Znalezisko zostało zakopane. Głosowanie na treść nie jest już możliwe.

Dlaczego się przepracowujemy?

Coraz częściej słyszymy o zjawiskach takich jak wypalenie zawodowe czy utrata celowości podejmowanej pracy. dlatego warto zadać pytanie czy pracujemy dziś więcej niż ludzie w przeszłości?

  •  

    pokaż komentarz

    utrata celowości podejmowanej pracy
    Ja tam zawsze miałem jasny cel, żeby mieć co do gara włożyć XD

  •  

    pokaż komentarz

    Autor sugeruje że za wypalenie winny jest kapitalizm, po czym zauważa że rosną obciążenia podatkowe, dodruk waluty przez banki centralne, rozrost biurokracji i wydatków państwowych. I to ma być kapitalizm? Radzę sprawdzić definicję kapitalizmu.
    Na początek to ->Public vs Private | The Historic Definitions of Socialism & Capitalism
    Obecnie dodruk waluty napędza ceny. (paskudny rodzaj opodatkowania dotykający biednych i średniaków).
    Weimar Hyperinflation Episode 1

  •  

    pokaż komentarz

    Neuropa przyszła zakopywać, Ci co najwięcej się przepracowują.. xD

  •  

    pokaż komentarz

    Najbardziej się wypalam, gdy się zaczynam nudzić w robocie.
    To jest pierwszy znak, że trzeba szukać nowego projektu/nowej roboty.

    Już nawet nie wspomnę jak źle na mnie działa udawanie, że coś się robi. Całe szczęście, że praca zdalna stała się powszechna.

  •  

    pokaż komentarz

    winny jest feminizm.
    Założenie rodziny nie jest już możliwe, jakiekolwiek kontakty międzyludzkie przestały istnieć więc nie ma już co robić tylko pracować w nadziei, że się wreszcie umrze.

    •  

      pokaż komentarz

      @sqlserver:
      Niekoniecznie zgadzam się z Twoją przyczyną ale druga część wypowiedzi:

      jakiekolwiek kontakty międzyludzkie przestały istnieć więc nie ma już co robić tylko pracować w nadziei, że się wreszcie umrze.

      jest w pewnym sensie prawdziwa. Ludzie często wyjeżdżają z rodzinnych stron za pracą do innych miast czy do innego kraju, ekipa prawdziwych przyjaciół poznanych za gnojka się kurczy a znajomości zawierane w dorosłym życiu zwykle są bardzo płytkie i ulotne.

      Mam 34 lata, z paczki sześciu został mi jedyny przyjaciel (znamy się 23 lata) i mieszka on 150 km ode mnie, więc mogę go odwiedzać góra raz w miesiącu jak pojadę na weekend w rodzinne strony. Gdyby nie to, że jeżdżę w odwiedziny najpewniej kontakt by się urwał - on ma rodzinę, dziecko, nie jest w stanie wygospodarować tyle czasu aby spotykać się na wspólne robienie "czegoś" częściej albo poza swoim domem.

      Z drugiej strony mam też trochę "znajomych" poznanych na miejscu w pracy z którymi można od czasu do czasu pójść na piwo ale lista ta jest wciąż jest płynna i kontakt zwykle urywa się gdy ktoś zmieni pracę albo znajdzie partnera/partnerkę. No i w przeciwieństwie do przyjaźni takie relacje są płytkie, można iść na piwo bo w sumie nie ma z kim innym ale jakoś specjalnie taki kontakt nie grzeje. Spotykamy się tylko dlatego, że z kimś trzeba ale nikt nie ma zamiaru się jakkolwiek zaangażować.

      Gdybym miał do kogokolwiek zadzwonić o 2 w nocy i powiedzieć "wrzuć szpadel do bagażnika i przyjeżdżaj" to będzie to tylko ten jeden przyjaciel z dawnych lat. Wiele osób nie ma nawet tego luksusu i to jest właśnie smutne w tym świecie.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiele osób nie ma nawet tego luksusu

      @smk666: ja nie mam nawet najpłytszych relacji, tyle co napiszę coś na wykopie.
      Wszystkie święta, sylwestry od 16 lat, urlopy, weekendy w absolutnej samotności.
      Jedyny powód dla którego żyję, to że nie mam odwagi się zabić.

      Ale nie uważam, by przyczyną było to, że ludzie wyjeżdżają za pracą.
      Przyczyną jest to, jak absurdalnie trudno jest znaleźć kobietę.
      Ta elita, której się to udało, przeważnie 100% energii wkłada w to, by jej nie stracić.
      Te śmieci, którym się nie udało, nie są już ludźmi.
      Nawet kiedy pojadę w "rodzinne strony" to nie mam nikogo z kim mógłbym się spotkać, bo z takim śmieciem jak ja nikt się nie będzie zadawał.

    •  

      pokaż komentarz

      @sqlserver: Powodem dla którego jesteś sam od 16 lat nie jest trud znalezienia kobiety.
      Masz po prostu problem z nawiązywaniem relacji towarzyskich ogólnie. Nie wierzę w to, że przez 16 lat nikogo nie da się znaleźć.

Dodany przez:

avatar wojna_idei dołączył
128 wykopali 100 zakopali 2.5 tys. wyświetleń