•  

    pokaż komentarz

    Gdy uszeregujemy mieszkańców państw pod względem dochodu, to 10% ludzkości z góry rankingu odpowiada za 36-49% światowych emisji, a 50% z dołu rankingu za 7-15%. Aby zatrzymać globalne ocieplenie na poziomie nie większym niż 1,5°C, niezbędne jest zmniejszenie emisji per capita tak, by w 2030 wynosiły one średnio 2–2,5 tCO2e na osobę rocznie. Gdybyśmy chcieli zrównać wszystkich ludzi na świecie pod względem śladu węglowego, oznaczałoby to, że najbogatszy 1% musiałby zredukować swoje emisje co najmniej 30-krotnie, podczas gdy najbiedniejsza połowa mogłaby zwiększyć swój ślad węglowy nawet trzykrotnie. W raporcie Oxfam wyliczono, że superbogacze (górne 0,1% w rankingu dochodów) mają ślad węglowy około 217 tCO2 rocznie – czyli kilkaset razy większy od średniej dla najuboższej połowy ludzkości.

    Ech i to jest właśnie ten pieprzony świat. Kiedyś czytałem, że żona Macrona lata sobie na zakupy samolotem. Ale Ty, robaczku, najlepiej zrezygnuj z auta i przesiądź się na rower, przestań jeść mięso itd. Ja mogę nawet z mięsa zrezygnować na rzecz albo sztucznego mięsa, albo nawet robali (i tak zależy mi głównie na substancjach odżywczych, białku itd. a wszystko można odpowiednio przyprawić, robale można choćby sproszkować). Ale niech to działa w obie strony. Ja mam coraz bardziej zaciskać pasa i wszystkiego się wyrzekać, a jakiś bogacz będzie nadal żarł steki i latał samolotem.
    Ja jestem zdania, że jeśli nie powstanie w miarę szybko technologia, która umożliwi nam odwrócenie albo chociaż ograniczenie szkód, to mamy przesrane, bo ludzie to po prostu mają w dupach i bardziej im zależy na komforcie niż na tym co się stanie z całą ludzkością i resztą życia na ziemi.

  •  

    pokaż komentarz

    wszyscy to maja w dupie, po nas chociazby potop. Zarowno w ekonomii, jak i w klimacie. Dlatego jedyne co humanitarnie da sie zrobic, to nie miec dzieci, by nie musialy przechodzic piekla w 2100 roku.