•  

    pokaż komentarz

    Przecież podobne historie jak na wykresach 1 i 2 również się zdarzają [no może nie zawsze jest to PRAWDZIWY książę]. Problem w tym, że kobiety oczekują, iż życie z księciem już ZAWSZE będzie szczęśliwe, albo życie po katastrofie już zawsze będzie nieco lepsze niż przed. To jest najgorsze złudzenie. A ono będzie wyglądać dokładnie tak, jak na 3 wykresie.

  •  

    pokaż komentarz

    Jakiś dziwni ten artykuł, jakby urwany w połowie.

  •  

    pokaż komentarz

    Czas się wziąć za to aby życie było funkcją stałą powyżej szarej kreski. Zacznijmy od wyłączenia komputera, żegnaj wykopie (na jakiś czas przynajmniej)

    •  

      pokaż komentarz

      @katius: biegunowa wygląda jak wykres z oscyloskopu :D

    •  

      pokaż komentarz

      @zrtaa: A jak to jest ze sraczką?

    •  

      pokaż komentarz

      @lisu1989: chodzi o symboliczne ukazanie szybkiej zmiany stanu depresji na stan manii, ale jesli Ci to przeszkadza są to fragmenty prostych y=9999999t + k k{N}

    •  

      pokaż komentarz

      @katius:
      Pozwolę się nie zgodzić z tym opisem choroby afektywnej dwubiegunowej. Nastrój pacjenta jest raczej funkcją ciągłą, nie zmienia się skokiem. Owszem stromość narastania i opadania jest wyraźna, w porównaniu z czasem utrzymywania się stanów, ale ten prostokąt ilustruje problem słabo.

      Pomijając jednak przypadki chorobowe, wykres Vonneguta jest raczej dość trafny.

      Od siebie dodam, że problemem części ludzi jest jeszcze to, że wierzą w bajki o szczęściu. Przecież książki i filmy nie opowiadają o zwykłych ludziach. Nie przedstawiają "prozy życia". Ludzie wiedzą, że istnieje wielka miłość, świetlana kariera, sława. Praca, dająca głęboką satysfakcję, znaczenie zdarzeń (bo przecież zdarzenia o których czytamy czy oglądamy) mają znaczenie. Tymczasem jeśli nawet wszystko to istnieje, dotyczy bardzo małego odsetka ludzi. Większości z nich nie zdarzy się w życiu miłość. Większości z nich nie uda się zrobić zawrotnej kariery. Jeszcze większa większość nigdy nie będzie sławna, znana, nawet rozpoznawana poza wąskim kręgiem znajomych. Większość rzeczy w naszym codziennym życiu nie ma żadnego znaczenia, ani dla nas, ani dla innych. W ciągu kilkudziesięciu lat życia zaledwie kilka chwil ma jakiekolwiek liczące się konsekwencje. Oczywiście głównie dla nas, rzadko kiedy dla kogokolwiek innego. Życie to "nie je bajka", ale część ludzi tego od niego oczekuje i czuje się nieszczęśliwa, kiedy zderza się z rzeczywistością.

      Osobiście mam za sobą wykresik przypominający Slayera, na starość się wyciszył - i chyba tak mi lepiej.

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: o, to nie takie proste z tą chorobą, wykres ma sens dla części pacjentów. Istotnie większość pacjentów zmienia fazę stopniowo,są jednak tacy, którzy potrafią przejść od depresji do manii lub odwrotnie w ciągu dnia. Są też tacy, którzy mają odmianę z ultraszybką zmianą faz, kiedy zmiana może zachodzić kilkukrotnie w ciągu kilku dni.

    •  

      pokaż komentarz

      @salphinx:
      ten wykres dobry jest dla kobiet np. w ciąży :)

    •  

      pokaż komentarz

      @katius: Bardziej to odkrywcze niż ten wykop ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: A kto k%$$a wpadł na pomysł że wszyscy potrzebują tego samego? Szukaj a nie lamentuj.

    •  

      pokaż komentarz

      @KOCHAM_WAS: o tak, pasuje jak ulał :D

    •  

      pokaż komentarz

      @Fleisch:
      Chyba coś Ci się pomyliło. Nigdzie nie lamentuje, bez emocji stwierdzam proste fakty, co więcej, nie muszę szukać, bo mniej więcej znalazłem. I skąd Ci się urodziło, że wszyscy potrzebują tego samego? Napisałem, że jest sporo ludzi, którzy oczekują od życia pewnych atrakcji, ale dostępność tych atrakcji jest w rzeczywistości ograniczona. W dodatku nie napisałem tego opierając się na własnym widzi-mi-się, tylko poważnych opracowaniach popularno-naukowych, które zdarzyło mi się kiedyś czytać. Dalej, znający trochę życie (i modelujący własne scenariusze) pisarze (jak wspomniany Vonnegut, ale śmiało możemy dorzucić jeszcze Palahniuka) zauważają tą samą prawidłowość. Z tej prawidłowości Chuck Palahniuk zrobił całą powieść, powszechnie znaną z filmu (pod tym samym tytułem) z Edem Nortonem i Bradem Pittem. Książka i film sprzedały się na tyle dobrze na świecie, że nie zaszkodzi im raczej Twoja opinia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @pies_harry: Uważam, że większość ludzi przede wszystkim nie wie do czego dąży.
      Ostatnio oglądałem krótki film dokumentalny. Studenci zadawali różnym ludziom pytania: "Kim jesteś i czego byś chciał?" I uderzyło mnie, że wiele ludzi chce nie wiadomo czego. Chęć, a to przecież jest wyraz pochodny do ochota, to dobrowolny zapał. To znaczy, że jeśli czegoś chcemy, to do tego dążymy. Jeśli chcesz dobrze napisać dobrze egzamin, to go napiszesz dobrze. Ludzie mówiąc "chcę...", bądź "chciałbym...", w większości przypadków mają na myśli "fajnie by było, gdyby...". I nie chodzi mi tylko o te błahe rzeczy. Chodzi mi także o te większe, tylko trzeba naprawdę chcieć i włożyć w to dużo pracy. Czasem się zmienić. Blokadą, którą można napotkać, to z reguły cechy fizyczne, rzadziej otoczenie i warunki. Nie można się też poddawać przed spróbowaniem i nie chodzi mi tutaj o taką sobie próbę, tylko próbę, która doprowadzi cię do sytuacji bez wyjścia. Podam przykłady: napisanie egzaminu na 100%. To jest wykonalne. Wykonalnym jest też założenie sławnego zespołu muzycznego na przykład. Tylko zdawanie sobie sprawy potrzebnej do wykonania czegoś też jest ważne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Naler:
      Nie wiem do czego pijesz, ale kwestia tej chęci to grubsza sprawa. Bardzo skomplikowana. Weźmy sobie rzucanie palenia. Są 2 wersje. Jedna jest taka, że palacz chce rzucić palenie, ale nie może. Druga jest taka, że tak na prawdę nie chce, bo gdyby chciał, to by to zrobił. Większa jest chęć palenia dalej. Ale byłbym ostrożny w osądach tutaj. Nie wiem która wersja jest słuszna, bo kwestia chęci jest skomplikowana. Możesz uświadamiać sobie korzyści i nagrody, a Twoja podświadomość bądź też niskopoziomowe motywacje wysyłane przez ciało lub prostsze części mózgu mogą wysyłać Ci inne motywacje. Dezinformację - że trucizna jest korzystna dla Twojego systemu (co ciekawe - krótkoterminowo trucizna rzeczywiście ma działanie lecznicze).

      Jak piszesz o poddawaniu przed spróbowaniem - to zupełnie nie o tym mówiłem. Poddawanie przed spróbowaniem to patologia sama w sobie. Jeśli czegoś chcesz, próbujesz. Jeśli coś okazuje się niewykonalne - odpuszczasz. Co stanie się jeśli nie odpuścisz? Ano podobno nic nie jest niemożliwe. Zawsze masz jakiś ułamek procenta że Ci się uda. Pytanie, czy jest z punktu widzenia logiki sensowne inwestowanie ogromnej ilości czasu i energii w przedsięwzięcie, które ma ułamek procenta szansy powodzenia. IMO oczywiście nie. Korzystniejsza jest strategia dynamiczna - w której przewartościowujesz kwestię tego czego chcesz. Rewidujesz swoje cele. Okazało się, że nie masz zadatków na gwiazdę rocka? Ok, może spróbujesz sił w jakimś innym zawodzie. Może spróbujesz sił w innych pasjach. Istotą ludzkiej inteligencji jest zdolność adaptacji. Prostą maszynę zaprogramujesz na perfekcyjne wykonywanie konkretnego zadania. Człowiek potrafi wymyślić sposób wyjścia z sytuacji, w której znalazł się po raz pierwszy. Patologiczna jest fiksacja i skostniałość.

      Ale nie o tym miało być. Pisałem o niskich prawdopodobieństwach niektórych zdarzeń. Mądrze nie obstawiać zbyt wysoko tych zdarzeń. Mądrze traktować je od początku jako opcje. Jeśli człowiekowi nie uda się odnieść sukcesu w którymś z tych bardzo mało prawdopodobnych pól - może mocno cierpieć, jeśli zainwestował w powodzenie zbyt wiele. Jeśli nastawił się na to, że koniecznie musi coś mieć. Buddysta w ogóle się nie nastawia. Ale nie każdy może być doskonały. Mogę w miarę bezpiecznie uzależnić swoje szczęście od niesiedzenia w więzieniu i niegłodowania. Mam bardzo duże prawdopodobieństwo, że te warunki zostaną spełnione. Mogę sobie jeszcze założyć 100 innych celów, które także przy pewnym wysiłku z mojej strony dadzą się zrealizować. Nawet przejechanie się na rowerze po Wielkim Murze. To ma metkę z ceną, na upartego każdy może ustukać kasę i zrobić to.

      Są jednak rzeczy, które nie zależą tylko od Ciebie. Mistrzostwo w danym sporcie? Musisz mieć wrodzony talent i predyspozycje. Owszem, lata ciężkiej pracy też są ważne, ale jest to tylko warunek konieczny, nie wystarczający. Wystarczające jest spełnienie obydwu warunków koniecznych: predyspozycji wrodzonych i lat ciężkiej pracy. Do tego mistrzostwo zależy jeszcze od... czynnika niezależnego - od tego, czy nie znajdą się w tym czasie lepsi od Ciebie.

      Rzeczy takie jak miłość czy szczęście w związku to już zupełna loteria. Owszem, sporo zależy od Ciebie. Ale też sporo od rzutu kostką. Jeśli nie potrafisz być szczęśliwy bez tego, prawdopodobnie w ogóle nie będziesz. Tym bardziej, że nieszczęśliwi ludzie nie mają specjalnego powodzenia, więc kółko się zamyka już na starcie.

    •  

      pokaż komentarz

      biegunowa wygląda jak wykres z oscyloskopu :D

      @zrtaa: Każdy wykres z tych wykresów można uzyskać na oscylu.

  •  

    pokaż komentarz

    Skąd pomysł, iż radość i smutek to zachwiania jednej linii, a nie osobne odczucia rozwijające się niezależnie od siebie?