•  

    pokaż komentarz

    Oraz dopuszczony jest ruch lewostronny ,jeżeli prawa jest zajęta.

  •  

    pokaż komentarz

    W ty momencia każda najmniejsza stłuczka bedzie gloszona na policje bo trudno bedzie wyciagnac od sprawcy dane. Co jak co, ale ja przy sobie wozić bede prawko i polise, po co robic sobie pod gorke.

    •  

      pokaż komentarz

      @lomppl1: Wystarczy apka mObywatel i po sprawie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokeros: nie ufam takiej apce, a jak telefon padnie? Itp

    •  

      pokaż komentarz

      @lomppl1 jak ci padnie telefon to znikniesz z wykopu. Wiec tylko profit dla nas

    •  

      pokaż komentarz

      Wystarczy apka mObywatel i po sprawie.

      @Jokeros:

      Wieszczę "wyjebkę na apkę".
      Uczestnicy:
      - janusz,
      - osoba widocznie starsza, najpewniej mniej kumata elektronicznie.
      Schemat wyjebki:
      - dochodzi do stłuczki z winy janusza,
      - winny janusz "przyznaje się" do bycia winnym i pyta, czy ofiara ma smartfon i mObywatel, by przekazać dane,
      - ofiara nie ma, więc janusz podaje smartfon z wszystkimi danymi i sugeruje odpisanie na kartce,
      - dane okazują się być fałszywe, wyświetlone jako spreparowany obrazek

      W unowocześnionej wersji wyjebki będzie odwzorowanie legitnej aplikacji z "hologramem", czyli zmianą kolorów na podstawie czujnika przyspieszenia.

      @niebezpiecznik-pl
      Może artykuł o tym?

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Wiadomo, zrobić screena i przerobić dane się da bez problemu. Ale numeru rejestracyjnego sobie nie przerobi raczej na samochodzie - a to tez jest wpisane w oświadczeniu. A to wystarczy, żeby namierzyć sprawcę. Dalej to już luzik (jak przy stłuczce z ucieczką) O tyle łatwiej - że poszkodowany może też sprawcę rozpoznać.

    •  

      pokaż komentarz

      @lomppl1: To sobie podłączysz do ładowarki w aucie... Z resztą - nikt nie zabrania wozić prawka, prawda? A dla mnie to ulga, w końcu nie trzeba targać nic innego niż kluczyk jadąc np po zakupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokeros:

      A to wystarczy, żeby namierzyć sprawcę.
      Dalej to już luzik (jak przy stłuczce z ucieczką)


      No właśnie nie, decydujące jest, że ucieczki nie było. Nie podpada więc pod PORD ani pod karny - choć sama ucieczka z miejsca wypadku, na gruncie polskiego prawa karnego, nie jest traktowana jako samodzielne przestępstwo.
      To mogłoby być oszustwo (art 286) lub poświadczenie nieprawdy (art 271). Niemniej machina sama z siebie nie ruszy.

      O tyle łatwiej - że poszkodowany może też sprawcę rozpoznać.

      Tyle, że najpierw musi go znaleźć.
      Z UFG dostanie najwyżej nr polisy i ubezpieczyciela i jeśli złoży roszczenie to ubezpieczyciel kontaktuje się ze sprawcą, a ten powie głosem Shaggiego "It wasn't me", lecz ofiara wciąż nie będzie wiedziała kto to.
      Ale nawet jeśli znajdzie: czemu miałoby służyć takie rozpoznanie? Że mu zagrozi obiciem ryja?
      Rozpoznanie mające moc dowodową wymaga już procesu z kodeksu karnego.

      I tu zaczynają się schody: przy zbitej lampie, zderzaku czy drzwiach w typowym nastolatku nikt nie wyda w Polsce kilku kafli na papugę i wątpliwy w skutkach proces. Mówimy oczywiście o stłuczce, jakich są tysiące dziennie, a nie poważnym wypadku czy całkowitym skasowaniu auta - wtedy inna para kaloszy.
      A przecież nie od tego są janusze, żeby nie iść w zaparte tak długo, jak się da...
      Tym bardziej, że wg prawa oskarżony (oraz jego rodzina) może kłamać tak długo, jak długo służy to uniknięciu lub umniejszeniu jego odpowiedzialności za popełnione przestępstwo.
      Znajdź więc po miesiącach i powołuj świadków, wnioskuj o (najpewniej już nadgrany) monitoring, rób ekspertyzy pojazdów...

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Wydaje mi się, że trochę szukasz możliwego problemu na siłę :) Zgłaszasz sytuację na policję, podajesz oświadczenie i mówisz, że taki człowiek okazało się, że nie istnieje bo widocznie legitymował się fałszywymi dokumentami. Policja natychmiast namierza właściciela pojazdu i rozpytuje. W razie wątpliwości dokonuje konfrontacji z tobą. Dla zasady sprawdza stan rzecoznego pojazdu czy odpowiada uszkodzeniom i po temacie. Z pierwszej ręki znam sytuację stoczenia się na auto z tyłu i awanturę kolesia, że "coś pan wjechał mi w bagaznik!". Po pokazaniu kamerki gość wsiadł w auto i rura. Zgłoszenie na policje, okazanie filmu i temat załatwiony. Odszkodowanie wypłacone z OC sprawcy. A w wypadku posługiwania się fałszywym dokumentem - dodatkowy paragraf.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jokeros:

      Po pokazaniu kamerki gość wsiadł w auto i rura.

      Ale ty po raz drugi znowu podajesz przykład ucieczki na mój argument o oszustwie. Naprawdę nie widzisz tutaj różnicy?

      Zgłaszasz sytuację na policję, podajesz oświadczenie

      Człowieku, pierwsze uzasadnione (a nie "bo mi się jego ryj nie podobał") podejrzenie, że coś nie gra, możesz powziąć dopiero pomiędzy 3 a 5 miesięcy od zdarzenia!
      Bo: ubezpieczyciel ma 90(+60) dni na udzielenie odpowiedzi. Sprawca ma 60 dni na udzielenie odpowiedzi ubezpieczycielowi. Nawet jeśli ubezpieczyciel zrobi to megaszybko w 2x 2tygodnie, zaś sprawca wyślę pierwszą odmowe w ustawowym terminie, to masz kwartał. Tu są opisane terminy:
      https://www.pbuk.pl/o-nas/zadania
      Na jakiej podstawie prawnej chcesz "zgłaszać na policję" cokolwiek, jeśli jeszcze nie zakończyła się procedura administracyjna?! Weź ogarnij!

      trochę szukasz możliwego problemu na siłę
      Nie szukam na siłę, tylko odnajduje słabe punkty hurraoptymizmu jaki to świat będzie lepszy bo "apka".

      Zaś argumentację prowadzę (popieram ją paragrafami!) na przypadku mojego wuja (starsza osoba), który dostał strzał w drzwi na parkingu, a że się sam spieszył, to zadowolił się danymi z "kolekcjonerskiego" PJ - zamiast wołać pały.
      Natomiast nie widzę zbytniej różnicy pomiędzy "kolekcjonerskim" PJ a "kolekcjonerską" aplikacją - osoba nietechniczna bądź osoba w stresie może się równie łatwo nabrać. I to jest myślą przewodnią mojego twierdzenia, że sezon na "wyjebkę na apkę" uważam za otwarty. Oszustwo, nie ucieczka.

    •  

      pokaż komentarz

      @werfogd: Czyli rozumiem, że po zgłoszeniu szkody z polisy OC, ubezpieczyciel przez pół roku nie zauważy, że numer polisy ani taki ubezpieczony w ogóle nie istnieje? I mnie o tym nie powiadomi? No chyba to tak nie działa. Myślę, że raczej powiadomi o nieistniejącej polisie od razu. A wtedy ja od razu zgłaszam sprawę na policję która ustala właściciela pojazdu. Sytuacja z ucieczką jest jak najbardziej adekwatna bo mamy sytuację z wystąpieniem szkody i niemożnością ustalenia sprawcy (w przypadku ucieczki - uciekł, w przypadku podania fałszywych danych - nie da się zrealizowac polisy ani ustalić właściciela. Czyli de facto to samo co by uciekł)

      Twój wuj dał plamy bo śpiesząc się nie spisał zadnego protokołu ani nawet numeru polisy to SKRAJNA nieodpowiedzialność i mimo, że to przykre dał się nabrać jak na cygański sygnet z tombaku. Sorry. Porównywanie tego do sytuacji w której masz na papierze jego oświadczenie ze sfałszowanymi danymi (polisą, prawkiem) a prawdziwy numerem rejestracyjnym jest trochę moim zdaniem nietrafione. Nie rozumiem czemu nie podał po prostu numerów gościa i nie zgłosił, że facet uciekł po stłuczce. No chyba, że nawet numerów nie spisał, to wybacz, ale są granice...

      Jeśli osoba się boi, nie ufa apkom, albo się nie zna - niech dzwoni po pały. Proste jak drut i nie wiem po co szukać tutaj problemu. Jak ktoś zrobi mi szkode i nie ma apki żeby się wymienić danymi, to też zadzwonie i end of story.
      Dla mnie ważne jest to, że mogę sobie autem pojechać bez brania ze sobą niczego poza kluczykiem (szczególnie latem było upierdliwe to targanie portfela, a do niedawna jeszcze wielkiego DR)

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli rozumiem, że po zgłoszeniu szkody z polisy OC, ubezpieczyciel przez pół roku nie zauważy, że numer polisy ani taki ubezpieczony w ogóle nie istnieje?

      Nic takiego nie napisałem.
      Napisałem, że TY jako ofiara spotkasz się pierwszy raz z odmową wypłaty, gdyż sprawca poda ODMOWĘ swojemu ubezpieczycielowi.

      Myślę, że raczej powiadomi o nieistniejącej polisie od razu.

      Nic takiego nie napisałem.
      Polisa istnieje, sprawca tylko twierdzi, że to nie był on.
      Polisa i zestaw danych nie jest jednoznaczny z kierowcą i zestawem danych.

      w przypadku ucieczki - uciekł, w przypadku podania fałszywych danych - nie da się zrealizowac polisy ani ustalić właściciela. Czyli de facto to samo co by uciekł

      Uciekł? Po pół roku?
      Podaj JAKIKOLWIEK paragraf, jak ja to zrobiłem, i przestań z uporem maniaka snuć wizje.

      Twój wuj dał plamy bo śpiesząc się nie spisał zadnego protokołu ani nawet numeru polisy

      Nic takiego nie napisałem.
      Napisałem "dostanie najwyżej nr polisy".
      Spisał zarówno protokół, jak i numer polisy. I na podstawie tego numeru wykonało się to, co wcześniej opisałem.

      Nie rozumiem czemu nie podał po prostu numerów gościa i nie zgłosił, że facet uciekł po stłuczce.

      Przecież... on mu dał wszystkie dane. Czego człowieku nie rozumiesz?

      Już po napisaniu ostatniego złapałem się na tym, że są dwie możliwości:
      albo całkowicie nie umiesz czytać ze zrozumieniem i każdy argument rozpływa się w powietrzu, albo jesteś jakimś trollem. Nie piszę więcej, szkoda klawiatury.

Dodany przez:

avatar Miesny_bazyliszek dołączył
8 wykopali 7 zakopali <1 tys. wyświetleń