Przybyło nam 400 tys. nowych problemów. Członkowie RPP biją się w piersi

Przybyło nam 400 tys. nowych problemów. Członkowie RPP biją się w piersi

"Trzeba przypomnieć, że od czerwca 2020 roku do października 2021 roku zaciągnięto 408 tys. nowych kredytów mieszkaniowych o wartości 126,4 mld zł. To może w przyszłości wpływać negatywnie na stabilność sektora finansowego w Polsce" - piszą w "Rz" członkowie Rady Polityki Pieniężnej.

  •  

    pokaż komentarz

    Za co oni biorą pieniądze?
    Przecież to było oczywiste 3-4 lata temu, że będzie problem (pisałem/mówiłem).
    Czekam jeszcze na wypowiedzi "ekspertów", że nie da się utrzymać systemu emerytalnego.
    Zamiast wykorzystać dobre prosperity i stopniowo podwyższać stopy procentowe właśnie 3-4 lata temu to zaczęli jeszcze obniżać pogłębiając problem.

  •  

    pokaż komentarz

    Najpierw całkowicie zlali temat, nie ostrzegali ludzi ani nie edukowali w temacie konsekwencji zaciągania takich kredytów. W ogóle nie próbowali przeciwdziałać kredytowemu szaleństwu. Mało tego - wyzerowali stopy procentowe, żeby kredyty były jeszcze tańsze. I tylko patrzyli, jak im wskaźniki rosną, żeby TVPisdowska szczujnia mogła wyć z zachwytu nad cudowną oświeconą polityką PiSdów.

    A teraz są zesrani przez te 400 tysięcy kredytów: boją się mocniej ruszyć stopy procentowe i zdusić inflację, bo zaczną się zatory płatnicze, wzrosty bezrobocia i bankructwa, ludzie ich zjedzą a w perspektywie mamy wybory. No, to inflacja się rozpędza, nożyce inflacyjne (różnica między inflacją a stopami) otwierają się coraz szerzej. W rezultacie może i w dupę dostaną wszyscy, ale za to znacznie mocniej ¯\_(ツ)_/¯

  •  

    pokaż komentarz

    czterysta j$%#nych tysięcy. Ja p@!%@%%ę xDDDDDD jest gorzej, niż myślałem

    Przyjmując, że na każdy kredyt przypada rodzina 1,5 osobowa (co drugi singiel, co drugi małżeństwo) i wyp@!%@%%i się jedynie 5% z nich to mamy na rynku 20 tysięcy licytacji i 30 tysięcy niespłacalnych dłużników xDDDDDDDDDDDD

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: serio, to gdzie ci ludzie mają mieszkać? Całe zycie na wynajmie czy u starych. Niestety kredyt to jedyna możliwość.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-malenka-9 kiedyś robiono dobudówki do domu rodziców albo stawiano dom obok na tym samym podwórku. Dzisiaj jest jakieś duże ciśnienie na jak najszybszą wyprowadzkę jak najdalej od rodziców a to wiąże się z zakredytowaniem po jajca i potem jest płacz.

    •  

      pokaż komentarz

      @xqwzyts: do PRL-owskiego bloku dobudówkę zrobisz?

    •  

      pokaż komentarz

      Przyjmując, że na każdy kredyt przypada rodzina 1,5 osobowa (co drugi singiel, co drugi małżeństwo) i wyp$!%$!#i się jedynie 5% z nich to mamy na rynku 20 tysięcy licytacji i 30 tysięcy niespłacalnych dłużników xDDDDDDDDDDDD

      @Filipterka25:

      Przyjmując, że mieszkania spadną o kilkanaście-kilkudziesięciu procent.

      Biorąc kredyt trzeba mieć 20% wkładu własnego (minimum 10% przy kiepskich warunkach) wiec np kupując mieszkanie za 300 000 tysięcy trzeba zapłacić minimum 270 000. Od samego początku spłaca się również kapitał więc co miesiąc kwota do spłaty (dług) maleje.

      Tak więc, jedynie spadek mieszkań o kilkanaście % spowoduje niewypłacalnych dłużników bo mieszkanie można sprzedać.

      Przeciętny kredyt w tym kraju jest chyba na 25 lat- możne wydłużyć do 30, a nawet 35 lat. Banki wcale nie chcą przejmować nieruchomości.
      Większość kredytów jest spłacanych przed czasem (statystyczny kredyt też)

    •  

      pokaż komentarz

      @michu1440: Że niby się nie da? ;)
      ( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚

      źródło: a728b9ff55fffe9ada88e0b0c485cda2.jpg

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: podobne kalkulacje jak wobec 'frankowiczów" ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      kolejne wpuszczenie obywateli w kredyty

    •  

      pokaż komentarz

      @KakaowyTaboret: pytanie dlaczego banki nie chcą przejmować tych nieruchomości? Obawiają się, że ceny wzrosną i zarobią więcej, czy jak ?

    •  

      pokaż komentarz

      serio, to gdzie ci ludzie mają mieszkać? Całe zycie na wynajmie czy u starych. Niestety kredyt to jedyna możliwość.

      @marcin-malenka-9: pięknie dałeś się omamić
      Kupuje się na co się stać, a jeśli szacujesz, że będzie Cię na to stać za 20-30 lat to znaczy, że Cię nie stać. Kredyty nie są dla ludzi biednych tylko dla tych którzy CHWILOWO cierpią na brak gotówki lub dla tych którzy potrzebują gotówki pod inwestycję (czyli chwilowo jej nie mają).

      Z rodzicami trzeba rozmawiać, dojść do porozumienia.

      Wynajem... nie polecam, ale jak się dobrze zakręcisz to wyjdzie Ci niewiele drożej niż opłaty czynszowe we własnym, co prawda na mniejszej powierzchni, ale na te 5-10 lat gromadzenia umiejętności i kapitału wystarczy, chyba że masz potrzebę życia "jak Król".

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-malenka-9: brać kredyt taki na jaki ich stać, sam byłem w tamtym roku bliski kredytu na 600 k. Bo raty były na prawdę atrakcyjne. Głupim przykładem jest mój obecny sąsiad, gdzie oboje pracują w Lidlu i zaj@?%li kredo na przeszło 650 już płaczą a zaczną wyć.

    •  

      pokaż komentarz

      pytanie dlaczego banki nie chcą przejmować tych nieruchomości? Obawiają się, że ceny wzrosną i zarobią więcej, czy jak ?

      @mindisco:

      Bo się im nie opłaca. Im dłuższy kredyt tym bankowi bardziej się opłaca. Przejęcie nieruchomości oprócz zysku ze sprzedaży (gdzie i tak spłacasz pozostały dług a reszta idzie do dłużnika) generują też koszty dla banku ktoś musi podpisać papiery o sprzedaży, załatwić formalności, księgować itd.

      Po przejęciu nieruchomości banki muszą też przecież wszystko opłacać abonament za media, czynsz itd.

      By ktoś został na minusie w obecnym systemie w PL to jedyna szansa to nagły spadek wartości nieruchomości nawet w przypadku kredytów na 30 lat branych rok temu (bo pewnie nawet w takiej sytuacji spłacili oni chociaż z 2 % kredytu więc i dochodzi 20% wkładu własnego) a jak nieruchomości spadną i nie odzyskają to dłużnik może robić na czarno i się wypiąć ¯\_(ツ)_/¯

    •  

      pokaż komentarz

      serio, to gdzie ci ludzie mają mieszkać? Całe zycie na wynajmie czy u starych.

      @marcin-malenka-9: Przecież podałeś dwie opcje.

      Bo się im nie opłaca. Im dłuższy kredyt tym bankowi bardziej się opłaca.

      @KakaowyTaboret: Bank żeś widział ze zdjęcia, sorry.

      Przyjmując, że mieszkania spadną o kilkanaście-kilkudziesięciu procent.

      Biorąc kredyt trzeba mieć 20% wkładu własnego (minimum 10% przy kiepskich warunkach) wiec np kupując mieszkanie za 300 000 tysięcy trzeba zapłacić minimum 270 000. Od samego początku spłaca się również kapitał więc co miesiąc kwota do spłaty (dług) maleje.

      @KakaowyTaboret: Przecież nie wypieprzy ich zmiana wartości mieszkania (choć może), tylko wzrost oprocentowania kredytu. Kredyt jest oprocentowany i kupując mieszkanie za 300 000 masz do spłaty 270 000 ORAZ odsetki od tej kwoty.

      Ludzi zwalą nowe wysokości lat, tak jak kilkanaście lat temu zmiana wysokości rat zwalała frankowiczów + może utrata pracy (przypominam, że walka z inflacją oznacza ZAWSZE wzrost bezrobocia). Bank nie będzie się bawił w momencie, kiedy dłużnik nie będzie wypłacalny.

    •  

      pokaż komentarz

      Bank żeś widział ze zdjęcia, sorry.

      @Filipterka25:

      Przecież nie wypieprzy ich zmiana wartości mieszkania (choć może), tylko wzrost oprocentowania kredytu. Kredyt jest oprocentowany i kupując mieszkanie za 300 000 masz do spłaty 270 000 ORAZ odsetki od tej kwoty.

      Ludzi zwalą nowe wysokości lat, tak jak kilkanaście lat temu zmiana wysokości rat zwalała frankowiczów + może utrata pracy (przypominam, że walka z inflacją oznacza ZAWSZE wzrost bezrobocia). Bank nie będzie się bawił w momencie, kiedy dłużnik nie będzie wypłacalny.

      @Filipterka25:

      Tak, ale by od razu spłacić kredyt spłacasz nie 270 000 + 30 letnie odsetki a tylko 270 000 + ewentualna marża banku (mogą o taką prosić tylko przez pierwsze trzy lata) Według Ciebie jeśli ktoś wziął na kredyt mieszkanie za 300 000 z 20% wkładem własnym, spłaca je 12 miesięcy to jaka kwota pozostała do spłaty? 240 000 + jakieś odsetki czy raczej mniej niż 240 000 (jeśli nie ma marży banku?)

      Do tego sporo banków ma ubezpieczenie od utraty pracy (spłacają nawet 100% kredytu często aż do 6 miesięcy)

      Kredyt to chyba na reklamie w TV widziałeś, sorry :)

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, ale by od razu spłacić kredyt spłacasz nie 270 000 + 30 letnie odsetki a tylko 270 000 + ewentualna marża banku (mogą o taką prosić tylko przez pierwsze trzy lata)

      @KakaowyTaboret: Bajki z mchu i paproci, bo w razie wypowiedzenia umowy dochodzą odsetki ustawowe - też oparte o stopy procentowe.

      Do tego termin masz krótki, a teraz sprawdź sobie ile trwa sprzedaż mieszkania - takiego z hipoteką.

    •  

      pokaż komentarz

      Bajki z mchu i paproci, bo w razie wypowiedzenia umowy dochodzą odsetki ustawowe - też oparte o stopy procentowe.

      @Filipterka25:

      Przy refinansowaniu kredytu lub sprzedaży mieszkania/domu z długiem? Oj wcale nie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Do tego termin masz krótki, a teraz sprawdź sobie ile trwa sprzedaż mieszkania - takiego z hipoteką.

      @Filipterka25:

      u mnie 2 tygodnie.

    •  

      pokaż komentarz

      u mnie 2 tygodnie.

      @KakaowyTaboret: Zaś u sąsiadów schodzi po pół roku.

      Przy refinansowaniu kredytu lub sprzedaży mieszkania/domu z długiem? Oj wcale nie ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      @KakaowyTaboret: Mylisz kilka różnych rzeczy:

      - wypowiedzenie umowy kredytowej (najpewniejsza opcja, jak się kredytobiorca wywróci),
      - refinansowanie (na kredyt o podobnej konstrukcji, ma to średni sens jak się wypieprza kredytobiorca o raty),
      - sprzedaż mieszkania przed wypieprzeniem się.

      Ale wiadomo, kredytobiorcy z ery kowidowej ą mądrzejsi od frankowiczów lata temu czy ubranych w kredyty w rodzaju "Alicji", i się ogarną i absolutnie nikt z tych 400 tysięcy nie wywróci się na kredycie, dynamika cen już zawsze będzie po 10-20% rocznie w górę, a banki to dobre wujki i będą rozkładały kredyt na niekończoność, zupełnie nie patrząc na przepisy i swój bilans.

    •  

      pokaż komentarz

      @unibot: Ale pieprzysz głupoty człowieku, jak ktoś ma rodzeństwo to ciekawe jak 3 lub więcej rodzin mają mieszkać w jednym domu.

      Wynajem... nie polecam, ale jak się dobrze zakręcisz to wyjdzie Ci niewiele drożej niż opłaty czynszowe we własnym.

      No tak bo jak wynajmujesz to wcale nie masz opłat i czynszu + odstępne dla wynajnujacego tylko płacisz wynajmującemu parę zł i mieszkasz. Gościu jesteś oderwany od rzeczywistości, albo masz 15 lat. Przykład rata za dom 120m2 2100 po podyzkach narazie 2700 może dojdzie do 4000 wyjebka. Wynajem mieszkania 40m2 2100. Wolę spłacać kredyt i nadplacac, przy okazji mając 3x taki metraż po 10 latach spłacę po 10 latach wynajmu będę z niczym :).

      Kredyty hipoteczne są dla większość ludzi koniecznością. Jak tylko myślisz co robisz i się nie kredytujesz ponad możliwości to nie ma żadnego problemu żeby spłacać.

    •  

      pokaż komentarz

      Zaś u sąsiadów schodzi po pół roku.

      @Filipterka25:

      tyle co normalna sprzedaż lokalu

      - wypowiedzenie umowy kredytowej (najpewniejsza opcja, jak się kredytobiorca wywróci),
      - refinansowanie (na kredyt o podobnej konstrukcji, ma to średni sens jak się wypieprza kredytobiorca o raty),
      - sprzedaż mieszkania przed wypieprzeniem się.


      @Filipterka25:

      bo Twoje statystyki są z dupy

      Ale wiadomo, kredytobiorcy z ery kowidowej ą mądrzejsi od frankowiczów lata temu czy ubranych w kredyty w rodzaju "Alicji", i się ogarną i absolutnie nikt z tych 400 tysięcy nie wywróci się na kredycie, dynamika cen już zawsze będzie po 10-20% rocznie w górę, a banki to dobre wujki i będą rozkładały kredyt na niekończoność, zupełnie nie patrząc na przepisy i swój bilans.

      na pewno wyp#@%##$i się co 20 (a Twoje wystarczy świadczy, że myślisz, że wiecej) i to tak, że będzie wypowiedziana umowa kredytowa a nie zadna inna opcja ¯\_(ツ)_/¯ a nie np zmiana kredytu z 20 na 30 letni 乁(⫑ᴥ⫒)ㄏ

    •  

      pokaż komentarz

      @KakaowyTaboret: Pisz po polsku, bo niewiele z tego idzie zrozumieć.

      na pewno wyp#@%##$i się co 20

      @KakaowyTaboret: Tak, szacuję że wyp@$#?%%i się ok. 5%, co przy obecnym poziomie kredytów zagrożonych (3%) nie wydaje się szczególnie przeszacowane.

      Pamiętaj, przed kryzysem nieruchomociowym w USA też nikt nie wierzył że to rąbnie.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, szacuję że wyp##$?#%i się ok. 5%, co przy obecnym poziomie kredytów zagrożonych (3%) nie wydaje się szczególnie przeszacowane.

      @Filipterka25:

      Zobaczymy niezbyt w to wierzę i dlatego dałem opcje które ratują przed wyp##$?#%eniem się ¯\_(ツ)_/¯

      a te odsetki ustawowe to przy jakim zadłużeniu przebiją spłacone 25% wartości lokalu o wartości 300 000?

    •  

      pokaż komentarz

      serio, to gdzie ci ludzie mają mieszkać? Całe zycie na wynajmie czy u starych. Niestety kredyt to jedyna możliwość.
      @marcin-malenka-9: Maja kupić mieszkanie w kredycie do maksymalnie trzykrotności rocznych przychodów. Czyli jak ktoś ma minimalną krajową to limit kredytu wynosi 75k - tak 75k a nie 300. Czyli małżeństwo z minimalną powinno myśleć i kredycie w zakresie 150k.

      To często oznacza konieczność kupna na zadupiu albo w mniejszym mieście albo po prostu małego metrażu. Natomiast mieszkania nie kupuje się od razu na całe życie. Jak to spłacą (10-15lat) to wymienią na większe / w lepszej lokalizacji.

      Problem polega na tym, że mało kto tak myśli. Większość chce od razu ponad 50m2 w dobrej lokalizacji, w dużym mieście.

    •  

      pokaż komentarz

      a te odsetki ustawowe to przy jakim zadłużeniu przebiją spłacone 25% wartości lokalu o wartości 300 000?

      @KakaowyTaboret: A znasz stopy procentowe i cenę sprzedaży lokalu w przyszłości, kiedy kredytobiorcy zaczną się przewracać?

      Zobaczymy niezbyt w to wierzę i

      @KakaowyTaboret: xD

      https://www.bankier.pl/wiadomosc/Koronawirusowy-kryzys-przyniosl-wzrost-liczby-niesplacanych-kredytow-7970483.html

      To co, uważasz że przy zawaleniu się naraz iluś gospodarstw domowych banki będą się tak bawiły jak Idea Bank i Getin w rozwalanie swoich bilansów? Albo przylecą Niemcy i na pniu wszytko wykupią?

    •  

      pokaż komentarz

      Ale pieprzysz głupoty człowieku, jak ktoś ma rodzeństwo to ciekawe jak 3 lub więcej rodzin mają mieszkać w jednym domu.

      @Syler: Jedno to zdanie świadczy o defektach w wiedzy oraz logicznym myśleniu ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Jeżeli masz rodzeństwo to statystycznie masz 0,4-1,4 brata/siostry (mowa o praktycznie odpowiednio 20-40[lol] latkach)
      Jeżeli Ty i twoja żona zamieszkacie razem z twoimi rodzicami to twój brat/siostra może zamieszkać z rodzicami swojego partnera/partnerki.

      Do tego masz kupę sytuacji, że rodzice jednak są w posiadaniu więcej niż jednego mieszkania (po swoich zmarłych rodzicach) lub są owdowiali i naprawdę niewiele trzeba żeby "zrobili Wam miejsce" poprzez np. związanie się z kimś.

      Wszyscy kuźwa w rodzinach wielodzietnych po dziesięcioro rodzeństwa wychowywaliście się w mieszkaniach 40 m^2 xD A "tu" mi kaktus rośnie.

      Wy liczyć nie potraficie!

      Oczywiście część lokali z czasem wypada z obiegu bo budynek się sypie, ale w międzyczasie przecież są kupowane nowe mieszkania za oszczędności np. w formie lokaty lub po prostu "dla dzieci".

      Ale nieee "ja z rodzicami mieszkać nie będę! wolę żeby bank się wzbogacił" xD

      Serio, takich którzy naprawdę nie mają wyjścia jest garstka, ale róbta sobie co chceta. Chcecie wypieprzać kasę na kredyty to proszę bardzo... zresztą i tak już za późno.

      ------
      Natomiast co do wynajmowanych zdaje się nie doczytałeś co napisałem.

      Generalnie to głupie wyjście i powinno być podyktowane względami ekonomicznymi, np. jesteś spoza Warszawy, ale dostałeś pracę w Warszawie, to nie opłaca się od razu kupować mieszkania w Warszawie chyba, że jesteś mega pewien tej pracy lub, że będziesz miał inną podobnie płatną.

      Poza tym JEŻELI SIĘ DOBRZE ZAKRĘCISZ to opłat czynszowych będziesz miał 500 zł, a nie 1500. Takie rozbieżności niestety są i zdarza się, że pierwsza kwota dotyczy lokalu 120+ m^2, a druga lokalu ~60 m^2 (oba w podobnej lokalizacji blisko centrum)

    •  

      pokaż komentarz

      @unibot: Skoro Ty opierasz swoje założenia na statystycznie masz 0,4-1,4 to kto tu ma braki logicznego myślenia. Statystyka dotyczy całości populacji. Ale ludzie 30+ mają z reguły więcej przynajmniej ja znam albo jedynaków albo głównie 3+ rodzeństwa nawet gdyby to serio nie znam ludzi, którzy mieszkając z rodzicami nie planują wyprowadzki wcześniej czy później.

      Mam całe życie siedzieć na kupię z rodzicami w mieszkaniu 60m2 w imię czego ? Wolności od kredytu ? Wystarczy myśleć co się robi kredyt hipoteczny na 300k jest do udźwignięcia nawet jak ktoś nie jest programistą 15k, można nawet na tym zarobić jak mieszkanie w międzyczasie zyska na wartości.

      To że coś jest ekonomicznie nie opłacalne nie zawsze znaczy że nie warto, dla mnie komfort życia jest ważniejszy, każdy robi co chcę.
      Najwięcej o kredytach szczekają Ci co ich nie mają a Co co mają jakoś spłacają i nie marudzą tylko się cieszą z nieruchomości :).

    •  

      pokaż komentarz

      serio, to gdzie ci ludzie mają mieszkać? Całe zycie na wynajmie czy u starych. Niestety kredyt to jedyna możliwość.

      @marcin-malenka-9: Trzeba mieć ostro nawalone w głowie, żeby dla zasady, w obecnych czasach się wyprowadzać od "starych" jak to piszesz.

    •  
      p.......t

      +1

      pokaż komentarz

      @marcin-malenka-9: no to niech teraz spłacają. Nie masz kasy to albo wynajmujesz albo zostajesz u starych. Nie ma zmiłuj.

    •  

      pokaż komentarz

      Do tego termin masz krótki, a teraz sprawdź sobie ile trwa sprzedaż mieszkania - takiego z hipoteką.

      @Filipterka25: u mnie jakies 2 tygodnie, czyli szybciej niz rynek pierwotny

    •  

      pokaż komentarz

      kredyt hipoteczny na 300k jest do udźwignięci

      @Syler: xD

      Tak, o ile nie wzrosną tópki.

      Wy seri nie kumacie, że te raty mogą być wyższe kilka razy, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: Jak ktoś bierze kredyt i nie uwzględnia wzrostu stóp że rata pójdzie w góre o 100% to jest sam sobie winien. Jeżeli raty wzrosną o 500% to kredyt hipoteczny będzie najmniejszym ze zmartwień ludzi i Ci wiecznie nie wszystko przygotowani kupujący za gotówke/mieszkający z rodziccami też będą wyć.

      To Ty chyba nie rozumiesz że stopy % to nie tylko rata hipoteki to przede wszystkim wzrost zadłużenia firm i kraju który będzie miał o wiele gorsze skutki niż jakaś tam rata hipoteki, dlatego też nawet konstytucja blokuje maksymalny wzrost stóp jednorazowy o 1pp czy 1,5pp nie można po po prosotu zrobić stóp na 20% i nara bo inflacja i wykopki tak chcą, to by totalnie zniszczyło gospodarke kraju która i tak nie jest w najlepszej kondycji.

    •  

      pokaż komentarz

      To Ty chyba nie rozumiesz że stopy % to nie tylko rata hipoteki to przede wszystkim wzrost zadłużenia firm i kraju który będzie miał o wiele gorsze skutki niż jakaś tam rata hipoteki

      @Syler: Ależ doskonale o tym wiem, ale nieco ten efekt przeceniasz.

      dlatego też nawet konstytucja blokuje maksymalny wzrost stóp jednorazowy o 1pp czy 1,5pp

      @Syler: Konstytucja nic takiego nie blokuje.

      nie można po po prosotu zrobić stóp na 20% i nara

      @Syler: A co jeśli ci powiem, że można, być może będzie trzeba, a nawet już kiedyś takie były?

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: Były takie w zupełnie innej sytuacji gospodarczej nie możesz takiej zmainy obecnie przeprowadzić jak zmieni się to w ciągu 10 lat zmieni się też sytuacja gospodarcza i będzie to do udźwignięcia.

      Nie rozumiem czemu ludzie którzy uważają hipotekę za największe zło, (sami pewnie pakujący się w jakieś inne gówno kredyty na samochód itd, znam takich :)), najbardziej spamują w temacie wzrostu stóp. Ja ma hipoteke i jestem jak najbardziej za wzrostem stóp do sensownych poziomów czyli okolicy 5% i nie patrze z przerażeniemw przyszłosć tylko normalnei jesetm przygotowany na to ze będę płącił więcej. I tak uważam ze warto był kupić nieruchomość na kredyt bo jak narazie wartość wzrosła o jakieś 150k a koszt kredytu całkowity to było 180k(oczywiśnei wzrośnie przy zwroście stóp, tak samo jak wartość neiruchomości przy inflacji :)) a jeszcze 29 lat spłat przedemną :).

    •  

      pokaż komentarz

      @Syler: Popełniasz podstawowy błąd, czyli mylisz analizowanie ze swoim chceniem.

      Nie rozumiem czemu ludzie którzy uważają hipotekę za największe zło, (sami pewnie pakujący się w jakieś inne gówno kredyty na samochód itd, znam takich :)), najbardziej spamują w temacie wzrostu stóp.

      @Syler: ...

      Jak piszę o ryzyku związanym z tymi kredytami to nie piszę dlatego, że te hipoteki to zło, tylko że takie ryzyko się z nimi wiąże.

    •  

      pokaż komentarz

      @Filipterka25: Cały życie wiąże się z ryzykiem, ryzyko stóp na pozimie 15-20% w ciągu najbliższych kilku lat jest bardzo niskie. Tak ja na wszystkim można na tym stracić lub zyskać w zależności od podjętych decyzji. Ale uważam że generalnie kredyt hipoteczny to najbardziej opłacalny i jedyny na jaki postanowiłem się zdecydować.

      To jest każdego osobista decyzja i kalkulacja czy takie ryzyko podejmuje czy nie, więc nie wiem skąd nagonka na kredyciarzy z hipoteka ?

    •  

      pokaż komentarz

      To jest każdego osobista decyzja i kalkulacja czy takie ryzyko podejmuje czy nie, więc nie wiem skąd nagonka na kredyciarzy z hipoteka ?

      @Syler: A gdzie tu widziz nagonkę?

      Cały życie wiąże się z ryzykiem, ryzyko stóp na pozimie 15-20% w ciągu najbliższych kilku lat jest bardzo niskie.

      @Syler: No fajnie, że to wiesz. Ja nie wiem, więc nie pakuję się w potencjalnie toksyczny produkt - ale ponieważ ryzyko istnieje i się już zaczęło częściowo realizować, to postawiłem pozycję przeciwną (obligi TOZ).

    •  

      pokaż komentarz

      więc nie pakuję się w potencjalnie toksyczny produkt - ale ponieważ ryzyko istnieje i się już zaczęło częściowo realizować, to postawiłem pozycję przeciwną (obligi TOZ)

      Porównujesz sposób na inwestycje oszczędności do zakupu nieruchomści na cele mieszkaniowe. Ktoś kto nie ma gdzie mieszkać z rodziną ma tylko dwie opcje wynajem lub zakup własnej nieruchomości.

      Możę albo stracić setki tysiecy złotych na wynajmowaniu mieszkania przez wiele lat mając w zamian nieco większą elastyczność albo kupuje własne na kredyt co długofalowo ekonomicznie bardziej mu się opłaci jednak bierze na siebie ryzyko wzrostu stóp. Obligacje nie rozwiązują problemu pod tytułem nie mam gdzie mieszkać :).

    •  

      pokaż komentarz

      Niestety kredyt to jedyna możliwość.
      @marcin-malenka-9: ale jest różnica między kredytem na 150 tysięcy w Bytomiu czy Słupsku vs 600 tysięcy kredytu w Warszawie. Zawsze jest jakiś wybór. Jak ktoś i tak zarabia minimalną, to może nie powinien kupować mieszkania w dużym mieście.

    •  

      pokaż komentarz

      Mam całe życie siedzieć na kupię z rodzicami w mieszkaniu 60m2 w imię czego ?

      @Syler: Na 60 m2 to faktycznie głupi pomysł, ale w domu 150 m2 - już nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @mroznykasztan: Jeżeli masz rodziców którzy sami mieszkają w domu 150m2 i mieszkają w miejscu gdzie masz pracę to ok. Ale myślę że niewiele jest osób które z takich okazji nie korzystają. Niestety większość się przenosi za pracą do większych miast bo gdzie rodziców brak lub rodzice mają mniejsze domy/mieszkania co wtedy jeśli nie kredyt ?

  •  

    pokaż komentarz

    Problemem są umowy konstruowane w oparciu o zmienne oprocentowanie i WIBOR. Sektor bankowy w Polsce cały czas proponuje prawie wyłącznie takie umowy (te na stałe oprocentowanie są dla klientów nieatrakcyjne), które maksymalizują jego zysk w perspektywie obecnego roku obrachunkowego i bieżących wyników. Pogarszający się portfel kredytów to już będzie problem następnego zarządu.

    I kilka słów na temat WIBOR-u. Ze względu na problemy ze stawkami typu IBOR, Unia Europejska wprowadziła Rozporządzenie BMR. WIBOR nie spełnia wymogów Rozporządzenia, ponieważ stawki referencyjne powinny być obliczane na podstawie transakcji między bankami, a nie deklaratywnych kwotowań. Sektor bankowy też doskonale zadaje sobie sprawę, że WIBOR stanowi dla nich ryzyko prawne, ale też nic z tym nie robią.

  •  

    pokaż komentarz

    źródło: c47723e3dabba08ddb269955e2379e00.jpg