"Cześć, Tereska": rzeczywistość mroczniejsza niż film

"Cześć, Tereska": rzeczywistość mroczniejsza niż film

Zachwyty polskich krytyków, deszcz nagród i uznanie zagranicznych mediów branżowych. Film Roberta Glińskiego "Cześć, Tereska" powstawał w bólach, ale odniósł niespodziewany sukces. Miał też być życiową szansą dla wcielającej się w główną bohaterkę Aleksandry Gietner – szansą, której młoda...

    •  

      pokaż komentarz

      W jednym z wywiadów Gietner wyznawała, że chciałaby wrócić do grania. Swoją szansę dostała, gdy zjawiła się na przesłuchaniu do filmu "Miasto 44". Przeszła przez pierwszy etap castingu, ale na drugim stawiła się kompletnie pijana, więc, oczywiście, podziękowano jej za udział. Dyrektor schroniska dla nieletnich, Romuald Sadowski, swoją dawną podopieczną wspominał ze smutkiem, jako bardzo skrzywdzoną dziewczynę, która rozpaczliwie szukała miłości, bezpieczeństwa i bliskości. Twierdził, że w życiu przeszła tak wiele, że właściwie nie miała szansy, by z tego wszystkiego wyjść obronną ręką.
      @kidi1: takie trochę usprawiedliwianie patologii.

    •  

      pokaż komentarz

      @bluehead patologia skąd się bierze, przeczytaj trochę o jej dzieciństwie, to nie żadne usprawiedliwianie

    •  

      pokaż komentarz

      patologia skąd się bierze, przeczytaj trochę o jej dzieciństwie, to nie żadne usprawiedliwianie

      @Mikolajkrzyk: Tak - skads sie bierze. Dziecinstwo moze miec wplyw. Slowo klucz MOZE.

      Tak samo jak dzieci z trudnym dziecinstwem moga "wyjsc na ludzi", tak samo dzieci z "anielskim dziecinstwem" moga wyjsc na degeneratow.

      Skads sie bierze.

      A @bluehead tylko troche sie pomylil. Bo to nie jest "troche usprawiedliwianie" tylko "mega usprawiedliwianie"

      I nie chodzi mi tylko o ten przypadek ale na nim sie skupmy.

      Dostala szanse i nie potrafila jaj wykorzystac bo dziecinstwo?

      "Przeszła przez pierwszy etap castingu, ale na drugim stawiła się kompletnie pijana"

      Bo dziecinstwo? Dziecinstwo bylo kiedys. Teraz trza zyc. No a skoro sie przeszlo pierwszy etap to na drugi mozna przyjsc nawalonym. I tlumaczyc "bo dziecinstwo"

      NIe dziecinstwo tylko... kurde no wlasnie co? Brak myslenia? Lenistwo? Sam nie wiem co ale napewno nie dziecinstwo.

      Ale w sumie to wygodne - zwalic wszystkie niepowodzenia zyciowe na dziecinstwo.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: p!#@?!%isz jak naj?%$ny wujek janusz przy świątecznym stole, co to na wszystkim się zna i każdy temat ma rozkminiony ¯\_(ツ)_/¯

      Zj?%$ne dzieciństwo to praktyczne pewniak zj?%$nego życia dorosłego. Nieliczne wyjątki od tej reguły są statystycznie nieistotne.

    •  

      pokaż komentarz

      Zj#!@ne dzieciństwo to praktyczne pewniak zj#!@nego życia dorosłego. Nieliczne wyjątki od tej reguły są statystycznie nieistotne.

      @szejk_wojak: Bo Ty tak twierdzisz? Bys sie wujku zdziwil ile ludzi mialo zj#!@ne dziecinstwo i wyszlo na ludzi. NIe placzac i nie zwalajac porazek na "zj#!@ne dziecinstwo"

      I teraz Ty ich nazywasz marginalnymi przypadkami bo nie jestes w stanie pojac ze ktos moze o siebie dbac.

      Na pewno im sie to podoba.

    •  

      pokaż komentarz

      @kidi1:
      14-letnia gowniara
      TRZASK!
      60-letnia baba

    •  

      pokaż komentarz

      takie trochę usprawiedliwianie patologii.

      @bluehead: kolejny, który nie rozróżnia usprawiedliwiania od wytłumaczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: za dużo się amerykańskich filmów naoglądałeś i piszesz jak potłuczony. Swego czasu znajomy pracował jako kurator sądowy i jeździł na śląsku po tych patologicznych rodzinach żeby sprawdzić czy nie dzieją się jakieś chore akcje. Ogólnie robota mega stresująca, bo rodzice na ogół agresywni, pijani, mający w dupie swoje dzieci. W mieszkaniu brud, smród, a dzieciaki kompletnie zaniedbane i fizycznie i psychicznie. Wiele razy odbierał dzieci w wieku mniej niż 10 lat zostawione samopas w domu, bo matka poszła sobie na libację alkoholową. Takie dzieci od małego uczone są innego świata. Nie wiedzą co to miłość, opiekuńczość, nie są głodne wiedzy, tylko cały czas kombinują jak przetrwać. Najważniejszy jest rozwój dziecka na początkowym etapie. Jeśli dziecko od małego było bite, widziało pijanych rodziców i awantury, a ulica była dla niego domem, to wyjść z takiego świata jest MEGA trudno. To tak jakbyś powiedział, że zwykły szary człowiek bez problemu może stać się milionerem, wystarczy tylko ciężko pracować...

    •  

      pokaż komentarz

      @bluehead wyjaśnienie to nie usprawiedliwianie

    •  

      pokaż komentarz

      @kidi1: Ninja i Yolandi wersja Praga Północ

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      Bo Ty tak twierdzisz? Bys sie wujku zdziwil ile ludzi mialo zj$??ne dziecinstwo i wyszlo na ludzi. NIe placzac i nie zwalajac porazek na "zj$??ne dziecinstwo"

      @gorzki99: Nie, tak twierdzą psychiatrzy i psycholodzy i twój chłopski rozum nic tutaj nie zdziała

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: dzieciństwo determinuje całe pozniejsze życie takze nie zgodze sie z tobą januszowaty specjalisto( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli dziecko od małego było bite, widziało pijanych rodziców i awantury, a ulica była dla niego domem, to wyjść z takiego świata jest MEGA trudno.

      @spacja_enter: ja znam takie dzieci z innej perspektywy. Też ze Śląska ale z normalnej niebogatej rodziny. Ta patologia była śmiertelnym niebezpieczeństwem, potrafili pobić za 1-2 PLN, wciągnąć do bramy, opluć, rozmowa z nimi była pretekstem do bójki a ich zawsze było więcej. Naprawdę trudno znaleźć dla nich empatię, niech patola ginie w nędzy i upokorzeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kidi1: Zdjęcie sprzed 10 lat, gdy ona miała 26...

    •  

      pokaż komentarz

      @bluehead: Nie wiem za co łapiesz minusy. To nie trudne dzieciństwo tylko charakter. Miała szansę na normalne życie, ale najwyraźniej woli pławić się w patologii. Dzieciństwo może okaleczyć, ale nie zaprogramuje człowieka tak, że zawsze będzie wybierał źle.

    •  

      pokaż komentarz

      Bys sie wujku zdziwil ile ludzi mialo zj@?%ne dziecinstwo i wyszlo na ludzi.

      @gorzki99: Nie wiem co masz na myśli pod "zj@?%ne dzieciństwo", dla jednego to jest zwykła bieda, dla drugiego dodatkowo libacje alkoholowe i przemoc. Tak samo "wyjście na ludzi" - to że teraz te osoby są nawet nieźle ubrane i mają odmalowane mieszkanie nie znaczy że dalej nie mają w głowie patologii.

      Dużo kolegów z dzieciństwa miałem z "trudnego domu", sam jestem po części z takiego środowiska. Chciałem odnowić kontakty i spotkać się pogadać bo myślałem że właśnie wyszli na ludzi. Jeden okazało się że bije swoją żonę, drugi zostawił dziewczynę z dwójką małych dzieci i zaczął chodzić z jakąś starszą menelicą. Wszyscy mają mniejszy lub większy problem z alkoholem, inni ćpają - wszyscy wyglądają na w miarę poukładanych ludzi i można powiedzieć na pierwszy rzut oka że "wyszli na ludzi"

      Nie mówię że od razu zj@?%ne dzieciństwo oznacza koniec, jednak te chore akcje co się działy w domu zostają z tobą na całe życie i bardzo ciężko jest sobie z tym poradzić.

    •  

      pokaż komentarz

      Takie dzieci od małego uczone są innego świata.

      @spacja_enter: miałem kiedyś przelotny kontakt z taką patologiczną rodziną, mniejsza o powody, ale przypomniałeś mi, jakim szokiem dla mnie było, gdy może 7 letnia dziewczynka, zaczęła w zastępstwie matki (niezbyt kontaktującej, co się dzieje), zaczęła ze mną rozmawiać, używając całych zwrotów żywcem wyuczonych chyba z jakichś rozpraw w sądzie rodzinnym i na przesłuchaniach. Dziecko po prostu nie potrafiło inaczej: albo patorozmówki przeplatane k@!!ami, albo gdy chciała być grzeczna i układna a jednocześnie zależało jej, by mi przekazać ważne dla niej informacje - język z policyjnych notatek.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak wszyscy gadacie o wychowaniu, o wzorcach. Zapomina się o jednej bardzo ważnej rzeczy, genach. Jeśli ojciec i matka są patusami, to mają też geny patusów. W Polsce była kiedyś akcja "witamina M", gdzie normalne rodziny adoptowało dzieci patoli, idea była taka, że dużo witaminy (m)iłości, dobre wzorce i właściwe wychowanie zmieni je i wyrosną na ludzi. Żaden dzieciak nie wyrósł na kogoś normalnego, wszystkie skończyły jako patusy. Genów się nie oszuka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Jarek_P: Kiedyś słyszałem od znajomej psycholog, która się zajmowała trudnymi dziećmi o chłopcu, który gdy mówił to używał słownictwa z takiego patologicznego domu. Ośmiolatek sypał samymi k... i ch... i p%%$!!?.... nie mówił tak w nerwach. Dla niego był to normalny, codzienny sposób komunikowania się z ludźmi. Przerażające.

    •  

      pokaż komentarz

      @szejk_wojak: to ty się użalasz nad sobą i p!##@@!isz głupoty. Znam ludzi, którzy mieli niezły hardcore i mają świetne życie. Sprawdź zreszta wywiady z tym youtuberem buddą co on przeszedł i jak żyje.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: Wygooglaj sobie o "błędzie przeżywalności" to będziesz wiedział czemu wydaje Ci się, że wielu ludzi mało zj$$#ne dzieciństwo i wyszło na ludzi.

      Ps. pewnych rzeczy nie należy rozkminiać na chłopski rozum, bo to januszerka.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: Zamilcz, bo nie masz pojęcia o czym piszesz

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: Co ty cpiesz zj#!$ne dziecinstwo to zj#!$ne zycie dorosle jakie ty bajki łykasz ziomek ?? Moze tych co odniesli sukces i p#!?%!$a jakie to mieli ciezkie dziecinstwo ???

    •  

      pokaż komentarz

      @kidi1 Na skłotach pełno takich obrazków.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99 Oczywiście że są wyjątki żw mogą wyjść na ludzi ale średni przeciętnie biegacze którzy biegną pod wiatr mają gorsze wyniki od tych którzy biegną z wiatrem.

    •  

      pokaż komentarz

      @kidi1: teraz to się z niej 3 tereski zrobiły i nikt nie powie że z przodu i z tyłu deska ta nasza tereska

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: chłop ma racje, lol. niestety większość osób na tym portalu tez widzi świat deterministycznie

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: Dzieciństwo ma ogromny wpływ. Jest to fakt, nie przypuszczenie. Tak samo jak środowisko lokalne, domowe oraz szkolne.

    •  

      pokaż komentarz

      Zamilcz, bo nie masz pojęcia o czym piszesz

      @bodziodestruktor: Bys sie urwa zdziwil.
      Ty za to wiesz bo to Twoja matka musiala uciekac przed mezem jak miales niecale 2 latka (grosza nie dostala alimentow nie dostala i musiala se sama radzic). Bo to ty mieszkales z matka w jednopomieszczenikowym "mieszkaniu" 5x4m. Z kiblem na klatce, bez lazienki i gazu za to z piecem weglowym.
      Bo Twoj ojczym jak tylko pojawila sie przyrodnia siostra zmienil diametralnie poejscie. I od teraz byles prany i kopany jak kot w miechu. Bo to Twoi rodzice byli nalogowymi alkohoikami. Bo to Ty praktycznie od drugiej klasy podstawowki musialesz wszystko robic sam i jeszcze dbac o siostre.
      Najlepsze ze na zewnatrz to zwykla rodzina. Czysci, schludni, parcujacy. Dzici dobrze sie ucza. Raz w roku z rodzicami na wczasy jada. Sielanka. No nie do konca

      WIEC NIE PIREOL MI U ZE NIE WIEM O CZYM MOWIE...taka mala prosba.

      Co ty cpiesz zj?@@ne dziecinstwo to zj?@@ne zycie dorosle jakie ty bajki łykasz ziomek ?? Moze tych co odniesli sukces i p%%?$?!a jakie to mieli ciezkie dziecinstwo ???

      @irolslozok:

      Dzieciństwo ma ogromny wpływ. Jest to fakt, nie przypuszczenie. Tak samo jak środowisko lokalne, domowe oraz szkolne.

      @SzympekSzympkowiak: Ma ale nie determinuje w 100%. Jak sie che to z kazdego gowna mozna wyjsc.

      I @bodziodestruktor Nie zamilcze bo wiem o czym mowie ale nie do konca jestem pewien czy ty wiesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99:
      Bieda jest dziedziczna. https://www.huffpost.com/archive/ca/entry/poverty-inherited_b_7663842
      Zachowania pedofilskie często są wynikiem przemocy seksualnej doświadczonej w dzieciństwie.
      Wielu morderców doświadczało przemocy w dzieciństwie.
      DDA nie muszę wspominać.
      Dzieci palaczy mają ponad 30% większą szansę na zostanie palaczami. Itd.

      Przykładów na wpływ rodziny i środowiska na dzieci jest od groma. Więc kiedy napisał, że zj?!$ne dzieciństwo to praktycznie pewniak miał rację.
      Nawet jak komuś uda się wyjść ma często masę problemów w życiu i potrafi dojrzewać dopiero w okolicy 40 lat.
      Podobnie jest z patologicznymi wzorcami. Ludzie, którzy jakimś cudem wybili się z tego to mały procent.

      Mieszkałem na patologicznej dzielnicy, dzieciaki z domów alkoholików, przestępców chodziły ze mną do szkoły.
      Większość skończyła tak samo albo i gorzej niż rodzice. Praktycznie każdy problemy z prawem, alkoholem, narkotykami, nastoletnia prostytucja. Koledzy z podstawówki liczą tylko łezki pod okiem.

      W moim bloku mieszkała patologia, na górze chora psychicznie matka z trójką córek, pozostałe dzieci były już w domach opiekuńczych. Prostytucja, alkohol, narkotyki ,przemoc i taki koniec.
      https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-6-osob-w-vw-uciekali-zginal-kierowca-i-pasazerka-wszyscy-pij,nId,1423819
      Chyba jedna się ogarnęła.

      Pod spodem alkoholiczka, jej syn pił z razem z nią i miał takie same problemy. Ich ojciec tłukł ich niemiłosiernie, aż mu się umarło. Wyglądał na miłego, starszego pana po 60.

      Parter ojciec alkoholik - dzieciaki w końcu się otrząsnęły ale tylko dlatego, że w chwili trzeźwości facet poprosił mnie o napisanie pisma rozwodowego gdzie wziął na siebie cała winę. Inaczej skończyłby jak reszta okolicy pomimo starań matki.

      Przysłowia ludowe też nie wzięły się z powietrza tylko doświadczenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Dzieci palaczy mają ponad 30% większą szansę na zostanie palaczami. Itd.

      @apo: Moi rodzice nie palil - oni kopcili. Ja w yciu papierosa w ustach nie mialem - co smieszniejsze nawet ZSW mnie nie nauczyla palic. Udalo sie?

      "Nawet jak komuś uda się wyjść ma często masę problemów w życiu i potrafi dojrzewać dopiero w okolicy 40 lat.
      Podobnie jest z patologicznymi wzorcami. Ludzie, którzy jakimś cudem wybili się z tego to mały procent."

      Piewsza stabilna prace znalazlem dosc pozno bo w wieku 27 lat. Wczesniej bylo roznie albo jakies gownoplatne roboty po pol roku, albo robota oddalona o 3h jazdy zbiorkomem - tez pol roku. Po ZSW mialem epizod ze na pol roku wyjechalem do niemiec tam szczescia poszukac. Ale wtedy jeszcze nie bylo otwrtego rynku pracy i pierwszenstwo w Arbeitsamtcie mial niemiec.
      W wieku 28 wyprowazilem sie i zaczalem zyc na wlasne konto. (tez dosc pozno)

      Teraz mam 41(dokladnie to pojutrze :P) i od 14 lat nie narzekam.
      Zeby nie bylo to nie uwazam siebie ani za jakiegos "chada" ani za wybitnie uzdolnionego inteligentnie czy manualnie.
      Z wygladu to ponizej przecietnej natomiast intelektualnie ciut powyzej (potwierdzone testami u psychologa a nie za szklonej gazetki). Manualnie ok. I jakos dalem rade. Tylko ze latwe to nie bylo bo trzeba bylo cos od siebie dac.
      Myslec w sposob "nikt nie zadba o mnie lepiej niz ja sam" Nie czekac az ktos pomoze. A dziecinstwa nie mialem lekiego a tu mi jakies anonki z netu wyskakuja z tekstem "zamilcz bo nie wiesz co mowisz". Filmow sie naogladali i chojracza.

      Jasne ze ktos moze nie dac rady i zgoda. Ale twierdzenie ze tylko rodzina, srodowisko i dziecinstwo maja wplyw to przesada. Nie tylko. Bo duzy procent zalezy od tego czy dana jednostka che (i jakie ma motywacje).

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: 30% to nie 100%. Nie "tylko" ale mają kluczowe znaczenie. Po prostu to, że się komuś udało nie znaczy, że inni też mają taką samą szansę. Doświadczenie pokazuje, że większości się nie udaje.

      W latach 90 przeprowadzono ciekawe badanie bliźniaków, którzy zostali rozdzieleni. Wniosek był taki, że prawie nie ma różnicy społecznych i intelektualnych pomiędzy nimi, a bliźniakami wychowanymi razem. Te same wzorce zachowania, zainteresowania itd. Potrafili wybrać bardzo zbliżonych partnerów czy prace.

      Geny mają ogromny wpływ na nasze zachowanie, reszta to środowisko. Więc można zapytać jak bardzo dużo czynników musi się złożyć, aby nie tylko trafić w loterii genowej, a jeszcze dostać zewnętrzne czynniki które wymuszą zmianę i dadzą szansę na ucieczkę z patologii.
      Dlatego jestem przeciwny mówieniu, że to tylko ich lenistwo, że każdy może i to ich wybór.

      https://www.themantic-education.com/ibpsych/2019/02/11/key-study-the-minnesota-twin-study-of-twins-reared-apart/
      https://mysteriousuniverse.org/2019/12/the-strange-tale-of-the-separated-twins-who-lived-the-same-life/

    •  

      pokaż komentarz

      @apo:
      Jeszcze tak z innej beczki. Teza za ktora mnie wypok zlinczuje:

      Paradoksalnie to to moje zjeane dziecinstwo mialo poytywny wplyw na mnie.

      Od poczatku wiele rzeczy musialem robic sam. Jak jeszcze matka nie spikla sie drugi raz to mieszkalismy sami. Matka rano do roboty a ja do szkoly. Praktycznie od pierwszej klasy chodzilem sam.
      Bardzo szybko tez nauczylem sie gotowac zeby po powrocie ze szkoly zrobic obiad (matka wracala z roboty o 16 wiec troche poznawo)
      Codzienne sytuacje sprawialy ze widzialem ze jak ja czegos nie zrobie to zrobione nie bedzie. Stopniowo wygasaly we mnie emocje i przechodzilem w tryb "mysl i kombinuj tak zeby bylo dobrze bo nikt za ciebie tego lepiej nie zrobi"
      Takie "zaciecie"

      Moze to mialo jakis wplyw?

      Tak na zakonczenie to polecam ksiazke/film "Przeminelo z wiatrem". Wole ksiazki ale w tym filmie jest jedna scena ktora utkwila mi w pamieci (a ogladalem go za gowniaka). Zcena zmontowana serio "creepy"

      Scarlet stoi na polu, Sciemnia sie po zachodzie slonca, podnosi garsc ziemi i powoli wysypujac ja z dloni mowi:

      "Przetrwam to wszystko, a jak wojna się skończy, nigdy w życiu nie będę więcej głodna. Ani ja, ani nikt z moich bliskich. Choćbym miała kraść i zabijać – Bóg mi świadkiem, że nigdy więcej głodna nie będę."

      I tak zrobila.

      Scena robi wrazenie. I nie chodzi o to bylem glodny (bo nie bylem) czy byla wojna (bo nie bylo)

      Byla to zwykla patologiczna rodzina z funkcjonalnymi alkoholikami. (po latach ojczym sie zmienil i przeszedl w calosci na bezalkoholowe piwo (zanim to jeszcze bylo modne) Matka tez po latach odpuscila i sie zmienila.
      Problem w tym ze za dlugo sie nie pocieszyli "nowym zyciem"

      Ale ta scena mysle ze podswiadomie mnie "natchnela" do dzialania.

      "Zagryzc zeby i robic swoje" I we dupie miec srodowisko, zryte dziecinstwo, itp. Robic poprostu swoje.

    •  

      pokaż komentarz

      @apo: kiedyś był też eksperyment, rozdzielono trojaczki i usytuowano w rodzinach o różnym statusie społecznym. Nie pamiętam, czy kiedykolwiek przedstawiono wyniki tego kontrowersyjnego eksperymentu...

    •  

      pokaż komentarz

      @szejk_wojak: wielu ludzi z normalnym dzieciństwem tez się stoczyło, czasami to jest uwarunkowane po prostu chyba genami

    •  

      pokaż komentarz

      Matka rano do roboty a ja do szkoly. Praktycznie od pierwszej klasy chodzilem sam.

      @gorzki99: nauczyli cie chodzenia do pracy, do obowiązku, do wytrwałości.
      Pewnie, że uczyli też innych złych zachowań. Ale jednak wytrwałość dała ci najwięcej.

      Nie każdy tyle dostaje, nie których rodzice zostawiają rocznego na środku ławki o 2 w nocy, bo się pokłócili.

      Także, może miałeś do czynienia z ludźmi ale nie wszędzie jest tak samo.

    •  

      pokaż komentarz

      Także, może miałeś do czynienia z ludźmi ale nie wszędzie jest tak samo.

      @oremi: To ze nie wszedzie jest tak samo to moja teza.

      Teza, ze nie zawsze patologiczne dziecinstwo nalezy winic o przyszle niepowodzenia.

      To jest generalizowanie.

      "on mial trudne dziecinstwo wiec dajcie mu spokoj ze mial szanse wyjsc na prosta ale tego nie zrobil. No bo wiedzie...trudne dziecinstwo"

      Jasne ze to nie jest proste i wielu sie moze nie udac. Tylko ze generalizowanie "bo mial trudne dziecinstwo" jest nie na miejscu. Wiecej niz od trudnego dziecinstwa zalezy to jak jednostka podchodzi. Co dana jednostka robi.

      Patrzac na kogos i usprawiedliwiajac jego obecna sytuacje "trudnym dziecinstwem" troche "pluje sie w twarz" tym co mieli takie samo albo jeszcze gorsze a dzieki zacieciu sie w sobie i odpowiedniemu podejsciu "wyszli na ludzi"

      No bo jak to? Wystarczylo robic nic i teraz wszystko by bylo usprawiedliwiane "trudnym dziecinstwem"?
      To po cholere tyle staran z mojej strony, tyle pracy i wyrzeczen? Glupi bylem czy jak?

    •  

      pokaż komentarz

      @szejk_wojak: serio? To determistyczne podejście a czynników jest wiele. Rodzice uzależnieni od tytoniu to z automatu palące dzieci? Jednak nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @spacja_enter:

      Najważniejszy jest rozwój dziecka na początkowym etapie.
      I okres nastoletni.

    •  

      pokaż komentarz

      @szejk_wojak: Na wyspach jest takie powiedzenie: scum makes scum.

    •  

      pokaż komentarz

      Wystarczylo robic nic i teraz wszystko by bylo usprawiedliwiane "trudnym dziecinstwem"?
      To po cholere tyle staran z mojej strony, tyle pracy i wyrzeczen? Glupi bylem czy jak?


      @gorzki99: ale że niby co?
      Oni mogą się usprawiedliwiać, a ty nie możesz? Możesz.

      Nie byłeś głupi. Ty nie chcesz usprawiedliwiać, ty chcesz być doceniony. Brawo ty.
      Ludzie sami wpadają w patologie mimo że w niej nie wyrastali - choćby ci z dobrego domu.
      Jeden jest mądry drugi jest głupi.

    •  

      pokaż komentarz

      @bluehead: No a skad ma się brać patologia? Losowanie? Przeciez mogę odrazu stwierdzić ze głosowałeś na Konfe czy Korwina przynajmniej raz w swoim życiu.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: @bluehead: nie wiem za co minusy ale macie racje. Dostała szanse i dała dupy bezrobotnemu. Koniec historii, nie ma happy endu

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiem za co minusy ale macie racje. Dostała szanse i dała dupy bezrobotnemu. Koniec historii, nie ma happy endu

      @login_musi__miec_od_4_do_35_znakow: Moze w tym ze ludzie maja tendencje do tego ze za wlasne porazki winia srodowisko, zryte dziecinstwo i wszystkich tylko nie siebie.

      A niestety ale za porazki rowniez sie jest odpowiedzialnym samemu. Nie mozna wszystkiego zwalac na innych.

    •  

      pokaż komentarz

      @gorzki99: Wygląda na to, że jesteś typowym "byłym patolem", któremu "udało się" poprawić swój stan i który teraz z pogardą spogląda na tych, których los potraktował brutalniej od niego.

      twierdzenie ze tylko rodzina, srodowisko i dziecinstwo maja wplyw to przesada. Nie tylko. Bo duzy procent zalezy od tego czy dana jednostka che (i jakie ma motywacje).

      Czynników determinujących jest od groma i one wpływają także na chęci i motywacje jednostki od początku jej istnienia. Musisz sobie uświadomić, że te chęci, które ty miałeś, również zostały zdeterminowane i nie były twoją zasługą. Wola, która pomogła ci poprawić swoją sytuację, została ustalona przez odpowiednie reakcje w twoim indywidualnie nacechowanym organizmie w wyniku jego zetknięcia z otoczeniem. Tak to działa u wszystkich istot żywych. Na tej zasadzie nie możesz zatem winić nikogo, że nie miał w sobie odpowiedniej siły, czy nastawienia, które umożliwiłoby właściwe wpłynięcie na ciąg zdarzeń dotyczących jego wymuszonej egzystencji, o którą nigdy nawet nie prosił.

    •  

      pokaż komentarz

      Wygląda na to, że jesteś typowym "byłym patolem", któremu "udało się" poprawić swój stan i który teraz z pogardą spogląda na tych, których los potraktował brutalniej od niego.

      @HAL__9000: Nie mam pojecia jak to odbierasz. Do pogardy mi jednak daleko. Przynajmniej w tym znaczeniu w jakim zrozumialem co miales na mysli.

      Udalo sie? I tak i nie. No bo jednak jest dobrze czyli sie udalo. Ale to nie kwestia udania tylko pewnego podejscia.

      Nie wiem...moze i szczescia - chociaz nie lubie tego okreslenia.

      Los to los. Myslisz ze sobie tak decyduje "a temu to dowale a tego potraktuje lagodniej"?
      Moze i cos w tym jest bo swiat nie jest sprawiedliwy i nie kazdy na starcie startuje z tej samej pozycji. To wina losu?

      Jaka "wina"? Jest jak jest i trudno. Mimo tego ze jest jak jest to kutfa nie godze sie na to ze jest jak jest jesli mi to nie odpowiada. Kotwica w plecy losowi. Wazny jestem ja a nie los.

      że te chęci, które ty miałeś, również zostały zdeterminowane i nie były twoją zasługą

      co tez napisalem. Taka a nie inna sytuacja zmotywowala mnie do tego zeby "jak nie masz po co zyc to zyj innym na zlosc" (tak plus/minus)

      A nie ze "ojoj"

      Jedni wybieraja "ojoj" a inni ida w zaparte.

      Zarowno jedni jak i drudzy robia swoje. Ich wola.

      Tylko to czego ja sie czepiam to to ze:

      "dales dupy" to nie zwalaj to na to ze "no bo mialem trudno". Owszem ze trudna sytuacja nie pomaga. Ale miej przyslowiowe "jaja" zeby powiedziec "kurde JA zrypalem. Mialem tak a nie inaczej i moze czegos nie wzialem pod uwage"

      Tak to działa u wszystkich istot żywych. Na tej zasadzie nie możesz zatem winić nikogo, że nie miał w sobie odpowiedniej siły, czy nastawienia, które umożliwiłoby właściwe wpłynięcie na ciąg zdarzeń dotyczących jego wymuszonej egzystencji, o którą nigdy nawet nie prosił.

      To ze nie prosil to akurat dobrze swiadczy (do pewnego momentu - proszenie o pomoc w pewnym momencie nawet nie tyle nie jest niczym zlym co jest czyms wrecz potrzebnym)

      Ja nie winie kogos ze nie mial odpowiedniej motywacji, sily, czy jak to tam zwal. ja sie czepiam tego ze nie potrafi sie do tego przyznac i za cale swoje niepowodzenia obwinia wszystko wokol siebie tylko nie siebie.

      Tymczasem:
      Duzo ludzi nie potrafi sie przyznac do winy. Unika tego jakby to bylo niewiadomo jakie zle. Ale przyznanie sie do winy i zaakceptowanie faktu "ja spierdzielilem" ma wbrew pozorom pozytywny wplyw.

      Bo jesli caly casz ktos bedzie obarczal wina "czynniki zewnetrzne" to nie ma opcji zeby sam sie zmienil.

      Stwierdzenie "ok ja zrypalem" prowadzi do "hmmm skoro zrypalem to trza to zmienic"

      Niestety duzo ludzi ma problem z przyznaniem sie do bledu. Tymczasem przyznanie sie do bledu powoduje "oczyszczenie". Skoro sie do bledu przyznales to znaczy ze go gdzies popelniles. Wiec? Wiec zobacz co poszlo nie tak (z Twojej strony) i zmien to. Bo to nie byly "czynniki zewnetrzne"

      Kij mnie interesuje ze inni widza ze popelniam bledy. Normali i inteligentni ludzie wiedza ze kazdy je popelnia. I nie ma w tym nic dziwnego. Tylko chodzi o to zeby sie na nich uczyc.

      I reasumujac: Obwinianie wszystkich oprocz siebie jest zaprzeczeniem tego co napisalem wyzej - nie jest to dobre.

    •  

      pokaż komentarz

      @HAL__9000: I tak niejako podsumowujac poprzedni komentarz:

      Tak sie sklada ze zdarzylo mi sie pare rzeczy w zyciu zebac. No nie przeskoczysz - czassem sie tak trafi. Ale nie zwalam tego na trudne dziecinstwo (a latwego nie mialem) albo na srodowisko (a te to juz byl mega "kosmos")

      No zjealem. Ja. Wazne ze czegos sie nauczylem.

  •  

    pokaż komentarz

    Moi rodzice byli alkoholikami, dorastałam w patolskim domu. Ludzi, zarówno tych co nie poszli śladami rodziców jak i tych co przedłużyli "rodzinną tradycję, nie oceniam. Sama jestem DDA i do dnia dzisiejszego widzę jak dom rodzinny rozwalił mi młodość (18-27 lat ile mam obecnie). Pomógł mi wyjazd do innego miasta, ale mimo to dopiero teraz podnoszę się z życiowej porażki i powoli staję na nogi. Dlatego rozumiem osoby, które pochodzą z trudnych domów i kontynuują model w którym się wychowały. Sama, gdyby nie pomoc innej osoby, na ten moment byłabym uzależniona od alkoholu (w jakimś tam stopniu już teraz jestem, dlatego nie piję alkoholu w ogóle).

    •  

      pokaż komentarz

      @SlonskoBaba: to zrozumie tylko ten, co to przeszedł. Wyżej jeden z wykopków twierdzi że to bzdury, że można wyjść na ludzi - można, oczywiście, ale nie tak łatwo jak bez takich przeżyć. Wewnątrz i tak zawsze toczy się walka.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatau_guy: Ten wykopek jest debilem. Sam miał lekkie życie (ja też miałem, ale mam też mózg i neurony lustrzane) i brakuje mu empatii, żeby wyobrazić sobie, jak to jest nie mieć tego wszystkiego, co sam w życiu dostał. Człowiekowi po traumie wojennej też powie "weź nie miej stresu pourazowego, wszystko zależy od ciebie, wymyśliłeś to sobie. Inni z wojny wracają i jest ok". Jest zbyt prosty, aby zrozumieć kogokolwiek poza sobą samym.

    •  

      pokaż komentarz

      @SlonskoBaba: Bardzo Ci gratuluje i trzymam kciuki. Nie znam tego z autopsji, ale moja mama jest DDA. Nigdy nie czuła spokoju i w wieku ponad 50 lat powiedziała mi, że już nigdy go nie poczuje. Jej ojciec alkoholik zapił się, matka alkoholiczka skończyła tak samo. Jako najstarsza próbowała jak mogła wychować młodsze rodzeństwo. Na próżno. Jej brat już nie żyje, oczywiście zapił się. Siostra z powodu alkoholu prawie się przekręciła. Druga siostra na trzeźwo wychowała nowe patopokolenie które zaczęło się rozmnażać w wieku 14 lat. Jestem pełen podziwu, że od samego początku już kiedy była dzieckiem wiedziała, że jej życie nie będzie wyglądać tak samo. To siedzi gdzieś w środku. Cały wysiłek włożyła w to by w domu nie było alkoholu i niczego nam nie brakowało. Żyliśmy biednie, ale tworzyliśmy prawdziwą rodzine. Szkoda tylko, że teraz kiedy sam buduje rodzinę, patrząc na nią widzę tę katorgę i piekło jakie przeżyła. Nikt takim ludziom już tego nie zwróci.

    •  

      pokaż komentarz

      @SlonskoBaba: Trzymaj się mordeczko! Jeśli nie miałaś okazji to serdecznie polecam terapię dla DDA - jest darmowa. W Szpitalu Wolskim w Warszawie są bardzo fajni terapeuci.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatau_guy: Niemal pełna zgoda, bo może nie tylko ten, co to przeszedł, ale na pewno ten, co ma w sobie duże pokłady empatii. Bycie DDA z traumami do przepracowania, kiedy trzeba jednocześnie pchać życie do przodu, jest wyjątkowo trudne. Pewnie, że da się wyjść na ludzi, ale wiele przypadków ląduje na dnie. Wystarczy większa skłonność do uzależnień i wychowywanie się w kiepskich warunkach, żeby odpaść, a to dopiero pierwsza przeszkoda.

    •  

      pokaż komentarz

      @jarzabek: ja to wszystko przeszedłem, teraz mam 33 lata, syna lvl6 I córkę w drodze. Dobrze płatna pracę w której się spełniam. Walczę każdego dnia z przeszłością, ale jakoś życie leci ;) 5!

    •  

      pokaż komentarz

      @Taj_2008: @mymymym666: Dziękuje Wam za słowa wsparcia. Właśnie przed chwilą wróciłam z OKE w Warszawie, gdzie złożyłam papiery na egzaminy eksternistyczne LO w lutym. Do 2 tyg. mam mieć decyzję dzięki której złożę deklarację maturalną na 2022 r. Na terapię uczęszczałam,nie pomogła mi. Pomogła mi osoba, z którą mieszkam no i też własne ogarnięcie swojego dekla.
      Jeśli mój plan się powiedzie to za rok o tej porze będę przygotowywać się do studiów na polibudzie (moje marzenie)

    •  

      pokaż komentarz

      Pewnie, że da się wyjść na ludzi, ale wiele przypadków ląduje na dnie. Wystarczy większa skłonność do uzależnień i wychowywanie się w kiepskich warunkach, żeby odpaść, a to dopiero pierwsza przeszkoda.

      @jarzabek: Pytanie np. jaki procent DDA wychodzi na tzw. ludzi - zajmuje wysokie stanowiska, zarabia duże pieniądze, realizuje swoje pasje, zakłada rodzinę - ale i tak w pewnym momencie wpada w szpony uzależnienia. Myślę, że takie osoby bardzo często wstydzą się swojej historii rodzinnej i ukrywają przed otoczeniem to, z jakich domów pochodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Tatau_guy: oni tu mają jedno wytłumaczenie zawsze przecież to nie problem nauczyć się programować i zarabiać 10k PLN , rozmawianie z niektórymi eykopkami to jak rozmowa osoby która nigdy nie palila z nalogowym palaczem i tlaczenie że rzucanie to łatwiznę, nie zrozumie ten kto nie przeżył w życiu czegoś takiego albo brakuje mu empatii i zrozumienia , jeżeli nie ma kogoś z boku kto pokaże drogę i trafi w moment żeby to jeszcze dotarło do młodej osoby że nie tędy droga to jest promil szansy ja też miałem to szczęście przejzec na oczy ale to jeszcze trzeba przeżyć życie i się nie poddać .

    •  

      pokaż komentarz

      @Glos-prl: kwestie zawodowe pominę, bo akurat jestem zwolennikiem zdania, że można nauczyć się wszystkiego i być w tym dobrym (ja tak mam). Najtrudniej jednak zdaje mi się być dobrym ojcem jeśli samemu miało się taka gnidę w rodzinie. Dobrym partnerem też.

    •  

      pokaż komentarz

      @SlonskoBaba:

      Ten moment, kiedy utopiony we wstydzie i bezsilności wyciągałem ojca z autobusu, a on naj@!!ny wypadł z niego, a ja nie dałem rady go podnieść, i wszyscy patrzyli... A ja miałem osiem lat wtedy.
      Ale i tak najgorsze były zimy. To codzienne czekanie całej rodziny czy i tym razem dolezie jakoś do domu i nie zamarznie gdzieś po drodze... te napięcie, ta bezsilność, ten stres... no bo przecież dziecko kocha swojego tatę mimo wszystko.

      No i odkąd mam dzieci nie piję alkoholu. Absolutnie. Narodziny pierwszego dziecka były momentem, w którym zdałem sobie sprawę, że albo radykalnie przestanę pić, albo pójdę tropem ojca i zjebię swemu dziecku dzieciństwo.

      Wyjście na prostą DDA nie jest proste jak powiedzenie "weź się w garść". O nie. Trzeba radykalnych kroków i rozwiązań, które nie do wyobrażenia są dla tych z jako-takich rodzin. No bo jak mam wytłumaczyć, że nie piję, bo nie chcę zj@!!ć komuś życia? Trudno raczej. To oficjalnie na takie tłumaczenia mam chore serce, biere antybjotyk panie.
      A i tak bagaż zj@!!nego dzieciństwa niosę przez całe życie. To cięższy bagaż niż misie, jeziorka, koraliki, podwórka niealkolohowego dzieciństwa. Mógł ktoś oberwać w dzieciństwie pasem. Trauma? Może. Ja nie oberwałem pasem nigdy. Za to wiem, że jak tato rzyga na fioletowo to trzeba błagać Boga aby się nie obudził ślepy z rana.

    •  

      pokaż komentarz

      jestem, dlatego nie piję alkoholu w ogóle

      @SlonskoBaba: albo jesteś uzależniona albo nie pijesz…

    •  

      pokaż komentarz

      @SlonskoBaba: Jo też DDA i nawet tukej mieszkom :) doświadczenia trochę więcej bo z dyszkę starszy. Na ludzi wyszedłem, nigdy nie piłem bo akurat u mnie obraz pijanego człowieka momentalnie wywołuje niechęć, generalnie udało mi się odskoczyć od patusiarskiego towarzystwa dość szybko i to pomogło.

  •  

    pokaż komentarz

    Najbardziej makabryczna część tej historii to śmierć jej matki. Mieszkała z jakimś tam konkubentem, konkubent poszedł w chuj, baba przestała wychodzić przez zimę. W marcu czy kwietniu woda zaczęła lecieć sąsiadom więc wezwano służby i wyważono drzwi. A za drzwiami piesek i trochę kości się walało. Baba zmarła i ją pies wp%##@$$ił.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarze z artykułu w powiązanych o śmierci matki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    źródło: IMG_20210929_095806.jpg

  •  

    pokaż komentarz

    To jest niestety smutny fakt, że patologia rodzi i wychowuje kolejna patologię. Taka dziedziczność.

    •  

      pokaż komentarz

      @uknot: niby tak, ale z każdym rokiem tej patologii jest mniej. Przynajmniej tam gdzie ja się poruszam. A może ich gdzieś wywożą... Nie wiem.

    •  

      pokaż komentarz

      Przynajmniej tam gdzie ja się poruszam.

      @Opryskus69: W tym rzecz.. tma gdzie widzimy. To jest nasza bańka informacyjna i odruchowo myślimy, że cały świat tak wygląda, a to nie prawda. Już 10km dalej wygląda inaczej a 100km to kompletnie inny świat i inne problemy. Patologia zawsze jest i zawsze będzie. Społeczeństwo bez pato jest utopią i nie chodzi o to, że jak się wszystkim zagwarantuje edukację, pracę i możliwości to wszyscy będą szczęśliwi, nie. Zwyczajnie jesteśmy bardzo różni i niektórym pasuje bycie pato. Niestety rodzą oni w większości takich, którzy gdyby mieli wybór, pato być by nie chcieli. Lecz głosu już nie mają. Są wychowywani na pato i tylko najsilniejszym lub szczęśliwcom udaje się wyrwać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Pshemaz: @Opryskus69: Jednak na ulicach jakoś mniej patusów. Poziom bezpieczeństwa też wzrósł. W latach 90. nawet w małym mieście strach było przejść przez osiedle po zmroku. Normą były patoryje siedzące na ławkach albo chodzące w koło bez sensu i pytanie "dasz fajkę" albo od razu "te wyskakuj k...a z kasy".

    •  

      pokaż komentarz

      @DocentMarzanek: Ja bym nie świętował. Teraz patologia wygląda też trochę inaczej. Kiedyś blokersi z nudów stali w wejściach do klatek schodowych... teraz siedzą w necie. % skrajnej biedy się ostatnimi czasy zwiększył.

    •  

      pokaż komentarz

      Zwyczajnie jesteśmy bardzo różni i niektórym pasuje bycie pato.

      @Pshemaz: bycie pato to tak naprawdę pójście na łatwiznę, wiadome że osoba pochodząca z pato rodziny ma o niebo trudniej coś osiągnąć niż osoba która wychowała się w normalnej rodzinie. Z biznesem jest podobnie, dużo ciężej ma osoba wystartować z dobrym biznesem, niż osoba która żyje w rodzinie która prowadzi duże firmy

    •  

      pokaż komentarz

      A może ich gdzieś wywożą...

      @Opryskus69: do Anglii, Norwegii, Holandii.

    •  

      pokaż komentarz

      % skrajnej biedy się ostatnimi czasy zwiększył.

      @Pshemaz: chyba żartujesz, jest właśnie na odwrót. Mamy rekordowo niskie bezrobocie w ciągu ostatnich 30 lat, sporo patusów albo odłowiono i garują albo się ogarneli i pracują na emigracji.

    •  

      pokaż komentarz

      @uknot: @Opryskus69: Patologia to stała część populacji niezbędna do jej przetrwania w sytuacjach krytycznych. Może przykład: Stanisław Grzesiuk w swojej książce "5 lat kacetu" opisuje jak to w obliczu nagłego krachu życiowego (wywołanego przez wojnę/obóz) tzw. porządni ludzie załamywali się bo wszystkie ich dokonania i plany życiowe wzięły w łeb. Natomiast patologia szybko się dostosowała, szybko organizowała harmoszkę, lewą flaszkę i życie było piękne jak dawniej. Jak widać patologia pełni niezwykle ważną funkcję w przetrwaniu naszego gatunku.