•  

    pokaż komentarz

    z art.:

    "Według artykułu opublikowanego w „Lockdown Sceptics”, dr Michael Yeadon napisał: „Absolutnie nie ma potrzeby stosowania szczepionek, aby ugasić pandemię. Nigdy nie słyszałem takich bzdur mówiących o szczepionkach. Nie szczepi się osób, które nie są zagrożone chorobą. Nie należy też planować szczepienia milionów sprawnych i zdrowych ludzi szczepionką, która nie została szeroko przetestowana na ludziach”. Jego uwagi kończą się obszerną krytyką przedstawioną przez Scientific Advisor Group for Emergencies (SAGE), agencję rządową Wielkiej Brytanii, której zadaniem jest doradzanie rządowi centralnemu w sytuacjach kryzysowych. SAGE odegrała ważną rolę w określaniu zasad publicznych blokowania gospodarki i funkcjonowania pracy szeregu instytucji (lockdown’ów) w Wielkiej Brytanii w odpowiedzi na wirusa COVID-19.

    Yeadon zwraca również uwagę na fundamentalne błędy SAGE w ich założeniach, które powodują, że ich ogólne wnioski są radykalnie błędne, prowadząc do „torturowania ludności przez ostatnie siedem miesięcy”. „SAGE twierdzi, że wszyscy byli narażeni, a tylko 7% zostało zakażonych. Myślę, że to dosłownie niewiarygodne. Zignorowali wszelkie precedensy w dziedzinie pamięci immunologicznej przeciwko wirusom układu oddechowego. Albo nie widzieli, albo zignorowali doskonałą jakość pracy wielu wiodących światowych immunologów klinicznych, z których wynika, że około 30% populacji miało wcześniej nabytą odporność”."

    "„Zatem firma SAGE w oczywisty sposób myli się w jednej naprawdę kluczowej zmiennej: zakładali brak wcześniejszej odporności, podczas gdy dowody wyraźnie wskazują na wartość około 30% (i prawie 40%, jeśli uwzględnić małe dzieci, które technicznie są raczej „oporne” niż „odporne”” – stwierdził Yeadon. „Biorąc pod uwagę rzeczywistość odporności stadnej, kiedy podatność na wirusa spada tak nisko, że wynosi około 28–35% (ok. 20% wg najnowszych symulacji - przyp. jezus), populacja nie może już dłużej podtrzymywać rozprzestrzeniającego się wybuchu choroby, a zatem wirus zanika i znika. Pandemia już się skończyła i może być łatwo rozwiązana przez prawidłowo działającą NHS. W związku z tym kraj powinien mieć możliwość natychmiastowego powrotu do normalnego życia” – podsumowuje Yeadon."

    #michaelyeadon #sage #uk #pfizer #szczepionki #szczepionka

  •  

    pokaż komentarz

    Szczepić się będziemy, bo właściciele firm farmaceutycznych które zainwestowały w badania nad szczepionką są też właścicielami linii lotniczych, fabryk, etc. Nie po to wyłożyli kasę na badania żeby dokładać do interesu. Specjaliści widzą już koniec pandemii to jak grzyby po deszczu pojawiają się firmy które mają "gotową" szczepionkę. Widzą że jak do stycznia - lutego jej nie sprzedadzą to lipa. Wiec użyją wszystkich dostępnych środków aby zapewnić sobie zbyt. Chcesz pracować - szczep się, Chcesz lecieć - szczepionka. Koncercik? - po zastrzyku. Taki podatek od prywatnego sektora.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lrrr_from_Omicron_Persei_8: A to wszystko na podstawie molnemedia, które prezentują opinię jednego doktora.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lrrr_from_Omicron_Persei_8: A to wszystko na podstawie molnemedia, które prezentują opinię jednego doktora.

      @Mario7400: Jeśli uważasz, że on nie ma racji, to chętnie poczytamy co masz do powiedzenia. Ale takie wypociny, że tylko jeden protestuje, więc jest niewiarygodny, sobie daruj.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gandalf_bialy: Ale można dać dziesiątki czy setki innych opinii też utytułowanych osób, które uważają, że pandemia wcale się nie skończyła i nie nabyliśmy odporności stadnej. Pomijając że od lat masowymi szczepieniami obejmuje się całe populacje, a nie tylko wybrane osobniki, którym choroba mogłaby rzeczywiście zaszkodzić. Na tężec choruje w Polsce kilkadziesiąt osób rocznie, a umiera ze 2 czy 3. Na odrę przy przyroście demograficznym rocznie około 450 tysięcy dzieci, rocznie chorowało od 150 do 300 tysięcy, czyli od 1/3 do 2/3 grupy rówieśniczej. Reszta pewnie przechodziła bezobjawowo. Ale postanowiono szczepić całość populacji, mimo że było jakieś 200 - 300 zgonów rocznie. Czyli 10 razy mniej niż teraz rocznie ginie ludzi w wypadkach. A my teraz przez 3 kwartały mamy prawie milion zachorowań i 17 tysięcy zgonów. Do końca roku będzie ze 25 tysięcy zgonów. Ale sceptycy mówią że to pryszcz, i tak umierali ci co byli słabi, starzy, grubi.
      To jest opinia jednego człowieka i taką pozostaje dopóki środowisko epidemiologów i immunologów nie uzna, że taka opinia jest dominująca. Oczywiście można uznać, ze to jeden uczciwy a reszta jest kupiona. Tak jak kupieni są wszyscy naukowcy zajmujący się klimatem.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale można dać dziesiątki czy setki innych opinii też utytułowanych osób, które uważają, że pandemia wcale się nie skończyła i nie nabyliśmy odporności stadnej.

      @Mario7400: To nie jest kwestia autorytetów lub ich braku, ale rzetelności oszacowań. Nawet ci co twierdza, że pandemia się nie skończyła, jeśli się ich przyciśnie to sami dochodzą do wniosku, że jej koniec jest już bardzo blisko.

      Na tężec choruje w Polsce kilkadziesiąt osób rocznie, a umiera ze 2 czy 3. Na odrę przy przyroście demograficznym rocznie około 450 tysięcy dzieci, rocznie chorowało od 150 do 300 tysięcy, czyli od 1/3 do 2/3 grupy rówieśniczej. Reszta pewnie przechodziła bezobjawowo.

      @Mario7400: To są błędne porównania. Nie ma opcji aby wszyscy jednego roku na odrę tężec zachorowali, bo to są zbyt mało zaraźliwe infekcje/choroby. Natomiast w przypadku koronawirusa infekcję na podstawie badań diagnozuje się obecnie (na podstawie badań) na poziomie 10-20 tys ludzi dziennie. Wiadomo, że faktycznych infekcji jest wielokrotnie więcej. Wiele osób (w tym ekspertów) zapomina, że my nie mamy w Polsce nieskończonej ilości ludzi. Jest ich około 38 milionów, część pewnie na emigracji. Wiadomo, że jak infekcje przejście około 60% ludności, to pandemia się skończy (to są naukowe ustalenia). Przy obecnej tendencji infekcję przejdzie polowa mieszkanców kraju w około 4-6 miesięcy. Nie ma oczywiście wiarygodnych danych, ale podejrzewać należy, że jesteśmy już na końcówce tego okresu. Jeśli ten człowiek ma racje, to pandemia prawie już się skończyła. A jeśli nie ma racji, to za 1-2 miesiące się skończy. Innych opcji już praktycznie nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gandalf_bialy:

      To są błędne porównania. Nie ma opcji aby wszyscy jednego roku na odrę tężec zachorowali,
      Odra jest przykładem bardzo zaraźliwej choroby. Znacznie bardziej niż Covid-2 Chorowały na nią praktycznie całe roczniki. Tężec z kolei w ogóle nie jest zaraźliwy. Możesz się zarazić przez zainfekowanie rany. Oba te skrajne przapdki są inne niż Covid, więc uważasz te porównania za błędne. W dumie to każda choroba jest w jakimś sensie inna wiec nic nie można porównać z niczym? Aham , jedno te choroby maja wspólne. Że objęto populacje masowym szczepieniem, mimo że liczba zgonów rocznie byla w porównaniu do Covid znikoma.

      Przy obecnej tendencji infekcję przejdzie polowa mieszkanców kraju w około 4-6 miesięcy.
      Tę odporność stadną zapowiadano już kilka miesięcy temu, po pierwszej fali.
      Ale spoko, jeszcze ze 20 tysięcy zgonów w Polsce i będzie po epidemii.

    •  

      pokaż komentarz

      Odra jest przykładem bardzo zaraźliwej choroby. Znacznie bardziej niż Covid-2 Chorowały na nią praktycznie całe roczniki.

      @Mario7400: No raczej nie jest tak jak piszesz. Covid-19 (nie ma czegoś takiego jak Covid-2) wcale nie jest zaraźliwy. To jest powikłanie po infekcji wirusem SARS-CoV-2. Natomiast jeśli chodzi o tego właśnie wirusa, to w jego wypadku ilość zainfekowanych osób podwaja się co około 10 dni w normalnych okolicznościach. Jest on około 2 razy bardziej zaraźliwy od grypy i nieporównywalnie bardziej zaraźliwy niż odra. Można pod pewnymi warunkami porównywać go do grypy właśnie. Pandemie grypy trwają zazwyczaj jeden sezon i się kończą z powodu tego, że ci co mieli przechorować - już grypę przechorowali, natomiast inni są na tego wirusa odporni. No i te dwie grupy razem jeśli dają około 60% społeczeństwa, to jest koniec pandemii. Tylko wirusy grypy mutują i w kolejnych sezonach na nowe mutacje nie jesteśmy już odporni.

      Aham , jedno te choroby maja wspólne. Że objęto populacje masowym szczepieniem, mimo że liczba zgonów rocznie byla w porównaniu do Covid znikoma.

      @Mario7400: Ale szczepionka była doskonale przetestowana przez wiele lat. Wdrożenie nowej szczepionki to robota na około 10 lat lub więcej. Szczepionka przeciw SARS-CoV-2 została zrobiona dosłownie "na kolenie". Nie ma oczywiście opcji aby w jej wypadku mówić o rzetelnych testach, bo od pojawienia się koronawirusa minęło zaledwie kilka miesięcy. Zresztą ta szczepionka nie ma żadnego sensu, bo pandemia za chwilę się skończy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Gandalf_bialy:

      No raczej nie jest tak jak piszesz. Covid-19
      Racja przymuliło mnie.

      Jest on około 2 razy bardziej zaraźliwy od grypy i nieporównywalnie bardziej zaraźliwy niż odra.
      Tylko, że Sars-Cov2 ma R0 około 2.5 (no niektórzy podają ze nawet do 4), grypa zazwyczaj nie więcej niż 2 a odra około 10. Zaraźliwość odry jest wielokrotnie większa niż grypy czy koronki.

      Zresztą ta szczepionka nie ma żadnego sensu, bo pandemia za chwilę się skończy.
      Wracasz uporczywie do koncepcji odporności stadnej.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko, że Sars-Cov2 ma R0 około 2.5 (no niektórzy podają ze nawet do 4), grypa zazwyczaj nie więcej niż 2 a odra około 10. Zaraźliwość odry jest wielokrotnie większa niż grypy czy koronki.

      @Mario7400: Zdaje się, że ty źle rozumiesz pojęcie współczynnika R0 czyli "współczynnika reprodukcji wirusa".

      Współczynnik reprodukcji wirusa (R0) informuje o tym, na jakim etapie jest epidemia. W uproszczeniu można powiedzieć, że wskaźnik pokazuje, jaka jest zaraźliwość - ile osób może zarazić jeden pacjent, w którego stwierdzono zakażenie COVID-19.

      Jeśli wskaźnik wynosi więcej niż 1, to oznacza, że jeden chory zaraża więcej niż jedną osobę, a tym samym można mówić, że epidemia wciąż się rozwija.

      Gdy współczynnik R wynosi poniżej 1, to znak, że epidemia wygasa i coraz mniej ludzi zaraża się od siebie.

      Współczynnik reprodukcji wirusa wciąż się zmienia, ponieważ wpływa na niego wiele czynników. Zmienne zostały określone przez prof. Adama Kucharskiego. Cztery najważniejsze czynniki, które wpływają na wskaźnik R to:

      Czas (durration) – im dłużej dana osoba jest chora, tym ma więcej możliwości zarażenia innych;

      Sposobność zarażenia innych (opportunities) – zmienna związana z zachowaniem osoby chorej – co robi podczas choroby, czy wchodzi w interakcje społeczne, jak często stwarza możliwości zakażenia innych osób;

      Prawdopodobieństwo transmisji (transmission probability) – czynniki, które je zwiększają – np. kichanie, kaszel (jeśli wirus przenosi się drogą kropelkową);

      Podatność drugiej osoby na zachorowanie (susceptibility) – w przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 czynnikami ryzyka są starszy wiek i choroby współistniejące.


      https://www.medonet.pl/koronawirus/koronawirus-w-polsce,koronawirus-w-polsce--wspolczynnik-reprodukcji-wirusa-w-polsce-spada,artykul,68679012.html

      To jest wskaźnik który mówi na jakim etapie jest dana epidemia, a nie jak bardzo jest zaraźliwy wirus. Odra to jest choroba dziecięca i dorośli na nią raczej nie chorują (oczywiście są wyjątki). Dzieci zaś stosunkowo łatwo można odseparować od siebie. Sam zresztą chorowałem, zamykasz małolata w domu na jakiś czas i zarazić może co najwyżej rodzeństwo w swoim wieku (jeśli je ma). Czyli odra jest bardzo zaraźliwa i jeśli dziecko jest chore, to szybko zarazi rówieśników z przedszkola. Ale stosunkowo łatwo można to przerwać i zapobiec przeniesieniu się do innego przedszkola czy szkoły. Tego nie da się oczywiście powtórzyć w przypadku grypy czy koronawirusa, chorują głównie dorośli i dla nich wirus jest najgroźniejszy, ale jest podejrzenie że też dzieci mogą go przenosić. Kwarantanna praktycznie nic tu nie daje, co najwyżej spowalnia nieco pandemię.

      Wracasz uporczywie do koncepcji odporności stadnej.

      @Mario7400: Z oficjalnych danych wynika, że za pomocą danych zdiagnozowano infekcję u około prawie 1 miliona Polaków. Chorych na pewno było wielokrotnie więcej. Mamy około 38 milionów ludzi w kraju, cześć to stosunkowo odporne na wirusa dzieci, część ludzi ma na pewno organizm odporny na infekcję. Matematycznie więc widać, że nie ma opcji aby pandemia u nas trwała bez końca i raczej ma się ku końcowi (co też już widać po wynikach testów).

    •  

      pokaż komentarz

      To jest wskaźnik który mówi na jakim etapie jest dana epidemia, a nie jak bardzo jest zaraźliwy wirus.

      @Gandalf_bialy: Nieprawda. R0 mówi o liczbie oczekiwanych przypadków zakażenia generowanych przez jedna osobę będącą nosicielem wirusa, podczas gdy wszystkie pozostałe osoby są podatne na zarażenie. Czyli dotyczy przypadku gdy epidemia jest na bardzo wczesnym etapie, a populacja nie stosuje obrony w postaci maseczek czy izolacji. W przypadku gdy część osób jest już odporna, czy gdy społeczeństwo zmienia zachowanie - obniżając nachylenie krzywej wzrostu, mamy do czynienia z efektywnym współczynnikiem reprodukcji Rt.
      R0 jest takim współczynnikiem z modelu matematycznego, który daje najlepszą korelacje wyników modelu z obserwowanymi. Nie jest oczywiście wyłącznie cechą wirusa, bo też zależy od charakteru interakcji społecznych w populacji. Ale jak najbardziej jest parametrem opisującym zaraźliwość danego wirusa (w danej populacji).
      Odra i ospa wietrzna ma znacznie wyższy R0 niż SarsCov-2.
      https://en.wikipedia.org/wiki/Basic_reproduction_number

      Sam zresztą chorowałem, zamykasz małolata w domu na jakiś czas i zarazić może co najwyżej rodzeństwo w swoim wieku (jeśli je ma). Czyli odra jest bardzo zaraźliwa i jeśli dziecko jest chore, to szybko zarazi rówieśników z przedszkola. Ale stosunkowo łatwo można to przerwać i zapobiec przeniesieniu się do innego przedszkola czy szkoły.
      Jakieś dziwne rzeczy opowiadasz. Gdy u twojego dziecka wystąpią objawy odry to już ma je połowa klasy, a dzięki zabawie z kolegą na podwórku jutro będzie miała ją polowa klasy także w szkole, do której chodzi sąsiad z podwórka. W następnych dniach reszta klas, i inne szkoły dzięki łańcuszkom kolegów z podwórka. Nie dawało się metodą izolacji ratować populacji dzieci przed chorobami zakaźnymi takimi jak odra, polio, czy ospa wietrzna. Każde musiało to przejść a niektóre musiały umrzeć.Te np 300 przypadków rocznie. I to było wystarczającym powodem aby wprowadzić masowe szczepienia. Teraz mamy prawie 20 tysięcy zgonów. Izolacja owszem nie uchroni populacji przed koronką, ale być może łagodząc tempo reprodukcji uratuje kolejne 20 czy 40 tysięcy ludzi, bo da szanse przetrwać z stratami takimi a nie większymi do momentu szczepień. Ile ludzkich żyć (w Polsce) byłbyś gotów poswiecić aby przetestować pomysł odporności stadnej? 20 tysięcy? Może 40 albo 60? Próbowali Brytyjczycy, próbowali Szwedzi.

      Z oficjalnych danych wynika, że za pomocą danych zdiagnozowano infekcję u około prawie 1 miliona Polaków. Chorych na pewno było wielokrotnie więcej.
      Więc możesz sobie rzucić dowolną tezę np że uodpornionych jest np 28 milionów czyli już jesteśmy odporni stadnie :)

      Matematycznie więc widać, że nie ma opcji aby pandemia u nas trwała bez końca i raczej ma się ku końcowi (co też już widać po wynikach testów).
      Tylko że nie zastosowałeś żadnej matematyki ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Słowacja ma jakieś 5,5 mln obywateli. Zachorowało tam jakieś 110 tysięcy. Prawie wszyscy zachorowali w okresie października/listopada. Też biorąc pod uwagę przypadki ukryte, osoby samoistnie odporne i dzieci, powinno być już na przykład ze 2,5 - 3 mln osób odpornych na koronkę. Zrobiono testy przesiewowe na około 3,7 mln obywateli. Wyszło że przeciwciała ma około 1% - to były testy antygenowe. Trudno powiedzieć ile czasu są obecne antygeny w ilości wystarczającej do wyniku pozytywnego. Ale raczej 2 miesiące to niedużo. Czyli mamy jakieś 1% ludzi uodpornionych dzięki kontaktom z wirusem. To jest malutki kawałek matematyki która przeczy twoim spekulacjom. A twoja matematyka (której jakoś nie zademonstrowałeś) chciałaby zrobić 20,30 czy 40% ludzi uodpornionych.

      źródło: Słowacja.png

  •  

    pokaż komentarz

    Główna teza doktora i zarazem sedno artykułu, czyli:

    Absolutnie nie ma potrzeby stosowania szczepionek, aby ugasić pandemię.

    jest truizmem.

    Oczywistością, z której nic nie wynika. Poza, rzecz jasna – w tym akurat przypadku – katalizowaniem medialnej obecności autora stwierdzenia w czasach, gdy popyt na oczywiste stwierdzenia jest bezprecedensowy.

    Dosłownie każda pandemia, niezależnie nawet od takich "szczegółów" jak kryteria definicji samego terminu, ugasi się prędzej czy później sama. Czasem nowy patogen wybije 10 tys. osobników, czasem milion czy 50 milionów – nie zmienia to faktu, że pandemia prędzej czy później wygaśnie (dosłownie nie może być inaczej – co najwyższej, w opcji najbardziej skrajnej, wygaśnie razem z samym zaatakowanym gatunkiem:P), tj. przestanie mieć sens określanie jej pandemią. Żadna szczepionka nie jest potrzebna, by pandemia wygasła (może co najwyżej jej wygaszanie nieco przyśpieszyć, ale i to niekoniecznie).

    Powiem więcej: żadna z chorób, na które praktycznie każdy czytający te słowa jest zaszczepiony, nie była w momencie przyjmowania tych szczepionek w stadium pandemii. Szczepienia pełnią rolę profilaktyczną i mają sens niezależnie od występowania pandemii.

    •  

      pokaż komentarz

      PS
      Albo weźmy to stwierdzenie:

      Pandemia już się skończyła i może być łatwo rozwiązana przez prawidłowo działającą NHS

      Można dokonać jego następującej parafrazy:

      Nie zgadzam się z definicją i/lub stosowaniem terminu pandemia* i uważam, że gdyby służba zdrowia działała prawidłowo, to problem byłby łatwy w rozwiązaniu.

      Wow, niesamowita przenikliwość, panie doktorze. Czyli mówi pan, że jakby system opieki zdrowotnej działał "prawidłowo", ludzie byli wyedukowani i dbali o zdrowie, a polityczni decydenci kompetentni (bo to wszystko są składowe "prawidłowego działania" NHS oraz podobnych instytucji), to pandemia byłaby łatwa do "rozwiązania", a tak właściwie to sama się już rozwiązała (bo, jak rozumiem, to nie NHS była za to odpowiedzialna), no bo się przecież "zakończyła", czyli jest po pandemii i teraz wystarczy już tylko, żeby NHS działała "prawidłowo". I to zostało powiedziane w ramach szerszego wywiadu, w którym padło również, że szczepionka nie jest potrzebna – czy należy więc wywnioskować z całości wypowiedzi doktora, że "prawidłowo działająca" służba zdrowia to taka, która nie wdraża w swoje działania szczepień przeciw potencjalnie śmiertelnej infekcji, jeśli wywołana nią pandemia się już zakończyła? Może należałoby wręcz wycofać się z innych szczepień, skoro "prawidłowo działająca" służba zdrowia powinna ogarniać choroby, jeśli już "po pandemii"? No tysiące pytań bez odpowiedzi;) Ale wywiad na konto wpadł i jestem pewny, że generuje bardzo dużo wejść – sam też przeczytałem, więc w sumie misja zakończona powodzeniem.

      *bo jeśli ktoś nie neguje samego, słownikowego znaczenia słowa, to nie może jednocześnie twierdzić, że nie ma ono zastosowania do obecnej sytuacji na świecie w kontekście covid-19 – takie stwierdzenie byłoby logicznie sprzeczne.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wiem co to za głupoty, przecież ta firma nie wyprodukowała szczepionki. Z danych do jakich dotarłem to tylko tyle,że po pierwszej (z chyba trzech faz podawania szczepionki grupie kontrolnej) ogłosili te dziwięć dziesiąt ileś procent skuteczności. Ale chyba trzeba by poczekać na drugą i trzecią fazę podawania dawki. A potem może powtórzyć całość czy jakie tam inne procedury są. Na razie nie ma mowy o żadnej produkcji.