Bitwa pod Grunwaldem - Jędrek - Luźne myśli o Grunwaldzie

Coś na oddech od polityki o wirusa. Dzisiaj to nam przypada w udziale podzielić się z Wami kilkoma anegdotkami i ciekawostkami jakie Kasztelan Zamku Chojnik miał przygotowanymi w czasie naszego spotkania u stóp chojnickiego zamku.

  •  

    pokaż komentarz

    Obejrzę później ale naszło mnie na wylanie moich spostrzeżeń.

    System edukacji wypaczył moją wizję historii.
    OK, ten przedmiot nigdy nie należał do moich ulubiony. Edukację skończyłem dwie dekady temu i mam wrażenie, ze teraz dopiero zaczynam rozumieć historię świata.

    Dzięki źródłom popularnonaukowym i książkom (no dobra, z historii ostatnia jakieś 20 lat temu ale pamiętam jak zmieniła moje pojęcie o schyłku starożytnego Rzymu).

    Nie daty, nazwiska, miejsca bitew, które skumulowane z całego programu nauczania to encyklopedyczna wiedza połączona na siłę związkiem przyczynowo-skutkowym.

    Ja wolę bardziej obrazowo, zrozumieć jak funkcjonował świat, jak myśleli ludzie i kompleksowo.

    System feudalny? Większość z nas ma błędne pojęcie jak to na prawdę wyglądało i jak się zmieniało.
    Ciągle wojny i bitwy? Skąd oni brali tysiące chętnych do nawałki?
    Czemu krzyżacy w szeregach mieli chłopów z jednej wioski a Jagiełło z wioski obok? Dlaczego, za co i po co walczyli? Czemu morale rycerstwa i szlachty co zupełnie co innego od morali szarych pionków? Dlaczego nasi wyrżneli wioskę l, która w zasadzie była na naszym terenie? Jak zaopatrywała się tak wielka armia? Dlaczego wioski nie uciekały i w zasadzie nieraz obie armie były tak samo "swoje".
    Posiłki z dalszych krajów jadąc wesprzeć kogoś zaopatrywały się w kaczrmach? Polowały? No raczej nie wiozly konserw.
    Dlaczego po pokonaniu Ormian za zgodą króla dano ziemię jakimś Tatarom, którzy żyli w zgodzie we swoici wioskach na Podlasiu podtrzymując swoją kulturę i język choć bez przymusu sami zasymilowali się?

    Jeżeli zaczniesz widzieć tamten świat logicznie to daty, nazwiska i bieg wydarzeń sam przyjdzie. Ewentualnie znajdziesz latwo punkt zaczepu chociażby na wiki.

    Dwie dekady po zakończeniu edukacji zaczynam zadawać właściwe pytania i rozumieć odpowiedzi.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: Mam identyczne odczucia, pozdrawiam.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: Ja mam podobne odczucia odnośnie II wojny światowej, bo ten okres bardzo mnie interesuje.

      W szkole mówią o tym, że była wojna i tyle...

      Okazuje się, że czasami było dość spokojnie. Były bitwy, chwila spokoju, kolejne bitwy...

      A samo przygotowanie do wojny to też spory wysiłek, pieniądze, czas... Nawet paski żołnierskie trzeba było zaprojektować, wyprodukować, dostarczyć w odpowiednie miejsce...

    •  

      pokaż komentarz

      Dwie dekady po zakończeniu edukacji zaczynam zadawać właściwe pytania i rozumieć odpowiedzi.

      @wcinaster: to calkiem logiczne rozumowanie i zachowanie i to w zasadzie dotyczy nietylko historii, ale i innych zagadnien - (pomijajac fakt, ze byles mlodszy i miales inne zainteresowania) to 2 dekady temu po prostu miales ograniczony dostep do informacji. W zasadzie glownym zrodlem informacji byl szkolny podrecznik. Owszem byla Encyklopedia i rozne opracowania, ale encyklopedia skladala sie glownie z definicji i formulek, a opracowania byly pisane przez profesorow formułujacych swoje wypowiedzi w sposob na tyle skomplikowany, ze bylo to niezrozumiale dla zwyklego poczatkujacego zjadacza chleba. Dopiero nieco pozniej zaczely wychodzic glownie czasopisma poswiecone danej tematyce (ja np fascynowalem sie kompletowanym w tematycznych segregatorach "Swiat Wiedzy" i "Zycie Swiata" - to bylo zupelnie cos nowego napisanego jezykiem przystepnym dla mlodego czlowieka, a wiec mogacego go zainteresowac). Ale czasopisma rowniez nie wyczerpywaly zagadnien zwiazanych z danym tematem a jedynie poruszalo jego glowne nurty. Dopiero powstanie i rozwoj internetu to nam umozliwilo. I mam tak samo jak ty - w zasadzie dzieki netowi zrewidowalem swoja wiedze z lat mlodzienczych zarowno w zakresie historii, ale rowniez (i przede wszystkim) w zakresie polityki. A, majac spojrzenie na dany temat z roznych punktow widzenia, wyrobilem sobie nawyk oceny danego zagadnienia pod roznymi wzgledami. Niestety, ogromna wiekszosc spoleczenstwa nadal mysli zero-jedynkowo przez co wladze robia z nimi co chcą, ale mimo tego swiadomosc na temat bieżacych i wczesniejszych politycznych i historycznych dzialan jest coraz wieksza w spoleczenstwie i coraz wiecej ludzi sie zaczyna zadawac sobie pytania o jakich 20 lat temu by nawet nie pomyslała.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: tylko że to o co pytasz to szczegółowa wiedza, gdzie gdyby pytać o podobne rzeczy przy każdym temacie to lekcje historii trwałyby 3 godziny dziennie po 5 dni w tygodniu. To często są przedmioty odrębnych badań historycznych i pisanych doktoratów a nie wiedzy z zakresu historii powszechnej - dlatego często nie powie ci tego zwykły magister po studiach, chyba że się z tego specjalizował.

      Historia w szkole ma uczyć ogólnej tematyki i podstawowych związków między przyczynami a skutkami, kwestie logistyki wojskowej i zaopatrzenia wojsk w Europie w XV wieku w zasadzie nie jest nikomu potrzebne i nie spełnia żadnych celów w zakresie wykształcenia ogólnego obywatela. To tak, jakby na lekcji późnej i powiedzmy matematyce, zamiast uczyć się pierwiastków, mieć wykład z rozmaitości topologicznych bez brzegu. Nie dość, że zainteresowaniem tematem wśród uczniów wyniesie 1 osobę na 100, to jeszcze nie przygotuje to w żaden sposób do życia zawodowego i dalszej nauki na studiach informatycznych, ekonomicznych czy innych gdzie matma jest potrzebna. Dlatego fajnie że ludzie zadają pytania, ale ciężko wymagać od szkoły żeby na nie odpowiedziała - chyba że w formie kółka historycznego czy rozmów po lekcji z nauczycielem i prośba o dodatkowe informacje i książki do polecenia.

      A prawda z historią w praktyce też jest taka, że dużo takich rzeczy nadal nie wiadomo. Ja miałem podobne pytania w liceum o polskim Sejmie za czasów elekcyjnych. Poszedłem na studia (nie była to historia inb4), wybrałem sobie przedmiot specjalizacyjny o nazwie Dzieje parlamentaryzmu polskiego, przeczytałem 3 tomy podręcznika, opracowania, miałem masę pytań do pani doktor która pół życia poświęciła tematowi - odpowiedzi mam takie, że w sumie to wiele rzeczy nie wiadomo. Nauka nie wie jak przebiegało dokładnie posiedzenie Sejmu w XV wieku bo nie zachowały się źródła, a najlepiej udokumentował sprawę... szpieg krzyżacki który był, spisał raport dla Zakonu i wrócił. Wiemy że była modlitwa, wiemy jak przeprowadzano rugi poselskie i wybierano posłów, ale nie wiadomo czasami takich prozaicznych rzeczy jak to, czy na sejmiku ziemskim obradowano pod gołym niebem czy w jakimś kościele.

      Dlatego dwie kwestie - czy nam się podoba czy nie, w większości spraw wiedzę trzeba poszerzać osobiście i indywidualnie, bo szkoła nie jest w stanie odpowiedzieć na pytania, a często nawet nie powinna bo nie taki jest jej cel. Druga - jak zaczniesz to robić samodzielnie to się okaże z czasem, że będziesz miał więcej znaków zapytania niż miałeś.

      Swoją drogą ja historią zawsze się pasjonowałem, na studia historyczne nie poszedłem ale tak się złożyło że na kierunkach jakie robiłem była masa przedmiotów historycznych które można było sobie wybrać. Więc brałem wszystko co mnie wcześniej interesowało, zajebista sprawa, trochę jak dziecko w sklepie ze słodyczami - historia gospodarcza, prawo rzymskie, porównawcza historia ustrojów państwowych, dzieje parlamentaryzmu polskiego, historia doktryn politycznych i prawnych, historia myśli ekonomicznej, teoria władzy politycznej itp. Ile się wtedy książek przeczytało i dowiedziało różnych rzeczy to do dzisiaj to miło wspominam. Z części przedmiotów wiedzę poszerzam systematycznie nadal, już czysto hobbystycznie.

    •  

      pokaż komentarz

      Dwie dekady po zakończeniu edukacji zaczynam zadawać właściwe pytania i rozumieć odpowiedzi.

      @wcinaster: Pomyśl co będzie musiało czuć młode pokolenie wchodząc w ten etap, zwłaszcza po tym co się obecnie dzieje.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: dlaczego Mieszko 1 sprzedawał arabskim kupcom Polaków jako niewolnikow

      pokaż spoiler Bo on już wtedy wiedział że polska to tania siłą robocza

    •  

      pokaż komentarz

      kwestie logistyki wojskowej i zaopatrzenia wojsk

      @p0lybius: to jest akurat ważne i często decyduje o wygranej

    •  

      pokaż komentarz

      @tomasz-klaus: Wykształcenie narodowości i wspólnej tożsamości to wiele wieków później, chyba dopiero to zrobiła w miarę powszechna edukacja. Kacykowie afrykańscy też sprzedawali ludzi. Bo chcieli być bogatsi.

    •  

      pokaż komentarz

      @zarowka12: pisałem że nie jest to ważne z punktu widzenia nauczania historii powszechnej na poziomie szkół, przynajmniej jeśli chodzi o szczegóły. Dlaczego walczyliśmy z krzyżakami, o co, kiedy to było i kto wygrał, to sprawa istotna dla wiedzy historycznej Polaka. To czy Jagiełło mięso na wyprawę zdobył w pusczy podczas łowów, kupił od żydowskich handlarzy na kramie, przewiózł to na koniach jucznych czy ciągniętym taborze, to już co najwyżej ciekawostka, chyba że studiujesz historię i piszesz doktorat na temat zarządzania armią króla Władysława. Nie można się dziwić ze w szkole podstawowej i średniej tego nie uczą, ani tym bardziej wymagać żeby to jednak było.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: piedzielisz kocopoły, nic nie zrozumiałem z twoich słowotokowych wypocin waść. Nie znasz się to milcz!

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: Ja mam podobnie.

      Historia zaczęła wydawać mi się przystępna w sumie jak Jędrek wypuścił pierwszą serię filmów o historii z 10 lat temu. W międzyczasie pojawiła się historia bez cenzury, trochę czasem poczytam blogi historyków. Kanał ciekawehistorie o władcach... dużo tego.

      Dokładnie jest tak jak mówisz, że nie to co uczą w szkole jest ważne - nie potrafią pokazać toku przyczynowo skutkowego. Obrazu holistycznego danego władcy w danych czasach. Konfliktu.

      Akurat do dat nie przykładam większego znaczenia.

      Niedawno miałem okazję poczytać akutalny podręcznik do 8 klasy podstawówki z historii - no kurde wszystko wróciło. Nieprzystępne suche brednie bez większego ładu i składu :/

      Tak samo mam z geografią - zaczęła mi się wydawać przystępna kiedy pierwszy raz zobaczyłem google maps widok satelitarny i google earth. Miałem wtedy jeszcze modem telefoniczny przy pierwszych betach i mnie to wciągnęło.

      Parę razy już zdarzyło mi się znajomym błysnąć wiedzą o geografii świata, o geografii polski też.

      Trochę też czytam i słucham o gospodarce - Raport Lat Dwudziestych z Good Times, Bad Times jeszcze lepiej pokazuje tła i warunki różnych konfliktów

      Żadne z powyższych nie zostało moim hobby ani głębszym zainteresowaniem, jednak lubię obie te rzeczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @p0lybius: nie chodzi mi o szczegóły konkretnej bitwy, ale ogólne realia prowadzenia wojen w danej epoce, tak jak np. realia życia chłopów czy mieszczan

    •  

      pokaż komentarz

      @zarowka12: no to to akurat jest na historii w szkole.

    •  

      pokaż komentarz

      tak jak np. realia życia chłopów czy mieszczan

      @zarowka12: zależy co masz na myśli mówiąc "realia" bo jak ja pamiętam ogólny zarys jest, ale tak jak wspominał @p0lybius: wiele szczegółów nie jest znanych.

      Niestety jak ktoś prowadził pamiętnik/pisał listy to raczej nie opisywał swojej codzienności, a rzeczy dla autora i niezwykłe więc my często nie znamy tych realiów w szczegółach, a wielu rzeczy się domyślamy biorąc pod uwagę ogólny stan rozwoju technicznego.

      Prosty przykład - czy tacy najemnicy ze średniowiecza to był właściwie poważany zawód w społeczeństwie? (nie wiadomo) Albo w co tak naprawdę wierzyli mieszkańcy Skandynawii ery wikingów? (bo sagi które my znamy to już raczej literatura mocno przetworzona)

    •  

      pokaż komentarz

      @zarowka12: Problem jest taki, że do "przegonienia" jest okres historyczny obejmujący w zasadzie całą historię człowieka. I to nie tylko na tzw ziemiach Polskich, ale także szeroko pojęta starożytność. Co więcej - ten sam materiał jest omawiany w szkole podstawowej a później - od nowa w średniej. Zwyczajnie brak czasu.

      Inną kompletnie sprawą jest fakt uczenia mas dat, nazwisk, miejsc bez nakreślenia tła, przyczyn i skutków. Wg mnie - totalnie bez sensu. Co da mi wiedza o tym kiedy coś było, skoro nie wiem czemu się wydarzyło i jakie miało konsekwencje? Tu słowa uznania dla mojej nauczycielki z podstawówki. Nie wymagała ani jednej daty. Ani jednego nazwiska. Ale mieliśmy znać przyczyny i skutki. A największy zachwyt budziło w niej kiedy coś krytykowalismy albo poddawaliśmy w wątpliwość sens jakiejś decyzji. Dzięki niej do dziś coś z historii pamiętam. Mimo że nie znam dat ni nazwisk, wiem co do czego doprowadziło.

      I tu kłania się niestety panujący w szkolnictwie tzw system pruski. Masz nie myśleć, tylko wykuć. Wykuć jedyne słuszne tezy i fakty. Nie zastanawiać się. Nie analizować - uznać coś za pewnik i jedyną słuszną wersję. A najłatwiej to zrealizować właśnie wymagając nauki nic nieznaczących faktów. Niestety.

    •  

      pokaż komentarz

      @wcinaster: Warto dodać, że odpowiedzi na te wszystkie pytania z powodzeniem znajdziemy w filmach Jędrka :)

  •  

    pokaż komentarz

    Dziękuję @Walus002 za bardzo ciekawy filmik.
    O, taki "Wykop" - to ja rozumiem. (ʘ‿ʘ)

  •  

    pokaż komentarz

    Trochę się zagalopował z tym kalendarzem juliańskim, który jak najbardziej miał lata przestępne. Już w starożytności wiedziano, że muszą one być. Po prostu z czasem okazało się, że prosta reguła jednego roku przestępnego co 4 lata jest niewystarczająco dokładna i potem w kalendarzu gregoriańskim została nieco skomplikowana.

  •  

    pokaż komentarz

    Dużo ciekawych rzeczy o których nie miałem pojęcia. Szczególnie te zachowane ciała w torfie. To może być nie lada gradka dla historyków. Ciekawe dlaczego jeszcze technologia nie pozwala na ich wydobycie.

  •  

    pokaż komentarz

    W końcu jakaś fajna odskocznia od covidów i galopującej inflacji, WYKOP