Taki był koniec Bitcoina

Taki był koniec Bitcoina

Takie tam wspominy z akcji Mt.Gox

  •  

    pokaż komentarz

    Tłumaczenie:

    A przynajmniej wygląda na to, że to już koniec Bitcoina.

    Społeczność Bitcoina stanęła w niedzielę po południu w obliczu kolejnego kryzysu, gdy cena waluty na najpopularniejszej giełdzie, Mt.Gox, spadła z 17 dolarów do groszy w ciągu kilku minut. Handel został szybko zawieszony, a odwiedzający stronę główną zostali przekierowani do oświadczenia, w którym winą za krach obarczono skompromitowane konto użytkownika. Mark Karpeles z Mt.Gox powiedział, że giełda zostanie wyłączona, aby dać administratorom czas na cofnięcie podejrzanych transakcji.

    Początkowym problemem prowadzącym do załamania cen było to, że jeden z użytkowników próbował sprzedać więcej niż rynek był w stanie wchłonąć. Bo oczywiście wartość czegokolwiek jest określana przez równowagę podaży i popytu na to. Tak więc cena się załamała (i można zobaczyć wykres jak szybko to się stało tutaj). Okazuje się jednak, że nie jest to jedyny problem:

    Odkąd zacząłem to pisać, okazało się, że dane ponad 60 000 użytkowników zostały skradzione z giełdy Mt Gox. Naruszone informacje obejmują hashowane hasła.

    Nie, nie musi to oznaczać końca eksperymentu z Bitcoinem, ale jest to całkiem dobry znak. Istnieją bowiem pewne rzeczy, których oczekujemy od waluty. Środek wymiany, przechowywanie wartości, chcielibyśmy również, aby był płynny i bezpieczeństwo jest również ważne. Żadna waluta nie może mieć wszystkich tych cech (a ludzie używali w ciągu wieków dość dziwnych rzeczy jako waluty, od miedzianej blachy po muszle kowri, przez masło, sól, złoto, srebro, a nawet kartki papieru z martwymi prezydentami, co jest ostatecznym obłędem?) do perfekcji, ale waluta, która nie ma żadnej z nich w znaczących ilościach, nie przetrwa zbyt długo.

    Bitcoiny nie są bezpieczne, co pokazuje zarówno niedawna kradzież, jak i problem z hasłem. Nie są płynne, ani nie są magazynem wartości, jak pokazuje załamanie cen, a jeśli nie są żadną z tych rzeczy, to nie będą też świetnym środkiem wymiany, bo kto chciałby je przyjąć?

    To prawda, Bitcoin wciąż oferuje anonimowość, ale tak samo jest z miedzianą blachą, muszlami krowimi, masłem, solą, złotem, srebrem, a nawet kawałkami papieru z martwymi prezydentami.

    Trudno jest dostrzec, co waluta ta ma do zaoferowania.