•  

    pokaż komentarz

    Spada liczba urodzeń ludzie spierdzielaja na potęgę władze podnoszą podatki. Zupełnie jak w Kalafiorni.

  •  

    pokaż komentarz

    Ludzie uciekają bo ceny najmu i kupna mieszkań wywala tam w kosmos, właściciele podnoszą ceny bo Kalifornia to głównie programiści których stać, a cała reszta nie daje rady.

    •  

      pokaż komentarz

      to głównie programiści których stać, a cała reszta nie daje rady.

      @Project_Yi: Tam nawet programiści mieszkają w samochodach, albo po kilku w pokoju jak w akademikach. Po prostu ceny mieszkań są kosmiczne.

    •  

      pokaż komentarz

      Kalifornia to głównie programiści których stać

      @Project_Yi: kalifornia to 40mln ludzi, sam sektor IT nie nakręciłby cen nieruchomości w całym stanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Project_Yi: myślisz jak gość z Europy Wschodniej ( ͡° ͜ʖ ͡°) w USA różnica między IT a prawnikiem czy lekarzem jest żadna, a jeśli już, to na niekorzyść IT. To żadna elita tam.

    •  

      pokaż komentarz

      kalifornia to 40mln ludzi, sam sektor IT nie nakręciłby cen nieruchomości w całym stanie.

      @magicznyfred: ale tam sektor IT to nie tylko programowanie, ale też masa różnych dziwnych startupów „hi-tech”, które generują masę ludzi, który stać. I niestety to „stać” często polega na wykupywaniu dużych obszarów i ucieczce w „bezpieczniejsze” inwestycje takie jak nieruchomości.

    •  

      pokaż komentarz

      @sylwke3100, @maat_, @Project_Yi : no zarabiaja tam 200k, czasem nawet w gore w dobrych firmach. I co z tego, jak to 200k, jest warte przeliczajac na koszty zycia tyle, co 80k-90 w houston, a moze i mniej. Natomiast taki junior to zaczyna od polowy tej sumy zazwyczaj i zycie to struggle.

      W Europie jest podobnie. Taki programista w Zurychu zarobi ze 2, 2.5 raza wiecej niz w PL, tez na liniowym podatku. Lokalnie jest jednak nikim, moznaby rzec nawet podczlowiekiem, tam jest to srednio oplacana praca (cos w okolicach kazdej innej bzdurnej korporoboty). Na pewne nie jest oplacana tak jak w PL, ze programmer kupi sobie 2-3 nieruchomosci i zyje jak krol, a wielu z nich jest w top 5% jesli chodzi o zarobki calego spoleczenstwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @TypowyZakolak: ten mit IT w Polsce jest niesamowity.

      Przeciętny programista javy zarabia w Austrii mniej niż nauczyciel średniej szkoły akademickiej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      W Szwecji w porównaniu z lekarzami, energetykami - IT zarabia śmiesznie małe pieniądze. A Polacy z wyp#!!owa europy szablon bogatego IT przenoszą na cały świat :D

    •  

      pokaż komentarz

      ten mit IT w Polsce jest niesamowity.

      @K0ras: Czym biedniejszy kraj, tym większe dysproporcje między ludźmi, którzy pracują dla zachodnich firm a lokalnymi. W Polsce to także graficy, influencerzy (globalni), inżynierowie CAD, itd. Jeszcze większe dysproporcje widać na Ukrainie i to z nimi powinniśmy się porównywać w ten kwestii.
      Z perspektywy człowieka pracującego za granicą w IT powiem że zarobki są takie jak w Polsce, ale są to też zarobki, które są osiągalne dla ogarniętego mechanika, nauczyciela, bankowca, czy kogokolwiek pracującego w korpo.

    •  

      pokaż komentarz

      @Project_Yi: Bzdury, zawsze winna jest biurokracja i GŁUPIE "prawo"

      1 Multiple Layers of Government Review: A housing project often must go through multiple government agencies, including the planning department, health department, fire department, building department and perhaps most importantly, a city council.
      2 Lots of Avenues for “Not In My Backyard” Voices: The review process for new developments gives ample opportunity for local residents to express their opposition. Locals may fear that new housing projects will change the character of their neighborhoods, increase traffic and hurt their property values. If a city councilmember votes for new housing, he or she may have to face dissatisfied voters.
      3 An Often Misused Environmental Law: The California Environmental Quality Act, or CEQA, requires that local agencies consider the environmental impact of a new housing development before approving it. That sounds like a worthy goal, but the law has often been abused to prevent new developments -- even environmentally friendly ones with high-density housing and bike lanes. According to the nonpartisan Legislative Analyst’s Office, CEQA appeals delay a project by an average of two and a half years.
      4 Local Growth Controls: Two-thirds of California coastal cities and counties have adopted policies that explicitly limit the number of new homes that can be built within their borders or policies that limit the density of new developments. Subtler growth controls include not zoning enough land for new development or requiring supermajorities to approve new housing.

      https://www.kqed.org/news/11666284/5-reasons-californias-housing-costs-are-so-high

    •  

      pokaż komentarz

      ale tam sektor IT to nie tylko programowanie, ale też masa różnych dziwnych startupów „hi-tech”, które generują masę ludzi, który stać.

      @koziolek666: w krzemowej dolinie w szeroko rizumianym IT/Tech zatrudnionyvh jest ok 250.000 osób. Z tego "rewalacyjnie" zarobi ile? Z 10% (właściele i wysoko postawiony managment)? Bo reszta to klepacze kodu, z pensjami dalekimi od zarobków lekarzy, dentystów, czy prawników. W USA, czy nawet w samej kaliforni szeregowy klepacz kodu, to nikt wyjątkowy

    •  

      pokaż komentarz

      @dobry_czlowiek: w koncu ktos inteligenty na tym gownianym potalu

    •  

      pokaż komentarz

      Na zachodzie w IT nie zarabia się mało dlatego że jest to jakiś prosty lub niepotrzebny zawód, tylko dlatego, że można zatrudnić Polaka albo Rumuna taniej, a będzie tak samo lub wystarczająco dobry. Gdyby outsourcing nie istniał, to zarobki w IT na zachodzie byłyby większe.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeQuickk: O widzę, że nawet KQED zauważyło, że komunistyczna biurwokracja szkodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Taki programista w Zurychu zarobi ze 2, 2.5 raza wiecej niz w PL, tez na liniowym podatku. Lokalnie jest jednak nikim, moznaby rzec nawet podczlowiekiem

      @przekret512: no już nie przesadzajmy, takie zarobki to nie żaden top, ale jednak powyżej średniej i umożliwiają normalne życie. Natomiast podobnie zarabiają chociażby nauczyciele.

    •  

      pokaż komentarz

      @Project_Yi: Tam nawet programiści mieszkają w samochodach, albo po kilku w pokoju jak w akademikach. Po prostu ceny mieszkań są kosmiczne.

      @Erie: O czym Ty mówisz? Mieszkam w Krzemowej Dolinie od prawie 5 lat. Programiści tutaj zarabiają od $8000/miesiąc na rękę do nawet kilkudziesięciu tysięcy. Dwupokojowe mieszkanie (salon + sypialnia) kosztowała przed COVIDem (teraz ceny bardzo mocno spadły) od $2000 do $4000. Nigdy nie słyszałem, aby jakiegoś programisty w Kalifornii nie było stać wynając mieszkania.
      Ludzie uciekają przez rządy Kalifornii, które od lat utrudniają życie w Kalifornii.

    •  

      pokaż komentarz

      O czym Ty mówisz? Mieszkam w Krzemowej Dolinie od prawie 5 lat. Programiści tutaj zarabiają od $8000/miesiąc na rękę do nawet kilkudziesięciu tysięcy. Dwupokojowe mieszkanie (salon + sypialnia) kosztowała przed COVIDem (teraz ceny bardzo mocno spadły) od $2000 do $4000. Nigdy nie słyszałem, aby jakiegoś programisty w Kalifornii nie było stać wynając mieszkania.
      Ludzie uciekają przez rządy Kalifornii, które od lat utrudniają życie w Kalifornii.


      @subox: Niestety nie jest tak różowo jak opowiadasz. Programiści nie zaczynają od 8000 USD na rękę, więc zdarza się im mieszkać jak wyżej napisałem. Nie napisałem, że wszyscy, czy że jakaś większość, ale po prostu, że takie są przypadki. A że nie sami programiści są w Kalifornii, ale również chociażby sprzedawcy żarcia, czy inne jeszcze gorzej płatne zawody to jest jak jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Ci, którzy zaczynają mają od $5k na rękę więc też stać ich na mieszkania za $2k, a nawet tańsze. Nie szerz takich bredni, że programistów nie stać na życie w Kalifornii i są zmuszeni żyć w samochodzie. Nie mogę uwierzyć, że tyle osób dało plusiki takiego wielkiemu fake news. Nie wiem, czy jesteś świadomy, ale ceny spadają podczas covida i luksusowe mieszkania zamiast kosztować $5k kosztują $2.5k, a jednak programiści wciąż wyjeżdżają z Krzemowej Doliny.

    •  

      pokaż komentarz

      @subox: trochę przesadzasz, $8k na rękę to jest $96k netto na rok czyli jakieś $140k brutto. I owszem, zarabiają tyle a nawet i kilka razy więcej ale zdecydowanie nie wszyscy.

      The average total compensation for a Software Engineer in San Francisco is $174,830

      To średni total comp (pensja + wszystkie bonusy) w jednej z najlepiej płatnych okolic. A jak wygląda średnia pensja do faktycznych zarobków to ludzie w Polsce chyba najlepiej wiedzą, jak wielu brakuje do "średniej krajowej". Znam różnych programistów i ci co nie pracują w topowych firmach dostają ok $100k ± 20k.
      I nie mówię że nawet $140k brutto to mało, w miejscu gdzie:

      In 2018, the single-person median in SF was $82,900 per year, while a family of four is $118,400.

      I Kalifornia to nie tylko Bay Area - w LA, San Diego też jest dużo firm IT ale płace są zdecydowanie niższe.

    •  

      pokaż komentarz

      @daras: Po pierwsze: mówisz o base salary, a wielu firmach w Bay Area otrzymuje się akcje o wartości 10-100% wynagrodzenia. Nie znam ani jednego programisty, który zarabia poniżej $140k base salary(mówię tutaj również o firmach verndorskich), a pracuję z osobami, które zarabiają po $400k-$500k(razem z akcjami)/rok brutto. W Bay Area są najdroższe mieszkania. Jeśli mówisz o innych miejscach w Kalifornii, poza Bay Area to pensje programistów są trochę niższe, ale jak w Bay Area luksusowe mieszkanie kosztowało $5k to w LA $2.5k-$3k. Wciąż nie widzę potwierdzenia komentarza @Erie , czyli największej bzdury, jaką przeczytałem w tym roku: "Tam nawet programiści mieszkają w samochodach, albo po kilku w pokoju jak w akademikach. Po prostu ceny mieszkań są kosmiczne."

    •  

      pokaż komentarz

      Ci, którzy zaczynają mają od $5k na rękę więc też stać ich na mieszkania za $2k, a nawet tańsze. Nie szerz takich bredni, że programistów nie stać na życie w Kalifornii i są zmuszeni żyć w samochodzie. Nie mogę uwierzyć, że tyle osób dało plusiki takiego wielkiemu fake news. Nie wiem, czy jesteś świadomy, ale ceny spadają podczas covida i luksusowe mieszkania zamiast kosztować $5k kosztują $2.5k, a jednak programiści wciąż wyjeżdżają z Krzemowej Doliny.

      @subox: Boże chroń mnie, kolejny specjalista od bredzenia :D.

      Co z tego, że spadają na chwilę ceny jak po Covidzie wzrosną, a pensje nie wzrosną adekwatnie jak już wrócą ceny mieszkań do normalnych.

      5k USD nie zarabiają początkujący programiści na rękę, więc nie opowiadaj bajek. Na to, w co możesz uwierzyć bądź nie nie mam wpływu, ale plusiki mnie nigdy nie interesowały. Fake news powiadasz? :D :D :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Najniższe base salary, o którym słyszałem dla graduate student programisty, bez jakiegokolwiek doświadczenia to było $100k base salary, a do tego 4 lata temu. Ceny mieszkań spadają od 10 miesięcy i nie wrócą do poprzednich cen bo wielu specjalistów IT wyjechało na stałe z Bay Area, wiele firm ogłosiło możliwość stały pracy zdalnej, inne zastanawiają się jak to rozwiązać.
      Sorry Erie, ale brednie to są, że programiści mieszkają w samochodach bo za drogie są mieszkania.

    •  

      pokaż komentarz

      Najniższe base salary, o którym słyszałem dla graduate student programisty, bez jakiegokolwiek doświadczenia to było $100k base salary, a do tego 4 lata temu. Ceny mieszkań spadają od 10 miesięcy i nie wrócą do poprzednich cen bo wielu specjalistów IT wyjechało na stałe z Bay Area, wiele firm ogłosiło możliwość stały pracy zdalnej, inne zastanawiają się jak to rozwiązać.

      Pożyjemy zobaczymy jak będzie. Ceny spadały też po kryzysie ekonomicznym w latach ubiegłych, ale potem wracały na poziom pierwotny, albo nawet wyżej.

      Sorry Erie, ale brednie to są, że programiści mieszkają w samochodach bo za drogie są mieszkania.

      @subox: Wybacz, ale znam takie osoby. I jeszcze raz powtórzę bo widzę, że nie rozumiesz prostego tekstu. Nie napisałem, że to jest normalne, że wszyscy programiści tak mieszkają. Napisałem zgodnie z prawdą, że nawet ten wspaniały zawód jakim jest programista nie zabezpiecza przed funkcjonalną bezdomnością w Kalifornii. A teraz możesz dać swoje minusiki jak Ci na tym tak zależy :D.

    •  

      pokaż komentarz

      @subox: Skoro znasz tamte realia, mam do Ciebie pytanie: Ile może zarabiać ktoś, pracujący jako head of QA and Release Mamagement w Cisco?

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: Mieszkasz w Kalifornii, że znasz takie osoby? Kończę z Tobą dyskusję bo widocznie wiesz lepiej niż osoba, która mieszka w Kalifornii od 5 lat i pracuje jako programista. Zacytuję jeszcze Ciebie i po długim weekendzie opowiem w pracy jakie rzeczy ludzie potrafią wymyślić, aby w jakikolwiek sposób wzbudzić atencję: "ten wspaniały zawód jakim jest programista nie zabezpiecza przed funkcjonalną bezdomnością w Kalifornii".

    •  

      pokaż komentarz

      @NocnikDzienny: Nie znam dokładnych płac managerskich, ale przeważnie są niższe niż inżynierów, przynajmniej w Bay Area.

    •  

      pokaż komentarz

      @subox: Zaskoczyłeś mnie. Zdawało mi się, że "head of "cośtam, powinien mieć więcej niż inżynier.

    •  

      pokaż komentarz

      @NocnikDzienny lead tak, ale head niekoniecznie. Head of QA w jednej z firm, w której mój znajomy pracował w Bay Area miał $110k i to wszystko, nie miał bonusów, nie miał akcji. On sam jako senior QA miał $100k.

    •  

      pokaż komentarz

      @subox: Sam pracuję w IT (okolice Telco) jako techniczny i zastanawiam się czy dalej robić techniczne rzeczy, czy szukać roboty jako jakiś kierownik, stąd moje zainteresowanie. W Polsce na ile się zorientowałem, menadzeria różnego szczebla zarabia jednak trochę więcej (oczywiście uśredniając), ale z drugiej strony ma spokojniejsze życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @NocnikDzienny zgadza się, przynajmniej 7 lat temu, gdy pracowałem jeszcze w Polsce to każdy manager zarabiał więcej. W US tak nie jest i bardzo dobrze :-). Przez to wiele dobrych technicznie osób zostaje Lead * Engineer, poświęcają 20% swojego czasu na zarządzanie swoim zespołem, a 80% czasu dalej robią inżynierską pracę, czyli coś w czym są najlepsi. Zamiast marnować się w ścieżce managerskiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Project_Yi: myślisz jak gość z Europy Wschodniej ( ͡° ͜ʖ ͡°) w USA różnica między IT a prawnikiem czy lekarzem jest żadna, a jeśli już, to na niekorzyść IT. To żadna elita tam.

      @TypowyZakolak: Brednia. W Stanach jest w zasadzie ten sam problem co w Polsce, szczególnie jeśli chodzi o studia. I był tam ten sam boom na programistów, szczególnie na zachodnim wybrzeżu.

      Prawnicy i lekarze w Stanach to mają raczej c#?#!we życie, szczególnie jeśli muszą spłacać kredyty studenckie przez kilkadziesiąt lat. Chyba że ktoś tam jest bananem i ma to w dupie, ale w takim przypadku to można mówić o elitarności wywożenia szamba.

    •  

      pokaż komentarz

      5k USD nie zarabiają początkujący programiści na rękę, więc nie opowiadaj bajek.

      @Erie: wszedlem sobie na stronke: https://www.indeed.com/q-Junior-Software-Engineer-l-Los-Angeles,-CA-jobs.html?vjk=78c3a75653b86079

      Widelki ktore znalazlem na stanowisko intern junior software developer, czyli de facto stazysta, byly podane na poziomie 23-30 dolcow za godzine. Jak pomnozysz to przez ilosc dni w pracy i godzin i wezmiesz tax calculator z Kaliforni to rzeczywiscie wychodzi w okolicach 5k na reke, wiec jestem jak najbardziej w stanie @subox uwierzyc.

      @zdolny_ale_leniwy: dokladni tak jest.

      @K0ras: o witam, znowu ta sama dyskusja :-) Btw, co to jest "srednia szkola akademicka"?

      W IT problem jest taki ze to nie jest taka dobra sciezka kariery w Europie, malo globalnych koncernow zdolnych placic dobrze, freelance nie kazdemu tez pasuje. Ja widzialem oferty na lead data scientist w mckinseyu za 160k euro brutto msc, mam tez znajomego ktory w firmie SAP jest specjalista od baz danych za podobna kwote, kilku freelancerow w niszowych branzach typu integracja tez jest w stanie dobic tych 120-150k rocznie. Szczatkowe sa przypadki ludzi (moze kilkadziesiat na kraj) ktorzy przebija te kwoty. Wiekszosc developerow jednak zostajac w klepaniu kodu w DE nie jest w stanie przebic pewnie okolic 80k euro natomiast, wiec porusza sie w kwotach brutto max 1,5 raza srednia krajowa.

      To tak jakby w Polsce kariera developera konczyla sie na 8k pln brutto msc ¯\_(ツ)_/¯
      Polska dla IT to jest eldorado akurat, i sam poznalem w swoim zawodowym zyciu doslownie mase ludzi, lacznie z goscmi z 1 ligi poziomu FANG, ktorzy po 2-3 latach pracy za granica (glownie UK, USA, CHF i DE) wrocili do Polski bo narzekali na zarobki. Tutaj zakladaja jdg, albo zoo, zostaja na czysto z 30-40k zlociszy, i zyja na poziomie o ktorym w takiej szwecji czy zurychu mogliby tylko pomarzyc, sami bedac w top 1% spoleczenstwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @przekret512: a uszanowanko :)

      Jest to odpowiednik naszego liceum. W przeciwieństwie jednak do Niemców, Austriacy postawili na prostotę. https://eurydice.org.pl/systemy-edukacji-w-europie/austria-2/

      Czyli to takie nasze liceum z ukierunkowaniem na studia.

      Austria ma fajny system szkolenia w ramach którego można łatwo doszkolić się lub/i zmienić branżę.

    •  

      pokaż komentarz

      Mieszkasz w Kalifornii, że znasz takie osoby? Kończę z Tobą dyskusję bo widocznie wiesz lepiej niż osoba, która mieszka w Kalifornii od 5 lat i pracuje jako programista. Zacytuję jeszcze Ciebie i po długim weekendzie opowiem w pracy jakie rzeczy ludzie potrafią wymyślić, aby w jakikolwiek sposób wzbudzić atencję: "ten wspaniały zawód jakim jest programista nie zabezpiecza przed funkcjonalną bezdomnością w Kalifornii".

      @subox: Nie, nie mieszkam w Kalifornii. Mieszkam w Polsce i mam znajomych w Kalifornii, z którymi współpracuję i rozmawiam na różne tematy. Nie przeczę, że zarabiasz ile sobie zarabiasz (i tak mam to gdzieś, bo nie liczę nikomu jego kasy), może i Twoje otoczenie też zarabia odpowiednio dużo. Jednakże aktualnie prezentujesz naiwne podejście w stylu "każdy na własnej działalności zarabia krocie", które prezentują ekonomiczni ignoranci. Nie potrafisz już nawet zrozumieć tekstu napisanego kilkukrotnie.

      Atencję? Boże chroń mnie, po cholerę mi atencja. Powaliło Ci się coś odrobinę, może odetchnij już od ekranu, bo Ci szkodzi.

    •  

      pokaż komentarz

      23-30 dolcow za godzine

      @przekret512: No to weź dolną granicę czyli 23 USD, przemnóż razy 160 godzin (średnio 20 dni w miesiącu po 8 godzin) = 3680 USD minus podatki. Ile to jest na rękę? Chyba daleko temu do 5000 USD, o których napisał mój rozmówca powyżej. Po odjęciu od tego kosztów wcale nie są to kokosy, prawda? Tylko proszę nie pisz mi o tym, że programista pracuje po 300 godzin w miesiącu ;).

      Dziękuję zatem za potwierdzenie tego co piszę od dłuższego czasu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: przeciez to sa pieniadze stazysty a nie juniora, i ten oto stazysta pod koniec stazu moze oczekiwac okolo 4100 na reke biorac pod uwage twoje godziny, biorac pod uwage to ze amerykanie pracujac ok 20% procent dluzej niz europejczycy, to zbliza sie powoli do 5k na reke. A to dopiero stazysta, a mowa ciagle byla o juniorach.

      Wiec te 5k na start dla juniora nie jest niczym wydumanym.

    •  

      pokaż komentarz

      @przekret512: Boże chroń mnie. Naprawdę nie umiesz liczyć?

      Tak, dolicz jeszcze akcje firmy, dofinansowanie do żarcia, wygraną w lotto, spadek po babci i diabli wiedzą co jeszcze. Prosiłem abyś nie pisał "pracują po 300 godzin w miesiącu", ale najwyraźniej nie chciałeś posłuchać.

      Popatrz na te oferty pracy i zobacz na stawki. Nie pisałem w moim pierwszym wpisie o juniorach, seniorach, czy szefach studiów. Napisałem, że są programiści, dla których ceny mieszkań są zaporowe bo ich stawki wcale nie są takie cudowne, jak się niektórym wydaje. Koniec tematu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: nie liczylem 300 godzin w miesiacu, wiec nie wmawiaj mi czegos czego nie robie. Cala kalkulacje masz przedtawiona.

      Napisałem, że są programiści, dla których ceny mieszkań są zaporowe bo ich stawki wcale nie są takie cudowne, jak się niektórym wydaje.

      Jak w kazdym zawodzie na samym poczatku kariery zawodowej na praktykach xD.

      Koniec tematu.
      Rowniez. Zero merytoryki, strzelanie focha jak sie komus wykaze ze gada bzdury. Wypisz wymaluj wykop ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @przekret512: Nie strzeliłem focha, tylko nie widzę sensu prowadzenia tej dyskusji. Napisałem na początku pewną obserwację, nie zgadzasz się z nią i wstawiasz dane, które potwierdzają moją obserwację. Nie wiem w takim układzie po co mamy obaj tracić czas na to.

      Kalkulację powiadasz, no dobra to pobawmy się z Twoją "kalkulacją":

      Bierzemy Twoje dane: 23 USD * 160 godzin * 120% (bo napisałeś, że pracują więcej - załóżmy że to prawda) - mamy 4416 USD. Odejmij od tego wysokie podatki z CA i ile masz na rękę? Ja myślałem, że podatki się odlicza od wynagrodzenia i obniżają one to wynagrodzenie, a nie podnoszą.

      Proszę Cię również nie pisz o ewentualnych akcjach firmy, kartach do sauny, na siłownię i temu podobnych nieprzeliczalnych benefitach, bo nimi za mieszkanie pracownik nie zapłaci.

      Nie pisz równocześnie, że to nie są zarobki Juniora skoro właśnie takie oferty z takimi stawkami są w linku, który podałeś. Nie ja podałem link, tylko Ty, są tam właśnie takie stawki. Więc co wykazałeś drogi rozmówco?

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: no a policz sobie z tych widelek pod koniec stazu przy moich danych, czyli nie 23 usd a 30, i wrzuc do kalkulatora podatkowego z kaliforni. Na reke wychodzi kwota prawie 5k usd.

      Ogarniety gosciu wciaz na stazu zostaje z prawie 5k usd na reke w kaliforni.

      Proszę Cię również nie pisz o ewentualnych akcjach firmy, kartach do sauny, na siłownię i temu podobnych nieprzeliczalnych benefitach, bo nimi za mieszkanie pracownik nie zapłac

      Nie powtarzaj sie prosze setny raz. W calej tej dyskusji ani razu nie pisalem o pozaplacowych benefitach, wiec moglbys sobie odpuscic. Bedzisz mi wypomonac jeszcze to ze nie pisze o tym ze developerzy dostaja firmowe koszulki?

      Odejmij od tego wysokie podatki z CA
      podatki stanowe od tak niskiej kwoty to tylko ~4,5%, wiec bez szalu.Te niskie kwoty nie lapia sie w duza progresje podatkowa.

      Nie pisz równocześnie, że to nie są zarobki Juniora skoro właśnie takie oferty z takimi stawkami są w linku, który podałeś. Nie ja podałem link, tylko Ty, są tam właśnie takie stawki. Więc co wykazałeś drogi rozmówco?

      Wykazalem, ze ogarniety STAZYSTA, nawet nie pelnoprawny junior, moze te 5k na reke urwac, zgodnie ze stawkami podanymi w ofertacie.

      Ale malo tego. Zrobie za ciebie ten trudny krok i wpisze zapytanie w googla, co mi pokazuja wyniki, jako srednia pensja junior software engineer california:

      www.builtinla.com: The average salary for a Junior Software Engineer in Los Angeles is $96,167.
      Indeed, Caliornia: The average salary for a Junior Software Engineer is $79912
      glassdoor: 70,601,Junior Software Engineer LA area
      glassdoor: 70,439, Junior Sofware Engineer, California.


      Wez te 70k nawet, to i tak wychodzi po podatkach 4450. Bez bonusow, czystej pensji, sredniego juniora.

    •  

      pokaż komentarz

      Wez te 70k nawet, to i tak wychodzi po podatkach 4450. Bez bonusow, czystej pensji, sredniego juniora.

      @przekret512: Ok, czyli wciąż daleko temu do 5k, a pierwotnie nawet 8k:

      Programiści tutaj zarabiają od $8000/miesiąc na rękę

      o których pisał wcześniej mój rozmówca z CA. A skoro w Twojej wypowiedzi jest to średni junior to, jak zapewne znasz matematykę i pojęcie średniej, oznacza, że zarabiających mniej od średniej jest całkiem sporo. No chyba, że jesteś takim znawcą ekonomii jak pewien polityk, który stwierdził, że wszyscy będą zarabiać powyżej średniej.

      Bardzo chcesz coś udowodnić/ wykazać, ale nie bardzo wiesz jak. Ja nie napisałem, że się nie da, że programiści nie zarabiają milionów, bo i tacy są i to zapewne całkiem sporo. Napisałem (innymi słowami, ale sens jest poniższy), że istnieje pewna niezerowa grupa programistów, dla których ich zarobki są na tyle małe, że nie wystarczają na stosunkowo wysoki koszt życia w tej pięknej CA. I że mieszkają z tego powodu w określonych warunkach (samochody, pokoje po n osób). A taka piękna praca miała być, w Dolinie Krzemowej, w zagłębiu IT, tylko coś nie do końca wyszło.

      I teraz pomyśl nad czymś, co jest sensem wątku - skoro taka niby super praca jak programista nie wystarcza na potrzeby życia to co maja powiedzieć ludzie na stanowiskach typu kasjer w markecie, kelnerka czy jakikolwiek inny przedstawiciel słabo płatnego zawodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @subox: Ja mieszkam w Bay Area ponad 7 lat i pracuję w tej branży (obecnie w jednej z firm FAANG). Znam osobiście osoby które mają total salary na poziomie $100-120k (nawet teraz). Jak ktoś przylatuje na wizie która nie pozwala zmienić pracy (np. L1) to często tak jest że zarabia mniej. Teraz zmieniły się przepisy i mają wyrównywać wynagrodzenie więc może niedługo będzie inaczej.
      Kontraktorzy zwykle dostają dużo mniejsze wynagrodzenie, bo są zatrudniani przez firmy trzecie - nawet jeśli "na papierze" kosztuje np. $200 / h to większość zgarnia firma a kontraktor ok $60 / h.

      Jeśli chodzi o mieszkania - nawet osoby pracujące w topowych firmach i zarabiające wielokrotność wspomnianych stawek wynajmują mieszkania w kilka osób bo tak jest po prostu taniej a na rynku jest dużo mieszkań gdzie sypialnie mają swoje łazienki a tylko salon/kuchnia są wspólne. Zwykle to się zmienia jak ktoś ma/zakłada rodzinę.

      Co do managerów nie mam pojęcia skąd bierzesz informacje bo dobry manager (TLM) zwykle zarabia więcej od programistów i nie zajmuje się kodowaniem w żadnym procencie swojego czasu. Poza tym w czystym managemencie struktura wynagrodzenia często jest inna bo mogą mieć większe premie/pakiety akcji ale niższe/podobne base salary. Chyba że myślisz o TPM czy PM którzy faktycznie mają mniej.

      @Erie: co do pracy 300h miesięcznie to większość inżynierów ma nienormowany czas pracy niezależnie od tego ile pracują.

    •  

      pokaż komentarz

      Napisałem (innymi słowami, ale sens jest poniższy), że istnieje pewna niezerowa grupa programistów, dla których ich zarobki są na tyle małe, że nie wystarczają na stosunkowo wysoki koszt życia w tej pięknej CA. I że mieszkają z tego powodu w określonych warunkach (samochody, pokoje po n osób). A taka piękna praca miała być, w Dolinie Krzemowej, w zagłębiu IT, tylko coś nie do końca wyszło.

      I teraz pomyśl nad czymś, co jest sensem wątku - skoro taka niby super praca jak programista nie wystarcza na potrzeby życia to co maja powiedzieć ludzie na stanowiskach typu kasjer w markecie, kelnerka czy jakikolwiek inny przedstawiciel słabo płatnego zawodu.

      @Erie: ale Ty sam sobie stawiasz teze, i ja obalasz. Walczysz z hocholem. Przypisujesz mi wszyskie poglady twojego innego rozmowcy, tylko dlatego, ze wzialem w obrone jedna teze, ze 5k dla juniora w bay area jest realistyczne, co wykazalem. Zobacz co napisalem w 1 poscie do Ciebie:

      jak pomnozysz to przez ilosc dni w pracy i godzin i wezmiesz tax calculator z Kaliforni to rzeczywiscie wychodzi w okolicach 5k na reke, wiec jestem jak najbardziej w stanie @subox uwierzyc.

      I nic wiecej. Pokazalem Ci dane, ktore wskazuja ze tak jest. Z reszty sam sobie dorobiles historie.
      I ja sie zgadzam ze w CA sa ludzie co ich nie stac na normalne zycie, ale znowu w bezdomnyc programistow nie uwierze. Kiedys ogladalem jakis dokument o Silicon Valley i rzeczywiscie bylo o tym ze wielu mlodych programistow zyje razem, bo taniej, a jeden zyl w przerobionej naczepie tira, bo w ogole taniocha. Ale to byli goscie w mlodym wieku - wiec raczej stazysci, wiec z takim zjawiskiem to i w PL sie mozna spotkac.

      Zreszta w tym samym wartku sam przyznaje wczesniej i opisuje, ze na zachodzie IT wcale super platne nie jest, i sam znam ludzi z FANG, ktorzy po kilku latac pracy wracali z zagranicy (czy to USA, czy to UK) do Polski, bo byli w stanie otrzymac kontrakty na podobne kwoty co zarabiali tam, a mieszkali tu, a na zachodzie programista jest nikim.

    •  

      pokaż komentarz

      ale Ty sam sobie stawiasz teze, i ja obalasz. Walczysz z hocholem. Przypisujesz mi wszyskie poglady twojego innego rozmowcy, tylko dlatego, ze wzialem w obrone jedna teze, ze 5k dla juniora w bay area jest realistyczne, co wykazalem. Zobacz co napisalem w 1 poscie do Ciebie:

      @przekret512: Szkoda, że nie wziąłeś w obronę tezy o tych minimalnych 8k na rękę, które napisał wcześniej, ale to takie wybiórcze "wykazywanie" :). Facet napisał, że to jest minimalne wynagrodzenie dla programistów, a sam jako dowód podałeś link do oferty, gdzie wynagrodzenie jest dużo niższe. Więc mam prośbę - zacznij czytać co linkujesz i jakie są tam wartości.

      Ja nie przeczę, że 5k i 8k, a nawet i 50k jest realne, ja stwierdzam i sam mi w tym pomagasz, że ani 5k, ani tym bardziej 8k nie jest minimalnym wynagrodzeniem jakie się tam otrzymuje. Ja Ci niczego nie przypisuję, ja po prostu realnie na to patrzę. Napiszę Ci nawet więcej - są funkcjonalnie bezdomni bankowcy i prawnicy, a to jest grupa, która jest utożsamiana z większymi zarobkami niż programiści.

      Miłego dnia.

      PS Chochoł, a nie "hochoł"

    •  

      pokaż komentarz

      sam jako dowód podałeś link do oferty, gdzie wynagrodzenie jest dużo niższe.

      @Erie: oferta do ktorej linka podalem to jest INTERN, czyli na nasze praktykant, albo raczej stazysta. Podalem to swiadomie, bo chcialem pokazac, ze nawet ten stazysta jest w stanie dobic do tych 5k, wiec teza ze osoba ktora tam zaczyna prace (a nie staz) jest w stanie te 5k dostac brzmi calkiem realisycznie. Tymczasem Ty, moj oponencie, uznales ze wezmiesz najnizsza kwote z widelek stazysty i mi udowadniasz ze to nie jest 5k. Teraz rozumiesz gdzie sie roznimy?

      I w tej ofercie widelki byly takie, ze pod koniec stazu i przy dobrym performance oczekiwane jest, ze osoba dojdzie do okolic 5k wlasnie.
      No jak ktos pisze ze startowa pensja mlodego inzyniera jest X, to zazwyczaj tez nie ma na mysli stazysty, tylko pelnoprawngo pracownika.

      Szkoda że nie wziąłeś w obronę tezy o tych minimalnych 8k na rękę
      A dlaczego szkoda? Mialbys sie o co klocic? Wziale w obrone 5k bo jak Ci tlumacze, na podstawie danych z portali okolice 5k sa rzeczywiscie realistyczne dla junior soft eng.

      Masz po prostu bardzo niemily zwyczaj walczenia z chocholem i tyle. Tak samo jak przez dwa posty pisales zebym nie pisal przypadkiem o pozaplacowych benefitach, chociaz ani razu z mojej strony to w dyskusji nie padlo.

    •  

      pokaż komentarz

      oferta do ktorej linka podalem to jest INTERN

      @przekret512: Link pokazuje oferty dla Juniorów. Skoro są widełki to znaczy, że są ludzie którzy dostaną minimum z widełek i są tacy, którzy dostaną maksimum. Ja na podstawie Twojego linku pokazałem Ci, że minimalne wynagrodzenie (tak... z dolnego zakresu widełek) jest dużo niższe niż podawane minimalne wynagrodzenie 8k czy 5k. Zlituj się, bo ty nie chochoła stawiasz, ale całe pole tych chochołów.

      O dodatkowych benefitach napisałem wyprzedzająco, a nie dlatego, że odpowiadałem na Twoje argumenty. Tak, abyś tego przypadkiem nie używał jako argumentacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @Erie: ale te widelki sa przy INTERNach

      źródło: Unbenannt.png

  •  

    pokaż komentarz

    Ale główny zidentyfikowany powód, według autora, to COVID-19. O podwyższonych podatkach też jest, żeby nie było. Za to o skrzywieniu lewicowym wladz chyba ani słowa nie było.

  •  

    pokaż komentarz

    Gdyby u nas województwa mogły w większym stopniu kreować politykę podatkową było by ciekawiej. Do tej pory pamiętam gdy wójt jakieś gminy wprowadził minimalną stawkę podatku transportowego i nagle wszyscy okoliczni wójtowie zaczęli jęczeć jaka to im niesprawiedliwość się stała bo wszystkie firmy transportowe z ich gmin przeniosły się do tamtego.

    •  

      pokaż komentarz

      @KapralJedziniak: Nie ta skala, u nas spowodowałoby ogromne koszta (np. każde województwo musi mieć swoje urzędy do tworzenia prawa, a nie jedynie jego egzekucji + pewnie różne systemy informatyczne) i stosunkowo łatwa migracja - łatwiej jest przenieść siedzibę firmy z Opola do Wrocławia (~80km), niż z Los Angeles do Phoenix(~600km). A to mogłoby powodować zapaść w jednym regionie, zanim zdążyłoby przystosować warunki do konkurencyjnych regionów. Do tego zyski spowodowane obrotem firm między województwami byłyby procentowo zgodne, ale bezwzględnie niewielkie, bo po prostu jest mniej ludzi i mniej firm, które przynoszą mniej pieniędzy, w porównaniu do stanów.

      Podział administracyjny taki jak w USA nie nadaje się do krajów jak Polska - niestety.

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor:

      (np. każde województwo musi mieć swoje urzędy do tworzenia prawa, a nie jedynie jego egzekucji + pewnie różne systemy informatyczne)

      Wszystkie województwa, powiaty a nawet gminy u nas mają różne, indywidualnie uchwalane podatki, zwykle w przedziale pewnych widełek. Np. podatek gruntowy od min do max i podobnie wiele innych opłat i podatków lokalnych.
      Wystarczyłoby w ramach istniejących ustaw rozszerzyć te widełki np od 0 do Max.

      to mogłoby powodować zapaść w jednym regionie, zanim zdążyłoby przystosować warunki do konkurencyjnych regionów.

      Na tym polega optymalizacja. Jeśli chcesz za dużo to nie dostaniesz nic. Ale pewnie dlatego te widełki są tak małe, żeby nie robić prawdziwej konkurencji. Mimo to nawet tak mały poziom manewru pozwala wkurzyć jednemu wójtowi innych.

      W USA tak się skończy że dziadek Józek i jego murzynka przeforsują ujednolicenie podatków. Tak jak chce tego w całym kołchozie ulubieniec neuropy, "liberał gospodarczy" towarzysz Macron, bo ma najwyższe w UE ( chyba poza minikrajami skandynawskimi )

      Edit. A nie. Nasz dzielny "liberał gospodarczy" dał Francji pierwsze miejsce! To jest prawdziwy lewicowy liberalizm gospodarczy.
      https://ec.europa.eu/eurostat/documents/2995521/11469100/2-29102020-BP-EN.pdf/059a7672-ed6d-f12c-2b0e-10ab4b34ed07

      "stosunek podatków do PKB różni się znacznie w poszczególnych państwach członkowskich, przy czym najwyższy udział podatków i składek na ubezpieczenie społeczne jako procent PKB w 2019 r. odnotowano we Francji (47,4%), Danii (46,9%) i Belgii (45,9%), a następnie Szwecja (43,6%), Austria (43,1%), Włochy (42,6%) i Finlandia (42,3%)"

      Czekam na wyniki za 2020.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie ta skala

      @bodziodestruktor: Jestem fanem decentralizacji władzy ale to prawda. Przykłądowa Kalifornia jest o 1/4 większa, ma więcej ludności niż Polska i 6 razy większy PKB więc może sobie pozwolić.

    •  

      pokaż komentarz

      @KapralJedziniak:

      Wszystkie województwa, powiaty a nawet gminy u nas mają różne, indywidualnie uchwalane podatki, zwykle w przedziale pewnych widełek. Np. podatek gruntowy od min do max i podobnie wiele innych opłat i podatków lokalnych.
      Wystarczyłoby w ramach istniejących ustaw rozszerzyć te widełki np od 0 do Max.

      No ale to nie takie hop siup przy vacie czy dochodowym, czy tam innych centralnych podatkach. A do tego weź ogarniaj temat, kiedy każdy robiłby wszystko inaczej ( ͡° ͜ʖ ͡°) Usługi księgowe od razu poszłyby w górę, bo musieliby się albo specjalizować = mniejszy rynek zbytu dla usług = wyższa cena lub rozwijać i uczyć systemu dla każdego województwa = większe koszty własne = wyższa cena. To tylko pierdoła, ale jednak jeden ze skutków, które będzie stosunkowo ciężko przewidzieć i do tego odnosi się kolejny argument.

      Na tym polega optymalizacja. Jeśli chcesz za dużo to nie dostaniesz nic. Ale pewnie dlatego te widełki są tak małe, żeby nie robić prawdziwej konkurencji. Mimo to nawet tak mały poziom manewru pozwala wkurzyć jednemu wójtowi innych.

      Ja się z tym zgadzam. Problem polega na tym, że odpływ firm z Kalifornii jest stopniowy, bo po prostu jest tego tam dużo. Odpływ kilku znaczących graczy z jednego województwa ma dużo większy wpływ na region, niż w przypadku dużo większych liczb. Przez to zmiany zajdą szybko, więc ciężej je przewidywać i zapobiegać, jeśli popełni się błąd.

      Innymi słowy, kwestia tempa zmian, a nie samego faktu dostosowywania się. A przy małych wartościach, zmiany będą szybsze i bardziej widoczne.

      W USA tak się skończy że dziadek Józek i jego murzynka przeforsują ujednolicenie podatków.

      A to z kolei nadaje się do krajów takich jak Polska, a nie USA. Gdyby chociaż żyli w takich samych warunkach klimatycznych, nie mieli podziałów etnicznych to jeszcze. Ale teraz, tylko pogłębią się podziały, bo jednolity system = lepiej żyje się tym w korzystniejszych warunkach, a to na pewno spisek na tle rasy lub orientacji seksualnej ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @KapralJedziniak: Trzeba bardziej patrzeć w kontekście Europy. Polska to jeden z lewicowych stanów Europy z dużą dozą fanatyków religijnych. U nas też osoby z kasą przenoszą się do innych stanów Europy gdzie pieniądze nie są przeznaczane na darmozjadów

    •  

      pokaż komentarz

      np. każde województwo musi mieć swoje urzędy do tworzenia prawa, a nie jedynie jego egzekucji

      @bodziodestruktor: Co ty pieprzysz? Przeciez mają już rady miast itp. do tworzenia prawa. Nic by tworzyć nie musieli. A poza tym to obok u sąsiadów tak dokladnie mają, że landy mają nawet własne ministerstwa. Co też powiesz, ze to za duzy kraj mimo, że jest tylko trochę większy od Polski?

    •  

      pokaż komentarz

      @szaloneneutrino: Nie bardzo chyba masz pojęcie o tym, jak to działa w środku, prawda? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A poza tym to obok u sąsiadów tak dokladnie mają, że landy mają nawet własne ministerstwa.

      Za wiki: 16 krajów związkowych (w tym 2 jako wydzielone miasta) i ponad 80 mln ludzi, czyli grubo ponad 2x więcej od nas.

      O PKB nawet nie wspominam - ich na to stać. Nas nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bodziodestruktor: No czyli wiedziałem. Wam k%?$a dogodzić nigdy nie można, bo zawsze znajdziecie sobie jakas bzdurę dlaczego dobrych pomysłów nie wprowadzać. Niemcy od setek lat są tak rządzone. Wcześniej to nawet tych księstewek było więcej. Ba to nawet u nas wojewoda miał wcześniej większą autonomię. Poza tym na pól miliona urzędasów nas niby stać i oddziały wojewódzkie, albo czasem i nizej prawie każdego urzędu, ale żeby za część tych spraw odpowiadało województwo to nie? Naprawdę pieprzysz bzdury. Jak ograniczysz zbędną biurokrację to kasy będzie nawet za dużo.

    •  

      pokaż komentarz

      Wam k%?!a dogodzić nigdy nie można, bo zawsze znajdziecie sobie jakas bzdurę dlaczego dobrych pomysłów nie wprowadzać.

      @szaloneneutrino: To nie jest dobry pomysł w naszych warunkach. To, że tak sobie wymyśliłeś nie znaczy, że tak jest.

      Niemcy od setek lat są tak rządzone.

      Co jest między innymi powodem tego, dlaczego u nich mogłoby to działać.

      Wcześniej to nawet tych księstewek było więcej.

      Litości, porównywać niezjednoczone Niemcy do dzisiaj? Serio?

      Poza tym na pól miliona urzędasów nas niby stać i oddziały wojewódzkie, albo czasem i nizej prawie każdego urzędu, ale żeby za część tych spraw odpowiadało województwo to nie?

      Ale działając w ramach przewidzianych przez władze centralne. To trochę inna sprawa, niż autonomia per województwo.

      Naprawdę pieprzysz bzdury. Jak ograniczysz zbędną biurokrację to kasy będzie nawet za dużo.

      Teraz jestem w 100% pewien - Ty nie masz pojęcia, o czym mówisz. Gdyby takie chłopki roztropki doszły do władzy, to dopiero byś poznał piekło biurokratyczne ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      No ale to nie takie hop siup przy vacie czy dochodowym, czy tam innych centralnych podatkach.
      @bodziodestruktor:

      Stany w USA też nie stanowią wszystkich podatków. Są podatki federalne i lokalne. Tak jak i u nas. Tyle że tam mają większy zakres ustalania.

    •  

      pokaż komentarz

      To trochę inna sprawa, niż autonomia per województwo.

      @bodziodestruktor: Jaka inna? Powiedziałeś, ze nas nie stać na urzędasów, mimo, ze nas stać na pól milionową armie urzędasów, wiec po prostu bredzisz. Nie ma żadnej różnicy czy ta armia urzędasów będzie podlegać centrali w Warszawie, czy w np Krakowie. Koszt będzie taki sam.

      Ty nie masz pojęcia, o czym mówisz.
      To ty nie masz pojecia o czym mówisz. Wymyślasz bzdurne i nieprawdziwe argumenty, ze nas nie stać mimo, że i tak wydajemy majątek na urzędasów, wiec jeśli twierdzisz, ze nas nie stać to nas też nie stać na centralny rząd. Centralny rząd jest zawsze droższy, bo potrzebujesz więcej urzędasów do kontroli, czy polecania centrali są wykonywane. Jak centrala się nie interesuje sprawą x to nie potrzebuje urzędasa do kontrolowania sprawy x.

    •  

      pokaż komentarz

      @szaloneneutrino: Matko boska, jakie herezje.

      Po pierwsze, pozbądź się korwinowego patrzenia na świat, w którym urzędnicy nie robią nic, poza piciem kawy. Oczywiście, czarne owce się zdarzają, ale jak ktoś mi z tego robi regułę, to ewidentnie nie ma zielonego pojęcia o tym, co próbuje przekazać.

      Po drugie, urzędnicy nie tworzą prawa, tylko je wykonują. To nie urzędnicy wymyślają sobie procedury, to nie urzędnicy tworzą mechanizmy czy systemy informatyczne, tylko stosują się do wymagań stworzonych centralnie. Innymi słowy: problem nie leży w urzędnikach i urzędach, tylko w prawie, które wymaga tylu ludzi do pracy. Uproszczenie prawa jest tu jedyną receptą na zmniejszenie urzędniczej armii, a nie jakieś puste frazesy o wyrzuceniu połowy załogi.

      Jak centrala się nie interesuje sprawą x to nie potrzebuje urzędasa do kontrolowania sprawy x.

      No to będzie się tym interesował lokalny zarządca, co za różnica? Robota (czyt. wypłacona pensja) i tak musi być zrobiona.

      Centralny rząd jest zawsze droższy, bo potrzebujesz więcej urzędasów do kontroli, czy polecania centrali są wykonywane.

      No bardzo ciekawe, szkoda, że to tak prostackie rozumowanie, że aż szkoda komentować.

      Otóż, jeśli mamy na myśli prawo podatkowe, centralny rząd owszem - jest droższy, ale (w teorii) powinien za duże pieniądze zatrudniać fachowców, którzy znają się na swojej robocie i tworzą zasady, które są po prostu (w teorii) dobre.

      A teraz wracam do argumentu skali - jeżeli dany stan USA czy land w Niemczech przeznacza X dolarów czy euro na takiego fachowca, to być może jest to dla nich korzystne.

      Tyle, że my (po uwzględnieniu ludności, PKB etc) będziemy mogli zaoferować ile? 1/10 czy 1/100 tego? (bo ile zaoferuje na takie stanowisko podkarpackie czy opolskie) To jakiej jakości oczekujesz za 2500 netto? Odpowiadam: gównianej, po znajomości - jak większość stanowisk na niższych szczeblach.

      A skoro chciałbyś płacić fachowcom jak fachowcom, to w jaki sposób ma być to tańsze, skoro musisz zrobić 16x stanowisk tego, co teraz?

      Wymyślasz bzdurne i nieprawdziwe argumenty, ze nas nie stać mimo, że i tak wydajemy majątek na urzędasów, wiec jeśli twierdzisz, ze nas nie stać to nas też nie stać na centralny rząd

      Więc skoro pisiory (ale i w sumie każdy inny rząd) tworzy gówniane prawo i wydaje na to kupę kasy, pomyśl sobie co by się działo, gdyby mogli tak robić per region ( ͡° ͜ʖ ͡°) I kto to potem posprząta?

      Nie bez powodu nikt nie robi takich zmian, kiedy system pracuje od długiego czasu. Nie bez powodu takie małe kraje, nie mają aż tak autonomicznych regionów (chyba, że mowa o jakichś wyjątkach historycznych typu Belgia).

  •  

    pokaż komentarz

    Mam rozwiązanie! Niech sprowadzą inżynierów i lekarzy z Afryki. To takie proste, czemu oni w tej Kalifornii nie myślą? ( ͡° ͜ʖ ͡°)