Osiem strzałów na sali sądowej. Matka pomściła śmierć dziecka

Osiem strzałów na sali sądowej. Matka pomściła śmierć dziecka

Historią Marianne Bachmeier z Lubeki żyły nie tylko całe ówczesne Niemcy Zachodnie. Przypadek kobiety, która otworzyła ogień na pełnej ludzi sali sądowej do mordercy swojej córki, jest żywo komentowany do dzisiaj. Jak odnieść się do morderczyni, która działała w tak silnych emocjach?

  •  

    pokaż komentarz

    siedmioletnia Anna .... Grabowski utrzymywał, że to Anna sama do niego przychodziła uwodząc go ...Za wszystko odpowiadać miała terapia hormonalna .... Bachmeier wyjęła z torebki pistolet Beretta M1934 i oddała do Grabowskiego osiem strzałów. Sześć z nich ugodziło w ciało mordercy, który zginął na miejscu.

    •  

      pokaż komentarz

      @stanq87: To straszne.... że dwa nie trafiły.

    •  

      pokaż komentarz

      To straszne.... że dwa nie trafiły.

      @PeteMa:

      źródło: consent.youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      Bachmeier wyjęła z torebki pistolet Beretta M1934 i oddała do Grabowskiego osiem strzałów.

      @stanq87: Według wiki pistolet ten posiadał magazynek na 7 naboi. Więc jak to możliwe? Jeden miała załadowany w lufie?

    •  

      pokaż komentarz

      @nemesis238: Ósmy w komorze, przezornie. Zawsze istniała szansa, że po siedmiu jeszcze będzie żył (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

    •  

      pokaż komentarz

      : Ósmy w komorze, przezornie. Zawsze istniała szansa, że po siedmiu jeszcze będzie żył (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

      @JackDaniels: po prostu wiedziała, że jak wyciągnie broń to musi od razu zacząć strzelać, bo ludzie dookoła mogą nie dać jej czasu na przeladowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Drciacho: i k!@?a prawidłowo. Idzie taki zwyrol z podniesioną głową i jeszcze się uśmiecha.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @JackDaniels: Ósmy w komorze, bo dla kogoś mniej wprawnego przeładowanie to chwila więcej na reakcję strażników. Dodatkowo to jeden więcej nabój do użycia. Pewnie wykazała się tutaj skrajnym pragmatyzmem.

    •  

      pokaż komentarz

      @nemesis238: @JackDaniels: @skitarii: Jak ktoś chce nosić pistolet nie dla ozdoby, to nosi się z nabojem w komorze, bo gdy broń jest naprawdę potrzebna, czasu na dodatkowe czynności może być za mało.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Myślałem, że z uwagi na bezpieczeństwo, nigdy nie nosi się przeładowanej broni. Jak w przypadku policjanta ostatnio, któremu przestępca zabrał broń, wycelował w głowę i zrobiło się tylko "cyk", na szczęście.

    •  

      pokaż komentarz

      @arti040: Ale co jest niebezpiecznego w noszeniu naboju w komorze?

      Zacznijmy od skrótów:
      DAO - double action only - spust napina kurek/bijnik i jest to jedyna metoda.
      SA/DA - napinamy kurek za pomocą spustu, bądź napina się on sam po każdym ruchu zamka (poza rewolwerami, tam tryb SA sprowadza się do tego, że możemy sobie napiąć kurek kciukiem), co generalnie oznacza, że jeśli zaczynamy strzelać z broni bez napiętego kurka - to pierwszy strzał oddajemy z długim i ciężkim spustem, kolejne - już z lekkim i krótkim.
      SA - w pistoletach oznacza, że 1. napięcie kurka musimy wykonać ręcznie (lub za pomocą zamka, przy ładowaniu naboju do komory). Popularne w dawnych pistoletach wojskowych (prostota) a także w pistoletach sportowych, z uwagi na to, że spust jest powtarzalny i (zwykle) lekki i o krótkim skoku. W rewolwerach oznacza, że jak chcemy obrócić bęben i napiąć kurek, to niestety, ale musimy to zrobić kciukiem, bo podobnie jak w pistolecie SA, pust służy tylko zwalnianiu kurka. Używane jednak również np. w pistolecie Spingfield XD (XDDDD), który jest dość popularną i nowoczesną konstrukcją, więc nie jest to tylko domena broni historycznej/sportowej (i słusznie, bo 1. strzał jest często kluczowy, a jak ktoś nie ćwiczy odpowiednio dużo z dłuższym/cięższym spustem, to może go spieprzyć).

      Broń sama nie wypali. Masz 2 lub 3 (zależy, jak liczyć) podstawowe rodzaje zabezpieczeń we współczesnej broni krótkiej, zabezpieczających przed przypadkowym oddaniem strzału:

      1. Spust wymagający odpowiedniej "intencji" by go wcisnąć i o długim skoku - stanowią główny mechanizm bezpieczeństwa w rewolwerach (tu spust bywa szczególnie ciężki, no chyba, że wcześniej napniemy kurek, ale NIKT zdrowy psychicznie tak rewolweru nie nosi), pistoletach Glock (tu bijnik jest częściowo napinany po każdym ruchu zamka, ale resztę roboty musimy wykonać sami), Sigach DAO itd.

      2. Bezpiecznik manualny, który przełączamy kciukiem w trakcie wyciągania broni (wbrew opinii internetowych komandosów, nie ma to realnego wpływu na czas potrzebny na dobycie i oddanie strzału) - jednak traci na popularności, bo to jednak dodatkowa czynność, którą bez odpowiedniego treningu, można spieprzyć, nawet, jeśli jest bardzo prosta (przesunięcie palca w górę/dół - zależy jak zaprojektowano - po chwyceniu broni).
      Stosowany w broni SA/DA i SA - jeśli chcemy nosić broń z napiętym kurkiem i mieć powtarzalny, krótki skok spustu (bez bezpiecznika ryzykujemy przypadkowy wystrzał, bo spust jest delikatny).
      Stosowany choćby w Lugerze P08, M1911A1, Browning HP, Beretta 92.
      Co ciekawe, rewolwery SA nie posiadają bezpiecznika manualnego, z uwagi na ich wybitnie niebojowy charakter, nosi się je po prostu z opuszczonym kurkiem (o ile posiadają odpowiednie zabezpieczenie na wypadek uderzenia/upadku, w przeciwnym wypadku - opuszcza się kurek np. na pustą komorę nabojową - popularna praktyka w czarnoprochowcach, są chyba nawet takie, gdzie kurek da się bodajże opuścić jakimś sposobem między 2 komorami cylindra).

      2a. Bezpiecznik chwytowy, który aktywuje się gdy w miarę prawidłowo chwycimy broń - XD i M1911A1 czy polski VIS (u 2 ostatnich w połączeniu ze zwykłym bezpiecznikiem manualnym). To de facto też jest forma bezpiecznika manualnego, ale różnica tkwi w tym, że nie wymaga żadnych dodatkowych ruchów i aktywuje się sam, gdy wypuszczamy broń z ręki.
      Najmniej popularne rozwiązanie, choć jak pokazałem, nadal wykorzystywane.

      Dodatkowym, a właściwie podstawowym zabezpieczeniem, jest jednak kabura, która chroni spust, uniemożliwiając jego przypadkowe naciśnięcie. Stąd jej stan techniczny jest dość istotny, choć nawet mocno zajechana kabura nie powinna spowodować wypadku (ale przy broni nikt nie chce ryzykować, że wymęczona użyciem i sflaczała, dawniej utwardzona, skóra umożliwi nacisk na spust). No i kluczowe jest też, by za spust nie pociągać, jeśli nie chce się strzelić, czyż nie? :P

      Współczesna broń ma też bardzo skuteczne zabezpieczenia przed przypadkowym strzałem w razie upadku broni.
      Masz tu:
      - blokady iglicy (zwalniane spustem) - iglica nie uderzy w spłonkę i nie odpali ładunku prochowego w łusce, bo jest fizycznie blokowana bolcem, który chowa się, gdy naciśniemy na spust, w rewolwerach stosuje się też "transfer bar", czyli kurek nie uderza bezpośrednio w iglicę (ani nie znajduje się ona na samym kurku, jak w starszych rewolwerach), a w element, który przekazuje iglicy (bardzo lekkiej z uwagi na dużo mniejsze rozmiary, niż w pistolecie, więc w razie upadku i tak nie będzie ona w stanie odpalić spłonki) energię - ów element wysuwa się tylko, gdy naciskamy na spust, więc jeśli mając opuszczony kurek, rewolwer nam upadnie i coś w ten kurek uderzy, to nie przekaże on energii iglicy i nie dojdzie do wystrzału.
      - lekkie iglice tytanowe z odpowiednią sprężyną (wyskalowane zwykle tak, że pistolet spadając nawet z kilku metrów nie wystrzeli - jednak przy upadku z np. 5. piętra, istnieje pewne ryzyko :P)

    •  

      pokaż komentarz

      @arti040:
      Tak więc ryzyko wystrzału "samego z siebie" właściwie nie istnieje. Nawet jeśli zabezpieczenie jakimś cudem zawiedzie - to nadal podstawowym mechanizmem bezpieczeństwa pozostaje fakt, że broń wymaga pociągnięcia za spust, przed czym chroni kabura. Poza jakimiś sportowymi wynalazkami o spustach tak delikatnych, że mocniejszy wietrzyk je odpali, nawet przy spuście SA wymagana jest pewna siła, a nie po prostu "dotyk", co powoduje, że póki broń tkwi w kaburze, nic jej nie grozi, póki nie pchamy palucha pod osłonę języka spustowego - jesteśmy bezpieczni.

      . Jak w przypadku policjanta ostatnio, któremu przestępca zabrał broń, wycelował w głowę i zrobiło się tylko "cyk", na szczęście.

      Równie dobrze przestępca mógł się rzucić z nożem, policjant wycelowałby w tułów i też by się zrobiło "cyk", lub ewentualnie zostałby dźgnięty, gdy próbowałby wprowadzić nabój do komory, co przy potężnym skoku adrenaliny i spoconych łapach, może zająć dużo więcej czasu, niż na treningu.

      Jeśli policjantowi jest odbierana broń, to doszło już do gigantycznej wtopy po stronie funkcjonariuszy i ich szkolenia.
      Poza tym - istnieje cała masa kabur, z których cholernie ciężko broń wyciągnąć w czasie szarpaniny.
      Sytuacja policji jest dość specyficzna, bo u nas broń noszą bardziej na pokaz, a po drugie - zwykle mają do czynienia ze zidentyfikowanym zagrożeniem, czyli wiedzą, czy będą potrzebowali naboju w komorze, czy nie, więc tu można faktycznie argumentować, że mogą sobie nosić broń bez naboju w komorze, skoro zamierzają się szarpać (co moim zdaniem jest często absurdem, agresywny bandzior może zawsze wyciągnąć kosę).
      Cywil, czy śledczy w cywilnych ciuchach działający w trudnym terenie, że tak to ujmę, nie ma takiego komfortu.

    •  

      pokaż komentarz

      @arti040: I od razu przepraszam za ten "bęben", #tylkocylinder :P

    •  

      pokaż komentarz

      @Pantokrator: Dzięki serdeczne za komentarze!

      O taki wykop nic nie robiłem!

    •  

      pokaż komentarz

      @arti040: @lemuchr: To tylko jedną rzecz dodam - pistolety DA/SA można użytkować z nabojem w komorze na jeden z następujących sposobów:
      1) opuszczony kurek - wtedy nasz długi i ciężki spust jest zabezpieczeniem
      2) kurek napięty, z bezpiecznikiem manualnym
      3) opuszczony kurek, bezpiecznik manualny - to już trochę paranoja, ale nikomu nie bronimy.

      Są też pistolety DA/SA bez bezpiecznika manualnego, za to z dźwignią zwalniającą bezpiecznie (bezstrzałowo) kurek. Te nosi się wyłącznie z opuszczonym kurkiem, ale co ciekawe - ta dźwignia zwykle nie opuszcza kurka na sam dół, tylko na pozycję pośrednią, z której nie da się oddać strzału. Ma to ten plus, że nadal spust jest dość długi i dość ciężki, ale nie jest aż tak źle, jak przy kurku opuszczonym całkowicie.

      Są nawet pistolety SA/DA ze zwalniaczem kurka i bezpiecznikiem manualnym. Są rewolwery (bardzo rzadkie, ale są) z bezpiecznikiem manualnym. Są pistolety SA bez bezpiecznika manualnego i zwalniacza, jak radziecki TT, które nosi się z kurkiem opuszczonym. Więc procedura użycia jest taka - ładujemy magazynek do pistoletu, ręcznie prowadząc zamek wprowadzamy nabój do komory - mamy napięty kurek i nabój w komorze, więc następnie trzymając kurek, wciskamy spust, opuszczamy powoli kurek i dopiero wkładamy broń do kabury. Teraz jak mamy kciuk uj##?ny smarem, zmarzły nam mocno dłonie, jesteśmy bardzo zestresowani, albo jak to w Rosji, jesteśmy naj##?ni w 3 dupy, istnieje niezerowa szansa, że zrobimy dziurę w ścianie/podłodze, bo kurek nam się wyślizgnie spod kciuka (bo oczywiście czynność wykonujemy jedną ręką, a nie jak jakiś mięczak :P) przy optymistycznym założeniu, że lufę skierowaliśmy we w miarę bezpiecznym kierunku.

      Tak czy siak, kombinacji jest mnóstwo, ale co do zasady WSPÓŁCZESNA broń jest absolutnie bezpieczna, a historyczna - cóż, czasem wymaga trochę więcej uwagi, ale też nie ma tragedii, póki siedzi w kaburze, poza wybitnie mechanicznie uszkodzonymi egzemplarzami (ale to nie jest tak, że krytyczne uszkodzenie pojawia się zupełnie znienacka, by doszło do wystrzału broni w kaburze, musi dojść do jakichś kosmicznych zaniedbań po stronie użytkownika, to jest jednak kawał solidnego żelastwa), lub jakimiś rzadkimi przypadkami porażki inżynieryjnej (spokojnie, takowe siedzą u kolekcjonerów i nikt wam ich nie sprzeda bez odpowiedniej informacji), to nic się nie ma prawa stać.

    •  

      pokaż komentarz

      po prostu wiedziała, że jak wyciągnie broń to musi od razu zacząć strzelać

      @skitarii: Do tego wystarczy przeładowanie broni. Do 8 naboi przy magazynku z 7 nabojami trzeba przeładować, wyjąc magazynek, uzupełnić, włożyć magazynek. To musiało być przemyślane działanie.

    •  

      pokaż komentarz

      Zawsze istniała szansa, że po siedmiu jeszcze będzie żył

      @JackDaniels: mały pistolecik - rozsądnie, łatwiej ukryć itp. itd. - ale pani mama musiała się, tym samym, liczyć z mniejszą siłą/mocą obalającą wystrzelonych kul - poza tym było kieeeedyś (dawno temu) na wykopie takie wystąpienie/wykładzik amerykańskiego chirurga wojskowego, który był on twierdził, że pistolet ma naprawdę małą siłę obalającą

    •  

      pokaż komentarz

      @lemuchr: Bardzo dziękuję, ogólnie lubię wyjaśniać pewne kwestie dot. broni palnej, gdyż pada ona (podobnie zresztą, jak broń biała) ofiarą całej masy mitów i "nieporozumień", wynikających m.in. z działalności medialnych pseudoekspertów pokroju Dziewulskiego (patrz Pan, to trochę jak z covidem :P).

    •  

      pokaż komentarz

      @doogroo2: a gdzieś pisałem, że tego nie planowała? Ona przyszła z przeładowaną bronią.

    •  

      pokaż komentarz

      a gdzieś pisałem, że tego nie planowała? Ona przyszła z przeładowaną bronią.

      @skitarii: Uzupełniam tylko, że nie przeładowała, nie wiem - w toalecie przed wejściem na salę, tylko przygotowała się przed wyjściem z domu.

    •  

      pokaż komentarz

      Uzupełniam tylko, że nie przeładowała, nie wiem - w toalecie przed wejściem na salę, tylko przygotowała się przed wyjściem z domu.

      @doogroo2: przecież pisałem

      po prostu wiedziała, że jak wyciągnie broń to musi od razu zacząć strzelać, bo ludzie dookoła mogą nie dać jej czasu na przeladowanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @skitarii: W filmie "Der Fall Marianne Bachmeier" strzelanina w sądzie wyglądała tak, 1:28:00

      źródło: consent.youtube.com

    •  

      pokaż komentarz

      @skitarii: Chyba nie kumasz różnicy pomiędzy przeladowaniem broni, a celowym włożeniem dodatkowego naboju do komory.

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba nie kumasz różnicy pomiędzy przeladowaniem broni, a celowym włożeniem dodatkowego naboju do komory.

      @doogroo2: to ty nie umiesz czytać. Ona miała załadowaną broń i pełen magazynek, żeby nie musieć przeładować.

    •  

      pokaż komentarz

      @skitarii: Nie dogadamy się, bo nie wiesz o czym piszesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @stanq87: k!!%a ten początek to jak tłumaczenie pedofilii przez jednego z polskich księży hierarchów kościelnych...

      Jak się to jednak czyta to pozostaje współczuć... Ze ten zwyrodnialec nie cierpiał bardziej.

  •  

    pokaż komentarz

    obym nigdy nie musiał ale zrobiłbym to samo

  •  

    pokaż komentarz

    siedmioletnia Anna .... Grabowski utrzymywał, że to Anna sama do niego przychodziła uwodząc go

    Siedmioletnie dziecko i uwodzenie... ja p#!#@#@e ktoś mu w to uwierzył?

  •  

    pokaż komentarz

    Namnożyło się nieszczęść wokół jej osoby.

    Liczący sobie 35 lat pracownik ubojni zwabił dziecko do swojego domu. **Mężczyzna był wcześniej dwukrotnie skazywany za dokonanie gwałtu na dziewczynkach. Miał też poddać się kastracji chemicznej. Zgoda sądu pozwoliła jednak na to, że przeprowadzono na nim terapię odwracającą ten proces. **

    Dziwne wtedy było prawo, dobrze że go zaj?#%ła.

  •  

    pokaż komentarz

    To się prokurator, sędziowie i adwokaci wkurzyli. Taka żyła złota na lata skończyła w parę sekund.

    •  

      pokaż komentarz

      @Merkowsky 100 rozpraw, odwołania, zmiany dowodów, podważanie dowodów, biegli.... Całe zestawy aby sprawa się ciągła i ciągła.... Jak to w sądach.

    •  

      pokaż komentarz

      100 rozpraw, odwołania, zmiany dowodów, podważanie dowodów, biegli.... Całe zestawy aby sprawa się ciągła i ciągła.... Jak to w sądach.

      @Tomento: nie wiem jak było wtedy w Niemczech, ale normalnie wynagrodzenie sędziów czy prokuratorów nie zależy od długości prowadzonej sprawy. Żadna żyła złota. Inaczej mogło być z obrońcą, ale jeśli to był obrońca z urzędu to też jego wynagrodzenie mogło być naprawdę minimalne i nieadekwatne do ilości wykonanej pracy - tak jest np. teraz w Polsce.

    •  

      pokaż komentarz

      @ambereyed mam obecnie przyjemność uczestniczyć w prostej sprawie o oszustwo. Dekarz oszukał wiele osób na ciekawy hajs. Co więcej recydywa bo już za coś takiego siedział. Dostał pracę społeczne.... 30 godzin miesięcznie. Oczywiście odwołaliśmy się i gdy adwokat spojrzał kto będzie prowadził sprawę odrazu powiedział że to się będzie wlec. Sędzia ma taką politykę że tą prosta sprawdzę rozciąga na kilka spraw bo wtedy ma zawalony terminarz i nie przydzielają mu nowych. Myślałem że padnę jak to usłyszałem. Co innego wyrok. 30 godzin prac społecznych za oszukanie 6 osób o których wiemy... No i recydywa. Takich spraw są Tysiące i trwają latami.

1 2 3 4 5 6 7 ... 10 11 następna