Polska wydaje 8 mld rocznie na import wieprzowiny i świń, głównie z Danii

Polska wydaje 8 mld rocznie na import wieprzowiny i świń, głównie z Danii

Jeszcze kilka lat temu Polska była znaczącym eksporterem wieprzowiny. Dziś jesteśmy jednym z pięciu jej największych importerów w UE. Na import wieprzowiny oraz na import świń - w tym materiału hodowlanego (prosiąt i warchlaków) - wydaliśmy w zeszłym roku 8,3 mld zł.  W 2020 r. kupiliśmy...

  •  

    pokaż komentarz

    Tego się nie spodziewałem, byłem pewny że Polska świniami stoi.

  •  

    pokaż komentarz

    I tu kryje się właśnie klucz do zrozumienia problemu. Polski rynek mięsny nie jest rynkiem zamkniętym. Jeśli świnie czy wieprzowinę można kupić taniej w innych krajach, to zakłady mięsne w naszym kraju korzystają z tej możliwości. Taniej można je kupić często w krajach zachodnioeuropejskich, co zbija też ich ceny w naszym kraju. Jak to możliwe, skoro tam wiele kosztów, w tym przede wszystkim koszty pracy, jest wyższych niż w Polsce i dotyczy to także rolnictwa?

    Odpowiedź jest banalnie prosta. Średnia wielkość gospodarstwa hodującego trzodę chlewną w krajach zachodniej Europy jest kilkakrotnie większa niż w Polsce. Dla przykładu: w naszym kraju jest ponad 100 tys. gospodarstw hodujących trzodę i średnio mają one po 120 sztuk świń. W Niemczech, które hodują dwa razy więcej świń niż Polska, gospodarstw, które zajmują się tą hodowlą, jest tylko 20 tys. W Danii jest ich tylko 7 tys., choć ten kraj też ma wyższe pogłowie trzody chlewnej (13 mln sztuk) od naszego kraju. W Holandii takich gospodarstw jest tylko 3,5 tys., ale pogłowie trzody jest tej samej wielkości co w Polsce.

    Jeśli tamtejsze gospodarstwa są kilkakrotnie większe od polskich, to wygrywają z naszymi, korzystając z efektu skali. Polegającemu na tym, że im większa produkcja, tym mniejsze – w przeliczeniu na sztukę towaru czy w tym przypadku na kilogram żywca – koszty produkcji. W rolnictwie ten efekt prowadzi do jego uprzemysłowienia, do zdominowania go przez wielkie farmy. I choć władze UE zapewniają, że chcą ekologizacji rolnictwa, utrzymania małych i średnich gospodarstw, w praktyce bardzo niewiele to daje. Bo małe i średnie gospodarstwa znikają w UE w szybkim tempie, szczególnie w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce. Dlaczego w naszej części Europy znikają szybciej? M.in. dlatego, że otrzymują niższe unijne dopłaty niż gospodarstwa zachodnioeuropejskie, ale jest jeszcze inny ważny powód. W zachodniej Europie w rękach tamtejszych rolników jest duża część przemysłu rolno-spożywczego, przetwórstwa spożywczego, dzięki czemu uzyskują oni wyższe ceny za swoje produkty i wyższe przychody. Dla przykładu duński koncern Danish Crown, największy producent wieprzowiny w Europie, właściciel m.in. firmy Sokołów (jednej z dwóch największych firm mięsnych w Polsce), należy do spółdzielni duńskich rolników. W niemieckim koncernie cukrowniczym Suedzucker (do którego należy kilka cukrowni w Polsce), będącym największym producentem cukru na świecie, większość akcji należy do niemieckich plantatorów buraków cukrowych. W Polsce podobnie jest tylko w przypadku mleczarstwa i w pewnym stopniu w drobiarstwie. Największe w naszym kraju firmy mleczarskie (Mlekovita i Mlekpol) i drobiarskie (m.in. Cedrob) należą do hodowców: bydła i drobiu. Polskie gospodarstwa zajmujące się hodowlą bydła i drobiu bardzo unowocześniły się i rozrosły. I te gałęzie naszego rolnictwa radzą sobie najlepiej. W pozostałych polscy rolnicy na ogół nie inwestują w przetwórstwo, bo mają na to za małe gospodarstwa i ich na to nie stać. Tym bardziej, że musieliby zbudować większe zakłady, by móc mierzyć się z konkurencją obecnych w Polsce zagranicznych koncernów.

    Trzeba też wspomnieć o tym, że w zachodniej Europie rolnikom jest łatwiej niż u nas sprzedawać bezpośrednio swoje produkty, w swoim gospodarstwie czy prosto do sklepu. Nie są oni więc w takim stopniu zdani na pośredników, jak nasi rolnicy.

  •  

    pokaż komentarz

    Skutek wybicia stad na terenie połowy Polski bo ASF ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @ziarnodlakur: nie tylko ASF
      przepisy się zmieniają na bieżąco, rolnicy nie dali rady dostosować gospodarstw. Wielkie chlewnie zostały, ale 80% produkcji znikła bezpowrotnie. To samo dzieje się z krowami mlecznymi w mojej okolicy przynajmniej połowa rolników w tym roku się wycofała z krów mlecznych.
      Mój dziadek miał świnie dla siebie zawsze plus kilka na sprzedaż, teraz tak nie wolno.
      Trzymał krowy dwie-trzy na mleko dla siebie a nadmiar oddawał do mleczarni - teraz nie wolno.
      Kury też co roku każą zamykać bo ptasia grypa - babcia zlikwidowała.
      Jeszcze tylko zakażą sadzić warzywa i będzie SUPER.

    •  

      pokaż komentarz

      @ziarnodlakur: Z artykułu wynika że z tego że nasze gospodarstwa są średnio 10x mniejsze, mamy mniejsze dopłaty a firmy przetwórcze na zachodzie należą do rolników więc sami ustalają ceny.

    •  

      pokaż komentarz

      Mój dziadek miał świnie dla siebie zawsze plus kilka na sprzedaż, teraz tak nie wolno.
      Trzymał krowy dwie-trzy na mleko dla siebie a nadmiar oddawał do mleczarni - teraz nie wolno.


      @mahuk: Wolno tylko trzeba mieć stada zarejestrowane i pod kontrolą weterynaryjną tylko, że ekonomicznie nie wytrzyma, jak twój dziadek, w PRL, hodował krowy i świnie to masło w sklepie kosztowało około 60 zł/kr a szynka 90 zł/kg przy średniej płacy o 40% niższej niż dzisiaj, a cena skupu mleka była niewiele niższa od ceny detalicznej oleju napędowego.

    •  

      pokaż komentarz

      @ziarnodlakur: dokładnie. Na Zamojszczyźnie znam przypadki że jeden gospodarz musiał ubić 3500 szt świń i inspektorzy ostrzegali żeby nawet nie próbował odnawiać produkcji. A tym czasem jego sąsiad do dziś prowadzi hodowlę kontraktową dla duńskiej firmy i jego nawet za pierwszym razem nie ruszali. Też produkcja na kilka tys. Jakiś wielki szwindel i robienie wała z polskiego sektora. Z krowami też tak będzie zł bo przecież o to chodziło z tą ustawą o futerkach, żeby 'halal' zabronic i wyciąć rynek bliskiego wschodu. Robota Duńczyków

    •  

      pokaż komentarz

      @mahuk: jako krowiarz doskonale wiem czemu ludzie rezygnują. Hodowla bydła mlecznego to współczesne niewolnictwo i tylko Ci którzy to lubią i to nie przeszkadza dalej mają krowy. Likwidują i przechodzą na mięsne lub na prod roślinna bo przy bydlę mlecznym jest najwięcej roboty i nie ma zmiłuj. Rano wieczorem udoj, karmienie, zacielenia, różne problemy które nie występują w innej hodowli.

    •  

      pokaż komentarz

      @burys: jakim cudem taki wyperdek jak dania, 10 razy mniejszy kraj niż Polska robi takie akcje?

    •  

      pokaż komentarz

      @mahuk: w pl 90% produkcji koncentruje się w 5% gospodarstw.

    •  
      dziadzkrakowa

      -3

      pokaż komentarz

      Mój dziadek miał świnie dla siebie zawsze plus kilka na sprzedaż, teraz tak nie wolno.
      Trzymał krowy dwie-trzy na mleko dla siebie a nadmiar oddawał do mleczarni - teraz nie wolno.
      Kury też co roku każą zamykać bo ptasia grypa - babcia zlikwidowała.
      Jeszcze tylko zakażą sadzić warzywa i będzie SUPER.


      @mahuk: czy przypadkiem dodatkowo... nie zabronili trzymać mieszanek? Teraz chyba możesz trzymać jeden rodzaj zwierzęcia? Nie możesz mieć świni i krowy, tylko jedno lub drugie?

  •  

    pokaż komentarz

    Bo w Polsce świnie zamiast w chlewniach siedzą teraz przy korycie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    pokaż komentarz

    To teraz powinniśmy zrobić tak. Znaleźć 10 wykopków po studiach ekonomicznych 10 z weterynarii i 10 z rolnictwa. Zrobić ogolnowykopową zrzute na 1000 hektarów ziemi i 10 tys świń i założyć własny pgr gdzie każdy byłby udziałowcem