Pandemia nierobów z budżetówki.

Pandemia nierobów z budżetówki.

@w............k wydarzenia.interia.pl #polska #koronawirus #bekazlewactwa #bekazpodludzi #covid19

Zaszczepione przedszkolanki płaczą, że rząd nie wprowadził zdalnych w przedszkolach xD

  •  

    pokaż komentarz

    No ciekawe jak chcą robić opiekę zdalną dla 3-latków. Może każą im się zalogować na zooma czy teamsy i pokazywać klocki do kamery.....co za barany

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki niestety tak wygląda świat dorosłych ludzi w 21 wieku

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: Żonie tak kazali :) dyżur na teamsach dla 5-latków.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: przecież przedszkolanki w większości sytuacji idą z nudów do "pracy" a nie żeby zarobić,przypilnują swojego dziecka, odbiorą itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: No tak, wysyłają materiały do samodzielnych zabaw w gówniokami.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: ale 3 łatki nie podlegają obowiązkowi szkolnemu wiec mogą się nie uczyć nic i jest ok…

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: naprawdę wierzysz w taka narracje?

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: powiem Ci jak było półtora roku temu jak wszystko zamknęli - nic nie było. Akurat mam dzieci w żłobku, przedszkolu i szkole (nauczanie początkowe).

      Żłobek zamknęli i sajonara.

      Przedszkole zamknęli i obiecali że będą wysyłać listy propozycje zabaw itp. Wysyłali codziennie przez pierwszy tydzień, potem powiedzieli że raz na tydzień. Potem już raz na miesiąc listę tego co oni by robili z dzieckiem zgodnie z programem przedszkola.
      A jak przedszkola wróciły to słyszeliśmy że "wspólnie daliśmy radę przez okres lockdownu" i "dziękujemy za przesyłane zdjęcia z pracy w domu z dziećmi". ¯\_(ツ)_/¯ I OCZYWIŚCIE standardowo w wakacje przedszkole było zamknięte bez realnej możliwości zorganizowania opieki dla dziecka (taka logika - przecież Państwo oboje pracują to opieka dla dziecka nie przysługuje - gdyby Państwo nie pracowali wtedy byśmy mogli umieścić dziecko w innym przedszkolu, które pracuje w wakacje). A potem krzyk że program nie zrealizowany - co ciekawe właśnie najgłośniejszy w przedszkolu (づ•﹏•)づ

      Szkoła zdalna w pierwszych dwóch tygodniach wyglądała tak, że pani przesyłała raz dziennie listę zadań do zrobienia i tyle. W trzecim tygodniu przyszły Teamsy ale zajęć zdalnych nie było - pani nauczycielka jeszcze nie ogarniała. W czwartym tygodniu było zebranie na Teamsach, na którym okazało się że 1/3 klasy to w sumie nie ma jeszcze możliwości technicznych ogarnięcia żeby dziecko mogło brać udział w lekcji, więc realnie gdzieś w połowie piątego tygodnia ruszyły jakieś tam spotkania z nauką (które trwały ok. połowę tego co by trwało to w szkole - i to wliczając w to naukę przez dzieci teamsów jak wyłączać mikrofon kamerke itp i nie zapominając o edukacji rodziców że nie rozmawiamy przez telefon ani nie chodzimy nago jak dziecko jest na lekcji zdalnej (true story)).

      W sumie szkoła zdalna spoko o ile pracujesz z domu, córka chwaliła sobie że szybciej robi rzeczy i ma więcej czasu wolnego, ja ją nadzorowałem i dodatkowo robiliśmy wykraczające ponad program rzeczy i na prawdę wyszła duużo do przodu na tym...

    •  

      pokaż komentarz

      No ciekawe jak chcą robić opiekę zdalną dla 3-latków. Może każą im się zalogować na zooma czy teamsy i pokazywać klocki do kamery.....co za barany

      @lemmikki: no tak to wlasnie wygladalo w pierwszych miesiacach pandemii

    •  

      pokaż komentarz

      W sumie szkoła zdalna spoko o ile pracujesz z domu, córka chwaliła sobie że szybciej robi rzeczy i ma więcej czasu wolnego, ja ją nadzorowałem i dodatkowo robiliśmy wykraczające ponad program rzeczy i na prawdę wyszła duużo do przodu na tym...

      @puexam: Nauczanie zdalne jest spoko, o ile dziecko jest zdolne. Masa zaoszczędzonego czasu, większy komfort, więc i efektywność. A jak ktoś jest baranem, to będzie i na zdalnym i w klasie (tylko, że tam jeszcze przeszkadza innym).

      wliczając w to naukę przez dzieci teamsów jak wyłączać mikrofon kamerke itp i nie zapominając o edukacji rodziców że nie rozmawiamy przez telefon ani nie chodzimy nago jak dziecko jest na lekcji zdalnej
      Też dobrze :) Dziecko się uczy jak działają programy komputerowe, może do innych też podejdzie kreatywnie. A rodzic uczy się, że z tym magicznym pudełkiem na biurku i w kieszeni trzeba ostrożnie, bo może byc bardzo niebezpieczne. A jak się nie nauczy to - patrz wyżej ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @4crypto debile wolą klepać tak jak ty coś czego nigdy nie przemyśleli. Lenin mówił: kto nie pracuje tam nie je a zasiłki to w USA i Anglii wymyślili. Gimbusie nic nie poradzisz

    •  

      pokaż komentarz

      @puexam: ja doświadczyłam nauki zdalnej będąc równocześnie zdalnie w pracy i to był jakiś niekończący się koszmar. Tak jak mówisz, w szkole przez pierwsze 2 tygodnie nie było warunków technicznych lub nauczyciel nie ogarniał. Dziecko choć było na słuchawkach, to darło się do mikrofonu, a ja pomimo siedzenia w innym pokoju i tak słyszałam jak dzieci i nauczyciele wzajemnie na siebie krzyczą i się uciszają. Efekt był taki, że nauczyciele poprosili rodziców o siedzenie razem z nimi na lekcjach zdalnych i pilnowanie żeby się uczyły, a nie rozpraszały. Oczywiście odmówiłam bo w tym czasie musiałam pracować, to było oburzenie, że jak ja mogę tak robić i że nie pomagam. Potem był etap, że wysyłali materiały do przerobienia w domu, których było 2x tyle co na lekcji i oczywiście przy założeniu, że rodzic zna się na wszystkim, potrafi to wszystko wytłumaczyć itd. Nikt tego później nie sprawdzał, a jak dzieci wróciły do szkoły, to były jęki, że x rzeczy nie potrafią i że poziom klasy się obniżył.

    •  

      pokaż komentarz

      słyszałam jak dzieci i nauczyciele wzajemnie na siebie krzyczą i się uciszają

      @lemmikki: W sumie to wychowawczyni miała ze mną sam na sam z godzinę obsługi Teamsa na których pokazałem jej najważniejsze rzeczy takie jak np kogoś wyciszyć ( ͡° ͜ʖ ͡°) wszyscy nauczyciele to ogarnęli szybko i był względny spokój więc dzieciaki jak robiły to ich wygrana a jak nie to przynajmniej nie przeszkadzały.

      oburzenie, że jak ja mogę tak robić i że nie pomagam.

      @lemmikki: Wyrodna matka JAK TAK MOŻNA WŁASNEMU DZIECKU NIE POMÓC (-‸ლ) Ludzie myślą własnymi kategoriami i pewnie myślała nauczycielka że jak siedzisz w domu to oglądasz TV bo dostajesz za opiekę nad dzieckiem 100%... ludzie mają tendencję do upraszczania świata, tyle

      jęki, że x rzeczy nie potrafią i że poziom klasy się obniżył.

      @lemmikki: jak pisałem u nas o dziwo były dyskusje na ten temat w przedszkolu :D a w szkole ktoś dobitnie powiedział na początku któregoś zebrania w kwarantannie że to jak dzieci się nauczą zależy przede wszystkim od jakości prowadzonych zajęć online i już komentarzy w tym temacie ze strony nauczycieli zasadniczo nie było :D

    •  

      pokaż komentarz

      @puexam: no u nas to była męka, więc jak słucham o żądaniach nauki zdalnej, to mi się nóż w kieszeni otwiera bo już wiem co to dla mnie oznacza. Robienie 120% za nauczyciela i wysłuchiwanie, że robię źle i za mało jest zdecydowanie ponad moje siły. I tak uważam, że jestem w dość dobrej sytuacji bo moje dziecko ma na czym pracować, ma sprzęt, ma biurko, przy którym może usiąść. Nie wszystkie dzieci tak mają. Mam nadzieję, że obecna nauka zdalna faktycznie skończy się na początku stycznia, czego wszystkim życzę.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: śmiejesz się ale w zeszłym roku właśnie tak było, mój 3 letni syn miał zajęcia przedszkolne on line ze swoją grupą i opiekunką, 3 razu w tygodniu po 15 minut. Te dzieci naprawdę chciały się ze sobą zobaczyć, aż przykro było to wszystko oglądać

    •  

      pokaż komentarz

      @4crypto znowu powtarzasz bzdety. Nie chwal się już ignorancją.

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki: Ponad rok temu moja córka musiała siadać przed laptopem i były prowadzone "zajęcia" w przedszkolu. ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      @lemmikki wiesz jak to wygląda? Kazała dzieciom zrobić zadania z książeczki - w stylu najklej naklejki. Problem w tym, że przysłała ksero bez naklejek/czegokolwiek.

  •  

    pokaż komentarz

    I to jest właśnie kolejna strona tej pandemii. Cała masa zawodów, która postuluje za "obostrzeniami", bo za przeproszeniem, wolą siedzieć na dupie i zbijać bąki. Radują się na wieść o zdalnej formie lub ograniczaniu wstępu do budynków i nakazie umawiania się na telefon. Lekarze w przychodniach, urzędnicy, nauczyciele i tak dalej. Tymczasem na drugim krańcu tego kija, panie kasjerki w sklepach spożywczych mają wbudowaną nieśmiertelność.

    Ha tfu, jak można być ta krótkowzrocznym.

    źródło: scontent-waw1-1.xx.fbcdn.net

    •  

      pokaż komentarz

      @GienekMiecio: Nikt nie pamięta o budowlańcach. Tutaj nikt nie nosi maseczki od początku pandemii, każdy wita się normalnie, nikt nie choruje, nie mieli właściwie dnia przerwy w swojej pracy, nigdy nie strajkują, zap%$%#$@ają zawsze po 10h albo więcej. A to dzięki nim są drogi, nowe mieszkania itd. Wszyscy p#%%?!?ą o kierowcach, o biurowcach, home office, paniach z biedronki, nikt nie pamięta o robolach na budowie jebiących w mrozie, deszczu, upale.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzeznia22: ja pamiętam, pisałem już o tym. Ale rzeczywiście szerokie grono o nas nie wie. Mati jeździ tylko po zakładach i staje koło wózka widłowego bo to jest dla niego gospodarka. Nie zastanawia się kto wylał wylewkę na której stoi i że może akurat było -5st ale trzebabyło oddać przed końcem roku.

      U mnie w firmie w biurze na bazie co chwilę słyszy się o pracach zdalnych. Na budowie zalecają nam unikanie kontaktu z miejscową ludnością i mycie rąk żelikiem antybakt.
      Generalnie jak wśród znajomych słyszę o pracy zdalnej bo ktoś ma covida w firmie to mnie coś trafia.

    •  

      pokaż komentarz

      @GienekMiecio: odstaw klej, bo Ci szkodzi. Zdalne nauczanie to kolega najgorsza zaraza jaka nas spotyka. NIKT TEGO NIE CHCE. Belfer, kolego ma ZERO WOLNEGO, pracuje NORMALNIE W SZKOLE, tylko ma więcej przesrane bo kamerki, mikrofony, laptopy, ciągłe coś niedziałanie i presja wszystkich dookoła żeby udawać że jest spoko i wszystko w normie. Dzieciaki mają zryte banie, nauczyciele jeszcze bardziej. Jak wracają po zdalnym to w zasadzie wszyscy powinni od razu do domu bez klamek. NO ALE LENIE NIE CHCO ROBIĆ, nie?

    •  

      pokaż komentarz

      @GienekMiecio: ktoś broni tym paniom kasjerkom iść na superpracę do budżetówki?

    •  

      pokaż komentarz

      @rzeznia22: budowlaniec pozdrawia! Jednak po pracy - idac gdziekolwiek maseczke zakladam. Jestem szczepiony i po covidzie - kolejny raz tego nie chce przechodzic. To, ze wiekszosc czasu jestem na polu w "zdrowych" surowych warunkach nie znaczy ze inni maja przeze mnie cierpiec.

    •  

      pokaż komentarz

      Zdalne nauczanie to kolega najgorsza zaraza jaka nas spotyka. NIKT TEGO NIE CHCE. Belfer, kolego ma ZERO WOLNEGO, pracuje NORMALNIE W SZKOLE, tylko ma więcej przesrane bo kamerki, mikrofony, laptopy, ciągłe coś niedziałanie i presja wszystkich dookoła żeby udawać że jest spoko i wszystko w normie. Dzieciaki mają zryte banie, nauczyciele jeszcze bardziej. Jak wracają po zdalnym to w zasadzie wszyscy powinni od razu do domu bez klamek. NO ALE LENIE NIE CHCO ROBIĆ, nie?

      @BeLpHeR: Moja matka jest nauczycielem całe życie, więc coś o tym wiem. Fakt, nauczyciele sami nie chcą zdalnego nauczania. Mało tego - co się działo na początku, to zgroza. Nie było systemu, nie było procedur, nie było sprzętu. Nauczyciele nie ogarniają co gdzie klikać, dzieciaki zresztą też (serio, roczniki 00 nie umią w komputer jeśli trzeba zrobić coś poza fb, tik tok itp).

      @banan5005: To jest fajne, że ktoś to dostrzega. Robole to często prosci ludzie, ale spotykam na budowach naprawdę wielu inteligentnych, niepijących i wartościowych osób. Pracowałem z wieloma świetnymi ekipami. To w budownictwie jest najwięcej ryzyka i śmiertelnych wypadków, to tam się robi ponad normy organizmu a nie w górnictwie (choć tam też nie jest lekko, ale mają mase przywilejów, krótki czas pracy itp - gdzie w budowlance jebią nawet dziadki po 60 - 70 lat). Nikt nie docenia tych ludzi. Przy otwieraniu zakładu, drogi zawsze jest burmistrz, ksiądz, jakieś szychy, a nie ma ani jednego pracownika który to robił. To przykre.

    •  

      pokaż komentarz

      @Johnny007pl: Ja to bardzo szanuje, absolutnie nie namawiam przeciw szczepieniom. Chodziło mi jedynie o to, że ta grupa zawodowa jest od zawsze wszędzie pomijana, jakby nie istniała a bez nich nie było by nic.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeLpHeR: Tak - nie mają znajomych już pracujących w budżetówce. W biedronkach, żabkach i innych przybytkach tego typu co chwila widzę wywieszkę (nawet i po ukraińsku) - "przyjmiemy do pracy". Nie widziałem takich wywieszek na urzędach.

    •  

      pokaż komentarz

      @Senex: spoko, w szkołach czekają tysiące ofert pracy na już.
      https://mbopn.kuratorium.waw.pl/#/ - to tylko mazowieckie, a mamy 16 województw.
      Wybierać, przebierać. Tysiące ofert.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzeznia22 p#!%#?@isz jak potłuczony bo na budowach czy zakładach co chwila masa ludzi wypadała

    •  

      pokaż komentarz

      @eduu: Na zakladach owszem, ale na budowach prawie nie słyszałem.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeLpHeR: Mówiłeś o budżetówce, ale ok. Mówiłem o wywieszkach w urzędach, ale ok.

      Dzięki - ja już byłem nauczycielem te prawie 25 lat temu. Mi wystarczy - mam większe umiejętności niż bycie zapchajdziurą. I opowiedz mi teraz o tych wszystkich dodatkowych pracach, które należy wykonać poza pensum. Szkoleniach, sprawdzianach, uzupełnieniach w dzienniku, przygotowywaniach konspektu, zebraniach z rodzicami, radach pedagogicznych, itp. Poproszę o full-scale-fikołek. Lecisz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Senex: byłem nauczycielem 25 lat temu. To w zasadzie wystarczy. Masz słabe pojęcie o dzisiejszej szkole. Ale śpij słodko i śnij o potędze.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeLpHeR: Tak, tak - bo przez te 25 lat trend się odwrócił i teraz nauczycielami zostają najlepsi z najlepszych o czym świadczy ta ilość wakatów (ʘ‿ʘ) Tak wiele się zmieniło XD

    •  

      pokaż komentarz

      @Senex: widzę zaczyna docierać powaga sytuacji. Jeszcze trochę wysiłku i zrozumiesz o co tym paniom poszło. Nie poddawaj się.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeLpHeR: Może taka jest oficjalna narracja dla picu. W rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Na własnych doświadczeniach powiem parę słów o szkolnictwie.

      W mojej rodzinie trzech dzieciaków w wieku gimnazjum i szkoły średniej mieli nauczanie zdalne przez wiele miesięcy. Największa radość w ich życiu. Oczywiście wszyscy się zapuścili pod względem kondycji fizycznej, ale tego sami nie zauważali. Wieczorami raz na jakiś czas robili wypad na miasto (najczęściej do sklepu), a w dzień godzinami grali przed komputerem w trakcie lekcji. To że się obijali, to nie był jedyny powód do radości, bo jednocześnie nie musieli dojeżdżać zatłoczonymi autobusami, więc z tego też się cieszyli. Egzaminy i testy to była formalność, bo żadna kamerka ani inne ustrojstwo nie zatrzyma na odległość możliwości ściągania, tym bardziej, że wielu nauczycieli jako zaliczenia ocen preferowało robienie prezentacji. Jak wrócili do szkoły w tym roku szkolnym, to w ich klasach, co druga Juleczka i Oskarek szybciutko z piątek spadło na dwóje.

      Kolejny przykład to studenci. Zaocznie robię sobie dodatkowo jeden kierunek. Zaliczenia w formie zdalnej są o wiele prostsze, bo często wykładowcy nie robią testów, a proszą o opracowanie pracy pisemnej na dany temat. Ten semestr zaczął się stacjonarnie i oczywiście dla wielu osób było ciężej. Po pierwsze trzeba dojechać i być fizycznie na uczelni. Po drugie jest więcej wymagań. Więc już miesiąc po tym wszyscy na grupie fejsbukowej modlili się o przejście na zdalne. Presję było czuć wręcz niesamowicie. Na przełomie listopada, nawet wykładowcy między wierszami oznajmiali wprost, że "czemu rząd nadal nie wprowadził obostrzeń!?". W taki sposób uczelnia zdecydowała się na przejście na zdalne.

      Następny przykład to zaznajomiony nauczyciel wychowania fizycznego w podstawówce, który przy okazji prowadzi płatne zajęcia pozalekcyjne w szkole w której uczy. Gość przez pandemię wyremontował pół mieszkania, tak "był zajęty". Sam się chwalił, jak to u niego było fajnie, lekko i ile oszczędził. Więc w dzień nie musiał się nadwyrężać w szkole, robił coś w trakcie e-zajęć, a wieczorami był dogadany z dyrektorem placówki i zgarniał hajs za zajęcia klubowe.

      Teraz sytuacja z innej perspektywy, gdzie zarządca placówki oświatowej nie pozwalał na jakąkolwiek aktywność. W mojej rodzinie jedna osoba chodziła na takie treningi sportowe, gdzie wynajmowali halę. W trakcie jednego okresu po "obostrzeniach", kiedy wszyscy wrócili do szkół i pozwolono wznowić treningi, to sprzątaczki patrzyły wilkiem na tamtejszych uczestników, jakby wręcz się modliły, "kiedy znowu będą ferie i po co oni tutaj przyszli?". Wcześniej przychodziły tylko dla formalności i zwijały się maksymalnie do 15. A wiadomo, normalnie pozalekcyjne zajęcia to nawet trwają do 19.

      Według mnie forma zdalna w szkolnictwie pokazała wiele pozytywów. Przede wszystkim jest to jakość prezentowanych treści w niektórych dziedzinach. Perfekcyjny obraz i dźwięk na matrycy ogląda się jak dokument, bardzo łatwo przyswaja i notuje. Nie trzeba wytężać wzroku i słuchu z powodu wadliwych rzutników w salach. Ponadto jest wygodniej, gdyż siedzisz na lepszych krzesłach, możesz lepiej się odżywiać, a nie jechać na kanapkach. Nie trzeba też tylu pieniędzy przeznaczać na komunikację. Nauczyciele natomiast czują, że nie mogą się zachowywać patologicznie, bo ktoś może nagrywać. Zarazem jednak, wystarczy mieć wypracowany materiał i nie trzeba się produkować, jest o wiele łatwiej, niżeli ciąganie fizycznych kserówek. Niestety, ale wad jest znacznie więcej, lecz większość tego nie pojmuje, albo im nie zależy. Po pierwsze mnóstwo przedmiotów i kierunków nie da się realizować zdalnie. Po drugie, te które się da, łatwo jest egzaminować, ale sprawdzanie autentyczności posiadanej wiedzy jest tragiczne. Po trzecie, ludzie zaniedbują swoje ciało, a także zdolności kontaktu w społeczeństwie. Później nie umieją dyskutować w rzeczywistości, w cztery oczy. Tutaj trafne jest powiedzenie: "kozak w necie, frajer w świecie". Najważniejsze, niestety, ale większość potrzebuje nad sobą kogoś i nie umie się zmusić do nauki, więc poziom mimo możliwości technologicznych, statystycznie maleje. Jest jeszcze wiele cech tego systemu, takich jak problemy psychiczne izolacji i tak dalej, ale nie będę więcej wymieniać. Najlepiej byłoby, jakby w przyszłości forma stacjonarna przyjęła wiele rozwiązań pozytywnych ze zdalnej, tworząc coś hybrydowego. Chodź sadzę, że beton ciężko będzie rozkruszyć i będziemy błądzić ze skrajności w skrajność.

    •  

      pokaż komentarz

      @BeLpHeR: Nie. Nie dociera. Bo sytuacja nie jest poważna.

      A tym paniom poszło o to, że ich koleżanka, młodsza księgowa z urzędu gminy, siedzi na dupie w domu i po zalogowaniu się do systemu wklepie te dwie faktury, a one muszą iść w śniegu do roboty na te 8 godzin (lub więcej). A prowadzenie zajęć zdalnych dla przedszkolaków to absurd taki, że mi się drobne po wyjściu z Biedronki nie zgadzają.

      Poza tym - od ilu? 30? lat spada ilość dzieci, a to oznacza, że nauczycieli będzie brakować coraz mniej ¯\_(ツ)_/¯ Sam chodziłem do klas po 30+ osób. Moje dzieci chodzą do klas po naście osób. Pytania?

    •  

      pokaż komentarz

      @Senex: sytuacja nie jest poważna, jak Twój wpis. A ludzie w szpitalach umierają po prostu z nudów.

    •  

      pokaż komentarz

      @rzeznia22: a ktoś ich zmuszał do tej budowlanki?

    •  

      pokaż komentarz

      @BeLpHeR: A ktoś kogoś zmuszał do innych zawodów? Co to w ogóle za p%%@$%@enie? Pewnie twierdzisz, że najlepiej jakby założyli jdg i zostali programistami 15k bo to jedyny słuszny wybór tutaj?

    •  

      pokaż komentarz

      @rzeznia22: ja robię w dużej firmie logistycznej jako kierowca. Ci dziennie mijam dziesiątki osób biuro, inni kierowcy, magazyn,klienci. Budowlańcy i kierowcy to są ludzie pracy. Tu nie ma p@!! jak w biurach, że boli mnie głowa to pójdę do lekarza czy mam temperature 37 to będę 2 tygodnie na L4. Robokopy. Pandemia jest wykorzystywana żeby leżeć bo robić się nie chce... A i owszem czasami ktoś ma koronę i niestety kwarantannę. U nas jednak każdy chce robić. Bo lubimy pracować, jet to element naszej kultury. Zdarza się, że szef sam jedzie chociaż ma ponad 50 kierowców. Jeździ bo chce, lubi (no i od żony ma spokój xD).

  •  

    pokaż komentarz

    Zaszczepione przedszkolanki płaczą, że rząd nie wprowadził zdalnych w przedszkolach

    Az sprawdziłem 2 razy czy to nie aszdziennnik

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież.. no skoro się zaszczepili to chyba nic im nie grozi prawda? Więc o co ten lament? Szpitale też mamy pozamykać i heja? Może wszystko KURW@ zamknijmy i poczekajmy aż covid wyschnie o! (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)

  •  

    pokaż komentarz

    Nie czaicie o co chodzi. To oczywiste, że nie da się nauczać 3 latków zdalnie, nauczycielki wych. przedszkolnego wiedzą o tym i rząd też to wie. Chodzi o to, że to najbardziej poszkodowana grupa wśród nauczycieli, którą traktuje się jak gunwo, a są de facto filarem całego szkolnictwa. Mówimy o dzieciach 3-6 lat, najważniejszym okresie rozwoju dziecka. Nauczycielki w przedszkolu wykonują najwięcej najcięższej roboty i są jednocześnie najbardziej niedoceniane - rodzice dzieci przedszkolnych na pewno wiedzą ile znaczy dobry nauczyciel w przedszkolu i jak to może wpłynąć na dalsze kształcenie dziecka. Nauczyciel, który w zasadzie wychowuje za was dziecko i ma go kształtować od najmłodszych lat, zarabia psie grosze i jeszcze się na nich pluje.

    pokaż spoiler i tak pewnie zostane zaminusowany bo j%?%c nierobów budżetówke, c%$%% się znają