•  

    pokaż komentarz

    To jest wojna.
    TSMC kontroluje ponad 50 procent światowego rynku półprzewodników i wytwarza zdecydowaną większość najbardziej zaawansowanych chipów na świecie. Jedynym jej konkurentem o porównywalnych możliwościach technologicznych w dziedzinie produkcji chipów kontraktowych jest Samsung. Ale ponieważ rozległy południowokoreański konglomerat, który ma własne ramię projektowe chipów i produkuje wszystko, od smartfonów po laptopy po infrastrukturę 5G, jest bezpośrednim konkurentem dla tak wielu firm na rynku fabryk kontraktowych, większość wybiera TSMC.

    Tajwan odniósł ogromne korzyści z sukcesu TSMC. W 2019 roku firma podała, że stanowiła bezpośrednio prawie 4,5 procent tajwańskiej gospodarki. Korzyści wynikające z bliskości TSMC dały również przewagę początkującym firmom krajowym w innych sektorach technologicznych, jednocześnie przyciągając niezliczone kwoty inwestycji od zagranicznych gigantów technologicznych, zmieniając samorządną wyspę w nieodzowną część regionalnego ekosystemu zaawansowanych technologii, na którym tak wiele świata - producentów wszystkiego, od Fordów po telefony po F-35 - polega.

    Chiny poczyniły ogromne postępy w kilku nowych technologiach, w tym w projektowaniu chipów. Ale nadal jest w przytłaczającej mierze zależne od firm amerykańskich w zakresie półprzewodników, które wchodzą w skład wiodących chipów. Podobnie jest zależne od TSMC do wytwarzania samych chipów. Pekin desperacko próbuje powielić tajwańskie i południowokoreańskie modele rozwoju przemysłowego, wpychając pieniądze w rodzimych producentów chipów. Ale nawet najlepsze są nadal uważane za pozostające w tyle w projektowaniu chipów, a zwłaszcza w ich produkcji.

    Wbrew intuicji niektórzy twierdzą, że zależność Chin od tajwańskich chipów naraża Tajwan na jeszcze większe ryzyko chińskiego ataku. Jeśli microchipy są nową ropą naftową, a Chinom grozi odcięcie, mogą one zrobić wszystko, co konieczne, aby naprawić chip, a przynajmniej tak się myśli.
    Prawdę mówiąc, trudno dostrzec, że jest to decydujący czynnik, jeśli i kiedy Chiny próbują odbić Tajwan. Po pierwsze, choć ambicje Chin zostaną osłabione przez faktyczną blokadę chipów ze strony Stanów Zjednoczonych, nie chodzi o to, aby chińska gospodarka - i utrzymanie władzy przez Komunistyczną Partię Chin - znalazły się na skraju upadku, jak miało to miejsce w przypadku Japonii początek 20 wieku. Po drugie, jest prosta sprawa, że fizyczne przejęcie kontroli nad fabrykami Tajwanu (gdyby w ogóle przetrwały wojnę bez szwanku) prawdopodobnie nie dałoby Chinom takich samych możliwości wytwarzania chipów. Zbyt wiele wiedzy, doświadczenia i dostępu do niezastąpionego zagranicznego sprzętu zostałoby utracone. Jeśli Chiny kiedykolwiek spróbują siłą odbić Tajwan, będzie to wynikiem połączenia czynników, przede wszystkim przekonania w Pekinie, że odniesie sukces.