Sondaż: PiS z największą stratą. Ruch Hołowni coraz mocniejszym wiceliderem

Sondaż: PiS z największą stratą. Ruch Hołowni coraz mocniejszym wiceliderem

PiS mógłby liczyć w wyborach na 35,9 proc. głosów, ruch Polska 2050 Szymona Hołowni na 20,9 proc., a Koalicja Obywatelska na 18,1 proc. - wynika z opublikowanego w sobotę sondażu pracowni Estymator. Wyniki badania udostępniono PAP w sobotę.

  •  

    pokaż komentarz

    36 procent na pis. Jprdle jakim cudem ktos jeszcze na nich glosuje?! To jest straszne.

  •  

    pokaż komentarz

    Spokojnie pis "da" 700+ i wszyscy jak lemingi pójdą wybrać swojego pisowskiego pana, który będzie ich dymać w dupę bez wazeliny.

  •  

    pokaż komentarz

    36% to i tak wartość zawyżona, w marcu średnio w sondażach mieli już tylko 31%, a obecnie mają średnio 30%.
    Wystarczy, że jak w starych latach odpada Ziobro, jego poparcie na starcie dostaje 5%, potem rząd mniejszościowy (też już kiedyś było), wcześniejsze wybory, w końcu Gowin łączy się z Hołownią, jeszcze wchodzi Agrounia, który zbiera elektorat wiejski i po PiSie.
    Inb4 500+ lub 700+: w 2007 były becikowe 1000 zł, ale PiSowi nie pomogły.

    Warto zauważyć, że w 1,5 roku od wyborów PiS stracił więcej elektoratu (z 45 do 30%, tj. ⅓) niż PO między 2011 a 2015 (z 40 do 30%, tj. ¼), przy uwzględnieniu PO+N w 2015.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Asddes: To muszą głosować Ci 500+ innego wytłumaczenia nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysiek02: największym problemem wcale nie są beneficjenci 500+

      źródło: wiek.png

    •  

      pokaż komentarz

      @jatutaktylkonachwile: @krzysiek02 @Asddes Błędne rozumowanie.

      1) PiS wygrał w KAŻDEJ grupie wiekowej. (zdjęcie poniżej)

      2) Osoby starsze mają dość wąski pogląd i ograniczają się do 4 partii politycznych (co pokazują statystyki), a dodatkowo:
      a) PO + PSL zrobił ich w bambuko z emeryturą, SLD to komuchy, zatem z kwartetu zostaje PiS
      b) W przedziale wiekowym 60+ mamy znaczną nadreprezentację samotnych kobiet, które nie mają sił, nie mają pieniędzy i marzą o tym by ktoś się nimi zajął (hasła socjalne i opiekuńcze są tutaj bardzo chwytliwe)

      3) Obecni beneficjenci 500+ to również osoby w przedziale np 18-29lat, gdzie lewica uzyskała 17% poparcia. Nie przypominam sobie by jakieś lewicowe poglądy mówiły o tym by obniżać podatki i dbać o wolność przedsiębiorczą na własny rachunek.

      4) W obecnej chwili 4 największe partie (obecne w sejmie, bo Hołownia na razie nic nie znaczy) mające 90% poparcia społecznego nie mają w planach likwidacji 500+.

      5) Mamy dość specyficzne społeczeństwo, które woli oddać głos na nowych niedoświadczonych ludzi, niż przymusić tych którzy chcą rządzić do wprowadzania rozsądnych przepisów. Z takich kwiatków rodziły się już Palikoty, Petru, a teraz będzie Hołownia. Naiwność nie zna granic, a życie toczy się jak w Monopoly... Po paru kolejkach przechodzisz przez start i idziesz tą samą drogą (-‸ლ)

      6) Trzeba stanowczo stwierdzić, że przy ostatnich wyborach wszyscy dali się solidnie nabrać na to, że MUSIMY oddać głos. Frekwencja była absurdalna, a ponad 60% osób głosowało tylko po to, żeby nie udało się tej drugiej partii. A ja się pytam dlaczego tak robimy? Jeśli nikt nie reprezentuje tego CO CHCĘ (a nie to co uważam za mniejsze zło) to pójdę i oddam nieważny głos. Politycy powinni wiedzieć, że ludzie coś chcą ale nie w taki sposób jak im się wydaje. I nie zdobędą tych głosów do póki nie zaczną być poważni, słowni i reprezentujący dane interesy. Wiele głosów było oddanych pod wpływem presji/szantażu (medialnego), że Ci drudzy, których zawsze nie lubimy będą mieli więcej władzy. No ale to nic nie zmienia. Ktoś zawsze będzie miał większość i już przerobiliśmy wszystkie partie. Teraz pora wymuszać od partii konkretne postulaty.

      7) Dodam tylko, że tutaj możesz się wyżywać i wypisywać wielkimi literami jaki to beznadziejny rząd, ale może warto za wczasu poświęcić sie i zacząć tłumaczyć innym jakie działania polityczne (bez względu na barwy partyjne) prowadzą do jakich skutków. Warto poświęcić czas by dyskutować z innymi ludźmi na takie tematy (ale jednocześnie nie wymądrzać się przy nich i nie kłócić - cierpliwość oraz zrozumienie to cnoty).

      źródło: s2.tvp.pl

    •  

      pokaż komentarz

      to pójdę i oddam nieważny głos. Politycy powinni wiedzieć, że ludzie coś chcą ale nie w taki sposób jak im się wydaje

      @Troll_: nie pamiętam w jakim kraju*, ale jakaś agencja została wynajęta do wygrania wyborów dla jakiejś konkretnej partii. Było to nielegalne więc zrobili to w ten sposób, że wypuścili machinę marketingową zniechęcającą młodych ludzi od głosowania. Tylko że wiedzieli, że grupa społeczna młodych ludzi która miałą by zagłosowac na partię która wynajęła tą agencję i tak pójdzie głosować (z powodów religijno-kulturowych). Więc pomimo tego iż przekaz marketingowy był neutralny partyjnie, to wpłynał tylko na wyborców jednej partii.

      Także tak wygląda namawianie do oddania nieważnego głosu. Ci oddani zabetonowani i tak pójdą głosować, obniży się tylko frekwencja ludzi którzy chcieli by cos zmienić

      *btw może mi ktoś przypomnieć kontekst tego skandalu, bo to była jakaś gruba sprawa, ale wypadły mi z głowy szczegóły

    •  

      pokaż komentarz

      @jatutaktylkonachwile: Nie słyszałem o tym, ale to ciekawy wątek. Swoja droga oddawanie głosu lub nie, bądź całkowita abdykacja z uczestnictwa w pobieraniu karty do głosowania to osobny wątek, który mógłby się nadawać na porządna dyskusję.

    •  

      pokaż komentarz

      @Troll_: Ad. 5 W jaki sposób chcesz przymusić starych polityków do dobrych rozwiązań? Bo jedyny sposób według mnie to to, że muszą oni wiedzieć, że tą władzę mogą stracić. I z drugiej strony jeżeli wolę nowe - bo może wypali niż stare które wiem, że już na pewno nie wypali.

    •  

      pokaż komentarz

      @toworel: Polityka, jest brudna, bezwzględna i zdradliwa, pomimo tego, że w demokracji na fasady wystawia się przyjazna i sympatyczne twarze.

      Na pewno warto mieć na uwadze, że do polityki nie można wejść "od tak" zawsze stoi za tym pewna grupa interesów, strefa wpływów, służby itp. Bo to tak jak bycie szefem wielkiej korporacji - gdy widzisz zagrożenie to nie pozwolisz mu się rozwijać, a jeśli to robisz, to znaczy, że albo masz w tym interes, albo ktoś ma od ciebie większą władzę i inne plany, bądź też ktoś ma na Ciebie takie haki, że zamiast wylądować na drugim planie, skończysz na śmietniku życiowym.

      Złota zasada powinna brzmieć "NIGDY nie ufaj żadnemu słowu jakie wypowie polityk". To nie są osoby którym możesz dać swobodę w działaniach i nadmierną władzę. A używając hiperboli, powiedziałbym, że jeśli zgodzisz się dać im rękę swojej córki, to możesz być pewny, że przy Twoim zaufaniu i obojętności, zajmą się też Twoją żoną, z której zrobią kochankę, a Twoją matkę nastawią przeciw Tobie. Brutalność nie zna granic i nie można mieć skrupułów wobec osób, których kompetencje i władza zależą od Twoich możliwości.

      A teraz próba rozważenia kwestii, której uważasz za istotną, czyli:

      W jaki sposób chcesz przymusić starych polityków do dobrych rozwiązań?
      1) Masz rację , gdy mówisz, że strach staje się tym większy im jesteś na wyższej. A mając szeroką władzę, nie chcesz jej oddawać. Idąc dalej, musisz proponować to, czego oczekuje się od Ciebie.

      2) Osobiście uważam, że nie zawsze to co jest markowane jako "nowe" jest w tym rzeczywistości. Nie można ujmować sprytu, przebiegłości itp. gdy chodzi o duże pieniądze i władze. Dlatego wziąłbym na tapetę, dwie partie historyczne, które przebiły się do sejmu, były języczkiem uwagi, były też "nowe", ale tak na prawdę nic nie wniosły, a koniec końców zasiliły tylko tych starych wyjadaczy. Mowa oczywiście o Twoim Ruchu Palikota, oraz Nowoczesnej Petru. Obie partie niewidomo z jakiego powodu miały spore poparcie na start (N. miała nawet 10% w sondażach, zanim Petru wiedział, że będzie prowadził taką partią). Jednak gdy zostawimy te nieopisane czarodziejskie możliwości wpływania na opinie publiczną, przed startem partii, to okaże się, że ludzi wpuścili ich tylko po to by Ci starzy mogli rządzić po swojemu. Jeden projekt, to było lewe skrzydło PO, drugi, to odmiana PO wracająca do pomysłów fiskalnych. I jedna i druga to tylko przybudówki, które koniec końców zostały wchłonięte, przez partię-matkę, gdy projekt okazał się niepowodzeniem.
      I tak, ludzie w naiwny sposób głosowali na nowe osoby myśląc że to może zmienić wiele.
      I tak, także uważam, ze Polska 2050 Hołowni, jet takim samym projektem, bo zby wiele osób keci się z nadania i konotacji poprzedniej partii rządzącej.

      A jakie są rozwiązania? Gdybym wiedział, to miałbym teraz solidną pensje u partii, która by doceniła moje rady (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)
      Nigdy nie ma idealnych rozwiązań, ale zawsze warto dyskutować, co może być choćby nieco lepsszym rozwiązaniem.

    •  

      pokaż komentarz

      @Troll_ fajnie odpisujesz sytuację tylko masz błąd logiczny którego nie potrafię zrozumieć.

      Ludzie wolą zagłosować na nowych niedoświadczonych - to chyba oczywiste, no bo po co głosować na starych i oczekiwać od nich innych działań ? To chyba definicja głupoty nie ?

      No i powiedz mi jak niby tych starych zmusić do wprowadzenia czegoś rozsądnego ? Były protesty w sprawie aborcji ? Zmusiliśmy my ich ? A no nie ..... A innych form nacisku niż protest nie widzę

    •  

      pokaż komentarz

      @mrKuaku: Niektóre odpowiedzi nie są oczywiste i nie są proste. Wiele kwestii polega na indywidulanych decyzjach (tych emocjonalnych, intuicyjnych, albo też strategicznych).

      Wybór polityka wcale nie musi oznaczać dokonanie wybory by było lepiej w danej chwili. Niektórzy kalkulują w dalszych perspektywach, bardziej strategicznie, godząc się na pewne niedogodności występujące obecnie, ale jednocześnie nie oddając podstaw swoich wartości, które są dla nich nie do ruszenia.

      Tak jak u nas tak i w wielu państwach rozstrzyga się kwestia, czy warto zmienić już tego "starego polityka" na "nowego. Przecież nie chodzi tylko o hasła wypowiadane w kampanii, ale chodzi też o sprawność, wpływy, rozpoznawalność na arenie krajowej i międzynarodowej itp. Polityk wcale nie musi być lubiany, ważne by był sprawny i umiejętnie obracał się w gronie osób mogących na coś wpłynąć. Mamy przecież przypadki polityków kreowanych na "powiew świeżości", a jednak koniec końców sterowanych przez osoby sprawcze, siedzące od lat w głębokiej polityce.

      Osoby nowe może mają szczytne cele, ale doświadczenie też jest ważne, tak jak i "nos" do prowadzenia rozmów, strategii oraz rozgrywania innych. Miłe słówka każdy łyka, ale koniec końców liczy się osoba, która rozkłada karty. A jeśli spojrzysz na nasze podwórko to zobaczysz, że najlepiej idzie partiom, które mają system wodzowski z silną władzą centralną:
      Najlepsze lata SLD - silny Miller
      Najlepsze lata PO -silny Tusk
      Najlepsze lata PiS- silna pozycja Kaczyńskiego
      inni się nie liczą, a na pewno nie w poważnych rozdaniach, co w telewizjach śniadaniowych.

      Można też podać przykład Ukrainy, gdzie wpływy są silniejsze od świeżości i haseł głoszonych przez polityków, mających przynieść coś nowego. Ich prezydent dał się rozegrać nie raz i stracił w oczach zachodu po paru wpadkach. Sam musiał też poznać jak ma niewiele wpływu na wiele spraw (przegrane wybory regionalne, niestabilny rząd, brak możliwości uporania sie z korupcją, wycieki strategicznych informacji państwowych z najbliższego i najwyższego grona decyzyjnego). Tym bardziej taki "nowy" polityk musi być ostrożny, gdy jest wiele ludzi z pomysłami (o nieznanym pochodzeniu). Nowych w końcu zawsze się rozgrywa lub wykorzystuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Co tematów protestów...
      Przyglądałem się im, choć nie wierzyłem by trwały wiecznie. To była rozgrywka na podział, umocnienie własnych elektoratów, utwierdzenie linii politycznej i skupienie uwagi na danym problemie.
      Trzeba popatrzeć kto protestował
      a) Osoby 40+, których było wcale nie mało, nie wyszły protestować w kwestii aborcji, a przeciw PiS. I tutaj każdy pretekst był dobry. Przecież ten temat ich nie dotyczy, więc można ich uznać za chwilowy tłum

      b) KOD-dziarze, LGBT itp... tak samo jak w grupie a) nie byli osobami zainteresowani stricte problemem, a zadymą. Co za tym idzie byli szybcy do wypalenia, a jeśli doda się do tego fakt, że łatwo było kompromitować ich środowiska tym szybciej odpadali

      c) Wydawać by się mogło, że najbardziej zainteresowane są kobiety w młodym wieku. Tyle tylko, że tu trzeba rozróżnić te osoby. Te z "bogatych domów" oraz "przebojowe" nie miałyby problemu pojechac do Czech na zabieg na dwa dni. Z kolei te które zarabiają, oraz te które mają inne problemy nie mają w głowie codziennego strajkowania (materiał się wypala, bo są rzeczy ważniejsze).

      d) No i warto zadać sobie pytanie: Jaki procent osób szczerze chce aborcji. Bo tych którzy dla zasady się potrafili kłócić i podawać nierozsądne argumenty było wielu (zwłaszcza w wieku licealnym), ale wydaje się że też było wiele młodych osób przeciwnych, bądź nie podejmujących dyskusji. W końcu jest to zbyt delikatna i osobista dyskusja by mówić o niej, gdy rzeczywiście się jej nie doświadczy.

      Itd. itp.

      Nie umiem się wypowiedzieć jaki wpływ mają protesty by wywierać wpływ na polityków, ale musisz żyć świadomy, ze w obecnych czasach osoby decyzyjne potrafią sobie z tym radzić i utrzymywać to w ryzach. Rozejrzyj się u nas i za granicą: Francja, USA, Hiszpania, Holandia, Belgia.... tam też stawiają opór przeciw czemuś, ale nie ma rewolucji, nie ma drastycznych zmian.

      Jedyne przemyślenia jakie przychodzą mi do głowy to dogadywać się w mniejszych lokalnych grupach, gdzie możesz tworzyć coś lepszego na mniejszym obszarze, budować zaufanie wzgledem ludzi z którymi współpracujesz. Rzucając się na "głęboką wodą" dajesz tylko paliwo, by kreować podziały i zobaczysz jak w mediach podgrzewa się temat w zależności od grup docelowych. Zawsze wszystko trzeba budować od dołu w górę by wyszło jak najbardziej sprawnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 następna