Wielu zakopujących uznało, że treść znaleziska to informacja nieprawdziwa

Konkubinat ma gorszy wpływ na rozwój dzieci niż małżeństwo [BADANIE]

Konkubinat ma gorszy wpływ na rozwój dzieci niż małżeństwo [BADANIE]

@ObserwatorGospodarczy obserwatorgospodarczy.pl #usa #malzenstwo #ekonomia #pieniadze

Badanie naukowe przeprowadzone w USA dowodzi, że dzieci wychowujące się w rodzinach, w których rodzice są w związku małżeńskim, są w lepszej sytuacji materialnej niż dzieci, które są wychowywane przez matkę i ojca w konkubinacie.

  •  

    pokaż komentarz

    A małżeństwo ma gorszy wpływ na rozwój męża (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    Jestem 30+ i widzę po moich znajomych, a jak pojawiają się kaszojady jest jeszcze gorzej! Wieczny brak czasu czy pieniędzy, nerwy, stres. Ludzie, nie żeńcie się! Szkoda życia! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: to samo. Kiedyś marzenia o żonie i minimum 2 dzieci. Ale ja się ciesze, że nigdy tego nie zrealizowałem :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: Popieram, za rok 40 stuknie i zamiast pampersów czy kredytu kolejne kilka miesięcy pod żaglami spędzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: dla kogo nie mają czasu? dla ciebie? Może mają czas dla siebie.
      Związek to obopólna decyzja i korzyść dla obojga stron, a znajomi przychodzą, odchodzą.

    •  

      pokaż komentarz

      dla kogo nie mają czasu? dla ciebie? Może mają czas dla siebie.

      @Qullion: będę mówił za siebie.

      Śpię 7-8h, w pracy spędzam kolejne 8h (już liczmy 9h z dojazdami) - a wielu ludzi klepie nadgodziny (szczególnie by utrzymać rodzinę), albo nie mają do pracy tak blisko. Do tego przygotowywanie jedzenia, prysznic, sprzątanie, ew. siłownia i ile tego wolnego czasu zostaje z dnia na rozwój czy rozrywki?

      Ok - są ludzie którzy wszystko łączą i są szczęśliwi, ale to raczej wyjątki. Znam jeden taki przypadek - rodzina z kanału Kiki Świat na YT - mają kilkoro dzieci a życie spędzają jeżdżąc kamperem po Europie. Fajnie, tylko żyją z dochodu pasywnego z kilku mieszkań. W moim życiu gdzie mam czas na pracę, na sens i na rozrywkę i tak często brakuje mi dnia, a na pewno byłoby go za mało by poświęcać dziecku tyle uwagi i czasu ile rzeczywiście potrzeba

      Nie ma sensu bym krzywdził tym siebie i dziecka

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: rodzina to dwie osoby plus dzieci, więc pewne rzeczy są dzielone, żona robi jedzenie czy sprząta, a mąż składa meble czy coś innego tworzy. Da się wiele rzeczy pogodzić ze sobą, a dziecko nie siedzi w domu cały dzień tylko jest rano w przedszkolu albo żłobku, potem wymaga czasu, ale bez przesady, czasami samo się pobawi lub skupi się nad czymś.
      Nie każdy ma takie zainteresowania jak ty. Siłowni nie lubię, a wręcz nienawidzę takich miejsc. Wolę Lego, planszówki albo posadzić jakieś roślinki jak ananas. Na to da się znaleźć czas. Nie pracujemy w weekendy bo szkoda na to życia, więc mamy całe dwa dni na to co chcemy.

      Ty widzisz rozwój, pasje czy jakieś podróże, ale nie należy patrzeć zero jedynkowo. Ja mam znajomych co mimo pracy i spędzania w niej sporo czasu mają czas na dzieci. Da się to zrobić i wiele osób tak robi na spokojnie. Wiele jest takich osób, które powiedzmy odchodzą od modelu komunistycznego, ale nie tak do końca (praca, dom, praca). Mam znajomych co jedyne co robią ciekawego w życiu to wyjazd na wakacje raz na rok i totalnie brak jakiegokolwiek zainteresowania, nawet siłowni. Oni akurat mając rodzinę dobrze się w tym odnajdują i nie brakuje im czasu na nic.

      Można żyć jako wolny strzelec, ale trzeba umieć, a tak to szkoda życia na to.

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion zgadzam się. Kolega Atreyu bardzo prawdopodobne łapie złą perspektywę. To co teraz wydaje mu się zyskiem z czasem przekuwa się w stratę. Sorry
      Piszę to nie bez żalu.
      Been there, done that :/

    •  

      pokaż komentarz

      rodzina to dwie osoby plus dzieci, więc pewne rzeczy są dzielone

      @Qullion: może cię zaskoczę, ale nie jestem singlem (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      Związki typu DINK (dual income, no kids) zyskują popularność na zachodzie, a i w Polsce też powoli

      Nie pracujemy w weekendy bo szkoda na to życia, więc mamy całe dwa dni na to co chcemy.

      @Qullion: całe 8 dni wolnego każdego miesiąca? Ale bezdzietni też mają weekendy, w dodatku tylko dla siebie (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      Nie jestem ani wojującym antynatalistą ani zdeklarowanym #childfree - ale u mnie, w moim życiu się to sprawdza

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu
      Bo oni żyją w konkubinacie, tylko zalegalizowanym papierkiem.

      Do małżeństwa potrzeba małżonków a nie samca, samicy i gnoja.

      Tak wyglądają związki z silnymi niezależnymi kobietami ¯\(ツ)
      Nawet jak się hajtniesz to jest konkubinat, tylko jednostronny.
      Ona może odejść z dnia na dzień a facet jest trzymany za gardło przez sąd rodzinny.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: takl meza jak zony. Przy czym to nie tyle kwestia malzenstwa co konkretnie dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath: Pytanie ile masz lat i jak będziesz myślał 55+ ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @bregath: No i powiedz jak już puknie 55 jakie będzie twoje odczucie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu żona, dwójką dzieci. W cholerę czasu dla siebie
      na swoje hobby. Czas dla rodziny. Wychodzimy razem, wychodzimy osobno. Czas na seriale i książki. Dzieci przejmują nasze pasje. Same chcą.

      Może twoi znajomi źle zarządzają czasem lub nie potrafią się dogadać w związku. Nerwy i stres, tak oczywiście, że są. Ale nie jesteśmy z cukru czy tam płatkami śniegu.

    •  

      pokaż komentarz

      Czas

      @UnhollySeth: ja mam zwyczajnie więcej, a nic mi nie brakuje. Dzieci nie chce, nie lubię i to się nie zmieni ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      No tak posiadanie (małych) dzieci jest wycieńczające. Gorsze niż harówa w hucie, bo po tym możesz się iść wyspać, a przy małych dzieciach średnia miesięczna to 5 godzin. Nie ma czasu na znajomych, wypady na saunę itd itd itd - ALE - pomimo to - większość klientów poradni psychologicznych to tzw single i bezdzietne związki, które w internecie orędują jaki to bezproblemowy i szczęśliwy model życia. Dowód tylko anegdotyczny - wiem to jedynie od znajomych psychoterapeutów.

    •  

      pokaż komentarz

      Jestem 30+ i widzę po moich znajomych, a jak pojawiają się kaszojady jest jeszcze gorzej! Wieczny brak czasu czy pieniędzy, nerwy, stres. Ludzie, nie żeńcie się! Szkoda życia! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Atreyu: Małżeństwo nie ma związku. To dzieci. Czy twierdzisz że posiadanie dzieci bez małżeństwa sprawi że będzie więcej czasu i pieniędzy mniej stresu? Bo przecież ten artykuł to porównanie posiadania dzieci w formalnym i nieformalnym związku.
      Poza tym że artykuł jest z kompletnej dupy bo ta korelacja nic nie znaczy. Ludzie bez pieniędzy mogą zwlekać ze ślubem. Albo w patologicznych społecznościach się ich częściej nie praktykuje. Więc brak ślubu nie jest przyczyną niczego.

    •  

      pokaż komentarz

      większość klientów poradni psychologicznych to tzw single i bezdzietne związki, które w internecie orędują jaki to bezproblemowy i szczęśliwy model życia. Dowód tylko anegdotyczny - wiem to jedynie od znajomych psychoterapeutów.

      @rezoner: Bo mają czas iść (ʘ‿ʘ) Każdy ma jakieś problemy ale po 30ce zauważasz. Wcześniej ignorujesz bo myślisz że to kwestia braku żony, braku dzieci, braku pieniędzy, braku własnego mieszkania, początek pracy to duży stres, budowa domu. Zrobisz to wszystko a okazuje się że problemy dalej są.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: tylko co z tego, że takie związki są bardziej popularne na zachodzie? Popularne też są związki dwóch gejów i posiadanie dziecka.

      Jeżeli chcesz mieć więcej czasu dla siebie to nie pracuj, będziecie mieli 30 dni miesięcznie wolnego. Te 8 dni to czasami mało, a czasami dużo i nie tylko dla siebie, ale dla całej rodziny i bywa bardzo ciekawie. Dzieci to jakieś ryzyko, ale jak każde ryzyko w życiu, albo się opłaci albo nie, jak dla mnie warto je podjąć. Nie wiele się traci, kasy jeszcze zostaje, czas jest.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: Ale to chyba jest oczywiste to co wymieniłeś bo dzieci to stres, ciężka praca, odpowiedzialność i mnóstwo pieniędzy. Jak ktoś decyduje się na dzieci i nadal chce mieć nawyki piwkowania z kumplami przed konsolą to potem jest właśnie taki płacz, szok i niedowierzanie. Szkoda tylko dzieci bo zostały zrobione przez nieodpowiedzialnych i nieświadomych półgłówków którzy nie wiedzą, że związek to przede wszystkim rodzina i albo się wajchę przestawia całkowicie albo się do końca życia męczy.

      pokaż spoiler Ps. Wypadałoby jeszcze wspomnieć o żonie i korzyściach płynących z posiadania wsparcia partnerki i matki dla dzieci. Ale osoby krytykujące nie mają przecież o tym żadnego pojęcia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: No nie wiem, brak czasu w sumie tak, ale z drugiej strony na co by szedł ten czas? Na jakieś gówno, siedzenie na wypoku itp. A z młodą przynajmniej jest wesoło większość czasu

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: Zgadzam się w 100%. Wolę robić pieniądze niż dzieciory. Na świecie i tak żyje już dość ludzi i nie widzę powodu dlaczego mam się dokładać do tej puli. Mam spokojne życie, dobrą pracę, rozwijam hobby i jest mi z tym dobrze.

    •  
      redcode

      -3

      pokaż komentarz

      Związek to obopólna decyzja i korzyść dla obojga stron, a znajomi przychodzą, odchodzą

      @Qullion: no bo żony to nie odchodzą ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      żona robi jedzenie czy sprząta, a mąż składa meble

      @Qullion: ilosc stereotypow w tym cytacie powala z nog :\

    •  

      pokaż komentarz

      @redcode: a mężowie to nie odchodzą. Przeważnie powód leży po obu stronach, a ludzie dzisiaj patrzą na wszystko jako ryzyko i swój portfel.

    •  

      pokaż komentarz

      kolejne kilka miesięcy pod żaglami spędzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @suqmadiq2ama: żyjesz moim marzeniem, oddawaj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A gdzie sobie żaglujesz?

    •  

      pokaż komentarz

      @thund3rb0lt: tak czy inaczej w rodzinach występuje jakiś podział czynności, a to jest tylko ułamek tego.

    •  

      pokaż komentarz

      Wypadałoby jeszcze wspomnieć o żonie i korzyściach płynących z posiadania wsparcia partnerki i matki dla dzieci.

      @R2D2_z_Sosnowca: wsparcie ze strony zony brzmi raczej abstrakcyjnie.
      Kobiety przede wszystkim oczekują wsparcia od facetow ale w druga strone to nie dziala.

    •  

      pokaż komentarz

      @arek4444: Czyli miałem rację, że mało kto ma tu pojęcie o czymkolwiek. W sumie współczuję

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: ja p!?#$#$ę, ale Polaki przebrzydłe. Żyjesz jak chcesz, nikomu nie wadzisz i cię minusują, bo narobili kaszojadów i muszą wyładować swoją frustrację pod tytułem "jak on może mieć tak dobrze"

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: dokładnie tak - brak czasu dla kumpli to czas dla rodziny :) Rodzina nie narzeka na brak czasu ojca czy męża, narzekają kumple :P Potem z całej paczki zostaje jeden czy dwóch starych kawalerów i co z tego, oni mają czas, jak nikt dla nich już nie ma czasu ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      Wieczny brak czasu czy pieniędzy, nerwy, stres.

      @Atreyu: opisałeś właśnie życie większości ludzi pracujących w polsce i do tego bezdzietnych XD

    •  

      pokaż komentarz

      @wrocilem_bo: znajomi nie tylko znikają bo ten czy tamten zakłada rodzinę, powodów jest mnóstwo, a między innymi jest to praca, inne zainteresowania, głupie myślenie i mentalność, dystansowanie się, wyjazd za granicę. Właściwie to ilość przyjaciół to liczy się na palcach, znajomych można mieć trochę więcej, ale nigdy to nie jest jakaś wielka liczba nawet jak nie posiada się rodziny.
      To tak jak poprzedniej pracy, była sobie spoko paczka, a skończyło się na tym, że część nie lubi siebie na wzajem.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale bezdzietni też mają weekendy, w dodatku tylko dla siebie (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      @Atreyu: ale wiesz, że mając rodzinę to właśnie z nią chce się spędzać czas. To nie jest kara tylko świadomywybór.

    •  

      pokaż komentarz

      @wrocilem_bo: o to to. Z mojej paczki zonaci nie mają czasu bo dzieci, praca A kawalerzy mają do groma czasu Ale i tak nie mają pomysłu co ciekawego mogą zrobić. Pija piwo grają w wota i od czasu do czasu zazdroszczą dziewczyny/żony i dzieci. Jak mi ostatnio kolega kawaler powiedział..." nic mnie już nie cieszy"

    •  

      pokaż komentarz

      kolejne kilka miesięcy pod żaglami spędzę ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @suqmadiq2ama: żyjesz moim marzeniem, oddawaj ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      A gdzie sobie żaglujesz?

      @rad_kop: Morza i oceany

    •  

      pokaż komentarz

      że mając rodzinę to właśnie z nią chce się spędzać czas

      @elena-mary: wiadomo, dlatego 1/3 małżeństw w Polsce wcale się nie rozwodzi ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli miałem rację, że mało kto ma tu pojęcie o czymkolwiek. W sumie współczuję

      @R2D2_z_Sosnowca: Jeśli masz jakieś prywatne obserwacje z własnego otoczenia, które stoją w sprzeczności do tego co napisałem to good for you.

      Ja piszę z perspektywy moich obserwacji, a one mówią jasno. Nie spotkałem się jeszcze z tym , zeby kobiety udzielały znaczącego wsparcia swoim mężczyznom. Zazwyczaj jest tak, ze gdy facet ma gorsze dni (w skrajnym wypadku, choroby takie jak depresje, itd) to kobiety bardziej niż wspierać to dają do zrozumienia jak bardzo są tym zażenowane.
      W naszej kulturze to jednak zawsze facet jest tym 'filarem' na którym stoi rodzina, samemu jednak mając z tego bardzo mało, a juz na pewno nie ma czegos takiego jak "wsparcie swojej kobiety" (a jedynie wymagania....).

      dokładnie tak - brak czasu dla kumpli to czas dla rodziny :) Rodzina nie narzeka na brak czasu ojca czy męża, narzekają kumple :P Potem z całej paczki zostaje jeden czy dwóch starych kawalerów i co z tego, oni mają czas, jak nikt dla nich już nie ma czasu ¯_(ツ)_/¯

      @wrocilem_bo: Nie do końca tak jest. Ludzie którzy zbyt dużo czasu poświęcają swojej rodzinie, z biegem czasu zaczynają mięc też "głód" kontaktów społecznych spoza owej rodziny.
      Kontakty z innymi też są podstawą funkcjonowania w społeczeństwie, widać to szczególnie w przypadku kobiet które spędzając bardzo dużo czasu z małymi dziecmi mają ochotę co jakiś czas spędzić chwilę swego czasu razem z szerszym gronem towarzystwa.

    •  

      pokaż komentarz

      a jak pojawiają się kaszojady jest jeszcze gorzej! Wieczny brak czasu czy pieniędzy, nerwy, stres. Ludzie, nie żeńcie się! Szkoda życia! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Atreyu: tak to juz w zyciu jest, ze dlugoterminowe poczucie satysfakcji i spelnienia osiaga sie przez lzy, wyrzeczenia i kosztem czasu, a nie przez oddawanie sie rozrywkom.
      sprobuj znalezc choc tylu ludzi, ktorzy znalezli poczucie spelnienia w oddawnaniu sie przyjemnosciom, ilu znajdziesz zalujacych posiadania potomstwa po jego odchowaniu ( ͡º ͜ʖ͡º)
      nie, nie mam dzieci i nie posiadam, ale podawanie argumentow jak wyzej, to jakby ktos w czasach mlodosci muska, gatesa czy innego bezosa smial sie, ze traca czas, nerwy i zdrowie zamiast sie bawic i przeciez moga se isc do roboty 9-5 a reszte czasu przyjemnie spedzac produkujac wysrywy na vipok pe el xD

    •  

      pokaż komentarz

      @Steven_Hyde: Hedonizm nie jest w niczym gorszy, nie mierz wszystkich od jednej linijki ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      pokaż komentarz

      @Qullion: Ludzie mają różną konstrukcję. Taki truizm, ale w podjęciu do związków to widać jaskrawie. Jedni w nich więdną, inni czują się spełnieni i szczęśliwi. Ja należę do tych drugich.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: no tak... facet jest a jutro może go już nie być ale dzieci jednak zostają już najważniejsze do końca życia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: ależ odkryli Amerykę a ja odkryłem nowe słowo "ależ", dziecko musi mieć tatę normalnego, nawet przybranego, adopcyjnego ale normalnego, czyli stałego, codziennie pewnego, nawet nie chce mówić, 2 sąsiadki mają córki, wychowują się bez ojców, w obu dostrzegam permanentny brak pewności siebie i brak wiary w przyszłość, że mogą pójść na dobre studia - psychologię ratowania przgrywów, że mogą coś wiecej, że są ładne, nie umieją posługiwać się kluczami i coś zrobic bo tata je nie nauczył, heh moja siostra, szara myszka dla anonka (już ma pół chada/anonka) normalna laska umie rżnąć drewno piłą motorową, bo tata taki ja nauczył

    •  

      pokaż komentarz

      a mężowie to nie odchodzą. Przeważnie powód leży po obu stronach

      @Qullion: zgadzam się... żony i teściowej

    •  

      pokaż komentarz

      pomimo to - większość klientów poradni psychologicznych to tzw single i bezdzietne związki

      @rezoner: może te osoby z dziecmi nie maja czasu chodzić do poradni? Patrze ze swojej perspektywy - gdybym potrzebowała wizyty u specjalisty to już nie mam gdzie wcisnąć w swój grafik. Majac trójkę dzieci i pracujac na etacie ledwie mam czas na kwartalne obowiązkowe wizyty u lekarza.

    •  

      pokaż komentarz

      @MaranX:

      @Atreyu: Zgadzam się w 100%. Wolę robić pieniądze niż dzieciory. Na świecie i tak żyje już dość ludzi i nie widzę powodu dlaczego mam się dokładać do tej puli. Mam spokojne życie, dobrą pracę, rozwijam hobby i jest mi z tym dobrze.

      Moim zdaniem jesteś po prostu brzydki i gruby więc to nie ty decydujesz czy założysz rodzinę tylko potencjalne kobiety które oglądasz tylko w jpg w folderze XXX

    •  

      pokaż komentarz

      @radexpol1: ja jestem chudy i śliczny, partnerkę też mam, a z moim zdaniem dalej się zgadzam (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: mam kilkumiesięczne dziecko i się zgadzam. Mało czasu dla siebie. Ciągle kaszel, wirus, sraczka czy co tam złapie od innych gówniaków. Wstawanie o świcie, częste pobudki w nocy a więc i zmęczenie w pracy, mniejsza wydajność w ciągu dnia. Jak chcesz gdzieś wyjść to pół godziny pakowania pampersów, żarcia, ubranek i ch@@ wie czego jeszcze. Jak dziecko wymagające to i o czas z partnerką trudniej bo wszyscy zmęczeni. Jest jeszcze sporo minusów ale nie mam siły pisać bo córka była chora cały weekend i gówno spałem. A jeszcze mnie zaraziła xD
      Swoją córkę kocham, uważam, że jest wspaniała i nie wyobrażam sobie już życia bez niej ale jak ktoś p$@@%%#i, że na wszystko jest czas i to tylko kwestia organizacji to musi mieć bardzo "bezobsługowe" dziecko albo żona ogarnia wszystko. Kobiety są nieobiektywne i widzą same plusy więc też ciężko polegać na ich opinii w tym zakresie. Przynajmniej na mojej( ͡º ͜ʖ͡º)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: Wszystko sprowadza się do dobrego planowania. Ja nie miałem dzieci wydawało mi się że nie mam czasu, później miałem jedno i wtedy już wydawało mi się że nie wcisnę nawet minuty. Obecnie mam dwójkę i oganiamy. To tak jak z siłownią. Jak zaczynasz to wydaje Ci się że pewne rzeczy są bardzo trudne wręcz niemożliwe a później staję się normą.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: niech zgadnę, biedny frajerzy nie mają czasu iść z Tobą walić browarka do parku?

    •  

      pokaż komentarz

      żona, dwójką dzieci. W cholerę czasu dla siebie
      na swoje hobby. Czas dla rodziny. Wychodzimy razem, wychodzimy osobno.


      Może twoi znajomi źle zarządzają czasem lub nie potrafią się dogadać w związku. Nerwy i stres, tak oczywiście, że są. Ale nie jesteśmy z cukru czy tam płatkami śniegu.

      @UnhollySeth: Moja znajoma też ma dwójkę małych dzieci, czas dla siebie i na imprezy...

      A także nianię/gosposię domową, która pracuje dla niej 10h+ dziennie, robi za nią zakupy, sprząta i gotuje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Dodatkowo dzięki własnej firmie (rodzinny biznes) ma kupę hajsu, nienormowany i elastyczny czas pracy (zdalnej), nie ma za to problemów z urlopami kiedy chce czy kiedy potrzebuje, bo np. dziecko jest chore...

      Ależ to umiejętne zarządzanie czasem działa cuda, co nie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: Smutne masz życie jesli nie znasz prawdziwej rodziny tylko jakies wyrezyserowane rodzinki z youtube

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: jeszcze mnie tylu tatuśków nie wołało do zakopanego znaleziska mającego ponad 24h, jak wy w ogóle na nie trafiacie xD

      Weźcie się nie srajcie, mało kto już teraz przeczyta, nie wołajcie mnie już bo nawet ja tych litanii czy żalów wcale nie czytam xD

      źródło: 1.bp.blogspot.com

    •  

      pokaż komentarz

      A małżeństwo ma gorszy wpływ na rozwój męża (✌ ゚ ∀ ゚)☞

      Jestem 30+ i widzę po moich znajomych, a jak pojawiają się kaszojady jest jeszcze gorzej! Wieczny brak czasu czy pieniędzy, nerwy, stres. Ludzie, nie żeńcie się! Szkoda życia! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      @Atreyu: Ty zapewne zostałeś poczęty w probówce i karmiony nie kaszką tylko swoją "mądrością"

    •  

      pokaż komentarz

      @arsen-zujew: czas idzie na to, na co sam zdecydujesz. Czyli raczej nie "gowno" a to co dla kogos jest wazne.

      @R2D2_z_Sosnowca: jest odwrotnie niz piszesz. jak ktos "w pelni przestawi wajche" to sie meczy reszte zycia, a przynajmniej kilkanascei lat, az dzieci staja sie mocno samodzielne jesli chodzi o spedzanie czasu. Ludzie ktorzy sie podporzadkowuja oczekiwaniom konserwatywnej czesci spoleczenstwa i w pelni podporzadkowuja zycie rodzinie, staja sie szarymi, smutnymi ludzmi. W Polsce wciaz ich pelno.

      @Qullion: z tego ze takie zwiazki sa coraz popularniejsze "na zachodzie" widac ze i u nas beda, a w sumie juz sa w duzych miastach. A dokladniej widac ze duzo osob tak wlasnie chce zyc. Czesc w ogole nie chce dzieci, czesc chce ale jednak swiadomie decyduje sie nie miec, ze wzgledu na ograniczenia za tym idace.

      @elena-mary: dla czesci tak, dla czesci osob nie. Tzn sporo osob, szczegolnie wychowanych w srodowisku konserwatywnym, ma wtloczone do glowy ze malzenstwo i dzieci to glowny cel zycia. Bez znaczenia czy zycie rodzinne sprawia im przyjemnosc czy nie.

      @arek4444: to co opisujesz to standard w srodowisku konserwatywnym. W nim rola meska i zenska sa zdefiniowane jasno. Mezczyzna musi byc silny, nie okazywac slabosci etc. Stad gdy nie spelnia tych nrm to jest atakowany przez reszte srodowiska, tak swoja zone jak i inne osoby z kregu rodzinnego(odrzucenie) oraz towaryzskiego(szydzenie, jak sie szybko nie dostosuje do roli to tez odrzucenie).

    •  

      pokaż komentarz

      @MaranX pieniędzy też ostatnio jest za dużo. Wiec po co ;)?

    •  

      pokaż komentarz

      @UnhollySeth co ciekawe o tym ze się nie da tego pogodzić piszą single bez dzieci. Ja jak pamiętam mialem czas na basket, piwo z kumplami i spędzenie np całego wtorkowego przedpołudnia na basenie. Co prawda miałem na etat nianie i to bezspornie bardzo pomagało.

    •  

      pokaż komentarz

      @UnhollySeth: jak to osiągnąłeś mistrzu? Mam 2 bąble 35 i 19 m-cy. Brak czasu na wszystko

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: to zależy kto czego w życiu oczekuje. Niektórzy wolą założyć rodzinę i z nią spędzać czas. Patrzeć jak rośnie Twoje dziecko to coś niepowtarzalnego. Ja myślę, że to kwestia poświęcenia się rodzinie i sprawowania opieki nad dziećmi i po prostu niektórych nie stać na to poświęcenie dlatego tłumaczą to tym, że to lipa i że dzieci to "kaszojady". Gdyby Nasi rodzice tak myśleli to nikogo z Nas nie było by na świecie a chyba mi większość nie powie, że nie kocha swoich rodziców mimo różnych sytuacji życiowych. Człowiek może pewne rzeczy zrozumieć dopiero wtedy gdy pojawi się na świecie jego własne dziecko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Atreyu: Potem nastepuje zmiana znajomych. Ci co maja kaszojada spotykaja z osobami ktore tez takiego maja bo dzieci sie bawia razem. Znwyjazdami na wakacje podobnie. Sam odgrzalem kilka starych znajomosci bo maja dzieci w podobnym wieku i sie zachodzimy teraz ze soba, juz nawet jqkies wakacje wspolne sie planuje. Zmienily sie piorytety z baru z kumplami na spotkania takie bardziej rodzinne. Twraz jest lepiej niz za kawwlera :D

    •  

      pokaż komentarz

      czas idzie na to, na co sam zdecydujesz. Czyli raczej nie "gowno" a to co dla kogos jest wazne.

      @Aster1981: no ale przekaz w komentarzach jest inny. Że "moi koledzy z dziećmi są nieszczęśliwi, bo nie mogą ze mną pójść na browara kiedy ja chcę" - mój komentarz to był sugestią że może do tego i nie bardzo chcą w ogóle chodzić na browara.

    •  

      pokaż komentarz

      @arsen-zujew: bo tak to czesto wyglada. Poszliby nawet na pre godzin na miasto czy do kogos posiedziec, ale potem zona ma pretensje ze sa pod wplywem alko/narkotykow przy dziecku! Albo ze tam jakies takie laski imprezowe sie kreca i to prawie jak zdrada.

      @Malinowy_nos: to sie zdecyduj czy kto czego w zyciu oczekuje(z czym sie zgadzam) czy jakies poswiecenie(i dlaczego ktokolwiek mialby sie posweicac?).

      @raxon1: z tego co widze po znajomych z mojej grupy wiekowej to raczej nie jest lepiej. Na wieczor czy jak sie czasami komus uda caly weekend bez dzieci reaguja jak na wygrana w totka. Nawet taki niewyjsciowy, tylko jak moga sobie caly wieczor pograc i posluchac glosno ulubionej muzyki.
      Natomiast dla osob bez dzieci to po prostu dzien jak co dzien ;)

    •  

      pokaż komentarz

      bo tak to czesto wyglada. Poszliby nawet na pre godzin na miasto czy do kogos posiedziec, ale potem zona ma pretensje ze sa pod wplywem alko/narkotykow przy dziecku! Albo ze tam jakies takie laski imprezowe sie kreca i to prawie jak zdrada.

      @Aster1981: no mnie żona nie dręczy, ale sam wolę z żoną i młodą czas spędzić

    •  

      pokaż komentarz

      bo tak to czesto wyglada. Poszliby nawet na pre godzin na miasto czy do kogos posiedziec, ale potem zona ma pretensje ze sa pod wplywem

      @Aster1981: to widocznie mają ujową żonę / męża... i tyle w temacie

    •  

      pokaż komentarz

      i dlaczego ktokolwiek mialby sie posweicac?

      @Malinowy_nos: jak dlaczego? chyba jak masz małe dziecko (niemowlaka) to życie się jednak zmienia i nie spędzasz czasu na necie czy z kolegami / koleżankami tylko poświęcasz czas aby się nim zająć...

    •  

      pokaż komentarz

      @Malinowy_nos: i tak i nie. Bo to bardzo czeste i w sumie normalne a nie wyjatkowe.

      @arsen-zujew: no to jak jestes tkaim typem rodzinnym i to Cie cieszy i daje spelnienie to spoko.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: powiem tak. Osoba z zona i dzieckiem ma porownanie jak to jest byc kawalerem, jak to moec zone i jak to jest miec jeszcze dziecko. Kawaler takoego porownania nie ma wiec nie wie, moze tylko gdybac i utwierdzac sie w przekonaniu ze wie;)

    •  

      pokaż komentarz

      @raxon1: kawaler ma takich przyjaciol jak i rodzine i sporo widzi ;) W tym z jakich powodow sie kloca i rozchodza(rozwodza).
      A i osoby z zona i dziecmi przy alko potrafia sie otworzyc i zdobyc na szczerosc.

    •  

      pokaż komentarz

      @Aster1981: To Jest wypok tu jest jedna narracja. Wiadomo ze jak ktos trafi na nieodpowiednia osobe to lipa ale jak dobrze trafi to mozna miec udany zwiazek. A szczerosc po alko to ja wiem jak wyglada, ot narzekanie zeby ponarzekac.

    •  

      pokaż komentarz

      @raxon1: No akurat po alko ludzie sie robia szczerzy i mowia to, czego na trzezwo nie chca bo nie wypada mezczyznie narzekac, czy w ogole wywlekac spraw rodzinnych. W tym w ogole nie wolno narzekac na fakt posiadania dzieci. Przynajmniej w naszym spoleczenstwie jest to bardzo zle widziane.

      Nawet jek zwiazek jest udany to to tez bywa prawdziwe. Po prostu ludzie widza tez z ilu rzeczy rozrywek, imprez innych partnerek zezygnowali dla tego zwiazku i rodziny.

    •  

      pokaż komentarz

      to co opisujesz to standard w srodowisku konserwatywnym. W nim rola meska i zenska sa zdefiniowane jasno. Mezczyzna musi byc silny, nie okazywac slabosci etc. Stad gdy nie spelnia tych nrm to jest atakowany przez reszte srodowiska, tak swoja zone jak i inne osoby z kregu rodzinnego(odrzucenie) oraz towaryzskiego(szydzenie, jak sie szybko nie dostosuje do roli to tez odrzucenie).

      @Aster1981: Zgadza się, i właśnie dlatego coraz mniej facetów chce się bawić w coś takiego jak ojcostwo. Zwyczajnie się to nie opłaca.

    •  

      pokaż komentarz

      to widocznie mają ujową żonę / męża... i tyle w temacie

      @Malinowy_nos: Tylko ze c??#!wa żona/męż to raczej dość powszednie zjawisko...

  •  

    pokaż komentarz

    Mniejsze ryzyko i łatwiej się rozejść. Coś za coś. Tak naprawdę to kwestia zachowania, a nie tego czy jest papierek czy go nie ma.

    •  

      pokaż komentarz

      @perowskit: Papierek może Ciebie drogo kosztować. Np: Taki Marcinkiewicz, jakby nie miał papierka to by się rozszedł bez kosztów a tak to musi bulić 5K PLN co miesiąc na bezdzietną byłą żonę i nawet nie porucha.

    •  
      Sternikpiernik

      +31

      pokaż komentarz

      @nixodus: sytuacja kompletnie z kosmosu, jestem ciekaw na jakiej zasadzie sąd jej przyznał takie alimenty i za co XD

    •  

      pokaż komentarz

      @Sternikpiernik: Nie z kosmosu tylko z zycia. Biedak co zarabia 3-6tys netto nie dostanie takich alimentow bo nie ma z czego, ale jak zarabiasz pareset kola rocznie to masz jak w banku, ze ci sad dop?%@@@$i pare kola na zone.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sternikpiernik: Każdemu po zakończeniu związku przysługuje jak partner zarabiał znacznie więcej.
      @Shinlim: @nixodus: Na plus tylko 5 lat od zakończenia małżeństwa takie alimenty żonie przysługują. Żeby stanęła na nogi jak wcześniej była kurą domową albo dała radę znaleźć innego jelenia.

    •  
      Sternikpiernik

      -2

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice: @Shinlim: no dobra, ale jak to działa taki mechanizm przyznania takich pięniedzy? Ok, zakładamy że Isabel przyczyniła się do powstania dochodowego imperium Marcinkiewicza, wspierała go, wyłożyła jakiś pieniądz. Jak wymiernie sprawdzić na ile on jest coś jej dłużny? Idąc dalej, jak wyznaczyć tą kwotę? Jakie są przesłanki przyznania takich pieniędzy? Leasing BMW a nie Opla? Koszt manicure? Leczenie depresji w klinice? Przecież to musza być jakieś faktury, coś?

    •  

      pokaż komentarz

      @Shinlim ale nie jest przypadkiem tak, że to była musi zarządac alimentów? Czy sąd z automatu przyznaje, nie ważne czy kobieta chce czy nie? Nie wiem, pytam.

    •  

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice a czy np rozdzielność majątkowa chroni przed takimi alimentami?

    •  

      pokaż komentarz

      @perowskit bdzura piszesz ze to tylko papierek - kwrstie majatkowe decyzje o leczeniu etc

    •  

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice ok widzę, że rozdzielność majątkowa nie chroni.
      To są jakiekolwiek sposoby na ochronę? Jakieś oświadczenie, cokolwiek?
      Poza nie braniem ślubu ofc xd

    •  

      pokaż komentarz

      @leeh: nie, rozdzielność chroni przed podziałem majątku
      @jarlbronisz: Wnieść o to musi przy rozwodzie z tego co wiem, a jak był konkubinat to musi pozwać

    •  

      pokaż komentarz

      @Sternikpiernik: w prawie jest tak, że jeżeli po zakończeniu małżeństwa (rozwód) sytuacja materialną którejkolwiek ze stron uległa pogorszeniu, w szczególności jeżeli pogorszeniu uległa stronie pokrzywdzonej (np. winny rozpadu małżeństwa jest mężczyzna np. ze wzgledu na to, że porzucił druga stronę, tzn. nie wykazał poważnego powodu, ktoś zdradzał, nadużywał alkoholu albo "nie wystarczająco przyczyniał się do zaspokojenia materiałych potrzeb gospodarstwa domowego") to strona pokrzywdzona może rządać przywrócenia stanu materialnego z czasu małżeństwa (nie ważne ile trwalo). Tzn. np. jeżeli zarabiasz więcej niż Twoja małżonka i w trakcie trwania małżeństwa ja było stać na pójście do fryzjera, wyjechanie na wakacje itp. a po zaprzestaniu małżeństwa ona nie jest stanie tego poziomu utrzymać to może złożyć o alimenty na siebie. Wtedy już tylko zależy "jakie są jej możliwości finansowe" (nie dochód aktualny, ale mozliwosci). Jeżeli te możliwości są niewystarczające, a Twoje są, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że będziesz musiał jej płacić alimenty (nawet jak nie ma dzieci). I ten obowiązek, jeżeli jest Twoja wina, tzn. jak wspomniałem, np. porzuciłeś małżeństwa beż wyraźnego powodu (np. stwierdzając, że nie kocham już jej) ciąży na Tobie do końca życia albo do momentu w którym ona weźmie ślub z kimś innym. Wtedy ten obowiązek "utrzymania gospodarstwa domowego " ciąży na nowym małżonku.

    •  
      Sternikpiernik

      0

      pokaż komentarz

      @abuszekemaczan: o cię chuj, nic nie tracę będąc singlem since 1991

    •  

      pokaż komentarz

      no dobra, ale jak to działa taki mechanizm przyznania takich pięniedzy? Ok, zakładamy że Isabel przyczyniła się do powstania dochodowego imperium Marcinkiewicza, wspierała go, wyłożyła jakiś pieniądz. Jak wymiernie sprawdzić na ile on jest coś jej dłużny?

      @Sternikpiernik: Case Marcinkiewicza jest skomplikowany i świetnie opisany w tym artykule:
      https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1917744,1,wojna-panstwa-marcinkiewiczow.read

      W skrócie - przy pierwszym rozwodzie Marcinkiewicz dostał wysokie alimenty (po 6 tys. zł/msc na każdego z 2 synów i żonę) przede wszystkim dlatego, że sam się na nie zgodził... W tamtym czasie doskonale zarabiał, kilkaset tysięcy zł rocznie, więc taki hajs to nie było dla niego dużo, a rozwód był w pełni z jego winy, bo po prostu zakochał się w młodszej... Miał trochę wyrzutów sumienia, bo pierwsza żona przy rozwodzie chorowała.

      Przy drugim rozwodzie Marcinkiewicz nie zarabiał już tak dobrze, ale sąd uznał, że ktoś z jego dorobkiem może "po prostu bardziej się postarać" i orzekł alimenty w oparciu o poprzedni wyrok i stare zarobki... A prawo do nich nie zostało przyznane na podstawie jakiegokolwiek ewentualnego wkładu Isabel w budowanie majątku Marcinkiewicza, lecz na podstawie jej złego stanu zdrowia, uniemożliwiającego pracę zarobkową, który to sąd zaakceptował na podstawie zeznań Isabel, bez dodatkowej weryfikacji...
      Faktem jest, że Isabel przed rozwodem miała wypadek samochodowy, który jak twierdzi - trwale ją okaleczył... Sąd nie wyraził jednak zgody na to, by neurolog przebadał Isabel i potwierdził, czy uszkodzenia faktycznie są trwałe - być może dlatego, że Marcinkiewicz alimenty na Isabel będzie płacił i tak "tylko" 5 lat + na obecne realia nie są one wcale kosmiczne jak na teoretyczne możliwości zarobkowe polityka (4 tys. zł/msc).

    •  

      pokaż komentarz

      @perowskit ludzie którzy, żyja w takich związkach to ludzie, którym nie wyszło w poprzednim, nie wyciągnęli wniosków i weszli w nowy z takimi samymi wzorcami zachowań będą powtarzać te same błędy, przekazując te wzorce dzieciom. Później taka jednostka jak nie zastanowi się nad sobą nie wyrzuci ze swojej świadomości negatywnych wzorców i nie nabędzie nowych pozytywnych będzie nieprzystosowana do życia w tym i tak już chorym społeczeństwie osobą.

    •  

      pokaż komentarz

      @onelovee: No nie wrzucałbym wszystkich do jednego worka. Czasami ludzie po prostu chcą ze sobą żyć, wszystko jedno czy ze ślubem czy nie. Jest mniej kwestii do załatwiania formalnie, brak dużego wydatku na wesele itd. Ale tak jak mówisz też może być.

    •  

      pokaż komentarz

      Każdemu po zakończeniu związku przysługuje jak partner zarabiał znacznie więcej.

      @masz_fajne_donice: prawda

      tylko 5 lat od zakończenia małżeństwa takie alimenty żonie przysługują. Żeby stanęła na nogi jak

      @masz_fajne_donice: to trzeba aż 5 lat żeby stanąć na nogi?

      To jest nazwyklejszy rozbój, o wszystko zgodnie z prawem.
      Takie "prawo" należy wywalić na śmietnik historii.

    •  

      pokaż komentarz

      to trzeba aż 5 lat żeby stanąć na nogi?

      @osetnik: mnie pytasz? Zapytaj tych co tworzą przepisy.

    •  

      pokaż komentarz

      @masz_fajne_donice: nie pytam a stwierdzam fakt. To było pytanie retoryczne.

    •  

      pokaż komentarz

      @perowskit to jest bardzo uproszczona wersja bo są wyjątki. Ile jest rodzin małżeństwa gdzie rodzice niby porządni odgrywają taką rolę a mają pełno negatywnych schematów wyniesionych z własnego domu, nabytych później wychowujących jednostki nieprzystosowane do życia w społeczeństwie.

  •  

    pokaż komentarz

    Uważam że takie badanie w USA jest z gruntu niemiarodajne, wyjaśniam dlaczego. Mimo tego wszystkiego co widzicie w hollywoodzkich filmach (ruchanie, przemoc itd.) Stany są baardzo tradycyjnym, religijnym (choć to inna religijność) i pruderyjnym krajem. Ślub jest czymś niemal tak oczywistym jak u nas do lat 80., obowiązkowo zaręczyny z wyk@%!istym brylantem. Zatem ludzi którzy żyją w konkubinacie i mają dzieciaki jest względnie niewiele i możliwe że to inna warstwa społeczna (czyt. niższa - nieodpowiedzialni, nieroby itd). Takie badania mają sens w Polsce czy w Holandii gdzie jest już czymś dość normalnym że jesteśmy kochającą się parą, może nawet jest wspólne konto, ale nie chcieliśmy tej szopki. Wtedy faktycznie porównuje się jabłka do jabłek a nie do ziemniaków.

  •  

    pokaż komentarz

    Badanie skupia się na rezultacie, a nie na przyczynach (choć je wymienia).

    W konkubinacie częściej zdarza się, że dziecko znajduje się de facto pod opieką wyłącznie jednego rodzica,

    nieżonaci ojcowie muszą podjąć dodatkowe kroki w celu ustalenia prawnego ojcostwa.

    chociaż w zasadzie ojcowie mogą wystąpić do sądu z wnioskiem o opiekę, przeważnie sąd powierza im wyłącznie prawo do odwiedzin dziecka.

    W Stanach Zjednoczonych istnieje wiele innych różnic między małżeństwem a konkubinatem, m.in. federalne opodatkowanie, uprawnienia do opieki społecznej, spadki czy świadczenia z tytułu ubezpieczenia społecznego.

    Po czym następuje nagłówek "Małżeństwo to szansa na lepszy rozwój dla dziecka".

    A na koniec: "Nie uwzględniono przypadków małżeństw nieszczęśliwych".

    No tak, wybierzmy tych, którym się wiedzie i zestawmy ich z tymi, którym się nie wiedzie, aby dotrzeć do wniosku, że tam, gdzie się wiedzie jest lepiej.

    I gdzieś tam jeszcze po drodze:

    Zgodnie z przeprowadzoną analizą kobiety posiadające wyższe wykształcenie częściej mają męża, kobiety gorzej wykształcone - konkubenta.

    Przy czym te gorzej wykształcone są gorzej wykształcone ze względu na brak funduszy na dobre wykształcenie.
    Zatem i pewnie nie bywają w lepszym, wspierającym towarzystwie, nie mają wygórowanych marzeń i znają swoje realne możliwości w ramach systemu, w którym wzrastały.
    Wygląda to trochę jak porównanie tych, którzy mają większe szanse, z tymi, którzy mają mniejsze szanse. Wiele z tego można dowolnie wnioskować. Przykładowo: dzieci niezamężnych częściej chorują (i wydają pieniądze na opiekę zdrowotną), wcześniej umierają, mają gorsze wykształcenie, gorszą pozycję społeczną, częstsze konflikty z prawem... i rzadziej zawierają związki małżeńskie, a częściej żyją w konkubinacie, quod erat demonstrandum.

    EDIT: zakop za propagandę.

    •  

      pokaż komentarz

      @cosmopolitan: bo moim zdaniem to się jednak zazębia
      Tzn. to chyba logiczne że jak ludzie są ileś lat po ślubie to są bardziej obrotni i odpowiedzialni i to przełoży się na dziecko.
      Z drugiej strony konkubinaty przynajmniej w PL to nie tyle "rodzina na kocią łapę" co babka którą zostawił facet albo taka która go zostawiła z gówniakiem + jakiś przydupas, no statystycznie patrząc to musi być gorsze no bo albo ta babka wybrała patusa (co oznacza że jest duża szansa że teraz też jest z patusem) albo sama jest patusiara - co oznacza że dzieciak ma gorzej.

    •  

      pokaż komentarz

      EDIT: zakop za propagandę.

      @cosmopolitan: korelacja =! przyczynowość.

      Powtarzam to już do porzygu, ale zwykli ludzie nie ogarniają statystyki ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      pokaż spoiler wykopki jak widać również ¯\\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @cosmopolitan: Na te dzieci z konkubinatów można by włożyć duże pieniądze "wyrównawcze" i wtedy byłyby tak samo szczęśliwe.

      Teraz przeskaluj sobie to na poziom populacji i zadaj pytanie czy to się ekonomicznie spina, bo w stanach można takiemu cymbałowi dać benefity, obniżyć progi i wtedy będzie "taki sam"

      Ta kombinacja jest najbardziej efektywna ekonomicznie
      1. małżeństwo heteroseksualne
      2. mężczyzna jest skupiony na pracy i rozwoju zawodowym i utrzymuje rodzinę - najlepiej kiedy pracuje w stabilnej pracy na swoim
      3. kobieta zajmuje się domem i dziećmi (a potem swoimi wnukami, pomagając wychować je swoim dzieciom) + jakaś praca na 1/4 etatu w stylu nauczycielki
      4. oboje są wierni sobie, oboje są swoimi 1 partnerami seksualnymi
      5. żyją w domu wielopokoleniowym, dzieci mają kontakt z dziadkami i kuzynami
      6. majątek przechodzi z dziadków na rodziców i wnuków - wystarczy go remontować na bieżąco, jedyny koszt jaki trzeba ponosić to koszt żywności i mediów

      Wiem że życie jak zwierze (brak hamulców moralnych) jest przyjemniejsze, ale w warunkach kiedy każdy skupia się na kopulacji, nikt nie będzie skupiał się na pracy.. bo po co? dla kogo? Nawet nie jesteś pewny które dzieci są twoje. To jest włąśnie mentalność Afryki, kopuluj ile możesz a kto się wyżywi ten się wyżywi.

    •  

      pokaż komentarz

      Tzn. to chyba logiczne że jak ludzie są ileś lat po ślubie to są bardziej obrotni i odpowiedzialni

      @ostatni_lantianin: Status cywilny nie jest przyczyną "obrotności" i "odpowiedzialności".
      Jak ktoś pochodzi z otoczenia patologicznego, to ma mniejsze szanse, nie obraca się w wyższych sferach, zmaga się z systemem, nie ma możliwości, nie ma się jak rozwijać.

      Według Twojej linii: niech każda "patusiara" weźmie ślub (btw. kościelny?) i problem zniknie. Nie będzie trzeba im dopłacać (w PL) 500+ i (według samego artykułu /o US/) będą miały większe szanse na socjal.
      I ten socjal zapewni im możliwości, będą miały lepszą edukację, nie będą narzekać, że są w roli "kury domowej",
      będą bywać na salonach, będą zadbane, będą pracować na pozycjach dyrektorskich w spółkach skarbu państwa i nie będą się rozwodzić, a facet nie zostawi takiej babki.

      Absurd.

    •  

      pokaż komentarz

      @ostatni_lantianin: To się mogło zazębiać 50 lat temu, ale nie teraz.

    •  

      pokaż komentarz

      Powtórzę:

      Po czym następuje nagłówek "Małżeństwo to szansa na lepszy rozwój dla dziecka".
      A na koniec: "Nie uwzględniono przypadków małżeństw nieszczęśliwych".


      @elon_w_zbozu: Dupna statystyka. A wniosek wyciągnięty właśnie z korelacji, przy pominięciu przyczyn i niewygodnych elementów rzeczywistości. Przykład: nieszczęśliwe małżeństwa się rozpadają i dziecko wychowuje się głównie z jednym rodzicem, który względem systemu ma ten sam problem, co ludzie w konkubinacie.
      I wtedy wniosek: "małżeństwo szansą na życie w pojedynkę, lub późniejsy konkubinat z kimś innym".

    •  

      pokaż komentarz

      bo moim zdaniem to się jednak zazębia
      Tzn. to chyba logiczne że jak ludzie są ileś lat po ślubie to są bardziej obrotni i odpowiedzialni i to przełoży się na dziecko.


      @ostatni_lantianin: @cosmopolitan:

      Badanie jest oparte na USA.

      A w USA... Marriage is for white people only

      Tak wygląda rzeczywistość.

      Jeśli w USA jesteś młody i żonaty to oznacza to że
      - jesteś biały
      - masz wyższe wykształcenie
      - twoja żona też
      - twoje/wasze dochody plasują was w bardzo wysokim perecntylu w stosunku do reszty osób w waszym wieku

      Całkiem dobre warunki do wychowywania dzieci.

      https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC4850739/

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: Dokładnie to miałem na myśli (vide "(według samego artykułu /o US/)"). Ktoś tam wyżej wcisnął "PL" i "patusy", próbując sprowadzić to do znanych sobie realiów.
      Mnie dokładnie o to chodzi z "mniejszymi szansami", że choćby koszty tego "małżeństwa" (z pompą - polskie "postaw się a zastaw się", nie mówiąc o "własnym M") bywają poza zasięgiem części z "badanej grupy", i dlatego to jest "badanie z dupy".

      A istotą tej proagandy jest przedstawienie zagadnienia w ujęciu ilościowym przy przemileczeniu kwestii jakościowych.

    •  

      pokaż komentarz

      Mnie dokładnie o to chodz z "mniejszymi szansami", że choćby koszty tego "małżeństwa" (z pompą - polskie "postaw się a zastaw się",

      @cosmopolitan: Na to bym takiego nacisku nie kładł.
      Bardziej na to że inny poziom swobody, stabilizacji i perspektyw.

    •  

      pokaż komentarz

      @graf_zero: gowno prawda, Azjaci tez się często zenia

    •  

      pokaż komentarz

      @AlwaysAbroad: ale oni też zachowują się jak biali, mają majątek, wykształcenie - żadna różnica.

    •  

      pokaż komentarz

      5. żyją w domu wielopokoleniowym, dzieci mają kontakt z dziadkami i kuzynami

      @Phallusimpudicus: Aż mną wzdrygnęło na myśl ze jako dorosły człowiek musiałbym mieszkać z moimi rodzicami i dziadkami.
      Sorry , musiałem to napisać.

    •  

      pokaż komentarz

      @cosmopolitan:

      Według Twojej linii: niech każda "patusiara" weźmie ślub (btw. kościelny?) i problem zniknie.
      tylko że to działa właśnie odwrotnie - patusiara ślubu nie weźmie albo zaraz się rozwiedzie bo nikt z patusiarą nie wytrzyma i trafi do konkubinatu. I to miałem na myśli - nie że typ związku definiuje przyszłość dziecka tylko że typ rodzica definiuje związek i dopiero potem przyszłość dziecka.

      @Phallusimpudicus:

      Na te dzieci z konkubinatów można by włożyć duże pieniądze "wyrównawcze" i wtedy byłyby tak samo szczęśliwe.
      tylko jaką masz pewność że to zadziała, no nie oszukujmy się multum dzieci ma przesrane nie tyle z powodu biedy materialnej rodziców co umysłowej. Znałem sporo dzieciaków które z biednych domów się powyrywały na programistów 15k albo doktoraty za granicą ale i takich gdzie skończyło się ćpaniem mimo że rodzice mieli kapusty jak Ruscy śniegu.

    •  

      pokaż komentarz

      patusiara ślubu nie weźmie albo zaraz się rozwiedzie

      @ostatni_lantianin: No i dotarłeś sam do meritum.
      Nie ma różnicy czy patusiara jest w związku małżeńskim czy nie. Jak jest, to zawsze może się rozwieźć (tej grupy "badanie" nie obejmuje).
      Istotą jest to, że z góry wiesz, że to "patusiara". Podaj zatem definicję.
      Bo mnie własnie o to chodzi, że te "patusiary" to te osoby, które na starcie miały mniejsze szanse i zestawianie ich z innymi, którym się wiedzie (często z racji pochodzenia), nie ma sensu (w kontekście: "są w związku małżeńskim czy też nie").

      A inną sprawą jest patrzenie na problem głownie przez kontekst ekonomiczny.
      Weźmy takiego Kurskiego. Był ślub. Był rozwód (ale po drodze - zdaje się - konkubinat z nową patusiarą).
      Był drugi ślub. To, że ich dzieciom - w kontekście ekonomicznym - nie braknie, rozumiem.
      Ale w kontekście człowieka - dzieci rozwodników, z wzorcami kłamcy, itd.
      A gdzieś tam jakiś rzekomy gwałt był jeszcze (syn Kurskiego, czy jakoś tak).
      Ciekawe, czy w podobnym badaniu (przekładając to na PL) ta rodzina (i poprzedni związek) byłyby wzięte pod uwagę.
      Taki paradoks jak się zestawia tylko cyferki, a nie patrzy co one oznaczają.

      To jest jak benchmark w IT, kiery porównujemy prędkość, a nie funkcjonalność i pros/cons.
      Np. w pythonie: json vs pickle. Nie wiem czy wiesz o czym mówię, ale pickle jest wielokrotnie szybszy, tylko, że nie "da się" z innych języków, i jak pochodzi nie wiadomo skąd, to może wykonać dowolny kod (taki exploit).

      I to badanie to zwykły benchmark cyferek. Jak wykres - który słupek wyższy.

  •  

    pokaż komentarz

    Badania dowodzą, że ludzie, którzy jeżdżą konno, mają lepsze zdrowie.

    To, na pewno nie ma nic do czynienia z tym, że ludzie, których stać na jazdę konno, to zazwyczaj bogatsi ludzie.

    Correlation is not casuation

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna