•  
    d........e

    +18

    pokaż komentarz

    Hm... czyli co - albo po tyłku, albo bezstresowo?

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Zwłaszcza że całe bezstresowe wychowanie to jakaś legenda miejska, z paru odosobnionych przypadków zrobione wielkie halo. Nie wiem może jakiś specyficzny jestem, ale się nigdy bezpośrednio z takim przypadkiem bezstresowego wychowania nie zetknąłem. No chyba że ktoś uważa za bezstresowe każde wychowywanie bez bicia. Natomiast niestety bezpośrednio zetknąłem się z przypadkami maltretowania dzieci i to nie jest legenda. To jest prawdziwy problem.
      Psychole nie wyrastają z dzieci, którym wszystko było wolno, bo gdyby tak było to Skandynawowie byliby bandą psycholi.
      Natomiast niestety bardzo często na psycholi wyrastają dzieci które doświadczyły przemocy zaniedbywania i wykorzystywania seksualnego. Taka jest smutna prawda

    •  
      d........e

      +3

      pokaż komentarz

      @marcin-: Ja też nie bardzo rozumiem pojęcie bezstresowego wychowania. Właściwie na czym to ma polegać?

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Wg typa co tu publikuje, jak się dziecka nie bije to wyrośnie bandyta. Sory, ale jakoś z moich obserwacji bandyci raczej nie pochodzą z rodzin gdzie na dziecko się ręki nie podnosi. Ale może to tylko specyfika dzielnicy w której mieszkam;)

    •  
      d........e

      +3

      pokaż komentarz

      @marcin-: Czyli dziecko się albo wychowuje ręką, albo wcale, na to wychodzi...
      Mi tam przychodzi do głowy jeszcze kilka innych sposobów, ale cóż...

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: "Nie wiem może jakiś specyficzny jestem, ale się nigdy bezpośrednio z takim przypadkiem bezstresowego wychowania nie zetknąłem"
      Za to ja się zetknąłem. Syn sąsiadki (6 lat jakieś wtedy miał) nie chciał wrócić do domu wieczorem, jak matka do niego podeszła to zaczął ją bić plastikową łopatką, a ona przyjęła taktykę "Kubusiu tak nie wolno, chodź do domu" :D

    •  
      d........e

      +13

      pokaż komentarz

      @Strus: ona przyjęła taktykę "Kubusiu tak nie wolno, chodź do domu" :D

      Ale to nie jest bezstresowe wychowanie, to zupełny brak wychowania.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: jak matka do niego podeszła to zaczął ją bić plastikową łopatką, a ona przyjęła taktykę "Kubusiu tak nie wolno, chodź do domu".
      Dziecko jest niegrzeczne za karę idzie do domu. W czym problem? Mnie też moje dziecko jak było małe par razy pobiło łopatką. Za to poszliśmy do domu, a w domu jest "krzesło przemyśleń" gdzie niegrzeczne dziecko siedzi dopóki sobie nie przemyśli swego postępku. Uważam to za lepszą strategie niż napieprzenie dzieciaka na podwórku na oczach wszystkich sąsiadów. Zresztą to nie jest żadna przemyślna strategia tylko zwykły brak panowania nad sobą. Wymagamy od dziecka, żeby się powstrzymało od czegoś na co ma ochotę to pokażmy mu że tez się potrafimy opanować.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: "Dziecko jest niegrzeczne za karę idzie do domu. W czym problem?"
      W tym, że nie poszło, dopóki nie przyszedł ojciec i nie poradził sobie z maluchem w tradycyjny posób ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: Czyli wygląda na to, że nie dziecko wychowywane bezstresowo, tylko pozbawiona autorytetu matka. Ojciec tradycyjnie sobie radzi z maluchem a ten dalej niegrzeczny. Takie sytuacje pokazują, że kary fizyczne prowadzą do posłuszeństwa tylko wtedy kiedy istnieje bezpośrednie zagrożenie karą, a jak zagrożenie się oddala to dzieciak odreagowuje podwójnie.

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-:
      @dziadekwie

      Dziecko wychowywane bezstresowo to dziecko nie wychowywane, bo wychowanie wymaga stresu! Ja nie byłem grzecznym dzieckiem, wiele razy oberwałem za moje wybryki (niekoniecznie w sensie fizycznym), wiele razy najadłem się wstydu i wiele razy ponosiłem konsekwencje wybitych szyb, czy zniszczonych innych rzeczy. Fakt jest taki, że dzieciaki i młodzież czasem dostają "małpiego rozumu" i wtedy muszą być sprowadzone na ziemię! W bezstresowym wychowaniu nie ma stresu więc nie ma ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, więc brakuje odpowiedzialności.

      Obecnie najbardziej cenię osoby a zwłaszcza nauczycieli, którzy odemnie dużo wymagali, i to właśnie im najwięcej zawdzięczam.

      A bezstresowe wychowanie jest obecnie bardzo popularne niestety także wśród moich znajomych..

      A teraz krótka anegdotka:
      Na studiach pracowałem w banku, dwie moje koleżanki w wieku trzydziestu kilku lat, narzekały na szkołę i na to, że ich dzieci muszą się za dużo uczyć. Miałem wtedy zupełnie inne zdanie na ten temat, bo uważam, że reforma edukacji strasznie ograniczyła wymagania zwłaszcza, że byłem kiepski z matematyki a mimo to nie mam problemów z nową maturą. No nic a one dalej narzekają, szczęka mi jednak kompletnie opadała kiedy zaczęły się żalić, że nauczyciele "zadają za dużo i za trudne prace domowe i dlatego muszą je odrabiać za swoje dzieci!". Szczęka mi opadła na takie celowe krzywdzenie własnych dzieci, oczywiście dla ich dobra...

  •  

    pokaż komentarz

    Pomijając nudne wywody, jak to kiedyś nie mieliście dobrze,no ileż można, co za głupia moda w internecie nastała. Książeczka wydaje się całkiem ciekawa. Czy to już wszystkie kontrowersyjne treści, rysunki? Ja chcę więcej. :)

  •  

    pokaż komentarz

    na ostatnie wywiadówce dowiedziałem się, że nauczyciel który zażądał na sprawdzianie oddania przez ucznia komórki, dzięki której ściągał "niezbędne" informacje, których nie miał w głowie - następnego dnia miał wizytę prawnika rodziców w szkole a następnie tłumaczenie przed Rzecznikiem Praw Ucznia. Brawka dla minister Hall i jej poprzedników:
    http://pokazywarka.pl/61o7eg-2/
    i to też:
    http://pokazywarka.pl/er04r8-2/

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1: Zwykle takie historie okazują się trochę mniej bulwersujące, kiedy pozna się wszystkie okoliczności akcji. Ja już tyle razy się oburzyłem pod wpływem jakiegoś prasowego czy internetowego farmazona, że teraz podchodzę z dużą rezerwą to takich opowieści

    •  

      pokaż komentarz

      @marcin-: to nie z prasy. ale z autopsji

    •  
      d........e

      -4

      pokaż komentarz

      @kubatre1: A co ma z tym konkretnie minister Hall wspólnego?

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: przepisy, trójdzielny system szkolnictwa do matury, większy nacisk na prawa ucznia niż nauczyciela. Nie tylko Hall w tym nic nie zmienia, ale pogłębia istniejący stan rzeczy. Wysłuchałem na ten temat ostatnio gorzkich żali nauczycieli i nie mogłem nie przyznać im w wielu sprawach racji. Podstawowe - niemożność egzekwowania wymagań. Od nowego roku już nie z jedną a z dwoma ocenami negatywnymi będzie się przechodziło z klasy do klasy. Hulaj dusza - piekła nie ma. Po co w ogóle nauczyciel ma oceniać? Tu już chodzi o produkcję bez względu na jakość. Wskaźniki, a nie edukację. Co po zwiększonych nakładach, jeżeli to jest jak pomoc żywnościowa dla Afryki.

    •  
      d........e

      -10

      pokaż komentarz

      @kubatre1: Jeśli mam być szczera, to nie wiem, jak wprowadzenie gimnazjum ma się do powszechnego rozbestwienia młodzieży. I nie bardzo też rozumiem na czym ma konkretnie polegać większy nacisk na prawa ucznia. Ze nie można dawać linijką po łapach?

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Problem polega na tym, że nauczyciel nie ma możliwości wyegzekwowania czegokolwiek, nie cieszy się żadnym autorytetem u rodzica i ucznia, nie jest godnie wynagradzany za swoją pracę.
      Przez taką politykę odnośnie szkolnictwa, która jest prowadzona sukcesywnie od kilkunastu lat, uzyskaliśmy jedynie to, że nauczyciel jest postrzegany jako nieudacznik, a jedyna selekcja jaka odbywa się na to jedno z najważniejszych ze względu funkcjonowania społeczeństwa stanowisk, to selekcja negatywna.
      Jeśli jesteś właścicielem swojego własnego salonu strzyżenia piesków i kotków, jesteś darzony większym społecznym prestiżem niż nauczyciel. Nie przyznasz chyba, że nie powinno być odwrotnie?

      Nauczyciel - do dzisiejszych czasów samo to słowo niosło ze sobą szacunek i prestiż, jego synonimem było słowo "mistrz". Dziś oznacza ono życiowego niedorajdę który musi zajmować się cudzymi bachorami bo niczego innego w życiu nie potrafił osiągnąć. To chyba wina prowadzonej polityki edukacyjnej?

      Jednocześnie z tym, kładzie się nacisk na tzw "prawa dziecka". Odbiera się prawa rodzicom, a daje dzieciom. Nie wolno już dzieciaczka broń Boże uderzyć, nakrzyczeć, a nawet krzywo nań spojrzeć. Nie wolno w niczym ograniczać, blokować seksualności i wychowywać. Nie mogą tego robić rodzice, tym bardziej nie mogą nauczyciele.

      Kiedy takie dziecko trafia do szkoły, dobrze wie na ile może sobie pozwolić a jeśli nawet miało normalnych, wychowujących rodziców, bardzo szybko się uczy - bo uświadomią mu tam od razu, że z nauczyciela można kpić w żywe oczy - bo czemu ta głupia baba ma mu coś kazać. Nie powiesz chyba, że to nie wina konsekwentnie prowadzonej polityki?

      Jaki jest tego powód? Najczęściej podnoszony to ten, o nabijaniu statystyk edukacyjnych. Czy to wszystko - myślę, że twierdzenie iż tak jest, to obrażanie inteligencji każdego z nas. Nie od dziś wiadomo, że głupim społeczeństwem łatwiej się rządzi. A co lewacy myślą o zdrowo funkcjonującej rodzinie, to już temat na osobną dyskusję.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubatre1: Jeśli chodzi o "produkcję bez względu na jakość" - jako tegoroczna (przyszła) ofiara matur, śmiem twierdzić ,że nie do końca prawda. Zdawanie z 2 ocenami niedostatecznymi jest OK. Ludzie którzy są tępi i tak pójdą do zawodówek, techników po zawód. Może ledwo zdadzą maturę. Żadna dobra uczelnia na pewno ich nie weźmie (inna sprawa ,że jeśli weźmie to za naszą kasę...).

      Kwestia teraz jest taka ,że wchodzi matura z matematyki która ostatnim razem miała żałosny poziom. Teraz o ile wiem na PRÓBNYCH maturach w 2ch liceach ogólnokształcących jest ten sam problem... z klasami "humanistycznymi" (głównie: języki obce, j. polski, wos, historia zależnie od konfiguracji). Otóż nie zdaje matur próbnych (mniej jak 30% wszystkich punktów) ponad 50% uczniów! Jeśli tak pójdzie na właściwej maturze durniów ostatecznie i tak odsiejemy i to o wiele bardziej boleśnie niż za gimnazjum gdzie jeszcze są wszyscy - także Ci którzy ambicji naukowych nie posiadają.

      Inna kwestia odnośnie praw nauczyciela. U mnie na liceum mają jako-taki autorytet. (zależy jeszcze którzy...) Za gimnazjum też rozpierduchy wielkiej nie robiliśmy nauczycielom.... mimo gościa w klasie który obrywał muchom skrzydła i się nimi bawił... (ówcześnie bardzo śmieszne.... wyszkolić w 5min muchy tak ,żeby na słowo "hops" podskakiwały unikając lecącego po ławce ołówka... nawet dziś jest to śmieszne)

      Ale po prostu wszyscy jakoś szanowali w miarę nauczycieli. Rozpitol za gimnazjum robiliśmy po lekcjach....

      Inna kwestia odnośnie bezstresowego wychowania. Czasem przy****ć trzeba. Wybaczcie ale jako 18atek wiem co mówię.
      Były sytuacje w moim życiu w których cios w twarz nawet bym zrozumiał. Pewne rzeczy rozumie się z wiekiem i po paru przejściach.
      Jeśli widać ewidentnie ,że są jednostki które nauczycielom łżą w oczy, matce opowiadają bajki, a do kolegów "kozaczą" lub po prostu prowokują - to z przyczyn obiektywnych kogoś takiego trzeba czasem własnoręcznie naprostować. To samo w domu. Za kłamanie , zrobienie większego rozpie...u w szkole czy gdzieś - zabranie kieszonkowego (o ile takowe jest) niewiele da. Jeśli dzieciak bije się bez powodu (nie w obronie własnej, a wszczyna bójki) to za fraki i nie ma zmiłuj.

      Inną kwestią jest oczywiście "dziecko z łopatką" - takie wystarczy bezproblemowo obezwładnić i nie dać posiłku na czas... spokornieje na następny raz.

      Wszystko z wyczuciem.
      Natomiast owoce "bezstresowego wychowania" to ja teraz obserwuję właśnie w gimnazjum (widuję czasem młodszych te 5-3 lat od siebie...), to jest porażka. Widać to po młodszych. Nawet rok czy dwa.... w szkole się mnie pytano "co się dzieje ,że Ci młodsi jak dzieci wyglądają" - mój rocznik w ich wieku wyglądał "dojrzalej" a z czego to wynika... nie wiem.

      Pozdrawiam

    •  
      d........e

      0

      pokaż komentarz

      @reventon:
      @kubatre1:

      Przez taką politykę odnośnie szkolnictwa, która jest prowadzona sukcesywnie od kilkunastu lat, uzyskaliśmy jedynie to, że nauczyciel jest postrzegany jako nieudacznik

      Ale to są hasła. Mowa jest o "takiej polityce", czy wcześniej o "przepisach".
      Czy jesteście w stanie podać jakieś konkretne rozporządzenia minister Hall, które tak strasznie podkopały pozycje nauczycieli?

      Wiem, że wyłamuje się w ten sposób z tryndu narzekania na polityków, ale lubię konkrety - bo moim skromnym zdaniem nie jest to efekt żadnych ministerialnych rozporządzeń, a po prostu tego, że mamy bucowatych rodziców, którzy wychowują bucowate dzieci. A w większości - że wychowuje je telewizor.

      Nie przypominam sobie, żeby za czasów mojej podstawówki sytuacja nauczycieli była lepsza, ale wyniosłam z domu przekonanie, że jak nauczyciel mówi, to zawrzeć dziób i słuchać. Podobnie jak moi rówieśnicy, nawet ci uważani za niezłych gagatków.

    •  

      pokaż komentarz

      @dziadekwie: Oczywiście, że to między innymi wina wychowania. Tylko kiedy odbiera się rodzicom narzędzia, trudno wymagać. Zatem mówić jednak trzeba także i o przepisach i polityce.

      Winne są ogólny upadek moralności, głoszenie pseudotolerancji, pseudowolności, i braku odpowiedzialności. Oraz przyjmowania i propagowania najbardziej negatywnych wzorców jako obowiązujących. Nie wiem jakich konkretów oczekujesz - czy nie widzisz tego wokół siebie?
      Jeśli chcesz aby przedstawić Ci ustawę, która ma zapis o odzieraniu nauczyciela z resztek godności, to oczywiście takiej nikt nie znajdzie. Nie jesteś jednak głupia i wiesz, że w ten sposób to się nie dzieje, więc takie żądanie jest trochę bezsensowne.

      Istnieją natomiast ustawy, lub mają zaraz wejść w życie - nie jestem pewien, które każą przepuszczać do następnej klasy z ocenami niedostatecznymi (słyszałem, że niedługo mają to być nawet dwie pały), były amnestie maturalne, jest silne parcie na produkowanie jak największej ilości tzw. "wykształconych", są ustawy o prawach dziecka które odbierają nauczycielom jakiekolwiek środki wychowawczo - zaradcze.

      Istnieje realna, odgórnie usankcjonowana bezradność nauczyciela wobec złych zachowań - mam w rodzinie nauczycieli i dość nasłuchałem się o dyrekcji która nie reaguje na najgorsze zachowania ripostując, że nauczyciel nie ma widocznie pedagogicznego podejścia.

      Jest ustawa regulująca zarobki nauczycieli która sprawia, że nikt ambitny za tę robotę się nie bierze - co powoduje wspomnianą już przeze mnie selekcję negatywną.

      Istnieje reforma szkolnictwa co do której, jak czytam, jest ogólna zgoda, iż rozwaliła jeszcze w miarę funkcjonujący system edukacji w drobny mak - i to zarówno na drodze merytorycznej zawartości programów, jak i tworzenia sytuacji i środowisk wybitnie niesprzyjających edukacji i rozwojowi. Każdy praktykant z pedagogicznej powie Ci, że lekcje w gimnazjum to największy koszmar jaki miał okazję przeżyć w swojej startującej dopiero karierze.

      Więcej - jest ustawa, podpisana przez p.o. prezydenta jak tylko dorwał się do władzy, która karze ograniczanie dziecka w sferze nie tylko fizycznej (słynne klapsy), ale także psychicznej a nawet seksualnej (czyli w praktyce mogąca sankcjonować jakiekolwiek zakazy) - to odnośnie wychowania o którym mówisz.

      Istnieje w końcu - zapewnie nieuregulowana prawnie, ale w istocie istniejąca nagonka na wartości, autorytety, wylewająca się z każdego serialu od telewizji publicznej po zaprzyjaźnioną prywatną, która w sposób rzeczywisty szkodzi procesowi wychowania. Filozofia róbta co chceta i wolności bez odpowiedzialności wpisuje się w to wszystko w sposób idealny.

      Czy to nie są programowe, prowadzone już od szeregu lat działania? Nie tylko minister Hall, ale także Giertycha, Handke i kto tam jeszcze miał okazje robić bałagan w tym resorcie?

  •  

    pokaż komentarz

    Najlepszy fragment:
    Płacze Julek, żal niebodze, a paluszki na podłodze ;))

  •  

    pokaż komentarz

    Jezu chryste! Mieliśmy tą książkę w przedszkolu, zawsze strasznie się jej bałem. Szczególnie tego fragmentu o obcinaniu palców...