściślę, żeby nie być źle zrozumianym. Nauka współcześnie rzecz jasna swoje metody opracowuje w praktyce sama, wewnątrz dyscyplin, a nie robi za nią tego jakiś zrzucony z helikoptera kapelan-filozof; pytanie, czy naukowiec pracując nad metodologią nie filozofuje to inna kwestia. No i na pewno filozofia nauki jest przydatna żeby się w stosunku do nauki móc odnaleźć komuś z zewnątrz, a wewnątrz przecież mało kto jest i to najczęściej w bardzo wąskim zakresie.

      Tak tylko, żeby nie było jak z katolikami, którzy wszystkich włączają do Kościoła - naukowcy mają tu prawo do autonomii od filozofii :).

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: oo zawsze się interesowałem takimi tematami ale nigdy na poważnie więc chyba sobie odpalę.

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: w zasadzie nic nowego w porównaniu do wykładów z historii doktryn politycznych i prawa na jednym kierunku, czy historii myśli ekonomicznie na drugim.

    •  

      pokaż komentarz

      @KomentatorTramwajowy: bardzo trafna analiza/krytyka nauk społecznych.
      Dziękuję i pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @am_anfang_war_napoleon: co to za sofizmat rozszerzenia, nigdzie nie napisalam, ze nauki spoleczne to nie nauki, jedynie wskazalam na roznice pomiedzy nimi a naukami formalnymi czy przyrodniczymi. Napisalam takze, ze filozofia to nie nauka i nie zajmuje sie poznaniem danej rzeczy, a co najwyzej meta-poznaniem (epistemologia) lub problematyka zwiazana z bytem czy istnieniem (ontologia), a kolega pisal o aksjologii, ktora w ogole nie ma zadnego zwiazku z poznawaniem czegokolwiek, a jedynie z wartosciowaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcel1337 masz 13 lat? Opis jak od chłopca z początku gimnazjum.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcel1337: jesteś w stanie podrzucić jakieś ciekawe podcasty filozoficzne?

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: hej, moze polecilbys jakieś ksiazki dotyczace tej tematyki dla amatorow?

    •  

      pokaż komentarz

      hej, moze polecilbys jakieś ksiazki dotyczace tej tematyki dla amatorow?

      @lufi: Tu podałem (i w komentarzu po mnie BRTM) parę źródeł pomocnych we "wgryzaniu się" w filozofię.

      https://www.wykop.pl/link/5812429/#comment-84740449

      Mam też parę propozycji gdzieś w drugiej części rekomendacji w profilu w dziale "Filozofia":

      https://justpaste.it/eoneon

      Na przykład w podejściu historycznym polecam rady od prof. Sadlera (IMHO naprawdę można zacząć od Platona, którego sporo jest na Wolnych Lekturach):

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @zbierski9

      Po moich własnych doświadczeniach z uczelni i korpo w Londynie wiem jakie efekty niesie to łamanie standardów w praktyce. Standardem jest to, że kiedy widzisz na uczelni osobę z mniejszości etnicznej, to nie myślisz sobie "O, jaki zdolny człowiek, mimo pochodzenia dał radę". Myślisz raczej "O, temu to tak nagięli standardy, że lepiej nie iść do niego z problemem bo on tu jest politycznie a nie merytorycznie".

      Ale to twoj rasizm jest problemem I twoje rasistowskie myślenie a nie akcje afirmatywne. Skąd ta myśl że twoje myśli w głowie mają jakiekolwiek przełożenie na rzeczywistość i powinno się je brać pod uwagę przy układaniu procesu rekrutacyjnego.

      Na Harvard na preferencyjnych warunkach dostają się w większości BIALI, gdyby cofnięto preferencyjne warunki rekrutacji to najbardziej straciliby na tym biali a nie BAME bo duzy procent białych studentów dostaje się tam na podstawie legacy (są na to badania wstawialam na wykop kiedyś)

    •  

      pokaż komentarz

      @Zgagulec:

      Znalazłem wspomniany komentarz, pozwolę go sobie wkleić żeby moja wypowiedź miała odpowiedni kontekst:

      Najbardziej uprzywilejowanymi grupami w dostawaniu się na najbardziej prestiżowe amerykańskie uczelnie nie są osoby pochodzące z rodzin czarnych, azjatyckich czy latynoskich tylko białych. 43% białych studentów Harvardu dostało się tam dzięki jakimś specjalnym przywilejom; stypendiom sportowym, bo byli z rodzin absolwentów i pracowników uczelni albo ich rodziny wpłaciły odpowiednią sumkę i były na 'liście rektora'. W przypadku reszty grup taki odsetek to było 16%. Tutaj badanie:
      https://www.nber.org/papers/w26316.pdf

      To białe osoby najbardziej korzystają z preferencyjnych warunków dostawania się na studia a nie osoby pochodzące z mniejszości etnicznych.

      Nie uważasz zatem, że problem nie występowałby i affirmative actions byłby zbędne gdyby całkowicie zlikwidować wszelkie dodatkowe przywileje nie związane bezpośrednio z testami wiedzy i umiejętności (SAT i ACT)? W przypadku amerykańskich uczelni affirmative actions wyglądają na próbę naprawy problemu od złej strony, która w efekcie generuje kolejne problemy. Weźmy jeden w wielu przykładów. Wśród założeń affirmative actions było m.in. zwiększenie diversity (promowanie nie-białych ras) i wygładzenie nierówności społecznych wynikający np. z naleciałości historycznych.
      Niestety powstał efekt odwrotny do zamierzonego - oprócz białych dyskryminowani są również Azjaci, którzy ze względu na wysokie wyniki w SAT/ACT mają obniżane tzw. personal ratings [1]. System, który mógłby być prosty ulega kolejnym komplikacjom i nadal dyskryminuje w jedną lub drugą stronę.

      [1] https://en.wikipedia.org/wiki/Students_for_Fair_Admissions_v._Harvard#Personal_ratings_of_Asian-Americans

    •  

      pokaż komentarz

      @marcel1337: Widac po wpisie.

      -- nie wiem czy powinienes tu byc (ze wzglu na regulamin) :0. Wykop to patologiczne srodowisko ale nie znam alternatywy. Choc chyba najlepszy mozliwy tag. Mnie rowniez rozum odbiera czasami. Nie wiem do czego zmierzalem z ta wypowiedzia. Szanuje ze sie przyznales.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rogalwpiekarniku: hmm, wspomniałem w poprzednim wpisie, że słucham podcastów podczas jazdy samochodem, więc tak na poważnie to mam >18

      Wiem, że pisze źle, to jest skutek Polskiego szkolnictwa, a później wielu lat posługiwania się prawie i wyłącznie angielskim. Zacząłem ćwiczyć, jeszcze napiszę książę xD

    •  

      pokaż komentarz

      Ale to twoj rasizm jest problemem I twoje rasistowskie myślenie a nie akcje afirmatywne.

      @Zgagulec: To nie mój problem, bo jeśli przy aplikacji uczelnia wymaga np. 100 punktów od wszystkich ludzi poza ludźmi o np. zielonnym kolorze skóry, dla których wymaga punktów jedynie 80, to kto będzie średnio bardziej kompetentny : ludzie o zielonym kolorze skóry czy cała reszta?

  •  

    pokaż komentarz

    Chyba najlepszy kurs filozoficzny w internecie. Całkiem przystępne tematy dla laika, jednocześnie kurs nie jest mocno ograniczony tematycznie, bo porusza sporo problemów i daje solidne podstawy filozoficzno-polityczne.

    A sam Sandel to fantastyczny wykładowca. Jego umiejętność prowadzenia dyskusji ze studentami, pozwalając im wyrażać swoje zdanie i akceptując to, że mogą mieć inne poglądy, ale jednocześnie trzymając się faktów, żeby nie odpłynąć od tematu, to coś pięknego. Świetnie się go słucha.

    •  

      pokaż komentarz

      @Topkapi: Tak na marginesie, był niedawno wywiad z nim w jednym z najpopularniejszych podcastów filozoficznych - PEL

      Sandel "prywatnie" (bo w wykładzie tego nie ujawnia) jest jednym z założycieli komunitaryzmu (nie, to nie ma nic wspólnego z komunizmem, inny znany przedstawiciel to katolik MacIntyre :D), czyli jest związany z nurtem w zasadzie konserwatywnym, który występuje przeciw "zimnej" proceduralnej demokracji liberalnej Rawlsa niejako rehabilitując różne nasze naturalnie występujące "kręgi bliskości" jak rodzina, społeczności lokalne, itd. Stąd też jego głos był dość głośny jeśli idzie o analizę dlaczego pojawił się Trump po prezydenturze Obamy, który był bliski perfekcji z merytokratycznego punktu widzenia, a mimo to to nie wystarczyło.

      Tu trochę o źródłach trumpizmu:
      https://www.wykop.pl/wpis/36482719/j-d-vance-chlopak-ktory-wyrwal-sie-z-pasa-rdzy-i-s/

      A tu o MacIntyrze i zwrocie aretycznym (czyli powrocie do starożytnych cnót, inna znana postać to np. Martha Nussbaum) w filozofii:
      https://www.wykop.pl/wpis/48607275/prof-sadler-zaczal-wlasnie-nowy-pod-cykl-filmow-z-/

      źródło: youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @eoneon: Być może moje pytanie przyda się także innym zainteresowanym. Od czego zaczynałeś swoją przygodę z filozofią, lub wraz z nabraniem doświadczenia, od czego zacząłbyś teraz? Jak wprowadziłbyś kogoś w nowego w świat filozofii, nie zrażając go na samym początku trudnymi zagadnieniami?

    •  

      pokaż komentarz

      @kezioezio: To zależy.

      Na pewno nie należy zaczytać od czytania "Historii filozofii" Tatarkiewicza czy Coplestona, to na pewno się nie uda.

      Można wejść od jakichś przystępniejszych wstępnych książek. Tu wybór - https://www.filozofiadlajanuszy.pl/filozofia-od-czego-zaczac/

      Można od wykładów jak właśnie ten Sandela albo "Death" (w powiązanych).

      Można słuchać soft-podcastów ("Skądinąd", "Ze stoickim spokojem", "Partially Examined Life", "In our Time", itd.).

      Można sobie czytać fora, np. r/askphilosophy i podobne. Albo polski magazyn "Filozofuj!". Albo oglądać AMA na kanale prof. Gregorego Sadlera.

      Można czytać teksty źródłowe z jakąś pomocą - https://www.youtube.com/playlist?list=PL4gvlOxpKKIgFVZpisYc8GTl7rxuyRtwm

      A najlepiej popróbować różnych opcji. Ważne, żeby wiedzieć, że można do tego podejść zarówno historycznie jak i problemowo. A na innej osi: kontynentalnie (skupienie na tekście, nazwiskach filozofów, itd.) albo analitycznie (filozofia anglosaska, bliższa "matematyce", w sensie maksymalnie jasna i logiczna, ale też zdaniem wielu - coś tracisz).

    •  

      pokaż komentarz

      @kezioezio: jak lubisz podejście problemowe to na początek polecam "Problemy filozofii" Russella lub "Zagadnienia i kierunki filozofii" Ajdukiewicza. Zaznsczam, że książki skupiają się na epistemologii i ontologii i raczej malo zahaczaja o kwestie społeczne/etyczne. Jak woli pofejsvie historyczne to polecam "zarys historii filozofii" Bochenskiego na początek.

  •  

    pokaż komentarz

    Ta seria wykładów jest genialna.

    Mocno zmuszająca do myślenia. Wiele poruszanych zagadnień już miałem okazję znać - chociażby dylemat wagonika, który jest całkiem znany.

    Ale sposób jego opowiedzenia - to piękny przykład, jak powinien wyglądać wykład na uniwersytecie.

    Ale nie oszukujmy się - osoby, które najwięcej się wypowiadają w sprawach politycznych bardziej czerpią radość z rzucania guanem w lewaków/prawaków, niż racjonalnego i wymagającego myślenia podejścia do rzeczywistości społecznej.

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście nadal polecam obejrzeć - bo nawet jeśli przykłady są znane, stoi za nim kawał dobrej teorii i rozważań z zakresu filozofii i moralności.

    •  

      pokaż komentarz

      @Mr--A-Veed: A co z forsowaniem ideologii lewicowych do przeasdy? Nie chciałbym oglądać czegoś, co jest politycznie/poglądowo stronnicze

    •  

      pokaż komentarz

      @Gilbert_Prukwa: Jak na razie (na tyle jak długo oglądam) brak forsowania ideologii lewicowej. Raczej rzetelnie ptzedstwiona teoria filozofii i jej nurty.

      Oczywiście - każda ideologia pewnie będzie w stanie odpowiednie nurty zaadaptować.

      Już chociażby odcinek 1, gdzie są dwa podstawowe nurty związane z moralnością (a pokazane dylematem wagonika):

      - jeden ocenia moralność na podstawie skutków (lepiej za ich jedna osobę, niż pozwolić zginąć pięciu)

      - drugi ocenia moralność na podstawie samego zachowania (lepiej pozwolić zginąć pięciu, bo sam akt morderstwa tej jednej jest morał je zły)

      I oba nurty są dla nas całkowicie naturalne, a który wydaje nam się słuezny - zależy od okoliczności.

      WiekwIsc studentów na sali podejmowała sprzeczne decyzje (zgodne z jednym lub drugim nurtem) w zależności od tego, jak opisane były okoliczności sytuacji: czy wystarczyło zmienić kierunek wagonika, czy też trzeba było bezpośrednio wepchnąć tę jedną osobę pod rozpędzony wagonik).

      Ten dylemat ideologię mogą wykorzystać już dwojako. /Tutaj już wchodzę w moje przemyślenia./ Przykład - aborcja. Argumentacja lewicy na przykład oparta jest na moralności opartej o skutki - mniej szkodliwe jest zabicie płodu/dziecka, niż nakładanie obowiązków na matkę. Argumentacja prawicy to moralność oparta na samym czynie: sam akt zabicia płodu/dziecka jest czynem moralnie złym, bo zostawia na psychice ślad i jakim prawem ktoś ma wg swojej woli decydować kto ma żyć, a kto nie.

      Jak widać - filozofia stawia trudne pytania i pokazuje sprzeczności w naszym postrzeganiu świata. Ale jak to zostanie wykorzystane - to kwestia już samej ideologii.

    •  

      pokaż komentarz

      mniej szkodliwe jest zabicie płodu/dziecka, niż nakładanie obowiązków na matkę.

      @Mr--A-Veed: Odmęty absurdu. Zabicie płodu wcale nie implikuje że na matkę są nakładane obowiązki i do tego gorsze od tej śmierci.

  •  

    pokaż komentarz

    Wykopowi eksperto-hejterzy p%$%@@$ą jakieś żenujące Harvardy i inne uniwersytety. Ludzie studiujący tam to ich zdaniem ameby a żeby odnieść sukces w dyskusji trzeba kogoś obrazić i poniżyć. To recepta na sukces.

    Ha tfu wykopki!

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda, że jedyne moje zetknięcie z przedmiotem "Filozofia" na studiach to był semestralny przegląd poglądów różnych filozofów i esej na koniec. Jedyne bardzo dobrze przeprowadzone zajęcia były o Państwie Platona, kiedy zastanawialiśmy się nad wadami i zaletami różnych ustrojów. I to tak naprawdę jedyne zajęcia z tego przedmiotu, które nadal pamiętam, choć nie minęły jeszcze 3 lata. ( ͡° ʖ̯ ͡°)