•  

    pokaż komentarz

    Czy mi się wydaje, czy ktoś tutaj próbuje usprawiedliwić p!!###!nik w jakiejś firmie albo uspokoić swoje sumienie?
    Po co te tłumaczenia? Jeżeli jest napisane, że ktoś wysyła w ciągu 2 dni, 14 dnia miesiąca dochodzą pieniądze a po miesiącu przychodzi paczka z datą 24 dnia miesiąca to co?

    •  

      pokaż komentarz

      @drastx: Czytaj proszę uważnie. Napisałem gdy sprzedający nie gwarantuje, a jeśli nie gwarantuje, to ryzyko ponosi kupujący.

      PS. Warto znać swoje prawa i obowiązki.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki: To brzmi jak takie typowo polskie "płacę-żądam" tylko, że z drugiej strony

    •  

      pokaż komentarz

      @drastx: "że ktoś wysyła w ciągu 2 dni, 14 dnia miesiąca dochodzą pieniądze a po miesiącu przychodzi paczka z datą 24 dnia miesiąca to co?"

      to to, że sprzedawca wysłał przesyłkę po 10 dniach od otrzymania płatności a może to być spowodowane np tym, że pomiędzy 14 a 24 dniem miesiąca były weekendy (np 2) jakieś święta np niepodległości, czy majowe, nagła choroba, wypadek przypadek itd.

      ale szczerze mówiąc to margines czy tzw. wyjątek potwierdzający regułę, o który tutaj nawet nie chodzi. Chodzi tylko o tych których płatność jest zaksięgowana 14, przesyłka nadana 15 a dostarczenie np 30. i co wtedy ? Kto jest winny ?

  •  

    pokaż komentarz

    Chcesz mieć produkt w minutę po zapłacie ? Idź do sklepu i go sobie kup. To samo tyczy się drugiego dnia i trzeciego. Zakupy przez internet okupione są czasem dostarczenia produktu. Kto nie rozumie tej prostej reguły może nie powinien kupować przez internet. Niestety znajdą się tacy - na szczęście niewielu - którzy wymagają gruszek na wierzbie od sprzedawcy. Płaci o 22h we wtorek, a już o 7 rano w środe skrzeczy gdzie towar bo zapłacił. 95% sprzedawców nadaje przesyłki maksymalnie w ciągu 48h od otrzymania płatności - większość z nich robi to w ciągu 24h. Większość z nich informuje o wysyłce. Dlatego jeśli przesyłka dociera do klienta po dwóch tygodniach to nie wina sprzedawcy tylko przewoźnika. Jeśli sprzedawca rażąco przetrzymuje płatność nie dokonując wysyłki opłaconego produktu - kwalifikuje się do grupy sprzedawców nie mających prawa bytu.

    Druga sprawa, na polskim rynku sprzedaży internetowej zaczyna ujawniać się bardzo brzydka tendencja. Internauta płaci za produkt najniższą rynkową - i rząda obsługi jak w 5-cio gwiazdkowym hotelu. Przecież kupując malucha nikt nie spodziewa się, że będzie to ferrari.
    Niestety znajdzie się delikwent, który g** zapłaci, rząda dostarczenia produktu na jutro bo mu jest bardzo potrzebny - tak jakby tylko jemu zależało na szybkim dostarczeniu - a dwa oczekuje że co minutę będzie informowany na temat tego gdzie co i jak się dzieje z jego opłaconym produktem. A jak go już otrzyma, będzie miał 100 pytań i zastrzeżeń co do owego produktu - bo np na zdjęciu był kolor niebieski a on otrzymał według własnego odczucia niebieski ale nieco jaśniejszy.

    Poza tym tematy allegro są równie wkur** jak ww. delikwenci. Bo generalnie allegro robi ludzi w jajo, ale z braku konkurencji może sobie na to pozwolić.

    @mi3chal: głupoty piszesz i wprowadzasz ludzi nie obytych w sytuacji w błąd - wejdź na allegro i poczytaj w regulaminie co i jak. I odpowiadając na twoje wątpliwości tak, ustawa o produktach niebezpiecznych tyczy się całej sprzedaży internetowej - nie tylko produktów niebezpiecznych.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibajka: Nie jestem sprzedawcą, więc nie znam realiów.
      Jako kupujący dziwię się wybiórczości innym, którzy tak bardzo powołują się na tę ustawę, która gwarantuje prawo do odstąpienia w terminie 10 dni, a jednocześnie negując przepis tej samej ustawy dający prawo [sprzedającemu] do 30-dniowego czasu realizacji umowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Volki:
      no tak, rozpatrując w tą stronę całą sprawę rzeczywiście wydaje się to absurdalne. Dodam jeszcze, że generalnie cała ta ustawa to dziura w moście - jest niedopracowana, pełna błędów i wielu pkt. dających możliwość dobrowolnej interpretacji - bo np ta ustawa obok tego, że klient ma prawo w ciągu 10 dni od odstąpienia umowy pisze, że sprzedawca ma obowiązek zwrócić mu za to koszty nie tylko za produkt ale wysyłkę i zwrot - przecież to totalna nielogiczna bzdura. Żaden sprzedawca do tego się nie stosuje, a nikt nie jest na tyle głupi by takiego sprzedawcy zaskarżyć, bo trzeba byłoby podać ustawę pod trybunał konstytucyjny. Ogólnie, chodzi o logikę ludzką w dokonywaniu każdych zakupów nie tylko tych przez internet. Dlatego jako kupujący mamy prawo do wymagania od sprzedawcy racjonalnego czasu wysyłki produktu - pod słowem racjonalny rozumiem okres 48h od momentu zaksięgowania płatności, chyba że sprzedawca wyraźnie zaznaczył że okres ten może się wydłużyć. Rozumiem też sytuacje w których sprzedawca informuje mnie że z jakichś tam racjonalnych przyczyn wysyłka się opóźni bo coś się tam stało - jeśli jest ze mną szczery i informuje mnie o tym to nie robie z tego problemu. Istotny jest kontakt i racjonalne podejście do sprawy. Sklep internetowy oprócz sposobu kontaktu z klientem nie różni się tak bardzo od sklepu stacjonarnego.

      Jak pójdę do sklepu i trafię na kolejki to grzecznie stoję i czekam na swoją kolej, a nie wrzeszczę na panią sprzedawczynię, że ja tu jestem i się domagam obsługi, a niestety wielu internautów kupujących przez internet uważa, że kupując w ten sposób ominie wszelkie prawa fizyki - zapłaciłem teraz i mam to mieć teraz. Drugi aspekt to komentarze i reklamacje. Przez internet kupujący uważa że może reklamować zawsze i wszystko i o zgrozo jak ta reklamacja nie zostanie uznana to wystawi odpowiedni komentarz - przyczym jedynym jego argumentem jest komentarz a nie rzeczywisty produkt. Moje pytanie brzmi, dlaczego kupując w sklepiej stacjonarnym ten sam produkt owy klient nie odważy się już zareklamować ?

      Jak dla mnie to jest wciąż absurd polskiej strony sprzedaży internetowej. Prawdą jest, że rynek ten wciąż nie jest rozwinięty, a część jego klienteli po prostu nie ma obytej kultury zakupowej - powinna powstać jakaś netykieta i w tej kwestii.

    •  

      pokaż komentarz

      @ibajka: Dodam jeszcze, że generalnie cała ta ustawa to dziura w moście - jest niedopracowana, pełna błędów i wielu pkt. dających możliwość dobrowolnej interpretacji

      No nie jest ona doskonała, ale nie wieszajmy na niej psów. Wkońcu od czego mamy orzecznictwo? ;-)

      bklient ma prawo w ciągu 10 dni od odstąpienia umowy pisze, że sprzedawca ma obowiązek zwrócić mu za to koszty nie tylko za produkt ale wysyłkę i zwrot - przecież to totalna nielogiczna bzdura.

      Koszt transportu ponosi konsument.
      Wyjątkiem jest art. 12 ust. 4 w zw. z ust. 3 ustawy - wtedy sprzedający ponosi również koszty transportu.

  •  
    m.....l

    0

    pokaż komentarz

    art. 12 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2000 r chyba mówi tylko o produktach niebezpiecznych. Tak przynajmniej wynika z tego cytatu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: A przeczytałeś tylko nazwę ustawy czy też jej treść ? ;-)

    •  
      m.....l

      0

      pokaż komentarz

      @Volki: To ja tobie zadałem to pytanie w domyśle. Cytat, który przytaczasz mówi, że chodzi o produkty niebezpieczne. Podejrzewam że są one wypisane na jakiejś liście. Tych których tam nie ma, ustawa nie obejmuje.
      EDIT:
      Art. 449 § 3 mówi co to jest produkt niebezpieczny. Jeżeli nie handlujesz takimi, a podejrzewam, że na allegro nie można takimi handlować, to tą ustawę sobie w buty wstaw.
      ZAKOP informacja nieprawdziwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: Zamiast bawić się w domysły, przeczytałbyś ustawę. Jest to zbiorcza ustawa dla kilku dyrektyw.

      PS. Jeżeli nie handlujesz takimi, a podejrzewam, że na allegro nie można takimi handlować, to tą ustawę sobie w buty wstaw.
      ZAKOP informacja nieprawdziwa.


      No cóż, czytanie ze zrozumieniem kuleje.

    •  
      m.....l

      -2

      pokaż komentarz

      @Volki: podałem ci nawet artykuł i paragraf, gdzie jest napisane co jest produktem niebezpiecznym. Jeżeli czytanie ze zrozumieniem kuleje to powtórzę: art 449 § 3. To tak jak byś chciał stosować ustawę o ochronie zwierząt, przy zbieraniu grzybów. Nie handlujesz produktem niebezpiecznym - nie stosujesz się do ustawy dot. handlu produktem niebezpiecznym.

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: Pozwól proszę, że zacytuję samego siebie. Okej? ;-)

      Jest to zbiorcza ustawa dla kilku dyrektyw

      To co podałeś zostało inkorporowane do KC. Zresztą nie od parady jest wcześniej nagłówek rozdziału 3. "Zmiany w przepisach obowiązujących" ;-)

    •  
      m.....l

      +1

      pokaż komentarz

      @Volki: daj w takim razie link, z którego będzie wynikało, że możesz opierać się na ustawie dotyczącej produktów niebezpiecznych nie mając z nimi nic wspólnego. Może być treść ustawy, tylko podaj prozę numer artykułu.

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: A prosiłem, żebyś wpierw przeczytał ustawę, zanim poddasz ją i znalezisko osądowi.

      Spójrz na art. 6, który definiuje umowy zawierane na odległość - np. zakup na allegro.
      Pewnie jesteś bystrzak i z pewnością zauważysz, że te umowy nie dotyczą produktu niebezpiecznego. ;-)

    •  
      m.....l

      0

      pokaż komentarz

      @Volki: Cała ustawa dotyczy tego produktu. Cały drugi rozdział też.

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: Kolego mi3chale, doceniam twój upór, ale zanim zajmiesz jakieś stanowisko, zapoznaj się ze sprawą należycie.

      Gdyby było tak jak mówisz, to nie mógłbyś korzystać z prawa odstąpienia w terminie 10 dni, gdyż rozdział 2. to gwarantuje, a konkretnie art. 7. ;-)

    •  
      m.....l

      0

      pokaż komentarz

      @Volki: to nie ma innych ustaw, które regulują handel? Jest tylko ta jedna odnośnie produktów niebezpiecznych?

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: Jest tylko ta jedna odnośnie produktów niebezpiecznych?

      Jest tylko jedna ustawa dla 4 dyrektyw [3 odnośnie umów konsumenckich i 1 odnośnie produktu niebezpiecznego] - ustawa o ochronie niektórych praw konsumentów oraz o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez produkt niebezpieczny.

    •  
      m.....l

      -1

      pokaż komentarz

      @Volki: no ale czynności takie jak sprzedaż, to są w ogóle w kodeksie handlowym. Nie jest on wyższym papierem niż te ustawy w kodeksie cywilnym?

    •  

      pokaż komentarz

      @mi3chal: Tu już musisz sam sobie poszukać wiedzę na ten temat. Niestety brak mi czasu na kolejny wątek, ale dzięki za "wyczerpującą" dyskusję. :-)

    •  
      m.....l

      0

      pokaż komentarz

      @Volki: no ok, bo jest jeszcze regulamin allegro, który podpisuje kupujący i sprzedający. Przyznaj się. Od początku wiedziałeś, że zjadłem "oraz"

  •  

    pokaż komentarz

    Chryste panie, jakie długie komentarze dodajecie tu