Poszukiwana rodzina dla 8-miesięcznego Marcinka

Poszukiwana rodzina dla 8-miesięcznego Marcinka

Prośba o Wykop efekt: Dla 8-miesięcznego Marcinka do tej pory szpital był domem, a rodziną – przyszywane ciocie i wujkowie, czyli lekarze i pielęgniarki z Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Chłopiec ma opuścić placówkę za około dwa miesiące.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak nigdy nie prosiłem o wykopanie znaleziska na główną, tak teraz proszę. To jedyny sposób w jaki jestem w stanie pomóc znaleźć temu biednemu dziecku nową, kochającą rodzinę.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wobler: Masz mój wykop.
      Dla przyszłej rodziny tego brzdąca, na początku będzie to trudny okres, ale szybko sobie z tym poradzą.
      Wyrośnie na zdrowego trzpiota. Radosnego, uśmiechniętego i dającego wiele radości przyszłym rodzicom.
      On jest już na prostej, najgorsze jest już za nim. Teraz życzę mu, aby jak najszybciej ktoś go pokochał i przytulił na zawsze. Na dobre i złe chwile - takie tez będą.

    •  

      pokaż komentarz

      Wyrośnie na zdrowego trzpiota. Radosnego, uśmiechniętego i dającego wiele radości przyszłym rodzicom.
      On jest już na prostej, najgorsze jest już za nim.


      @powsinogaszszlaja:
      Czytałeś w ogóle artykuł?

      /.../ to nie jest niemożliwe, znalezienie odpowiedniej rodziny dla Marcinka. Są ludzie, którzy są w stanie pokochać chore dzieci. Osoby, które mają szczególną wrażliwość na takie dzieci; na maluchy, które być może nigdy się nie usamodzielnią; które być może nigdy nie powiedzą wprost: "kocham cię", ale będą to pokazywać całym sobą

    •  

      pokaż komentarz

      Czytałeś w ogóle artykuł?

      @RandomowyMirek: Czytałem.

      które być może nigdy się nie usamodzielnią; które być może nigdy nie powiedzą wprost: "kocham cię", ale będą to pokazywać całym sobą

      Jest wiele być może. Czy masz pewność, że Twoje zdrowe na początku dziecko, nie będzie nigdy chorować i nie będzie bardzo trudnych chwil? Takiej pewności nikt nie ma. Zawsze zakładamy, że będzie dobrze. Ja w tym przypadku też tak zakładam.

    •  

      pokaż komentarz

      Czy masz pewność, że Twoje zdrowe na początku dziecko, nie będzie nigdy chorować i nie będzie bardzo trudnych chwil?

      @powsinogaszszlaja:
      Oczywiście, że nie mam.

      Ale w przypadku z artykułu akurat mam pewność, że tak będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wobler ja również, robię to pierwszy raz. Przez chwilę zastanawiałem się czy nie zgłosić się i nie wziąć go pod opiekę. Ale nie obciążę tym żony bo samem jestem mało co w domu. Z chęcią bym dorzucił kilka złotych a jedynie co mogę prosić to proszę o wykop.

    •  

      pokaż komentarz

      @powsinogaszszlaja: W innych mediach mówili, że niestety w przyszłości za kilkanaście lat konieczne będą kolejne operacje.

    •  

      pokaż komentarz

      @bergamota: Możliwe, ale nie zmienia to faktu, że ten maluszek ma prawo być w kochającej go rodzinie i mam przekonanie, że taką znajdzie.
      Czasami przypadki beznadziejne, przekształcają się w pewne niedogodności i z takimi ludzie żyją.
      Bywa też tak, że mimo złych rokowań, wszystko zmienia się na lepsze i nikt nie wie, jak to się stało.
      Jestem dobrej myśli.

    •  

      pokaż komentarz

      że ten maluszek ma prawo być w kochającej go rodzinie

      @powsinogaszszlaja: a dlaczego ten, spośród setek jemu podobnych?

    •  

      pokaż komentarz

      @borostwor: bo ten dostal sie na glowna, ot cala filozofia.

      wykopki maja wiecej szacunku do bezpanskich kundlow niz do wlasnych rodzicow

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomowyMirek: Lekarze też takie zdanie mieli o moim synu; "On nie przeżyje, szkoda naszego czasu (mojego i ich), a jeśli nawet, to zostanie warzywem. Nie ma szans na to, aby normalnie funkcjonował, a pani przy trójce dzieci i jednym niepełnosprawnym będzie bardzo ciężko. No i ten respirator przyda się tam, gdzie faktycznie się przyda" (tak mniej - więcej mnie przekonywał). Syn ma już 19 lat. Był najszybszy w szkole na krótkich i długich dystansach (porusza się sprawnie i szybko na własnych nogach), wygląda i zachowuje się zupełnie normalnie. Jedyny ślad, jaki mu został to problemy z mówieniem (fonetyka), czytaniem i pisaniem. Klasyczna afazja, z którą można żyć.

      Marcinkowi życzę, aby trafił na osobę, która pokaże lekarzom, że się mylą i pomoże mu w walce z niepełnosprawnością. Mojej determinacji by wystarczyło i chętnie podjęłabym tę walkę o jego "normalność", ale przy moich warunkach mieszkaniowych jestem spalona na starcie ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Możliwe, ale nie zmienia to faktu, że ten maluszek ma prawo być w kochającej go rodzinie i mam przekonanie, że taką znajdzie.

      @powsinogaszszlaja: ale nie wyrośnie na zdrowego, radosnego trzpiota. Więc po co pieprzyć takie łzawe, głupie p%?!$@@olo?

    •  

      pokaż komentarz

      Syn ma już 19 lat.

      @Hawwa: Jako jedna z niewielu osób wiesz.
      Ręce mi opadły po przeczytaniu tych komentarzy i nie wiem jak takich określić.
      Upajają się katastroficznymi wizjami, im gorzej, tym lepiej, tym bardziej będą zacierać ręce, a jednak ktoś będzie miał gorzej.
      Widać jak wielu jest niedowartościowanych i czyjaś krzywda poprawia im samopoczucie - ja jestem lepszy.
      Ale to niedługo. Pierwsze poważniejsze niepowodzenie, da im kopa w tyłek.

    •  

      pokaż komentarz

      @powsinogaszszlaja: Myślę, że to nie tak, że to niekoniecznie o to chodzi. Po przypadku mojego syna, i paru znajomych mi osób wydaje mi się, że ludzie zapominają zbyt często, że lekarz to też człowiek. Że też ma zły dzień, mało czasu, chce zarobić, nie chce dawać złudnych nadziei i też może się mylić. Teściu miał raka i cukrzycę. Usłyszał od lekarza wyrok "Zostało panu kilka miesięcy - góra rok". Położył się do łóżka i stracił wszelką motywację do życia i walki o siebie. I leży już tak trzeci rok, a jego aktywność ograniczyła się do obrębu czterech ścian. Zapytany zapewnia, że czuje się dobrze, lepiej niż kiedyś, no ale "przecież lekarz powiedział". Gdy mój syn się przebudził (był w śpiączce), zamiast turlać go z boku na bok i karmić przez słomkę (jak lekarze kazali), wyciągnęłam go z łóżka i zaczęłam prowadzić po szpitalnych korytarzach. Jak małe dziecko uczyłam go chodzić na nowo. "Co pani wyrabia! Kręgosłup tego nie wytrzyma". Po co mu kręgosłup, jak ma leżeć i być turlany? W/g zapewnień lekarza, przecież gorzej być nie może. Nie słuchałam ich i robiłam swoje. Żeby nauczyć się pływać, nie można brodzić w wodzie do kostek. Zaryzykowałam i po niecałym miesiącu syn znów zaczął chodzić i biegać samodzielnie. Bez żadnych urządzeń, rehabilitacji i sztabu specjalistów u boku. Nie żałuję swojego kroku. Nie twierdzę, że lekarze to głąby i konowały. Uważam jedynie, że ich bezwzględne opinie zbyt często niszczą ludzką determinację i chęć walki o swoje życie czy zdrowie

    •  

      pokaż komentarz

      Nie słuchałam ich i robiłam swoje. Zaryzykowałam i po niecałym miesiącu syn znów zaczął chodzić i biegać samodzielnie.

      @Hawwa: To jest właśnie to, o czym pisałem wyżej. Niemożliwe staje się możliwym.
      Uściskaj syna.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @RandomowyMirek: podejrzewam, że akurat ta wstawka jest napisana ogólnie o chorych dzieciach porzuconych przez rodziców i nie musi dotyczyć konkretnie tego dziecka. Artykuł wspomina o problemach z narządami, lecz nie mówi jasno, że dziecko posiada jakieś upośledzenie umysłowe. Edit: a doczytałem, że ma ubytki neurologiczne. Przykra sprawa :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Hawwa Tobie się udało, w większości przypadków to pewnie nie zadziała - trzeba ryzykować, ale ryzyko to szansa, ale i zagrożenie.
      A lekarzom za bardzo nie ma co się dziwić, że są zachowawczy.

      Co do teścia - znam osobę, która ciężko choruje na raka, wyrok kilka miesięcy - jak lekarz usłyszał, że kupiła wycieczkę gdzie zawsze chciała pojechać, to wprost odradził, szkoda pieniędzy. Była tam i jeździ od kilku lat. Podcinanie skrzydeł nie jest fair, ale na pewno trudno to wyważyć z chłodną kalkulacją i nie daniem złudnej nadziei.

    •  

      pokaż komentarz

      @powsinogaszszlaja: Dziękuję, uściskam

      @whitewolfik: W przypadku mojego dziecka mózg był uszkodzony w prawie 70% w skutek niedotlenienia.

      @tepiciel_absurdow: Nie jest fair

    •  

      pokaż komentarz

      W przypadku mojego dziecka mózg był uszkodzony w prawie 70% w skutek niedotlenienia.

      @Hawwa: i nastąpiła samoistna regeneracja? Do jakiego stopnia, jeśli można wiedzieć?

      Czytałaś o tym? https://tech.wp.pl/54-latek-nie-ma-mozgu-pracuje-jako-urzednik-6195077131970177a

    •  

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik: Nie, żadna regeneracja nie nastąpiła. Po prostu w całości uległa zniszczeniu jedna półkula i trochę drugiej, zaś funkcje jej częściowo zostały przejęte przez drugą i się "nadpisują" (tak mi to mniej więcej neurolog tłumaczył). Z tego, co zrozumiałam, to zwyczajnie zmniejszyła się pojemność mózgu, więc bardzo szybko będzie wyrzucana z niego "zbędna treść". I tak właściwie jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @Wobler: ale jest chyba więcej potrzebujących dzieci niż to jedno co ?

    •  

      pokaż komentarz

      @youshisu: A czy gdzieś napisałem, że nie ma?

    •  

      pokaż komentarz

      @Wobler: nigdy nie prosiłeś o wykopanie, ale teraz prosisz, więc gdzie jest wyjątek w tym dziecku?

    •  

      pokaż komentarz

      @youshisu: W tym, że jest w trudnej sytuacji i nie ma rodziców. To jeden z wielu przypadków.

  •  

    pokaż komentarz

    poszukują specjalistycznej rodziny zastępczej dla chłopczyka, który wymaga troskliwej opieki i rehabilitacji.
    Dla normalnej, niezbyt bogatej rodziny, to katastrofa finansowa i psychiczna. Więc może liczyć tylko na pary, które na jego utrzymanie stać, i które nie przejdą kryzysu małżeńskiego z tego powodu....

    •  

      pokaż komentarz

      poszukują specjalistycznej rodziny zastępczej dla chłopczyka, który wymaga troskliwej opieki i rehabilitacji.

      @Nieszkodnik: Tak będzie na początku, ale mały szybko dojdzie do formy.
      Gdybym nie miał swoich lat, zgłosiłbym się. Rozważaliśmy to kiedyś z Żoną.
      Syn już jest dorosły i ma już swoją pociechę, miałby wnuk towarzystwo.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak będzie na początku, ale mały szybko dojdzie do formy.

      @powsinogaszszlaja: tego nie wie nikt. A opieka zdrowotna w Polsce leci na łeb, na szyję - więc konieczna będzie opieka prywatna. Czyli duże miasta. Dziecka nie odda się do żłobka/przedszkola - czyli opieka prywatna lub rezygnacja z pracy jednego małżonka (lub małżeństwo na tyle bogate, że praca nie jest konieczna). W przypadku gdy będzie pracowała tylko jedna osoba, ta druga będzie ponosiła główny ciężar ponadstandardowej opieki. Widzę dużo min, o które można się potknąć...

    •  

      pokaż komentarz

      Dziecka nie odda się do żłobka/przedszkola

      @Nieszkodnik: Niekoniecznie. Nie znam "historii choroby" ale zakładam, że najgorsze już zostało zażegnane.
      Mam w rodzinie podobny przypadek. Chłopisko jest zdrowe i ma 23 lata normalnego życia.
      Żadnego śladu po niemowlęcych perypetiach. Nie zakładajmy najgorszego.

    •  

      pokaż komentarz

      @powsinogaszszlaja: ale jeżeli on ma wyjść za dwa miesiące to musi być to jakaś rodzina, która już ma status specjalistycznej rodziny zastępczej. Przecież procedura na to to trwa z rok.

    •  

      pokaż komentarz

      @raFFcio: Są rodziny, które mają przygotowanie i czekają.

    •  

      pokaż komentarz

      @powsinogaszszlaja: wątpię żeby szybko wrócił do normy. Nie znam wyników badań, ale ECMO jest bardzo poważnym urządzeniem. Jeśli ma jakąś wadę serca i płuc powodującą nadciśnienie płucne, to wymagane będzie mnóstwo operacji wraz ze wzrostem pacjenta, a i tak płuca będą stopniowo włóknieć i tracić swoje właściwości, aż do śmierci z tego powodu. 8 miesięcy pobytu w takim miejscu nie wzięło się przez przypadek.

    •  

      pokaż komentarz

      Niekoniecznie. Nie znam "historii choroby" ale zakładam, że najgorsze już zostało zażegnane.
      Mam w rodzinie podobny przypadek. Chłopisko jest zdrowe i ma 23 lata normalnego życia.
      Żadnego śladu po niemowlęcych perypetiach. Nie zakładajmy najgorszego.


      @powsinogaszszlaja: A ja mama dwójkę niepełnosprawnych, z czego jedno z takimi perypetiami za młodu (przeszczep szpiku) będzie się zmagać do końca życia.

      Później okazało się, że chłopczyk ma niedrożne jelita i musiał przejść kilka operacji. Pojawiły się powikłania i Marcinka trzeba było podłączony do ECMO, czyli sztucznego płuco-serca.

      Tego typu operacje i zabiegi nie pozostają bez wpływu na dalszy etap rozwoju, wiem bo moja córa też miała kolostomię i operację odnowienia drożności przewodu pokarmowego. Tu trzeba naprawdę specjalistycznej opieki, wiele poświęconego czasu i to nie przez miesiące, a lata życia. Zakopuję znalezisko. Nie dlatego, że dziecku źle życzę a dlatego, że skoro podjęła się szukania rodziny wyspecjalizowana fundacja, to zwykli zjadacze chleba nie powinni się w to pchać. Fundacja jak czytałem ma kontakt z takimi rodzinami i na pewno będzie wiedziała jakiej opieki potrzebuje młodziak. A tak zgłoszą się jakieś nieświadome ciężaru pary i mogą nie podołać, a odwrotu już nie będzie.

    •  

      pokaż komentarz

      @powsinogaszszlaja: Jako ojciec odczuwam silne poczucie obowiązku pomocy. Syn dał nam wiele radości a życie stało się znacznie satysfakcjonujące. Bardzo chętnie przeżyłbym te chwile raz jeszcze (lub ze zdwojoną mocą). Niestety przyznam przed sobą i wami, że nie stać mnie na taki akt odwagi by wziąć odpowiedzialność za takiego chłopaczka. Bardzo smutna historia.

    •  

      pokaż komentarz

      Fundacja jak czytałem ma kontakt z takimi rodzinami i na pewno będzie wiedziała jakiej opieki potrzebuje młodziak.

      @Brak_wolnych_loginow: Dlatego trzeba to nagłośnić. Nie ze wszystkimi fundacja ma kontakt.

    •  

      pokaż komentarz

      @KrolArthur: Kiedyś w "innym wcieleniu" - odrębny temat, miałem też trudny przypadek. Nie dość, że chorowite dziecko, to jeszcze nastolatka.
      Decyzja była na tak i teraz cieszę się z trochę przyszywanych wnucząt - biologicznie nie powiązanych, ale kocham je jak własne.

      P.S. Byłem rodziną zastępczą z wyboru. Przeszedłem wymagane szkolenia.

    •  

      pokaż komentarz

      Dlatego trzeba to nagłośnić. Nie ze wszystkimi fundacja ma kontakt.

      @powsinogaszszlaja: Jeżeli nie ma z jakąś kontaktu, to też nie wie co to za rodzina i czy podoła obciążeniu. Fundacja nie ma takich instrumentów prawnych aby dopilnować, czy rodzina będzie się dzieckiem opiekowała w należyty sposób. Nie ma też jak tego zbadać przed przekazaniem dziecka rodzinie, co najwyżej wywiad. A wywiad jak to wywiad, rodzina stwierdzi, że ma dość sił a może być inaczej. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy jak dużym może być to obciążeniem. Jeżeli okaże się, że rodzina nie przetrzyma próby to będzie chujnia i to na całego.

    •  

      pokaż komentarz

      Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy jak dużym może być to obciążeniem.

      @Brak_wolnych_loginow: Są tacy, którzy znają to ryzyko i teraz cieszą się przyszywanymi, ale jednak swoimi wnukami.( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Biologicznego tez mam.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Są tacy, którzy znają to ryzyko i teraz cieszą się przyszywanymi, ale jednak swoimi wnukami.( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @powsinogaszszlaja: A czy twój przyszywany wnuk/wnuczka muszą przebywać 6 miesięcy w roku w szpitalu, bo mają jakąś operację czy zachorują? Czy martwisz się każdą infekcją, która może się zakończyć kolejną hospitalizacją? Czy pilnujesz i mierzysz 5 razy cukier przez 7 dni w tygodniu do końca j$!%nego życia? Czy pilnujesz aby stolce były odpowiedniej konsystencji, bo zatwardzenie = operacja udrażniająca? Ja tak mogę wymieniać bardzo długo, a mam jeszcze drugą córkę...

      Poważnie/przewlekle chore dziecko to k$@!a nie zabawa, raz się uda wszystko wyprostować a za drugim może się nie udać, to jest po prostu loteria. Chciałbyś kogoś skazać na udział w takiej loterii, nie mogąc mu nawet powiedzieć, że może go ona zniszczyć? Bo ja już widziałem rodziców, których choroba dziecka pokonała i to nie raz. Co najciekawsze, w takich wypadkach najczęściej ojciec odchodzi od rodziny dowiadując się o chorobie. Tutaj może być tak samo, na dzień dzisiejszy dzieciak jest w miarę stabilny ale nikt Ci nie da gwarancji, że za miesiąc będzie tak samo, na dwoje babka wróżyła.

    •  

      pokaż komentarz

      @Nieszkodnik: a nie lepsza eutanazja? Toż to te same argumenty jak za aborcją: nie usamodzielni się, będzie cierpiał. Więc czemu takich dzieci nie można humanitarnie uśpić?

    •  

      pokaż komentarz

      @mbn-pl:
      Rozumiem, co masz na myśli, ale jednak jest trochę za późno na "aborcję". Taki 8-miesięczny bąbel może i nie przejdzie testu lustra, ale ma już świadomość swojego ciała. Ma przeogromną chęć poznawania świata, chłonie wszystko jak gąbka. Nawet mimo napotkanego bólu, z każdej minuty swojego życia cieszy się i wyciska więcej, niż Ty z tygodnia siedzenia na wykopie. W pewnym sensie jego życie jest dużo więcej warte od życia przypadkowej osoby dorosłej.

      Bardzo smutne są takie historie.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      a nie lepsza eutanazja?

      @mbn-pl: Sparta? Pewnie dla wzmocnienia gatunku, zaoszczędzenia zasobów dla reszty - lepsza. I jeśli doczekamy się AI u steru, to taka decyzja zostałaby podjęta.

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie zastanawia jedno. Czy w tym kraju można tak po prostu urodzić sobie dziecko i zrzec się praw rodzicielskich zostawiając je w szpitalu, a później zrobić to po raz kolejny i kolejny i kolejny?

  •  

    pokaż komentarz

    jego matka nie wiedziała, że jest w ciąży i w tym czasie nie była pod opieką lekarską. Kobieta zrzekła się praw rodzicielskich i zostawiła dziecko na szpitalnym oddziale.

    Zaintrygowało mnie to.

  •  
    a..............................3

    +67

    pokaż komentarz

    Bez obrazy, ale tym dzieckiem może zająć się właściwie tylko bogata rodzina. Z tym że wątpię że ktoś będzie chciał wychowywać dziecko noszące geny matki która nie wiedziała że jest w ciąży. Nie wiadomo jakie dziecko kryje niespodzianki a po swoich dzieciach wiem że wychowanie to jedno a geny to drugie i zazwyczaj to geny decydują jakie dziecko będzie a nie wychowanie. Z drugiej strony są ludzie o dobrych sercach które mogą go jakoś wychować żeby nie skończył jak matka. Może ktoś go weźmie... U mnie w rodzinie (dalszej) gdy małżeństwo wzięło dziecko do adopcji a później co roku wychodziły różne choroby i kolejne problemy (matka piła) to niestety ale nie wytrzymali psychicznie i rozeszli się po 6 latach. Życie to nie bajka własne dzieci często wychowuje się z zaciśniętymi zębami, a cudze to mogą chyba tylko anioły.

    •  

      pokaż komentarz

      Bez obrazy, ale tym dzieckiem może zająć się właściwie tylko bogata rodzina. Z tym że wątpię że ktoś będzie chciał wychowywać dziecko noszące geny matki która nie wiedziała że jest w ciąży. Nie wiadomo jakie dziecko kryje niespodzianki a po swoich dzieciach wiem że wychowanie to jedno a geny to drugie i zazwyczaj to geny decydują jakie dziecko będzie a nie wychowanie. Z drugiej strony są ludzie o dobrych sercach które mogą go jakoś wychować żeby nie skończył jak matka. Może ktoś go weźmie... U mnie w rodzinie (dalszej) gdy małżeństwo wzięło dziecko do adopcji a później co roku wychodziły różne choroby i kolejne problemy (matka piła) to niestety ale nie wytrzymali psychicznie i rozeszli się po 6 latach. Życie to nie bajka własne dzieci często wychowuje się z zaciśniętymi zębami, a cudze to mogą chyba tylko anioły.

      @af5c37790094c48fdc28b75cfd95c523: Zgodzę się, dlatego zakopałem znalezisko. Sam mam podobną sytuację (dwie chore córy) i nikomu nie życzę takiego krzyża, bo to nie jest łatwe dla rodziny.

    •  

      pokaż komentarz

      @af5c37790094c48fdc28b75cfd95c523: geny nie decydują, decyduje raczej to jak maska zachowywała się w ciąży, a jak była jakaś patuską, to cóż ogranizm bombelka, np mózg można rozp!$%%!$ić nim dziecko się urodzi, a potem jak był wychowywany nieodpowiednio, albo wcale, to bedzie miało to wpływ na całe późniejsze życie

    •  

      pokaż komentarz

      @Brak_wolnych_loginow: Bardzo Ci współczuję mirku, jako ojciec małej 3 latki trzymam kciuki, żeby było lepiej u Ciebie.

    •  

      pokaż komentarz

      Bardzo Ci współczuję mirku, jako ojciec małej 3 latki trzymam kciuki, żeby było lepiej u Ciebie.

      @sakta: Już swoje z dziećmi przeszliśmy, jeszcze kilka lat i uda się w miarę wyjść na prostą. Najtrudniejsze są początki, jak człowiek musi ogarnąć kilka chorób na raz, teraz wchodzimy już do szpitali praktycznie jak do siebie ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Ja współczucia nie potrzebuję, nie gardzę nim, ale są inni ludzie którzy znacznie bardziej go potrzebują, tam je kieruj bo to będzie jego lepsza inwestycja. Pozdrawiam serdecznie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brak_wolnych_loginow w takim razie, życzę wytrwałości a dziewczynkom zdrowia i siły. :)

    •  

      pokaż komentarz

      w takim razie, życzę wytrwałości a dziewczynkom zdrowia i siły. :)

      @sakta: W imieniu dzieci i swoim dziękuję. A od siebie życzę twojemu dziecku zdrowia, bo nie ma nic ważniejszego, wiem coś o tym ( ͡~ ͜ʖ ͡°) Miłego weekendu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Brak_wolnych_loginow Dziękuję serdecznie i również życzę miłego weekendu kolego.