Neurofizjolodzy odkryli mechanizm działania sonaty Mozarta K448 na epileptyków.

Neurofizjolodzy odkryli mechanizm działania sonaty Mozarta K448 na epileptyków.

Sonata zmniejsza częstotliwość napadów u osób z epilepsją. Kiedy neurofizjolodzy pozwolili pacjentom cierpiącym na epilepsję słuchać tego utworu, aktywność ich płatów czołowych zmieniła się: zmniejszyła częstotliwość występowania wzorców epileptycznych i wytworzyła rytm theta. Publikacja w Nature.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawostką jest to że tylko oryginalny utwór ma lecznicze działanie.
    Kanadyjscy neurofizjolodzy wykazali, że usunięcie charakterystycznego rytmu sonaty powoduje utratę jej terapeutycznego działania.

    W grupie, która słuchała "Sonata for Two Pianos in D Major (K448)" przez 90 sekund, częstość występowania wzorców padaczkowych była istotnie zmniejszona w porównaniu z okresem przed muzyką.

    Słuchanie sonaty przez 15 sekund nie spowodowało znaczących zmian w aktywności mózgu.

    .

    źródło: youtube.com

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek_Wpierdzieliusz Dialog z sobą to raczej pozytywna rzecz

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek_Wpierdzieliusz: Dlatego właśnie substancje te są zakazane. Najlepszy przykład konopie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek_Wpierdzieliusz: wszystko ładnie, pięknie, ale zapominasz o jednym. Jak zmniejszysz aktywność płata czołowego za bardzo, to tracisz kontrolę impulsów, umiejętność zrozumienia konsekwencji swoich decyzji, kontekst czasowy wykraczający poza tu i teraz, empatie poznawczą itp., a to, co nazywasz spontaniczną komunikacją różnych obszarów mózgu, jeśli jest nazbyt spontaniczne, prowadzi nie tylko do zwiększonej kreatywności, ale wprost do łagodniejszych bądź głębszych urojeń, i nie mam tu na myśli halucynacji, tylko np myśli nadwartościowe czy powszechny po LSD zwrot w stronę infantylnego mistycyzmu.

    •  

      pokaż komentarz

      psychodeliki

      @Marek_Wpierdzieliusz: No fajnie, tylko że to trochę duża grupa substancji xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek_Wpierdzieliusz: słowo klucz "za bardzo". Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że poza fascynacją LSD i może CBD/THC nie miałeś zbyt wiele kontaktu z "klasyczną" neuropsychiatrią i psychofarmakologią, co?

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: zapytam więc (bez uszczypliwości), jeśli wiesz więcej na ten temat niż @Marek_Wpierdzieliusz i możesz rzucić na sprawę trochę więcej światła z perspektywy właśnie neuropsychiatrii i psychofarmakologii, to bardzo chętnie poczytam.

      Również jestem zdania, że rozchodzi się tutaj głownie nie o normalną aktywność płata czołowego, a właśnie NAD-aktywność, czyli coś, to normalne nie jest i nie przysługuje się nam w żaden sposób. Nie oznacza to wcale, że DMN należałoby całkiem wyłączyć, nie chcemy przecież cofnąć się do poziomu "tylko" zwierzęcia, prawa? Chodzi raczej o to, aby w życiu osiągnąć zdrową równowagę, a umiejętności świadomego wyciszania aktywności płata czołowego uważam za całkiem przydatne narzędzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @the4dk: Nadaktywność płata czołowego to podstawa osobowości lękowej (problemu opisanego przez @Marek_Wpierdzieliusz) i tu pełna zgoda, mikrodawkowanie LSD jest potencjalnie jedną z wielu skutecznych terapii. Natomiast kompletnym nieporozumieniem jest utożsamianie aktywności płata czołowego jedynie z myśleniem abstrakcyjnym i tematami światopoglądowymi, i tu niestety @Marek_Wpierdzieliusz myli bardzo wiele poziomów i co więcej, w przypadku takiej "mamy madzi" czy ocieplenia klimatu dokładnie odwraca przyczynę. Za myśli nadwartościowe odpowiada nadmierny wpływ układu limbicznego i/lub zaburzenie działania brzuszno-przyśrodkowej kory przedczołowej (która reguluje wpływ emocji na racjonalność i odwrotnie). To samo z biasem poznawczym i bronieniem poglądów do upadłego, ponownie (upraszczając) brzuszno-przyśrodkowa kora przedczołowa. Tak samo problem kontroli impulsów to nie "zezwierzęcenie" czy zachowania instynktowne. Najprostszy kontekst - cała reklama i marketing bazują przede wszystkim na niskiej kontroli impulsów w ogóle populacji (a już zwłaszcza populacji poniżej 27 rż). Jak podasz komuś takie normotymiki jak np kwas walproinowy czy karbamazepina to reklamy praktycznie przestaną na niego działać właśnie przez przesunięcie efektywnej równowagi korowo-limbicznej na korzyść kory, a po takim "antynormotymiku" jak levetiracetam masz duże szanse na zakupoholizm. A już dążenie do całkowitego wyłączenia DMN bez jednoczesnego osiągnięcia stabilnej homeostazy to wprost proszenie się o kłopoty.

      Do tego nie da się sensownie rozmawiać o wpływie psychotropów czy psychedelików w oderwaniu od jednostkowego krajobrazu neurologicznego. Najbardziej jaskrawy przykład - jak podasz metylfenidat osobie z ADHD to dostaniesz zrównoważonego człowieka, a jak zrównoważonemu człowiekowi, dostaniesz euforie, manie i psychozy. Jak epileptykowi bez współistniejącej dwubiegunówki podasz kwas walproinowy, to wyląduje w dystymii lub borderline itp... Głównie dlatego jestem cięty na wszelkie przejawy gloryfikacji LSD/psychedelików/cannabinoidów przez ludzi z brakami w ogólniejszej wiedzy neuropsychiatrycznej, bo to nie są żadne "wonderdrugs" i nie są pozbawione negatywnego wpływu na stan organizmu/osobowość/życie.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: Bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Sporo wnosi, szczególnie w kontekście świadomego (i w celu innym niż jedynie rozrywkowym) używanie substancji psychoaktywnych (psychodelików w szczególności) i ewentualnych oczekiwanych efektów.

      Czy jesteś może świadomy istnienia jakiejś literatury, która porusza ten temat, a byłaby zrozumiała dla kogoś, kto ma blade pojęcie o tych tematach, zauważa pozytywny wpływ pewnych substancji na jego umysł, a jednocześnie nie chce sobie zrobić krzywdy?

      Niezmiernie się również cieszę, że jeszcze na Wykopie od czasu do czasu można prowadzić normalną dyskusję na poziomie.

    •  

      pokaż komentarz

      @the4dk: Proszę bardzo.

      Z czymkolwiek przystępnym o psychofarmakologii będzie problem - z jednej strony masz pozycje akademickie/badania/publikacje skierowane do naukowców/lekarzy a z drugiej artykuły/strony/książki pisane przede wszystkim przez entuzjastów, a więc już na wstępie zbiasowane. Jako ogólny wstęp popularnonaukowy do neuronauk to pewnie książki Oliviera Sachsa, trochę ciężej to "Behave" Sapolsky'ego (książka jest trudnodostępna, ale większość jej treści możesz obejrzeć na YT w formie cyklu wykładów Sapolsky'ego, gorąco polecam) a o samej chemii rekreacyjnej to najlepiej wykłady/wywiady Vetulaniego. To w sumie takie combo, które powinno dać Ci i trochę wiedzy neuroanatomicznej, i neuropatologicznej, i psychiatrycznej również w kontekście psychedelików a z minimalnym biasem. Później to już leć po odnośnikach, to jest jeden z największych tematów naukowych współcześnie, więc trudno zalinkować cokolwiek całościowego. Tylko uprzedzam, wgłębianie się w neuropsychiatrię mocno zmienia sposób patrzenia na świat i ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: Dziękuję Ci dobry człowieku. Już się biorę za przeglądanie YT, zawsze to łagodniejszy próg wejścia :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Marek_Wpierdzieliusz: Ciekawie napisane, nieraz mam wrażenie że przez takie ciągłe rozmowy ze sobą mam drgawki.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: Łap plusa, widać że coś kumasz w temacie, o którym piszesz.

      Wierzysz w Boga?

    •  

      pokaż komentarz

      @erson600: Dziękuję, trochę czasu zeszło mi w życiu na zgłębianie tego tematu. Odpowiadając na pytanie: trudnoo wierzyć w boga (któregokolwiek) wiedząc wystarczająco dużo o neuronaukach, by nie uznawać nawet „nazbyt wolnej” woli.

    •  

      pokaż komentarz

      @prawdopodobnie_permanentna_zielonka: ciekawe spostrzeżenie. Jednak ta wiedza o której wspominasz nie wyklucza zagadnienia istnienia wyższego bytu (Boga), który wszystko zaprojektował. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @erson600: tu z kolei wchodzi kwestia złożoności i emergencji, tzn jeśli istnieje jakiś bóg (co najwyżej w rozumieniu deizmu) to jedyne co musiał a zarazem co mógł stworzyć to prawa i stałe fizyczne, przy czym w kwestii stałych fizycznych miał bardzo małe pole manewru. Cała reszta to już mechanicystyczne konsekwencje.

  •  

    pokaż komentarz

    @RFpNeFeFiFcL: publikacja nie w Nature, a w Scientific Reports (z portfolio Nature, ale to spora różnica)

  •  

    pokaż komentarz

    Tak jest!

    źródło: fuck yeah science bitch.jpg