Kasta nieszczęśliwych. Jak seminaria deprawują katolickich księży

Kasta nieszczęśliwych. Jak seminaria deprawują katolickich księży

Jedną z przyczyn kryzysu Kościoła są seminaria duchowne - wypuszczające kler zdziecinniały i przymuszony do posłuszeństwa, pisze b. jezuita

  •  

    pokaż komentarz

    Nie, to nie seminaria deprawują księży, a po prostu ludzie idący do seminarium są zdeprawowani. 21 wiek i mężczyźni idą do seminarium... bo robota lekka i będą cię ludzie jak wielkiego pana traktować, do tego zero zmartwień.

    Człowiek z klasy z technikum poszedł na księża, strasznie parszywy osobnik, no i przy okazji idiota. Do mojej klasy trafił z klasy o rok starczej, bo nie zdał.

    Seminarium i reszcie życia, byłeś przegrywem? To teraz katolicy będą cię traktować jako nieomylna wyrocznię, a wręcz jako półboga.

  •  

    pokaż komentarz

    Kryzysu w kościele katolickim nie ma, nie było, nie będzie, wymyśliliście to sobie WY LEWACY GIMBOATEIŚCI

    pokaż spoiler ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°) a nie czekej

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wspominam, a w tym kontekście na pewno trzeba to zrobić, o licznych zastępach zakonnic, których status w kościelnej hierarchii przypomina niewolnice. Całkowicie podporządkowane biskupom, nie mają żadnych praw. Zdarza się, że ich podporządkowanie ma charakter seksualny. To jednak tematy tabu, które dopiero nieśmiało jest naruszane przez takich publicystów jak Marta Abramowicz w Polsce czy jezuita Giovanni Cucci we Włoszech. W samym Kościele na ten temat panuje zmowa milczenia. Jak w mafii.

    Na szczęście coraz mniej młodych kobiet w ogóle postrzega siebie jako katoliczki, a co dopiero zamierza poświęcić życie na zapewnianie wiktu i opierunku takim odrażającym typom jak pan Jędraszewski i jego koledzy z firmy.

    Zapewne byłoby rzeczą ciekawą przeanalizowanie związków najpierw Karola Wojtyły, a potem Jana Pawła II z kobietami, które można w kategoriach psychologicznych określić jako toksyczne.

    No raczej, gdyby pan Wojtyła nie był mizoginem to nie pozwoliłby sobie na wtórną traumatyzację zgwałconych Bośniaczek: https://www.wykop.pl/link/5801631/jan-pawel-ii-grozil-pieklem-zgwalconym-bosniaczkom-ktore-chcialy-zrobic-aborcje/
    I nie stworzyłby w swojej firmie systemu, gdzie zgwałcenie dziecka to mniejszy problem niż przerwanie ciąży.
    Trudno powiedzieć, czy wynikało to z jakichś toksycznych relacji z matką, odrzucenia przez dziewczynę, czy wypieranego homoseksualizmu lub innych problemów na tle seksualnym które miał. W każdym razie zdrowiem psychicznym bym tego nie nazwała. Dodajmy do tego, że promował kult maryjny - czyli kult matki-dziewicy. To nie jest zdrowe spojrzenie na kobiety i ich rolę w społeczeństwie. Opór przeciwko zatrudnianiu kobiet w jego firmie jako kapłanów wskazuje na to, że nimi gardził i nie uważał za kompletne osoby ludzkie. Dlatego tym dziwniejszym jest, że w starszych pokoleniach miał dużo fanek ( ͡° ʖ̯ ͡°)

    Nie ma dla mnie dziwniejszego widoku niż młoda dziewczyna idąca do kościoła posłuchać bredzenia księży w Polsce a.d. 2022 - po co miałaby chodzić do miejsca, gdzie nie uważają ją systemowo za człowieka równego mężczyźnie i gdzie wręcz na sztandarach wynosi się obecnie chorobliwy sposób postrzegania kobiecej seksualności?

    Na szczęście to coraz rzadszy widok.

    Dalej autor pisze o tym, że teraz fanami przesłania i "filozofii" Wojtyły są ciągle osoby pokroju Kaczyńskiego czy Rydzyka - czyli kolejne okazy zdrowia psychicznego, zwłaszcza w zakresie własnej seksualności.
    Tragedią narodową jest to, że tacy ludzie rządzą naszym państwem - wysyłanie wojska na ulicę, aby bronić kościołów przed młodymi dziewczynami protestującymi przeciwko zamordystycznemu prawu usiłującemu regulować ich seksualność i płodność wydaje im się dobrym pomysłem.

    •  

      pokaż komentarz

      No raczej, gdyby pan Wojtyła nie był mizoginem to nie pozwoliłby sobie na wtórną traumatyzację zgwałconych Bośniaczek:

      @durga_na_sztandary: Myślę, że warto tu odnieść się nie do wpisu na Facebooku jakiegoś antyklerykała, o który to zostało oparte znalezisko, do którego zalinkowałaś, a który zasadniczo przeinacza treść listu, a do tego, co napisał sam JP2:
      https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/bsarajevo_02021993.html
      Gdzie tu widzisz "wtórną traumatyzację zgwałconych Bośniaczek"? W przypominaniu, że tak poczęte dziecko w żaden sposób nie odpowiada za czyn swojego ojca? W zwracaniu uwagi, że jedną z głównych przyczyn takiego postępowania kobiet może być ostracyzm społeczny? W zachęcaniu do tego, by lokalne społeczności temu przeciwdziałały poprzez akty zrozumienia i solidarności wobec skrzywdzonych?

      No, ale przynajmniej dzięki temu zobaczyłem, jak ładnie Cię wtedy wyjaśnił mireczek @dannyboj84 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      https://www.wykop.pl/link/5801631/comment/84459903/#comment-84459903

    •  

      pokaż komentarz

      @plackojad:
      Tak, wyjaśnił mnie ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Gdzie tu widzisz "wtórną traumatyzację zgwałconych Bośniaczek"? W przypominaniu, że tak poczęte dziecko w żaden sposób nie odpowiada za czyn swojego ojca?

      A dlaczego według Wojtyły matka ma odpowiadać swoim życiem i przyszłością za czyn gwałciciela?
      O ile mi wiadomo, kościół nie bardzo przejmuje się kondycją psychiczną, ekonomiczną i społeczną zgwałconych kobiet. Kondycją dzieci z gwałtu zresztą też nie za bardzo, najważniejsze są płody a po urodzeniu niech sobie radzi choćby i w domu dziecka na chwałę pana.

      Gdzie widzę traumę zgwałconych Bośniaczek straszonych piekłem za przerwanie ciąży z gwałtu? Pisałam o tym w komentarzach pod tamtym znaleziskiem.
      O tu:

      Rzadko jest tak, że w sytuacji konfliktu etycznego istnieje wyjście jednoznacznie dobre i jednoznacznie złe.
      W przypadku ciąży z gwałtu - waży się dobro wynikające z pozostawienia embrionu przy życiu a po drugiej stronie: dobro kobiety i jej cierpienia podczas ciąży, porodu, połogu, wychowywania lub oddania niechcianego dziecka, oraz dobro tego dziecka, którym płód będzie po narodzinach - wychowywany przez matkę, która go z dużym prawdopodobieństwem nie pokocha albo przez dom dziecka. Oraz ogólnie złe skutki społeczne braku aborcji po gwałcie - co prowadzi pośrednio do zachęcenia potencjalnych gwałcicieli do gwałtów (zwł. w warunkach wojennych).
      Zło widzę w forsowaniu tezy, że taki wybór ma nie należeć do kobiety i straszeniu jej wiecznym potępieniem. To jest poważny konflikt etyczny i decyzję należy pozostawić kobiecie, bo to na nią spadną wszystkie konsekwencje, obojętnie co wybierze, a nie na opływającego w luksusy typa z dalekiego Watykanu, który nawet tego dziecka ani dramatu matki nie zobaczy.

      Albo tu:
      Gwałt na wojnie może służyć wielu celom, niekoniecznie tylko prostemu rozładowaniu popędu. Począwszy od czegoś w rodzaju „integracji” żołnierzy w przypadku gwałtu zbiorowego, poprzez symboliczne upokorzenie całej grupy etnicznej (zbrukanie kobiet), ale także może pełnić funkcję taką jak (i czasem bywa opisywany jako jedna z) różne formy ludobójstwa czy czystek etnicznych.
      Przy konfliktach etnicznych nietrudno sobie wyobrazić, że mając wiedzę, że kobiety wroga na pewno będą zmuszone do urodzenia dzieci z gwałtu motywacja do gwałcenia rośnie, bo:
      - upokorzenie symboliczne będzie jeszcze większe i nie będzie dało się go ukryć;
      - rozcieńczamy etniczność grupy, z którą walczymy przez wymuszone przekazanie jej naszych genów.

      Linkuję bardzo dobre opracowanie tematu. Nie chcę nawet tutaj cytować fragmentów, bo temat jest trudny i dla wielu ludzi (dla mnie na pewno) wywołujący ogromne emocje. Niemniej jednak czasami warto się w coś takiego zgłębić i podumać nad tym, do czego jesteśmy zdolni jako ludzie:
      https://pl.qaz.wiki/wiki/Wartime_sexual_violence

    •  

      pokaż komentarz

      @durga_na_sztandary:

      A dlaczego według Wojtyły matka ma odpowiadać swoim życiem i przyszłością za czyn gwałciciela?

      Zapominasz o tym, ze efektem tego czynu jest równie niewinna nowa istota ludzka - dla Ciebie ledwie "embrion".

      Zło widzę w forsowaniu tezy, że taki wybór ma nie należeć do kobiety i straszeniu jej wiecznym potępieniem. To jest poważny konflikt etyczny i decyzję należy pozostawić kobiecie, bo to na nią spadną wszystkie konsekwencje, obojętnie co wybierze, a nie na opływającego w luksusy typa z dalekiego Watykanu, który nawet tego dziecka ani dramatu matki nie zobaczy.

      W którym fragmencie tego listu widzisz forsowanie takich tez? Proszę o konkrety, a nie jakąś baaaardzo pośrednią interpretację listu. Ja tu widzę przestrogę przed podjęciem ZŁEGO wyboru i jego konsekwencjami oraz zauważenie, co na taki wybór może wpłynąć i jak go uniknąć. Najdelikatniej jak tylko się da w tej sytuacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @plackojad: Nie ma problemu, na pewno w takim razie Ty i Watykan weźmiecie pod opiekę i wychowacie w miłości wszystkie dzieci pochodzące z gwałtów. Bo przecież nie zrobiłbyś nic tak strasznego jak skazanie niewinnej nowej istoty ludzkiej na wychowanie i opiekę przez osobę, która go nienawidzi przez skojarzenie z gwałtem, prawda?

    •  

      pokaż komentarz

      wysyłanie wojska na ulicę, aby bronić kościołów przed młodymi dziewczynami protestującymi przeciwko zamordystycznemu prawu usiłującemu regulować ich seksualność i płodność wydaje im się dobrym pomysłem.

      @durga_na_sztandary: jak generalnie większość postu popieram tak tu niestety wyszło szydło z worka XD

    •  

      pokaż komentarz

      @plackojad: ależ proszę, rodź dzieci z gwałtu, nikt TOBIE nie zabrania. Ale wara od praw innych. Łapy precz od ciał i woli innych ludzi (a tym bardziej jak o twoją 'obronę' nie proszą).

      A, poczekaj, wygląda na to, że macicy nie masz, więc nie urodzisz. No to zamilcz.

    •  

      pokaż komentarz

      @plackojad: Embrion oczywiście w toksycznej ideologii KK jest wyżej niż dziecko i matka. Traktowanie kilkudniowej zygoty na takich samych prawach jak dorosłego człowieka jest moralnie złe. Ale KK jest tak niemoralny, tak że nie ma sensu pisanie o moralności w kontekście tej instytucji.

    •  

      pokaż komentarz

      @durga_na_sztandary: Przede wszystkim, KK został utworzony przez mężczyzn i dla mężczyzn. Powstał w czasach, w których podległość kobiet była czymś oczywistym dla Żydów i ogólnie mieszkańców regionu śródziemnomorskiego. A jego faktyczny założyciel, Saul vel Szaweł vel Paul vel Paweł z Tarsu, bez wątpienia był mizoginem, który m.in. zabraniał nauczać kobietom i żądał od nich zasłaniania głów (a w swoich poglądach dot. celibatu i małżeństwa był niekonsekwentny). Choć nie ma podstaw, by przypuszczać, że Jezus chciał uczynić z męskości apostołów wiążący precedens dla całego duchowieństwa Kościoła, który wtedy jeszcze nie istniał. Bo inne cechy apostołów, jak np. wykształcenie, pochodzenie, język, doświadczenie, nie stały się wiążącymi precedensami, więc dlaczego miałaby być nim męskość.
      BTW, zastanawiające, że w chrześcijaństwie podczas nabożeństw kobiety często noszą nakrycia głowy, podczas gdy od mężczyzn kategorycznie żąda się, by zdejmowali nakrycie głowy przy wchodzeniu do kościoła. A w judaizmie jest raczej odwrotnie, i tam to mężczyźni na obrzędach religijnych siedzą w czapkach.

      Kult dziewictwa odgrywał istotną rolę w niektórych religiach pogańskich, np. u starożytnych Greków. I z jakiegoś powodu w chrześcijaństwie nie przestał pełnić istotnej roli.

      Wojtyła sprzeciwiał się nie tylko wyświęcaniu kobiet, ale też zniesieniu celibatu, dopuszczeniu in vitro, uznaniu aborcji za dopuszczalną w niektórych przypadkach i emancypacji homoseksualistów - a zgadzanie się z nim w tych kwestiach uznawał za całkiem wystarczające kryteria, by jakiegoś księdza mianować biskupem, a potem metropolitą i kardynałem. A jak ktoś się z nim nie zgadzał w którejś z tych kwestii, to pozbawiał go prawa do nauczania.
      Ciekawe, czy on zdawał sobie chociaż sprawę z tego, że celibat i brak kapłaństwa kobiet sprawiają, że kapłaństwo przyciąga homoseksualistów. I czy on nie widział żadnego problemu w tym, że wśród księży jest widoczna nadreprezentacja gejów.
      Bo żeby zakładać, że instytucja, której kadry stanowią sami nieżonaci mężczyźni, nie przyciąga gejów, to trzeba być skrajnie naiwnym i całkowicie oderwanym od rzeczywistości.
      A jeszcze w sytuacji, w której społeczeństwo stygmatyzuje gejów i wrogo się do nich odnosi, to młodzi homoseksualiści tym chętniej wstępują do seminariów.
      Zatem najwidoczniej Wojtyła po prostu był hipokrytą, a przy tym bezwzględnym, zimnym i autorytarnym władcą KK, który dbał wyłącznie o interes kierowanej przez siebie organizacji. A ofiary nadużyć i przestępstw ze strony kleru nic go nie obchodziły.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    kler zdziecinniały i przymuszony do posłuszeństwa,
    pisze b. jezuita


    Zacytuję Wikipedię:

    Od początku istnienia jezuitów podstawowymi zasadami odróżniającymi ich od innych zakonów były:
    - akcentowanie posłuszeństwa wobec papieża i przełożonych


    Więc nie rozumiem krytyki.

    •  

      pokaż komentarz

      @MiKeyCo: Tak akcentowali to posłuszeństwo, że ich papież rozwiązał w 1773r... najwyraźniej tak posłuszni mu byli... standardowa zagrywka katoli - głośno krzyczeć jedno a robić drugie.

    •  

      pokaż komentarz

      @dominowiak: No ale kiedyś składał śluby posłuszeństwa a teraz posłuszeństwo krytykuje. Dla mnie to lekko niewiarygodne, bo albo wtedy był naiwny albo teraz.

      Poza tym niektórym się chyba pomyliło i za bardzo zero-jedynkowość włączyła. To, że krytyka posłuszeństwa przez jezuitę (nawet byłego) wydaje mi się niewiarygodna to NIE oznacza, że pochwalam obiekt jego krytyki (czyli w tym wypadku KK). Po prostu gryzie się dwóch i żaden z nich nie wydaje mi się wiarygodny.

      Wypok to jednak prosty jest - jeśli krytykujesz krytyka KK to pewnie jesteś za KK. Więc minusy. :D

      Prywatnie uważam, że KK w obecnej formie upadnie. Przetrwają nieliczne odnogi - część jako sekty odchodzące od doktryny (jak Świadkowie Jehowy) a część będzie próbowała wrócić do korzeni z pierwszych wieków. Owa część wróci do kościoła zdecentralizowanego, bez celebry, zrezygnuje z wielu dogmatów, uprości obrządek. W sumie można nawet zaryzykować tezę, że być może czeka nas nowa reformacja.

    •  

      pokaż komentarz

      @MiKeyCo: duchowni odchodzą ze swojego stanu z róznych powodów, natomiast co do zasady można przyjąć 2 skrajnie różne nastawienia po odejściu - pozostaje człowiekiem Kościoła, albo nienawidzi Kościoła.

    •  

      pokaż komentarz

      albo nienawidzi Kościoła.

      @dominowiak: Otóż właśnie.

      On był Jezuitą. Dla nich posłuszeństwo dla papieża i kościoła jest jedną z podstawowych zasad. Posłuszeństwo dla Jezuitów jest wartością wyższą niż ewangelizacja (jak dla Dominikamów) czy służba innym (jak dla Franciszkanów). Te ostatnie mogą co najwyżej wynikać z zadań zleconych, być wynikiem wypełniania obowiązków. Nie jest to cel sam w sobie ani przedmiot ślubów, nie jest charyzmatem zakonu.

      Jezuici wprost odnoszą się nie do kościoła (czyli zbioru ludzi wierzących, w tym kleru oraz wiernych) lecz do kościóła hierarchicznego. Krytyka tego co wcześniej było podstawą jego bytności w zakonie i kościele i na co składał śluby jest zgoła zastanawiająca. To zwrot o 180 stopni. Zdarza się, ale trzeba podchodzić z dystansem.