Uzasadnij, że istniejesz. Wyzysk epistemiczny

Panowie z Myśleć Głębiej tłumaczą czym jest wyzysk epistemiczny i co można z nim zrobić.

  •  

    pokaż komentarz

    Szczerze mówiąc, nie rozumiem pewnych założeń tego filmu. Jako osoba silnie introwertyczna, aspołeczna, a nawet trochę autystyczna doświadczam czasami tego zjawiska (czasami, bo nie jestem zbyt towarzyski), tzn. ludzie często interpretują moje zachowania, zupełnie inaczej niż wynika to z moich intencji i moich interpretacji, więc prawdopodobnie, w związku z tym, traktują mnie stereotypowo, np. kiedy na pytanie, "czy ma Pan/Pani zegarek?" odpowiadam zgodnie z sensem pytania, czyli tak lub nie, a ludzie oczekują informacji, która jest godzina. Dlatego moja odpowiedź, dla nich, może świadczyć o braku kultury lub ignorowaniu rozmówcy, ale takich intencji nie miałem. Mimo wszystko nie zamierzam się tłumaczyć, bo niby czemu miałbym się starać o to, żeby obcy mi ludzie mieli najbardziej adekwatny do rzeczywistości obraz mojej osoby. Mnie na tym nie zależy, więc ani się nie tłumaczę, ani nie jest to dla mnie problem emocjonalny. To, o czym mówi autor filmu, to jest problem z dziedziny teorii umysłu. Jakoś umownie się przyjęło, że teoria umysłu jest wspólna i uniwersalna dla całego gatunku, czyli, że każdy przedstawiciel gatunku człowiek powinien mieć mniej więcej taką samą teorię umysłu, ale to tak nie działa, bo ludzie mają różne cechy, czasami inną budowę mózgu, wychowują się w różnych środowiskach, mają różne poglądy, przekonania, innymi wartościami i ideami się kierują, a to wpływa na to, jak interpretujemy zachowanie innych ludzi. Teoria umysłu jako mechanizm jest wrodzony, ale to, w jaki sposób działa to jest kwestia indywidualnego rozwoju.

    Kończąc ten temat, chciałbym powiedzieć, że choć 'wyzysk epistemiczny' jest czymś mi znanym z doświadczenia, to jednak nie stanowi dla mnie jakiegoś wielkiego wyzwania. Wystarczy pewnych ludzi ignorować i otaczać się ludźmi, których się rozumie i którzy mnie też rozumieją. Dla mnie tłumaczenie czy edukowanie nie ma sensu. Różnic w postrzeganiu rzeczywistości nie da się wyeliminować, bo nie poznajemy świata obiektywnie, tylko żyjemy w świecie fenomenów. Świat nam się jawi, a rzeczy nie są nam dane takimi, jakimi są naprawdę. Każdy ma inne filtry percepcyjne i dla mnie tak powinno zostać, bo dzięki temu nie jesteśmy jednakowi.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Każdy powód żeby uznać się za ofiarę i drzeć się "dej!" na lewicy jest dobry.