Przepracowani mężowie, niezaspokojone żony i bezrobotni kochankowie.

Przepracowani mężowie, niezaspokojone żony i bezrobotni kochankowie.

TL;DR Jeśli mężczyzna będąc w związku z kobietą zapracowuje się na śmierć, w domu nie mając siły absolutnie na nic, a w międzyczasie pojawi się jakiś „kolega”, który żyje z zasiłków, mając przy tym więcej czasu, sił pieniędzy oraz chęci na zabawę, kobieta niemal zawsze wybierze kolegę...

  •  

    pokaż komentarz

    Już pomijając idiotyczny opis potrzeb seksualnych mężczyzn i kobiet, to jedno mnie od dawna zastanawia przy każdym kolejnym wykopie tego typu:

    - jak chcesz mieć firmę/karierę, to się angażujesz, poświęcasz czas i energię, słowem dbasz o jej rozwój;
    - jednocześnie chcesz mieć udany związek/rodzinę, ale nie angażujesz się, poświęcasz jej ochłapy czasu i energii, które zostały Ci po robieniu kariery, nie dbasz o jej rozwój i jedyne na czym się skupiasz to wymiar materialny a później dziwisz się, że jest chujowy...

    Związki to nie jest abonament na szczęście i stabilność, który możesz opłacić razem z miesięcznymi rachunkami i oczekiwać, że będzie działać i trwać.

    I dotyczy to obu płci - znam nawet więcej par, gdzie to kobieta "poświęciła się karierze". I spoko, skoro taki twój priorytet, to z bogiem. Ale nie miej pretensji, że poza karierą wszystko inne w Twoim życiu jest do dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka:
      To może w ten sposób uproszczę:
      Mąż i żona pracują na etacie. Oboje chcą odpocząć oraz się poprzytulać.
      Facet jak jest zmęczony to długo nie wytrzyma, a jak przemęczony i zestresowany to nawet mu nie stanie.
      Kobieta chce się rozebrać, leżeć jak kłoda i dostać kilka orgazmów - może być przemęczona ale na leżenie wciąż starczy sił.
      Facet bez pracy (np młodzi imigranci na zasiłkach) ma mnóstwo energii, więc pierwszy lepszy młody bezrobotny z erekcją może się bawić godzinami.
      Kobiety uciekają od przemęczonych mężów do takich co mają siły, bo ważniejsze jest "tu i teraz" niż to co za 10-20 lat (nie wszystkie, ale jest ich znaczna ilość).
      Kurtyna.

      Najlepsze przykłady to związki, gdzie para leci zagranico aby "odłożyć na wesele i dom" facet pracuje ponad siły żeby urobić jak najwięcej, ale kobieta szybko nudzi się życiem "praca na umór + sen" i ucieka do bardziej rozrywkowego kolegi...

    •  

      pokaż komentarz

      @wqeqwfsafasdfasd: reiterując wpis naprawde nie spowodujesz, że uznam go za właściwy sposób patrzenia na problem - związek nie ma szans funkcjonować, jeśli partnerzy mają w nim rożną hierarchię wartości. Opisujesz sytuację "on pracoholik z [..tu wstaw sobie dowolną racjonalizację poświęcania 90% życia na pracę], ona skupiona na swoich potrzebach fizycznych i psychicznych, oboje niezadowoleni i niezaspokojeni w swoim związku, każde myśli, że to z winy tego drugiego".

      Tak, znam przykłady związków z "młodym bolcem na boku" (moja byłe byłe szefostwo taką dramę odstawiło); znam też "wyjazdy na dorobek", ze zdradami w obie strony. Znam również problem przemęczenia i braku czasu, i odmawiania seksu, też w obie strony. I wiesz co? W każdym z tych przypadków problem wynikał z tego samego - c!##%wego dobierania się w pary z totalnie niewłaściwych pobudek. A później zdziwienie ludzi, że jak nie chce się ludziom dbać o siebie nawzajem i budować wspólnie związku, to kończą bliżej obojętności/nienawiści niż miłości.

      To naprawdę nie jest tak, że każdy rodzi się z doskonałą umiejętnością bycia w parze, budowania relacji, rozumienia partnera itp. To są skille jak każde inne, trzeba się ich nauczyć i je wytrenować zanim osiągnie się wprawę. Część z nich jest naprawdę trudna. Większość ludzi tego nie rozumie, dlatego związki większości ludzi są c!##%we. Ale nie, nigdy wina nie leży po jednej stronie i nie, nie da się tego uogólnić do "lachony są zryte a ci biedni faceci...", ani też do "faceci są zryci a te biedne kobiety...".

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka:

      Znam również problem przemęczenia i braku czasu, i odmawiania seksu, też w obie strony. I wiesz co? W każdym z tych przypadków problem wynikał z tego samego - c!##%wego dobierania się w pary z totalnie niewłaściwych pobudek ...

      Z tym się zgodzę. Najlepiej dobrane pary jakie znam przetransformowały się po paru latach koleżeństwa/przyjaźni, jak już obydwoje znali się dobrze bez seksu jako głównego czynnika spajającego.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolArthur: Tak właśnie. Seks i trwały związek zaczęty po dziewięciu latach znajomości znam, tak samo jak rozpoczęcie znajomości od łóżkowego "falstartu" (nie mylić z impotencją czy oziębłością, po prostu pierwszy raz wypadł w c#$??wych okolicznościach) i zbudowanie związku dopiero po miesiącach później, jak oboje wiedzieli już, że potrafią rozwiązywać między sobą problemy. Ten pierwszy zbliża się do 7 lat, ten drugi trwa już ponad dekadę.

      Jeszcze jedna kwestia, którą obserwuję w większości c#$??wych związków - ludzie w nich są wymienni, tzn strony chcą "mieć związek" a nie "być z tą konkretną osobą". Dobierają się bez żadnych łączących ich poglądów, zajawek, z odmiennymi stylami życia i bycia przed sparowaniem, na podstawie albo chemii albo z braku laku. Jak próbujesz poderwać wszystko co się rusza, bo "zegar tyka" albo bo "hormony buzują" to czego możesz oczekiwać w dłuższej perspektywie?

    •  

      pokaż komentarz

      - jak chcesz mieć firmę/karierę, to się angażujesz, poświęcasz czas i energię, słowem dbasz o jej rozwój;
      - jednocześnie chcesz mieć udany związek/rodzinę, ale nie angażujesz się, poświęcasz jej ochłapy czasu i energii, ..


      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: To jest powszechne zjawisko, wręcz dziwne jest że ludzie tego nie rozumieją.
      Otóż posiadanie rodziny to jest WYBÓR który powoduje KONSEKWENCJE. Wykopki myślą że można być prezesem w korpo który mieszka w biurze albo w hotelu na delegacji większość czasu, jednocześnie mając mega atrakcyjną żonę, która jest zadowolona z tego że żyje sama, a dzieci nie potrzebują ojca bo nagle wspaniałe geny inteligentnego kryptoincela z kobietą 10/10 spowodowały, że wychowają się same i to jeszcze dobrze.

      W miejsce korpo szefa można wstawić właściciela prosperującej firmy, naukowca czy kogo tam się chce. Taki układ, że udaje się i jedno i drugie jest mega rzadki. Jest tak rzadki, że nawet gwiazdy hollywoodu mające walizki pieniędzy i stały dochód z tantiem (święty graal wykopu - "dochód pasywny") nie dają rady wytrwać w małżeństwie.

      Większość ludzi wie o tym że to jest nierealne, ale podświadomie liczy że będzie tym jednym przypadkiem na tysiąc. Stąd też podświadoma pogarda wykopków do niepracujących matek, bezrobotnych emigrantów itp. Tymczasem część kobiet siedzących w domu (nie twierdzę że wszystkie) - po prostu podjęła taki WYBÓR, wiedząc że jest on jedynym realnym i pozwalającym tworzyć relacje z rodziną, która ma szansę w przyszłości zaprocentować. Może nie liczyły prawdopodobieństwa, ale wybór podjęły i tak prawidłowy.

      Zapewne jest to trudne dla wielu osób tutaj do zrozumienia ale czego spodziewać się po portalu, gdzie praktycznie każdy problem rodzinny/partnerski/emocjonalny, który tutaj ktoś opisuje dostaje odpowiedzi w stylu "uciekaj", "zerwij kontakt na zawsze", "wyprowadź się" itp. Wśród osób które zostały wychowane bez deficytów ojca i matki takie rozwiązania praktycznie nie występują.

      Co do emigrantów (szczególnie muzułmanach) to ich oficjalne bezrobocie wcale nie równa się brakowi zajęcia. Pracują zwykle na czarno ALE u swoich, siedzą w swoich kebabach, strzygą się u swoich fryzjerów i pracują dorywczo W SWOIM kręgu kulturowym. Nic dziwnego zatem, że mają czas na posiadanie po 8 dzieci i chodzenie na kawki z białymi kobietami, których mężowie dzielnie budują kapitalizm robiąc darmowe nadgodziny. Takie są fakty. Oni siedzą non-stop z rodziną (może nawet daleką, typu 7 kuzyn bratanicy), p0lak idzie do pracy (nawet niech będzie dobrze płatnej) - z nastawieniem "w pracy nie ma przyjaciół", "z rodziną dobrze wychodzi się na zdjęciu".
      Ta zmiana kulturowa zmiecie z planszy wiele osób, ale mogły to przewidzieć. To się dzieje od lat.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: Dobre komentarze, ale "Twoje" z dużej i "bogiem" z małej, to już trochę komiczny przejaw wojującego ateizmu ;p. I to usprawiedliwianie rozwalania społeczeństwa przez imigrantów też mi się nie podoba. Bo niby jakie są korzyści z tego, że łamią prawo, przez co inni są na straconej pozycji?
      A tak poza tym, wg. Chapmana jest 5 języków okazywania i otrzymywania miłosci: słowa wsparcia, spędzanie czasu razem, otrzymywanie prezentów, robienie czegoś dla drugiej osoby, fizyczny kontakt.
      Każdy człowiek rozumie 1 główny język i jeden dodatkowy.
      Jeśli w związek wejdą ze sobą ludzie, które rozumieją dwa różne języki miłości, to nie będą potrafili sobie jej okazać. Np. częsty przykład z życia - facet rozumie fizyczny kontakt i słowa wsparcia, a kobieta spędzanie czasu razem i otrzymywanie prezentów.

    •  

      pokaż komentarz

      @wqeqwfsafasdfasd: Taka mala uwaga:

      Pracujesz długo i ciężko, więc na nic nie masz siły ani czasu. Jesteś od niej starszy, więc szybciej „dogania Cię czas” – pojawia się figura tatusia, łysina, drugi podbródek, a twoją pasją staje się leżenie i spanie.

      Niestety jest to opis bardzo powszechnej choroby, a nie zjawisko społeczne. Naprawdę duża cześć spoleczeństwa ma niedoczynność tarczycy. Skutkuje to tyciem, ciągłym zmęczeniem, sennością, łysiną (włosy stają się coraz słabsze), drugim podbródkiem (dokładnie tam jest chora tarczyca). No i w przypadku kobiet jest tak, że wstrzymuje im się miesiączka lub maja kłopoty z zajściem w ciąże, idą do ginekologa, ten sprawdza stan hormonów i wysyła na leczenie do endokrynologa. Facet tego wszystkiego nie ma, tzn pozostaje niezdiagnozowany. Na początku idzie na siłownie, za rada zony usiłuje "coś z sobą zrobić". Oczywiście niedobór hormonów z czasem wygrywa, pojawiają się powikłania, np. otyłość, cukrzyca itd. No i o ile cukrzycę u facetów się leczy, to tarczycy nawet się nie diagnozuje. Lekarze się wręcz upierają, że faceci nie chorują (sam tak miałem). A wystarczy proste badanie TSH i właściwa diagnoza, a potem leczenie (trzeba łykać hormony codziennie) i człowiek wraca do życia. Ale to nie u nas, nie przy naszej slużbie zdrowia.

    •  

      pokaż komentarz

      @wqeqwfsafasdfasd: boże jaki typowy dla wykopka tekst. Jakbym czytał zlepek najpopularniejszych komentarzy na wypoku. Pewnie dodatkowo napisany przez stuleja który związek widział tylko w na wspólnej xd

    •  

      pokaż komentarz

      @wscieklazielonka: Wojujący ateizm z powodu jednej literówki w potocznym związku frazeologicznym? Wow, that escalated quickly :D Żebyś Ty wiedział jak często ja muszę poprawiać (tam)Ci na małą literę pisząc szybko :D Nie doszukuj się obrazy uczuć tam, gdzie jej nie ma.

      I GDZIE Ty widzisz "usprawiedliwianie rozwalania społeczeństwa przez imigrantów"? Bo się nie odniosłem do tej części wywodu OPa? A czemu miałbym odnosić się do urojeń? Nie znam żadnej historii "ucieczki do imigranta", ba!, nawet do naszego własnego, ojczyźnianego bezrobotnego lowelasa też nie znam. Problemy w związkach naprawdę nie leżą nigdy w osobowości lub pozycji "tego trzeciego wierzchołka" zdrad/rozstań.

      A "teorii" Chapmana to nawet nie chce mi się komentować.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: Powiedz coś więcej o tej teorii Chapmana i czemu Ci nie pasuje. Co do reszty, ja się z Tobą zgadzam, więc nie doszukuj się w moim poście prowokacji. Twój post miał wydźwięk normalizujący ten mechanizm z imigrantami, ale rozumiem, że nie takie było jego założenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @wscieklazielonka: Jak ja i kilka znanych mi osób jesteśmy chodzącymi kontrprzykładami takiej „teorii” to nie mogę jej traktować poważnie. Biografia Chapmana również nie daje mi podstaw do uznania go za autorytet. W kwestiach psychologicznych moja hierarchia wagi źródeł to 1) neuronauki afektywne, 2) neuropsychologia, 10) psychologia klasyczna, 100000) popsychologia, filozofia i protestanccy telepastorzy.

      I tak, kompletnie nie pochylam się nad wątkiem migracyjnym tego wykopu bo uważam go za absurdalnie doklejony do zupełnie innego, realnego problemu „umienia” w związki.

  •  

    pokaż komentarz

    Tym bardziej jak kolega z zagranicy bo to takie nowe,rozwijające i egzotyczne.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Dlaczego murzyn w miniaturce ?

  •  

    pokaż komentarz

    Uszczęśliwienie kobiety nie jest trudne. Należy tylko być:
    1. przyjacielem,
    2. partnerem,
    3. kochankiem,
    4. bratem,
    5. ojcem,
    6. nauczycielem,
    7. wychowawcą,
    8. spowiednikiem,
    9. powiernikiem,
    10. kucharzem,
    11. mechanikiem,
    12. monterem,
    13. elektrykiem,
    14. szoferem,
    15. tragarzem,
    16. sprzątaczką,
    17. stewardem,
    18. hydraulikiem,
    19. stolarzem,
    20. modelem,
    21. architektem wnętrz,
    22. seksuologiem,
    23. psychologiem,
    24. psychiatrą,
    25. psychoterapeutą.

    Ważne też są cechy osobowości. Należy być:
    1. sympatycznym,
    2. wysportowanym ale
    3. inteligentnym ale
    4. silnym,
    5. kulturalnym ale
    6. twardym ale
    7. łagodnym,
    8. czułym ale
    9. zdecydowanym ale
    10. romantycznym ale
    11. męskim,
    12. dowcipnym i
    13. wesołym ale
    14. poważnym i
    15. dystyngowanym,
    16. odważnym ale
    17. misiem ale
    18. energicznym,
    19. zapobiegawczym,
    20. kreatywnym,
    21. pomysłowym,
    22. zdolnym ale
    23. skromnym i
    24. wyrozumiałym,
    25. eleganckim ale
    26. stanowczym,
    27. ciepłym ale
    28. zimnym ale
    29. namiętnym,
    30. tolerancyjnym ale
    31. zasadniczym i
    32. honorowym i
    33. szlachetnym ale
    34. praktycznym i
    35. pragmatycznym,
    36. praworządnym ale
    37. gotowym zrobić dla niej wszystko (np. skok na bank) czyli
    38. zdesperowanym (z miłości) ale
    39. opanowanym,
    40. szarmanckim ale
    41. stałym i
    42. wiernym,
    43. uważnym ale
    44. rozmarzonym ale
    45. ambitnym,
    46. godnym zaufania i
    47. szacunku,
    48. gotowym do poświęceń i, przede wszystkim,
    49. wypłacalnym.

    Jednocześnie musi mężczyzna uważać na to, aby:
    a) nie był zazdrosny, a jednak zainteresowany,
    b) dobrze rozumiał się ze swoją rodziną, nie poświęcał jej jednak więcej czasu niż danej kobiecie,
    c) pozostawił kobiecie swobodę, ale okazywał troskę i zainteresowanie gdzie była i co robiła,
    d) ubierał się w garnitur, ale był gotów przenosić ją na rękach przez błoto po kolana i wchodzić do domu przez balkon, gdy ona zapomni kluczy, lub gonić, dogonić i pobić złodzieja, który wyrwał jej torebkę, w której przecież miała tak niezbędne do życia lusterko i szminkę.

    Ważne jest, aby nie zapominać jej:
    1. urodzin,
    2. imienin,
    3. daty ślubu,
    4. daty pierwszego pocałunku,
    5. okresu,
    6. wizyty u stomatologa,
    7. rocznic,
    8. urodzin jej najlepszej przyjaciółki i ulubionej cioci.

    Niestety, nawet najbardziej doskonałe wykonanie powyższych zaleceń nie gwarantuje pełnego sukcesu. Kobieta mogłaby się bowiem czuć zmęczona obecnością w jej życiu idealnego mężczyzny oraz poczuć się zdominowaną przez niego i uciec z pierwszym lepszym menelem z gitarą, którego napotka.

1 2 3 4 5 6 7 ... 11 12 następna